Introwertycy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Introwertycy

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

1 Ostatnio edytowany przez Serduszko<3 (2026-02-18 01:08:26)

Temat: Introwertycy

Czy sa na sali introwertycy?
Czyli osoby wolno sie otwierające. Czasem spotykam takie osoby i nie wiem jak z nimi sie obchodzić. Może ktoś kto sam nim jest sie wypowie?

1) przyjaźnie z introwertykami. Zazwyczaj widziałam komentarze, że to ekstrawertyk ich poprostu zaadoptował. Jak to wygląda w praktyce? Jak było z wami? Czasem na pierwszym spotkaniu jak dopiero kogoś poznajesz to wydaje sie ciebie nie lubić czy tam ogólnie być zdystansowany do towarzystwa, ale zauważyłam że niektórych źle oceniałam bo poprostu nie są ekstrawertykami, są spokojni grzeczni.


2) na wszelki wypadek na przyszłość jak poderwać introwertyka? Może są tu panowie introwertycy i sie wypowiedzą?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Introwertycy

Ja unikam ludzi wolę kameralne towarzystwo mogę być w dużej grupie ale po chwili czuje sie zle

3 Ostatnio edytowany przez Serduszko<3 (2026-02-18 02:11:19)

Odp: Introwertycy

Problemem u was jest to, że średnio sie odnajdujecie w smalltalku czy pisaniu między spotkaniami. Normalnie ludzie piszą o duperelach, a wy albo nie macie takiej potrzeby albo trzeba was ciągnąć za język. Myle sie?

4 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-18 03:56:11)

Odp: Introwertycy

Były już na forum tematy dotyczące natury introwertyków i krążących o nich legendach. Warto odszukać, żeby nie powielać nieprawdzwych stereotypów.

Nawiasem mówiąc, wycofanie społeczne to nie jest to samo, co introwertyzm.

5

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Problemem u was jest to, że średnio sie odnajdujecie w smalltalku czy pisaniu między spotkaniami. Normalnie ludzie ...

Rozumiem, że weszłaś na drogę misji zrobienia "ludzi normalnych" z innych od siebie. smile Chcąc być choć trochę złośliwym (a mam takową teraz potrzebę) powiem, że szczekaczki chcące zwrócić na siebie uwagę, potrafią być bardzo męczące. No i to paskudne powiedzenie: mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Warte do przemyślenia. smile

6

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Czy sa na sali introwertycy?
Czyli osoby wolno sie otwierające. Czasem spotykam takie osoby i nie wiem jak z nimi sie obchodzić. Może ktoś kto sam nim jest sie wypowie?

1) przyjaźnie z introwertykami. Zazwyczaj widziałam komentarze, że to ekstrawertyk ich poprostu zaadoptował. Jak to wygląda w praktyce? Jak było z wami? Czasem na pierwszym spotkaniu jak dopiero kogoś poznajesz to wydaje sie ciebie nie lubić czy tam ogólnie być zdystansowany do towarzystwa, ale zauważyłam że niektórych źle oceniałam bo poprostu nie są ekstrawertykami, są spokojni grzeczni.


2) na wszelki wypadek na przyszłość jak poderwać introwertyka? Może są tu panowie introwertycy i sie wypowiedzą?

Introwertyk sam wybiera z kim chce przebywać.

Jest takie powiedzenie, że mądra kobieta nie zmienia mężczyzny, zostawia go, po prostu smile

7

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Normalnie ludzie piszą o duperelach

Mylisz ekstrawertyzm z byciem debilem.

8

Odp: Introwertycy

Ale ja nie chce nikogo zmieniać. Tylko chce wiedzieć jak do nich dotrzeć. Niektórzy wydają sie spokojni, ale całkiem fajni.

Odp: Introwertycy

Ja siedzę w domu calymi dniami,ale wcale mnie sie to nie podoba

10 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-02-18 14:43:28)

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Ale ja nie chce nikogo zmieniać. Tylko chce wiedzieć jak do nich dotrzeć. Niektórzy wydają sie spokojni, ale całkiem fajni.

Mialem na mysli, ze to nie z nimi jest problem tylko z Toba jesli small talk uwazasz za rozmowe o "duperelach".

Normalna osoba nie chce rozmawiac o "duperelach" ani nie chce budowac relacji z osoba, ktora lubuje sie w takich rozrywkach dla ludzi, ktorzy powinni byc w psychiatryku.

Small talk to rozmowa o uczuciach.
Ciekawosc odczuc drugiej osoby dot. sytuacji, w ktorej sie wspolnie znalezliscie.
W tym: pogody, ludzi wokol, wspolnie zaobserwowanego wydarzenia, organizacji wydarzenia ktorego jestescie czescia, samopoczucia drugiej osoby itp.
To nie sa duperele tylko proces budowania relacji w oparciu o empatie.

Wiec gdybys np. do mnie zagadala o "duperelach" to bysmy dlugo nie rozmawiali bo uznalbym Cie za zagubione, nudne i meczace dziecko, ktore w rozwoju zatrzymalo sie na omawianiu romantyzmu w gimnazjum.
Nawet w rozmowie o pogodzie mozna po mowie niewerbalnej momentalnie rozroznic osobe, ktora rozmawia o tym bo jest zywo zainteresowana drugim czlowiekiem od osoby, ktora sie zwyczajnie nudzi i szuka kolegow podczas gdy jest zainteresowana wylacznie soba.

11 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-18 16:47:10)

Odp: Introwertycy
JohnyBravo777 napisał/a:

Mialem na mysli, ze to nie z nimi jest problem tylko z Toba jesli small talk uwazasz za rozmowe o "duperelach".

Normalna osoba nie chce rozmawiac o "duperelach" ani nie chce budowac relacji z osoba, ktora lubuje sie w takich rozrywkach dla ludzi, ktorzy powinni byc w psychiatryku.

Haha, Ty jak czasem coś palniesz, Johny big_smile
Wysłać Ci pocztówkę z psychiatryka, jak mnie już zamkną za to, że czasem sobie gadam o błahostkach?

JohnyBravo777 napisał/a:

Small talk to rozmowa o uczuciach.
Ciekawosc odczuc drugiej osoby dot. sytuacji, w ktorej sie wspolnie znalezliscie.
W tym: pogody, ludzi wokol, wspolnie zaobserwowanego wydarzenia, organizacji wydarzenia ktorego jestescie czescia, samopoczucia drugiej osoby itp.
To nie sa duperele tylko proces budowania relacji w oparciu o empatie.

Mylisz się, bo zgodnie z definicją small talk to rozmowa towarzyska na niezobowiązujące tematy. Czyli coś, co uskuteczniamy między innymi w pracy, jak sobie pogadamy chwilę na przerwie ze współpracownikami.

Nie znam ani jednej osoby, która szczerze interesowałaby się życiem każdego człowieka, którego zna. Dlatego zdaję sobie sprawę, że jak na ulicy natknę się na znajomego, z którym nie mam regularnie kontaktu i zapyta mnie, co słychać, to nie liczy na to, że będę mu się zwierzać i opowiadać o swoim życiu na poważnie, tylko że rzucę tekstem w stylu "wszystko dobrze, czy "po staremu", ewentualnie uzupełniając wypowiedź o jakieś pierdoły, że w zeszłym tygodniu mi się zepsuła pralka i musiałam kupić nową, albo że w weekend wybieram się do kina tongue

12

Odp: Introwertycy
Priscilla napisał/a:

Nawiasem mówiąc, wycofanie społeczne to nie jest to samo, co introwertyzm.

To raz, a dwa...

Serduszko, jeśli potrzebujesz regularnego kontaktu z mężczyzną, to szukaj takiego, co tę potrzebę spełni smile

13

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Ale ja nie chce nikogo zmieniać. Tylko chce wiedzieć jak do nich dotrzeć. Niektórzy wydają sie spokojni, ale całkiem fajni.

Może określ kogo uważasz za introwertyka?

Czasem jest tak, że ktoś nie chce z Tobą rozmawiać, a czasem wcale nie ma ochoty rozmawiać z nikim.

Introwertycy mają swój świat, w którym dobrze się czują i sami mogą cię do niego wpuścić jeśli zechcą. Uważam, że wcale nie musisz do nich docierać, sami wybierają. A jeśli ktoś jest niezdecydowany, to nie dojrzał do relacji. No, ale zawsze mogę się mylić, a Ty zawsze możesz próbować, choć, moim zdaniem, szkoda czasu.

14

Odp: Introwertycy

Przewinęło się przez Google kilka forów dla introwertykow

Tylko coś świta że nie dało się już tam dodawać postów, ale chociaż archiwalne,wcześniejsze poczytać zawsze można

15

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Problemem u was jest to, że średnio sie odnajdujecie w smalltalku czy pisaniu między spotkaniami. Normalnie ludzie piszą o duperelach, a wy albo nie macie takiej potrzeby albo trzeba was ciągnąć za język. Myle sie?

Mylisz się. Introwertycy potrzebują mniej aktywności społecznej i więcej ogólnie ciszy i spokoju niż ekstrawertycy i tyle.

16

Odp: Introwertycy

Skala introwertyzmu jest różna, więc każdy introwertyk może być inny i to co dla jednego ujdzie, dla drugiego nie przejdzie. Sama musisz się zorientować, na konkretnym przykładzie bo to nie jest tak, że każdy tylko o doniosłych i ważnych rzeczach rozmawia. Może jak najbardziej o pierdoletach gadać, to się nie wyklucza. Introwertyk zazwyczaj nie otwiera się szybko i potrzebuje więcej czasu tylko dla siebie, więcej przestrzeni, jest refleksyjny i lubi być sam ze sobą. Nie lubi jak za dużo dzieje się wokół niego, bo ma większą wrażliwość na bodźce z zewnątrz. Zwyczajnie męczy go 'cały ten zgiełk'. W kwestii znajomych, stawia na jakość, nie ilość. Jest bardziej ukierunkowany z uczuciami i emocjami do wewnątrz. Nie musi być nieśmiały, bo też wiele ludzi uważa, że to taki ktoś zamknięty i wycofany, wstydliwy itp. Nie. Na pewno i tacy są, ale to nie jest reguła.

17 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-18 19:57:55)

Odp: Introwertycy

Introwertycy są często mylnie postrzegani jako osoby, które nie lubią ludzi albo celowo ich unikają. Tymczasem różnica między introwersją a ekstrawersją dotyczy przede wszystkim sposobu ładowania energii, a nie poziomu sympatii do innych. Zasadniczo introwertycy szybciej męczą się nadmiarem bodźców społecznych. Długie spotkania, hałas czy ciągłe interakcje potrafią ich wyczerpać, dlatego po takich sytuacjach potrzebują chwili wyciszenia i pobycia sam na sam ze sobą. I co ważne - dobrze się z tym czują, bo samotność stanowi sposób na regenerację i odbudowanie zasobów.

