Narzucająca się dziewczyna - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzucająca się dziewczyna

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

Temat: Narzucająca się dziewczyna

Hej. Początkowo nie chciałem zakładać tego tematu, ale może perspektywa kogoś z zewnątrz okaże się pomocna?

Zacznę od tego, że jestem osobą, która... stosunkowo długo walczyła o to, żeby jak to się mówi "wyjść do ludzi". W okresie dojrzewania czy nawet na początku studiów byłem raczej kompletnym samotnikiem, jednak trochę moich prób ogarnięcia się i trochę zbiegów okoliczności sprawiło, że mam grupkę ludzi, z którymi całkiem regularnie spędzam czas. Cenię sobie taki stan rzeczy, bo pamiętam jak frustrowało mnie np. w liceum, siedzenie samemu na korytarzu. Wspominam o tym, bo w kontekście całej sytuacji wydaje mi się to dość istotne.

No więc do tej grupki od jakiegoś czasu zaczęła należeć dziewczyna, nazwijmy ją... Ania (wybrałem najbardziej neutralne dla mnie imię, przepraszam wszystkie Anie). Znałem ją wcześniej z widzenia, natomiast któregoś razu koleżanka zaprosiła Anię na nasz wypad i tak już naturalnie zostało.

I tutaj albo czegoś na starcie nie ogarnąłem, albo rzeczywiście z początku zachowywała się w miarę zwyczajnie. Bo po jakimś czasie Ania zaczęła, jakby to ująć... atakować mnie swoją fizycznością. I to raczej w taki sposób wyjęty rodem ze szkoły podstawowej. Gdy szliśmy coś zjeść ostentacyjnie siadała obok mnie, uwielbiała mnie podszczypywać (!), bawić się moimi włosami - coś co moja babcia określiłaby pewnie mianem "końskich zalotów". Nie reagowałem na to za bardzo, zresztą inni znajomi też nie. Stwierdziłem, że może tak już ma kiedy poczuje się pewniej w nowym gronie. No ludzie są różni, mają różne towarzyskie "tiki" a mnie widocznie wybrała na swoją "ofiarę".

Jednak niedługo potem zacząłem dostawać od niej dm-y, z których już konkretnie wynikało, że się zakochała. Bardzo nalegała na spotkanie tylko we dwójkę, ponieważ jej się podobam etc. Nie byłem i nie jestem nią zainteresowany, więc kulturalnie lecz dość jasno powiedziałem, że przykro mi, ale nie mogę odwzajemnić jej uczuć i że możemy się widywać na ogólnych spotkaniach jako znajomi.

Niestety Ania chyba nie bardzo była w stanie zaakceptować odmowy bo po tej odpowiedzi zacząłem zostawać zasypywany wiadomościami pokroju: "przecież nikogo aktualnie nie masz", "daj mi szansę", "po spotkaniu zmienisz zdanie". Zrobiło się natarczywie, dlatego jeszcze raz, ponownie spokojnie ale stanowczo wytłumaczyłem, że to naprawdę nie ma sensu. Niewiele to zmieniło, dodatkowo jej "próby udowodnienia mi, że się mylę" zaczęły spływać o porach typu 2 w nocy. Dlatego zablokowałem ją, jednak oczywiście za jakiś czas otrzymałem wiadomości z drugiego konta.

I tu może mój błąd, nie wiem. Podczas kolejnego spotkania w grupie, na które Ania nie przyszła (oficjalnie nie mogła, w rzeczywistości ja dostałem informację-szantaż, że nie zjawi się dopóki nie dam jej szansy) opisałem im całą sytuację, bo liczyłem, że może jakoś na nią wpłyną, będą potrafili bardziej ostudzić jej emocje, skoro mnie wychodzi to najwidoczniej średnio. Feedback jaki dostałem rozwalił mi mózg.

Wszyscy zgodnie uznali, że "chyba zwariowałem, przecież nikogo nie mam (kropka w kropkę słowa Ani, przypominam), a to bardzo fajna dziewczyna i powinienem być wdzięczny, że zrobiła pierwszy krok''. Jedna osoba rzuciła nawet, że powinienem ją teraz przeprosić (!). Oczywiście byłem w takim szoku po tym co usłyszałem, że obiecałem to przemyśleć, nie chciałem na tamten moment dłużej kontynuować tego tematu.

