Hej,
spotykałam się z chłopakiem z Chile, ma 29 lat. Chciałabym poradzić się, czy takie żarty są normalne, czy są objawem jakiejś manipulacji, albo może to kwestia różnicy kulturowej, ponieważ samej już trudno mi to ocenić obiektywnie, wspominając go przez pryzmat uczucia i wyrazu twarzy, jaki miał mój były chłopak, gdy tak żartował. Czasem oczywiście był też typowo kochany, empatyczny, współczujący, ale co jakiś czas przeplatał to "żartami" w stylu:
-nie zasługujesz na mnie
-jesteś gruba (jestem szczupłą osobą)
-masz krótkie nogi (a wiedział, że bardzo je lubię i mówiłam mu, że mam długie)
-śmierdzi Ci z buzi
-jesteś dziś ładna, co się stało?
-masz za mało ubrań
-ubierasz się bardzo przeciętnie
-wiesz, że to ja jestem nagrodą
-masz jeszcze tyle roboty do zrobienia, by mnie zdobyć
-jesteś nudna
-dziś Twoja twarz jest taka duża
-nie lubię Cię (za godzinę oddzwaniał i mówił, że już mnie lubi i czy czuję się lepiej)
-jak się czujesz będąc singielką? (wiedział, że zależy mi na związku, ale jeszcze tak oficjalnie tego nie nazywaliśmy, bo nie chciał)
-Twój nos idzie w dół
Czasem jak chciałam buziaka, żartował że nie zasługuję i mi go nie dawał.
Wiedział, że zależy mi na wycieczce z jego rodzicami do Włoch. Któregoś razu "zażartował", że z każdym słowem, które wypowiadam jestem dalej od tej wycieczki (mimo, że nic złego nie zrobiłam) i sprawdzał moją reakcję.
Pewnego razu też powiedział, że przecież on nie chce mieć dzieci, bo zmienił zdanie, a od początku rozmawialiśmy, że obydwoje chcemy. Mi było przykro, a on kontynuował ten "żart" przez minutę, choć sam nawet się nie śmiał.
Zaczęłam tęsknić za początkami, kiedy jego żarty rzeczywiście mnie śmieszyły, wtedy były skierowane w inną stronę.
Czasem kiedy stawały mi łzy w oczach, bo nagle zaskoczył mnie czymś takim, nagle przejmował się i mówił, że jestem za wrażliwa i przecież mógł być bardziej niemiły, bo był humorzasty. Niestety zdążyłam się już zakochać, ale mnie rzucił po 5 miesiącach. Wszyscy próbują mi powiedzieć, że była to jakaś forma przemocy psychicznej i nawet jeśli byśmy zostali razem nie byłoby to dla mnie zdrowe. Strasznie za nim tęsknię. Fajnych momentów też było dużo. Co myślicie?