.
1 2023-07-03 14:49:24 Ostatnio edytowany przez Liliowalilia (2023-07-03 19:11:07)
Podobne tematy
Zrób to, co zapowiadałaś - wyprowadź się. On teraz i tak nie uwierzy w żadne Twoje groźby, bo wie już, że i tak ich nie spełniasz.
zamiast go szantażować wyprowadzką, to z nim usiądź i porozmawiaj. Piszesz, że go kochasz, więc tak naprawdę dobrze wiesz, że nie masz zamiaru się wyprowadzać. No chyba, że zadecydowałaś skończyć tę relację to się wyprowadź.
Ustal, że np. będziecie jeździć do jego rodziców raz w miesiącu. Tak samo wakacje. Nawet jakby jego rodzice mieli jechać do tego samego miasta to wy wybieracie się w innym terminie.
Ustalcie grafik i się go trzymajcie.
ps. czy on jest jedynakiem?
4 2023-07-03 15:34:01 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-07-03 15:37:20)
Jak chcesz zakończyć wasz związek to się wyprowadź.
Jak chcesz związek uratować, to popracuj nad nim.
Zadanie numer 1 dla Ciebie: w najbliższy weekend mówisz "w ten weekend jedź sam do rodziców, a ja pojadę do moich rodziców". Powiedz to z uśmiechem, zaangażowaniem.
Napisz jak Ci poszło.
Wyobraźcie sobie że spędzacie każdy KAŻDY weekend z teściami.
Przecież to Ty wybierasz tak, aby spędzać czas z teściami.
Tylko jeszcze tego nie rozumiesz.
Mistrz uczył: Nie zmienisz zachowania drugiego człowieka mówiąc do niego. Musisz zmienić swoje zachowanie, aby on musiał zmienić swoje zachowanie.
Ty autorko na razie tylko mówisz.
5 2023-07-03 16:05:02 Ostatnio edytowany przez Liliowalilia (2023-07-03 16:05:45)
zamiast go szantażować wyprowadzką, to z nim usiądź i porozmawiaj. Piszesz, że go kochasz, więc tak naprawdę dobrze wiesz, że nie masz zamiaru się wyprowadzać. No chyba, że zadecydowałaś skończyć tę relację to się wyprowadź.
Ustal, że np. będziecie jeździć do jego rodziców raz w miesiącu. Tak samo wakacje. Nawet jakby jego rodzice mieli jechać do tego samego miasta to wy wybieracie się w innym terminie.
Ustalcie grafik i się go trzymajcie.
ps. czy on jest jedynakiem?
Nie jest, ma młodszego brata… A jedynakiem jestem ja
zamiast go szantażować wyprowadzką, to z nim usiądź i porozmawiaj. Piszesz, że go kochasz, więc tak naprawdę dobrze wiesz, że nie masz zamiaru się wyprowadzać. No chyba, że zadecydowałaś skończyć tę relację to się wyprowadź.
Ustal, że np. będziecie jeździć do jego rodziców raz w miesiącu. Tak samo wakacje. Nawet jakby jego rodzice mieli jechać do tego samego miasta to wy wybieracie się w innym terminie.
Ustalcie grafik i się go trzymajcie.
ps. czy on jest jedynakiem?
Ku zdziwieniu, wakacje mamy klepnięte a oni lecą w tym samym terminie, nawet tym samym samolotem ![]()
No okej, lecą. Dowiedziałaś się o tym i...? Chłopak Ci to jakoś wytłumaczył?
przypadkiem lecą do tego samego państwa i miasta.. Nie potrafię do końca tego zrozumieć....
Ku zdziwieniu, wakacje mamy klepnięte a oni lecą w tym samym terminie, nawet tym samym samolotem
Oni wiedzą, że źle robią, bo muszą to przed Tobą ukrywać.
Mistrz mówił: jeśli czujesz, że musisz się bronić, ale nie wiesz przed czym, to znaczy, że masz niewidzialnego wroga
Dżizas... sam nie wiem czy to banał czy mądrość...
9 2023-07-03 16:21:14 Ostatnio edytowany przez Liliowalilia (2023-07-03 16:22:36)
No okej, lecą. Dowiedziałaś się o tym i...? Chłopak Ci to jakoś wytłumaczył?