No i jest niedziela, zakładam, że niedługo Ania znowu coś do mnie napisze... a przecież nie zacznę z nią być dla świętego spokoju. Z drugiej strony czuję, że za jakiś czas mogę stracić kontakt z tymi ludźmi. Innych nie mam. W ogóle to był chyba pierwszy taki konflikt. Szkoda, że od razu wszyscy na jednego, bo nie znalazł się nikt kto wziąłby moją stronę. Jest to patowa sytuacja, ale czuję, że niedługo wrócę do stanu z czasów licealnych i na dodatek pójdzie za mną jakaś etykietka "wybrednego, nieczułego typa". Tyle kwasu, właściwie z niczego.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Narzucająca się dziewczyna

A co jest z Anią nie tak że nie chcesz dać jej szansy? Mamy na forum męska wersję Ani, koleś uważa że jest fantastyczny z charakteru tylko odrzucamy na początku, tak jak Ania. Może Twój punkt widzenia pozwoli nam wszystkim zrozumieć jak to jest odrzucać kogoś na dzień dobry.

3

Odp: Narzucająca się dziewczyna
i_uchiha napisał/a:

Hej. Początkowo nie chciałem zakładać tego tematu, ale może perspektywa kogoś z zewnątrz okaże się pomocna?

Zacznę od tego, że jestem osobą, która... stosunkowo długo walczyła o to, żeby jak to się mówi "wyjść do ludzi". W okresie dojrzewania czy nawet na początku studiów byłem raczej kompletnym samotnikiem, jednak trochę moich prób ogarnięcia się i trochę zbiegów okoliczności sprawiło, że mam grupkę ludzi, z którymi całkiem regularnie spędzam czas. Cenię sobie taki stan rzeczy, bo pamiętam jak frustrowało mnie np. w liceum, siedzenie samemu na korytarzu. Wspominam o tym, bo w kontekście całej sytuacji wydaje mi się to dość istotne.

No więc do tej grupki od jakiegoś czasu zaczęła należeć dziewczyna, nazwijmy ją... Ania (wybrałem najbardziej neutralne dla mnie imię, przepraszam wszystkie Anie). Znałem ją wcześniej z widzenia, natomiast któregoś razu koleżanka zaprosiła Anię na nasz wypad i tak już naturalnie zostało.

I tutaj albo czegoś na starcie nie ogarnąłem, albo rzeczywiście z początku zachowywała się w miarę zwyczajnie. Bo po jakimś czasie Ania zaczęła, jakby to ująć... atakować mnie swoją fizycznością. I to raczej w taki sposób wyjęty rodem ze szkoły podstawowej. Gdy szliśmy coś zjeść ostentacyjnie siadała obok mnie, uwielbiała mnie podszczypywać (!), bawić się moimi włosami - coś co moja babcia określiłaby pewnie mianem "końskich zalotów". Nie reagowałem na to za bardzo, zresztą inni znajomi też nie. Stwierdziłem, że może tak już ma kiedy poczuje się pewniej w nowym gronie. No ludzie są różni, mają różne towarzyskie "tiki" a mnie widocznie wybrała na swoją "ofiarę".

Jednak niedługo potem zacząłem dostawać od niej dm-y, z których już konkretnie wynikało, że się zakochała. Bardzo nalegała na spotkanie tylko we dwójkę, ponieważ jej się podobam etc. Nie byłem i nie jestem nią zainteresowany, więc kulturalnie lecz dość jasno powiedziałem, że przykro mi, ale nie mogę odwzajemnić jej uczuć i że możemy się widywać na ogólnych spotkaniach jako znajomi.

Niestety Ania chyba nie bardzo była w stanie zaakceptować odmowy bo po tej odpowiedzi zacząłem zostawać zasypywany wiadomościami pokroju: "przecież nikogo aktualnie nie masz", "daj mi szansę", "po spotkaniu zmienisz zdanie". Zrobiło się natarczywie, dlatego jeszcze raz, ponownie spokojnie ale stanowczo wytłumaczyłem, że to naprawdę nie ma sensu. Niewiele to zmieniło, dodatkowo jej "próby udowodnienia mi, że się mylę" zaczęły spływać o porach typu 2 w nocy. Dlatego zablokowałem ją, jednak oczywiście za jakiś czas otrzymałem wiadomości z drugiego konta.

