netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

79 odpowiedzi5 546 wyświetleńzałożony przez Logiczna, 22.03.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 80 ]

1

Temat: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Cześć wszystkim, jestem w związku od ok. pięciu miesięcy, jesteśmy oboje koło 40. Dzieli nas pewna odległość (kilkadziesiąt km), ale spędzamy ze sobą do 5 dni w tygodniu (on przyjeżdża do mnie i jest ze mną cały czas, stąd jeździ do pracy i z niej wraca) i tak jest praktycznie co tydzień. W nieliczne dni, kiedy się nie widzimy, jesteśmy w stałym kontakcie smsowym i telefonicznym, rozmawiając przez wiele godzin wieczorami. Postrzegam partnera jako bliską mi osobę, kliknęło między nami na wszystkich poziomach (emocjonalnym, mentalnym, fizycznym), mi bardzo na nim zależy i często słyszę, że jemu na mnie też. Czuję to w jego codziennej trosce, w zainteresowaniu, naszych rozmowach, dążeniu do spędzania razem każdej chwili, w jego opiekuńczości, wsparciu. Generalnie brak uwag, jesteśmy zgraną parą. Martwi mnie jednak kilka rzeczy:
- partner nigdy mnie nie zaprosił do siebie, zapytany o to, mówi, że to nie problem, ale nic więcej za tym nie idzie, wiem tylko, że czeka na mieszkanie deweloperskie, budowa w toku
- nie poznałam nikogo z jego znajomych, rodziny (on z mojej też nie, mieszkam w tym mieście od niedawna, znajomi i rodzina są daleko), ostatnio uświadomiłam sobie, że gdyby coś mu się stało, to nawet nie wiem, gdzie go szukać, ani kogo pytać)
- ostatnio rozglądał się za meblami do nowego lokum, ale nie zapytał mnie o zdanie, ani nawet nie odniósł się do moich opinii (wysnułam wniosek, że może on nie myśli o mnie poważnie)
- nie padły żadne deklaracje uczuć, poza wyrazami wzajemnej troski, partner jest bardzo czuły, łatwo mówi o emocjach, ale nigdy nie słyszałam, żeby nazywał swoje uczucie miłością (miło byłoby usłyszeć, że się jest kochanym)

Będę wdzięczna za feedback - jak to widzicie ze swojej perspektywy.

Dziękuję i pozdrawiam. smile

2

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Może on ma w swojej miejscowości rodzinę, żonę i dzieci? Albo tylko żonę/inną partnerkę? A u Ciebie jest na sex-delegacjach? W takiej sytuacji brak deklaracji, zaproszeń i radzenia się w zakupach meblowych są oczywiste.

3

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Kasssja napisał/a:

Może on ma w swojej miejscowości rodzinę, żonę i dzieci? Albo tylko żonę/inną partnerkę? A u Ciebie jest na sex-delegacjach? W takiej sytuacji brak deklaracji, zaproszeń i radzenia się w zakupach meblowych są oczywiste.

Myślałam o tym przez chwilę, ale to by było strasznie dużo delegacji. smile Poza tym partner jest dostępny telefonicznie przez cały czas, o każdej porze, a odbiera od razu. Rozmowy są długie i treściwe. Większość czasu, 5/7 dni spędzamy razem. Miałam inną hipotezę, być może jego mieszkanie nie jest tak komfortowe jak moje i on się czegoś krępuje? Albo mieszka chwilowo z rodzicami, skoro sprzedał mieszkanie, a już opłaca nowe, które jest w toku budowy. Z drugiej strony to dziwne, żeby w bliskiej relacji były takie tajemnice i niedopowiedzenia. Partner miał wrócić do tego tematu, deklarował, że rozumie moje wątpliwości i że "nie ma problemu". Nie chcę go dociskać, wolę, żeby coś zrobił z własnej nieprzymuszonej woli, ale to się wciąż nie dzieje. Mówiłam wprost, że mi przykro, że mnie nie wprowadził do swojego życia. Pamiętam, z jaką chęcią pokazywałam mu swoje miasto. Dla mnie to była przyjemność i radość - móc pokazać mu kawałek swojej rzeczywistości. Dlaczego wszystko między nami działa na zasadzie wzajemności, a to akurat nie? Niepokoję się tym.

4

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

Dlaczego wszystko między nami działa na zasadzie wzajemności, a to akurat nie? Niepokoję się tym.

Może zabrakło zaufania, bo znacie się tylko kilka miesięcy? A może mu wygodniej? Jak widać pomieszkiwanie u ciebie nie jest dla niego problemem.

5

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Skoro sie niepokoisz, to zamiast pisać o tym na forum,powiedz mu to wprost.
Jeżeli nie będzie miedzy wam komunikacji, to i tak to upadnie,wcześniej niż później.
Po prostu zapytaj go o to wprost.

co do nie zapraszania, to jedynie co  przychodzi mi do głowy to że nie ma teraz warunków/wstydzi sie standardu.
Nie wiem też kto normalny sprzedaje mieszkanie, i kupuje kota w worku.
Kupił cos czego nie ma...sam znam ludzi którzy zapłacili za mieszkanie którego nie było, i sie go nie doczekali,bo deweloper zbankrutował.
I wylądowali na samym końcu wierzycieli.

6

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Szeptuch napisał/a:

Skoro sie niepokoisz, to zamiast pisać o tym na forum,powiedz mu to wprost.
Jeżeli nie będzie miedzy wam komunikacji, to i tak to upadnie,wcześniej niż później.
Po prostu zapytaj go o to wprost.

co do nie zapraszania, to jedynie co  przychodzi mi do głowy to że nie ma teraz warunków/wstydzi sie standardu.
Nie wiem też kto normalny sprzedaje mieszkanie, i kupuje kota w worku.
Kupił cos czego nie ma...sam znam ludzi którzy zapłacili za mieszkanie którego nie było, i sie go nie doczekali,bo deweloper zbankrutował.
I wylądowali na samym końcu wierzycieli.

Nie zapoznaje autorki ze swoimi znajomymi.

7

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Jest to krótki okres, więc trudno o  deklaracje czy poznawanie rodzin i znajomych, może też być introwertykiem i nie lubi spotkań.

Ale gdzie i z kim teraz mieszka, gdzie pracuje wiesz?

8

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Tamiraa napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Skoro sie niepokoisz, to zamiast pisać o tym na forum,powiedz mu to wprost.
Jeżeli nie będzie miedzy wam komunikacji, to i tak to upadnie,wcześniej niż później.
Po prostu zapytaj go o to wprost.

co do nie zapraszania, to jedynie co  przychodzi mi do głowy to że nie ma teraz warunków/wstydzi sie standardu.
Nie wiem też kto normalny sprzedaje mieszkanie, i kupuje kota w worku.
Kupił cos czego nie ma...sam znam ludzi którzy zapłacili za mieszkanie którego nie było, i sie go nie doczekali,bo deweloper zbankrutował.
I wylądowali na samym końcu wierzycieli.

Nie zapoznaje autorki ze swoimi znajomymi.

Ona jego ze swoimi tez nie.

9

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Tamiraa napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Dlaczego wszystko między nami działa na zasadzie wzajemności, a to akurat nie? Niepokoję się tym.

Może zabrakło zaufania, bo znacie się tylko kilka miesięcy? A może mu wygodniej? Jak widać pomieszkiwanie u ciebie nie jest dla niego problemem.

Zgadzam się z Tobą w Twojej konkluzji. Widocznie ma tyle zaufania, żeby ze mną pomieszkiwać, ale nie ma na tyle żeby powiedzieć, jak wygląda JEGO sytuacja mieszkaniowa. Mam wrażenie, że na tym etapie, choćby mi powiedział nawet jutro, o co chodzi, to i tak będę mieć poczucie że to przeciągnięty temat. To są sprawy, o których się mówi na początku i to powinno wyjść naturalnie. To się niestety nie stanie już.

10

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Tamiraa napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Dlaczego wszystko między nami działa na zasadzie wzajemności, a to akurat nie? Niepokoję się tym.

Może zabrakło zaufania, bo znacie się tylko kilka miesięcy? A może mu wygodniej? Jak widać pomieszkiwanie u ciebie nie jest dla niego problemem.

Zgadzam się z Tobą w Twojej konkluzji. Widocznie ma tyle zaufania, żeby ze mną pomieszkiwać, ale nie ma na tyle żeby powiedzieć, jak wygląda JEGO sytuacja mieszkaniowa. Mam wrażenie, że na tym etapie, choćby mi powiedział nawet jutro, o co chodzi, to i tak będę mieć poczucie że to przeciągnięty temat. To są sprawy, o których się mówi na początku i to powinno wyjść naturalnie. To się niestety nie stanie już.

11

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Szeptuch napisał/a:

Skoro sie niepokoisz, to zamiast pisać o tym na forum,powiedz mu to wprost.
Jeżeli nie będzie miedzy wam komunikacji, to i tak to upadnie,wcześniej niż później.
Po prostu zapytaj go o to wprost.

Pytałam dwa razy wprost w jakiś odstępach dwutygodniowych. Odpowiedź jest zawsze taka sama " Ok, masz rację, rozumiem, trzeba o tym pomyśleć, to nie problem." Ale żadnych konkretów. Potem zmiana tematu i on do tego już nie wraca.

12

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

A stan cywilny, dzieci?
Powinnaś pytać, nie czekać aż on się otworzy...Mówić co Ci doskwiera w tej relacji,  wygląda, że on coś ukrywa.
Bo teraz udajesz, że wszystko jej ok, jak nie jest.

