Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 114 ]

Temat: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Witajcie,
czy ktoś miewa czasem takie sytuacje że uciekają pieniądze i ledwo starcza na miesiąc? Nie wiem czy to kwestia rozrzutności, złego gospodarowania czy niskich zarobków. Wynagrodzenie pod 4000 zł netto, no ale na dojazdy autem schodzi na paliwo miesięcznie ok 400 zł, do tego w tym miesiącu serwis auta + ubezpieczenie kolejne 600 zł, mamy grudzień jakieś prezenty itd, żarcie to wg moich obliczeń spokojnie 50-60 zł dziennie, a opłaty? to ile zostaje 1000 zł?
Wyprzedzając pytania, niby można by jeździć komunikacją ale to są dwa autobusy, przystanek 1,5 km od miejsca pracy i jeden autobus jeździ 2x na godzinę, autem zajmuje dojazd 25 min, autobusami ok godziny łącznie. A i tak bilet miesięczny to ze 150 zł.
To nie wiem czy dla tych 200 zł warto się męczyć, wstawać 5 rano itd.

A i to paliwo to na dojazdy do pracy a przecież autem czasem chcemy jechać gdzieś indziej i tez koszty. Ostatnio jakiś tam zakup telefonu na raty kolejne 150 miesiecznie leci. Owszem można korzystać ze starego, tylko że jego działalnie coraz gorsze i ograniczanie się w ten sposób.
Jedzenie to samo, wiadomo można coś z przeceny kupować i wtedy 10 zł może starczy na dzień ale to chyba nie o to chodzi.

Nie bardzo mam pomysł, czy oprócz zmiany pracy i zarobków coś można zmienić w takiej sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

No możesz np. nauczyć się inwestować.

3

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
OgnistyKapłan napisał/a:

No możesz np. nauczyć się inwestować.

w co? i jak sie nauczyć?

4

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Jesz za 50-60zł dziennie?
To może tutaj pora na jakieś racjonalne rozplanowanie budżetu?
U nas na 2 osoby zakupy raz w tygodniu rzadko przekraczają 300zł, plus w ciągu tygodnia pieczywo. To sam wydajesz na jedzenie tyle, co my we dwójkę.

Rozplanuj budżet, przepatrz gazetki, popatrz, co z promocyjnych artykułow Ci się przyda. Kasze czy makaron można kupic na zapas przy okazji promocji i potem mieć.

5 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-12-17 11:38:34)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

Witajcie,
czy ktoś miewa czasem takie sytuacje że uciekają pieniądze i ledwo starcza na miesiąc? Nie wiem czy to kwestia rozrzutności, złego gospodarowania czy niskich zarobków. Wynagrodzenie pod 4000 zł netto, no ale na dojazdy autem schodzi na paliwo miesięcznie ok 400 zł, do tego w tym miesiącu serwis auta + ubezpieczenie kolejne 600 zł, mamy grudzień jakieś prezenty itd, żarcie to wg moich obliczeń spokojnie 50-60 zł dziennie, a opłaty? to ile zostaje 1000 zł?
Wyprzedzając pytania, niby można by jeździć komunikacją ale to są dwa autobusy, przystanek 1,5 km od miejsca pracy i jeden autobus jeździ 2x na godzinę, autem zajmuje dojazd 25 min, autobusami ok godziny łącznie. A i tak bilet miesięczny to ze 150 zł.
To nie wiem czy dla tych 200 zł warto się męczyć, wstawać 5 rano itd.

A i to paliwo to na dojazdy do pracy a przecież autem czasem chcemy jechać gdzieś indziej i tez koszty. Ostatnio jakiś tam zakup telefonu na raty kolejne 150 miesiecznie leci. Owszem można korzystać ze starego, tylko że jego działalnie coraz gorsze i ograniczanie się w ten sposób.
Jedzenie to samo, wiadomo można coś z przeceny kupować i wtedy 10 zł może starczy na dzień ale to chyba nie o to chodzi.

Nie bardzo mam pomysł, czy oprócz zmiany pracy i zarobków coś można zmienić w takiej sytuacji?

Jedyny sposób to nie wydawać więcej niż się zarabia czyli na ile można sobie pozwolić, drugi, zarabiać więcej.
Cudów nie ma.

Planować też wydatki, serwisu i ubezp. auta, nie masz co miesiąc, więc zawsze trzeba myśleć z wyprzedzeniam i mieć parę złotych na czarną godzinę.
Jak pozostaje Ci na koncie 1000 zł, to myśl, że masz zero, bo zawsze trzeba mieć trochę kasy na czarną godzinę.

6 Ostatnio edytowany przez UseToBe (2023-12-17 14:26:01)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:

Jesz za 50-60zł dziennie?
To może tutaj pora na jakieś racjonalne rozplanowanie budżetu?
U nas na 2 osoby zakupy raz w tygodniu rzadko przekraczają 300zł, plus w ciągu tygodnia pieczywo. To sam wydajesz na jedzenie tyle, co my we dwójkę.

Rozplanuj budżet, przepatrz gazetki, popatrz, co z promocyjnych artykułow Ci się przyda. Kasze czy makaron można kupic na zapas przy okazji promocji i potem mieć.

Tak jem za 50-60 zł, obiad ok 15 zł, sam chleb 1 bochenek to u mnie jest 6-7 zł, rano na śniadanie, kolacja i do pracy, a do chleba też coś trzeba położyć, herbata nie kupuje najtańszej minutki za 2 zł tylko Lipton, cukier?
Czasem tez pijam mleko z płatkami to takie Cheerios ta mała paczka 8 zł
Także to się zbiera.
Wiadomo można kupować kajzerkę za 30 gr, najtańszą wędline, nie smarować masłem i pić wodę mineralną ale to chyba nie o to chodzi i na obiad ryż najtańśzy z przecenionymi filetami z kurczaka jak sportowcy, zero warzyw itd.

Nie wydaje mi się aby to było coś niebywałego, no coś trzeba jeść, rezygnować z żarcia, chyba że ktoś ma jakiś przepych i żyje jak król to tak ale trudno o wodzie i chlebie żyć.

wieka napisał/a:

Jedyny sposób to nie wydawać więcej niż się zarabia czyli na ile można sobie pozwolić, drugi, zarabiać więcej.
Cudów nie ma.

Planować też wydatki, serwisu i ubezp. auta, nie masz co miesiąc, więc zawsze trzeba myśleć z wyprzedzeniam i mieć parę złotych na czarną godzinę.
Jak pozostaje Ci na koncie 1000 zł, to myśl, że masz zero, bo zawsze trzeba mieć trochę kasy na czarną godzinę.

Teraz jest auto i serwis i ubezpieczenie a np w styczniu przykładowo dentysta i znowu wydatki

Tak samo paliwo, do pracy ale i się gdzieś jedzie to kasa leci jak woda.

7 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2023-12-17 14:33:38)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jesz za 50-60zł dziennie?
To może tutaj pora na jakieś racjonalne rozplanowanie budżetu?
U nas na 2 osoby zakupy raz w tygodniu rzadko przekraczają 300zł, plus w ciągu tygodnia pieczywo. To sam wydajesz na jedzenie tyle, co my we dwójkę.

Rozplanuj budżet, przepatrz gazetki, popatrz, co z promocyjnych artykułow Ci się przyda. Kasze czy makaron można kupic na zapas przy okazji promocji i potem mieć.

Tak jem za 50-60 zł, obiad ok 15 zł, sam chleb 1 bochenek to u mnie jest 6-7 zł, rano na śniadanie, kolacja i do pracy, a do chleba też coś trzeba położyć, herbata nie kupuje najtańszej minutki za 2 zł tylko Lipton, cukier?
Czasem tez pijam mleko z płatkami to takie Cheerios ta mała paczka 8 zł
Także to się zbiera.
Wiadomo można kupować kajzerkę za 30 gr, najtańszą wędline, nie smarować masłem i pić wodę mineralną ale to chyba nie o to chodzi i na obiad ryż najtańśzy z przecenionymi filetami z kurczaka jak sportowcy, zero warzyw itd.

Nie wydaje mi się aby to było coś niebywałego, no coś trzeba jeść, rezygnować z żarcia, chyba że ktoś ma jakiś przepych i żyje jak król to tak ale trudno o wodzie i chlebie żyć.

Mnie sie zdarza kupić chleb po 20zł za bochenek.
Nie oszczędzam na jedzeniu. A jednak w dalszym ciągu wydajemy w dwie osoby mniej niz Ty sam na siebie.
Do przemyslenia, a nie strzelania od razu wielkiej obrazy.

Przecież ja nigdzie nie napisalam, żeby rezygnować z jedzenia. Napisalam, że budżet na jedzenie można tez zoptymalizować. Mozna zaplanować jedzenie na cały tydzień, wywalić zbędne rzeczy. Zrobić zakupy tak, zeby niczego nie marnowac, gotować na dwa dni.

8

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Nic nie piszesz o opłatach związanych z mieszkaniem, nie masz wydatków z tego tytułu?

9 Ostatnio edytowany przez UseToBe (2023-12-17 15:23:40)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:

Mnie sie zdarza kupić chleb po 20zł za bochenek.
Nie oszczędzam na jedzeniu. A jednak w dalszym ciągu wydajemy w dwie osoby mniej niz Ty sam na siebie.
Do przemyslenia, a nie strzelania od razu wielkiej obrazy.

Przecież ja nigdzie nie napisalam, żeby rezygnować z jedzenia. Napisalam, że budżet na jedzenie można tez zoptymalizować. Mozna zaplanować jedzenie na cały tydzień, wywalić zbędne rzeczy. Zrobić zakupy tak, zeby niczego nie marnowac, gotować na dwa dni.

Ale ja się nie obrażam tylko jeśli +/- dziennie obiad to jest 15 zł to zostaje 35 zł na śniadanie, kolację, jedzenie do roboty i owoce + napoje, to chyba to nie jest "za dużo?"

To u Was wychodzi że dla jednego osoby poza obiadem zostaje 10 zł, to raczej mało realne żeby zjeść śniadanie i kolację + napoje za 10 zł na dzień, no chyba że robisz obiady za mniej niż 15 zł na osobę, można jechać na naleśnikach cały tydzień ale to uciążliwe.

Ja liczę wszystko, więc te 50-60 to normalna kwota na dzień.