Jak już wcześniej wspomniałam, introwertyzmu nie należy mylić z wycofaniem społecznym, lękiem społecznym czy nieśmiałością. Introwertyk może być towarzyski, otwarty i ciepły, a jedynie inaczej gospodaruje swoją energią społeczną. Często posiada mniejsze grono znajomych, ale te relacje są bardziej selektywne i głębokie. Zamiast wielu powierzchownych kontaktów wybiera się kilka bliskich, opartych na zaufaniu i autentyczności. Tutaj liczy się przede wszystkim jakość, nie ilość.

Introwertycy zwykle mają też bogate życie wewnętrzne i większą skłonność do refleksji. Czas spędzany w samotności sprzyja obserwacji, analizie i lepszemu rozumieniu siebie. To nie jest wada ani oznaka dystansu wobec ludzi, a jedynie inny sposób funkcjonowania i powrotu do równowagi. Tylko tyle i aż tyle.

Problem jest taki, że większą część społeczeństwa stanowią ekstrawertycy, często uznając, że jest to najlepszy model funkcjonowania, a wystarczyłoby poświęcić trochę czasu na zrozumienie, że inaczej nie znaczy gorzej, żeby nie wydawać tak niesprawiedliwych opinii.

Ja sama jestem introwertyczką i jest mi z tym naprawdę bardzo dobrze. Lubię być sama ze sobą i nigdy się wtedy nie nudzę, a równocześnie jestem otwarta na ludzi, na nowe znajomości i ogólnie kontakty międzyludzkie, choć bardzo stawiam na jakość tych relacji. Dla mnie mniej znaczy więcej.

Może warto więc przestać oceniać ciszę jako brak zainteresowania, a potrzebę samotności jako odrzucenie innych?

18

Odp: Introwertycy
Mrs.Happiness napisał/a:

Nie znam ani jednej osoby, która szczerze interesowałaby się życiem każdego człowieka, którego zna.

Wytlumaczysz mi po co ktos mialby rozpoczynac small talk z osoba, ktora go nie interesuje?

19

Odp: Introwertycy

A sądzisz, że jak wykonuję small talk z sąsiadką w windzie to dlatego, ze intensywnie mnie ona interesuje? Jak w przerwie konferencji ktoś z kimś gada o pogodzie to dlatego , że się nim strasznie zainteresował? Small-talk to niezobowiązująca rozmowa na tematy neutralne, może stać się początkiem znajomości, ale zwykle tak się nie dzieje. Po co rozpoczynać small-talk? Na przykład po to, żeby w sposób społecznie przyjęty i niezobowiązujący nawiązać z kimś kontakt werbalny? W tym momencie nie mając bladego pojęcia, czy interlokutor okaże się kimś interesującym.

20 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-02-18 20:21:30)

Odp: Introwertycy

A jak odroznisz w pierwszym spotkaniu czy jakiejstam sytuejszyn introwertyka od osoby, ktora cie poprostu nie lubi. Moze to nie introwertyk tylko wlasnie z toba nie chce interakcji rozmowy/pisania/zakolegowania. Bo tego chyba nie wzielas wcale pod uwage. Tylko ze musi byc introwertyk i musisz go upolowac.

21

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Czy sa na sali introwertycy?
Czyli osoby wolno sie otwierające. Czasem spotykam takie osoby i nie wiem jak z nimi sie obchodzić. Może ktoś kto sam nim jest sie wypowie?

1) przyjaźnie z introwertykami. Zazwyczaj widziałam komentarze, że to ekstrawertyk ich poprostu zaadoptował. Jak to wygląda w praktyce? Jak było z wami? Czasem na pierwszym spotkaniu jak dopiero kogoś poznajesz to wydaje sie ciebie nie lubić czy tam ogólnie być zdystansowany do towarzystwa, ale zauważyłam że niektórych źle oceniałam bo poprostu nie są ekstrawertykami, są spokojni grzeczni.


2) na wszelki wypadek na przyszłość jak poderwać introwertyka? Może są tu panowie introwertycy i sie wypowiedzą?

Nie narzucaj się.
Nie poddawaj się w nawiązywaniu kontaktu, daj czas.

Spotkania w szerszym gronie to często wyzwanie.

22

Odp: Introwertycy

Nie narzucaj/nie poddawaj
Tylko dla mnie drugie jakby wyklucza pierwsze?

23

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Nie narzucaj/nie poddawaj
Tylko dla mnie drugie jakby wyklucza pierwsze?

tak, tylko dla Ciebie smile

długo jeszcze nie zrozumiesz

24

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Czy sa na sali introwertycy?
Czyli osoby wolno sie otwierające. Czasem spotykam takie osoby i nie wiem jak z nimi sie obchodzić. Może ktoś kto sam nim jest sie wypowie?

1) przyjaźnie z introwertykami. Zazwyczaj widziałam komentarze, że to ekstrawertyk ich poprostu zaadoptował. Jak to wygląda w praktyce? Jak było z wami? Czasem na pierwszym spotkaniu jak dopiero kogoś poznajesz to wydaje sie ciebie nie lubić czy tam ogólnie być zdystansowany do towarzystwa, ale zauważyłam że niektórych źle oceniałam bo poprostu nie są ekstrawertykami, są spokojni grzeczni.


2) na wszelki wypadek na przyszłość jak poderwać introwertyka? Może są tu panowie introwertycy i sie wypowiedzą?

Pozwolę sobie na złośliwość do wszystkich deklarujących "żelazne warunki" smile
Znajoma znajomych, emerytowana profesor politechniki, panienka, nadal szuka jedynego, choć powoli zaczyna do niej docierać, że może nie zdążyć. Jednak mimo podeszłego wieku ciągle nie pojmuje, że jej zestaw wymagań, nigdy nie pasował do rzeczywistości.

25 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-02-19 11:17:34)

Odp: Introwertycy
Muqin napisał/a:

Po co rozpoczynać small-talk? Na przykład po to, żeby w sposób społecznie przyjęty i niezobowiązujący nawiązać z kimś kontakt werbalny? W tym momencie nie mając bladego pojęcia, czy interlokutor okaże się kimś interesującym.

Zycie po omacku, bez przemyslen, w ucieczce od obowiazkow, udajac aby nie zostac spolecznie odrzuconym i uzywajac nieadekwatnych slow ("interlokutor" xD xD xD) aby sprawic wrazenie madrzejszego.
Smutne to zycie. Jedyne, na ktore osoby odizolowane od rzeczywistosci, zyjace jedynie swoimi problemami i wizerunkiem moga sobie pozwolic.
Zagubienie, pustka, ignorancja i emocjonalne rozchwianie.

A wszystko to mozna poznac po czlowieka podejsciu do niby blahej sprawy - rozmowie z nieznajomym.
To jest oczywiscie widoczne dla tych, ktorzy niczego nie udaja - stad poczucie, ze sie izoluja.
Nie izoluja sie - zwyczajnie widza kto przed nimi stoi bez potrzeby uslyszenia o 10 innych wydarzeniach lub planach z zycia natreta.

Zabawne czego to ludzie nie wymysla aby wytlumaczyc sobie bycie odrzuconym w taki sposob aby nie wyszlo, ze to z nimi cos nie tak... ta osoba musi byc... "introwertykiem" xD

26 Ostatnio edytowany przez Serduszko<3 (2026-02-19 12:31:16)

Odp: Introwertycy

Nie wiem o co ci chodzi Johnny. Ja bardzo chętnie wysłuchuje ludzi którzy opowiadają o sobie, jestem dobrym słuchaczem gdy ktos chce sie wygadać, ma problem, albo tak poprostu, ale jak kogoś nie znasz albo ta znajomość nie jest na tyle prywatna to przecież nikt sie tak nie otwiera. Nie tylko introwertycy. A oni to już w ogóle zazwyczaj stoją i mało mówią. Jest na przykład kółeczko, ludzie palą to introwertyk tylko głównie obserwuje. Chyba że sie coś bezpośrednio spytasz.
Nawet więcej i niektórzy nie potrafią nawet pisać, ciągnąć rozmowy, nie wiedzą o czym by mieli. (Jako nastolatka założyłam kilka grup do chatowania, były osoby które nigdy sie nie odzywały. Spytałam czemu to: nie wiem co pisać. Mówie a co za różnica, ale i tak sie nie odnalwźli).
To ostatnie jak ktoś wyżej stwierdził faktycznie (już nie jako chat grupa tylko w normalnych kontaktach)można pomylić i dojść do wniosku nie lubi mnie. Nie wiem czemu ktoś uznał że mam tak wywalone ego w kosmos, że przyjmuje że wszyscy muszą mnie lubić. No jednak większość lubi. Ale jak ktoś jest małomówny i sie nie stara też to musi sie liczyć że ludzie będą odpuszczać. Mam takiego sąsiada. 30latek. Spokojny, nawet okej koleś, nie brzydki.  Nigdy nie miał dziewczyny, choć chce. Zgadnij czemu nie ma. A raz była taka której wpadł w oko. Ładna fajna. To nawet tego nie pociągnął. Napisała raz. A jak na dziewczyne to i tak dużo. On chyba NIGDY do żadnej nie zagadał sam z siebie. Nigdy do żadnej nie napisał. Chyba że w pracy ale tak związku nie wyciągniesz jak nie przekładasz kontaktów na prywatną znajomość.

27

Odp: Introwertycy

Serduszko, przeczytaj uważnie post Priscilli (17 w tym wątku), moim zdaniem bardzo zgrabnie opisała, o co chodzi z byciem introwertykiem.
Jeśli ktoś zazwyczaj stoi z boku i mało mówi to nie oznacza , że jest akurat introwertykiem, może być nieśmiały, może mieś problemy w relacjach społecznych z różnych powodów, może nie lubić kogoś z grupy i trzymać się w związku z tym z dala od całej grupy, wiele może być przyczyn takiego trzymania się na uboczu.
Akurat introwertyków wcale nie trzeba "oswajać", introwertyk nie jest "dziki",  to nie ktoś, kto "ma problem" i potrzebuje pomocy bądź wsparcia w relacjach społecznych czy jakimś otwieraniu się.
Jest też tak, że wywieranie presji czy zachęcanie do rozmowy wielu introwertyków zwyczajnie irytuje. Introwertyk nie dlatego bywa małomówny, że się "nie stara" czy nie umie, bo jest zablokowany, ale dlatego, że w danym momencie czy sytuacji mu się zwyczajnie gadać nie chce. Owszem, liczy się z tym, że "ludzie odpuszczą" i o tym czasem skrycie marzy smile

O co chodzi Johny'emu to chyba on jeden wie.

28

Odp: Introwertycy
Priscilla napisał/a:

Były już na forum tematy dotyczące natury introwertyków i krążących o nich legendach. Warto odszukać, żeby nie powielać nieprawdzwych stereotypów.

Nawiasem mówiąc, wycofanie społeczne to nie jest to samo, co introwertyzm.


Otóż to.