Dowiedziałam o tym zupełnie przypadkiem, że lecą z nami. Planowali gdzieś zupełnie indziej, a ostatecznie wybrali to samo co my - może przypadek… Tak czy siak, dowiedziałam się pośrednio o tym - rozmawiał sobie z tatą, a ja usłyszałam o tym i się spytałam, o co chodzi. Byłam zdziwiona, i to tak konkretnie. To są spoko ludzie, można z nimi pogadać pośmiać się, ale hejjjj…no nie wiem czy to tak powinno wyglądać. Mój facet powiedział mi że to nie jest nic złego, że wybrali taki termin ze względu na ich wspólna prace.. itd… Usprawiedliwiał ich. Starałam się w jakiś sposób to zrozumieć „w sumie to nic takiego”. Ale od tamtej pory, zaczęłam baczniej obserwować ich wpływ na nasz związek
A do Twoich rodziców nie jeździcie?
On ewidentnie chce spełniać oczekiwania rodziców, przy tym dobrze się z nimi czuje.
Ale teraz ważniejsze powinno być spełnianie Twoich oczekiwań, więc konkretnie ustal, że co drugi weekend jedziecie do teściów, a pozostałe zaplanuj inaczej i nie odpuszczaj.
11 2023-07-03 17:14:47 Ostatnio edytowany przez Karmaniewraca (2023-07-03 17:17:20)
Nie wiem czy uda Ci się go zmienić. To bardzo trudne jeśli się jest taki blisko z rodziną. Mam taki przykład w moim poprzednim związku ale sama mam tak w rodzinie. Jak nie przyjadę na weekend to moja mama wydzwania załamana, co się stało. Mam wyrzuty sumienia i często mnie to łamie i rezygnuje ze swoich planów żeby spędzić czas z rodzina. To bardzo ciężkie, trzeba mega dużo samozaparcia żeby się odciąć/ ograniczyć wizyty.
W dodatku Twoj chlopak uwielbia z nimi spędzać czas a to podwójna trudność.
Musicie być bardzo stanowczy i konsekwentni jeśli chcecie się nie tyle odciąć, co odzwyczaić siebie i rodzinę. Ale mi się wydaje, ze jemu będzie ciężko.
I to nie jest tak, ze woli z nimi spędzać czas. Chce spędzać czas i z Tobą i z nimi. Ma wyrzuty sumienia pewnie kiedy nie może z nimi być. To bardzo obciążające, tego nie da ot tak. Ciebie rozumem też, bo też przechodzilam to z Twojej strony.
Pogadaj z nim,zeby jezdzic do tesciow co drugi weekend. A jeszcze niech nie zapomina, ze rowniez ty masz swoich rodzicow. Nie wszystko zatem musi sie krecic wokol tesciow
Gdyby mnie mąż postawił przed faktem dokonanym że jego rodzice lecą z nami na wakacje to by sam poleciał. Autorko on jest zrośnięty pępowiną z rodzicami a ty jesteś tam na doczepkę. Jeśli zaczniesz się bardziej stawiać, robić problemy, ograniczać wasze weekendy u jego rodziców to staniesz się u nich wrogiem nr 1. Teraz jesteś jeszcze grzeczna to Cię tolerują, próbują ułożyć "pod siebie". Twój chłopak może i chce dobrze i naprawdę Cię kocha ale jeśli nie zmieni zachowania to nie wroze wam przyszłości.
Sorry ale te wakacje "przypadkiem" razem dosłownie mnie rozwaliły...
14 2023-07-03 18:02:45 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-07-03 18:05:27)
fajnie, ze maja swietny kontakt, ale KAZDY weekend to i dla mnie byloby za duzo. zrozumialabym, gdy jedno z rodzicow zmarlo, a to drugie czulo sie samotne/ nie radzilo sobie. jednak oni sa we dwoje.
co drugi weekend niech jedzie sam, a ty zacznij wychodic. chyba masz jakas kolezanke? wyjdie cos wypic czy potanczyc. zobaczymy jak dlugo bedzie tak jezdzil i cie zostawial
nie potrafisz sama sobie zagospodarowac czasu bez chlopaka?
SaraS napisał/a:No okej, lecą. Dowiedziałaś się o tym i...? Chłopak Ci to jakoś wytłumaczył?