I tu może mój błąd, nie wiem. Podczas kolejnego spotkania w grupie, na które Ania nie przyszła (oficjalnie nie mogła, w rzeczywistości ja dostałem informację-szantaż, że nie zjawi się dopóki nie dam jej szansy) opisałem im całą sytuację, bo liczyłem, że może jakoś na nią wpłyną, będą potrafili bardziej ostudzić jej emocje, skoro mnie wychodzi to najwidoczniej średnio. Feedback jaki dostałem rozwalił mi mózg.

Wszyscy zgodnie uznali, że "chyba zwariowałem, przecież nikogo nie mam (kropka w kropkę słowa Ani, przypominam), a to bardzo fajna dziewczyna i powinienem być wdzięczny, że zrobiła pierwszy krok''. Jedna osoba rzuciła nawet, że powinienem ją teraz przeprosić (!). Oczywiście byłem w takim szoku po tym co usłyszałem, że obiecałem to przemyśleć, nie chciałem na tamten moment dłużej kontynuować tego tematu.

No i jest niedziela, zakładam, że niedługo Ania znowu coś do mnie napisze... a przecież nie zacznę z nią być dla świętego spokoju. Z drugiej strony czuję, że za jakiś czas mogę stracić kontakt z tymi ludźmi. Innych nie mam. W ogóle to był chyba pierwszy taki konflikt. Szkoda, że od razu wszyscy na jednego, bo nie znalazł się nikt kto wziąłby moją stronę. Jest to patowa sytuacja, ale czuję, że niedługo wrócę do stanu z czasów licealnych i na dodatek pójdzie za mną jakaś etykietka "wybrednego, nieczułego typa". Tyle kwasu, właściwie z niczego.

Szczerze nie rozumiem Twoich znajomych, których podejście sugeruje, że sam ten fakt, że jesteś sam, powinien determinować chęć bycia z kimkolwiek.

Niemniej - zostawiając na boku stanowisko tych ludzi - będąc na Twoim miejscu nie pchałabym się w relację z Anią, bo jej zachowanie jest mocno niepokojące. Obawiam się również, że gdybyś "spróbował", ale z czasem uznał, że to na pewno nie to, mógłbyś mieć z nią nie lada problem. Intuicja podpowiada mi jakieś zaburzenie, w tym skłonność do stalkingu.

4

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Z Tobą jest coś nie tak jak laska Cię zaprasza gdzieś wyjdź z nią. Daje Ci się na tacy a Ty wybrzydzasz. Wyjdź z nią poznaj i zobacz jaka jest. Inni marzą o takiej sytuacji.

5

Odp: Narzucająca się dziewczyna
Johnny.B napisał/a:

Z Tobą jest coś nie tak jak laska Cię zaprasza gdzieś wyjdź z nią. Daje Ci się na tacy a Ty wybrzydzasz. Wyjdź z nią poznaj i zobacz jaka jest. Inni marzą o takiej sytuacji.

Coś nie tak, bo nie jest zainteresowany znajomą? Serio? I co mają do rzeczy pragnienia innych ludzi?

Ja mam podobne odczucia co Olinka. Dziwi mnie reakcja kolegów, nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Nie ulegałabym w każdym razie, przecież nie możesz umawiać się z kimś tylko dlatego, że ktoś Cię, autorze, zmusza. Dopiero byłby kwas, jak byś miał już dość i "rozstał się" z Anką. Wieksze szanse na utrzymanie znajomych daje pozostanie przy swoim zdaniu, tak myślę. A dziewczynę zablokuj, gdzie się da, i blokuj każde kolejne konto. Ewentualnych wiadomości bym nie odczytywała nawet - nie będziesz miał na co odpisywać; dopóki ona nie wróci na wasze spotkania i nie zrobi czegoś przy wszystkich, nie będziesz miał na co reagować, a historia z nią przestanie się rozwijać. No chyba że panna wywinie coś większego kalibru.

6

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Oj, ci znajomi, którzy chcą  na siłę kogoś zeswatać,  Czy wszyscy twoi znajomi mają dziewczyny? Tylko ty jesteś bez pary?

A dziewczynie możesz powiedzieć, że nie lubisz narzucania się.

7 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-02-20 09:41:57)

Odp: Narzucająca się dziewczyna
i_uchiha napisał/a:

Hej. Początkowo nie chciałem zakładać tego tematu, ale może perspektywa kogoś z zewnątrz okaże się pomocna?