29

Odp: Introwertycy
JohnyBravo777 napisał/a:

Zycie po omacku, bez przemyslen, w ucieczce od obowiazkow, udajac aby nie zostac spolecznie odrzuconym i uzywajac nieadekwatnych slow ("interlokutor" xD xD xD) aby sprawic wrazenie madrzejszego.
Smutne to zycie. Jedyne, na ktore osoby odizolowane od rzeczywistosci, zyjace jedynie swoimi problemami i wizerunkiem moga sobie pozwolic.
Zagubienie, pustka, ignorancja i emocjonalne rozchwianie.

Johny nie wiedziałem, że stać Cię na tak dogłębną analizę Twojej własnej osobowości.

30 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-20 13:15:22)

Odp: Introwertycy
JohnyBravo777 napisał/a:

Wytlumaczysz mi po co ktos mialby rozpoczynac small talk z osoba, ktora go nie interesuje?

Chociażby dla zabicia czasu, na przykład jak oboje siedzicie w kolejce do lekarza. Mnie często zagadują ludzie, w różnych sytuacjach. Sporej części z nich nigdy więcej na oczy nie widziałam.

JohnyBravo777 napisał/a:

Zycie po omacku, bez przemyslen, w ucieczce od obowiazkow, udajac aby nie zostac spolecznie odrzuconym i uzywajac nieadekwatnych slow ("interlokutor" xD xD xD) aby sprawic wrazenie madrzejszego.
Smutne to zycie. Jedyne, na ktore osoby odizolowane od rzeczywistosci, zyjace jedynie swoimi problemami i wizerunkiem moga sobie pozwolic.
Zagubienie, pustka, ignorancja i emocjonalne rozchwianie.

A wszystko to mozna poznac po czlowieka podejsciu do niby blahej sprawy - rozmowie z nieznajomym.
To jest oczywiscie widoczne dla tych, ktorzy niczego nie udaja - stad poczucie, ze sie izoluja.
Nie izoluja sie - zwyczajnie widza kto przed nimi stoi bez potrzeby uslyszenia o 10 innych wydarzeniach lub planach z zycia natreta.

Zabawne czego to ludzie nie wymysla aby wytlumaczyc sobie bycie odrzuconym w taki sposob aby nie wyszlo, ze to z nimi cos nie tak... ta osoba musi byc... "introwertykiem" xD

Johny, jesteś na forum jedną z tych osób, które chętnie obrażają i krytykują wszystkich wokół, zresztą robisz to również w tym temacie, więc wybacz, ale niesamowicie ciężko jest mi uwierzyć, że jesteś tak bardzo empatyczny i interesujesz się każdą żywą istotą, z którą nawiązujesz kontakt.

31

Odp: Introwertycy

Tak szczerze mowiac to ci ludzie chyba maja cie poprostu w doopie. Jak wygladaja te kontakty? Jesli tylko ty zabuegasz to raczej nie, bo cie lubia?

32 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-02-21 19:53:10)

Odp: Introwertycy
Mrs.Happiness napisał/a:

Chociażby dla zabicia czasu

No w tym zdaniu moze kryc sie sedno dlaczego zachowanie niektorych osob jest dla autorki zaskoczeniem.
Bo istnieja ludzie, ktorzy maja wiele ciekawych problemow do rozwiazania i gdy maja wolna chwile, wola skupic sie na nich niz na "zabijaniu czasu" przez rozmowe z kims dla nich nieinteresujacym.

Mrs.Happiness napisał/a:

Johny, jesteś na forum jedną z tych osób, które chętnie obrażają i krytykują wszystkich wokół, zresztą robisz to również w tym temacie, więc wybacz, ale niesamowicie ciężko jest mi uwierzyć, że jesteś tak bardzo empatyczny i interesujesz się każdą żywą istotą, z którą nawiązujesz kontakt.

Nigdzie nie napisalem, ze ja sie interesuje kazda osoba ani, ze czlowiek powinien interesowac sie kazda osoba.
Ale jesli z kims podejmuje rozmowe to dlatego, ze jestem ta osoba zainteresowany.

Empatia ma to do siebie, ze budzi wrogosc.
Surowosc wzgledem osob glupich, leniwych lub/i roszczeniowych nie wynika z faktu, ze nie potrafimy wczuc sie w sytuacje tych osob.
Wynika z faktu, ze potrafimy wczuc sie w sytuacje osob, ktore zostaly skrzywdzone lub wykorzystane przez tych pierwszych.

Tylko czlowiek calkowicie pozbawiony empatii spogladajac na czlowieka egoistycznego (krzywdzacego z wyboru) lub glupiego (krzywdzacego z niewiedzy) nie czuje do niego wrogosci tylko dlatego, ze ten go osobiscie nie skrzywdzil.

33

Odp: Introwertycy

Po tych wszystkich zarzutach, że ci ludzie nie chcą ze mną:

To po czym poznać że są małomówni/małopisemni czy im sie nie chce akurat ze mną?

34 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-02-21 22:37:40)

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Po tych wszystkich zarzutach, że ci ludzie nie chcą ze mną:

To po czym poznać że są małomówni/małopisemni czy im sie nie chce akurat ze mną?

Jak ktoś nie chce ze mną rozmawiać, to albo milczy nie odpowiada, albo produkuje zdawkowe odpowiedzi, odpowiada pytaniem na pytanie, itp. Natomiast jeśli ktoś czuje się na siłach ze mną pogadać, jest zainteresowany tym, co mówię, słucha, zadaje pytania, pamięta o czym mówiłam wcześniej.

Ja raczej nie czyniłam ci z tego zarzutu, a może, żebyś była bardziej uważna i zwracała uwagę, co inni mówią, jak mówią, jaka jest ich mowa ciała.

35

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Po tych wszystkich zarzutach, że ci ludzie nie chcą ze mną:

To po czym poznać że są małomówni/małopisemni czy im sie nie chce akurat ze mną?

Po sposobie, w jaki z Tobą rozmawiają bądź korespondują.
Jak już wcześniej napisałam, introwertycy mają bogaty świat wewnętrzny, dużo przemyśleń, nie ma mowy, żeby taka osoba nie miała o czym rozmawiać, ale musi mieć do tego rozmówcę, który będzie spełniał - jakkolwiek to zabrzmi - jej oczekiwania.

Małomówność (czy też niechęć do pisania) to styl komunikacji. Jeśli ktoś mówi lub pisze oszczędnie, konkretnie, bez potrzeby ciągłej wymiany wiadomości - to zwykle jest cecha stała, niezależna od osoby, z którą rozmawia. Jeśli ktoś jest taki wobec większości ludzi, to raczej kwestia temperamentu niż braku chęci wobec Ciebie.

Natomiast brak zaangażowania w relację wygląda inaczej. Często objawia się brakiem inicjatywy, unikaniem kontaktu, zdawkowymi odpowiedziami tylko wtedy, gdy trzeba, albo kompletnym brakiem reakcji przez długi czas przy jednoczesnym widocznym zaangażowaniu w relacje z innymi.
Różnica między "taki jestem” a "nie chce mi się z tobą” zwykle nie tkwi w liczbie słów, tylko w intencji i w sposobie reakcji oraz ogólnie zachowania w stosunku do Ciebie.

36 Ostatnio edytowany przez Serduszko<3 (2026-02-21 22:59:30)

Odp: Introwertycy

Na jakiś tinderach też jest tak że najpierw zdawkowo, a dopiero potem sie rozkręca za którymś pisaniem. Nie mam problemu żeby 2-3 razy napisać pierwsza. Niektórzy jakby otwierają sie z opóźnieniem. Gdybym zintetpretowała że im sie nie chce to nie doszłoby do znajomości. Oczywiście nie ze wszystkimi tak jest ale poprostu bywają takie osobniki, że na początku nie napiszą pierwsi, ale odp, używają emotek, nie dają od razu tematu, no jak kogoś jeszcze nie znają to może nie wiedzą o czym. I jak kogoś nie znasz nie wiesz czy taki jest czy mu sie nie chce z tobą. Dlatego wzięłam tym razem wasze zdanie pod uwage, że może komuś sie nie chce ze mną żeby nie było że jestem jakaś zarozumiała i każdy musi mnie lubić

37

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Na jakiś tinderach też jest tak że najpierw zdawkowo, a dopiero potem sie rozkręca za którymś pisaniem. Nie mam problemu żeby 2-3 razy napisać pierwsza. Niektórzy jakby otwierają sie z opóźnieniem. Gdybym zintetpretowała że im sie nie chce to nie doszłoby do znajomości. Oczywiście nie ze wszystkimi tak jest ale poprostu bywają takie osobniki, że na początku nie napiszą pierwsi, ale odp, używają emotek, nie dają od razu tematu, no jak kogoś jeszcze nie znają to może nie wiedzą o czym. I jak kogoś nie znasz nie wiesz czy taki jest czy mu sie nie chce z tobą. Dlatego wzięłam tym razem wasze zdanie pod uwage, że może komuś sie nie chce ze mną żeby nie było że jestem jakaś zarozumiała i każdy musi mnie lubić

Priscilla już wyjaśniła.

38 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-02-22 10:54:25)

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Po tych wszystkich zarzutach, że ci ludzie nie chcą ze mną:

To po czym poznać że są małomówni/małopisemni czy im sie nie chce akurat ze mną?

Musialabys miec ceche, ktorej nie masz - czyli byc nimi zainteresowana.
Nimi a nie swoja zagadka psychologiczna.

Gdybys byla nimi zainteresowana to dowiedzialabys sie co jest interesujace i atrakcyjne dla nich.
Czesc ludzi lubi mowic o sobie nawet gdy nikt ich nie pyta.
Ale poza tymi chorymi psychicznie przypadkami ludzie chetnie mowia o sobie tylko jesli nasze pytania sa wnikliwe - takie, ktore pojawiaja sie jedynie w umysle empatycznego czlowieka skupionego na obserwacji tego co dzieje sie na zewnatrz i jak to moze wplywac na innych (zamiast na wlasnym komforcie).

39

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

2) na wszelki wypadek na przyszłość jak poderwać introwertyka? Może są tu panowie introwertycy i sie wypowiedzą?

Jak jakiś introwertyk będzie tobą zainteresowany, to sam cię poderwie. Introwertyk to niekoniecznie dupa wołowa.

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Problemem u was jest to, że średnio sie odnajdujecie w smalltalku czy pisaniu między spotkaniami. Normalnie ludzie piszą o duperelach, a wy albo nie macie takiej potrzeby albo trzeba was ciągnąć za język. Myle sie?

Mylisz
Nie mamy problemy z takim kontaktem, to raczej towarzystwo wielu osób naraz, szczególnie gdy przeważają nieznane, męczy.
Chociaż gadanie o niczym w sumie też;)

41

Odp: Introwertycy
JohnyBravo777 napisał/a:

Ale jesli z kims podejmuje rozmowe to dlatego, ze jestem ta osoba zainteresowany.

I tu jest wewnętrzny błąd logiczny. Uznajesz, że jedyną przyczyną rozmowy jest zainteresowanie osobą. Ale ludzie w większości wypadków nie interesują się osobą tylko okolicznościami, informacjami, wydarzeniami. Jak byłem z psem na spacerze to sobie z kilkoma sąsiadami obojga płci pogadaliśmy jak to Kamila Sellier dostałą w ryj łyżwą.