13

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
wieka napisał/a:

Jest to krótki okres, więc trudno o  deklaracje czy poznawanie rodzin i znajomych, może też być introwertykiem i nie lubi spotkań.

Ale gdzie i z kim teraz mieszka, gdzie pracuje wiesz?

Teoretycznie to krótki okres, ale intensywny. Nie było u nas dnia bez kontaktu praktycznie od pół roku. Widzimy się nawet do 5 x w tygodniu. Partner jest bardziej ekstra niż intro (mieszanka z przewagą pierwszego), ja też. Jest otwarty do ludzi, podobno lubiany (sama tego nie stwierdzę, nikogo ze znajomych nie znam, nawet go nie mam na FB - jakoś tak wyszło, że nikt nikomu nie wysłał zaproszenia, ale nie jestem też fanatykiem portali społecznościowych).
Mówił, na jakim mieszka osiedlu, domniemam, że sam, ale wprost nie było takiej rozmowy (partner nigdy nie był żonaty, nie ma dzieci). Wiem, gdzie pracuje.

14

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
wieka napisał/a:

A stan cywilny, dzieci?
Powinnaś pytać, nie czekać aż on się otworzy...Mówić co Ci doskwiera w tej relacji,  wygląda, że on coś ukrywa.
Bo teraz udajesz, że wszystko jej ok, jak nie jest.

Nie udaję. Zgłaszałam, że mi to nie pasuje.

15

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

A czemu ty dziewczyno nie możesz zadać mu prostego pytania: a teraz, w tej przerwie na budowę mieszkania, mieszkasz sam czy z kimś?

Niewiarygodne, że można z kimś pomieszkiwać, sypiać i nie wiedzieć, czy on nie mieszka z jakąś ex albo nawet nie ex yikes

16

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Czy dobrze rozumiem, że on u Ciebie nocuje z 5 dni w tygodniu, czyli większość miesiąca? Może przez te pozostałe dni też pomieszkuje u kogoś (rodzice, rodzina, znajomi, itd) i się wstydzi przyznać?

17

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:
wieka napisał/a:

A stan cywilny, dzieci?
Powinnaś pytać, nie czekać aż on się otworzy...Mówić co Ci doskwiera w tej relacji,  wygląda, że on coś ukrywa.
Bo teraz udajesz, że wszystko jej ok, jak nie jest.

Nie udaję. Zgłaszałam, że mi to nie pasuje.

Pytaj wprost.

18 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-03-22 22:50:21)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
jeneste92 napisał/a:

Czy dobrze rozumiem, że on u Ciebie nocuje z 5 dni w tygodniu, czyli większość miesiąca? Może przez te pozostałe dni też pomieszkuje u kogoś (rodzice, rodzina, znajomi, itd) i się wstydzi przyznać?

Tak wygląda jakby 5 dni w tygodniu, oprócz weekendów, nie miał gdzie spać.

Jesteś ze mną chce wiedzieć i tyle.
Wiesz chociaż jak się nazywa?
Dokłada się do kosztów mieszkania i utrzymania?

19

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
wieka napisał/a:
Logiczna napisał/a:
wieka napisał/a:

A stan cywilny, dzieci?
Powinnaś pytać, nie czekać aż on się otworzy...Mówić co Ci doskwiera w tej relacji,  wygląda, że on coś ukrywa.
Bo teraz udajesz, że wszystko jej ok, jak nie jest.

Nie udaję. Zgłaszałam, że mi to nie pasuje.

Pytaj wprost.

Będzie unikał odpowiedzi, bo mu pasuje taka sytuacja.
Ale też wygląda to tak, że autorka niespecjalnie się interesuje, zadaje tylko delikatne pytania, bo uważa, że nie wypada.  Byłaś autorko, w jego miejscowości? Znasz adres tego człowieka, wiesz, gdzie pracuje?
Może być tak, że sprzedał mieszkanie i nie ma gdzie mieszkać, ale powinien to powiedzieć otwarcie.

20

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Kasssja napisał/a:

Niewiarygodne, że można z kimś pomieszkiwać, sypiać i nie wiedzieć, czy on nie mieszka z jakąś ex albo nawet nie ex yikes

Dokładnie. Wpuściłaś kogoś do życia i swojego świata, nie sprawdzając podstawowych informacji. Facet ewidentnie coś ukrywa i tylko bezpośrednia konfrontacja wyjaśni sprawę. Związek to uczciwość, spontaniczność i zaufanie. U Ciebie brakuje podstawowych rzeczy.

21 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-03-23 11:47:01)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

No własnie, autorko: czy on partycypuje w kosztach życia u ciebie? 5 dni w tygodniu, to 20 dni w miesiącu, czyli więcej mieszka u ciebie niż gdziekolwiek indziej. Powinien płacić za media i czynsz, robić zakupy, sprzątać jak domownik. Czy robi to wszystko, czy po prostu jest twoim "gościem" przez 2/3 każdego miesiąca?
I to bardzo tajemniczym gościem, który nie czuje się zobowiązany do komunikowania się z tobą na temat swojego życia poza twoim mieszkaniem. A czy masz w ogole jakikolwiek dowód na to, że on to mieszkanie kupił i ono się buduje? Gdybym chciała kogoś okłamać na temat stanu posiadania, to właśnie taką historię bym wymyśliła, bo zamyka "buzię" pytającym - no zapłaciłem, stać mnie było, wybrałem nowe budownictwo, muszę poczekać na oddanie. Wygodne to wink

Z każdym takim kolejnym wątkiem na forum coraz mocniej się zastanawiam, czemu ludzie robią to samym sobie? Dlaczego tkwią w układach korzystnych tylko dla drugiej strony? Ze strachu przed samotnością? Dla tych paru miłych przyjemności ze "związku", jak seks, przytulanko w nocy i wspólne śniadania?

22

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Kasssja napisał/a:

No własnie, autorko: czy on partycypuje w kosztach życia u ciebie? 5 dni w tygodniu, to 20 dni w miesiącu, czyli więcej mieszka u ciebie niż gdziekolwiek indziej. Powinien płacić za media i czynsz, robić zakupy, sprzątać jak domownik. Czy robi to wszystko, czy po prostu jest twoim "gościem" przez 2/3 każdego miesiąca?
I to bardzo tajemniczym gościem, który nie czuje się zobowiązany do komunikowania się z tobą na temat swojego życia poza twoim mieszkaniem. A czy masz w ogole jakikolwiek dowód na to, że on to mieszkanie kupił i ono się buduje? Gdybym chciała kogoś okłamać na temat stanu posiadania, to właśnie taką historię bym wymyśliła, bo zamyka "buzię" pytającym - no zapłaciłem, stać mnie było, wybrałem nowe budownictwo, muszę poczekać na oddanie. Wygodne to wink

Z każdym takim kolejnym wątkiem na forum coraz mocniej się zastanawiam, czemu ludzie robią to samym sobie? Dlaczego tkwią w układach korzystnych tylko dla drugiej strony? Ze strachu przed samotnością? Dla tych paru miłych przyjemności ze "związku", jak seks, przytulanko w nocy i wspólne śniadania?

A jak mam go zweryfikować? Kazać mu pokazać umowę z deweloperem? Przecież to jego sprawy, jego życie, które miał już wcześniej, przede mną. Nie ma powodu myśleć, że mówi nieprawdę. Mieszka teraz daleko od pracy, codzienne dojazdy itd., logiczne jest przeprowadzić się do dużego miasta, w którym pracuje, i to właśnie będzie robił. Prawdopodobny powód, że mnie do siebie nie zaprosił jest pewnie prozaiczny - zamieszkanie z rodziną, albo chwilowo niższy standard życia. O tym wszystkim należy rozmawiać i to prawda, jak ktoś wyżej stwierdził, że to mój problem, bo boję się pytać, co jest w sumie irracjonalne i uświadomiłam to sobie. Jestem gotowa z nim o tym porozmawiać, on ze mną też, w weekend będę mądrzejsza o tę wiedzę. Jeśli chodzi o jego pomieszkiwanie u mnie, sam nigdy się nie wpraszał, po prostu ciężko mi się z nim rozstać i sama proponuję, by został. Pracuje daleko, więc widzimy się już po 20 jak wraca z pracy, czasem to jest 5 dni, czasem 3. Partner robi zakupy, raz ja, raz on, robi posiłki, czasami jemy na mieście (płacimy na zmianę, ale też często sam zaprasza na obiady lub kolacje). Nie płaci czynszów, bo w sumie nie rozmawialiśmy o takim stałym mieszkaniu razem, nie zniósł tu wszystkich swoich rzeczy, można je policzyć na palcach jednej ręki, on mieszka u siebie. Oczywiście trochę jest tak, że czuję się, jakby był w trybie gościa, więc chcę z nim porozmawiać i ustalić coś. Punktem wyjścia musi być ustalenie, jaką on ma sytuację mieszkaniową. Ja nie pytałam na początku, bo uznałam, że na pewno mi powie i że to wyjdzie jakoś naturalnie w rozmowie. Ale temat się nie klarował, stąd zaczęły się moje pytania, które opisałam w wątku i takie odpowiedzi trochę ucinające, ale z obietnicą rozwinięcia. Poczułam, że doszłam już do swoich limitów, i mam takie samo zdanie jak forowicze, czas pogadać całkiem wprost: gdzie mieszkasz/ czy planujesz tam zostać/kiedy tam pojedziemy, bo bym chciała i mam taką potrzebę żeby móc się czuć bezpiecznie przy Tobie i aby sprawy były jasne. I co z mieszkaniem u mnie. Jestem dobrej myśli, że za dwa dni będzie po temacie, klarownie i bez niedomówień.

