Mamy z żoną ból dupy o wycieczkę. Wynajmujemy mieszkanie i budujemy dom. Jesteśmy na etapie zbierania kasy na hydraulikę. Mimo wszystko żona chce jechać na jakieś "tanie" wakacje za granicę do 3-4 tysięcy.
Sytuacja finansowa średnio nam na to pozwala, bo po hydrualice mamy kolejne etapy wykończenia, a za wynajem obecnego mieszkania płacimy całą jedną wypłatę + wiadomo coś trzeba jeść.
W każdym razie mi się śni nowa konsola, Playstation 5. Żona wybija mi ten pomysł z głowy bo cytuję "mamy ważniejsze wydatki niż zabawka dla dzieci i gierki, wyrośnij." Tylko, że koszt konsoli to 2200zł, gdzie za Ps4 Pro wraz z kilkoma grami mógłbym otrzymać 1000zł. Tak więc zostaje 1200 dopłaty.
Jednak żona nie wyraża na to zgody.
Konsola, choć jest sporym wydatkiem, może dostarczyć zabawy przez długi czas, a w razie potrzeby zawsze można ją odsprzedać, odzyskując część wydanych pieniędzy. Wycieczka natomiast jest wyraźnie droższa od konsoli, a do tego nie można wycieczki odsprzedać, po tygodniu natomiast wraca się do domu. Tak więc popatrzymy sobie na ładne widoczki, pojemy i nic z tego dalej mieć nie będziemy, a konsola będzie służyła przez wiele lat.
Kto waszym zdaniem ma rację?