Zacznę od tego, że jestem osobą, która... stosunkowo długo walczyła o to, żeby jak to się mówi "wyjść do ludzi". W okresie dojrzewania czy nawet na początku studiów byłem raczej kompletnym samotnikiem, jednak trochę moich prób ogarnięcia się i trochę zbiegów okoliczności sprawiło, że mam grupkę ludzi, z którymi całkiem regularnie spędzam czas. Cenię sobie taki stan rzeczy, bo pamiętam jak frustrowało mnie np. w liceum, siedzenie samemu na korytarzu. Wspominam o tym, bo w kontekście całej sytuacji wydaje mi się to dość istotne.

No więc do tej grupki od jakiegoś czasu zaczęła należeć dziewczyna, nazwijmy ją... Ania (wybrałem najbardziej neutralne dla mnie imię, przepraszam wszystkie Anie). Znałem ją wcześniej z widzenia, natomiast któregoś razu koleżanka zaprosiła Anię na nasz wypad i tak już naturalnie zostało.

I tutaj albo czegoś na starcie nie ogarnąłem, albo rzeczywiście z początku zachowywała się w miarę zwyczajnie. Bo po jakimś czasie Ania zaczęła, jakby to ująć... atakować mnie swoją fizycznością. I to raczej w taki sposób wyjęty rodem ze szkoły podstawowej. Gdy szliśmy coś zjeść ostentacyjnie siadała obok mnie, uwielbiała mnie podszczypywać (!), bawić się moimi włosami - coś co moja babcia określiłaby pewnie mianem "końskich zalotów". Nie reagowałem na to za bardzo, zresztą inni znajomi też nie. Stwierdziłem, że może tak już ma kiedy poczuje się pewniej w nowym gronie. No ludzie są różni, mają różne towarzyskie "tiki" a mnie widocznie wybrała na swoją "ofiarę".

Jednak niedługo potem zacząłem dostawać od niej dm-y, z których już konkretnie wynikało, że się zakochała. Bardzo nalegała na spotkanie tylko we dwójkę, ponieważ jej się podobam etc. Nie byłem i nie jestem nią zainteresowany, więc kulturalnie lecz dość jasno powiedziałem, że przykro mi, ale nie mogę odwzajemnić jej uczuć i że możemy się widywać na ogólnych spotkaniach jako znajomi.

Niestety Ania chyba nie bardzo była w stanie zaakceptować odmowy bo po tej odpowiedzi zacząłem zostawać zasypywany wiadomościami pokroju: "przecież nikogo aktualnie nie masz", "daj mi szansę", "po spotkaniu zmienisz zdanie". Zrobiło się natarczywie, dlatego jeszcze raz, ponownie spokojnie ale stanowczo wytłumaczyłem, że to naprawdę nie ma sensu. Niewiele to zmieniło, dodatkowo jej "próby udowodnienia mi, że się mylę" zaczęły spływać o porach typu 2 w nocy. Dlatego zablokowałem ją, jednak oczywiście za jakiś czas otrzymałem wiadomości z drugiego konta.

I tu może mój błąd, nie wiem. Podczas kolejnego spotkania w grupie, na które Ania nie przyszła (oficjalnie nie mogła, w rzeczywistości ja dostałem informację-szantaż, że nie zjawi się dopóki nie dam jej szansy) opisałem im całą sytuację, bo liczyłem, że może jakoś na nią wpłyną, będą potrafili bardziej ostudzić jej emocje, skoro mnie wychodzi to najwidoczniej średnio. Feedback jaki dostałem rozwalił mi mózg.

Wszyscy zgodnie uznali, że "chyba zwariowałem, przecież nikogo nie mam (kropka w kropkę słowa Ani, przypominam), a to bardzo fajna dziewczyna i powinienem być wdzięczny, że zrobiła pierwszy krok''. Jedna osoba rzuciła nawet, że powinienem ją teraz przeprosić (!). Oczywiście byłem w takim szoku po tym co usłyszałem, że obiecałem to przemyśleć, nie chciałem na tamten moment dłużej kontynuować tego tematu.