23 Ostatnio edytowany przez stodwa (2023-03-23 13:43:00)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Masz duże ciśnienie, 5 miesięcy znajomości to strasznie mało, a ty podkręcasz tempo, nawet nie wytestowaliście się jeszcze w walce.


Kasssja napisał/a:

No własnie, autorko: czy on partycypuje w kosztach życia u ciebie? 5 dni w tygodniu, to 20 dni w miesiącu, czyli więcej mieszka u ciebie niż gdziekolwiek indziej. Powinien płacić za media i czynsz, robić zakupy, sprzątać jak domownik. Czy robi to wszystko, czy po prostu jest twoim "gościem" przez 2/3 każdego miesiąca?
I to bardzo tajemniczym gościem, który nie czuje się zobowiązany do komunikowania się z tobą na temat swojego życia poza twoim mieszkaniem. A czy masz w ogole jakikolwiek dowód na to, że on to mieszkanie kupił i ono się buduje? Gdybym chciała kogoś okłamać na temat stanu posiadania, to właśnie taką historię bym wymyśliła, bo zamyka "buzię" pytającym - no zapłaciłem, stać mnie było, wybrałem nowe budownictwo, muszę poczekać na oddanie. Wygodne to wink

Z każdym takim kolejnym wątkiem na forum coraz mocniej się zastanawiam, czemu ludzie robią to samym sobie? Dlaczego tkwią w układach korzystnych tylko dla drugiej strony? Ze strachu przed samotnością? Dla tych paru miłych przyjemności ze "związku", jak seks, przytulanko w nocy i wspólne śniadania?


Czy ty wiesz że mieszkając z kimś razem do dzielenia nie należą tylko obowiązki ale i przywileje? Rozumiesz co to znaczy mieszkać wspólnie dzielić miejsce zamieszkania?

24

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:
Kasssja napisał/a:

No własnie, autorko: czy on partycypuje w kosztach życia u ciebie? 5 dni w tygodniu, to 20 dni w miesiącu, czyli więcej mieszka u ciebie niż gdziekolwiek indziej. Powinien płacić za media i czynsz, robić zakupy, sprzątać jak domownik. Czy robi to wszystko, czy po prostu jest twoim "gościem" przez 2/3 każdego miesiąca?
I to bardzo tajemniczym gościem, który nie czuje się zobowiązany do komunikowania się z tobą na temat swojego życia poza twoim mieszkaniem. A czy masz w ogole jakikolwiek dowód na to, że on to mieszkanie kupił i ono się buduje? Gdybym chciała kogoś okłamać na temat stanu posiadania, to właśnie taką historię bym wymyśliła, bo zamyka "buzię" pytającym - no zapłaciłem, stać mnie było, wybrałem nowe budownictwo, muszę poczekać na oddanie. Wygodne to wink

Z każdym takim kolejnym wątkiem na forum coraz mocniej się zastanawiam, czemu ludzie robią to samym sobie? Dlaczego tkwią w układach korzystnych tylko dla drugiej strony? Ze strachu przed samotnością? Dla tych paru miłych przyjemności ze "związku", jak seks, przytulanko w nocy i wspólne śniadania?

A jak mam go zweryfikować? Kazać mu pokazać umowę z deweloperem? Przecież to jego sprawy, jego życie, które miał już wcześniej, przede mną. Nie ma powodu myśleć, że mówi nieprawdę. Mieszka teraz daleko od pracy, codzienne dojazdy itd., logiczne jest przeprowadzić się do dużego miasta, w którym pracuje, i to właśnie będzie robił. Prawdopodobny powód, że mnie do siebie nie zaprosił jest pewnie prozaiczny - zamieszkanie z rodziną, albo chwilowo niższy standard życia. O tym wszystkim należy rozmawiać i to prawda, jak ktoś wyżej stwierdził, że to mój problem, bo boję się pytać, co jest w sumie irracjonalne i uświadomiłam to sobie. Jestem gotowa z nim o tym porozmawiać, on ze mną też, w weekend będę mądrzejsza o tę wiedzę. Jeśli chodzi o jego pomieszkiwanie u mnie, sam nigdy się nie wpraszał, po prostu ciężko mi się z nim rozstać i sama proponuję, by został. Pracuje daleko, więc widzimy się już po 20 jak wraca z pracy, czasem to jest 5 dni, czasem 3. Partner robi zakupy, raz ja, raz on, robi posiłki, czasami jemy na mieście (płacimy na zmianę, ale też często sam zaprasza na obiady lub kolacje). Nie płaci czynszów, bo w sumie nie rozmawialiśmy o takim stałym mieszkaniu razem, nie zniósł tu wszystkich swoich rzeczy, można je policzyć na palcach jednej ręki, on mieszka u siebie. Oczywiście trochę jest tak, że czuję się, jakby był w trybie gościa, więc chcę z nim porozmawiać i ustalić coś. Punktem wyjścia musi być ustalenie, jaką on ma sytuację mieszkaniową. Ja nie pytałam na początku, bo uznałam, że na pewno mi powie i że to wyjdzie jakoś naturalnie w rozmowie. Ale temat się nie klarował, stąd zaczęły się moje pytania, które opisałam w wątku i takie odpowiedzi trochę ucinające, ale z obietnicą rozwinięcia. Poczułam, że doszłam już do swoich limitów, i mam takie samo zdanie jak forowicze, czas pogadać całkiem wprost: gdzie mieszkasz/ czy planujesz tam zostać/kiedy tam pojedziemy, bo bym chciała i mam taką potrzebę żeby móc się czuć bezpiecznie przy Tobie i aby sprawy były jasne. I co z mieszkaniem u mnie. Jestem dobrej myśli, że za dwa dni będzie po temacie, klarownie i bez niedomówień.

Punktem wyjścia jest ustalenie nie to jaką ma sytuację mieszkaniową a to, co robi w weekendy, gdzie i z kim, bo z tego co piszesz - o ile dobrze rozumiem - w weekendy Twój facet znika z Twojego życia. Wygląda to tak jakby w mieście oddalonym od jego aktualnego miejsca zamieszkania miał hotel w postaci Twojego mieszkania nazywając ten pobyt związkiem z Tobą. Dlaczego nigdy nie zostaje na weekend?

25

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
stodwa napisał/a:

Masz duże ciśnienie, 5 miesięcy znajomości to strasznie mało, a ty podkręcasz tempo bo pewnie w głowie masz już jakiś sprytny plan big_smile


Kasssja napisał/a:

No własnie, autorko: czy on partycypuje w kosztach życia u ciebie? 5 dni w tygodniu, to 20 dni w miesiącu, czyli więcej mieszka u ciebie niż gdziekolwiek indziej. Powinien płacić za media i czynsz, robić zakupy, sprzątać jak domownik. Czy robi to wszystko, czy po prostu jest twoim "gościem" przez 2/3 każdego miesiąca?
I to bardzo tajemniczym gościem, który nie czuje się zobowiązany do komunikowania się z tobą na temat swojego życia poza twoim mieszkaniem. A czy masz w ogole jakikolwiek dowód na to, że on to mieszkanie kupił i ono się buduje? Gdybym chciała kogoś okłamać na temat stanu posiadania, to właśnie taką historię bym wymyśliła, bo zamyka "buzię" pytającym - no zapłaciłem, stać mnie było, wybrałem nowe budownictwo, muszę poczekać na oddanie. Wygodne to wink

Z każdym takim kolejnym wątkiem na forum coraz mocniej się zastanawiam, czemu ludzie robią to samym sobie? Dlaczego tkwią w układach korzystnych tylko dla drugiej strony? Ze strachu przed samotnością? Dla tych paru miłych przyjemności ze "związku", jak seks, przytulanko w nocy i wspólne śniadania?


Czy ty wiesz że mieszkając z kimś razem do dzielenia nie należą tylko obowiązki ale i przywileje? Rozumiesz co to znaczy?

No właśnie z tego powodu, że staż mamy krótki, czuję się niezręcznie, by pytać partnera o osobiste sprawy. Nie wiem, czy ja bym się czuła komfortowo, gdyby on mi zaglądał do stanu majątkowego i umów. Dlatego przyjęłam co mi powiedział, że mieszkanie się buduje, bez urządzania dochodzenia, bez "sprawdzania" informacji, które podał. Dla mnie to by było chore,
takie sprawdzanie, czy naprawdę ktoś to robi w związkach, które mają kilka miesięcy? Chodzi mi tylko o równowagę w relacji, żebyśmy mogli po równo się gościć, to nie fair, że ja go wpuściłam do naszej codzienności (mojej i córki), a on mnie do swojej nie. Z żadnym planem i ciśnieniem nie ma to nic wspólnego, po prostu naturalnie rodzą się jakieś pytania na tym etapie.

26

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:
Kasssja napisał/a:

No własnie, autorko: czy on partycypuje w kosztach życia u ciebie? 5 dni w tygodniu, to 20 dni w miesiącu, czyli więcej mieszka u ciebie niż gdziekolwiek indziej. Powinien płacić za media i czynsz, robić zakupy, sprzątać jak domownik. Czy robi to wszystko, czy po prostu jest twoim "gościem" przez 2/3 każdego miesiąca?
I to bardzo tajemniczym gościem, który nie czuje się zobowiązany do komunikowania się z tobą na temat swojego życia poza twoim mieszkaniem. A czy masz w ogole jakikolwiek dowód na to, że on to mieszkanie kupił i ono się buduje? Gdybym chciała kogoś okłamać na temat stanu posiadania, to właśnie taką historię bym wymyśliła, bo zamyka "buzię" pytającym - no zapłaciłem, stać mnie było, wybrałem nowe budownictwo, muszę poczekać na oddanie. Wygodne to wink

Z każdym takim kolejnym wątkiem na forum coraz mocniej się zastanawiam, czemu ludzie robią to samym sobie? Dlaczego tkwią w układach korzystnych tylko dla drugiej strony? Ze strachu przed samotnością? Dla tych paru miłych przyjemności ze "związku", jak seks, przytulanko w nocy i wspólne śniadania?