Każde z nas wytapiało czas, bo to lepsze i przyjemniejsze niż puste oczekiwanie na psiego klocka. Czysta definicja praktyczna osiedlowej socjalizacji.

42

Odp: Introwertycy

Introwertyzm jako typ osobowości został tu już dość dokładnie wyjaśniony ale podzielę się swoim osobistym poglądem jako, że też jestem introwertykiem.

Introwertycy często mają problem żeby "zacząć", szczególnie właśnie w kontaktach międzyludzkich. Zarówno ja jak i znajomi introwertycy mieliśmy zawsze duże opory żeby zacząć tą rozmowę, nawiązać kontakt. Introwertyk potrafi być bardzo dobrym rozmówcą i ogólnie angażować się w relacje dużo bardziej niż ekstrawertyk ale najpierw tw rozmowa czy relacja musi się jakoś zacząć. W tłumie introwertyk często będzie trzymał się na uboczu i ledwo będzie go widać ale prywatnie lub w małej grupie potrafi być tym najbardziej widocznym. Introwertycy też zwykle potrzebują sporo czasu by się do kogoś przekonać, zaufać czy zaakceptować kogoś jako "swojego". Nieśmiałość, wycofanie czy wręcz lęk społeczny często towarzyszą introwertykowi ale nie są częścią tego typu osobowości. Są efektem tego jak byli traktowani przez innych, którzy nie rozumieli tego wszystkiego o czym tu piszemy.

43

Odp: Introwertycy
Shinigami napisał/a:

Introwertycy często mają problem żeby "zacząć"


Nie mają żadnego. Po prostu mieszasz aspołeczność i brak umiejętności społecznych z introwertyzmem.


Nieśmiałość, wycofanie czy wręcz lęk społeczny często towarzyszą introwertykowi ale nie są częścią tego typu osobowości. Są efektem tego jak byli traktowani przez innych, którzy nie rozumieli tego wszystkiego o czym tu piszemy.

Nope. Nie jest to prawdą. Po prostu dodałeś do wyliczanki jeszcze kompleksy.


To jest tak, jak opisała to Priscilla:

Jak już wcześniej wspomniałam, introwertyzmu nie należy mylić z wycofaniem społecznym, lękiem społecznym czy nieśmiałością. Introwertyk może być towarzyski, otwarty i ciepły, a jedynie inaczej gospodaruje swoją energią społeczną. Często posiada mniejsze grono znajomych, ale te relacje są bardziej selektywne i głębokie. Zamiast wielu powierzchownych kontaktów wybiera się kilka bliskich, opartych na zaufaniu i autentyczności.

44

Odp: Introwertycy

Introwertyk, to osoba, która cieszy się swoim towarzystwem, ładuje baterie robiąc coś w pojedynkę - ćwicząc, malując obrazy, czytając książkę, ale nie odmówi tez spotkań towarzyskich, ma znajomych, wyjdzie z kumpelami do teatru, czy pojedzie ze znajomymi na grila, ale nie jest to coś, co by chciała robić codziennie - na dyskotekę może pójść raz na pare tygodni, ale nie co weekend, ani nie czuje potrzeby spotykania się codziennie ze znajomymi.
Jednocześnie nie jest jakaś aspołeczna - typu ma problem z zapytaniem o godzinę, czy nie wstydzi się zagadać do kogoś w przedziale kolejowym, nie ma ataków paniki na sama myśl przebywania w szkolnej klasie czy wśród ludzi w sklepie. To już jest zaburzenie, czym nie jest introwertyzm.
Tak samo jak ekstrawertyzm,  bycie towarzyskim, nie jest od razu ADHD.

45 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-26 04:18:26)

Odp: Introwertycy
Shinigami napisał/a:

Introwertyzm jako typ osobowości został tu już dość dokładnie wyjaśniony ale podzielę się swoim osobistym poglądem jako, że też jestem introwertykiem.

Introwertycy często mają problem żeby "zacząć", szczególnie właśnie w kontaktach międzyludzkich. Zarówno ja jak i znajomi introwertycy mieliśmy zawsze duże opory żeby zacząć tą rozmowę, nawiązać kontakt. Introwertyk potrafi być bardzo dobrym rozmówcą i ogólnie angażować się w relacje dużo bardziej niż ekstrawertyk ale najpierw tw rozmowa czy relacja musi się jakoś zacząć. W tłumie introwertyk często będzie trzymał się na uboczu i ledwo będzie go widać ale prywatnie lub w małej grupie potrafi być tym najbardziej widocznym. Introwertycy też zwykle potrzebują sporo czasu by się do kogoś przekonać, zaufać czy zaakceptować kogoś jako "swojego". Nieśmiałość, wycofanie czy wręcz lęk społeczny często towarzyszą introwertykowi ale nie są częścią tego typu osobowości. Są efektem tego jak byli traktowani przez innych, którzy nie rozumieli tego wszystkiego o czym tu piszemy.

Shini, po raz kolejny zwracam Ci uwagę, że wydaje Ci się, że skoro Ty tak masz, to inni mają tak samo, ale... Twoim problemem nie jest introwertyzm a wycofanie społeczne i silne blokady w kontaktach z innymi ludźmi, co zresztą Jack już wcześniej zaznaczył.

Ja jestem introwertyczką, ale NIE mam żadnego problemu, żeby "zacząć". Jestem otwarta, bywam gadatliwa, czasem nawet głośna, zagaduję do zupełnie obcych osób i jeśli tylko dane towarzystwo mnie interesuje, to nigdy NIE trzymam się na uboczu. Ba, nie czuję się nierozumiana, a wręcz jestem uważana za osobę komunikatywną i dosyć przebojową. Generalnie mam duże grono znajomych, ale niewielkie grono bliskich znajonych i przyjaciół, a w sytuacjach towarzyskich szybciej od ekstrawertyków wyczerpują mi się baterie i wtedy najlepiej mi jest, jeśli mogę wyjść i pobyć sama ze sobą, pomimo że inni nadal cieszą się swoją obecnością. Tylko tyle. Nie znajdziesz u mnie tych wszystkich "demonów", o których Ty piszesz. 

A już to zdanie (zacytuję je raz jeszcze):

Shinigami napisał/a:

Nieśmiałość, wycofanie czy wręcz lęk społeczny często towarzyszą introwertykowi ale nie są częścią tego typu osobowości. Są efektem tego jak byli traktowani przez innych, którzy nie rozumieli tego wszystkiego o czym tu piszemy.

to jest bzdura nad bzdurami i pokazuje tylko tyle (i aż tyle), że zupełnie nie rozumiesz tematu.
Łatwiej jest Ci jednak myśleć o sobie, że jesteś introwertykiem niż społeczną kaleką (zapewniam, że nie mam na celu Cię urazić, po prostu to określenie wydaje mi się bardzo trafne), dlatego bardziej utożsamiasz się z introwertykami.

46

Odp: Introwertycy
Priscilla napisał/a:

Ja jestem introwertyczką, ale NIE mam żadnego problemu, żeby "zacząć". Jestem otwarta, bywam gadatliwa, czasem nawet głośna, zagaduję do zupełnie obcych osób i jeśli tylko dane towarzystwo mnie interesuje, to nigdy NIE trzymam się na uboczu. Ba, nie czuję się nierozumiana, a wręcz jestem uważana za osobę komunikatywną i dosyć przebojową. Generalnie mam duże grono znajomych, ale niewielkie grono bliskich znajonych i przyjaciół, a w sytuacjach towarzyskich szybciej od ekstrawertyków wyczerpują mi się baterie i wtedy najlepiej mi jest, jeśli mogę wyjść i pobyć sama ze sobą, pomimo że inni nadal cieszą się swoją obecnością. Tylko tyle.

No właśnie - mam tak samo.

Tysiąc razy bardziej wolę samotny bushcraft niż wyjście na dyskotekę, ale to nie znaczy, że nie spotykam się ze znajomymi.

47

Odp: Introwertycy
Priscilla napisał/a:

Shini, po raz kolejny zwracam Ci uwagę, że wydaje Ci się, że skoro Ty tak masz, to inni mają tak samo, ale... Twoim problemem nie jest introwertyzm a wycofanie społeczne i silne blokady w kontaktach z innymi ludźmi, co zresztą Jack już wcześniej zaznaczył.

Ja jestem introwertyczką, ale NIE mam żadnego problemu, żeby "zacząć". Jestem otwarta, bywam gadatliwa, czasem nawet głośna, zagaduję do zupełnie obcych osób i jeśli tylko dane towarzystwo mnie interesuje, to nigdy NIE trzymam się na uboczu. Ba, nie czuję się nierozumiana, a wręcz jestem uważana za osobę komunikatywną i dosyć przebojową. Generalnie mam duże grono znajomych, ale niewielkie grono bliskich znajonych i przyjaciół, a w sytuacjach towarzyskich szybciej od ekstrawertyków wyczerpują mi się baterie i wtedy najlepiej mi jest, jeśli mogę wyjść i pobyć sama ze sobą, pomimo że inni nadal cieszą się swoją obecnością. Tylko tyle. Nie znajdziesz u mnie tych wszystkich "demonów", o których Ty piszesz. 

to jest bzdura nad bzdurami i pokazuje tylko tyle (i aż tyle), że zupełnie nie rozumiesz tematu.
Łatwiej jest Ci jednak myśleć o sobie, że jesteś introwertykiem niż społeczną kaleką (zapewniam, że nie mam na celu Cię urazić, po prostu to określenie wydaje mi się bardzo trafne), dlatego bardziej utożsamiasz się z introwertykami.

A może najpierw przeczytaj dokładnie to co ktoś napisał. Napisałem wyraźnie "ja jak i znajomi introwertycy", nigdzie nie ma nawet słowa o opisywaniu wszystkich. Moje wycofanie i blokady to akurat prawda ale dobrze wiesz, że to nie wzięło się znikąd.

To, że ktoś nie wpisuje się idealnie w definicję introwertyzmu nie znaczy, że nie może nim być. Każdy introwertyk może być inny. Na tych wszystkich internetowych testach, które nie jedna osoba mi tu poleca zawsze wychodziło, że jednak jestem tym introwertykiem. Po prostu dodatkowo mam sporą ilość braków, blokad i lęków, które tworzą właśnie takiego introwertyka. Wyobraź sobie, że nawet mi zdarzało się nawiązać kontakt z przypadkowymi osobami, bardzo rzadko ale jednak. Ale już ilość sytuacji kiedy to ktoś zagadał do mnie pierwszy mógłbym policzyć na palcach jednej ręki.

