Jak sugeruje tytuł, jest to połączenie dwóch moich tematów, muzykoterapii oraz plaży nudystów.
Forum zdaje się wchodzić w etap ostatecznego rozkładu, więc nie liczę tu na duży ruch, ale jakby ktoś miał ochotę wrzucić jakieś swoje przemyślenia, albo podzielić się fajną piosenką, to zapraszam.
Jako gospodarz, pozwolę sobie zacząć.
KOCHAM ten zespół. Nie wiem, jak to się stało, że odkryłam go dopiero w tym roku.
Mogłabym ich słuchać godzinami, co zresztą regularnie uskuteczniam.
Niesamowity mają klimat, taki mrok, który otula jak ciepły kocyk zamiast przytłaczać.
Nie jestem fanką koncertów w plenerze, zdecydowanie wolę takie w zamkniętym lokalu i bardziej kameralne, ale poważnie rozważam pójście na ich występ, bo latem przyjeżdżają do stolicy.
Podobne tematy
Co ma plaża nudystów wspólnego z tym tematem?
Ty słuchasz metalu? Czy co to jest za muzyka?
Jak sugeruje tytuł, jest to połączenie dwóch moich tematów, muzykoterapii oraz plaży nudystów.
Forum zdaje się wchodzić w etap ostatecznego rozkładu, więc nie liczę tu na duży ruch, ale jakby ktoś miał ochotę wrzucić jakieś swoje przemyślenia, albo podzielić się fajną piosenką, to zapraszam.
Jako gospodarz, pozwolę sobie zacząć.
KOCHAM ten zespół. Nie wiem, jak to się stało, że odkryłam go dopiero w tym roku.
Mogłabym ich słuchać godzinami, co zresztą regularnie uskuteczniam.
Niesamowity mają klimat, taki mrok, który otula jak ciepły kocyk zamiast przytłaczać.
Spróbuj sobie też Three Days Grace.
Co ma plaża nudystów wspólnego z tym tematem?
Bo tu chodzi o duchową goliznę
Ty słuchasz metalu?
Słucham wszystkiego, co jest fajne
Czy co to jest za muzyka?
Oni grają głównie metal i rock, ale eksperymentują też z innymi gatunkami, na przykład z muzyką elektroniczną.
A Ty czego lubisz słuchać?
Spróbuj sobie też Three Days Grace.
Znam. Słuchałam ich dużo jako nastolatka.
Bardzo lubiłam ten utwór ![]()
Julia life in UK napisał/a:Co ma plaża nudystów wspólnego z tym tematem?
Bo tu chodzi o duchową goliznę
Julia life in UK napisał/a:Ty słuchasz metalu?
Słucham wszystkiego, co jest fajne
Julia life in UK napisał/a:Czy co to jest za muzyka?
Oni grają głównie metal i rock, ale eksperymentują też z innymi gatunkami, na przykład z muzyką elektroniczną.
A Ty czego lubisz słuchać?
Co to jest duchowa golizna?. A ok ja nie znam tego zespołu i nie mój typ muzyki zresztą
Jak mi to ktoś znajomy podrzucił z tydzień temu, to do tej pory nie mogę głupawy opanować:
Jak mi to ktoś znajomy podrzucił z tydzień temu, to do tej pory nie mogę głupawy opanować:
O harry potter ja to lubilam oglądać ![]()
10 2026-02-11 18:32:44 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-11 18:32:56)
Tekst mnie urzekł ![]()
Co to jest duchowa golizna?
Otwarte wyrażanie swoich myśli i uczuć.
A ok ja nie znam tego zespołu i nie mój typ muzyki zresztą
Jak masz swój typ muzyki, to też coś wrzuć ![]()
Jak mi to ktoś znajomy podrzucił z tydzień temu, to do tej pory nie mogę głupawy opanować:
Spoczko taka emo wersja Harry'ego Pottera ![]()
Zaskoczyłaś mnie kawałkiem Specter. Ostatnio to mój ulubiony, zwłaszcza od 3:28.
Zaskoczyłaś mnie kawałkiem Specter. Ostatnio to mój ulubiony, zwłaszcza od 3:28.
Dlaczego? Ma być koncert w PL to i algorytmy ten zespół pchają drzwiami i oknami już od jakiegoś czasu. Mi też się napatoczyli.
Gdy trzeba wstać i jechać do roboty, a za oknem mrozy
Kocham ten kawałek i chyba nigdy nie przestanę:)
Kocham ten kawałek i chyba nigdy nie przestanę:)
Ja nawet tego nie znam ![]()
18 2026-02-12 15:53:56 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-12 15:54:32)
Solaris napisał/a:Kocham ten kawałek i chyba nigdy nie przestanę:)
https://www.youtube.com/watch?v=FiM0JiE0h5I&t=2s
Ja nawet tego nie znam
No wiesz! Chyba najbardziej kultowy kawałek tego zespołu a Ty nie znasz??? Z Melmac przyleciałaś? ![]()
Tekst mnie urzekł
Tego nie znałam. Ciekawa, lubię takie melodie
Choć kilka początkowych wersów byłoby trochę przypał sobie podśpiewywać ![]()
Zaskoczyłaś mnie kawałkiem Specter. Ostatnio to mój ulubiony, zwłaszcza od 3:28.