A jak mam go zweryfikować? Kazać mu pokazać umowę z deweloperem? Przecież to jego sprawy, jego życie, które miał już wcześniej, przede mną. Nie ma powodu myśleć, że mówi nieprawdę. Mieszka teraz daleko od pracy, codzienne dojazdy itd., logiczne jest przeprowadzić się do dużego miasta, w którym pracuje, i to właśnie będzie robił. Prawdopodobny powód, że mnie do siebie nie zaprosił jest pewnie prozaiczny - zamieszkanie z rodziną, albo chwilowo niższy standard życia. O tym wszystkim należy rozmawiać i to prawda, jak ktoś wyżej stwierdził, że to mój problem, bo boję się pytać, co jest w sumie irracjonalne i uświadomiłam to sobie. Jestem gotowa z nim o tym porozmawiać, on ze mną też, w weekend będę mądrzejsza o tę wiedzę. Jeśli chodzi o jego pomieszkiwanie u mnie, sam nigdy się nie wpraszał, po prostu ciężko mi się z nim rozstać i sama proponuję, by został. Pracuje daleko, więc widzimy się już po 20 jak wraca z pracy, czasem to jest 5 dni, czasem 3. Partner robi zakupy, raz ja, raz on, robi posiłki, czasami jemy na mieście (płacimy na zmianę, ale też często sam zaprasza na obiady lub kolacje). Nie płaci czynszów, bo w sumie nie rozmawialiśmy o takim stałym mieszkaniu razem, nie zniósł tu wszystkich swoich rzeczy, można je policzyć na palcach jednej ręki, on mieszka u siebie. Oczywiście trochę jest tak, że czuję się, jakby był w trybie gościa, więc chcę z nim porozmawiać i ustalić coś. Punktem wyjścia musi być ustalenie, jaką on ma sytuację mieszkaniową. Ja nie pytałam na początku, bo uznałam, że na pewno mi powie i że to wyjdzie jakoś naturalnie w rozmowie. Ale temat się nie klarował, stąd zaczęły się moje pytania, które opisałam w wątku i takie odpowiedzi trochę ucinające, ale z obietnicą rozwinięcia. Poczułam, że doszłam już do swoich limitów, i mam takie samo zdanie jak forowicze, czas pogadać całkiem wprost: gdzie mieszkasz/ czy planujesz tam zostać/kiedy tam pojedziemy, bo bym chciała i mam taką potrzebę żeby móc się czuć bezpiecznie przy Tobie i aby sprawy były jasne. I co z mieszkaniem u mnie. Jestem dobrej myśli, że za dwa dni będzie po temacie, klarownie i bez niedomówień.

Punktem wyjścia jest ustalenie nie to jaką ma sytuację mieszkaniową a to, co robi w weekendy, gdzie i z kim, bo z tego co piszesz - o ile dobrze rozumiem - w weekendy Twój facet znika z Twojego życia. Wygląda to tak jakby w mieście oddalonym od jego aktualnego miejsca zamieszkania miał hotel w postaci Twojego mieszkania nazywając ten pobyt związkiem z Tobą. Dlaczego nigdy nie zostaje na weekend?

Gdzie napisałam, że nie zostaje na weekend? Zawsze zostaje. To są zazwyczaj dni piątek - wtorek albo sobota- środa, różnie. W inne dni na mieście, albo organizujemy jakieś wyjście, typu kolacja/drink/spacer/kino.

27

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
stodwa napisał/a:

Masz duże ciśnienie, 5 miesięcy znajomości to strasznie mało, a ty podkręcasz tempo, nawet nie wytestowaliście się jeszcze w walce.


Kasssja napisał/a:

No własnie, autorko: czy on partycypuje w kosztach życia u ciebie? 5 dni w tygodniu, to 20 dni w miesiącu, czyli więcej mieszka u ciebie niż gdziekolwiek indziej. Powinien płacić za media i czynsz, robić zakupy, sprzątać jak domownik. Czy robi to wszystko, czy po prostu jest twoim "gościem" przez 2/3 każdego miesiąca?
I to bardzo tajemniczym gościem, który nie czuje się zobowiązany do komunikowania się z tobą na temat swojego życia poza twoim mieszkaniem. A czy masz w ogole jakikolwiek dowód na to, że on to mieszkanie kupił i ono się buduje? Gdybym chciała kogoś okłamać na temat stanu posiadania, to właśnie taką historię bym wymyśliła, bo zamyka "buzię" pytającym - no zapłaciłem, stać mnie było, wybrałem nowe budownictwo, muszę poczekać na oddanie. Wygodne to wink

Z każdym takim kolejnym wątkiem na forum coraz mocniej się zastanawiam, czemu ludzie robią to samym sobie? Dlaczego tkwią w układach korzystnych tylko dla drugiej strony? Ze strachu przed samotnością? Dla tych paru miłych przyjemności ze "związku", jak seks, przytulanko w nocy i wspólne śniadania?


Czy ty wiesz że mieszkając z kimś razem do dzielenia nie należą tylko obowiązki ale i przywileje? Rozumiesz co to znaczy mieszkać wspólnie dzielić miejsce zamieszkania?


Nie wierzę. Przywileje?
Facet od kilku miesięcy mieszka u mnie 3/4 miesiąca praktycznie za friko, bo nie płaci czynszu, nie ponosi opłat np za media, jedynie zrobi jakieś zakupy, ja nie wiem gdzie znika na weekendy, a ja mam siedzieć spokojnie i zastanawiać się czy mojemu gościowi na pewno miło jest mieszkać pod moim dachem.
Facet na pewno posiada klucz do mieszkania autorki, przychodzi do niej kiedy chce i korzysta ze wszystkiego niczym domownik.
Wprawdzie przywiózł ze sobą niewiele rzeczy, może jakieś przybory toaletowe, bieliznę na zmianę, jakby chciał pokazać, że on tam nie mieszka, bo wpadł tylko na chwilę itd
A autorka ma zastanawiać się jakie to jeszcze przywileje należą się jej gościowi.

Autorko, zaprosiłaś do swojego domu nie wiadomo kogo właściwie. Nie boisz się?
Dlaczego wy kobiety jesteście takie głupie?

28

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

Gdzie napisałam, że nie zostaje na weekend? Zawsze zostaje. To są zazwyczaj dni piątek - wtorek albo sobota- środa, różnie. W inne dni na mieście, albo organizujemy jakieś wyjście, typu kolacja/drink/spacer/kino.

Co nie zmienia faktu że jest to zawsze 5 dni, 5 dni roboczych, kiedy jest w pracy, tak?

29

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
ulle napisał/a:
stodwa napisał/a:

Masz duże ciśnienie, 5 miesięcy znajomości to strasznie mało, a ty podkręcasz tempo, nawet nie wytestowaliście się jeszcze w walce.


Kasssja napisał/a:

No własnie, autorko: czy on partycypuje w kosztach życia u ciebie? 5 dni w tygodniu, to 20 dni w miesiącu, czyli więcej mieszka u ciebie niż gdziekolwiek indziej. Powinien płacić za media i czynsz, robić zakupy, sprzątać jak domownik. Czy robi to wszystko, czy po prostu jest twoim "gościem" przez 2/3 każdego miesiąca?
I to bardzo tajemniczym gościem, który nie czuje się zobowiązany do komunikowania się z tobą na temat swojego życia poza twoim mieszkaniem. A czy masz w ogole jakikolwiek dowód na to, że on to mieszkanie kupił i ono się buduje? Gdybym chciała kogoś okłamać na temat stanu posiadania, to właśnie taką historię bym wymyśliła, bo zamyka "buzię" pytającym - no zapłaciłem, stać mnie było, wybrałem nowe budownictwo, muszę poczekać na oddanie. Wygodne to wink

Z każdym takim kolejnym wątkiem na forum coraz mocniej się zastanawiam, czemu ludzie robią to samym sobie? Dlaczego tkwią w układach korzystnych tylko dla drugiej strony? Ze strachu przed samotnością? Dla tych paru miłych przyjemności ze "związku", jak seks, przytulanko w nocy i wspólne śniadania?


Czy ty wiesz że mieszkając z kimś razem do dzielenia nie należą tylko obowiązki ale i przywileje? Rozumiesz co to znaczy mieszkać wspólnie dzielić miejsce zamieszkania?


Nie wierzę. Przywileje?
Facet od kilku miesięcy mieszka u mnie 3/4 miesiąca praktycznie za friko, bo nie płaci czynszu, nie ponosi opłat np za media, jedynie zrobi jakieś zakupy, ja nie wiem gdzie znika na weekendy, a ja mam siedzieć spokojnie i zastanawiać się czy mojemu gościowi na pewno miło jest mieszkać pod moim dachem.
Facet na pewno posiada klucz do mieszkania autorki, przychodzi do niej kiedy chce i korzysta ze wszystkiego niczym domownik.
Wprawdzie przywiózł ze sobą niewiele rzeczy, może jakieś przybory toaletowe, bieliznę na zmianę, jakby chciał pokazać, że on tam nie mieszka, bo wpadł tylko na chwilę itd
A autorka ma zastanawiać się jakie to jeszcze przywileje należą się jej gościowi.

Autorko, zaprosiłaś do swojego domu nie wiadomo kogo właściwie. Nie boisz się?
Dlaczego wy kobiety jesteście takie głupie?