Bzdurą nad bzdurami jest pisanie, nie chciało się kogoś urazić po użyciu słowa, które daje na to spore prawdopodobieństwo. Jako iż po prostu nie lubię tego słowa to go nie użyję ale do pewnego stopnia może być ono właściwe. To co mnie najbardziej czymś takim irytuje to takie obwinianie kogoś o coś na co nie miał wpływu. W ogóle patrząc po wypowiedziach niektórych osób można odnieść wrażenie, że myślą oni iż obwinianie kogoś sprawi, że zaakceptuje on ten fakt co powinno mu pomóc sobie z tym poradzić. To jest jeszcze wieksza bzdura. Poczucie winy nigdy nie pomoże, a jedynie pogorszy sprawę.

48 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-26 13:53:52)

Odp: Introwertycy
Shinigami napisał/a:

Moje wycofanie i blokady to akurat prawda ale dobrze wiesz, że to nie wzięło się znikąd.

To była twoja decyzja, bo jak sam wielokrotnie to podkreślałeś - nie byłeś nigdy zainteresowany nawiązywaniem relacji, a tematy rozmów twoich szkolnych rówieśników nigdy cię nie interesowały, uważałeś je za trywialne i poniżej twojego poziomu. W efekcie zostałeś sam i po latach zaczęło ci to doskwierać.


To, że ktoś nie wpisuje się idealnie w definicję introwertyzmu nie znaczy, że nie może nim być.

Ale ty nie jesteś introwertykiem. Introwertycy bez problemu znajdują swoją niszę. Ty płaczesz za uwagą i każdy wątek, każdy temat w jakim się udzielasz sprowadzasz do siebie - tak jak tu i teraz. Pragniesz uwagi, pragniesz podziwu - co też wielokrotnie podkreślałeś, że tego ci brakuje najbardziej - bycia podziwianym. To nie ma żadnego związku z introwertyzmem. Po prostu wrzuciłeś do jednego garnuszka aspołeczność i kompleksy i nazwałeś to introwertyzmem. A to nie jest to. Twoje największe pragnienia i problemy są związane z ludźmi i rodzajem ich uwagi jaką ci poświęcają. To jest zaprzeczenie introwertyzmu.


Na tych wszystkich internetowych testach, które nie jedna osoba mi tu poleca zawsze wychodziło, że jednak jestem tym introwertykiem.

Od dziecka robisz te testy to i wiesz co zaznaczać, żeby wyszło na twoje (czyt. "to nie moja wina, nie mam na to wpływu").


To co mnie najbardziej czymś takim irytuje to takie obwinianie kogoś o coś na co nie miał wpływu.


Możesz powtarzać to bez końca, ale nie stanie się to prawdą. Dostałeś wszelkie możliwe narzędzia do samodzielności (ile to twoi rodzice zainwestowali w twój rozwój, kolejne korepetycje itp?), do nawiązywania relacji (kolejne szkoły, obozy, kluby sportowe, różne fora i grupy dyskusyjne), ale wybierałeś zawsze inaczej - rozłożyć ręce i czekać aż się samo coś zrobi. I teraz płacisz tego konsekwencje. Jesteś tu od prawie 4 lat, a nie dość, że większość ludzi do siebie zraziłeś, to jeszcze z tych kilku pozytywnych relacji jakie nawiązałeś to żadnej nie przekułeś na nic więcej. Jeśli w każdym kolejnym miejscu gdzie się pojawiasz ma miejsce ten sam schemat to nie jest to wina ludzi - tylko twoja. Bo to twoje nastawienie, podejście do innych i świata, dobór słownictwa to sprawiają.

To był twój wybór, że nie masz żadnych znajomych z podstawówki, gimnazjum, liceum i studiów. To był twój wybór, że nie poznałeś nikogo na dłużej na żadnym z obozów, na jakie jeździłeś latami. To był twój wybór, że w żadnym z klubów sportowych nie nawiązałeś żadnej przyjaźni. To był twój wybór, że nie potrafiłeś nawiązać żadnej relacji na tym forum, to był twój wybór, ze nie potrafiłeś nawiązać żadnej relacji na żadnym z forów/grupie dyskusyjnej o anime, mandze, sportach walki, bieganiu, siłowni. Zawsze używałeś tych samych wymówek - bo nikt ci nie odpowiada, nikt nie chce z tobą rozmawiać, nikt nie jest zainteresowany, albo moja ulubiona - ty wiesz więcej. Wszyscy mogą i wszyscy nawiązują fajne znajomości i przyjaźnie w ten sposób, a ty jeden nie i to wina wszystkich. I każdego z osobna. Ale nigdy twoja.


https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2026/02/guRpsbmTjRvCFnoq.jpg





W ogóle patrząc po wypowiedziach niektórych osób można odnieść wrażenie, że myślą oni iż obwinianie kogoś sprawi, że zaakceptuje on ten fakt co powinno mu pomóc sobie z tym poradzić. To jest jeszcze wieksza bzdura. Poczucie winy nigdy nie pomoże, a jedynie pogorszy sprawę.

Wskazywanie popełnionych błędów nie jest obwinianiem. A zrozumienie tychże błędów jest pierwszym krokiem do wprowadzenia zmiany. Gruby nigdy nie schudnie, jak nie będzie wiedział, że jest gruby (i wszystkich tego negatywnych konsekwencji) w pierwszej kolejności.

49

Odp: Introwertycy

Daruję sobie odpisywanie teraz i w tym wątku na całego posta. Co do mema to się zgadzam. Gdybym wiedział jak to wszystko będzie wyglądać i gdybym miał wybór to wolałbym nigdy się nie urodzić.

50 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-26 15:06:28)

Odp: Introwertycy

No właśnie daruj sobie. Bo całe życie postępowałeś w taki sposób:


Shinigami napisał/a:

Przez całe życie spotkałem tylko jedną dziewczynę, która na prawdę mi się podobała i była wolna i to, że się z nią nie udało jest jednym z moich największych błędów. Do dziś żałuje, że wtedy byłem zbyt głupi, nieświadomy, nieufny, podejrzliwy, bierny i nieśmiały by zrozumieć, że ona na prawdę się starała i nie wymagała niewiadomo czego, przynajmniej na początku. Poznanie tej dziewczyny to było jak trafienie szóstki w lotto, to była okazja jaka się trafia być może tylko raz w życiu, a ja nie zdołałem jej wykorzystać.


Skończ narzekać i doszukiwać się winy w innych cały czas. Zacznij doceniać to co masz i zacznij brać na klatę konsekwencje własnych wyborów. I wróć na leki. Bo nie ma znaczenia czy piszesz prawdę czy wymyślasz. Fakt, ze tak robisz - niezależnie od przyczyn - świadczy o konieczności leczenia.

51

Odp: Introwertycy
Priscilla napisał/a:

 

A już to zdanie (zacytuję je raz jeszcze):

Shinigami napisał/a:

Nieśmiałość, wycofanie czy wręcz lęk społeczny często towarzyszą introwertykowi ale nie są częścią tego typu osobowości. Są efektem tego jak byli traktowani przez innych, którzy nie rozumieli tego wszystkiego o czym tu piszemy.

to jest bzdura nad bzdurami i pokazuje tylko tyle (i aż tyle), że zupełnie nie rozumiesz tematu.

Hmmm... czy aby na pewno bzdura?
Introwertykiem człek się rodzi, podobnie jak ekstrawertykiem.
Uważasz, że to kompletnie nie ma wpływu na ciąg dalszy funkcjonowania danej osoby?

Urodziłam się intro. Ale moja matka była ekstrawertyczką. I już od zarania uznała, ze ja jestem nieśmiałym dzieckiem. Nie winię jej za to, ale tak było. Byłam radykalnie inna niż ona. Skutek - wypychała mnie siłą do dzieci, aktywizowała społecznie z uporem godnym lepszej sprawy, zapisywała na koszmarne ilości zajęć grupowych bylem z tymi dziećmi jak najwięcej miała do czynienia,  wszystkim mówiła, że jestem nieśmiała i ze trzeba mi koniecznie pomóc pokonać nieśmiałość. Upieprzyła mi tym skutecznie zarówno okres przedszkolny (co pamiętam słabo) jak i podstawówkę - co pamiętam znacznie lepiej. Nakleiła mi (chcąc dla mnie jak najlepiej) łatkę "nieśmiałej dziewczynki" tylko dlatego, że byłam inna niż ona, że interakcji z dziećmi potrzebowałam mniej. Ileś pań nauczycielek i innych ludzi próbowało mnie z tej "nieśmiałości" wyciągać na siłę, okropne to było, a ja przecie nijak nie byłam w stanie nikomu wytłumaczyć, ze przysłowiowym wielbłądem nie jestem. Wierzyłam mamusi, mówiła,  że jestem nieśmiała znaczy jestem, niby czemu miałam nie wierzyć? Panie nauczycielki potwierdzały, też mamusi wierzyły. Potem miałam zwyczajne szczęście. Trafiłam w całkiem nowe środowisko w liceum, nikt mnie nie znał z poprzedniej szkoły, przekonania o własnej nieśmiałości udało mi się po jakimś czasie pozbyć, ale tak do spodu to dopiero na studiach.
Lęk społeczny mi nie urósł wcale nie dlatego, że nie było podatnego gruntu, ale znowu - miałam szczęście. Zwyczajnie w liceum wyrosłam na ładną dziewczynę, zaczęłam ewidentnie mieć tzw. powodzenie. Plus trafiłam ( znowu szczęście) na odpowiednia grupę rówieśniczą w postaci naprawdę dobrej drużyny harcerskiej. Grupę mocno w kontrze do tzw. szkolnej większości, ale zarazem grupę zdecydowanie silną czyli nie byłam sama jako palec w szkole, a i to wspomniane powodzenie w głowie mi nie przewróciło, wolałam wtedy rajdy i obozy niż jakieś randki.   

Tak patrząc z perspektywy czasu to gdyby nie ileś rzeczy zewnętrznych, na które wpływ miałam znikomy - miałam całkiem spore szanse na wycofanie społeczne i na dorobienie się blokad w społecznym funkcjonowaniu, bo mi własna matka mocno grunt na nie przygotowała. Że tak sie nie stało - niespecjalnie moja w tym zasługa, bo za mała byłam na jakieś świadome działania, zresztą jak się to harcerstwo pojawiło to mamusia z tej mojej "nieśmiałości" odpuściła.

Na to, jaka weszłam w dorosłość ogromny wpływ miało także to, że jakoś byłam traktowana przez innych - zarówno przez rodziców, jak i w szkołach i na studiach. Z perspektywy czasu wiem, że mogło być inaczej, zdecydowanie gorzej społecznie. I wiem też, że zaczęło się od takiej prostej rzeczy jak to, że ekstrawertycznej i charyzmatycznej matce urodziła się introwertyczna córka.

52 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-26 16:25:52)

Odp: Introwertycy
Muqin napisał/a:

Uważasz, że to kompletnie nie ma wpływu na ciąg dalszy funkcjonowania danej osoby?

I to co napisałaś dalej dowodzi temu, że nie ma żadnego (nie większego niż jakakolwiek inna cecha/typ osobowości). Natomiast mieszanie introwertyzmu z innymi cechami może (ale wciąż nie musi) być szkodliwe.