Więc pytanie jak to rozplanować? nie pić nic, czy zrezygnować ze śniadań rano? No widzisz że to dziwne troszkę.

wieka napisał/a:

Nic nie piszesz o opłatach związanych z mieszkaniem, nie masz wydatków z tego tytułu?

Opłaty też są owszem, ale mieszkanie mam jako spadek więc oczywiście płace czynsz, prąd co 2 miechy, gaz itp ale to są rzeczy no że tak powiem typowe, muszą być płacone, nie ma tutaj dyskusji, przecież nie pójdę do MOPS-u :-D

10

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Odkladaj 20% z tego co masz miesiecznie

11

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Mnie sie zdarza kupić chleb po 20zł za bochenek.
Nie oszczędzam na jedzeniu. A jednak w dalszym ciągu wydajemy w dwie osoby mniej niz Ty sam na siebie.
Do przemyslenia, a nie strzelania od razu wielkiej obrazy.

Przecież ja nigdzie nie napisalam, żeby rezygnować z jedzenia. Napisalam, że budżet na jedzenie można tez zoptymalizować. Mozna zaplanować jedzenie na cały tydzień, wywalić zbędne rzeczy. Zrobić zakupy tak, zeby niczego nie marnowac, gotować na dwa dni.

Ale ja się nie obrażam tylko jeśli +/- dziennie obiad to jest 15 zł to zostaje 35 zł na śniadanie, kolację, jedzenie do roboty i owoce + napoje, to chyba to nie jest "za dużo?"

To u Was wychodzi że dla jednego osoby poza obiadem zostaje 10 zł, to raczej mało realne żeby zjeść śniadanie i kolację + napoje za 10 zł na dzień, no chyba że robisz obiady za mniej niż 15 zł na osobę, można jechać na naleśnikach cały tydzień ale to uciążliwe.

Ja liczę wszystko, więc te 50-60 to normalna kwota na dzień.

Więc pytanie jak to rozplanować? nie pić nic, czy zrezygnować ze śniadań rano? No widzisz że to dziwne troszkę.

No a ja Ci mowię, ze robimy normalne zakupy dla dwójki dorosłych ludzi na cały tydzień i wychodzi nam na 100% mniej niż 60zł dziennie na osobę. I wyobraź sobie, że pijemy, jemy to, na co mamy ochotę, a na dodatek ja jem wiecej, bo karmię dziecko, wiec mam większe zapotrzebowanie kaloryczne.

Rzucasz durne teksty, że oszczędzanie to rezygnacja ze śniadań czy z picia. A ja Ci napisalam. Rozplanuj jedzenie na cały tydzień, przeglądnij gazetki, zobacz, co jest na promocji, a co możesz wykorzystać. Zrób sobie obiad nawet na 3 dni jeden, ten sam.
Wywal to, co nie jest Ci potrzebne i co nie daje Ci energii, czyli np. te cheeriosy, bo to nie ma zadnych wartosci odżywczych, tylko pożera kasę i daje puste kalorie.

12 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-12-17 15:58:07)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:
UseToBe napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Mnie sie zdarza kupić chleb po 20zł za bochenek.
Nie oszczędzam na jedzeniu. A jednak w dalszym ciągu wydajemy w dwie osoby mniej niz Ty sam na siebie.
Do przemyslenia, a nie strzelania od razu wielkiej obrazy.

Przecież ja nigdzie nie napisalam, żeby rezygnować z jedzenia. Napisalam, że budżet na jedzenie można tez zoptymalizować. Mozna zaplanować jedzenie na cały tydzień, wywalić zbędne rzeczy. Zrobić zakupy tak, zeby niczego nie marnowac, gotować na dwa dni.

Ale ja się nie obrażam tylko jeśli +/- dziennie obiad to jest 15 zł to zostaje 35 zł na śniadanie, kolację, jedzenie do roboty i owoce + napoje, to chyba to nie jest "za dużo?"

To u Was wychodzi że dla jednego osoby poza obiadem zostaje 10 zł, to raczej mało realne żeby zjeść śniadanie i kolację + napoje za 10 zł na dzień, no chyba że robisz obiady za mniej niż 15 zł na osobę, można jechać na naleśnikach cały tydzień ale to uciążliwe.

Ja liczę wszystko, więc te 50-60 to normalna kwota na dzień.

Więc pytanie jak to rozplanować? nie pić nic, czy zrezygnować ze śniadań rano? No widzisz że to dziwne troszkę.

No a ja Ci mowię, ze robimy normalne zakupy dla dwójki dorosłych ludzi na cały tydzień i wychodzi nam na 100% mniej niż 60zł dziennie na osobę. I wyobraź sobie, że pijemy, jemy to, na co mamy ochotę, a na dodatek ja jem wiecej, bo karmię dziecko, wiec mam większe zapotrzebowanie kaloryczne.

Rzucasz durne teksty, że oszczędzanie to rezygnacja ze śniadań czy z picia. A ja Ci napisalam. Rozplanuj jedzenie na cały tydzień, przeglądnij gazetki, zobacz, co jest na promocji, a co możesz wykorzystać. Zrób sobie obiad nawet na 3 dni jeden, ten sam.
Wywal to, co nie jest Ci potrzebne i co nie daje Ci energii, czyli np. te cheeriosy, bo to nie ma zadnych wartosci odżywczych, tylko pożera kasę i daje puste kalorie.

Dokladnie u mnie obiady nawet tanio wychodza jejku ryz,kasza, makaron, tortille,ziemniaki to wszystko tanie jest w Anglii i na dlugo starcza plus rozne warzywa do tego, straczkowe warzywa jakies przyprawy curry, sosy,mieszanka przypraw i serio za £60 mozna sie na caly miesiac obkupic za obiady, sniadanie i kolacje kanapki z warzywami, hummusu jakies pasty orzechowe itp. Na przekaski jogurty roslinne, jakies batony muesli,  czekolada gorzka,  corce kupie jakies slodycze Ja akurat malo na jedzenie wydaje

13

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Ok to niech będzie że schabowy z ziemniakami i surówką za te 15 zł które jem na obiad to rozpusta i burżuazja, muszę zrezygnować z tego schabowego to na same ziemniaki i surowizne tyle nie wydam.

14

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

Ok to niech będzie że schabowy z ziemniakami i surówką za te 15 zł które jem na obiad to rozpusta i burżuazja, muszę zrezygnować z tego schabowego to na same ziemniaki i surowizne tyle nie wydam.

A po co ci schabowy to fortune kosztuje. Nie ma tanszych zamiennikow?

15 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2023-12-17 18:18:17)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

Ok to niech będzie że schabowy z ziemniakami i surówką za te 15 zł które jem na obiad to rozpusta i burżuazja, muszę zrezygnować z tego schabowego to na same ziemniaki i surowizne tyle nie wydam.

No i właśnie to są ts durne teksty.
Czego Ty wlasciwie tu oczekujesz, skoro rady wyśmiewasz zamiast chociaz sprobować zastosować?

Ja Ci nigdzie nie napisałam, ze masz z czegos zrezygnowac. No oprocz cheeriosow bo to tak jakbys cukier jadł lyzeczka.
Napisalam, ze to można zoptymalizować.

16

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

No jezeli szlachta chce jesc schabowe i inne drogie rarytasy,a wyplate ma jak chlop panczyzniany to niestety wiecznie bedzie pieniedzy brakowac

17

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Noo to jeśli podstawowe danie w barze mlecznym czyli schabowy to rarytas to co ma być tańsze? Przeceniony makaron polany sosem pomidorowym, marki kaufland?

Rzucanie jakiś haseł kto ile to nie wydaje tygodniowo bez konkretów to też raczej nic nie wnosi do tematu.
Ogólnie mam wrażenie że w innej rzeczywistości żyjemy bo dla mnie 300 zł na tydzień na jedzenie/napoje i nie tylko kupno ale przyrządzenie to jest normalna kwota dla 1 osoby, a nie 5 osobowej rodziny itd.
Dzisiaj idziesz do Biedronki 3 rzeczy na krzyż włożysz do koszyka i nie ma 50 zł więc o czym my rozmawiamy?

18

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

To trzeba samemu sobie gotować, dużo taniej wychodzi, jak jesz gotowe obiady, to nie dziwi wydawanie takiej kasy na jedzenie.

19 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2023-12-17 20:28:36)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

Noo to jeśli podstawowe danie w barze mlecznym czyli schabowy to rarytas to co ma być tańsze? Przeceniony makaron polany sosem pomidorowym, marki kaufland?

Rzucanie jakiś haseł kto ile to nie wydaje tygodniowo bez konkretów to też raczej nic nie wnosi do tematu.
Ogólnie mam wrażenie że w innej rzeczywistości żyjemy bo dla mnie 300 zł na tydzień na jedzenie/napoje i nie tylko kupno ale przyrządzenie to jest normalna kwota dla 1 osoby, a nie 5 osobowej rodziny itd.
Dzisiaj idziesz do Biedronki 3 rzeczy na krzyż włożysz do koszyka i nie ma 50 zł więc o czym my rozmawiamy?

Nie mieszaj rozmówców, ok? I nie wyolbrzymiaj, bo ja o 5osobowej rodzinie nie pisalam, tylko o dwojce dorosłych i niemowlaku, ale niemowlak je słoiczki.

No to jak mamy nie mowić, ile wydajemy, to w jaki sposób mamy Ci pokazać, że można mniej? big_smile

Dlatego nie idzie się do Biedry po 3 rzeczy na krzyż, tylko idziesz z listą raz w tygodniu. Napisalam Ci wczesniej, ze warto przeglądać gazetki i patrzeć na promocje. Jak masz obok lidla, biedrę i coś jeszcze to patrzysz na to, gdzie się bardziej oplaca. Jest promka na makaron? Bierzesz więcej, masz zapas. Jest promka na ryż? Tak samo. Produkty sypkie się nie psują.

Ja nie wiem, w jakich delikatesach robisz zakupy, ale moze to też warto przemyśleć? Dla mnie nie ma nic zlego w kupieniu makaronu w Kaufie czy w Biedrze. Mięso kupujemy w osiedlowym mięsnym, warzywa w warzywniaku. Chleb w piekarni rzemieślniczej, ale taki chleb za 20zł starcza nam na pół tygodnia.

Mamy w miarę stałą listę tego, co zawsze mamy w lodówce i ostatnio praktycznie wyeliminowaliśmy takie zakupy z doskoku, bo czegoś brakuje. Własnie dlatego, że takie zakupy pożerają najwięcej kasy.