Mój też, bardzo często go słucham. Fantastyczny utwór. Bardzo lubię, gdy w piosence zmienia się nastrój i słychać narastające napięcie. Lub odwrotnie, gdy zaczyna się intensywnie, ciężko, a potem następuje "uwolnienie".
Dlaczego? Ma być koncert w PL to i algorytmy ten zespół pchają drzwiami i oknami już od jakiegoś czasu. Mi też się napatoczyli.
Oni generalnie są dosyć znani, więc nic dziwnego, że algorytm dodatkowo podbija ich utwory. Choć gdybym nie słuchała takiej muzyki, to pokazywałby mi coś innego.
Oni generalnie są dosyć znani
No oni są na rynku już jakąś dekadę. Fajny klimat.
Ostatnio wpadli mi też w ucho Nothing More i Falling In Reverse
Solaris napisał/a:Kocham ten kawałek i chyba nigdy nie przestanę:)
Ja nawet tego nie znam
Nie ma takiej opcji. To niemożliwe. Chyba ze na bezludnej wyspie dorastalas
24 2026-02-12 16:32:13 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-12 16:44:40)
No i oczywiście wiecznie żywy dziadek Trent z NIN
Nie ma takiej opcji. To niemożliwe. Chyba ze na bezludnej wyspie dorastalas
Ja tylko kojarzę melodię, resztę już niespecjalnie, a po tytule bym w życiu nie zgadła co to za utwór, więc chyba byłam razem z Julką na tej bezludnej wyspie ![]()
Bert44 napisał/a:Nie ma takiej opcji. To niemożliwe. Chyba ze na bezludnej wyspie dorastalas
Ja tylko kojarzę melodię, resztę już niespecjalnie, a po tytule bym w życiu nie zgadła co to za utwór, więc chyba byłam razem z Julką na tej bezludnej wyspie
![]()
27 2026-02-12 16:54:09 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-12 16:59:19)
Ostatnio wpadli mi też w ucho Nothing More i Falling In Reverse
Ale mi odblokowałeś muzyczne wspomnienia
Ile to już lat minęło, masakracja ![]()
Falling In Reverse też znam, choć nie przychodzi mi do głowy żaden konkretny utwór, bo nie słuchałam ich nigdy zbyt często. Może to dobry moment, by dać im kolejną szansę ![]()
Dobry cover
Ale mi odblokowałeś muzyczne wspomnienia
To ja takie nostalgiczne fazy mam słuchając synthwave'u. Jak zamknę oczy czuję się jakbym znów był dzieckiem. Nie mam bladego pojęcia czemu to to tak na mnie działa, bo nigdy tego typu muzyki nie słuchałem. Może jakieś anime z dawnym lat typu Generał Daimos?
30 2026-02-12 17:17:57 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-12 17:24:48)
To ja takie nostalgiczne fazy mam słuchając synthwave'u. Jak zamknę oczy czuję się jakbym znów był dzieckiem. Nie mam bladego pojęcia czemu to to tak na mnie działa, bo nigdy tego typu muzyki nie słuchałem. Może jakieś anime z dawnym lat typu Generał Daimos?
Mózg podąża własnymi ścieżkami. Też czasem nie ogarniam.
Przy tej piosence na przykład zawsze czuję jakieś takie lekkie wzruszenie. Nie mam pojęcia dlaczego tak mnie rusza. Zwłaszcza wstęp i końcówka, gdzieś od czwartej minuty.
A to anime muszę wygooglować, bo po tytule nie kojarzę.
A to anime muszę wygooglować, bo po tytule nie kojarzę.
Staroć jak cholera. Ale były takie czasy (wczesne lata 90te), kiedy na Polonii1 emitowano właśnie różne anime. Był Generał Daimos, był Kapitan Jastrząb (a sie po tym w gałe napitalało z kolegami, ulalala xD ), były Czarodziejki z Księżyca i mój ulubieniec - Gigi z fiksacją na punkcie dziewczęcych majteczek. Sikałem ze śmiechu zawsze. Były też inne, ale akurat te pamiętam najbardziej.
Muzyka fajnie działa na mózg. To prawda. Jak się nie analizuje nadmiernie tylko pozwala się prowadzić, to można odkryć ciekawe miejsca. Zwłaszcza jak się do czegoś takiego medytuje.
32 2026-02-12 19:23:25 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-12 19:26:17)
Staroć jak cholera. Ale były takie czasy (wczesne lata 90te), kiedy na Polonii1 emitowano właśnie różne anime. Był Generał Daimos, był Kapitan Jastrząb (a sie po tym w gałe napitalało z kolegami, ulalala xD ), były Czarodziejki z Księżyca i mój ulubieniec - Gigi z fiksacją na punkcie dziewczęcych majteczek. Sikałem ze śmiechu zawsze. Były też inne, ale akurat te pamiętam najbardziej.
Tsubasę akurat kojarzę, choć bardzo mgliście. Czarodziejki z Księżyca też, ale chyba głównie dlatego, że miałam karteczki z postaciami z tego anime, bo kompletnie nie pamiętam o czym było.
Anime zaczęłam regularnie oglądać na etapie emisji Dragon Ball i Pokemonów.
Ze szkoły czasem się biegło z wywalonym jęzorem, żeby zdążyć na odcinek ![]()
Wtedy złapałam bakcyla i oglądaliśmy z bratem wszystko jak leci.