Bardzo tu wyolbrzymiacie sprawę, nie jest u mnie ciągle 5 dni w tygodniu, i nie ma klucza, i nie przychodzi do mnie kiedy chce, tylko ustalamy to wspólnie. Na weekendy nie znika, spędza je ZE MNĄ. Zalecam dobrze czytać ze zrozumieniem i sobie nie dopowiadać. Ktoś wyżej zinterpretował, że 5 dni w tygodniu to dni bez weekendów, i tak poszła fama, że gość znika na weekend. Otóż nie. W chacie mało przesiadujemy, to są krótkie zajawki, zwłaszcza jak wraca późno po pracy. W weekendy spędzamy czas poza domem (kino, teatr, wyjazdy do większych miast w pobliżu). Obiady na mieście. Nikt mnie nie wykorzystuje, spotykamy się normalnie, chcemy być jak najczęściej ze sobą, nic w tym dziwnego. Jak bym napisała, że widzimy się raz w tygodniu to by była afera, że gość ma podwójne życie. Jak piszę, że spędzamy 3-5 dni razem, to jest, że mu wygodnie/że wykorzystuje. Jezuuuu. To dobrze, że jest w stanie przejechać tyle kilometrów, albo wraca po pracy zryty, żeby tylko ze mną pobyć. Co do personaliów, znam, widziałam dowód, auto, rejestrację, wiem, gdzie pracuje. Co mam jeszcze zrobić? Detektywa wynająć? Mam wrażenie, że niektórzy tutaj mają jakieś fobie albo są control-freakami. Wyluzujcie. Bać to się można na pierwszej randce z obcym gościem u niego w domu. Ja tam się czuję bezpiecznie.

30 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-03-23 14:21:45)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

Cześć wszystkim, jestem w związku od ok. pięciu miesięcy, jesteśmy oboje koło 40. Dzieli nas pewna odległość (kilkadziesiąt km), ale spędzamy ze sobą do 5 dni w tygodniu (on przyjeżdża do mnie i jest ze mną cały czas, stąd jeździ do pracy i z niej wraca) i tak jest praktycznie co tydzień. W nieliczne dni, kiedy się nie widzimy, jesteśmy w stałym kontakcie smsowym i telefonicznym, rozmawiając przez wiele godzin wieczorami. (...)

Gdzie, co i z kim robi w te nieliczne dni, wiesz?

31

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Gdzie napisałam, że nie zostaje na weekend? Zawsze zostaje. To są zazwyczaj dni piątek - wtorek albo sobota- środa, różnie. W inne dni na mieście, albo organizujemy jakieś wyjście, typu kolacja/drink/spacer/kino.

Co nie zmienia faktu że jest to zawsze 5 dni, 5 dni roboczych, kiedy jest w pracy, tak?


Nie. Przyjeżdża np. w piątek po pracy. Spędzamy weekend. W poniedziałek rano jedzie do pracy, wraca z niej koło 19.30. We wtorek tak samo, ale nie zawsze, zależy jak ustalimy, jakie głównie ja mam plany (czasem mam dodatkową pracę albo wyjście tylko z córką lub wyjazd). Czasem się umawiamy w sobotę, bywało, że w niedzielę, wtedy te dni się przesuwają, ale zawsze minimum te trzy dni z rzędu staramy się spędzać razem, to są różne dni.

32

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Cześć wszystkim, jestem w związku od ok. pięciu miesięcy, jesteśmy oboje koło 40. Dzieli nas pewna odległość (kilkadziesiąt km), ale spędzamy ze sobą do 5 dni w tygodniu (on przyjeżdża do mnie i jest ze mną cały czas, stąd jeździ do pracy i z niej wraca) i tak jest praktycznie co tydzień. W nieliczne dni, kiedy się nie widzimy, jesteśmy w stałym kontakcie smsowym i telefonicznym, rozmawiając przez wiele godzin wieczorami. (...)

Gdzie, co i z kim robi w te nieliczne dni, wiesz?

Jak normalny człowiek, jest w pracy, po pracy siłownia (3x w tyg i są to zawsze te same dni) lub wyjście do znajomych (rzadziej),  potem powrót do domu. I od razu do siebie dzwonimy, rozmawiając często do późna. I nie, nie rozmawia ze mną z garażu ani z piwnicy. Ja mam z nim STAŁY i regularny kontakt, jak jest w drodze do pracy, w pracy i poza pracą;  nie doszukujmy się tu niczego, bo niczego tu nie ma. 
BTW - 5 dni w tygodniu oznacza 5 dni miedzy poniedziałkiem a niedzielą, bo to jest dla mnie tydzień. Nie chodzi o wyłącznie dni robocze.

33 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-03-23 14:34:47)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Cześć wszystkim, jestem w związku od ok. pięciu miesięcy, jesteśmy oboje koło 40. Dzieli nas pewna odległość (kilkadziesiąt km), ale spędzamy ze sobą do 5 dni w tygodniu (on przyjeżdża do mnie i jest ze mną cały czas, stąd jeździ do pracy i z niej wraca) i tak jest praktycznie co tydzień. W nieliczne dni, kiedy się nie widzimy, jesteśmy w stałym kontakcie smsowym i telefonicznym, rozmawiając przez wiele godzin wieczorami. (...)

Gdzie, co i z kim robi w te nieliczne dni, wiesz?

Jak normalny człowiek, jest w pracy, po pracy siłownia (3x w tyg i są to zawsze te same dni) lub wyjście do znajomych (rzadziej),  potem powrót do domu. I od razu do siebie dzwonimy, rozmawiając często do późna. I nie, nie rozmawia ze mną z garażu ani z piwnicy. Ja mam z nim STAŁY i regularny kontakt, jak jest w drodze do pracy, w pracy i poza pracą;  nie doszukujmy się tu niczego, bo niczego tu nie ma.

Hmm... To skąd tytuł wątku? - Nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Powtórzę pytanie - czy znasz miejscowość, adres miejsca do którego wraca? Kto tam mieszka? Gdzie to jest?
Gdzie ma być zlokalizowane jego docelowe mieszkanie, które dopiero się buduje?

34

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Gdzie, co i z kim robi w te nieliczne dni, wiesz?

Jak normalny człowiek, jest w pracy, po pracy siłownia (3x w tyg i są to zawsze te same dni) lub wyjście do znajomych (rzadziej),  potem powrót do domu. I od razu do siebie dzwonimy, rozmawiając często do późna. I nie, nie rozmawia ze mną z garażu ani z piwnicy. Ja mam z nim STAŁY i regularny kontakt, jak jest w drodze do pracy, w pracy i poza pracą;  nie doszukujmy się tu niczego, bo niczego tu nie ma.

Hmm... To skąd tytuł wątku? - Nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Bo mnie irytuje, że nie zaprosił mnie do siebie. To taka podstawowa rzecz. Inne rzeczy wiemy o sobie, lubię z nim rozmawiać, tylko ten jeden temat jakoś się nam nie wyklarował, tzn. sam niewiele o tym mówił. Czekałam na jakiś jego ruch i inicjatywę. Nie było. To zaczęłam pytać ogólnie. Nie było jasnej odpowiedzi. Więc zapytam w ten weekend wprost i będzie po sprawie. Na pytanie wprost musi być wprost odpowiedź, chcę wiedzieć dlaczego mnie nie zaprosił. Prosta sprawa, tylko niepotrzebnie się tak certolę. Taki mam charakter. Nie zawsze wszystko załatwiam od razu, zwłaszcza jak mam się o coś upomnieć. Pracuję nad tym. smile

35

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Doszedł wątek dziecka. Bardzo pochopnie i naiwnie wprowadziłaś kogoś w swoją rodzinę i dom, bez znajomości tego, skąd pan jest, gdzie mieszka, jaki ma lifestyle, gdzie pracuje i z jakiej rodziny pochodzi. Związek na odległość w wieku 40 lat jest obciążony ryzkiem. Wyjaśni sprawę jak najszybciej, bo możesz się obudzić z ręką w nocniku i ze zranionymi uczuciami.

36

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Gdzie, co i z kim robi w te nieliczne dni, wiesz?

Jak normalny człowiek, jest w pracy, po pracy siłownia (3x w tyg i są to zawsze te same dni) lub wyjście do znajomych (rzadziej),  potem powrót do domu. I od razu do siebie dzwonimy, rozmawiając często do późna. I nie, nie rozmawia ze mną z garażu ani z piwnicy. Ja mam z nim STAŁY i regularny kontakt, jak jest w drodze do pracy, w pracy i poza pracą;  nie doszukujmy się tu niczego, bo niczego tu nie ma.

Hmm... To skąd tytuł wątku? - Nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Powtórzę pytanie - czy znasz miejscowość, adres miejsca do którego wraca? Kto tam mieszka? Gdzie to jest?
Gdzie ma być zlokalizowane jego docelowe mieszkanie, które dopiero się buduje?

Tak, wiem, znam nazwę miejscowości, pytałam o to, i o lokalizację; nowe mieszkanie wiem też, osiedle, ulica.

37

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

Bo mnie irytuje, że nie zaprosił mnie do siebie. To taka podstawowa rzecz. Inne rzeczy wiemy o sobie, lubię z nim rozmawiać, tylko ten jeden temat jakoś się nam nie wyklarował, tzn. sam niewiele o tym mówił. Czekałam na jakiś jego ruch i inicjatywę. Nie było. To zaczęłam pytać ogólnie. Nie było jasnej odpowiedzi. Więc zapytam w ten weekend wprost i będzie po sprawie. Na pytanie wprost musi być wprost odpowiedź, chcę wiedzieć dlaczego mnie nie zaprosił. Prosta sprawa, tylko niepotrzebnie się tak certolę. Taki mam charakter. Nie zawsze wszystko załatwiam od razu, zwłaszcza jak mam się o coś upomnieć. Pracuję nad tym. smile

Czyli jeśli Pan nagle zniknie z Twojego życia, przestanie odbierać telefon a w miejscu pracy (o którym wiesz gdzie sie znajduje?) powiedzą Ci że ktoś taki już tu nie pracuje względnie nigdy nie pracował, to w zasadzie nie wiesz gdzie go szukać, tak?

