Witam, muszę zapytać o zdanie postronnych osób, bo jestem wyczerpana emocjonalnie i mam mętlik w głowie.
Przyjaciel (po 40stce), który od jakiegoś czasu o mnie zabiega stracił kumpla (samobójstwo zawód miłosny i alkohol). Jak się o tym dowiedział natychmiast do mnie zadzwonił z autentycznym wybuchem płaczu, którego za chwilę się wstydził. Powiedział, że chce żyć ... Próbowałam go wesprzeć jak umiałam. Około roku temu po rozstaniu tez miał kryzys z niskim poczuciem wartości, alkoholem i złymi myślami. Był na 3 miesięcznej terapii.
Minęły 3 tygodnie i poznaliśmy termin pogrzebu. Dzień przed pogrzebem wybierając się z przyjaciółką (osoba z rodziny) na łono natury postanowiłam zabrać też przyjaciela. Przyjaciółka (po 50tce ) w rozmowie ze mną wyraziła współczucie chłopakowi, który popełnił samobójstwo (wpisy na jego faccebooku wskazywały, że nie radził sobie z rozstaniem). Po dwóch czy trzech piwach (ja nie piłam) nagle oboje zaczęli żartować z tego samobójstwa, że niby chłopak sobie nie poradził. Reszty nie przytoczę bo jest zbyt żenująca.
Absolutnie nie wiem co o tym myśleć. Dwie bliskie mi osoby w swoim towarzystwie (pierwszy raz spotkali się po kilku latach) zachowali się w sposób .... Nawet nie umiem tego nazwać. Czy można to tłumaczyć wypitym alkoholem ? Czy ze mną jest coś nie tak, że nagle mam do nich obrzydzenie ?
Wiem, że ludzie nie są w stanie zrozumieć dlaczego ktoś popełnia samobójstwo, ale bardziej chodzi mi o to, że najpierw wykazywali jak ja współczucie a potem nagle to obrzydliwe wyśmiewanie. Oboje mnie zaskoczyli. Nie wiem co myśleć. Kiedy byli sobą i czy ja ich wogóle znam
Nie zwróciłam uwagi kto zainicjował ten szyderczy ton. Czy przyjaciółka a on nie chcąc zdradzać swoich wcześniejszych emocji wtórował. A może szukam dla niego usprawiedliwienia bo na drugi dzień poszedł na pogrzeb ...
Byłam w związku toksycznym i po terapii wiem, że dbając o swój dobrostan psychiczny powinnam unikać ludzi toksycznych. Po tym spotkaniu żle się czuję. Co do mojej reakcji, wyraziłam niesmak i odeszłam bo nie mogłam tego słuchać. Chyba zorientowali się bo zmienili temat. Przyjaciel nie umiał mi tego później wytłumaczyć, milczał. Z przyjaciółką nie rozmawiałam. Wątpię w ich wcześniejszą szczerość i najchętniej odizolowałabym się. Ale może przesadzam z racji mojej wysokowrażliwości ?