Neon Genesis Evangelion, Gilgamesh, Fushigi Yuugi.
Ten ostatni tytuł to wystarczy, że mi przemknie przez myśl, żebym słyszała w głowie intro.
Później faza na anime trochę przygasła, pamiętam, że na etapie gimnazjum niewiele osób się afiszowało z tym, że oglądają „chińskie bajki”
Muzyka fajnie działa na mózg. To prawda. Jak się nie analizuje nadmiernie tylko pozwala się prowadzić, to można odkryć ciekawe miejsca. Zwłaszcza jak się do czegoś takiego medytuje.
W sumie nigdy nie medytowałam, choć bardzo lubię włączyć sobie muzykę i nie robić nic poza słuchaniem i wczuwaniem się. Mój luby czasem mówił, że go to dziwi, że to dla mnie osobne zajęcie i zamiast puszczać w tle, a przy okazji robić jeszcze coś innego, ja faktycznie siedzę, słucham i ewentualnie oglądam teledysk.
33 2026-02-12 19:42:46 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-12 19:45:42)
Anime zaczęłam oglądać na etapie emisji Dragon Ball i Pokemonów.
No to musisz kojarzyć też Rycerzy Zodiaku
Się oglądało....
Do ambientu mam słabość, bo się tego słuchało do sesji D&D jak już youtube istniał, mułek i winamp. Wszędzie porozrzucane kartki pożółcone kawą/herbatą, z opalonymi krawędziami z rysunkami średniowiecznych broni i przekalkowanymi rysunkami z książek. Miałem kumpla co miał do tego niesłychany zapał. On tym żył. Weekendowa, całonocna sesja jak był GM to było coś. Pierwszy raz miód pitny to u niego skosztowałem właśnie na jednej z sesji. Potrafił zrobić klimat nie z tej ziemi.
W sumie nigdy nie medytowałam
Polecam. Medytacje oddechowe do odpowiedniej muzyki zapewniają czasem fajne wizuale i ciekawe introspekcje.
Z tym forum nie jest jeszcze tak źle. Za to z kafeterią już tak. Uległa już ona totalnej destrukcji i nawet z ciekawości już tam nie zaglądam. Co do muzyki to moją płytą wszechczasów jest Foreigner 4. A co do plaży nudystów to byłem tam tylko raz w życiu. To były Rowy.
35 2026-02-16 16:29:39 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-16 16:30:22)
No to musisz kojarzyć też Rycerzy Zodiaku
Tak, kojarzę ten tytuł
Się oglądało...
Nadal mi się zdarza obejrzeć jakieś anime, ale już rzadziej, bo wiadomo, priorytety się zmieniają z wiekiem.
Do ambientu mam słabość, bo się tego słuchało do sesji D&D jak już youtube istniał, mułek i winamp. Wszędzie porozrzucane kartki pożółcone kawą/herbatą, z opalonymi krawędziami z rysunkami średniowiecznych broni i przekalkowanymi rysunkami z książek. Miałem kumpla co miał do tego niesłychany zapał. On tym żył. Weekendowa, całonocna sesja jak był GM to było coś. Pierwszy raz miód pitny to u niego skosztowałem właśnie na jednej z sesji. Potrafił zrobić klimat nie z tej ziemi.
Brzmi bardzo fajnie
Niestety nie miałam znajomych, z którymi można by robić takie sesje, właściwie to w ogóle pojęcia nie miałam, że ktokolwiek robi takie rzeczy, bo u mnie grało się co najwyżej w planszówki typu chińczyk. Ale za to dzieciaki wpadały do nas często, żeby pograć razem na kompie, wtedy też było wesoło
Do tego dużo aktywności podwórkowych, jakieś dwa ognie, baba jaga patrzy, podchody.
To były czasy <westchnięcie staruszki>
Polecam. Medytacje oddechowe do odpowiedniej muzyki zapewniają czasem fajne wizuale i ciekawe introspekcje.
Może faktycznie spróbuję, zawsze to jakieś nowe doświadczenie ![]()
Z tym forum nie jest jeszcze tak źle. Za to z kafeterią już tak. Uległa już ona totalnej destrukcji i nawet z ciekawości już tam nie zaglądam.
Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do kafeterii. Właściwie z takich for internetowych, to wracam tylko tutaj.
Co do muzyki to moją płytą wszechczasów jest Foreigner 4.
Podrzuć jakieś linki, będziemy słuchać
A co do plaży nudystów to byłem tam tylko raz w życiu. To były Rowy.
Mi się nigdy nie zdarzyło.
37 2026-02-19 22:52:56 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-19 22:54:06)
Jezu, ten zespół to jest muzyczne złoto. Specjalnie sobie dawkuję ich utwory.
Teraz mam fazę na ten kawałek. Uwielbiam. Różni się od poprzednich, ale jest równie fantastyczny <3
Nadal mi się zdarza obejrzeć jakieś anime, ale już rzadziej, bo wiadomo, priorytety się zmieniają z wiekiem.
Dla mnie to wciąż telewizja śniadaniowa.
Niestety nie miałam znajomych, z którymi można by robić takie sesje, właściwie to w ogóle pojęcia nie miałam, że ktokolwiek robi takie rzeczy, bo u mnie grało się co najwyżej w planszówki typu chińczyk.