38

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
twojeslowo napisał/a:

Doszedł wątek dziecka. Bardzo pochopnie i naiwnie wprowadziłaś kogoś w swoją rodzinę i dom, bez znajomości tego, skąd pan jest, gdzie mieszka, jaki ma lifestyle, gdzie pracuje i z jakiej rodziny pochodzi. Związek na odległość w wieku 40 lat jest obciążony ryzkiem. Wyjaśni sprawę jak najszybciej, bo możesz się obudzić z ręką w nocniku i ze zranionymi uczuciami.

Dziękuję za opinię. smile Wiem, skąd pan jest, rozmawialiśmy o naszych rodzinach, wiem wszystko, co wiedzą ludzie w związkach zanim oficjalnie poznają rodziców czy rodzinę wybranka. Córka jest prawie dorosła, lubimy wszyscy razem spędzać czas.

39

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Jak normalny człowiek, jest w pracy, po pracy siłownia (3x w tyg i są to zawsze te same dni) lub wyjście do znajomych (rzadziej),  potem powrót do domu. I od razu do siebie dzwonimy, rozmawiając często do późna. I nie, nie rozmawia ze mną z garażu ani z piwnicy. Ja mam z nim STAŁY i regularny kontakt, jak jest w drodze do pracy, w pracy i poza pracą;  nie doszukujmy się tu niczego, bo niczego tu nie ma.

Hmm... To skąd tytuł wątku? - Nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Powtórzę pytanie - czy znasz miejscowość, adres miejsca do którego wraca? Kto tam mieszka? Gdzie to jest?
Gdzie ma być zlokalizowane jego docelowe mieszkanie, które dopiero się buduje?

Tak, wiem, znam nazwę miejscowości, pytałam o to, i o lokalizację; nowe mieszkanie wiem też, osiedle, ulica.

To w zasadzie w czym problem? W tym że czujesz się jakbyś prowadziła hotel?

40

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

Dziękuję za opinię. smile Wiem, skąd pan jest, rozmawialiśmy o naszych rodzinach, wiem wszystko, co wiedzą ludzie w związkach zanim oficjalnie poznają rodziców czy rodzinę wybranka. Córka jest prawie dorosła, lubimy wszyscy razem spędzać czas.

Dobrze, że jest tak wspaniale, inaczej nie przyszłabyś z problemem na ogólnopolskie forum wink.

41 Ostatnio edytowany przez Logiczna (2023-03-23 14:56:07)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Bo mnie irytuje, że nie zaprosił mnie do siebie. To taka podstawowa rzecz. Inne rzeczy wiemy o sobie, lubię z nim rozmawiać, tylko ten jeden temat jakoś się nam nie wyklarował, tzn. sam niewiele o tym mówił. Czekałam na jakiś jego ruch i inicjatywę. Nie było. To zaczęłam pytać ogólnie. Nie było jasnej odpowiedzi. Więc zapytam w ten weekend wprost i będzie po sprawie. Na pytanie wprost musi być wprost odpowiedź, chcę wiedzieć dlaczego mnie nie zaprosił. Prosta sprawa, tylko niepotrzebnie się tak certolę. Taki mam charakter. Nie zawsze wszystko załatwiam od razu, zwłaszcza jak mam się o coś upomnieć. Pracuję nad tym. smile

Czyli jeśli Pan nagle zniknie z Twojego życia, przestanie odbierać telefon a w miejscu pracy (o którym wiesz gdzie sie znajduje?) powiedzą Ci że ktoś taki już tu nie pracuje względnie nigdy nie pracował, to w zasadzie nie wiesz gdzie go szukać, tak?

Takich rzeczy nigdy nie można wykluczyć. Każda relacja to ryzyko. Jak to, że wsiądę do auta, i ktoś mnie rozjedzie na drodze. Staram się nie paraliżować swojego życia zamartwianiem się o to, co się jeszcze nie wydarzyło. Takie gdybanie nie ma umocowania w tu i teraz. I jako takie, nie jest dla mnie punktem odniesienia. To są twory myślowe. Hipotezy. Coś, co nie istnieje. Nie zajmuję się takimi rzeczami, staram się cieszyć życiem zamiast drżeć z niepokoju. Musiałabym w ogóle z domu nie wychodzić, bo a nuż się coś wydarzy. smile Jak ktoś chce zniknąć to zniknie, nawet jak byśmy pracowali w tym samym dziale. To, o czym piszesz, to są sztuczne zawory bezpieczeństwa. Nic tego nie daje. Ani ślub, ani dzieci, ani wspólny kredyt. Zawsze kto może odejść. Na łańcuchu nie trzymam, z rozstaniami radzę sobie dobrze. Sama mogę też chcieć odejść. każdy ma takie prawo. Znikają nagle i całkowicie zazwyczaj ludzie, którzy mają lęk przed odrzuceniem lub inne zaburzenia. To jakiś procent społeczeństwa, więc tak, to jest realne, zawsze. smile

42

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

Martwi mnie jednak kilka rzeczy:
- partner nigdy mnie nie zaprosił do siebie, zapytany o to, mówi, że to nie problem, ale nic więcej za tym nie idzie, wiem tylko, że czeka na mieszkanie deweloperskie, budowa w toku
- nie poznałam nikogo z jego znajomych, rodziny (on z mojej też nie, mieszkam w tym mieście od niedawna, znajomi i rodzina są daleko), ostatnio uświadomiłam sobie, że gdyby coś mu się stało, to nawet nie wiem, gdzie go szukać, ani kogo pytać)
- ostatnio rozglądał się za meblami do nowego lokum, ale nie zapytał mnie o zdanie, ani nawet nie odniósł się do moich opinii (wysnułam wniosek, że może on nie myśli o mnie poważnie)
- nie padły żadne deklaracje uczuć, poza wyrazami wzajemnej troski, partner jest bardzo czuły, łatwo mówi o emocjach, ale nigdy nie słyszałam, żeby nazywał swoje uczucie miłością (miło byłoby usłyszeć, że się jest kochanym)

Przypomnijmy fakty wink. Facet ma Cię w pompce, nie traktuje Cię poważnie. Pewnie poznaliście się przez Internet. Niektórzy w Twoim wieku, po pół roku się zaręczają, jak wiedzą, że na siebie trafili i chcą założyć rodzinę. Ty za to sypiasz z kimś 5 dni w tygodniu, kogo dobrze nie znasz, nie znając jego rodziny, znajomych, nie będą w jego mieszkaniu. W głowie się to nie mieści smile.

43

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
twojeslowo napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Dziękuję za opinię. smile Wiem, skąd pan jest, rozmawialiśmy o naszych rodzinach, wiem wszystko, co wiedzą ludzie w związkach zanim oficjalnie poznają rodziców czy rodzinę wybranka. Córka jest prawie dorosła, lubimy wszyscy razem spędzać czas.

Dobrze, że jest tak wspaniale, inaczej nie przyszłabyś z problemem na ogólnopolskie forum wink.

Mam problem tu gdzie mam i nie mam tam gdzie nie mam. Relacja jest dla mnie satysfakcjonująca, co opisałam. Chcę tylko żeby mnie zaprosił. TYLE. Nie narzekam na partnera brak uwagi, troski, ilość czasu, dostępność. Problem mam ja, że nie pytam, to już ustaliliśmy. Więc zapytam i tyle. Nie wiem, po co z tym tak zwlekałam, bez sensu.

44

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

Mam problem tu gdzie mam i nie mam tam gdzie nie mam. Relacja jest dla mnie satysfakcjonująca, co opisałam. Chcę tylko żeby mnie zaprosił. TYLE. Nie narzekam na partnera brak uwagi, troski, ilość czasu, dostępność. Problem mam ja, że nie pytam, to już ustaliliśmy. Więc zapytam i tyle. Nie wiem, po co z tym tak zwlekałam, bez sensu.

Ty masz problem z zaufaniem, co jest fundamentem związku. Sypiasz z facetem, który coś ukrywa, a związek nie rokuje, bo nie rozwija się naturalnie. Cała reszta jest z Twojej paniki, aby nie zostać samą.

45

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
twojeslowo napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Martwi mnie jednak kilka rzeczy:
- partner nigdy mnie nie zaprosił do siebie, zapytany o to, mówi, że to nie problem, ale nic więcej za tym nie idzie, wiem tylko, że czeka na mieszkanie deweloperskie, budowa w toku
- nie poznałam nikogo z jego znajomych, rodziny (on z mojej też nie, mieszkam w tym mieście od niedawna, znajomi i rodzina są daleko), ostatnio uświadomiłam sobie, że gdyby coś mu się stało, to nawet nie wiem, gdzie go szukać, ani kogo pytać)
- ostatnio rozglądał się za meblami do nowego lokum, ale nie zapytał mnie o zdanie, ani nawet nie odniósł się do moich opinii (wysnułam wniosek, że może on nie myśli o mnie poważnie)
- nie padły żadne deklaracje uczuć, poza wyrazami wzajemnej troski, partner jest bardzo czuły, łatwo mówi o emocjach, ale nigdy nie słyszałam, żeby nazywał swoje uczucie miłością (miło byłoby usłyszeć, że się jest kochanym)

Przypomnijmy fakty wink. Facet ma Cię w pompce, nie traktuje Cię poważnie. Pewnie poznaliście się przez Internet. Niektórzy w Twoim wieku, po pół roku się zaręczają, jak wiedzą, że na siebie trafili i chcą założyć rodzinę. Ty za to sypiasz z kimś 5 dni w tygodniu, kogo dobrze nie znasz, nie znając jego rodziny, znajomych, nie będą w jego mieszkaniu. W głowie się to nie mieści smile.