Generalnie najwięcej pochłania właśnie takie wychodzenie, a bo tu Kauf, tu Lidl, tu coś tam dokupić i w efekcie kupujesz za dużo niepotrzebnie.
My robimy sobie plan jedzenia na cały tydzień i wtedy wiemy dokładnie, co mamy kupić.

20

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
wieka napisał/a:

To trzeba samemu sobie gotować, dużo taniej wychodzi, jak jesz gotowe obiady, to nie dziwi wydawanie takiej kasy na jedzenie.

Ja czasem zamawiam z guosto obiady za jeden obiad porcja dla 2 osob £3.99. Ale to przychodza skladniki w pudelku I trzeba samemu gotowac cos jak hello fresh,tylko,ze lepsze wg mnie. Skladniki sa zdrowe. Niewiem czy takie cos jest w Polsce, ale moim.zdaniem sie oplaca,bo obiady wychodza naprawde dobre i zdrowe. Natomiast tez gotuje sama

21

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
wieka napisał/a:

To trzeba samemu sobie gotować, dużo taniej wychodzi, jak jesz gotowe obiady, to nie dziwi wydawanie takiej kasy na jedzenie.

A gdzie jest napisane, że jadam gotowe obiady??

22

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:
wieka napisał/a:

To trzeba samemu sobie gotować, dużo taniej wychodzi, jak jesz gotowe obiady, to nie dziwi wydawanie takiej kasy na jedzenie.

A gdzie jest napisane, że jadam gotowe obiady??

To gotuj z tanszych skladnikow zastap mieso jajkiem w piatki, kupuj calego kurczaka dziel sobie na czesci skrzydelka na rosol piersi na niedzielny obiad, udka tam do ziemniakow albo kaszy i sosu,  reszta do zupy na dwa dni albo nawet do tortilli i masz obiady z jednego kuraka na caly tydzien.

23

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:
wieka napisał/a:

To trzeba samemu sobie gotować, dużo taniej wychodzi, jak jesz gotowe obiady, to nie dziwi wydawanie takiej kasy na jedzenie.

A gdzie jest napisane, że jadam gotowe obiady??

Bar i schabowy nie kojarzy się z domowym gotowaniem big_smile

24 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-12-17 21:33:12)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Jak ktoś chce się dobrze odżywiać i nie wydawać na życie milionów monet, to powinie kupować podstawowe produkty dobrej jakości i zrezygnować z rzeczy przetworzonych, bo to są zjadacze kasy.

Jak najbardziej schabowy i ziemniaczki. Kilogram schabu kosztuje około 30 zł i starca na 10 obiadów dla dwójki osób. To są grosze. Dobra szynka czy ser też nie są bardzo kosztowne, bo wielkie ilości nie idą do kanapki. Dobre masło tez powinno być kupowanie, a nie żadne margaryny bo najczęściej płaci się za nie drożej niż za porządne masło. Jajka kosztują grosze i można z nich zrobić bardzo wiele potraw na obiad i na śniadanie. Dobrej jakości kasze czy ryże, wysokiej klasy olej, świeże warzywa  i owoce to podstawa żywienia.
Niebotycznie nabijają rachunki wszelkie produkty przetworzone. Napoje, soki, sosy, gotowe potrawy ze śledzi, makarony i wszystkie rzeczy, które ktoś musiał zrobić - ciasteczka, batoniki, konserwy, chrupki, chipsy itp. Gotowe surówki są bardzo drogie, podobnie sałatki w słoikach, a koszt warzyw naprawdę jest groszowy i można je szybko zrobić.
Za paczkę chipsów można zrobić obiad na dwie osoby.

Kupowanie telefonu w punkcie to wielki błąd, który zżera kasę. Nielimitowane rozmowy kosztują 20 zł na kartę, z internetem 25-35 zł. Reszta z tej opłaty 150zł to koszt zakupu telefonu na raty z olbrzymim procentem. Jeśli zawarłaś umowę na 36 miesięcy to koszt telefonu wyliczysz  (150-35)x36 wynosi 4140 zł. Sprawdź sobie ile Twój telefon kosztuje w sklepie to się dowiesz ile przepłacasz co miesiąc. Od zakupu telefonu jest sklep a nie operator. Żeby było śmieszniej, sklepy oferują telefony na kredyt 0%.


Weź sobie po zakupach paragon i sprawdź, ile wydałaś na potrzebne produkty dobrej jakości a ile na zachcianki, które można spokojnie sobie odpuścić. Szukaj oszczędności analizując paragony - tam zobaczysz na co naprawdę wydajesz krocie.

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

To nie wiem czy dla tych 200 zł warto się męczyć, wstawać 5 rano itd.


Nie no, bez przesady.


UseToBe napisał/a:

Ostatnio jakiś tam zakup telefonu na raty kolejne 150 miesiecznie leci. Owszem można korzystać ze starego, tylko że jego działalnie coraz gorsze i ograniczanie się w ten sposób.


I Właśnie dlatego nie będziesz mieć kasy w życiu.

Jeżeli nie starczałoby mi ,,do 1wszego", to ostatnią rzeczą, którą bym zrobił w życiu, to zakup telefonu na raty smile
Przecież na Alledrogo możesz kupić dobry aparat już za 300-400 PLN, który będzie bardzo dobrze się sprawował, do tego jakieś ładowanie karty co miesiąc za pakiety SMS/Internet/Minuty i ze 150 zł miesięcznie robi Ci się np. 20 zł smile


UseToBe napisał/a:

Nie bardzo mam pomysł, czy oprócz zmiany pracy i zarobków coś można zmienić w takiej sytuacji?


Ze statystycznego punktu widzenia najlepszym sposobem na zwiększenie swoich zarobków jest zmiana pracy.


Lady Loka napisał/a:

Rozplanuj budżet, przepatrz gazetki, popatrz, co z promocyjnych artykułow Ci się przyda. Kasze czy makaron można kupic na zapas przy okazji promocji i potem mieć.


Jak tak robię, czekam jak np. w Biedrze są te promocje np. kup 6 i zapłać za 4, to wtedy kupuję jakiś makaron/ryż sypki i robię zapasy na pół roku smile Podobnie z mięsem, kupuję na promocjach, w domu obrabiam i potem do zamrażalnika, naprawdę można przyoszczędzić na jedzeniu.
I najlepsze jest to, że nie oszczędzam na jakości, a tylko na tym, że magazynuję produkty kupione na promocji.

Tylko, że autorka tematu nie ma na jedzenie ale na płacenie rat za telefon 150 PLN już ma kasę, wiadomo jaki to jest typ człowieka. U mnie w dalekiej rodzinie na wioskach było podobnie, nigdy obiadu w domu nie mieli ale każdy latał z nową komórką i tabletem wink

26

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
UseToBe napisał/a:

To nie wiem czy dla tych 200 zł warto się męczyć, wstawać 5 rano itd.


Nie no, bez przesady.


UseToBe napisał/a:

Ostatnio jakiś tam zakup telefonu na raty kolejne 150 miesiecznie leci. Owszem można korzystać ze starego, tylko że jego działalnie coraz gorsze i ograniczanie się w ten sposób.


I Właśnie dlatego nie będziesz mieć kasy w życiu.

Jeżeli nie starczałoby mi ,,do 1wszego", to ostatnią rzeczą, którą bym zrobił w życiu, to zakup telefonu na raty smile
Przecież na Alledrogo możesz kupić dobry aparat już za 300-400 PLN, który będzie bardzo dobrze się sprawował, do tego jakieś ładowanie karty co miesiąc za pakiety SMS/Internet/Minuty i ze 150 zł miesięcznie robi Ci się np. 20 zł smile


UseToBe napisał/a:

Nie bardzo mam pomysł, czy oprócz zmiany pracy i zarobków coś można zmienić w takiej sytuacji?


Ze statystycznego punktu widzenia najlepszym sposobem na zwiększenie swoich zarobków jest zmiana pracy.


Lady Loka napisał/a:

Rozplanuj budżet, przepatrz gazetki, popatrz, co z promocyjnych artykułow Ci się przyda. Kasze czy makaron można kupic na zapas przy okazji promocji i potem mieć.


Jak tak robię, czekam jak np. w Biedrze są te promocje np. kup 6 i zapłać za 4, to wtedy kupuję jakiś makaron/ryż sypki i robię zapasy na pół roku smile Podobnie z mięsem, kupuję na promocjach, w domu obrabiam i potem do zamrażalnika, naprawdę można przyoszczędzić na jedzeniu.
I najlepsze jest to, że nie oszczędzam na jakości, a tylko na tym, że magazynuję produkty kupione na promocji.

Tylko, że autorka tematu nie ma na jedzenie ale na płacenie rat za telefon 150 PLN już ma kasę, wiadomo jaki to jest typ człowieka. U mnie w dalekiej rodzinie na wioskach było podobnie, nigdy obiadu w domu nie mieli ale każdy latał z nową komórką i tabletem wink

Ja czasem zazdroszcze ludziom na wsi co moga miec chociaz swoje warzywa, drzewa owocowe to duza oszczednosc. Praca ciezka,a sie oplaca

27

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Rumuński, aż szok, ze się w czyms zgadzamy big_smile

My też tak robomy smile jak jest promka to kupujemy. Mrozimy to, co się da.

Zamiast kupować ryż w woreczkach kupujemy kilogram ryżu luzem. To jest też niezła oszczędność, a i zdrowiej.

28

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:

Rumuński, aż szok, ze się w czyms zgadzamy big_smile

My też tak robomy smile jak jest promka to kupujemy. Mrozimy to, co się da.

Zamiast kupować ryż w woreczkach kupujemy kilogram ryżu luzem. To jest też niezła oszczędność, a i zdrowiej.

Ja juz dawno w workach ryzu nie kupuje.

29 Ostatnio edytowany przez UseToBe (2023-12-17 23:47:14)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Przecież na Alledrogo możesz kupić dobry aparat już za 300-400 PLN, który będzie bardzo dobrze się sprawował, do tego jakieś ładowanie karty co miesiąc za pakiety SMS/Internet/Minuty i ze 150 zł miesięcznie robi Ci się np. 20 zł smile

Ciągłe zawieszanie, włączanie 20 min aplikacji, słaba bateria, słabiutki aparat fotograficzny, mało pamięci to wszystko dostajesz w gratisie przy telefonie za 300 zł.
Zastanów się skoro dobre telefony kosztują ponad 1000 zł spokojnie to co oferuje taki za 300?