Częste przeprowadzki i zmiany szkół miały swoje mocne strony. W jednej - nikt o czymś takim nie słyszał. W innej grała połowa klasy. Coś jeszcze było z wampirami, ale bardziej tam byłem zainteresowany jedną z dziewczyn niż samą grą xD.
To były czasy <westchnięcie staruszki> big_smile
Siatkówka na trzepaku rulez.
Może faktycznie spróbuję, zawsze to jakieś nowe doświadczenie smile
Polecam. Zwłaszcza wieczorem po dniu w spa i saunowaniu.
. Czarodziejki z Księżyca też, ale chyba głównie dlatego, że miałam karteczki z postaciami z tego anime, bo kompletnie nie pamiętam o czym było.
To co, wymianka? LOL xD

Dla mnie to wciąż telewizja śniadaniowa.
Mnie niektóre mocno ruszyły, więc ich tak nie postrzegam. Poza rysunkową formą właściwie nie różnią się jakoś specjalnie od zwykłych seriali. Zresztą dla mnie wszystko to trochę „jeden pies”, bo zdarza mi się oglądać filmy bollywoodzkie, anime, donghua (chiński odpowiednik anime), koreańskie dramy, latynoskie telenowele.
Częste przeprowadzki i zmiany szkół miały swoje mocne strony.
To ile razy się przeprowadzałeś?
Coś jeszcze było z wampirami, ale bardziej tam byłem zainteresowany jedną z dziewczyn niż samą grą xD.
Skąd ja to znam...
Siatkówka na trzepaku rulez.
My wieszaliśmy sobie linkę do prania przez środek podwórka
A na trzepaku to się robiło głównie jakieś fikołki, pewnie też dlatego, że stał u nas blisko muru i nie bardzo dałoby się grać.
Jeszcze wykorzystaliśmy go do grania w gumę, jak się było tylko w dwie osoby.
41 2026-03-07 22:59:37 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-07 23:02:16)
To co, wymianka? LOL xD
Panie kochany, za trzy to mi się nie opłaca nawet segregatora otwierać
W handlu karteczkami nie było mi równych w mojej mieścinie. Zaczynałam od malutkiego segregatora, może ze 100 karteczek tam było. Finalnie miałam kilka tysięcy sztuk. Czasem za jedną wpadało mi kilkanaście. Jeszcze parę lat po tym, jak zawiesiłam „działalność” przychodziły do mnie dzieciaki z okolic i prosiły, żebym się wymieniła z nimi, haha
Bardzo dobrze wspominam te czasy, poznałam wtedy masę ludzi.
Te bambi z mema też miałam, odziedziczone po starszej siostrze.
Bardzo dobrze wspominam te czasy, poznałam wtedy masę ludzi.
Dokładnie. ![]()
W handlu karteczkami nie było mi równych w mojej mieścinie. Zaczynałam od malutkiego segregatora, może ze 100 karteczek tam było. Finalnie miałam kilka tysięcy sztuk. Czasem za jedną wpadało mi kilkanaście. Jeszcze parę lat po tym, jak zawiesiłam „działalność” przychodziły do mnie dzieciaki z okolic i prosiły, żebym się wymieniła z nimi, haha
Bardzo dobrze wspominam te czasy, poznałam wtedy masę ludzi.
Te bambi z mema też miałam, odziedziczone po starszej siostrze.
Ciekawa sytuacja z tymi karteczkami bo jesteśmy z tych samych czasów, a ja totalnie ich nie pamiętam. Były za to ostre walki na tazosy, które nie raz potrafiły się kończyć niezłą aferą. Kiedy ktoś przegrywał unikatowego rzadko pozostawał honorowy i go oddawał. Przy tym się poznawało jedynie wrogów. Z tego wszystkiego aż mi się przypomniało zbieranie Bioniclów, a teraz się zbiera figurki z anime.
. Były za to ostre walki na tazosy, które nie raz potrafiły się kończyć niezłą aferą.
To już jednak maiłeś kolegów, z którymi coś robiłeś? Do tej pory utrzymywałeś, że nigdy nie byłeś zainteresowany interakcją z rówieśnikami.
45 2026-03-10 22:55:29 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-03-10 22:55:42)
To już jednak maiłeś kolegów, z którymi coś robiłeś? Do tej pory utrzymywałeś, że nigdy nie byłeś zainteresowany interakcją z rówieśnikami.
To nie byli żadni koledzy, szczególnie przy tej grze. Moda na tazosy skończyła się dość szybko, nauczyciele ostro to tępili bo nie raz ktoś się przez to pobił.
Zauważyłeś w ogóle, że właśnie robisz dokładnie to o co masz potem do mnie pretensje? Napisałem jeden post w tym wątku, który nawet nie był skierowany do ciebie. A ty od razu szukasz zaczepki i będziesz próbował zrzucić winę za rozwalenie tematu na mnie.
46 2026-03-11 00:01:57 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-11 00:04:48)
Ciekawa sytuacja z tymi karteczkami bo jesteśmy z tych samych czasów, a ja totalnie ich nie pamiętam.
Siostra nie zbierała? Ani żadne kuzynki?
Bo najczęściej dziewczyny się tym zajmowały.
Były za to ostre walki na tazosy, które nie raz potrafiły się kończyć niezłą aferą. Kiedy ktoś przegrywał unikatowego rzadko pozostawał honorowy i go oddawał. Przy tym się poznawało jedynie wrogów.