Jak by mi ktoś się oświadczył po 5 miesiącach to bym chyba zwiewała. Serio? Ta relacja rozwijała się powoli, tak jest ZDROWO. Rozmawialiśmy wiele razy, że nie chcemy popełniać starych błędów. Szybkość nie równa się jakość.
BTW Nie chcę zakładać rodziny, mam już prawie dorosłą córkę, szukam związku, a nie męża/ojca dla dzieci.

46

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
twojeslowo napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Mam problem tu gdzie mam i nie mam tam gdzie nie mam. Relacja jest dla mnie satysfakcjonująca, co opisałam. Chcę tylko żeby mnie zaprosił. TYLE. Nie narzekam na partnera brak uwagi, troski, ilość czasu, dostępność. Problem mam ja, że nie pytam, to już ustaliliśmy. Więc zapytam i tyle. Nie wiem, po co z tym tak zwlekałam, bez sensu.

Ty masz problem z zaufaniem, co jest fundamentem związku. Sypiasz z facetem, który coś ukrywa, a związek nie rokuje, bo nie rozwija się naturalnie. Cała reszta jest z Twojej paniki, aby nie zostać samą.

Z zaufaniem mają problem forowicze. Ja nie podejrzewam partnera o niecne uczynki. smile Nie myślę, że ma podwójne życie, to są aluzje tu na forum, a nie moje lęki. To, czego potrzebuję to wyjaśnienie od niego. Rozmowy z nim, wprost pytania i wprost odpowiedzi.

47

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Jest jeszcze taka opcja, że facet się krępuje swojego mieszkania aktualnego. Skoro jest w trakcje kupowania nowego, to może mocno ciuła i pomieszkuje w jakiejś melinie totalnej.

48

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
noben napisał/a:

Jest jeszcze taka opcja, że facet się krępuje swojego mieszkania aktualnego. Skoro jest w trakcje kupowania nowego, to może mocno ciuła i pomieszkuje w jakiejś melinie totalnej.

Albo u rodziców.

49

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:
noben napisał/a:

Jest jeszcze taka opcja, że facet się krępuje swojego mieszkania aktualnego. Skoro jest w trakcje kupowania nowego, to może mocno ciuła i pomieszkuje w jakiejś melinie totalnej.

Albo u rodziców.

Nawet jakby, to powinien powiedzieć. Może z ex..., a nie ma rozwodu.
Ważniejsze by było pytanie o stan cywilny,  dzieci...

Dobrze, że dojrzałaś do wyjaśnienia swoich obaw.

50

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
wieka napisał/a:
Logiczna napisał/a:
noben napisał/a:

Jest jeszcze taka opcja, że facet się krępuje swojego mieszkania aktualnego. Skoro jest w trakcje kupowania nowego, to może mocno ciuła i pomieszkuje w jakiejś melinie totalnej.

Albo u rodziców.

Nawet jakby, to powinien powiedzieć. Może z ex..., a nie ma rozwodu.
Ważniejsze by było pytanie o stan cywilny,  dzieci...

Dobrze, że dojrzałaś do wyjaśnienia swoich obaw.


Pytałam. Jest wolny, nie posiada dzieci.

51

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Ciekawe czy Ci powie gdzie konkretnie mieszka, czy sam czy z kimś.

Może mieć jakąś mroczną przeszłość i dlatego nie chce, żebyś poznała kogoś z jego otoczenia, dlatego nie dziwię się, że to Cię męczy.

52 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-03-23 17:02:51)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

Z zaufaniem mają problem forowicze. Ja nie podejrzewam partnera o niecne uczynki. smile Nie myślę, że ma podwójne życie, to są aluzje tu na forum, a nie moje lęki. To, czego potrzebuję to wyjaśnienie od niego. Rozmowy z nim, wprost pytania i wprost odpowiedzi.

Z jakiegoś powodu chciałaś jednak poznać zdanie forumowiczów.  Skoro potrzebujesz wyjaśnienia od niego, to dlaczego nie zapytasz jego a zapytałaś najpierw w Internecie? Trochę konsekwencji w postępowaniu przydałoby się.

53

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Jak normalny człowiek, jest w pracy, po pracy siłownia (3x w tyg i są to zawsze te same dni) lub wyjście do znajomych (rzadziej),  potem powrót do domu. I od razu do siebie dzwonimy, rozmawiając często do późna. I nie, nie rozmawia ze mną z garażu ani z piwnicy. Ja mam z nim STAŁY i regularny kontakt, jak jest w drodze do pracy, w pracy i poza pracą;  nie doszukujmy się tu niczego, bo niczego tu nie ma.

Hmm... To skąd tytuł wątku? - Nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Powtórzę pytanie - czy znasz miejscowość, adres miejsca do którego wraca? Kto tam mieszka? Gdzie to jest?
Gdzie ma być zlokalizowane jego docelowe mieszkanie, które dopiero się buduje?

Tak, wiem, znam nazwę miejscowości, pytałam o to, i o lokalizację; nowe mieszkanie wiem też, osiedle, ulica.

Skoro wiesz, gdzie mieszka, to znaczy, że możesz wpaść z wizytą i jeszcze po drodze spotkać jego znajomych.

54

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Autorko, czy widzisz jak w każdym prawie poście tłumaczysz (wybielasz) swojego partnera? Boisz się konfrontacji i obchodzisz z nim jak z jajkiem. Mężczyźni nie cenią takich kobiet... Zastanowiłaś się, co zrobisz, jak na Twoje pytanie wprost o to mieszkanie i dlaczego Cię nie zabrał, on Ci nie odpowie? zmieni temat, zamilknie, odwróci kota ogonem, zarzuci Ci wtykanie nosa w nie swoje sprawy, obrazi się, cokolwiek? Co wtedy zrobisz?
Na moje oko on Cię wykorzystuje na maxa i to świadomie. Tylko głupi nie zauważyłby tego. Ma przez 2/3 albo i więcej m-ca za friko noclegi i nie tylko. Kto by nie skorzystał?
A rozmawialiście o tym, dlaczego dotąd jest kawalerem i nie ma dzieci? nie wydaje Ci się to dziwne, podejrzane?

55

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Tamiraa napisał/a:

Skoro wiesz, gdzie mieszka, to znaczy, że możesz wpaść z wizytą i jeszcze po drodze spotkać jego znajomych.

Albo się srodze zdziwić... wink

56 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-03-23 19:33:54)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:

Jak normalny człowiek, jest w pracy, po pracy siłownia (3x w tyg i są to zawsze te same dni) lub wyjście do znajomych (rzadziej),  potem powrót do domu. I od razu do siebie dzwonimy, rozmawiając często do późna. I nie, nie rozmawia ze mną z garażu ani z piwnicy. Ja mam z nim STAŁY i regularny kontakt, jak jest w drodze do pracy, w pracy i poza pracą;  nie doszukujmy się tu niczego, bo niczego tu nie ma.

Hmm... To skąd tytuł wątku? - Nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Powtórzę pytanie - czy znasz miejscowość, adres miejsca do którego wraca? Kto tam mieszka? Gdzie to jest?
Gdzie ma być zlokalizowane jego docelowe mieszkanie, które dopiero się buduje?

Tak, wiem, znam nazwę miejscowości, pytałam o to, i o lokalizację; nowe mieszkanie wiem też, osiedle, ulica.

Mnie to się w dalszym ciągu nie klei.

Logiczna napisał/a:

- nie poznałam nikogo z jego znajomych, rodziny (on z mojej też nie, mieszkam w tym mieście od niedawna, znajomi i rodzina są daleko), ostatnio uświadomiłam sobie, że gdyby coś mu się stało, to nawet nie wiem, gdzie go szukać, ani kogo pytać)

57

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
szeptem napisał/a:

Autorko, czy widzisz jak w każdym prawie poście tłumaczysz (wybielasz) swojego partnera? Boisz się konfrontacji i obchodzisz z nim jak z jajkiem. Mężczyźni nie cenią takich kobiet... Zastanowiłaś się, co zrobisz, jak na Twoje pytanie wprost o to mieszkanie i dlaczego Cię nie zabrał, on Ci nie odpowie? zmieni temat, zamilknie, odwróci kota ogonem, zarzuci Ci wtykanie nosa w nie swoje sprawy, obrazi się, cokolwiek? Co wtedy zrobisz?
Na moje oko on Cię wykorzystuje na maxa i to świadomie. Tylko głupi nie zauważyłby tego. Ma przez 2/3 albo i więcej m-ca za friko noclegi i nie tylko. Kto by nie skorzystał?
A rozmawialiście o tym, dlaczego dotąd jest kawalerem i nie ma dzieci? nie wydaje Ci się to dziwne, podejrzane?