Właśnie w tym problem że proponujecie drastycznie pogorszenie jakości życia żeby zyskać parę złotych.
To że na żarciu ugram 300 zł, a telefon kupie za 300 to nie znaczy że nagle odłoże 2k miesięcznie.

Bo paliwa nikt mi nie sprzeda taniej, w serwisie za auto też 50% nie policzą, za mieszkanie, prąd itd. Ciuchy też kosztują, trudno kupować najgorszej jakości marketowy buty, bo "taniej"

Poza tym mówicie o promocjach ok, a mięso tez kupujecie w promocji? Jaja? Pieczywo? No właśnie, są pewne artykuły których nie da się kupić, to że makaron czy ryż kupie to nie znaczy ze wszystko.

Natomiast zgadzam się że zmiana pracy by wiele poprawiła, tutaj właśnie to jest jeden z moich pomysłów, bo tymi cięciami pogorsze sobie standard życia a zbyt wiele nie ugram takie moje zdanie.

Agnes76 napisał/a:

Za paczkę chipsów można zrobić obiad na dwie osoby.

Bez przesady za 5-6 zł? obiad na 2 osoby? Raczej ciężko by było

30

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Ty nie pogorszyaz sohie stanu zycia cięciami, tylko przestaniesz zyć ponad stan big_smile

31 Ostatnio edytowany przez UseToBe (2023-12-18 09:31:37)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

To wg Ciebie rezygnacja częściowa z jedzenia i kupowanie najgorszej jakości sprzętu to wg Ciebie co to jest?
Gdyby tu chodziło o najnowszego iPhona i jedzenie w restauracjach to rozumiem ale to jest normalne życie skromne, to jeszcze bardziej rezygnować z tego wszystkiego?

Pomijam fakt że ja nie wydaje na jedzenie czy raty na telefon 50% wynagrodzenia, kasa schodzi głównie na inne rzeczy i to jest problem.

Ja minimalnej nie zarabiam są tacy którzy tyle zarabiają i też chyba mają telefony i jedzą coś tak? Gdzieś tu jest błąd, już była opcja wynajęcia jakiegoś malutkiego lokum i tego mojego mieszkania wynajmowania jakimś studentom ale to na 1 wyjdzie bo to co się zarobi tam, wydam na opłaty wynajmu.

32

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

A ja się zgadzam z Tobą autorko w kwestii kasy za jedzenie. 50 zł na dobę to wg mnie norma, o ile się nie bieduje i nie oszczędza jakoś na jedzeniu.

Mam koleżankę która oszczędza na wszystkim (fakt że postawiła teraz dom i dobrze go wyposażyła) i była w szoku, gdy powiedziałam jej że czasami zjemy coś na mieście. Powiedziała że ona robi obiad dla całej rodziny (rodzice i dwójka dzieci) np. z przecenionych korpusów drobiowych na zupę. Plus kilka ziemniaków do zupy i ma obiad za 5-6 zł.
Dla mnie to jest szok.
To ja wolę mieszkać w swoim mieszkanku ale dobrze zjeść, niż mieszkać w wypasionym domu i jeść przeterminowane korpusy.

A rada dla Ciebie: może dorabiaj sobie gdzieś dodatkowo np. wieczorami?
Teraz popularne jest dorabianie na czatach, zwłaszcza jeśli ktoś zna angielski.
Ja wolałabym dorobić, niż obniżać standard życia.

33 Ostatnio edytowany przez Karmaniewraca (2023-12-18 11:15:36)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Dostajesz gościu konkretne rady, a jeszcze się tu plujesz. Kilka osób potwierdziło że tak robi, że to działa, nikt nie traci na jakości a Ty dalej swoje. Rumuński Ci powoedzial, że w sklepie możesz dostać telefon jak już bardzo chcesz dobrej jakości cnie za 300 zl, za zero rat, a abonament mieć z telefonu na karty, co ja mam, mam tysiące GB, nie do użycia. Płaciłam im abonament za około 100 zł a teraz mam ich gdzieś, telefon na kartę z tego internet pracuje zdalnie, wszystko śmiga super. Oczywiście zależy od lokalizacji, bo wtedy operator i jego wybór ma znaczenie.

Ty nie i nie. Naprawdę można jeść smacznie, zdrowo bez wydawania fortuny. Poza tym Cheerios na śniadanie, serio?
Ja kiedyś wydawałam 300 zł na tydzień, szłam codziennie do sklepu. Teraz nie wiem może z200 zł tygodniowo w tym tak raz na tydzień coś na mieście, a lubię jeść, jem smacznie, zdrowo i w dodatku bardzo sporadycznie kupuje makarony czy coś, chyba że jak wyżej wspomniano w biedronce. Jem dobrej jakości sery, jajka chleb rzadko ale z piekarni rzemieślniczej jak już mnie nosi, mięso w lokalnym mięsnym i da się. Nigdy nie kupuje warzyw czy owoców w sieciówce, tylko u pana z warzywniaka.
A jak nie podoba Ci się co któraś z rzędu osoba pisze, to przewalaj dalej kasę głupio i nie pytaj o rady jak działają ci one na nerwy i w dodatku okazuje się, że ludzie nie jedzą tak byle jak i jednak potrafią długoterminowo obliczyć czy bardziej opłaca się telefon kupić w sklepie czy u jakiegoś operatora przeplatając.

34

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

To wg Ciebie rezygnacja częściowa z jedzenia i kupowanie najgorszej jakości sprzętu to wg Ciebie co to jest?
Gdyby tu chodziło o najnowszego iPhona i jedzenie w restauracjach to rozumiem ale to jest normalne życie skromne, to jeszcze bardziej rezygnować z tego wszystkiego?

Pomijam fakt że ja nie wydaje na jedzenie czy raty na telefon 50% wynagrodzenia, kasa schodzi głównie na inne rzeczy i to jest problem.

Ja minimalnej nie zarabiam są tacy którzy tyle zarabiają i też chyba mają telefony i jedzą coś tak? Gdzieś tu jest błąd, już była opcja wynajęcia jakiegoś malutkiego lokum i tego mojego mieszkania wynajmowania jakimś studentom ale to na 1 wyjdzie bo to co się zarobi tam, wydam na opłaty wynajmu.

Jak zaczniesz czytać ze zrozumieniem to, co się do Ciebie pisze zamiast wyolbrzymiać z oburzeniem, to moge dyskutować.

Skoro ludzie na minimalnej sobie radzą, a Ty z wieksza kasa sobie nie radzisz, to żyjesz ponad stan. Gdzieś trzeba szukac oszczędnosci, ale Ty nie chcesz, a wszyatkie pomysły wysmiewasz.

To radź sobie sam.

35

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:
UseToBe napisał/a:

To wg Ciebie rezygnacja częściowa z jedzenia i kupowanie najgorszej jakości sprzętu to wg Ciebie co to jest?
Gdyby tu chodziło o najnowszego iPhona i jedzenie w restauracjach to rozumiem ale to jest normalne życie skromne, to jeszcze bardziej rezygnować z tego wszystkiego?

Pomijam fakt że ja nie wydaje na jedzenie czy raty na telefon 50% wynagrodzenia, kasa schodzi głównie na inne rzeczy i to jest problem.

Ja minimalnej nie zarabiam są tacy którzy tyle zarabiają i też chyba mają telefony i jedzą coś tak? Gdzieś tu jest błąd, już była opcja wynajęcia jakiegoś malutkiego lokum i tego mojego mieszkania wynajmowania jakimś studentom ale to na 1 wyjdzie bo to co się zarobi tam, wydam na opłaty wynajmu.

Jak zaczniesz czytać ze zrozumieniem to, co się do Ciebie pisze zamiast wyolbrzymiać z oburzeniem, to moge dyskutować.

Skoro ludzie na minimalnej sobie radzą, a Ty z wieksza kasa sobie nie radzisz, to żyjesz ponad stan. Gdzieś trzeba szukac oszczędnosci, ale Ty nie chcesz, a wszyatkie pomysły wysmiewasz.

To radź sobie sam.

Ja sobie radze na zasilkach

36

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
JuliaUK33 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
UseToBe napisał/a:

To wg Ciebie rezygnacja częściowa z jedzenia i kupowanie najgorszej jakości sprzętu to wg Ciebie co to jest?
Gdyby tu chodziło o najnowszego iPhona i jedzenie w restauracjach to rozumiem ale to jest normalne życie skromne, to jeszcze bardziej rezygnować z tego wszystkiego?

Pomijam fakt że ja nie wydaje na jedzenie czy raty na telefon 50% wynagrodzenia, kasa schodzi głównie na inne rzeczy i to jest problem.

Ja minimalnej nie zarabiam są tacy którzy tyle zarabiają i też chyba mają telefony i jedzą coś tak? Gdzieś tu jest błąd, już była opcja wynajęcia jakiegoś malutkiego lokum i tego mojego mieszkania wynajmowania jakimś studentom ale to na 1 wyjdzie bo to co się zarobi tam, wydam na opłaty wynajmu.

Jak zaczniesz czytać ze zrozumieniem to, co się do Ciebie pisze zamiast wyolbrzymiać z oburzeniem, to moge dyskutować.

Skoro ludzie na minimalnej sobie radzą, a Ty z wieksza kasa sobie nie radzisz, to żyjesz ponad stan. Gdzieś trzeba szukac oszczędnosci, ale Ty nie chcesz, a wszyatkie pomysły wysmiewasz.

To radź sobie sam.

Ja sobie radze na zasilkach

Nikt nie pytał.

37

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
madoja napisał/a:

A ja się zgadzam z Tobą autorko w kwestii kasy za jedzenie. 50 zł na dobę to wg mnie norma, o ile się nie bieduje i nie oszczędza jakoś na jedzeniu.

Mam koleżankę która oszczędza na wszystkim (fakt że postawiła teraz dom i dobrze go wyposażyła) i była w szoku, gdy powiedziałam jej że czasami zjemy coś na mieście. Powiedziała że ona robi obiad dla całej rodziny (rodzice i dwójka dzieci) np. z przecenionych korpusów drobiowych na zupę. Plus kilka ziemniaków do zupy i ma obiad za 5-6 zł.
Dla mnie to jest szok.
To ja wolę mieszkać w swoim mieszkanku ale dobrze zjeść, niż mieszkać w wypasionym domu i jeść przeterminowane korpusy.