No i jest niedziela, zakładam, że niedługo Ania znowu coś do mnie napisze... a przecież nie zacznę z nią być dla świętego spokoju. Z drugiej strony czuję, że za jakiś czas mogę stracić kontakt z tymi ludźmi. Innych nie mam. W ogóle to był chyba pierwszy taki konflikt. Szkoda, że od razu wszyscy na jednego, bo nie znalazł się nikt kto wziąłby moją stronę. Jest to patowa sytuacja, ale czuję, że niedługo wrócę do stanu z czasów licealnych i na dodatek pójdzie za mną jakaś etykietka "wybrednego, nieczułego typa". Tyle kwasu, właściwie z niczego.

Słowa tych Twoich kolegów mogą zawierać dwie zle dla Ciebie wiadomosci:

1. Z reakcji wynika że prawdopodobnie znali jej plany i mają one ich błogosławieństwo. Być może ona jest bardziej z nimi zżyta niż Ty.

2. Rozumiem że laska nie jest w Twoim typie? Jeśli nie była także w typie żadnego z nich, to (ponownie sądząc po ich reakcji) mogą Cie nie uważać za rownowartosciowego czl9nka grupy (może nawet taką grupową pierdół,którą lubią i troszczą się o nią,ale jak już trafiło się ślepej kurze ziarno,to nie powinna wybrzydzać).

Jeśli wnioski nr 1 i 2 są prawdziwe, to wbrew temu co twierdzą użytkowniczki wyżej Twoja kariera w grupie może nie potrwać za długo. I to nawet niezależnie co wybierzesz.

Jest jeszcze trzecia mozliwosc: laska jest do rzeczy,ale ze względu na ewentualne konsekwencje nie chcesz się za nią brać wink

8

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Bardzo dobrze zrobiłeś, nie angażując ją jeszcze bardziej emocjonalnie, skoro nic do niej nie czujesz.

Twoje postępowanie jest bardzo uczciwe i dojrzałe.

Dodatkowo tak jak pisze Olinka, z tą dziewczyną mógłbyś mieć nie lada problemy.

Co do twoich znajomych, trzymaj się tego co czujesz,absurdem jest rozumowanie że masz być z kimś ponieważ znajomi tego oczekują albo że znajomym będzie się to podobać/ nie podobać.

9

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Jedynym wyznacznikiem to co powinieneś jest to co czujesz. Intuicja Ci świetnie podpowiada by trzymać się od Ani z daleka. Skoro teraz ewidentnie pokazuje objawy zaburzenia psychicznego, później by było tylko gorzej.

Co do znajomych.... Kierują Tobą wewnętrzne 'demony ', rozumiem że boisz się że stracisz przez to znajomych, ale zastanów się ... Czy oni chcą dla Ciebie dobrze? Czy to są kandydaci na przyjaciół?

Grono znajomych często i tak się zmienia, tylko nieliczni, wartościowi zostają z nami na dłużej. Odnoszę wrażenie, że możesz mieć niskie poczucie własnej wartości, skoro wątpisz w poznanie innych ludzi, może warto rozprawić się z tymi 'demonami' przy pomocy specjalisty, zastanów się nad tym.

10 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-02-20 11:40:51)

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Jak widzisz tu też zdania są podzielone.
Może teraz się od Ciebie odczepi, bo będzie czekała na Twój krok i się nie doczeka.

Będziesz wiedział, że z takich intymnych spraw można zwierzyć się jedynie przyjacielowi, a to są tylko Twoi koledzy.
Nie widzę powodu dlaczego mieliby z tego powodu się od Ciebie odwrócić, to by oznaczało, że byli fałszywymi kolegami, znajdziesz innych.

Próbowali by tacy, co chcieliby zaliczyć seks, inaczej można się tylko wpędzić w kłopoty.

Jeszcze może być tak, oni uważają, że jesteś prawiczkiem i się założyli, żeby ta dziewczyna
CIę uwiodła i zaliczyła, więc mogło to być ukartowane.

11

Odp: Narzucająca się dziewczyna
wieka napisał/a:

Jak widzisz tu też zdania są podzielone.

