Hej,
Ostatnio sporo myślę o kursie na prawo jazdy. Wiem, że to trochę dziwne, bo niby co ma wspólnego prowadzenie auta z moim biznesem biżuteryjnym, ale uwierzcie mi – w mojej głowie wszystko się łączy.
Zastanawiam się, czy prawo jazdy da mi większą niezależność, nie tylko w życiu codziennym, ale też w pracy. Myślę o tym, jak mogłabym sama dowozić swoje zamówienia klientom, albo odwiedzać hurtownie z kamieniami szlachetnymi i półfabrykatami, zamiast czekać, aż ktoś zrobi to za mnie. Może to mały krok, ale może właśnie takie małe kroki prowadzą do większej wolności w moim biznesie.
Pomyślałam też o tym, jak Bóg daje nam różne możliwości i talenty – przecież w Biblii w Przysłów 16:3 jest napisane: „Powierz Panu swoje dzieła, a twe zamysły powiodą się”. Może kurs na prawo jazdy to nie tylko praktyczna umiejętność, ale też jedna z tych „drobnoustrojów” błogosławieństwa, które mają pomóc mojemu biznesowi i mnie samej.
Z drugiej strony trochę się boję. Boże, co jeśli nie będę miała cierpliwości do nauki jazdy? Albo co jeśli stres na drodze sprawi, że zacznę wątpić w siebie i w moje umiejętności prowadzenia auta, a przy okazji w moją zdolność rozwijania biznesu? W takich momentach modlę się, żeby znaleźć spokój i pewność siebie. Psalm 37:5 przypomina mi: „Powierz Panu swoją drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał”.
No i wiecie co? Myślę, że jak już dostanę prawo jazdy, będę mogła działać szybciej, bardziej samodzielnie i kreatywnie. Może to mały krok, ale każdy biznes potrzebuje takich kroków – cierpliwości, planowania i zaufania, że Bóg prowadzi nas w dobrym kierunku.
Chciałabym usiąść wieczorem, pomodlić się i poprosić Boga o wsparcie w tym kursie, bo wiem, że jeśli On będzie przy mnie, to nie tylko nauczę się jeździć, ale też będę mogła lepiej rozwijać mój biznes biżuteryjny i pomagać ludziom, którzy cenią coś wyjątkowego, ręcznie robionego i pełnego pasji.