Masz, doczytaj żeby kolejny raz głupot nie pisać (bo powielasz mity), różnice pomiędzy introwertyzmem, a fobią społeczną (i innymi zaburzeniami tego pokroju) zostały wytłumaczone tutaj:

https://psychomedic.pl/15561-2/

https://gemini.pl/poradnik/zdrowie-psyc … ychologia/

https://mindhealth.pl/blog/introwertyzm … trowertyka

53

Odp: Introwertycy
Shinigami napisał/a:

A może najpierw przeczytaj dokładnie to co ktoś napisał. Napisałem wyraźnie "ja jak i znajomi introwertycy", nigdzie nie ma nawet słowa o opisywaniu wszystkich. Moje wycofanie i blokady to akurat prawda ale dobrze wiesz, że to nie wzięło się znikąd.

Napisałeś dokładnie:

Introwertycy często mają problem żeby "zacząć", szczególnie właśnie w kontaktach międzyludzkich. Zarówno ja jak i znajomi introwertycy mieliśmy zawsze duże opory żeby zacząć tą rozmowę, nawiązać kontakt. Introwertyk potrafi być bardzo dobrym rozmówcą i ogólnie angażować się w relacje dużo bardziej niż ekstrawertyk ale najpierw tw rozmowa czy relacja musi się jakoś zacząć. W tłumie introwertyk często będzie trzymał się na uboczu i ledwo będzie go widać ale prywatnie lub w małej grupie potrafi być tym najbardziej widocznym. Introwertycy też zwykle potrzebują sporo czasu by się do kogoś przekonać, zaufać czy zaakceptować kogoś jako "swojego". Nieśmiałość, wycofanie czy wręcz lęk społeczny często towarzyszą introwertykowi ale nie są częścią tego typu osobowości. Są efektem tego jak byli traktowani przez innych, którzy nie rozumieli tego wszystkiego o czym tu piszemy.

Jak widzisz, wybrzmiewa tam "introwertyk często", "introwertycy często" w zestawieniu z "ja i moi znajomi introwertycy", co samo przez się nasuwa, że swoje włąsne doświadczenia przekładasz na dużą część introwertyków, a to jest duże nadużycie, zwłaszcza, że to co opisujesz nie odnosi się stricte do introwertyzmu, ale często bywa z nim mylonym.

Shinigami napisał/a:

To, że ktoś nie wpisuje się idealnie w definicję introwertyzmu nie znaczy, że nie może nim być. Każdy introwertyk może być inny. Na tych wszystkich internetowych testach, które nie jedna osoba mi tu poleca zawsze wychodziło, że jednak jestem tym introwertykiem. Po prostu dodatkowo mam sporą ilość braków, blokad i lęków, które tworzą właśnie takiego introwertyka.

Zarzucasz mi, że nie przeczytałam czegoś dokładnie, po czym sam sobie dopasowujesz moje słowa pod własną teorię.
Ależ ja nie twierdzę, że nie jesteś introwertykiem, ale że wraz z introwertyzmem masz sporo obciążeń, a introwertyzm jako taki nie jest obciążeniem. Jest po prostu innym stylem funkcjonowania.

Shinigami napisał/a:

Wyobraź sobie, że nawet mi zdarzało się nawiązać kontakt z przypadkowymi osobami, bardzo rzadko ale jednak. Ale już ilość sytuacji kiedy to ktoś zagadał do mnie pierwszy mógłbym policzyć na palcach jednej ręki.

Jak na całe Twoje życie to owe "bardzo rzadko" faktycznie zbija mój argument wink A weź...
I widzisz, znowu to, że ktoś do Ciebie nie zagaduje nie wynika z samego introwertyzmu, bo na przykład do mnie wiele osób zagaduje, ale z innych cech, które przypuszczalnie wysyłają do otoczenia sygnał, który je przed tym powstrzymuje.

Shinigami napisał/a:

Bzdurą nad bzdurami jest pisanie, nie chciało się kogoś urazić po użyciu słowa, które daje na to spore prawdopodobieństwo. Jako iż po prostu nie lubię tego słowa to go nie użyję ale do pewnego stopnia może być ono właściwe. To co mnie najbardziej czymś takim irytuje to takie obwinianie kogoś o coś na co nie miał wpływu. W ogóle patrząc po wypowiedziach niektórych osób można odnieść wrażenie, że myślą oni iż obwinianie kogoś sprawi, że zaakceptuje on ten fakt co powinno mu pomóc sobie z tym poradzić. To jest jeszcze wieksza bzdura. Poczucie winy nigdy nie pomoże, a jedynie pogorszy sprawę.

I co Cię niby obraziło, skoro w kolejnym zdaniu sam stwierdzasz, że Cię w pewien sposob opisuje? Uciekając od prawdy o sobie, a tak rozumiem unikanie słów, z którymi trzeba się zmierzyć, robisz uniki, które niczeu nie służą, za to koncertowo zakłamują rzeczywistość.

I żeby było jasne - ja Cię o nic nie obwiniam, ewentualnie wskazuję na przyczyny, od których Ty uciekasz jak od ognia wink

54 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-26 19:54:13)

Odp: Introwertycy
Serduszko<3 napisał/a:

Czy sa na sali introwertycy?
Czyli osoby wolno sie otwierające. Czasem spotykam takie osoby i nie wiem jak z nimi sie obchodzić. Może ktoś kto sam nim jest sie wypowie?

1) przyjaźnie z introwertykami. Zazwyczaj widziałam komentarze, że to ekstrawertyk ich poprostu zaadoptował. Jak to wygląda w praktyce? Jak było z wami? Czasem na pierwszym spotkaniu jak dopiero kogoś poznajesz to wydaje sie ciebie nie lubić czy tam ogólnie być zdystansowany do towarzystwa, ale zauważyłam że niektórych źle oceniałam bo poprostu nie są ekstrawertykami, są spokojni grzeczni.


Introwertyk nie oznacza osoby nieśmiałej czy aspołecznej lub wycofanej w jakikolwiek sposób.


2) na wszelki wypadek na przyszłość jak poderwać introwertyka? Może są tu panowie introwertycy i sie wypowiedzą?


Tak samo jak każdą inną osobę. Mniej więcej tak: https://www.youtube.com/shorts/UyOBkusl … ture=share

55

Odp: Introwertycy
Muqin napisał/a:

Hmmm... czy aby na pewno bzdura?
Introwertykiem człek się rodzi, podobnie jak ekstrawertykiem.
Uważasz, że to kompletnie nie ma wpływu na ciąg dalszy funkcjonowania danej osoby?

Urodziłam się intro. Ale moja matka była ekstrawertyczką. I już od zarania uznała, ze ja jestem nieśmiałym dzieckiem. Nie winię jej za to, ale tak było. Byłam radykalnie inna niż ona. Skutek - wypychała mnie siłą do dzieci, aktywizowała społecznie z uporem godnym lepszej sprawy, zapisywała na koszmarne ilości zajęć grupowych bylem z tymi dziećmi jak najwięcej miała do czynienia,  wszystkim mówiła, że jestem nieśmiała i ze trzeba mi koniecznie pomóc pokonać nieśmiałość. Upieprzyła mi tym skutecznie zarówno okres przedszkolny (co pamiętam słabo) jak i podstawówkę - co pamiętam znacznie lepiej. Nakleiła mi (chcąc dla mnie jak najlepiej) łatkę "nieśmiałej dziewczynki" tylko dlatego, że byłam inna niż ona, że interakcji z dziećmi potrzebowałam mniej. Ileś pań nauczycielek i innych ludzi próbowało mnie z tej "nieśmiałości" wyciągać na siłę, okropne to było, a ja przecie nijak nie byłam w stanie nikomu wytłumaczyć, ze przysłowiowym wielbłądem nie jestem. Wierzyłam mamusi, mówiła,  że jestem nieśmiała znaczy jestem, niby czemu miałam nie wierzyć? Panie nauczycielki potwierdzały, też mamusi wierzyły. Potem miałam zwyczajne szczęście. Trafiłam w całkiem nowe środowisko w liceum, nikt mnie nie znał z poprzedniej szkoły, przekonania o własnej nieśmiałości udało mi się po jakimś czasie pozbyć, ale tak do spodu to dopiero na studiach.
Lęk społeczny mi nie urósł wcale nie dlatego, że nie było podatnego gruntu, ale znowu - miałam szczęście. Zwyczajnie w liceum wyrosłam na ładną dziewczynę, zaczęłam ewidentnie mieć tzw. powodzenie. Plus trafiłam ( znowu szczęście) na odpowiednia grupę rówieśniczą w postaci naprawdę dobrej drużyny harcerskiej. Grupę mocno w kontrze do tzw. szkolnej większości, ale zarazem grupę zdecydowanie silną czyli nie byłam sama jako palec w szkole, a i to wspomniane powodzenie w głowie mi nie przewróciło, wolałam wtedy rajdy i obozy niż jakieś randki.   

Tak patrząc z perspektywy czasu to gdyby nie ileś rzeczy zewnętrznych, na które wpływ miałam znikomy - miałam całkiem spore szanse na wycofanie społeczne i na dorobienie się blokad w społecznym funkcjonowaniu, bo mi własna matka mocno grunt na nie przygotowała. Że tak sie nie stało - niespecjalnie moja w tym zasługa, bo za mała byłam na jakieś świadome działania, zresztą jak się to harcerstwo pojawiło to mamusia z tej mojej "nieśmiałości" odpuściła.

Na to, jaka weszłam w dorosłość ogromny wpływ miało także to, że jakoś byłam traktowana przez innych - zarówno przez rodziców, jak i w szkołach i na studiach. Z perspektywy czasu wiem, że mogło być inaczej, zdecydowanie gorzej społecznie. I wiem też, że zaczęło się od takiej prostej rzeczy jak to, że ekstrawertycznej i charyzmatycznej matce urodziła się introwertyczna córka.

Chyba nie do końca się rozumiemy. Moim zdaniem wyraźnie trzeba od siebie oddzielić introwertyzm jako cechę osobowości od introweryzmu połączonego z innymi ograniczeniami, ktore narosły w trakcie życia, w tym dorastania - pod wpływem otoczenia i okoliczności.
Zresztą sama spójrz - wyraźnie podkreślasz wpływ mamusi na Twoje myślenie o sobie i wynikające z niego ograniczenia. Gdyby mamusia miała więcej świadomości, to nie usiłowałaby wbijać się w ramki nieśmiałej dziewczynki, które to ramki tak bardzo Cię ograniczyły.

Dąże do tego, że to nie introwertyzm stanowił u Ciebie problem, ale matka, która z uporem maniaka utwierdzała Cię, że coś jest z Tobą nie tak, a Ty to chłonęłaś. Matki z zasady mają to do siebie, że KAŻDE dziecko potrafią skrzywić, to ekstrawertyczne także, nawet jeśli nosi ono w sobie potancjał na otwarte, kontaktowe i ze zdrową pewnością siebie.