Od razu zaczęłam się zastanawiać co kieruje tymi, co by sugerowali dać szansę. Może sami byli tak odrzucani, może obecnie doskwiera samotność... Tak samo zastanawiające są motywy znajomych.
Sugeruję zawsze słuchać intuicji

Tym bardziej należy spojrzeć na Anię poprzez pryzmat zachowań wobec Autora. To jakby z premedytacją wejść w bagno, wiedząc że prędzej czy później wciągnie i tak w głęboki muł

12

Odp: Narzucająca się dziewczyna
Olinka napisał/a:

jej zachowanie jest mocno niepokojące. Obawiam się również, że gdybyś "spróbował", ale z czasem uznał, że to na pewno nie to, mógłbyś mieć z nią nie lada problem. Intuicja podpowiada mi jakieś zaburzenie, w tym skłonność do stalkingu.

Istotka6 napisał/a:

Skoro teraz ewidentnie pokazuje objawy zaburzenia psychicznego, później by było tylko gorzej.

Też odnoszę takie wrażenie.

13

Odp: Narzucająca się dziewczyna
Istotka6 napisał/a:
wieka napisał/a:

Jak widzisz tu też zdania są podzielone.

Od razu zaczęłam się zastanawiać co kieruje tymi, co by sugerowali dać szansę. Może sami byli tak odrzucani, może obecnie doskwiera samotność... Tak samo zastanawiające są motywy znajomych.
Sugeruję zawsze słuchać intuicji

Tym bardziej należy spojrzeć na Anię poprzez pryzmat zachowań wobec Autora. To jakby z premedytacją wejść w bagno, wiedząc że prędzej czy później wciągnie i tak w głęboki muł

Zdania są podzielone, bo nie jeden facet by skorzystał z okazji, w myśl "zasady", że kobiecie się nie odmawia :D
Z tym, że takie zdanie mają raczej faceci doświadczeni, dobrze, że nie wszyscy.

14 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-02-20 12:03:27)

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Jedyne, co przychodzi  mi do głowy, patrząc na reakcję Twoich znajomych na zachowanie Ani, to to, że chcą was swatać. Całkiem możliwe, że Ania zanim zaczęła zaczepiać Ciebie (końskie zaloty to już inna historia) zwierzyła się znajomym, że się jej podobasz, i dostała od nich "zielone światło", zachętę w postaci rekomendacji Twojej osoby, czyli może tego że jesteś fajnym, ale aktualnie samotnym facetem. Natomiast Twoim ewidentnym błędem jest bierność wobec zachowania Ani, w szczególności wobec zachowania naruszającego tak Twoją przestrzeń osobistą tak fizyczną jak i psychiczną. Może tutaj potrzebne jest, nieeleganckie co prawda, ale powiedziane wprost i dosadnie "dziewczyno, odczep się w końcu ode mnie"(?).

15

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Autorze masz prawo odmówić tej nachalnej dziewczynie, tak jak wyżej sugerowano nawet dosadniej, skoro nie rozumie Twoich dotychczasowych reakcji. Wygląda na niezrównoważoną osobę, a przede wszystkim - nie podoba Ci się i samo to jest wystarczającym powodem by nie być nią zainteresowanym. Podejrzewam, że Ania weszła do waszej grupy z Twojego powodu, podobałeś się jej już od jakiegoś czasu i wkręciła się po to, by się do Ciebie zbliżyć. Jak widać, nieskutecznie. Jeśli nadal będzie Cię męczyć, powiedziałabym jej że zgłosisz nękanie na Policji. Serio. Na takich tylko to podziała... I nie daj się!
Twoi znajomi są dziwni, też ochłodziłabym z nimi stosunki, przynajmniej na jakiś czas. Lepiej być we własnym towarzystwie niż w nieodpowiednim.

16

Odp: Narzucająca się dziewczyna
Farmer napisał/a:
Olinka napisał/a:

jej zachowanie jest mocno niepokojące. Obawiam się również, że gdybyś "spróbował", ale z czasem uznał, że to na pewno nie to, mógłbyś mieć z nią nie lada problem. Intuicja podpowiada mi jakieś zaburzenie, w tym skłonność do stalkingu.

Istotka6 napisał/a:

Skoro teraz ewidentnie pokazuje objawy zaburzenia psychicznego, później by było tylko gorzej.

Też odnoszę takie wrażenie.

Przemawia przez nią desperacja, nie wiem, czym spowodowana, ale to już robi się  nienormalne. Może dziewczyna jest zachęcona biernością autora i uważa, że w końcu dopnie swego.