My też zbieraliśmy tazosy, ale nie przypominam sobie, by generowały one jakieś wielkie konflikty. Choć z drugiej strony, dzieciaki potrafią się pokłócić i "śmiertelnie" się obrazić z byle powodu.
Z tego wszystkiego aż mi się przypomniało zbieranie Bioniclów, a teraz się zbiera figurki z anime.
Musiałam sobie wygooglować co to.
Shinigami napisał/a:Ciekawa sytuacja z tymi karteczkami bo jesteśmy z tych samych czasów, a ja totalnie ich nie pamiętam.
Siostra nie zbierała? Ani żadne kuzynki?
Bo najczęściej dziewczyny się tym zajmowały.Shinigami napisał/a:Były za to ostre walki na tazosy, które nie raz potrafiły się kończyć niezłą aferą. Kiedy ktoś przegrywał unikatowego rzadko pozostawał honorowy i go oddawał. Przy tym się poznawało jedynie wrogów.
My też zbieraliśmy tazosy, ale nie przypominam sobie, by generowały one jakieś wielkie konflikty. Choć z drugiej strony, dzieciaki potrafią się pokłócić z byle powodu i "śmiertelnie" się obrazić.
Shinigami napisał/a:Z tego wszystkiego aż mi się przypomniało zbieranie Bioniclów, a teraz się zbiera figurki z anime.
Musiałam sobie wygooglować co to.
Karteczki do segregatora jejku pamietam te czasy fajne były
Karteczki do segregatora jejku pamietam te czasy fajne były
To prawda, ja sporą część nadal mam w rodzinnych stronach, siostra mi przechowuje.
Miałaś jakieś ulubione karteczki?
Julia life in UK napisał/a:Karteczki do segregatora jejku pamietam te czasy fajne były
To prawda, ja sporą część nadal mam w rodzinnych stronach, siostra mi przechowuje.
Miałaś jakieś ulubione karteczki?
Tak, ja też kilka mam w Polsce kompletow
50 2026-03-11 00:25:52 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-11 00:26:42)
Swoją drogą, ostatnio grzeją cały czas aferę z wyspą Epsteina i to mi przypomniało o sytuacji, którą za dzieciaka miałam z bratem. Staliśmy pod kamienicą, w której mieszkaliśmy. Czekaliśmy na kuzyna, bo wszedł po coś do sklepu. Nagle po drugiej stronie ulicy zatrzymał się samochód. Opuścili szyby. Jakaś kobieta z bardzo krótkimi włosami, albo łysa, już dokładnie nie pamiętam, zaczęła nas namawiać, żebyśmy do nich podeszli, że mają coś dla nas w samochodzie. Byli dość nachalni. Na szczęście to było centrum, więc ciężko byłoby im zgarnąć nas siłą z chodnika bez narobienia hałasu, no i okazaliśmy się nie być na tyle naiwni. Być może miały na to również wpływ usłyszane w domu historie o czarnej wołdze. Brat odpowiedział coś w stylu, że nie możemy zadawać się z obcymi. Finalnie odpuścili.
Ale gdybyśmy jednak poszli? Mieliśmy po kilka lat. Pewnie już dawno byśmy oboje nie żyli.
Swojemu dziecku to bym zamontowała nawet lokalizator gdzieś w ubraniu, bo naprawdę różnie bywa i nigdy nie wiadomo, kto i kiedy stanie się celem jakichś psycholi.
Swoją drogą, ostatnio grzeją cały czas aferę z wyspą Epsteina i to mi przypomniało o sytuacji, którą za dzieciaka miałam z bratem. Staliśmy pod kamienicą, w której mieszkaliśmy. Czekaliśmy na kuzyna, bo wszedł po coś do sklepu. Nagle po drugiej stronie ulicy zatrzymał się samochód. Opuścili szyby. Jakaś kobieta z bardzo krótkimi włosami, albo łysa, już dokładnie nie pamiętam, zaczęła nas namawiać, żebyśmy do nich podeszli, że mają coś dla nas w samochodzie. Byli dość nachalni. Na szczęście to było centrum, więc ciężko byłoby im zgarnąć nas siłą z chodnika bez narobienia hałasu, no i okazaliśmy się nie być na tyle naiwni. Być może miały na to również wpływ usłyszane w domu historie o czarnej wołdze. Brat odpowiedział coś w stylu, że nie możemy zadawać się z obcymi. Finalnie odpuścili.
Ale gdybyśmy jednak poszli? Mieliśmy po kilka lat. Pewnie już dawno byśmy oboje nie żyli.
Swojemu dziecku to bym zamontowała nawet lokalizator gdzieś w ubraniu, bo naprawdę różnie bywa i nigdy nie wiadomo, kto i kiedy stanie się celem jakichś psycholi.
To duże szczęście mieliscie porwania dzieci sa codziennie
To duże szczęście mieliscie porwania dzieci sa codziennie
A najgorsze jest to, że wielu takich zwyroli nigdy nie poniesie odpowiedzialności ![]()
Julia life in UK napisał/a:To duże szczęście mieliscie porwania dzieci sa codziennie
A najgorsze jest to, że wielu takich zwyroli nigdy nie poniesie odpowiedzialności
Dokladnie to jest najgorsze
Szczególnie ci co sa w polityce
54 2026-03-11 11:41:15 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-11 11:45:15)
Napisałem jeden post w tym wątku,.