A rada dla Ciebie: może dorabiaj sobie gdzieś dodatkowo np. wieczorami?
Teraz popularne jest dorabianie na czatach, zwłaszcza jeśli ktoś zna angielski.
Ja wolałabym dorobić, niż obniżać standard życia.

Tak, nie chce obniżać swoich niskich standardów jeszcze bardziej, nie chce śmieciowego żarcia z przeceny, bo inaczej to u mnie w mieście jest spaghetti za 7 zł w barze, do tego bułki po 30 gr kajzerki i też się opęka zero owoców, warzyw.
Natomiast tu jest dziwna retoryka bo niby wszyscy wszytko kupują, nie ograniczają się a wydają 100 zł tygodniwoo, to ja nie wiem jak to robią.

No też o tym myślę, żeby jednak zmienić pracę albo coś dorobić niż ograniczać się wiecznie.
Równie dobrze mozna buty albo ciuchy kupować na bazarach bo taniej zamiast w normalnych sklepach.

38

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:
madoja napisał/a:

A ja się zgadzam z Tobą autorko w kwestii kasy za jedzenie. 50 zł na dobę to wg mnie norma, o ile się nie bieduje i nie oszczędza jakoś na jedzeniu.

Mam koleżankę która oszczędza na wszystkim (fakt że postawiła teraz dom i dobrze go wyposażyła) i była w szoku, gdy powiedziałam jej że czasami zjemy coś na mieście. Powiedziała że ona robi obiad dla całej rodziny (rodzice i dwójka dzieci) np. z przecenionych korpusów drobiowych na zupę. Plus kilka ziemniaków do zupy i ma obiad za 5-6 zł.
Dla mnie to jest szok.
To ja wolę mieszkać w swoim mieszkanku ale dobrze zjeść, niż mieszkać w wypasionym domu i jeść przeterminowane korpusy.

A rada dla Ciebie: może dorabiaj sobie gdzieś dodatkowo np. wieczorami?
Teraz popularne jest dorabianie na czatach, zwłaszcza jeśli ktoś zna angielski.
Ja wolałabym dorobić, niż obniżać standard życia.

Tak, nie chce obniżać swoich niskich standardów jeszcze bardziej, nie chce śmieciowego żarcia z przeceny, bo inaczej to u mnie w mieście jest spaghetti za 7 zł w barze, do tego bułki po 30 gr kajzerki i też się opęka zero owoców, warzyw.
Natomiast tu jest dziwna retoryka bo niby wszyscy wszytko kupują, nie ograniczają się a wydają 100 zł tygodniwoo, to ja nie wiem jak to robią.

No też o tym myślę, żeby jednak zmienić pracę albo coś dorobić niż ograniczać się wiecznie.
Równie dobrze mozna buty albo ciuchy kupować na bazarach bo taniej zamiast w normalnych sklepach.

Znowu wyolbrzymiasz.

39

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:
madoja napisał/a:

A ja się zgadzam z Tobą autorko w kwestii kasy za jedzenie. 50 zł na dobę to wg mnie norma, o ile się nie bieduje i nie oszczędza jakoś na jedzeniu.

Mam koleżankę która oszczędza na wszystkim (fakt że postawiła teraz dom i dobrze go wyposażyła) i była w szoku, gdy powiedziałam jej że czasami zjemy coś na mieście. Powiedziała że ona robi obiad dla całej rodziny (rodzice i dwójka dzieci) np. z przecenionych korpusów drobiowych na zupę. Plus kilka ziemniaków do zupy i ma obiad za 5-6 zł.
Dla mnie to jest szok.
To ja wolę mieszkać w swoim mieszkanku ale dobrze zjeść, niż mieszkać w wypasionym domu i jeść przeterminowane korpusy.

A rada dla Ciebie: może dorabiaj sobie gdzieś dodatkowo np. wieczorami?
Teraz popularne jest dorabianie na czatach, zwłaszcza jeśli ktoś zna angielski.
Ja wolałabym dorobić, niż obniżać standard życia.

Tak, nie chce obniżać swoich niskich standardów jeszcze bardziej, nie chce śmieciowego żarcia z przeceny, bo inaczej to u mnie w mieście jest spaghetti za 7 zł w barze, do tego bułki po 30 gr kajzerki i też się opęka zero owoców, warzyw.
Natomiast tu jest dziwna retoryka bo niby wszyscy wszytko kupują, nie ograniczają się a wydają 100 zł tygodniwoo, to ja nie wiem jak to robią.

No też o tym myślę, żeby jednak zmienić pracę albo coś dorobić niż ograniczać się wiecznie.
Równie dobrze mozna buty albo ciuchy kupować na bazarach bo taniej zamiast w normalnych sklepach.

Wlasnie, ze wymienilismy tobie zdrowe jedzenie

40 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2023-12-18 20:43:24)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
JuliaUK33 napisał/a:

Ja czasem zazdroszcze ludziom na wsi co moga miec chociaz swoje warzywa, drzewa owocowe to duza oszczednosc. Praca ciezka,a sie oplaca


To tak do końca nie jest z tą oszczędnością jak masz własne uprawy.
Mój wujek ma działkę, na której sadzi mnóstwo warzyw, papryka, pomidory, jakieś sałaty itp. - tak, ma to wszystko ,,za free" ale to kosztuje czas, który mógłby np. przeznaczyć na pracę zarobkową, za którą zakupiłby sobie te wszystkie warzywa i owoce, na jedno wychodzi wink No tylko to, że ma zdrowe z własnego ogródka, bez pryskania.


Lady Loka napisał/a:

Zamiast kupować ryż w woreczkach kupujemy kilogram ryżu luzem. To jest też niezła oszczędność, a i zdrowiej.


1kg sypkiego ryżu kosztuje ponad 4 zł, a ten w woreczkach też ok. 4 PLN.
Tylko, że tego drugiego masz 4 woreczki, każdy po 100g, łącznie 400g co w przeliczeniu na 1kg kosztuje ponad 8 PLN
Nie dość, że taki z woreczka jest prawie 2x droższy, to jeszcze ile człowiek się nawkurza jak po ugotowaniu trzeba ten ryż z tych foli wyjąć big_smile


UseToBe napisał/a:

Ciągłe zawieszanie, włączanie 20 min aplikacji, słaba bateria, słabiutki aparat fotograficzny, mało pamięci to wszystko dostajesz w gratisie przy telefonie za 300 zł.
Zastanów się skoro dobre telefony kosztują ponad 1000 zł spokojnie to co oferuje taki za 300?


Moja mama, kiedyś kupiła taki telefon za 400 PLN, w ogóle się nie zwieszał, ładnie chodził, zdjęcia też śliczne robił. Włączające się aplikacje po 20 minut? No chyba, że kupujesz z lombardu to tak big_smile


UseToBe napisał/a:

Poza tym mówicie o promocjach ok, a mięso tez kupujecie w promocji? Jaja? Pieczywo? No właśnie, są pewne artykuły których nie da się kupić, to że makaron czy ryż kupie to nie znaczy ze wszystko.


Mięso kupuję w promocji, potem w domu porcjuję na woreczki, które wkładam do zamrażalki.
To samo robię z rybą kupowaną w promocji (masło też można mrozić).
Jeżeli posiadam w domu lodówkę z zamrażalką, to normalne, że mogę z niej korzystać smile
Jaj nie będziesz mrozić, normalne ale są produkty, których możesz zrobić sobie zapas na kilka ładnych miesięcy jak jest promka, zobacz:

- olej rzepakowy
- masło (mrozić)
- mięso (mrozić)
- ryby (mrozić)
- kasza
- mąka
- ryż
- makaron
- sosy do obiadów
- przyprawy

Podobnie robię z innymi produktami, niespożywczymi. Przykładowo papier toaletowy, płyn do mycia naczyń, detergenty do prania, dezodoranty, pasta do włosów, szampony, mydła, płyny do czyszczenia paneli, kafli itp. - to wszystko kupuję tylko i wyłącznie na promocji i robię zapasy na pół szafy.
Wiadomo, że jednorazowe zakupienie np. 10 domestosów i 10 paczek papieru toaletowego na promocji i tak jest dużym jednorazowym wydatkiem ale w skali całego roku przynosi to pewnie oszczędności.


JuliaUK33 napisał/a:

Ja sobie radze na zasilkach


Ale to Ty dzwonisz lol




UseToBe, Jeżeli miałbym problem z przeżyciem ,,do pierwszego'', to nigdy w życiu nie płaciłbym za cheriosy 8 PLN i za telefon 150 PLN.
Ty masz po prostu mentalność osoby, która na wesele wzięłaby kredyt.

Wiesz ile płacę za telefon miesięcznie?
Komórka - 0 PLN
Karta - 3 złote (mam pakiet w Virgin jakiś Mini3), w którym mam 30 SMS, 30 Minut i 300 GB. Jak mi czegoś braknie, to po prostu dokupuję minuty/SMS za parę złotych.

Za internet światłowodowy płacę 39 PLN miesięcznie (bez telewizji bo po cholerę mam co chwila oglądać 15 minutowe reklamy), śmiga bardzo ładnie.
Podobno internet można mieć 100% za darmo jak wykupi się odpowiednie urządzenie, które będzie łączyć się bezpośrednio z satelitą, ale w TV nikt nam o tym nie mówi, bo lepiej żebyś płacił jakiejś korporacji wink - Dojdę do tego.

Na prąd też nie wydaję kosmicznych pieniędzy, wszędzie wstawiłem żarówki LEDowe. W dodatku mam wykupioną taryfę urzędową z URE (nie ofertę handlową dostawcy internetu), dzięki czemu rachunki mam pomniejszone o ok. 20-30 PLN miesięcznie za brak tej chorej opłaty abonamentowej/handlowej.

Na każdym kranie mam zamontowaną końcówkę, która oszczędza wodę, serio zużycie jest znacznie mniejsze. Gorącą wodę używam tylko jak biorę prysznic albo zmywam tłuste rzeczy (np. patelnie po smażeniu), a tak to cały czas lecę zimną wodą (mycie zębów, mycie kubków, gotowanie itp.) i nie jest mi zimno od tego wink

Gotuje na gazie, bo taniej mi wychodzi niż nagrzewanie indukcji.

Serio jak się trochę pokombinuje to można zjechać z rachunków parę ładnych stówek, co w Twoim przypadku byłoby pomocne, prawda?

41

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Ja jeszcze dodam, że na chemię są fajne okazje na allegro smile zwłaszcza, jak się kupuje wielopaki. Kostki do zmywarki kupujemy dzięki temu tak z raz na rok.