17 Ostatnio edytowany przez i_uchiha (2023-02-20 14:29:40)

Odp: Narzucająca się dziewczyna
Foxterier napisał/a:

A co jest z Anią nie tak że nie chcesz dać jej szansy? Mamy na forum męska wersję Ani, koleś uważa że jest fantastyczny z charakteru tylko odrzucamy na początku, tak jak Ania. Może Twój punkt widzenia pozwoli nam wszystkim zrozumieć jak to jest odrzucać kogoś na dzień dobry.

Ale dlaczego zakładać, że coś jest nie tak? Po prostu nie jestem nią zainteresowany, z mojej strony nie ma chemii. I na ten moment nie szukam związku. "Nie tak" okazało się jej obecne postępowanie, bo zakrawa już dla mnie o jakieś chore nagabywanie.

wieka napisał/a:

Będziesz wiedział, że z takich intymnych spraw można zwierzyć się jedynie przyjacielowi, a to są tylko Twoi koledzy.

No tam akurat większość to koleżanki big_smile Co dziwi mnie tym bardziej w kontekście reakcji, ale tak - sądziłem, że jeśli im powiem to coś się zadzieje. Niestety, nie tego oczekiwałem, cóż.

wieka napisał/a:

Nie widzę powodu dlaczego mieliby z tego powodu się od Ciebie odwrócić, to by oznaczało, że byli fałszywymi kolegami, znajdziesz innych.

Zgoda. Ja niestety po tylu latach frustracji jak już się gdzieś wkręciłem to mam mocną fiksację na punkcie tego kontaktu. Co znakomicie wykorzystuje Ania pisząc mi: "jeśli nie spróbujemy oni też się od ciebie odwrócą i zostaniesz w swojej piwnicy". Stąd możecie mieć rację, że część grupy już wcześniej wiedziała o jej planach. Jest to przykre, z drugiej strony nie chcę popadać w paranoję, że wszystko kręci się wokół mnie i prób zeswatania bo a nuż wcale tak nie było.

Istotka6 napisał/a:

Grono znajomych często i tak się zmienia, tylko nieliczni, wartościowi zostają z nami na dłużej. Odnoszę wrażenie, że możesz mieć niskie poczucie własnej wartości, skoro wątpisz w poznanie innych ludzi, może warto rozprawić się z tymi 'demonami' przy pomocy specjalisty, zastanów się nad tym.

Terapia, którą mam za sobą doprowadziła do tego, że w ogóle zacząłem nawiązywać kontakty. Natomiast bardzo możliwe, że są jeszcze jakieś nieprzepracowane demony, zastanowię się.

18

Odp: Narzucająca się dziewczyna
i_uchiha napisał/a:

Co znakomicie wykorzystuje Ania pisząc mi: "jeśli nie spróbujemy oni też się od ciebie odwrócą i zostaniesz w swojej piwnicy".

Przecież to jest czysty szantaż. I to podszyty pogardą. Szanuj się i mniej wyjebane na takich znajomych. To już lepiej nie mieć w całe.

19

Odp: Narzucająca się dziewczyna
M!ri napisał/a:
i_uchiha napisał/a:

Co znakomicie wykorzystuje Ania pisząc mi: "jeśli nie spróbujemy oni też się od ciebie odwrócą i zostaniesz w swojej piwnicy".

Przecież to jest czysty szantaż. I to podszyty pogardą.

No tak, od kilku dni jest narracja w takim tonie, bo na wcześniejsze "miłe" nagabywanie nie zareagowałem tak jakby chciała...
Mnie też trudno czytać jej wiadomości, bo naprawdę nie uważam, żeby była jakimś złem wcielonym tylko ja po prostu nie chcę związku i ona musi w końcu to zrozumieć.
Dlatego następnych rewelacji już nie wyświetlę.

20

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Brak Ci asertywności. Mówisz pannie, żeby się odczepiła i kończysz temat.

21

Odp: Narzucająca się dziewczyna
i_uchiha napisał/a:

No tak, od kilku dni jest narracja w takim tonie, bo na wcześniejsze "miłe" nagabywanie nie zareagowałem tak jakby chciała...

I ona teraz ma zamiar zmusić Cię do tego, żebyś dał jej szansę? <pytanie w gruncie rzeczy retoryczne>
Raz jeszcze powtórzę, że dziewczyna ma jakieś zaburzenie. To nie jest normalne zachowanie, a uwierz, że z czasem mogłoby się to jedynie nasilić, dlatego teraz powinieneś wyraźnie ustawić granicę, a ona musi wiedzieć, kiedy ją przekracza.

