Hej ,
Mam 31 lat Jestem po małżeństwie z alkoholikiem , bardzo toksyczny związek . Jesteśmy w trakcie rozwodu z tego związku mam syna 7 lat . Pół roku temu poznałam faceta lat 40 przemiły, opiekuńczy , dobry zupełne przeciwieństwo męża również ma syna i …. Od pół roku niby jesteśmy razem a spotykamy się w tygodniu może łącznie na 4 h , chodzimy na spacerki na płace zabaw jeśli jesteśmy akurat z dziećmi. Pare razy zostałam u niego na noc… Jeśli nie spędzamy razem czasu to piszemy ze sobą , on się odezwie w ciągu dnia jak mi mija dzień ja odpowiem i tyle albo na odwrót ja napisze … Jeszcze nie byłam w takiej dziwnej relacji … dla mnie to jest koleżeństwo połączone z bliskością… nie mam nawet szans go bliżej poznać , nie jemy razem nie spotykamy się ze znajomymi itd… jak czasem jestem u niego to przez te 2 h siedzimy razem na kanapie i tyle… jeszcze z tych istotnych spraw żona się od niego wyprowadziła w zeszłym roku ale rozwodu nie maja , ciagle mówi ze weźmie się za to bo strasznie jest we mnie zakochany i chciałby ze mną sobie poukładać życie ale na tym się kończy . Ja tez go nie pospieszam bo po tym jak widzę jak to wyglada to zaczynam sie zastanawiać czy to normalne ?