Myślałam, że mam przyjaciółkę. Mam 28 lat, znamy się od liceum. Poszłyśmy na studia do innych miast ale kontakt zawsze był, zawsze się też widziałyśmy w mieście rodzinnym. A teraz nagle widziałyśmy się ostatni raz rok temu, bo nie ma czasu (a ten brak czasu to już umawianie się z innymi ludźmi, więc mnie nie wcisnie do kalendarza i mówi, że może uda się np w przyszłym miesiącu, po czym się nie odzywa). Przez cały rok kontakt inicjowałam tylko ja, więc przestałam i już w ogóle go nie ma. A za 2.5 miesiąca ma wielkie wesele, jeszcze rok temu pisała, żebym szykowała sobie termin. Do tego czasu nic więcej, nie było tematu. Odezwałam się ostatnio, zapytałam jak przygotowania, powiedziała tylko, że dobrze. Pewnie mam rozumieć, że to zaproszenie zostało cicho odwołane? ![]()
Trochę mi przykro, to była jedna z nielicznych utrzymywanych znajomości jeszcze z miasta rodzinnego, mam przyjaciółki poznane na studiach, ale i tak... Mieliście podobne historie?
myślę, że ona po prostu sobie zastąpiła Ciebie innymi, niestety też miałam podobną sytuację, tylko w szkole średniej. najpierw byłam tylko ja, potem pojawiła się druga koleżanka, z którą spędzałyśmy razem czas, a potem ja poszłam w odstawkę, a one były psiapsiółki na zabój
przykre ale jak to mówią "śmieci sie same wynoszą", bo dla mnie takie oddalanie się bez słowa jest słabe, nie powinnaś się tym przejmować, bo to nie Twoja wina. Ty chciałaś kontaktu, ona nie - jej wybór. szkoda marnować energię na takich ludzi.
Sprawa jest banalnie prosta. Nie masz już przyjaciółki. Zostałaś zastąpiona przez nowe towarzystwo. Przykre to jest, ale niestety dość często się zdarza, zwłaszcza gdy idzie się na studia do innych miast. Mi również rozeszły się drogi z koleżankami sprzed lat. A na te wesele masz normalnie zaproszenie? Czy ona tak po prostu Ci powiedziała, żebyś szykowała sobie termin? Jeśli nie masz zaproszenia i nie potwierdziłaś przybycia, to przemyśl, czy masz w ogóle ochotę tam jechać
Sprawa jest banalnie prosta. Nie masz już przyjaciółki. Zostałaś zastąpiona przez nowe towarzystwo. Przykre to jest, ale niestety dość często się zdarza, zwłaszcza gdy idzie się na studia do innych miast. Mi również rozeszły się drogi z koleżankami sprzed lat. A na te wesele masz normalnie zaproszenie? Czy ona tak po prostu Ci powiedziała, żebyś szykowała sobie termin? Jeśli nie masz zaproszenia i nie potwierdziłaś przybycia, to przemyśl, czy masz w ogóle ochotę tam jechać
nie no, rok temu powiedziała, żebym szykowała sobie termin. Wesele za 2.5 miesiąca a od tego czasu nic, więc chyba mogę uznac że już za późno?
No ja bym uznała, że to za późno. Ja sama bym już miała gdzieś taką "przyjaciółkę", która przez rok nawet nie może się odezwać pierwsza, tylko łaskawie mi odpisuje. Przykra sytuacja, ale musisz to jakoś przeboleć.
Prawda, ale chyba już nie ma opcji, że się odezwie z tym ślubem, co?
a nawet jakby jakimś cudem się odezwała, to chyba będzie okej jeśli odmówię?
Prawda, ale chyba już nie ma opcji, że się odezwie z tym ślubem, co?
a nawet jakby jakimś cudem się odezwała, to chyba będzie okej jeśli odmówię?
W takim przypadku to nawet wypada odmówić. Chyba nie chcesz być zapchajdziurą która dostala zaproszenie na samym końcu bo zwolniło się miejsce po kimś kto odmówił? Byłam w takiej sytuacji i uważam to za wybitny nietakt. Dziękuję za takie wesele
po prostu nawet nie wiem kiedy rozdaje się zaproszenia na ślub, ale chyba 2.5 mies to już za późno?
