O nas
Mam 34 ,a partner 39 lat. Jesteśmy zaręczeni od roku , a od 4 lat razem.
Jestem osobą aktywną, regularnie trenuję taniec ( salse dla kobiet) i uczęszczam na spinning.
Moją największą pasją jest taniec, a od kilku lat w sezonie spędzam setki godzin na rowerze.
Partner kiedyś grał w piłkę nożną w klubie, a gdy się poznaliśmy to grywaliśy regularnie w tenisa.
Krotka historia
Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych i od razu zaiskrzyło. Moj narzaczony ujął mnie poczuciem humuru, był przy tym szarmancki i opiekuńczy ,czułam że to właściwy mężczyzna dla mnie.
Podobał mi się fizycznie , natomiast nie był to typ faceta za którym bym się oglądała w siłowni czy na ulicy.
Początkowo było nam dobrze, mój partner miał częste wyjady w delegacje przez pierwsze 10-12 miesięcy relacji i wtedy widywaliśmy się dosyć rzadko bywało ze raz na 2-3 tygodnie w weekend jak wracał do Polski.
Później zmienił pracę i po kolejnych 8 miesiącach zamieszkaliśmy razem. Wtedy zaczełam dostrzegac pierwsze problemy i mieć wątpliwości. Partner ma pracę stacjonarną, typowo biurową i czesto pracuje z domu.
Co się zmieniało , zaczął przybierać na wadzę i z kilku kilogramów zrobiło się w ciągu roku kilkanaście... Pasjonuje się motoryzacją i to jest jego główne hobby na które nie szczędzi czasu. Cieszę się że ma odskocznie od pracy czy codziennych spraw, ale cierpi na tym jego zdrowie. Potrafi siedzieć przed monitorem cały dzień oglądać auta, naprawy, renowacje ze szklanką pepsi, paczką chipsów , ciastek ...
Wcześniej był bardziej energiczny, chętny na aktywności, wychodziliśmy na spacer, rower, pograć w tenisa czy potańczyć.
Teraz muszę go wyciągać i widzę w nim brak entuzjazmu zupełnie. Nasze potrzeby się rozmijają. Jeśli chodzi o sprawy łożkowe to było nam dobrze, teraz często nie mam ochoty na współżycie, jego atrakcyjność znacznie spadła w moich oczach, nie tylko fizycznie ale tak mentalnie się zapuścił.
Próby
Rozmiawialiśmy wielokrotnie o poprawie jakości naszej relecji, wspólnym spędzaniu czasu innym niż oglądanie seriali czy robieniu grilla.
Niestety niewiele z tego wynika, na rower nie chce ze mną wyjść a jak już pojdziemy to jedziemy 30 min, żeby zatrzymać sie na lody , kebaba czy coś.. albo tłumaczy ze jest zmęczony, ma zepsuty rower, coś go boli itd.
Zaproponowałam siłownie, byliśmy raz w ciągu 4 miesięcy.
Z wesołego aktywnego faceta stał się domatorem z niska energią. Jego fizycznyść zaczyna coraz bardziej mi przeszkadzać, ja dbam o siebie chcę mu się podobać a on niekoniecznie.
Nie wiem jak go zmotywować, zachecić do większego dbania o swoje zdrowie. Myślimy o kupieniu domu, o dzieciach, a mnie ta wizja zaczyna się coraz bardziej rozjeżdzać.
Podsumowanie
Narzeczony jest dobrym człowiekiem, opiekuńczym, pełnym empatii.On zapewnia mnie czynem i słowem że jestem dla niego atrakcyjna i że chce ze iść ze mną przez życie , ale mimo to moje pożadanie wygasa.
Nasza relacja przeradza się w stare dobre małżeństwo gdzie każdy robi swoje a prowadzimy wspólny projekt typu dom,dzieci. On nie dostrzega problemu, odpowiada wymijająco albo pozoruje zmiany w stylu szuka zajęc sportowych dla siebie , dwa dni liczy kalorie żeby w weekend zjeść paczkę ciastek. Nic z tych działań nie wynika. Jestem już tym zfrustrowana.