Witajcie!
Ja jak zwykle z problemem sercowym
No, prawie sercowym.
Jakiś czas temu (już 9 miesięcy chyba) poznałam chłopaka na jednym z portali społecznościowych. Jest ode mnie 3lata starszy, po studiach, pracuje, mieszka w tym samym mieście gdzie ja studiuję.
Na początku dużo pisaliśmy, oczywiście tylko na gg. Takie różne długie rozmowy o wszystkim i o niczym. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawia, tak na luzie, bez skrępowania. Potem wymieniliśmy się także numerami telefonów. W ciągu dnia pisaliśmy smsy, takie zwykłe na dzień dobry itd., wieczorem na gg. Padła propozycja spotkania ( z jego strony) wyjście do kina. Bardzo długo nie mogliśmy się zgrać co do terminu spotkania, ciągle coś przeszkadzało. W końcu udało nam się pójść na film. Po spotkaniu napisał mi, że bardzo dobrze mu się ze mną rozmawia też na żywo i że bardzo mnie lubi. Zaczął przesyłać buziaczki, pisać,że wirtualnie mnie przytula itd. Za jakiś czas umówiliśmy się na spacer - też było bardzo miło.
Jego rodzice (bo mieszka z rodzicami) wyjechali na 2-tygodniowy urlop i wtedy zaprosił mnie na film do siebie. Też było fajnie - obejrzeliśmy, porozmawialiśmy. Tak było jeszcze kilka razy. Ciągle pisał,że jestem fajna, sympatyczna, że mnie lubi. Zaczął też pisać bardziej "odważne" teksty dotyczące relacji bardziej intymnych, a wręcz seksu. Brałam to wszystko za żarty, takie zwykłe wygłupianie się.
Zaprosił mnie na koncert, który jest w tę środę w Wawie. Początkowo się wahałam, bo raczej nie słucham ostrej muzyki jak on, ale stwierdziłam,że może być fajnie, więc się zgodziłam. Stwierdził,że zarezerwuje hotel, bo nie będziemy wracać zmęczeni nocą po imprezie. Stwierdziłam ok, ma racje, będzie bezpieczniej.
Przyzwyczaił mnie do częstego kontaktu. Ciągle coś pisał, pytał jak się czuje, jak spędziłam dzień itd. To było bardzo miłe. Nigdy nie zrobił wobec mnie żadnego gestu,żeby mnie urazić czy coś w tym stylu. Jeśli pocałunek na pożegnanie to w policzek. Któregoś razu podczas oglądania filmu przytulił mnie i tyle. Myślałam,że nasza znajomość jakoś się rozwinie. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Nagle urywa się kontakt. Przestaje pisać, odzywa się tylko od czasu do czasu jakby na odczepkę.
Dzisiaj napisał mi,że jego kolega zgubił bilety i, że nie wie co będzie z koncertem. Potem uciekł nagle z gg bez żadnego słowa.
Przyznam, że zrobiło mi się przykro, bo nie wiem jak mam rozumieć jego zachowanie. Może macie jakieś pomysły??
Nie uraziłam go nigdy niczym, w relacji byłam po prostu sobą, bez flirtowania, kokietowania itd.
Wiem,że ma za sobą jakieś trudne przejścia z byłą dziewczyną. Nie wspomina jej dobrze, ale nie chce mi nic więcej powiedzieć. Ja też mam już trochę za sobą i wydaje mi się,że troszkę się przyblokowałam.
Już sama nie wiem co tym wszystkim myśleć. Poradzicie mi coś?? Będę z góry wdzięczna ![]()