Późno dość.
Zwyczajowo daje się chyba nie póżniej niż 3 miechy przed weselem.
różnie, nie jest za póżno.
często 2miesiące przed ślubem. na Twoim miejscu chyba zapytałabym wprost: przepraszam, czy masz w planach mnie zaprosić? jeśli tak, z przyjemnoscią zarezerwuję termin. Może sie ucieszy?
jak nie, to przynajmniej bedziesz mieć jasność.
Pewnie jest już na swoim związku skoncentrowana i koleżanki wtedy idą w odstawkę.
niestety wiem, że spędza czas z niektórymi znajomymi
collin wiesz ja też kiedyś myślałem że mam przyjaciela nie stety mnie olał dla innych tak że nie ty jedna trzymaj się ciepło
14 2025-01-30 18:14:15 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2025-01-30 18:19:05)
Myślałam, że mam przyjaciółkę. Mam 28 lat, znamy się od liceum. Poszłyśmy na studia do innych miast ale kontakt zawsze był, zawsze się też widziałyśmy w mieście rodzinnym. A teraz nagle widziałyśmy się ostatni raz rok temu, bo nie ma czasu (a ten brak czasu to już umawianie się z innymi ludźmi, więc mnie nie wcisnie do kalendarza i mówi, że może uda się np w przyszłym miesiącu, po czym się nie odzywa). Przez cały rok kontakt inicjowałam tylko ja, więc przestałam i już w ogóle go nie ma. A za 2.5 miesiąca ma wielkie wesele, jeszcze rok temu pisała, żebym szykowała sobie termin. Do tego czasu nic więcej, nie było tematu. Odezwałam się ostatnio, zapytałam jak przygotowania, powiedziała tylko, że dobrze. Pewnie mam rozumieć, że to zaproszenie zostało cicho odwołane?
Trochę mi przykro, to była jedna z nielicznych utrzymywanych znajomości jeszcze z miasta rodzinnego, mam przyjaciółki poznane na studiach, ale i tak... Mieliście podobne historie?
Co dla Ciebie znaczy hasło "przyjaciółka"? Co was naprawdę łączyło? Bo dla mnie to słowo o ogromnym znaczeniu. Dziś tytułuje tak może dwie osoby, gdzie w przeszłości szastałam tym hasłem nie zdając sobie sprawy jakie kto ma intencje, cele, jakie ma myśli o mnie. Czasami ja się okazywałam zastępowalna "tym nowym, lepszym" towarzystwem, czasami ja zastępowałam. Czasami uzmyslawialam sobie, że tak naprawdę nic mnie z tą osobą nie łączy albo łączy mnie etap życia, który chciałabym mieć za sobą. Zmieniają nam się poglądy, priorytety, światopogląd, potrzeby w relacjach I okazuje się, że ta psiapsi... to nam już po drodze w ogole nie jest. Ludzie i relacje się zmieniają. Jakieś parę miesięcy temu byłam w mieście i widziałam z daleka, że idzie na przeciwko moja zbyt pochopnie nazywana przyjaciółką koleżanka że studiów. Udałam, że nie widzę.
PS te dwie osoby, które z perspektywy 15 lat nazywam dalej przyjaciółmi znają mnie od najgorszej strony, wiedzą wszystko, nie raz były kłótnie i paskudne uwagi, myśli "co za czlowiek" w negatywnym tego słowa znaczeniu, czasem nie gadamy parę tygodni, miesięcy ale jak się zgadamy to jest jak dawniej. Dalej jesteśmy dla siebie ważni. Nadrabiamy przemilczany okres, wylewamy sobie kubel zimnej wody na głowę. Jesteśmy autentyczni.
15 2025-01-31 12:36:08 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-31 12:37:26)
Collin, z przyjaźnią jest trochę jak z miłością, musi się pojawić otwartość obu stron na bliskość i intymność, kiedy pokazujemy swoje słabe strony właśnie, zdradzamy lęki i obawy,
Ktoś musi to robić i my też.
Jak się to nie wytworzy to ma się znajomego, znajomą, z kim można porozmawiać, towarzysko się spotkać, ale nawet bliska znajoma to nie przyjaciółka.