Dowiedziałam o tym zupełnie przypadkiem, że lecą z nami. Planowali gdzieś zupełnie indziej, a ostatecznie wybrali to samo co my - może przypadek… Tak czy siak, dowiedziałam się pośrednio o tym - rozmawiał sobie z tatą, a ja usłyszałam o tym i się spytałam, o co chodzi. Byłam zdziwiona, i to tak konkretnie. To są spoko ludzie, można z nimi pogadać pośmiać się, ale hejjjj…no nie wiem czy to tak powinno wyglądać. Mój facet powiedział mi że to nie jest nic złego, że wybrali taki termin ze względu na ich wspólna prace.. itd… Usprawiedliwiał ich. Starałam się w jakiś sposób to zrozumieć „w sumie to nic takiego”. Ale od tamtej pory, zaczęłam baczniej obserwować ich wpływ na nasz związek
To nie jest nic takiego. Umawialiście się na wakacje we dwoje, po czym, jak rozumiem, teściowie postanowili jechać tam, gdzie wy i poinformowali o tym Twojego chłopaka. To był ten moment, w którym on - niezależnie od relacji między nimi - powinien zwrócić uwagę rodzicom, że nie jedzie tam sam, tylko z Tobą, że oni nie mogą narzucać Wam, z kim spędzicie wakacje - a dokładnie to zrobili, bez żadnej konsultacji z Tobą narzucili Ci swoją obecność. No chyba że zamierzają tam jechać jako obcy ludzie, a widzieć się będziecie tylko w samolocie - wtedy spoko, ale patrząc na ich relacje, szczerze w to wątpię.
Druga rzecz - to, jak traktuje Cię Twój chłopak. Nie uznał nawet za stosowne powiedzieć Ci o tym od razu, dowiedziałaś się przypadkiem, a on nie widzi nic złego w tym, że rodzice doklejają się wam do wakacji. Przecież to multum czerwonych lampek! Bo przecież trzeba nie mieć za grosz wyczucia, żeby wpychać się "zakochanej parze"
na wakacyjny wyjazd, ale też - co trzeba mieć w głowie, żeby takie zachowanie rodziców nie raziło? Do tego to nawet nie tak, że Twoje zdanie w tej kwestii się nie liczy; on nawet nie pomyślał/nie obchodziło go, że w ogóle możesz mieć jakiekolwiek zdanie na temat własnych wakacji.
Co ja bym zrobiła? Pogadałabym z chłopakiem. Zapytałabym, dlaczego ktoś za mnie ma decydować o tym, z kim spędzę wakacje, i czy uważa, że to w porządku. Powiedziałabym, że umawialiśmy się na wakacje we dwoje i że tego właśnie oczekuję. Gdybym wiedziała, że nie ma na to szans, zrezygnowałabym z wyjazdu albo wzięła sobie jakąś koleżankę czy kogoś tam - w zależności od tego, na co miałabym ochotę. Żeby od początku było jasne, że na pewne rzeczy się nie zgadzam i że tych rzeczy mi się "nie wciśnie"*. Do teściów na weekendy też jeździłabym tylko wtedy, kiedy naprawdę miałabym ochotę, przy czym powiedziałabym wprost, że nie mam nic przeciwko temu, że tam pojedzie, ale że oczekuję też czasu z własnym partnerem. I tyle, reszta należy do niego.
*Może się mylę, bo to w końcu tylko kilka postów, ale chłopak sprawia wrażenie takiego trochę rozmemłanego, zrobić po swojemu, przeczekać/odłożyć fochy w czasie, żadnych konkretów, żadnych konfrontacji, byle mieć święty spokój - i jeśli mam rację, to on na wszystko powie, że nic takiego, że autorka przesadza, wszystko też obieca, a potem i tak zrobi swoje, licząc, że jakoś to się ułoży. Dlatego od samego początku nie machnęłabym ręką na nic, bo im dłużej autorka będzie się na wszystko godzić, tym trudniej będzie jej później coś zmienić - bo on się przyzwyczai, że ona pomarudzi, pogdera, ale ostatecznie na wakacje pojedzie z teściami, na weekend do teściów skoczy... To po co się przejmować.
Liliowalilia napisał/a:SaraS napisał/a:No okej, lecą. Dowiedziałaś się o tym i...? Chłopak Ci to jakoś wytłumaczył?