Który przeczy twoim deklarowanym doświadczeniom życiowym. Do tej pory utrzymywałeś, że nie byłeś zainteresowany interakcją z rówieśnikami, nie miałeś kolegów. A teraz nagle napitałeś tazosami.
My też zbieraliśmy tazosy, ale nie przypominam sobie, by generowały one jakieś wielkie konflikty.
Wszędzie się w to grało. Nawet zawody były robione. I spoko - jakieś tam kłótnie były, zwłaszcza przy większych stawkach, jakichś rzadkich i ekskluzywnych kapslach. Ale kurde w schyłkowej erze to one były wszędzie - nawet w chipsach, a ludzie to nosili w setkach sztuk. Ja tego całą skrzynkę miałem. Kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt w tą czy tamtą to nikogo nie ruszało. A przecież używało się tego też jako waluty wymiennej przy odpisywaniu prac domowych ![]()
Śmieszne czasy.
Jedyne o co się wkurwiały wszystkie szkoły do jakich chodziłem i co faktycznie było banowane w niektórych to tamagotchi. No na to to byli mocno cięci. Ale też z perspektywy czasu się nie dziwę. Oceny leciały w dół jak pojebane, bo nawet na klasówce niektórzy potrafili je wyciągać, bo czas nakarmić, wyprowadzić na spacer czy coś tam. Ot uzależnienie ![]()
55 2026-03-11 18:39:53 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-11 18:43:55)
Który przeczy twoim deklarowanym doświadczeniom życiowym. Do tej pory utrzymywałeś, że nie byłeś zainteresowany interakcją z rówieśnikami, nie miałeś kolegów. A teraz nagle napitałeś tazosami.
Dobra, dobra, to nie jest temat o analizie postów Shiniego, tylko żeby sobie pogadać na luzie.
Wszędzie się w to grało. Nawet zawody były robione. I spoko - jakieś tam kłótnie były, zwłaszcza przy większych stawkach, jakichś rzadkich i ekskluzywnych kapslach. Ale kurde w schyłkowej erze to one były wszędzie - nawet w chipsach, a ludzie to nosili w setkach sztuk. Ja tego całą skrzynkę miałem. Kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt w tą czy tamtą to nikogo nie ruszało.
A ile się tych paczek walało po domu, bo chipsy kupowało się w dużej mierze po to, żeby jakieś znajdźki z nich wygrzebać
Mieliśmy też dużo figurek z Kinder Niespodzianek. Z tym, że kiedyś one były o wiele lepszej jakości niż to badziewie, które dają obecnie.
A przecież używało się tego też jako waluty wymiennej przy odpisywaniu prac domowych
Kto używał, ten używał
Jedyne o co się wkurwiały wszystkie szkoły do jakich chodziłem i co faktycznie było banowane w niektórych to tamagotchi. No na to to byli mocno cięci. Ale też z perspektywy czasu się nie dziwę. Oceny leciały w dół jak pojebane, bo nawet na klasówce niektórzy potrafili je wyciągać, bo czas nakarmić, wyprowadzić na spacer czy coś tam. Ot uzależnienie
U mnie to chyba głównie zabierali uczniom telefony.
Co ciekawe, znów sprzedaje się w sklepach Tamagotchi.
Niekiedy odnoszę wrażenie, że świat odtwarza się w jakiejś pętli.
56 2026-03-11 19:05:40 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-11 19:10:40)
A jako że w trakcie pobytu na forum można ostatnio zgnuśnieć, podrzucam trochę muzyczki!
Jeden z najfajniejszych kawałków, jakie słyszałam w ostatnich latach.
Rzadko się zdarza, żebym go puściła tylko raz.
Ta piosenka z kolei przypomniała mi się przez ostatnie tematy Julki o zmianie wiary
Andrew Scott już chyba zawsze będzie mi się kojarzył z księdzem z Fleabag.
To przykład mężczyzny, którego nie uważam za przystojniaka, ale ma coś w sobie, gdy się uśmiecha.
Choć u mnie generalnie ludzie mocno zyskują na atrakcyjności, jak mają ładny uśmiech.
57 2026-03-11 19:21:19 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-03-11 19:22:02)
Technologia ma swoje dobre strony w postaci różnych aplikacji muzycznych czy nawet YT. Można słuchać muzyki kiedy się chce, jakiej się chce, itd. Kiedyś niestety trzeba było albo kupować płyty (oczywiście analogi zanim pojawiły się CD) albo kupować kasety i nagrywać. Dlatego kiedyś radio cieszyło się tak wielką popularnością. Dziś również tym bardziej, że mamy sporo ciekawych stacji. Jak widać obecnie mamy multum możliwości, do wyboru, do koloru ![]()
Technologia ma swoje dobre strony w postaci różnych aplikacji muzycznych czy nawet YT. Można słuchać muzyki kiedy się chce, jakiej się chce, itd. Kiedyś niestety trzeba było albo kupować płyty (oczywiście analogi zanim pojawiły się CD) albo kupować kasety i nagrywać. Dlatego kiedyś radio cieszyło się tak wielką popularnością. Dziś również tym bardziej, że mamy sporo ciekawych stacji. Jak widać obecnie mamy multum możliwości, do wyboru, do koloru
To prawda, teraz mamy muzyczny raj
Pamiętam, jak jeszcze za dzieciaka nagrywałam czasem piosenki na kasety magnetofonowe. Jakość słaba, często nie zdążyło się załapać na początek, więc nagranie było niekompletne, a i tak się człowiek cieszył, że może usłyszeć ulubiony kawałek nie tylko wtedy, gdy leci w radiu czy telewizji.