I przyprawy tez. Jak kupilam 2 lata temu woreczek 500g oregano, to do tej pory mam jeszcze ponad 2/3. A wychodzi o wiele taniej niż te malutkie paczuszki z marketów, jak się poprzelicza.

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:

Ja jeszcze dodam, że na chemię są fajne okazje na allegro smile zwłaszcza, jak się kupuje wielopaki. Kostki do zmywarki kupujemy dzięki temu tak z raz na rok.

I przyprawy tez. Jak kupilam 2 lata temu woreczek 500g oregano, to do tej pory mam jeszcze ponad 2/3. A wychodzi o wiele taniej niż te malutkie paczuszki z marketów, jak się poprzelicza.


No widzisz, ja np tak lubię robić z moimi ulubionymi suszonymi daktylami - kupuję na allegro 1kg tam chyba wychodzi ok. 10 PLN, a takie malutkie paczuszki z tym owocem w zwykłym sklepie kosztują 2-3 złote.
Podobnie też sytuacja powinna wyglądać z różnymi wymyślnymi produktami typu oliwy smakowe itp.

Ciekawe czy np. Cheeriosy też można by kupić taniej przez internet na kilogramy? smile

43 Ostatnio edytowany przez Karmaniewraca (2023-12-18 22:57:31)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:
madoja napisał/a:

A ja się zgadzam z Tobą autorko w kwestii kasy za jedzenie. 50 zł na dobę to wg mnie norma, o ile się nie bieduje i nie oszczędza jakoś na jedzeniu.

Mam koleżankę która oszczędza na wszystkim (fakt że postawiła teraz dom i dobrze go wyposażyła) i była w szoku, gdy powiedziałam jej że czasami zjemy coś na mieście. Powiedziała że ona robi obiad dla całej rodziny (rodzice i dwójka dzieci) np. z przecenionych korpusów drobiowych na zupę. Plus kilka ziemniaków do zupy i ma obiad za 5-6 zł.
Dla mnie to jest szok.
To ja wolę mieszkać w swoim mieszkanku ale dobrze zjeść, niż mieszkać w wypasionym domu i jeść przeterminowane korpusy.

A rada dla Ciebie: może dorabiaj sobie gdzieś dodatkowo np. wieczorami?
Teraz popularne jest dorabianie na czatach, zwłaszcza jeśli ktoś zna angielski.
Ja wolałabym dorobić, niż obniżać standard życia.

Tak, nie chce obniżać swoich niskich standardów jeszcze bardziej, nie chce śmieciowego żarcia z przeceny, bo inaczej to u mnie w mieście jest spaghetti za 7 zł w barze, do tego bułki po 30 gr kajzerki i też się opęka zero owoców, warzyw.
Natomiast tu jest dziwna retoryka bo niby wszyscy wszytko kupują, nie ograniczają się a wydają 100 zł tygodniwoo, to ja nie wiem jak to robią.

No też o tym myślę, żeby jednak zmienić pracę albo coś dorobić niż ograniczać się wiecznie.
Równie dobrze mozna buty albo ciuchy kupować na bazarach bo taniej zamiast w normalnych sklepach.


Po prostu Ci się nie chce. Nie takich odpowiedzi oczekiwałeś. Planowanie budżetu wymaga jednego wieczora w miesiącu, dokładnie maksymalnie godziny. To dużo zmienia. Mówi to osoba, która przewalala kasę ile bym nie zarabiała zawsze, zawsze mi brakowało. A teraz mam więcej wydatków bo jeszcze podyplomówka mnie kosztuje no i jest znacznie bardziej przyzwoicie niż jak żyłam bez planowania.
P. S
Jeśli odstawisz cheeriosy, to Twój standard życia sie znacznie podniesie. Serio.

Tak btw nie wiem na ile to prawda, ale podobno właśnie Nestlé zaczął niby robić jakieś badania gdzie wyszło, ze śniadanie to najważniejszy posiłek, co oznacza między innymi tyle, że zapłacili kupę hajsu żeby wmówić ludziom że potrzebują ich płatków na śniadanie, co by sie zgadzało. Ja osobiście nawet za darmo bym ich nie wzięła.

Widzę, że nie ma co się dla ciebie produkować.

44

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Odnośnie tych rozmów taki np paragon ze sklepu z dzisiaj:
https://i.ibb.co/mR6BmPG/paragon.jpg

Sama szynka i ser żółty to już niemal 20 zł, a przecież to nie jest 5 kg
Także problemem są ceny i to że mamy 2023 prawie 2024 rok
Inflacja itd i moje no cóż zgadzam się dość niskie zarobki.

Mogę zrezygnować ze schabu bo to luxus (?), z Cheeriosów, itd ale to czym takim razie chleb smarować i okładać?

Także bez rezygnacji lub jedzenia śmieciowego żarcia nie ma opcji na jakiekolwiek oszczędności.

45

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Ceny są wysokie, temu nikt nie zaprzecza. A skoro tak jest, to tym bardziej trzeba uwazać na co wydaje sie pieniądze i liczyć.
Piszesz o zarobkach 4000 netto - oboje razem tyle zarabiacie?
Bo skoro wyliczasz jedzenie na dwoje to zarobki też trzeba dodać.

Nie ma cudownych sposobów na rozmnożenie pieniędzy, z drugiej strony każde pieniądze można ukrzyżować jeśli chce się zaspokoić wszystkie zachcianki.
Jeśli chcesz nam powiedzieć, że w Polce trzeba liczyć pieniądze i za wiele nie poszalejesz, to każdy się tutaj z Tobą zgodzi. Natomiast jeśli chcesz nam powiedzieć, że dwójka zarabiająca około 6 tys nie może normalnie, zdrowo jeść i zabawić się w granicach rozsądku to raczej akceptacji nie znajdziesz smile

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

Witajcie,
czy ktoś miewa czasem takie sytuacje że uciekają pieniądze i ledwo starcza na miesiąc? (...)
Nie bardzo mam pomysł, czy oprócz zmiany pracy i zarobków coś można zmienić w takiej sytuacji?

Pieniądze nigdy "nie uciekają", sam decydujesz na co, wydajesz.

Planujesz wydatki, czy po prostu idziesz do najbliższego sklepu i bierzesz, co się nawinie, nie przejmując się cenami?

47

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Ja w tym tygodniu zarobilam £57 juz po odliczeniu tax podatku itp. Takze na zakupy wystarczylo.  Dobrze ,ze mam jakies oszczednosci. No powoli biznes idzie do przodu, w zeszlym tygodniu bylo ledwo £20 wiec man nadzieje co tydzien bedzie coraz wiecej sprzedazy

48

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Życie ponad stan kosztuje smile A ty dopóki nie zmienisz myślenia to nigdy do niczego nie dojdziesz. Na dzień dzisiejszy po prostu na telefon który sobie sprawiłeś cię nie stać, czyli przeinwestowałeś. Jesteś po prostu rozrzutny i taka jest prawda. Jeśli udaloby ci się nieco odlożyć, to mógłbyś zainwestować w siebie, bo od tego zaczyna się mając małe kwoty, w inwestowanie w siebie czyli w naukę i podnoszenie swoich kwalifikacji. Po zdobyciu wykształcenia/uprawnień/umiejętności mógłbyś zmienić pracę na lepiej płatną i po prostu polepszyć swoj byt, małymi krokami ale do przodu. Jednak ty wolisz narzekać i wyśmiewać wszystkie mądre rady które ludzie ci tutaj wypisują, więc pogódź się z losem bo lepiej nie będzie, wszystko drożeje.

49 Ostatnio edytowany przez UseToBe (2024-02-11 01:46:33)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

To w ten sposób patrząc to 90% ludzi w Polsce powinna mieszkać dożywotnio w wynajmowanych mieszkaniach bo kogo stać na wyciągniecie z kieszeni 600-700 tys zł?
Tak samo samochody tylko 20 letnie wchodzą w grę, bo nikogo nie stać na 5 letnie.

No cóż wg mnie po to ktoś wymyślił, kredyty, raty, spłacania itd by z tego korzystać. To że bym miał najgorszy telefon za 200-300 zł, w którym nic nie działa za to bez raty, która nic nie wnosi w temacie za wiele nie pomoże, bo moje nastawienie do życia nie spowoduje że stanieją stawki za prąd, za płatności, ubezpieczenia, czynsze itd. Sporo wydatków idzie na rzeczy z którymi nie da się dyskutować.

W każdym razie ograniczenie w jedzeniu czy kupno starego powolnego telefonu i zaoszczędzenie 100 zł nie spowoduje np że paliwo, które muszę tankowac do auta stanieje i będzie kosztować po 3zł/litr a auto zacznie mniej palić itd.

Warto pomyśleć ile kosztuje wynajęcie mieszkania, czynsz, prąd, gaz, życie w Poznaniu, Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, utrzymanie auta, paliwo, usługi fryzjerskie, stomatologiczne, odzież, jedzenie itd.

Ps. jestem ciekaw czy każdy kto ma nowego lub prawie nowego iPhona kupił go za gotówkę, wyciągnął z kieszeni 5 000 zł, a nie np spłaca w ratach z opłatą za telefon itp.

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Wielu ludzi nie stać na mieszkania, dlatego biorą kredyty.
Te nowe beemki co widzisz na ulicach to w +90% są kupowane w systemie ratalnym, bo mało kogo jest stać wywalić kilkaset tysięcy złotych na takiego SUV'a.

Piszesz, że telefon za 200-300zł jest najgorszy bo ,,nic w nim nie działa" - jakbyś kupował z lombardu, to bym się z Tobą zgodził ale właśnie wszedłem sobie na alledrogo i uwierz mi, że już za 300-400 PLN jesteś w stanie kupić sobie naprawdę fajny telefon i to nowy.

Ok, nie będzie mieć 100 megapixeli i internetu w 5G, ani również nie ugotuje Ci obiadu ale do takiego normalnego korzystania, czyli: SMS, rozmowy, internet, aplikacje, zdjęcia, filmy, pliki itp. jak najbardziej powinien wystarczyć.

Ale nie, Ty musisz mieć wypasa, za którego walisz co miesiąc raty.


UseToBe napisał/a:

Ps. jestem ciekaw czy każdy kto ma nowego lub prawie nowego iPhona kupił go za gotówkę, wyciągnął z kieszeni 5 000 zł, a nie np spłaca w ratach z opłatą za telefon itp.