22 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-02-20 19:23:32)

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Co Ty taki sztywny jestes? Za duzo wapna w diecie masz.

Powiedz jej, ze tak naprawde jestes gejem i masz chlopaka tylko nie chcesz aby ludzie Cie krytykowali za twoje wybory i ukrywasz to udajac heteryka.

23 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-02-21 08:09:19)

Odp: Narzucająca się dziewczyna
i_uchiha napisał/a:

Zgoda. Ja niestety po tylu latach frustracji jak już się gdzieś wkręciłem to mam mocną fiksację na punkcie tego kontaktu. Co znakomicie wykorzystuje Ania pisząc mi: "jeśli nie spróbujemy oni też się od ciebie odwrócą i zostaniesz w swojej piwnicy". Stąd możecie mieć rację, że część grupy już wcześniej wiedziała o jej planach. Jest to przykre, z drugiej strony nie chcę popadać w paranoję, że wszystko kręci się wokół mnie i prób zeswatania bo a nuż wcale tak nie było.

big_smile Widzę że w poprzednim poście dobrze wszystko odczytałem, a to niestety prowadzi do jednego wniosku: kontakt z tą grupą będzie dla Ciebie zbyt kosztowny, w zasadzie już możesz to spisać na straty, bo to tylko kwestia czasu jak to się rozleci. Ona wydaje się być tam znacznie mocniej zakorzeniona niż Ty i wygląda na to że za niedługo nie tylko z tą laską przestanie być przyjemnie.
Szukaj sobie lepiej już teraz szalupy ratunkowej póki łódź (w której jeszcze jesteś) całkowicie nie zatonęła; bo jej zatonięcie to (jak wyżej) kwestia czasu.

24

Odp: Narzucająca się dziewczyna
Olinka napisał/a:
i_uchiha napisał/a:

No tak, od kilku dni jest narracja w takim tonie, bo na wcześniejsze "miłe" nagabywanie nie zareagowałem tak jakby chciała...

I ona teraz ma zamiar zmusić Cię do tego, żebyś dał jej szansę? <pytanie w gruncie rzeczy retoryczne>
Raz jeszcze powtórzę, że dziewczyna ma jakieś zaburzenie. To nie jest normalne zachowanie, a uwierz, że z czasem mogłoby się to jedynie nasilić, dlatego teraz powinieneś wyraźnie ustawić granicę, a ona musi wiedzieć, kiedy ją przekracza.

Osoby z zaburzeniami potrafią świetnie manipulować, więc reszta grupy może nawet nie wiedzieć jak ona ostro pogrywa z autorem, ale może być i tak że skutecznie tę grupę urobiła i wtedy (jeśli zadziała urażona duma odtrąconej kobiety) autor rzeczywiście nie będzie miał życia w tej grupie.

25 Ostatnio edytowany przez gosialala (2023-02-21 13:50:37)

Odp: Narzucająca się dziewczyna

Nie chcesz, to nie i tyle. Nie ma tu z czego robić wielkiej sprawy. Grzecznie jej podziękuj jeden raz, potem już nie reaguj. Z czasem się rozejdzie. Znajomi jesli są normalni, to też odpuszczą i zrozumieją. Jesli nie - to na co Ci tacy znajomi?

26

Odp: Narzucająca się dziewczyna
Nowe_otwarcie napisał/a:

Osoby z zaburzeniami potrafią świetnie manipulować, więc reszta grupy może nawet nie wiedzieć jak ona ostro pogrywa z autorem, ale może być i tak że skutecznie tę grupę urobiła i wtedy (jeśli zadziała urażona duma odtrąconej kobiety) autor rzeczywiście nie będzie miał życia w tej grupie.

Ależ oczywiście. Manipulacja to u osób z zaburzeniami (wyraźnie zaznaczam, że nie wszystkimi) to chleb powszedni. To dlatego tak często pokazują swoje różne oblicza i dla jednych osób potrafią być czarujący, dla innych nawet okrutni. Mało tego, po odtrąceniu potrafią uruchomić takie mechanizmy, o które trudno u osób emocjonalnie zdrowych, a których naprawdę należy się obawiać. To też dlatego najlepiej jest zdławić wszystko w zarodku i taką znajomość zupełnie od siebie odciąć.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzucająca się dziewczyna

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024