Nie było stron z tekstami piosenek, to sama odsłuchiwałam utwory wielokrotnie i spisywałam słowa do zeszytu, bo lubiłam znać je na pamięć i móc pośpiewać razem z wokalistą. Zresztą to zostało mi do dzisiaj, znam na pamięć większość piosenek, które słucham. Choć na szczęście nie muszę już prowadzić specjalnego zeszytu
A Ty czego ostatnio słuchasz? ![]()
59 2026-03-11 19:42:18 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-03-11 19:47:51)
Wszystko zależy od nastroju danego dnia. Sama doskonale wiesz, że to czego słuchamy w danym momencie odzwierciedla nasze samopoczucie, choć nie jest to żadna reguła czy jakiś wyznacznik. Dziś akurat słucham Jean Michel Jarre'a i Vangelisa na przemian. Starzy klasycy i ich nieśmiertelna muzyka ![]()
Lubię raczej prawie każdy rodzaj muzyki. Kiedyś np. nie cierpiałem jazzu. Po prostu nie rozumiałem tej muzyki. Dziś zaś lubię czasem posłuchać chociażby swingu, ragtime albo np.:
https://www.youtube.com/watch?v=6gujoZO-Tyc
https://www.youtube.com/watch?v=RHCqfUdIaNg
Siostra nie zbierała? Ani żadne kuzynki? Bo najczęściej dziewczyny się tym zajmowały.
My też zbieraliśmy tazosy, ale nie przypominam sobie, by generowały one jakieś wielkie konflikty. Choć z drugiej strony, dzieciaki potrafią się pokłócić i "śmiertelnie" się obrazić z byle powodu.
Musiałam sobie wygooglować co to.
Szczerze mówiąc nie wiem. Siostra zawsze była skryta i nigdy nie pokazywała mi niczego takiego. Z kuzynkami nigdy nie miałem na tyle bliskiego kontaktu by wiedzieć coś takiego. Dodatkowo są sporo starsze ode mnie, a to nie sprzyjało wspólnemu spędzaniu czasu w moich latach nastoletnich.
Tazosy zbierało się głównie z chipsów, były totalnie losowe więc każdy unikat był na wagę złota. Nie raz były afery bo ktoś kupił te chipsy na spółkę w 2-3 osoby, a potem był problem kto bierze tazosa. Z tego na prawdę powstawały ostre kłótnie. Żeby ktoś używał ich jako waluty to tego akurat nie kojarzę. Co ciekawe u mnie akurat tamagotchi nie były problemem.
Kiedyś jeszcze te Bionicle kupowało się w częściach więc zebranie jednego całego to było osiągnięcie. Jeszcze mi się przypomniało o żołnierzykach, kiedyś miałem kilka całych kompletów. Do dziś jeszcze gdzieś leżą jakieś pojedyncze czołgi i samoloty.
Co do tej sytuacji kiedy ty i brat byliście mali zdecydowanie mieliście sporo szczęścia. Całkiem łatwo można znaleźć nagrania z różnych krajów, tych bardziej trzeciego świata jak dzieci są porywane w środku dnia z ulicy. To się dzieje cały czas. Tak samo wysp takich jak omawiana z pewnością było i wciąż jest więcej. Ta po prostu była z największym rozmachem i z największą ilością znanych ludzi. Kojarzysz taką serię horrorów Hostel? Skoro wyspa okazała się faktem to takie Hostele tym bardziej muszą istnieć. Podobnie już od dawna były plotki, że bogaci urządzają sobie safari, na których polują na ludzi.
61 2026-03-12 11:49:48 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-12 12:11:19)
Niekiedy odnoszę wrażenie, że świat odtwarza się w jakiejś pętli.
To patrz na to:
https://www.ebay.com/itm/257182472019
Jakaś moda się zrobiła w ostatnich latach na powrót do lat 80tych i 90tych.
Kto używał, ten używał sad
Karteczek też używaliśmy w tym celu.
U nas to był po prostu szał na to. Ogromny. Każdy miał tego niewiarygodne ilości, bo to tanie jak barszcz i dostępne, bo i prawie w każdym sklepie były jakieś serie i w chipsach też były. A właśnie jeszcze się ludzie tym wymieniali więc każdy zakup to nie tylko frajda, ale i inwestycja. A serii bez liku - i pokemony i gwiezdne wojny i pogi i z hologramami i chuj wie co tam jeszcze.

Mózg rozjebany. Ale jak się nuta wkręci to banan na ustach na cały dzień. xD
Przynajmniej wtedy to robili w formie prześmiewczej. A jak oglądam dzisiejsze kino akcji pełne CGI to czasem nie wiem na co patrze.
Nie raz były afery bo ktoś kupił te chipsy na spółkę w 2-3 osoby, a potem był problem kto bierze tazosa.
Chipsy w 2-3 osoby?