Problem polega na tym, że Ty jesteś na etapie telefonów komórkowych zupełnie jak jakiś szkolniak, walisz 150 zeta miesięcznie żeby mieć wypasiony sprzęt w kieszeni, chłopie obudź się, przypominasz mi mojego wujka, który nie ma na jedzenie ale zawsze musi mieć wypasiony telefon przy tyłku.




Ja mieszkam i utrzymuję się całkowicie sam, kredyt na mieszkanie już spłaciłem, bo latami odkładałem każdą złotówkę, a nie tak znajomi, którzy zarobione pieniądze od razu wydawali na imprezki.
I nie kupowałem chaty tak jak to pisałeś za ,,700 koła" tylko za połowę mniej, są różne dzielnice i mieszkania, różny jest stan nieruchomości (ja np. kupiłem częściowo do remontu i zbierałem na ekipę).

No chyba, że celujesz w krakowską deweloperkę w dobrej dzielnicy, to tak, wywalasz 700 koła.

Żyję sam, czynsz do spółdzielni płacę sam, tak samo jak wszystkie pozostałe rachunki.

Nie mam drogiego telefonu tak jak Ty, bo jest dla mnie za z drogi.
Płaczesz, że wydajesz na paliwo? Ja nawet samochodu nie mam, bo po prostu utrzymanie auta wydaje się być dla mnie zbyt drogie, wszędzie popierdalam autobusami.

Zrezygnowałem z czegoś żeby mieć coś inne, rozumiesz?

Jeżeli Ciebie na coś nie stać, to z tego rezygnujesz i szukasz alternatyw.

Napisałeś, że bez auta musiałbyś wstawać o 5 rano do roboty, a wiesz, że ja tak kiedyś robiłem? Bo auta nie mam i nie miałem, wstawałem o 05:20 żeby być w robocie o 08:00, bo takie miałem połączenie komunikacją miejską.

Musisz też zrozumieć jedną rzecz, w UE Polska jest na 4 miejscu (od końca) jeżeli chodzi o siłę nabywczą pieniądza.
Tzn., że zarabiane złotówki przez Polaków mają gównianą wartość na rynku.
Ze statystycznego punktu widzenia Polak musi pracować 4x dłużej na nowego VW niż np. taki Niemiec, więc jak chcesz osiągnąć sukces w naszym kraju, to musisz włożyć ok. 4-5x więcej wysiłku niż Twój rówieśnik, który żyje na zachodzie kontynentu.

51

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

To skoro tak hejtujesz raty i branie czegoś na raty/kredyt to dlaczego sam nie kupiłeś tańszej alternatywy tylko kredyt na mieszkanie?
Dlaczego ci ludzie co biorą kredyty nie kupią czegoś na co ich stac np na Podkarpaciu albo Podlasiu? Tam sa tańsze mieszkania.
Dlaczego ten co ma BMW na raty nie kupi opla z 2004 z 10 tys bez rat?

No właśnie, podaj mi przykład tel za 300 zł i jego parametry, pamięć, procesor, oprogramowanie itd.


A co do ostatniego - to zależy przecież są w PL ludzie co po 10k też zarabiają a nie minimalną.
Poza tym dlatego że złotówki mają gównianą wartość trzeba sobie radzić np wziąć coś na raty itd.

Oprócz tego dla mnie to jest bezsens marnowanie 3/4 dnia żeby wyjść o 6:30 z domu i wrócić o 18, to co masz z takiego dnia? Nikt Ci za to nie zapłaci, bo płacone masz za czas w pracy. A życie ucieka przez palce, nic nie możesz zrobić, bo pozostaje Ci odpocząć, zjeść kolacje i iść spać żeby nazajutrz znów wstać o tej 5:30

52

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Nawet jak zarabiałem minimalną krajową, to bez problemu odkładałem kilka zł każdego miesiąca

53

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Jack Sparrow napisał/a:

Nawet jak zarabiałem minimalną krajową, to bez problemu odkładałem kilka zł każdego miesiąca

Ja nawet bedac na zasilkach odkladalam kase

54 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2024-02-11 14:21:44)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

Ps. jestem ciekaw czy każdy kto ma nowego lub prawie nowego iPhona kupił go za gotówkę, wyciągnął z kieszeni 5 000 zł, a nie np spłaca w ratach z opłatą za telefon itp.

Zdakesz sobie sprawę z tego, że splacanie telefonu z abonamentem to najdurniejsza i najgorsza finansowo opcja?
O wiele bardziej oplaca się wziąć abonament osobno, a telefon w sklepie na raty. I widzisz, takie drobne rzeczy, a kasy leci mniej.

Ja osobiście wolę większe zakupy brać na raty niz wydać jednorazowo kilka tysiecy. Stac by mnie bylo, ale wole tyle jednorazowo nie dawac.

55

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:
UseToBe napisał/a:

Ps. jestem ciekaw czy każdy kto ma nowego lub prawie nowego iPhona kupił go za gotówkę, wyciągnął z kieszeni 5 000 zł, a nie np spłaca w ratach z opłatą za telefon itp.

Zdakesz sobie sprawę z tego, że splacanie telefonu z abonamentem to najdurniejsza i najgorsza finansowo opcja?
O wiele bardziej oplaca się wziąć abonament osobno, a telefon w sklepie na raty. I widzisz, takie drobne rzeczy, a kasy leci mniej.

Ja osobiście wolę większe zakupy brać na raty niz wydać jednorazowo kilka tysiecy. Stac by mnie bylo, ale wole tyle jednorazowo nie dawac.

Zgadzam sie ja nigdy telefonu nie bralam na abonament. Ja kupilam z second handu telefon samsung za £100 i juz mam 3 lata ten sam telefon, internet, whatsapp itp wszystko mi dziala. Ide do sklepu doladowuje £15 raz na miesiac i mam na caly miesiac internet,dzwonienie, sms... a nie jakies glupoty jak abonament placic moja kolezanka wziela na abonament to jej kase pobieraja nawet jak jej internet nie dziala. Najgorsze ze tv tez wziela na raty-zepsul jej sie tv, a i tak nadal musi splacac. Ja to wszystko za gotowke kupuje, jak mnie nie stac to nie biore

56

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
JuliaUK33 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
UseToBe napisał/a:

Ps. jestem ciekaw czy każdy kto ma nowego lub prawie nowego iPhona kupił go za gotówkę, wyciągnął z kieszeni 5 000 zł, a nie np spłaca w ratach z opłatą za telefon itp.

Zdakesz sobie sprawę z tego, że splacanie telefonu z abonamentem to najdurniejsza i najgorsza finansowo opcja?
O wiele bardziej oplaca się wziąć abonament osobno, a telefon w sklepie na raty. I widzisz, takie drobne rzeczy, a kasy leci mniej.

Ja osobiście wolę większe zakupy brać na raty niz wydać jednorazowo kilka tysiecy. Stac by mnie bylo, ale wole tyle jednorazowo nie dawac.

Zgadzam sie ja nigdy telefonu nie bralam na abonament. Ja kupilam z second handu telefon samsung za £100 i juz mam 3 lata ten sam telefon, internet, whatsapp itp wszystko mi dziala. Ide do sklepu doladowuje £15 raz na miesiac i mam na caly miesiac internet,dzwonienie, sms... a nie jakies glupoty jak abonament placic moja kolezanka wziela na abonament to jej kase pobieraja nawet jak jej internet nie dziala. Najgorsze ze tv tez wziela na raty-zepsul jej sie tv, a i tak nadal musi splacac. Ja to wszystko za gotowke kupuje, jak mnie nie stac to nie biore

Zdajesz sobie sprawę z tego, ze najpierw napisałas, ze sie zgadzasz, po czym totalnie zaprzeczylaś temu, z czym sie zgodzilaś?

57

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Zdakesz sobie sprawę z tego, że splacanie telefonu z abonamentem to najdurniejsza i najgorsza finansowo opcja?
O wiele bardziej oplaca się wziąć abonament osobno, a telefon w sklepie na raty. I widzisz, takie drobne rzeczy, a kasy leci mniej.

Ja osobiście wolę większe zakupy brać na raty niz wydać jednorazowo kilka tysiecy. Stac by mnie bylo, ale wole tyle jednorazowo nie dawac.

Zgadzam sie ja nigdy telefonu nie bralam na abonament. Ja kupilam z second handu telefon samsung za £100 i juz mam 3 lata ten sam telefon, internet, whatsapp itp wszystko mi dziala. Ide do sklepu doladowuje £15 raz na miesiac i mam na caly miesiac internet,dzwonienie, sms... a nie jakies glupoty jak abonament placic moja kolezanka wziela na abonament to jej kase pobieraja nawet jak jej internet nie dziala. Najgorsze ze tv tez wziela na raty-zepsul jej sie tv, a i tak nadal musi splacac. Ja to wszystko za gotowke kupuje, jak mnie nie stac to nie biore

Zdajesz sobie sprawę z tego, ze najpierw napisałas, ze sie zgadzasz, po czym totalnie zaprzeczylaś temu, z czym sie zgodzilaś?

To przeczytaj raz jeszcze. Ja zgadzam sie z tym,zeby nie brac telefonow na abonament

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

To skoro tak hejtujesz raty i branie czegoś na raty/kredyt to dlaczego sam nie kupiłeś tańszej alternatywy tylko kredyt na mieszkanie?
Dlaczego ci ludzie co biorą kredyty nie kupią czegoś na co ich stac np na Podkarpaciu albo Podlasiu? Tam sa tańsze mieszkania.
Dlaczego ten co ma BMW na raty nie kupi opla z 2004 z 10 tys bez rat?


Wiesz dlaczego kupiłem mieszkanie na kredyt? - Bo człowiek musi gdzieś mieszkać, a płacenie komuś za wynajem do końca swoich dni, gdzie w każdej chwili można dostać SMS, aby się wyprowadzić, nie jest raczej dobrą decyzją finansową.

Jeżeli piszemy o braniu nowego BMW na raty czy telefonu za kilka tysięcy, to są to tylko i wyłącznie zabawki, a nie konieczność egzystencjalna.
Ja świetnie sobie radzę bez nowej fury z salonu ale bez dachu nad głową byłbym w podbramkowej sytuacji.


UseToBe napisał/a:

No właśnie, podaj mi przykład tel za 300 zł i jego parametry, pamięć, procesor, oprogramowanie itd.