Dowiedziałam o tym zupełnie przypadkiem, że lecą z nami. Planowali gdzieś zupełnie indziej, a ostatecznie wybrali to samo co my - może przypadek… Tak czy siak, dowiedziałam się pośrednio o tym - rozmawiał sobie z tatą, a ja usłyszałam o tym i się spytałam, o co chodzi. Byłam zdziwiona, i to tak konkretnie. To są spoko ludzie, można z nimi pogadać pośmiać się, ale hejjjj…no nie wiem czy to tak powinno wyglądać. Mój facet powiedział mi że to nie jest nic złego, że wybrali taki termin ze względu na ich wspólna prace.. itd… Usprawiedliwiał ich. Starałam się w jakiś sposób to zrozumieć „w sumie to nic takiego”. Ale od tamtej pory, zaczęłam baczniej obserwować ich wpływ na nasz związek
To nie jest nic takiego. Umawialiście się na wakacje we dwoje, po czym, jak rozumiem, teściowie postanowili jechać tam, gdzie wy i poinformowali o tym Twojego chłopaka. To był ten moment, w którym on - niezależnie od relacji między nimi - powinien zwrócić uwagę rodzicom, że nie jedzie tam sam, tylko z Tobą, że oni nie mogą narzucać Wam, z kim spędzicie wakacje - a dokładnie to zrobili, bez żadnej konsultacji z Tobą narzucili Ci swoją obecność. No chyba że zamierzają tam jechać jako obcy ludzie, a widzieć się będziecie tylko w samolocie - wtedy spoko, ale patrząc na ich relacje, szczerze w to wątpię.
Druga rzecz - to, jak traktuje Cię Twój chłopak. Nie uznał nawet za stosowne powiedzieć Ci o tym od razu, dowiedziałaś się przypadkiem, a on nie widzi nic złego w tym, że rodzice doklejają się wam do wakacji. Przecież to multum czerwonych lampek! Bo przecież trzeba nie mieć za grosz wyczucia, żeby wpychać się "zakochanej parze"
na wakacyjny wyjazd, ale też - co trzeba mieć w głowie, żeby takie zachowanie rodziców nie raziło? Do tego to nawet nie tak, że Twoje zdanie w tej kwestii się nie liczy; on nawet nie pomyślał/nie obchodziło go, że w ogóle możesz mieć jakiekolwiek zdanie na temat własnych wakacji.
Co ja bym zrobiła? Pogadałabym z chłopakiem. Zapytałabym, dlaczego ktoś za mnie ma decydować o tym, z kim spędzę wakacje, i czy uważa, że to w porządku. Powiedziałabym, że umawialiśmy się na wakacje we dwoje i że tego właśnie oczekuję. Gdybym wiedziała, że nie ma na to szans, zrezygnowałabym z wyjazdu albo wzięła sobie jakąś koleżankę czy kogoś tam - w zależności od tego, na co miałabym ochotę. Żeby od początku było jasne, że na pewne rzeczy się nie zgadzam i że tych rzeczy mi się "nie wciśnie"*. Do teściów na weekendy też jeździłabym tylko wtedy, kiedy naprawdę miałabym ochotę, przy czym powiedziałabym wprost, że nie mam nic przeciwko temu, że tam pojedzie, ale że oczekuję też czasu z własnym partnerem. I tyle, reszta należy do niego.
*Może się mylę, bo to w końcu tylko kilka postów, ale chłopak sprawia wrażenie takiego trochę rozmemłanego, zrobić po swojemu, przeczekać/odłożyć fochy w czasie, żadnych konkretów, żadnych konfrontacji, byle mieć święty spokój - i jeśli mam rację, to on na wszystko powie, że nic takiego, że autorka przesadza, wszystko też obieca, a potem i tak zrobi swoje, licząc, że jakoś to się ułoży. Dlatego od samego początku nie machnęłabym ręką na nic, bo im dłużej autorka będzie się na wszystko godzić, tym trudniej będzie jej później coś zmienić - bo on się przyzwyczai, że ona pomarudzi, pogdera, ale ostatecznie na wakacje pojedzie z teściami, na weekend do teściów skoczy... To po co się przejmować.
Tak, to jest cholernie trudne… bo ciężko jest stawiać tak pomiędzy kimś. Najgorsze jest to że my się naprawdę kochamy, szanujemy się, wspieramy… gdyby nie te problemy z rodzicami. Chciałabym być z nim szczęśliwa, tak jak kiedyś. Nie chce stać się dla nich wrogiem, bo w żaden sposób nie chce go im zabierać. I doceniam to ile dla nas zrobili, ale każdemu się należy trochę intymności. Co do wakacji, powiedziałam mu wprost na co się pisze - że jadę tam z nim, i to ze z nim chce spędzić te wakacje. A jak to się skończy? cóż albo będzie super, albo to będzie jedna wielka katastrofa ;D szkoda że tylko moi rodzice są wyrozumiali, i nie wpadli na taki genialny pomysł (a sama jestem jedynaczka, i wydawało mi się że to moi będą tacy..)
fajnie, ze maja swietny kontakt, ale KAZDY weekend to i dla mnie byloby za duzo. zrozumialabym, gdy jedno z rodzicow zmarlo, a to drugie czulo sie samotne/ nie radzilo sobie. jednak oni sa we dwoje.
co drugi weekend niech jedzie sam, a ty zacznij wychodic. chyba masz jakas kolezanke? wyjdie cos wypic czy potanczyc. zobaczymy jak dlugo bedzie tak jezdzil i cie zostawial
nie potrafisz sama sobie zagospodarowac czasu bez chlopaka?