To co u Ciebie zadziało się na etapie liceum, u mnie nastąpiło dokładnie na poziomie drugiej klasy szkoły podstawowej. Nie wiem dlaczego, ale to był właśnie ten moment, kiedy stałam się wygadana i otwarta. Nawet moja ówczesna wychowawczyni zauważyła, że bardzo się zmieniłam, o czym informowała moją mamę podczas wywiadówek.

Moi rodzice nie zrobili mi krzywdy, nie uważali, że cokolwiek jest ze mną nie tak i trzeba to jakoś nazywać. Być może dlatego, choć urodziłam się intro, to zawsze miałam koleżanki, dziecięce przyjaciółki, spore grono znajomych z podwórka. W tym samym czasie równie dobrze czułam się w domu i lubiłam bawić się sama, ewentualnie z bratem bądź koleżanką z wyższego piętra. Nie potrzebowałam kolonii, bo nie ciagnęło mnie do poznawania dużego grona nowych dzieci.
Na etapie szkoły średniej rozwinęłam już w sobie osobowość liderki, równocześnie chętnie uczestniczyłam, a nawet sama inicjowałam różnego typu spotkania i okazje towarzyskie, ale zawsze w gronie osób, które były dla mnie interesujące, bo już wtedy liczyła się jakość, nie ilość jak u wieku moich znajomych.

O tym, co jest dzisiaj, już wcześniej pisałam, więc nie będę tego powtarzać. Dodam tylko, że myślę sobie nawet, że jeśli ktoś nie zna mnie blisko i o tym nie wie, to nie powiedziałby, że jestem intro.

56

Odp: Introwertycy
Jack Sparrow napisał/a:

Introwertyk nie oznacza osoby nieśmiałej czy aspołecznej lub wycofanej w jakikolwiek sposób.

Amen wink

57

Odp: Introwertycy
Priscilla napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Introwertyk nie oznacza osoby nieśmiałej czy aspołecznej lub wycofanej w jakikolwiek sposób.

Amen wink

Tak zgadzam się z tym i tym, co wcześniej napisałaś, że to styl życia.

58

Odp: Introwertycy
Priscilla napisał/a:

Jak widzisz, wybrzmiewa tam "introwertyk często", "introwertycy często" w zestawieniu z "ja i moi znajomi introwertycy", co samo przez się nasuwa, że swoje włąsne doświadczenia przekładasz na dużą część introwertyków, a to jest duże nadużycie, zwłaszcza, że to co opisujesz nie odnosi się stricte do introwertyzmu, ale często bywa z nim mylonym.

Zarzucasz mi, że nie przeczytałam czegoś dokładnie, po czym sam sobie dopasowujesz moje słowa pod własną teorię. Ależ ja nie twierdzę, że nie jesteś introwertykiem, ale że wraz z introwertyzmem masz sporo obciążeń, a introwertyzm jako taki nie jest obciążeniem. Jest po prostu innym stylem funkcjonowania.

Jak na całe Twoje życie to owe "bardzo rzadko" faktycznie zbija mój argument wink A weź...
I widzisz, znowu to, że ktoś do Ciebie nie zagaduje nie wynika z samego introwertyzmu, bo na przykład do mnie wiele osób zagaduje, ale z innych cech, które przypuszczalnie wysyłają do otoczenia sygnał, który je przed tym powstrzymuje.

I co Cię niby obraziło, skoro w kolejnym zdaniu sam stwierdzasz, że Cię w pewien sposob opisuje? Uciekając od prawdy o sobie, a tak rozumiem unikanie słów, z którymi trzeba się zmierzyć, robisz uniki, które niczeu nie służą, za to koncertowo zakłamują rzeczywistość.

I żeby było jasne - ja Cię o nic nie obwiniam, ewentualnie wskazuję na przyczyny, od których Ty uciekasz jak od ognia wink

"Często" wciąż nie oznacza "zawsze" ani "wszyscy". Pisząc o czymś można się opierać jedynie na wiedzy pochodzącej ze źródeł zewnętrznych albo z własnego doświadczenia. Niestety nie mam teraz czasu ani energii na przeprowadzenie dokładnych badań naukowych w celu uzyskania informacji więc muszę się opierać na własnym doświadczeniu.

Oczywiście, że introwertyzm nie jest żadnym obciążeniem, nigdy nie twierdziłem, że nim jest. Chciałem tylko napisać, że te cechy typu nieśmiałość czy wycofanie nie raz bywają towarzyszące introwertyzmowi ale nie są jego nieodłącznym elementem.

Ani nie wynika ale może mieć jakieś znaczenie. Pamiętam jeszcze ze szkoły, że introwertyzm wielu osobom kojarzył się właśnie z tymi cechami, które były tu wspominane. Takie osoby szybko dostawały łatkę tych nieśmiałych i wycofanych.

Nic mnie nie obraziło i właśnie dlatego to potwierdziłem. Nigdzie nie wspomniałem nawet słowem, że odbieram to osobiście czy choć odnoszę do siebie. To było zwykłe zdanie twierdzące. Gdzie widzisz uciekanie od prawdy? Są słowa, których nie lubię więc ich nie używam. To prawda, że uniki niczemu nie służą, tak samo jak obwinianie się o coś na co nie miało się wpływu.

No to jakie są te przyczyny, od których uciekam?

59 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-02-27 00:31:42)

Odp: Introwertycy
Tamiraa napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Introwertyk nie oznacza osoby nieśmiałej czy aspołecznej lub wycofanej w jakikolwiek sposób.

Amen wink

Tak zgadzam się z tym i tym, co wcześniej napisałaś, że to styl życia.

Styl życia? Chyba jednak nie. Ja jestem introwertyczką. Uwielbiam ciszę, spokój, bezpieczeństwo swojego domu. Jednak potrafię stać się liderką gdy czuję, że powinnam. Wynika z tego, że chyba są różne typu introweryków. Introwertycy są postrzegani jako osoby nieśmiałe i osamotnione. Ten silnie zakorzeniony stereotyp zdecydowanie zniekształca rzeczywisty portret psychologiczny tych osób, które potrafią być dobrymi słuchaczami, rzetelnymi pracownikami i oddanymi partnerami. Introwertycy mogą czerpać radość z samotności, co nie oznacza, że unikają towarzystwa lub kontaktów społecznych. Ja uwielbiam być sama, słuchać ulubionej muzyki, czytać godzinami w samotności i ciszy.
Dziś słowo „introwertyk” kojarzy się przede wszystkim z takimi skojarzeniami jak „wycofany”, „aspołeczny”, „samotny” czy „nieśmiały”. Jednak są też introwertycy, którzy lubią przebywać z wieloma ludźmi i mają dużą grupę przyjaciół. Są mniejszością, ale istnieją. Zgodnie z pierwotną definicją to też nie jest sprzeczność, bo introwertyzm to nie brak pewności siebie czy nieśmiałość. To po prostu lubienie samotności i preferowanie spędzania czasu samemu ze sobą. Tylko gdy ja poczułam, że powinnam to byłam liderką, potrafiłam przewodzić grupie aż do momentu gdy osiągnęłam to, co było do osiągnięcia. Zaraz potem znów zamykałam się w swojej ciszy i samotności, bo to lubiłam. Nie znoszę ludzi idiotow, jestem na nich uczulona. Gdy taki pojawi się na moim horyzoncie, to sorry.. Nie ustąpie, a potem znów spasuje i zamknę się w swoim świecie.
Mam niewielu przyjaciól, ale jednak.. Potrafię ich sluchać i wciąz  myśleć, jak mogę im pomóc.
Zbyt często introwertyzm jest mylony z nieśmiałością, co jest niesprawiedliwe i nieprecyzyjne. W rzeczywistości wiele osób introwertycznych jest pewnych siebie, chociaż mogą wybierać cichsze, bardziej refleksyjne formy wyrażania swoich myśli i emocji.
Życie z introwertykiem to pasmo przeżyć ukierunkowanych na cierpliwość. Introwertycy naprawdę słuchają, a nie tylko czekają, by coś powiedzieć. Często naprawdę rozumieją rozmówcę, nawet jeśli nie mówią wszystkiego otwarcie. Jednak ciężko z nich wyciągnąć coś więcej, nie lubią mówić o swoich uczuciach i problemach. Ja tego nie lubię, choć mogłabym tutaj bez przerwy pierdzielić o tym, co przezyłam, tam.. kiedyś..
Czy to jest styl życia? Nie uważam tak. Uważam, że z takimi predyspozycjami po prostu się rodzimy. Osoby takie jak Shini wracają do tego samego miejsca. Okazuje się, że sami nie wiedzą, czego tak naprawdę potrzebują. Dlatego myślę, że Shini ma trochę racji w tym co pisze o sobie, ale tylko trochę racji. W nim jest coś więcej niż tylko introwertyzm, jest jeszcze zwyczajna blokada przed życiem, lęki i psychiczne bariery. Cały zespół problemów i dlatego tak trudno znależć mu psychoterapętę który ten węzeł gordyjski podejmie się rozwiązać.

Shini w jednaje chwili myśli że da radę, a w drugiej, że się do niczego nie nadaje.

Szczerze? Wydaje mi się, że Shini nam mimo wszystko wszystkiego o sobie n ie mówi. To, co ma na dnie duszy bardzo mocno skrywa i nie jest z nami szczery.
Sorry Shini..

60

Odp: Introwertycy

Salomonko, przecież można mieć taki styl życia, gdzie prywatnie lubi się samotność i utrzymuje się niewielką liczbę kontaktów towarzyskich, a w pracy zachowywać się inaczej, wszystko zależy. Ważne, jak się lepiej czujemy, gdzie odpoczywamy czy w domu w samotności czy gdzie indziej jako dusza towarzystwa.

61 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-27 01:16:59)

Odp: Introwertycy
Shinigami napisał/a:

"Często" wciąż nie oznacza "zawsze" ani "wszyscy". Pisząc o czymś można się opierać jedynie na wiedzy pochodzącej ze źródeł zewnętrznych albo z własnego doświadczenia. Niestety nie mam teraz czasu ani energii na przeprowadzenie dokładnych badań naukowych w celu uzyskania informacji więc muszę się opierać na własnym doświadczeniu.


Otóż nie. Problem polega na tym, że budujesz ogólne twierdzenia o introwertykach jako kategorii ("introwertycy często…”, "introwertyk potrafi…”, "introwertycy zwykle…”), a jako punkt wyjścia podajesz wyłącznie własne doświadczenia i doświadczenia znajomych. To jest klasyczna generalizacja z ograniczonej próby i to niezależnie od tego, czy użyjesz słowa "wszyscy”, czy nie.
Jeżeli formułujesz zdania o grupie w trybie ogólnym, bez wyraźnego zaznaczenia, że to jedynie Twoja subiektywna obserwacja, to logicznie przedstawiasz to jako właściwość tej grupy. To jest właśnie przykład przykładania innych do własnej miary.

Możesz oczywiście powiedzieć, że to był skrót myślowy. Natomiast nie możesz twierdzić, że nie ma tam uogólnienia, bo struktura wypowiedzi jest uogólniająca. To nie jest kwestia intencji, tylko konstrukcji logicznej zdań, a Ty sobie tym żonglujesz, jak Ci wygodnie.