Fantazja cię poniosła. To ja byłem jednym z biedniejszych w tamtym czasie, a mogłem sobie z kieszonkowego kupić paczkę dziennie przez cały rok i nawet połowy kieszonkowego by mi to nie wpierdzieliło. A przecież jeszcze się chodziło na arkady, do kina, na lody itd.
W latach 90. i na początku lat 2000., chipsy Lay’s zawierały kultowe żetony (Tazo). Największą popularnością cieszyły się serie z żetonami Pokémon (2000–2002), które można było znaleźć także w chrupkach Cheetos (często tańszych od Lay's) oraz w paczkach Star Chips ich ceny były znacznie niższe niż obecnie. Koszt chipsów Lay’s zależał głównie od wielkości opakowania:
> Mała paczka (ok. 28-30g): Kosztowała zazwyczaj od 0,80 zł do 1,20 zł. Wersje promocyjne (np. małe paczki paprykowe) bywały dostępne w lokalnych sklepikach nawet za ok. 0,20–0,50 zł.
> Średnia paczka: Jej cena oscylowała w granicach 1,50 zł – 2,00 zł.
> Duża paczka (tzw. "Megapaka" lub rodzinna): Kosztowała około 3,00 zł – 4,50 zł
63 2026-03-12 12:20:25 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-12 12:31:23)
Pamiętam, jak jeszcze za dzieciaka nagrywałam czasem piosenki na kasety magnetofonowe. Jakość słaba, często nie zdążyło się załapać na początek, więc nagranie było niekompletne, a i tak się człowiek cieszył, że może usłyszeć ulubiony kawałek nie tylko wtedy, gdy leci w radiu czy telewizji.
Nie było stron z tekstami piosenek, to sama odsłuchiwałam utwory wielokrotnie i spisywałam słowa do zeszytu, bo lubiłam znać je na pamięć i móc pośpiewać razem z wokalistą. Zresztą to zostało mi do dzisiaj, znam na pamięć większość piosenek, które słucham. Choć na szczęście nie muszę już prowadzić specjalnego zeszytu tongue
A to wy nie robiliście tak, że jedna osoba kupowała jedną płytę, kolejna następną płytę (lub innego wykonawcę) i potem sobie nie przegrywaliście taśm od siebie nawzajem? Tam zawsze w tych opakowaniach były teksty piosenek z tego co pamiętam, bo parę razy siedzieliśmy ze znajomymi ze słownikami i tłumaczyliśmy te teksty. Pamiętam jak przegrywałem raz i mi 'jamnik' wciągnął taśmę. Myślałem, że zawału serca dostanę.
Ale to chwila tylko była, końcówka lat 90tych. Jak tylko weszły PC i internet to się tony ściągało z mułka (jezu ileż to trwało) i winamp chodził niemal 24/7. xD
Co drugi dumny posiadacz kompa ze stałym dostępem do netu to na kanałach IRC radio zakładał i się w dj bawił.
Poniżej znajdziesz sprawdzony przepis na gofry z wykorzystaniem wody gazowanej.
Składniki
Mąka pszenna: 2 szklanki (np. tortowa).
Woda gazowana: 1 szklanka (mocno gazowana, najlepiej bardzo zimna).
Mleko: 1 szklanka (można zastąpić całkowicie wodą dla wersji bezmlecznej).
Jajka: 2 sztuki (oddzielnie białka i żółtka).
Olej lub roztopione masło: ok. 1/3 szklanki (tłuszcz zapobiega przywieraniu).
Cukier: 1–2 łyżki (cukier pomaga w uzyskaniu chrupkości poprzez karmelizację).
Proszek do pieczenia: 1 łyżeczka.
Sól: szczypta.
Przygotowanie krok po kroku
Przygotowanie bazy: W dużej misce wymieszaj mąkę, proszek do pieczenia, cukier i sól.
Łączenie mokrych składników: Dodaj żółtka, mleko, wodę gazowaną oraz olej/masło. Zmiksuj wszystko na gładką masę bez grudek.
Ubicie piany: W oddzielnym naczyniu ubij białka na sztywną pianę. To kluczowy krok dla uzyskania puszystości.
Delikatne mieszanie: Dodaj ubitą pianę do ciasta i wymieszaj bardzo delikatnie szpatułką, aby nie zniszczyć pęcherzyków powietrza.
Pieczenie: Nakładaj porcje ciasta na mocno rozgrzaną gofrownicę. Piecz przez około 3–5 minut (zależnie od mocy urządzenia), aż gofry będą złociste i chrupiące.
Studzenie: Aby gofry nie zmiękły, najlepiej studzić je na kratce, co pozwoli swobodnie odprowadzić parę.
Wskazówki dla lepszego efektu
Temperatura wody: Użyj bardzo zimnej wody gazowanej – dzięki temu gofry będą jeszcze bardziej chrupiące.
Moc gofrownicy: Najlepsze efekty dają gofrownice o mocy powyżej 1000W, które szybko "zamykają" strukturę ciasta.
Wersja wegańska: Możesz pominąć jajka i mleko, stosując jedynie wodę gazowaną i zwiększając nieco ilość proszku do pieczenia lub sody
Dodatkowa porada:
Białka też ubijam na sztywno, bo im bardziej puszyste i chrupiące goferki, tym lepsze. Do tego dużo świeżych owocków, bita śmietana, albo czekolada <rozmarzona mina>