Cześć wszystkim, mam na imię Darek i mam 31 lat.
Nie do końca rozumiem zachowanie mojej "koleżanki" z pracy. Koleżanki w cudzysłowie bo łączy nas coś więcej.
A więc tak, do czasu aż nie zacząłem relacji z Julią byłem prawiczkiem i nie miałem jeszcze dziewczyny. W wolnym czasie przygotowywałem się do poznania tej jedynej, ćwiczyłem, starałem się być przystojnym itp
Ale po kolei.
Julia ma 20 lat, jest bardzo atrakcyjną dziewczyną, wygadana i jest z nią o czym porozmawiać. Pewnego dnia sama zaczeła do mnie zagadywać, wypytywać o pracę (bo była od niedawna w tej pracy) nie gadaliśmy o prywatnych sprawach, ale jakoś wyszło, że mieszkam sam. Wtedy ona od razu zaproponowała, że przyjedzie do mnie wieczorem i pogadamy o pracy i ogólnie. Bardzo mi się podobała ale byłem pewny, że dziewczyna w wieku 20 lat jeszcze nie interesuje się aż tak facetami aby mieć w tym jakiś cel, podtekst.
No ale stało się, przyjechała do mnie i ......... z jej inicjatywy stało się........ tak straciłem prawictwo. Byłem w takim szoku, że nie umiałem jej odmówić, byłem z jednej strony sparaliżowany a z drugiej szcześliwy bo pierwszy raz widziałem nagą kobietę. Wszystko nie trwało długo, wytrzymałem może 3 minuty. Wtedy chyba się zakochałem..... Nie było zbyt wiele czasu na rozmowę ja poszedłem spać, a rano pojechaliśmy razem do pracy. W pracy nie było czasu na rozmowy o tych wielkich chwilach które wydarzyły się u mnie, a również nie miałem jeszcze jej numeru telefonu aby napisać. Jednak ponownie do mnie sama przyszła i zapytała czy może wpaść na godzinę wieczorem bo nie ma czasu zostać na noc. Oczywiście zgodziłem się.
Tym razem się przygotowałem, duże ilości kwiatów, muzyka, koszula, podarunek.
Julia przyszła i od razu zaczeła mnie całować na wejściu, ale jak weszliśmy do sypialni i zobaczyła moje starania widziałem, że jest bardzo mocno zmieszana i zaskoczona, ale chyba negatywnie, nie wiem dlaczego. Jednak zrobiliśmy to po raz kolejny. W zasadzie od razu po wyszła z mieszkania bo "miała coś do załatwienia" znowu nie było czasu aby dać mi numer telefonu i było, że widzimy się w pracy. Kolejny dzień w pracy już nie przyszła proponować spotkania. Więc zrobiłem to ja, nadal była zmieszana ale się zgodziła, powiedziała, że wpadnie na godzinę i będziemy się fajnie bawić.
Tym razem wiedziałem, że nie mogę nawalić. Po raz kolejny przygotowałem mieszkanie, kwiaty, perfumy i kupiłem jej piękny drogi (jak dla mnie) pierścionek. No i przychodzi Julia... widać, że chce od razu przejść do rzeczy... jednak zatrzymuje ją i wręczam pierścionek, wielki bukiet, gra romantyczna muzyka i pytam czy zostanie moją dziewczyną i że ją bardzo kocham. I wtedy zaczeło się piekło.
Julia zapytała, cytuje "Czy Ty jesteś normalny?" i wyszła trzaskając drzwiami.
Następnego dnia miałem wolne więc po pracy czekałem na nią z kwiatami i czekoladkami pod pracą. Zaczepiłem ją, zdenerwowała się. Powiedziałem, że nie rozumiem jej zachowania. Ona powiedziała mi, że powie mi to raz i nie będzie się powtarzała. Że nie chciała związku, że interesował ją układ tzw FWB ze mną, bez pytań o życie prywatne itp ale teraz jak zobaczyła jak się zachowuje już nie chce niczego ze mną.
Ciężko to przeżyłem. Teraz nie gada ze mną w pracy mimo tak wielkich rzeczy jakie zaszły między nami.
Chyba teraz spotyka się z takim znajomym z pracy który ma już żone i do niego jeździ, ale nie jestem w 100% pewny.
Powiem wprost, kocham Julie, jak myslicie co mogę zrobić aby być z nią? Nie mam numeru telefonu aby pisać.
Myślałem aby napisać list, wiersz, dołączyć kwiaty i bombonierkę.
Wiem, że może trochę przesadziłem z szybkością okazania uczuć ale nie mogłem się opanować. Bałem się, że jak tego nie wyznam może być za późno.
Jak mogę postąpić teraz aby zrobić to delikatnie i aby wróciła do mnie aby zacząć wspólne życie.