A z weselami to tak bywa, że zawsze jak chce się zaprosić wszystkich których się chce z obu stron, to wychodzi lista 300 osób:) i po prostu kosmiczne kwoty, więc się je ogranicza.
no pewnie, wiadomo. ale koleżanka rok temu powiedziała, zeby rezerwować sobie termin, a teraz już milczy.
Moze rok temu wasza relacja wygladala inaczej. Obecnie widocznie one nie traktuje ciebie juz jako przyjaciolke.
no pewnie, wiadomo. ale koleżanka rok temu powiedziała, zeby rezerwować sobie termin, a teraz już milczy.
Coś się wyraźnie zmieniło. Przykre bardzo, że nie miała odwagi powiedzieć co. Takie robienie uników jest bardzo nie fair, bo zostawia Cię w morzu niepewności i domysłów.
Nie pozostawila jej w zadnej niepewnosci, po prostu nie zaprosila jej na swoj slub po tym jak rok nie inicjowala z nia kontaktu. Jak ktos sie rok nie odzywa, tylko odpisuje zdawkowo i miga sie od kontaktu, to dla wiekszosci ludzi jest oczywiste, ze nie chce utrzymywac znajomosci. To autorka jest tutaj ta dziwniejsza strona, sygnaly od koleanki sa oczywiste.
Nie pozostawila jej w zadnej niepewnosci, po prostu nie zaprosila jej na swoj slub po tym jak rok nie inicjowala z nia kontaktu. Jak ktos sie rok nie odzywa, tylko odpisuje zdawkowo i miga sie od kontaktu, to dla wiekszosci ludzi jest oczywiste, ze nie chce utrzymywac znajomosci. To autorka jest tutaj ta dziwniejsza strona, sygnaly od koleanki sa oczywiste.
Właściwie masz rację, w tej sytuacji chyba bardziej dziwiłoby pojawienie się zaproszenia niż to, że go nie ma.
Nie zmienia to jednak faktu, że Collin nie wie, z czego wynika ochłodzenie kontaktu ze strony koleżanki (celowo nie nazywam jej przyjaciółką).
Halina3.1 napisał/a:Nie pozostawila jej w zadnej niepewnosci, po prostu nie zaprosila jej na swoj slub po tym jak rok nie inicjowala z nia kontaktu. Jak ktos sie rok nie odzywa, tylko odpisuje zdawkowo i miga sie od kontaktu, to dla wiekszosci ludzi jest oczywiste, ze nie chce utrzymywac znajomosci. To autorka jest tutaj ta dziwniejsza strona, sygnaly od koleanki sa oczywiste.
Właściwie masz rację, w tej sytuacji chyba bardziej dziwiłoby pojawienie się zaproszenia niż to, że go nie ma.
Nie zmienia to jednak faktu, że Collin nie wie, z czego wynika ochłodzenie kontaktu ze strony koleżanki (celowo nie nazywam jej przyjaciółką).
Nie wie ale pewnie sie domysla. Ew. moze zapytac i bedzie miec jasnosc.
Tez niekoniecznie musialo byc cos powaznego, moze kolezanka ma teraz inne towarzystwo i zwyczajnie rozjechaly im sie drogi. Tak to czasem bywa z przyjazniami studenckimi, czlowiek dorasta i sie czasem naturalnie wykruszaja.
22 2025-02-06 01:20:31 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-02-06 01:23:08)
Tez niekoniecznie musialo byc cos powaznego, moze kolezanka ma teraz inne towarzystwo i zwyczajnie rozjechaly im sie drogi. Tak to czasem bywa z przyjazniami studenckimi, czlowiek dorasta i sie czasem naturalnie wykruszaja.
Jak najbardziej. Taka jest kolej rzeczy, że życie nabiera swojego tempa, zmieniają się okoliczności i niektóre znajomości to przetrwają, a inne najpierw się rozluźnią, a potem zupełnie wygasną. Nie musi wydarzyć się nic znaczącego, co do tego doprowadzi.
Bardzo prawdopodobne, że dla Autorki ta znajomość miała znacznie większą wartość niż dla bohaterki wątku, stąd tak odmienne podejście do siebie nawzajem. Mogły też obydwie zmienić się na tyle, że przestało im być ze sobą po drodze, przynajmniej zdaniem koleżanki. Życie.