Gdyby mi nie odpowiedział w bezpośredniej konfrontacji, to bym uznała, że faktycznie coś ukrywa. Dla mnie ważne jest, żeby czuć się bezpiecznie w relacji, a takie luki informacyjne temu nie służą. Jak nie ma poczucia bezpieczeństwa to nie można z kimś budować bliskiej relacji. Tylko na takiej mi zależy. Brak odpowiedzi i dalsze miganie się pogłębiały by poczucie nierówności, byłabym nieszczęśliwa. To by oznaczało, że relacja jest do skasowania. Rozmawialiśmy o tym, jak się czuję, gdy on mnie nie zaprasza i otrzymałam informację, że on mnie rozumie, wie, jak to wygląda z mojej strony i wszystko mi powie, bo chce i wie, że to ważne. Skoro tak, to nie widzę sensu tworzyć scenariuszy, czekam na rozmowę. Zamiast pisać jak dzieci przegadamy wszystko, tak było w wielu kwestiach, więc nie mam podstaw, żeby mu nie wierzyć ani się teraz panicznie bać, zakładając najgorsze.
Faktycznie uciekałam od konfrontacji, bo tak po prostu mam, ale pracuję nad tym, wiem jakie mam tendencje. W moim domu rodzinnym nie mówiło się o swoich potrzebach, nie było miejsca na dialog, uczę się tego dopiero. Zdałam sobie sprawę, jak mnie to już uwierało wcześniej, a nie zareagowałam wystarczająco stanowczo. Postępuję tak we wszystkich relacjach, przyjacielskich, zawodowych, rodzinnych, jak to się nazywa fachowo "opuszczam siebie", minimalizuję swoje potrzeby, ale mam tego świadomość, stąd w ogóle ten temat. Czuję, że coś należy w opisanej przeze mnie sytuacji zrobić i tak się stanie. Lepiej późno niż wcale. smile
Opisane powyżej hipotetyczne reakcje mojego partnera są chybione, nie obraził się na mnie nigdy, nie strzela focha, - ja wiem, że on mi wszystko powie. Ja jestem zdeterminowana usłyszeć konkrety, nie ma opcji na miganie się.
O jego sytuacji osobistej też rozmawialiśmy, był w wieloletnim związku, ponad 8 lat, mieszkał z tą dziewczyną, ona nie chciała dzieci, on też nie. Dla mnie to jest historia jakich wiele, ja mam za sobą też wieloletnie związki. Oczywiście, że sobie mówiliśmy takie rzeczy.
A z tym jego pobytem u mnie, to były moje propozycje, zresztą po ludzku tęsknimy za sobą chcemy być ze sobą jak najczęściej. Wieczory w tygodniu to ledwie dwie godziny, ja tu nie widzę wykorzystywania. Dla mnie to jest czas spędzony razem. Chcę tylko więcej równości w tym aspekcie, skoro on jest u mnie, ja chcę być u niego. Myślę, że za tym stoi jakiś wstyd, albo ma słabe mieszkanie, albo wrócił do rodziców, nie mam podstaw uważać, że mnie oszukuje i nie o tym jest ten wątek. Chodzi o komunikowanie się, o moje reagowanie od razu na rzeczy, które są niejasne, a nie przemilczanie tego. Chodzi o zwykłą rozmowę, której nie było, co mnie sfrustrowało.

58

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Napisz o efekcie tej rozmowy, bo faktycznie mówienie powiem, ale nie mówię, jest słabe.

59 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-03-23 20:12:12)

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
Logiczna napisał/a:

A z tym jego pobytem u mnie, to były moje propozycje, zresztą po ludzku tęsknimy za sobą chcemy być ze sobą jak najczęściej. Wieczory w tygodniu to ledwie dwie godziny, ja tu nie widzę wykorzystywania. Dla mnie to jest czas spędzony razem. Chcę tylko więcej równości w tym aspekcie, skoro on jest u mnie, ja chcę być u niego. Myślę, że za tym stoi jakiś wstyd, albo ma słabe mieszkanie, albo wrócił do rodziców, nie mam podstaw uważać, że mnie oszukuje i nie o tym jest ten wątek. Chodzi o komunikowanie się, o moje reagowanie od razu na rzeczy, które są niejasne, a nie przemilczanie tego. Chodzi o zwykłą rozmowę, której nie było, co mnie sfrustrowało.

Gdyby tak było na tym etapie znajomości (5 miesięcy) spokojnie mógłby powiedzieć, że tam gdzie mieszka, w okresie przejściowym będącym oczekiwaniem na deweloperskie, nie jest u siebie, nie ma warunków do odwiedzin lub spotkania. I nie sądzę, aby autorka tego nie zrozumiała. Ale on nawet nic takiego nie mówi, bo to pewnie rodziłoby kolejne może niewygodne pytania. Tego że pomieszkuje u niej jakoś się nie wstydzi a nagle miałby się wstydzić że resztę czasu spędza np. u rodziców. Naprawdę grubymi nićmi szyta ta próba wytłumaczenia faceta z jego milczenia. Nazywając do tego kogoś partnerem i twierdząc że jest się w związku. Może on tego tak jeszcze nie traktuje i dlatego nie czuje się zobowiązany do tłumaczenia się ze swojego życia.

60

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.
KoralinaJones napisał/a:
Logiczna napisał/a:

A z tym jego pobytem u mnie, to były moje propozycje, zresztą po ludzku tęsknimy za sobą chcemy być ze sobą jak najczęściej. Wieczory w tygodniu to ledwie dwie godziny, ja tu nie widzę wykorzystywania. Dla mnie to jest czas spędzony razem. Chcę tylko więcej równości w tym aspekcie, skoro on jest u mnie, ja chcę być u niego. Myślę, że za tym stoi jakiś wstyd, albo ma słabe mieszkanie, albo wrócił do rodziców, nie mam podstaw uważać, że mnie oszukuje i nie o tym jest ten wątek. Chodzi o komunikowanie się, o moje reagowanie od razu na rzeczy, które są niejasne, a nie przemilczanie tego. Chodzi o zwykłą rozmowę, której nie było, co mnie sfrustrowało.

Gdyby tak było na tym etapie znajomości (5 miesięcy) spokojnie mógłby powiedzieć, że tam gdzie mieszka, w okresie przejściowym będącym oczekiwaniem na deweloperskie, nie jest u siebie, nie ma warunków do odwiedzin lub spotkania. I nie sądzę, aby autorka tego nie zrozumiała. Ale on nawet nic takiego nie mówi, bo to pewnie rodziłoby kolejne może niewygodne pytania. Tego że pomieszkuje u niej jakoś się nie wstydzi a nagle miałby się wstydzić że resztę czasu spędza np. u rodziców. Naprawdę grubymi nićmi szyta ta próba wytłumaczenia faceta z jego milczenia. Nazywając do tego kogoś partnerem i twierdząc że jest się w związku. Może on tego tak jeszcze nie traktuje i dlatego nie czuje się zobowiązany do tłumaczenia się ze swojego życia.

Wszystko się wyjaśni, czekam na to.

61

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

W sumie to ja też nie wiem, po co ten wątek.
Autorko, obwiniasz siebie, że partner unika rozmów na podstawowe tematy i myślisz, że kiedyś w końcu powie?
Raczej bym się obwiniała, że wpuściłam obcą osobę do domu, nie znając jej dobrze. Jak tęsknicie za sobą, to przecież możesz go odwiedzać?

62

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Każda sytuacja jest inna, nie mam pojęcia, jak to wygląda w Twoim przypadku.

Opowiem przy okazji krótko jedną swoja historię, bo miałam raz podobnie. Tylko że znajomość trwała krócej.
Koleś poznany przez neta, fajny, wzbudzał zaufanie. Dziwne tylko było to, że on jakby nie miał swojego życia, nic nie mówił o sobie, o swojej rodzinie. Nie zapraszał do siebie. Myślałam, że jest nieśmiały, może ma złe doświadczenia albo nie lubi mówić o sobie smile Ale byłam całkowicie pewna, ze nikogo nie ma - nie wiem, na jakiej podstawie. Oczywiście okazało się, że kombinuje grubo, ma drugą dziewczyną w innym mieście i kto wie, czy i trzeciej nie miał we własnym.

To tylko mój przykład, Twój moze byc całkiem inny. Przyjrzałabym się jednak temu uważnie, dla mnie to poważny znak ostrzegawczy.

63

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Jest tyle sposobów, żeby kogoś zmusić do mówienia, bez ostrej konfrontacji. Pierwsze, co mi przychodzi na myśl:

Siedzicie sobie razem, jest fajnie, wesoło, macie w zasięgu ręki komórki. Bierzesz swoją, wchodzisz w mapę google, w jego miejscowość i mówisz: kotek, podaj mi ulicę tego twojego nowego bloku który się buduje, zobaczę sobie okolice.

I cyk, czekasz sobie na luzie na jego odpowiedź. Na tak zadane pytanie nie można powiedzieć "kiedy indziej" albo "nie wiem jeszcze". On ci albo tę ulicę poda, bo to nie ma prawa być żadną tajemnicą, albo nie poda i będziesz mieć jasność - nie ma mieszkania, nic się nie buduje.

Tyle opcji, tyle możliwości, ale ty wolisz gościa trzymać pod swoim dachem i wierzyć, że nie jesteś przejściowym, bezpłatnym lokum z darmowym seksem.

64

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Albo, w czasie gdy jesteście osobno i wiesz, że on jest u siebie, nagle dzwonisz do niego z tekstem "hej akurat przejeżdżam koło Twojego domu, wpadnę na kawę ok?" - po reakcji dowiesz się niejednego.

65

Odp: Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Otóż to, podstawa to działać odważnie, bo masz prawo wiedzieć. Po prostu działać. Pytać, rozmawiać, aż się dowiesz. Albo niech spada, bo na co Ci ktoś z kim nie możesz szczerze gadać.

Posty [ 1 do 65 z 80 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niby taki bliski, a nie wiem o nim podstawowych rzeczy.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026