Shinigami napisał/a:

Nic mnie nie obraziło i właśnie dlatego to potwierdziłem. Nigdzie nie wspomniałem nawet słowem, że odbieram to osobiście czy choć odnoszę do siebie. To było zwykłe zdanie twierdzące.

vs

Shinigami napisał/a:

Bzdurą nad bzdurami jest pisanie, nie chciało się kogoś urazić po użyciu słowa, które daje na to spore prawdopodobieństwo.

Tylko ja wiem, jakie miałam intencje i żebyś sobie czegoś nie dopowiadał, to od razu to wyjaśniłam.

Shinigami napisał/a:

Gdzie widzisz uciekanie od prawdy? Są słowa, których nie lubię więc ich nie używam. To prawda, że uniki niczemu nie służą, tak samo jak obwinianie się o coś na co nie miało się wpływu.

No to jakie są te przyczyny, od których uciekam?

To co napisałam odnosiło się do tego zdania:

Shinigami napisał/a:

To co mnie najbardziej czymś takim irytuje to takie obwinianie kogoś o coś na co nie miał wpływu. W ogóle patrząc po wypowiedziach niektórych osób można odnieść wrażenie, że myślą oni iż obwinianie kogoś sprawi, że zaakceptuje on ten fakt co powinno mu pomóc sobie z tym poradzić. To jest jeszcze wieksza bzdura. Poczucie winy nigdy nie pomoże, a jedynie pogorszy sprawę.

Chyba nie jest specjalnie trudno na podstawie tego, o czym co jakiś czas do Ciebie piszę, wywnioskować, że cały czas zasłaniasz się tym, że nie masz na nic wpływu, choć dziś już go masz, ale się przed tym bronisz.
Chodzi o to, że ja Cię o nic nie obwiniam, bo mi jest naprawdę dokładnie wszystko jedno, co zrobisz ze swoim życiem. To co mogę, to spróbować Ci pewne rzeczy naświetlić i pokazać przyczyny tego, dlaczego jesteś w takiej czarnej du**e, w jakiej jesteś.

62 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-27 01:21:48)

Odp: Introwertycy
Tamiraa napisał/a:

Salomonko, przecież można mieć taki styl życia, gdzie prywatnie lubi się samotność i utrzymuje się niewielką liczbę kontaktów towarzyskich, a w pracy zachowywać się inaczej, wszystko zależy. Ważne, jak się lepiej czujemy, gdzie odpoczywamy czy w domu w samotności czy gdzie indziej jako dusza towarzystwa.

Co prawda to nie było do mnie, ale pozwolę sobie na wtrącenie.

Moim zdaniem w Twojej wypowiedzi miesza się styl życia z cechą osobowości. To, że ktoś prywatnie lubi samotność albo ma mało kontaktów towarzyskich, nie musi automatycznie oznaczać introwertyzmu. Podobnie ktoś może w pracy być bardzo otwarty i komunikatywny, a jednocześnie pozostawać introwertykiem.

W psychologii (np. w modelu Big Five personality traits) o introwersji mówi się, że dotyczy przede wszystkim tego, skąd czerpiemy energię i jak się regenerujemy, a dokładniej czy odpoczywamy w samotności, czy raczej wśród ludzi. Zachowanie może się zmieniać w zależności od sytuacji, ale sama cecha jest względnie stała.

63 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-27 18:02:35)

Odp: Introwertycy
Priscilla napisał/a:

W psychologii (np. w modelu Big Five personality traits) o introwersji mówi się, że dotyczy przede wszystkim tego, skąd czerpiemy energię i jak się regenerujemy, a dokładniej czy odpoczywamy w samotności, czy raczej wśród ludzi. Zachowanie może się zmieniać w zależności od sytuacji, ale sama cecha jest względnie stała.


Jeszcze się spotkałem z interpretacją o zewnętrznym (ekstrawertyk) i wewnętrznym (introwertyk) budowaniu samego siebie. Ten pierwszy buduje siebie przez pryzmat tego jak postrzegają go inni, jakie stawiają wymagania, jakie mają oczekiwania itd. Ten drugi buduje siebie w oparciu o umiejętności i doświadczenie oraz swoje własne odczucia, a nie według jego zewnętrznego postrzegania przez innych.

Ale przy tym upierał się nie będę.


Tak czy siak, wiadomo o co chodzi - wciąż o te durne mity, ze jak ktoś jest introwertykiem to od razu jest nieśmiały, wycofany społecznie itp. A to nie ma żadnego związku.

64 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-27 18:01:52)

Odp: Introwertycy
Salomonka napisał/a:

Szczerze? Wydaje mi się, że Shini nam mimo wszystko wszystkiego o sobie n ie mówi. To, co ma na dnie duszy bardzo mocno skrywa i nie jest z nami szczery.
Sorry Shini..

Raczej na przestrzeni swojej obecności tutaj pisał już zbyt wiele wersji swojego życia i doświadczeń. Z czego niektóre mocno się wykluczające.

65

Odp: Introwertycy
Salomonka napisał/a:

Uważam, że z takimi predyspozycjami po prostu się rodzimy. Osoby takie jak Shini wracają do tego samego miejsca. Okazuje się, że sami nie wiedzą, czego tak naprawdę potrzebują. Dlatego myślę, że Shini ma trochę racji w tym co pisze o sobie, ale tylko trochę racji. W nim jest coś więcej niż tylko introwertyzm, jest jeszcze zwyczajna blokada przed życiem, lęki i psychiczne bariery. Cały zespół problemów i dlatego tak trudno znależć mu psychoterapętę który ten węzeł gordyjski podejmie się rozwiązać.

Shini w jednaje chwili myśli że da radę, a w drugiej, że się do niczego nie nadaje.

Szczerze? Wydaje mi się, że Shini nam mimo wszystko wszystkiego o sobie n ie mówi. To, co ma na dnie duszy bardzo mocno skrywa i nie jest z nami szczery.
Sorry Shini..

Zgadzam się w pełni, Shini ma instynkt samozachowawczy i wprawę w tym, jak przetrwać w warunkach mało przyjaznych. Nie tyle chyba nie jest szczery ile nie wszystkim się na forum dzieli. I słusznie. Jest zapewne introwertykiem z blokadami i problemami nabytymi w toku życia. Co sam przyznaje, a poukładanie tego to robótka żmudna i trochę mu zajmie. 

Intro czy ekstra owszem , wszystko wskazuje na to, że tacy się rodzimy. Acz przy okazji warto pamiętać o bardzo dużej grupie ambiwertyków, czyli tych "pomiędzy", tu nie ma dualizmu.




Priscilla napisał/a:

Chyba nie do końca się rozumiemy. Moim zdaniem wyraźnie trzeba od siebie oddzielić introwertyzm jako cechę osobowości od introweryzmu połączonego z innymi ograniczeniami, ktore narosły w trakcie życia, w tym dorastania - pod wpływem otoczenia i okoliczności.
Zresztą sama spójrz - wyraźnie podkreślasz wpływ mamusi na Twoje myślenie o sobie i wynikające z niego ograniczenia. Gdyby mamusia miała więcej świadomości, to nie usiłowałaby wbijać się w ramki nieśmiałej dziewczynki, które to ramki tak bardzo Cię ograniczyły.

Dąże do tego, że to nie introwertyzm stanowił u Ciebie problem, ale matka, która z uporem maniaka utwierdzała Cię, że coś jest z Tobą nie tak, a Ty to chłonęłaś. Matki z zasady mają to do siebie, że KAŻDE dziecko potrafią skrzywić, to ekstrawertyczne także, nawet jeśli nosi ono w sobie potancjał na otwarte, kontaktowe i ze zdrową pewnością siebie.

To co u Ciebie zadziało się na etapie liceum, u mnie nastąpiło dokładnie na poziomie drugiej klasy szkoły podstawowej. Nie wiem dlaczego, ale to był właśnie ten moment, kiedy stałam się wygadana i otwarta. Nawet moja ówczesna wychowawczyni zauważyła, że bardzo się zmieniłam, o czym informowała moją mamę podczas wywiadówek.

Moi rodzice nie zrobili mi krzywdy, nie uważali, że cokolwiek jest ze mną nie tak i trzeba to jakoś nazywać. Być może dlatego, choć urodziłam się intro, to zawsze miałam koleżanki, dziecięce przyjaciółki, spore grono znajomych z podwórka. W tym samym czasie równie dobrze czułam się w domu i lubiłam bawić się sama, ewentualnie z bratem bądź koleżanką z wyższego piętra. Nie potrzebowałam kolonii, bo nie ciagnęło mnie do poznawania dużego grona nowych dzieci.
Na etapie szkoły średniej rozwinęłam już w sobie osobowość liderki, równocześnie chętnie uczestniczyłam, a nawet sama inicjowałam różnego typu spotkania i okazje towarzyskie, ale zawsze w gronie osób, które były dla mnie interesujące, bo już wtedy liczyła się jakość, nie ilość jak u wieku moich znajomych.

O tym, co jest dzisiaj, już wcześniej pisałam, więc nie będę tego powtarzać. Dodam tylko, że myślę sobie nawet, że jeśli ktoś nie zna mnie blisko i o tym nie wie, to nie powiedziałby, że jestem intro.

Od strony teoretycznej chętnie się podpiszę pod tym, że koniecznie należy rozdzielić, Priscilla. Ino w praktyce zawsze jest konkretny ktoś, a rozdzielenie bywa powiedzmy umowne, jedno się łączy z drugim, drugie wpływa na trzecie...
Nie przesadzajmy z tą moją mamusią, podkreśliłam to, co mi pasowało do tematu, ona na wielkie szczęście nie miała skłonności do nadopiekuńczości, no trochę mi upieprzyła dzieciństwo, ale bez przesady i chcieć to tego nie chciała, po prostu wiem trochę jak czuje się dzieciak,  gdy rodzic "wie lepiej" i usilnie to wdraża.  Ty z tego co piszesz znasz to z teorii, nie z praktyki swojego życia.
Introwertyzm jako taki nie stanowi problemu, ani u mnie ani u nikogo, ale otoczenie bywa, że stanowi - to chciałam przekazać. U jednych to otoczenie jest spoko, u innych nie za bardzo, dzieciak przez jakiś czas chłonie mocno bezkrytycznie i potem bywa, że tak przekazem przesiąknie, że uwierzy w 100% , że jest taki, jakim mu mówią, że jest.

Stereotypizacja introwertyków istnieje. Że nieśmiali, że wycofani itd. Stereotypy znikąd się nie biorą. Może jednak Shini nie do końca bzdurę napisał o intro jako grupie ? Bo z introwertycznego dziecka łatwiej  "zrobić" dziecko nieśmiałe i wycofane niż z ambiwertyka czy ekstrawertyka.  Z nieśmiałością i społecznymi blokadami się człowiek nie rodzi, to już nabyte w toku socjalizacji.

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Introwertycy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024