To nie chodzi o to że nie potrafię zagospodarować sobie czasu, bo zawsze jest co robić
Mój facet ciężko pracuje fizycznie i w tygodniu często wraca padnięty. Dlatego zależy mi na tym, aby chociaż w taki sposób być z nim. Ostatnio dużo imprez rodzinnych się nałożyło, dlatego tez nie chciałam robić jakiś akcji. Ale od jakiegoś czasu, rozmawiam z nim otwarcie o tym, co czuje i czego od niego oczekuje i żeby tez mnie w tym zrozumiał
blueangel napisał/a:fajnie, ze maja swietny kontakt, ale KAZDY weekend to i dla mnie byloby za duzo. zrozumialabym, gdy jedno z rodzicow zmarlo, a to drugie czulo sie samotne/ nie radzilo sobie. jednak oni sa we dwoje.
co drugi weekend niech jedzie sam, a ty zacznij wychodic. chyba masz jakas kolezanke? wyjdie cos wypic czy potanczyc. zobaczymy jak dlugo bedzie tak jezdzil i cie zostawial
nie potrafisz sama sobie zagospodarowac czasu bez chlopaka?
To nie chodzi o to że nie potrafię zagospodarować sobie czasu, bo zawsze jest co robić
Mój facet ciężko pracuje fizycznie i w tygodniu często wraca padnięty. Dlatego zależy mi na tym, aby chociaż w taki sposób być z nim. Ostatnio dużo imprez rodzinnych się nałożyło, dlatego tez nie chciałam robić jakiś akcji. Ale od jakiegoś czasu, rozmawiam z nim otwarcie o tym, co czuje i czego od niego oczekuje i żeby tez mnie w tym zrozumiał
Tylko, ze bez efektow.
Tak, to jest cholernie trudne… bo ciężko jest stawiać tak pomiędzy kimś. Najgorsze jest to że my się naprawdę kochamy, szanujemy się, wspieramy… gdyby nie te problemy z rodzicami. Chciałabym być z nim szczęśliwa, tak jak kiedyś. Nie chce stać się dla nich wrogiem, bo w żaden sposób nie chce go im zabierać. I doceniam to ile dla nas zrobili, ale każdemu się należy trochę intymności. Co do wakacji, powiedziałam mu wprost na co się pisze - że jadę tam z nim, i to ze z nim chce spędzić te wakacje. A jak to się skończy? cóż albo będzie super, albo to będzie jedna wielka katastrofa ;D szkoda że tylko moi rodzice są wyrozumiali, i nie wpadli na taki genialny pomysł (a sama jestem jedynaczka, i wydawało mi się że to moi będą tacy..)
Może i się kochacie, może wspieracie, ale szacunku do Ciebie w akcji z wakacjami to nie pokazał za grosz. ![]()
Słuchaj, to nie chodzi o stawanie pomiędzy nimi czy robienie sobie wrogów z jego rodziców. Zwlaszcza że sama nic zrobisz, wszystko zależy od Twojego chłopaka. Przecież nie masz im zabronić go zapraszać ani wyrzucić ich ze wspólnych wakacji. Oni mogą robić, co chcą, Ty się powinnaś skupić na tym, co robi Twój chłopak, bo to on jest z Tobą w związku, a nie oni.
Fajnie, że rozmawiacie o tym, co czujesz, ale czy z tych rozmów coś wyszło? Konkretnego? Jakieś ustalenia? Najwyraźniej nie. Zatem teraz może inaczej: powiedz o swoich oczekiwaniach w związku (czas spędzany tylko z nim, tworzenie osobnej rodziny, żadnego podejmowania takich decyzji jak ta o wakacjach za Twoimi plecami, ogólnie - najpierw wy, potem reszta świata), niech on powie o swoich, zróbcie jakieś sensowne ustalenia, a potem pilnuj, żebyście się do nich stosowali; nie dawaj się zbywać czy przekonać, że to wyjątek, to ten jeden raz itd. Jak będzie protestował, to spytaj, czy byłby zachwycony, spędzając każdy weekend z Twoimi rodzicami i jeżdżąc z nimi na wakacje. Jakby się poczuł, gdybyś zorganizowała coś takiego, nie pytając go nawet o zdanie?