Heh... Jeżeli twierdzisz, że brakuje Ci ,,do pierwszego", to nie interesujesz się procesorem i oprogramowaniem telefonu tylko kupujesz taki, który będzie w miarę sprawnie działał.

Utrzymanie samochodu byłoby dla mnie bardzo dużym wydatkiem dlatego codziennie popierdalam autobusami, w których to na tylnych siedzeniach czasami śpią śmierdzące lumpy.


UseToBe napisał/a:

Oprócz tego dla mnie to jest bezsens marnowanie 3/4 dnia żeby wyjść o 6:30 z domu i wrócić o 18, to co masz z takiego dnia? Nikt Ci za to nie zapłaci, bo płacone masz za czas w pracy. A życie ucieka przez palce, nic nie możesz zrobić, bo pozostaje Ci odpocząć, zjeść kolacje i iść spać żeby nazajutrz znów wstać o tej 5:30


Ja wiem, że każdy chciałby pracować jako manager w korpo z własnym biurem na ostatniej kondygnacji w szklanym biurowcu z widokiem na morze ale niestety życie nie zawsze tak wygląda.

Ja kiedyś wstawałem o 05:20 rano i miałem takie głupie połączenie, że pierw jechałem autobusem w korkach, a potem przesiadałem się na pociąg, do domu wracałem po 18:30

Czyli żyłem tak jak opisałeś wyżej ale robiłem to żeby odłożyć kasę na własne mieszkanie i potem się to udało.


Masz kasę, to rozbijasz się Jaguarami i dupczysz małolaty na Dominikanie.
Nie masz kasy, to rezygnujesz z jakichś tam rzeczy żeby mieć pieniądze na inne sprawy.

59

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
Lady Loka napisał/a:

Zdakesz sobie sprawę z tego, że splacanie telefonu z abonamentem to najdurniejsza i najgorsza finansowo opcja?
O wiele bardziej oplaca się wziąć abonament osobno, a telefon w sklepie na raty. I widzisz, takie drobne rzeczy, a kasy leci mniej.

Ja osobiście wolę większe zakupy brać na raty niz wydać jednorazowo kilka tysiecy. Stac by mnie bylo, ale wole tyle jednorazowo nie dawac.

Zdaje sobie sprawę, tylko sklep musi na te raty sprzedać, a to robi za pośrednictwem banków typu Alior, BNP itp które mogą dać odmowę i co wtedy?
Zakup w sklepie na raty to nie jest taka prosta sprawa.
Operatorowi co miesiąc płacisz fakturę, a poza tym oni są bardziej chętni na takie coś bo mają zarobek niezły i cieszą się gdy ktoś u nich zamówi komplet.
A sklep typu media..rtv to Ty nie kupisz, kupi ktoś inny telewizor, lodówkę i się wszystko kręci, sklep działa.

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Ty jesteś na etapie komórek na raty, dlatego ten temat powstał.

61

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Zdakesz sobie sprawę z tego, że splacanie telefonu z abonamentem to najdurniejsza i najgorsza finansowo opcja?
O wiele bardziej oplaca się wziąć abonament osobno, a telefon w sklepie na raty. I widzisz, takie drobne rzeczy, a kasy leci mniej.

Ja osobiście wolę większe zakupy brać na raty niz wydać jednorazowo kilka tysiecy. Stac by mnie bylo, ale wole tyle jednorazowo nie dawac.

Zdaje sobie sprawę, tylko sklep musi na te raty sprzedać, a to robi za pośrednictwem banków typu Alior, BNP itp które mogą dać odmowę i co wtedy?
Zakup w sklepie na raty to nie jest taka prosta sprawa.
Operatorowi co miesiąc płacisz fakturę, a poza tym oni są bardziej chętni na takie coś bo mają zarobek niezły i cieszą się gdy ktoś u nich zamówi komplet.
A sklep typu media..rtv to Ty nie kupisz, kupi ktoś inny telewizor, lodówkę i się wszystko kręci, sklep działa.

No jak masz tak ciulową sytuację, ze nie dostaniesz telefonu na raty w byle sklepie, to zostaje tylko pożałować. Dostanie takich rat nie jest specjalnie trudne. No własnie operator ma na tym zarobek, bo przebitke na tym telefonie ma taką, ze kupilbyś dwa nowe w cenie, ktorą zaplacisz z abonamentem.

Nie wiem, czego oczekujesz. Zyjesz nad stan, szukasz obejścia dla braku kasy, przez co kasy masz jeszcze mniej.

62

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Ok czyli sprzedam swój obecny telefon, kupię inny tańszy za 200 zł i nagle będę mieć sporo pieniędzy, bo nie będę płacić 100 zł miesięcznie.
A przecież abonament i tak zostanie u operatora

Czego oczekuje? tego jak poradzić sobie gdy paliwo jest po 6,50 a nie 4 zł, albo płaci się 300 zł za prąd, chcesz iść do fryzjera to od razu 60-70 zł, wizyta u stomatologa, zwykła kontrola 200 zł a co tu mówić o jakimś leczeniu gdzie 1/3 pensji idzie

I to są prawdziwe koszty, a nie 100 zł wydane na ratę na telefon z abonamentem gdzie tyle to mogę wydać na wyjściu na miasto ze znajomymi.
Więc tak muszę przestać żyć ponad stan, chodzić pieszo, nie wychodzić nigdzie ze znajomymi, najlepiej ich nie mieć, nie palić światła, najlepiej świeczki, nie leczyć zębów itd.

Po prostu problem jest taki, jak wyżej kolega pisał, tutaj się zgadzam, że koszty są jak u Niemca a zarobki jak u Rumuna który zamiata ulicę, oczywiście tego nie zrozumie ktoś kto 7k zarabia netto, ale nie wszyscy tyle dostają.
Okaże że się u Niemca koszty żarcia są takie same, telefony tyle samo kosztuję (no to raczej pewne) a zarabia 4x więcej (minimalna u Niemca to sa dobre zarobki u nas)

63

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

Ok czyli sprzedam swój obecny telefon, kupię inny tańszy za 200 zł i nagle będę mieć sporo pieniędzy, bo nie będę płacić 100 zł miesięcznie.
A przecież abonament i tak zostanie u operatora

Czego oczekuje? tego jak poradzić sobie gdy paliwo jest po 6,50 a nie 4 zł, albo płaci się 300 zł za prąd, chcesz iść do fryzjera to od razu 60-70 zł, wizyta u stomatologa, zwykła kontrola 200 zł a co tu mówić o jakimś leczeniu gdzie 1/3 pensji idzie

I to są prawdziwe koszty, a nie 100 zł wydane na ratę na telefon z abonamentem gdzie tyle to mogę wydać na wyjściu na miasto ze znajomymi.
Więc tak muszę przestać żyć ponad stan, chodzić pieszo, nie wychodzić nigdzie ze znajomymi, najlepiej ich nie mieć, nie palić światła, najlepiej świeczki, nie leczyć zębów itd.

Po prostu problem jest taki, jak wyżej kolega pisał, tutaj się zgadzam, że koszty są jak u Niemca a zarobki jak u Rumuna który zamiata ulicę, oczywiście tego nie zrozumie ktoś kto 7k zarabia netto, ale nie wszyscy tyle dostają.
Okaże że się u Niemca koszty żarcia są takie same, telefony tyle samo kosztuję (no to raczej pewne) a zarabia 4x więcej (minimalna u Niemca to sa dobre zarobki u nas)

Wyolbrzymiasz. 300zl za prąd to nawet ja nie płacę, a siedzimy w 3 w mieszkaniu całe dnie, bo mąz pracuje zdalnie. Przegląd stomatologiczny jest na NFZ za darmo, a za leczenie płaci się częściowo.

Twoim problemem jest to, że my Ci mówimy, gdzie możesz szukać oszczędności, a Ty wyolbrzymiasz i wyśmiewasz, bo Ci nie pasuje oszczędzanie, tylko chciałbyś wydawać.

Ja za telefon płacę 30zł miesięcznie. Nie wiem, po co ludziom abonament. Doładowuję, schodzi mi na pakiet i mam. I pewnie jakbym poszukała i zoptymalizowała, to dałoby się znaleźć jeszcze tańszy, który mi by pasował.

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?
UseToBe napisał/a:

Ok czyli sprzedam swój obecny telefon, kupię inny tańszy za 200 zł i nagle będę mieć sporo pieniędzy, bo nie będę płacić 100 zł miesięcznie.
A przecież abonament i tak zostanie u operatora

Czego oczekuje? tego jak poradzić sobie gdy paliwo jest po 6,50 a nie 4 zł, albo płaci się 300 zł za prąd, chcesz iść do fryzjera to od razu 60-70 zł, wizyta u stomatologa, zwykła kontrola 200 zł a co tu mówić o jakimś leczeniu gdzie 1/3 pensji idzie

I to są prawdziwe koszty, a nie 100 zł wydane na ratę na telefon z abonamentem gdzie tyle to mogę wydać na wyjściu na miasto ze znajomymi.
Więc tak muszę przestać żyć ponad stan, chodzić pieszo, nie wychodzić nigdzie ze znajomymi, najlepiej ich nie mieć, nie palić światła, najlepiej świeczki, nie leczyć zębów itd.

Po prostu problem jest taki, jak wyżej kolega pisał, tutaj się zgadzam, że koszty są jak u Niemca a zarobki jak u Rumuna który zamiata ulicę, oczywiście tego nie zrozumie ktoś kto 7k zarabia netto, ale nie wszyscy tyle dostają.
Okaże że się u Niemca koszty żarcia są takie same, telefony tyle samo kosztuję (no to raczej pewne) a zarabia 4x więcej (minimalna u Niemca to sa dobre zarobki u nas)

Masz dwie opcje: zmniejszyć swoje koszty albo zwiększyć zarobki. Skoro nie chcesz rezygnować z wydatków, to może po prostu znajdziesz lepiej płatną pracę?

65 Ostatnio edytowany przez 5i5kiN (2024-02-13 09:03:23)

Odp: Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

U mnie podstawa są zupy, gar 5 litrów zrobie, to okolo 30 zł na 3 dni, owoce, rybki itp itd...
Tu wydam mniej tam więcej wszystko świadomie.
Sam w 200 zł tygodniowo zmieściłbym się jakbym musiał. Ale nie muszę az tak oszczędzać.

Posty [ 1 do 65 z 114 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Czy też czasem tak macie że ledwo starcza do 1-ego?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023