ulle napisał/a:Ejx5 napisał/a:Taaak, na mojej psychice odcisnęła ta sytuacja pietno. Po ślubie mąż poszedł za mną. On ma twardy charakter i własne zdanie, którego broni, i właśnie ten charakter nie odpowiada mojej rodzinie, bo powinien być bardziej uległy. U mnie w domu często jest napięta, nerwowa atmosfera, którą widać poprzez szybki chód, głośne przekładanie garnków czy omijanie wzrokiem. No i ewentualnie zamykanie się w pokoju babci i debaty, na jaki temat, nie wiem, ale myślę że my też jesteśmy na tapecie. My już zdecydowaliśmy, idziemy na swoje, bo ja chcę być sama sobie panią. Zawsze myślałam że mam dobre życie. Teraz jest pod górkę, ale myślę, że jeszcze będzie dobrze i normalnie, i tak jak tego chcemy. Ale ile siwych włosów mi przybyło przez ostatnie 2 lata tylko ja i mój fryzjer wie. Ale to już jest życie, inni mają jeszcze gorzej.
A jaki jest powód tego, że Twoi rodzice średnio akceptują Twojego męża?
Czyżby dlatego, że ma twardy charakter?
Muszą mieć konkretny powód dla którego go nie lubią.
Nie rób też z niego świętego, bo póki co mieszka u obcych ludzi i zamiast ich szanować, to jeszcze pokazuje im swoje humory.
Z tego, co napisałaś wynika, że Twoi rodzice źle czują się we własnym domu.
Niech Twój mąż sam zarobi na Wasz wspólny dom, a nie ogląda się na własność rodziców, którzy jakby na to nie patrzył, jeszcze żyją.
Czas na odczytanie testamentu jeszcze troszkę się odwlecze.
Dobrze podpowiada Ci intuicja, że zranisz swoich rodziców i to dla obcego chłopa, który ciosa Ci kołki na głowie.
Jeśli nie pasuje Wam mieszkać w domu Twoich rodziców, to zbudujcie sobie własny dom.
Toksyczni starzy rodzice i biedni pokrzywdzeni młodzi - myślę, że Twój mąż, to dobry agent. Taki honorowy, a w cudzym domu mieszka i doprowadził Cię do takiego stanu, że musisz wybierać między nim a swoimi rodzicami. Już sam ten fakt, w moich oczach, stawia Twojego męża w złym świetle.
Załóżmy, że wyprowadzisz się, bo pójdziesz za mężem i jak Ty wyobrażasz sobie to wszystko później?
Przecież skoro ten człowiek już teraz tak traktuje Twoich rodziców, to co dopiero będzie później?
Przecież Twoi rodzice widzą niektóre rzeczy, a skoro tak, to nic dziwnego, że daleko im do tego, by jeszcze za życia pozbawiac się dorobku życia na rzecz obcego faceta, który krzywo na nich patrzy.
Autorko, jesteś między młotem a kowadłem i to z winy swojego męża.
Nie obchodzi mnie to, że wiele osób, być może, na mnie naskoczy za to, że tak napisałam.
Całkowicie sie z tobą nie zgadzam Ulle.
On nie mieszka tam bo tak chce,mieszka tam bo tak zdecydowała autorka,jego zona.
wiec nie dziwie się ze nie paja optymizmem.
Konkretny powód dlaczego go nie lubią jest prosty, nie daje sobą pomiatać,i nie daje aby pomiatano jego żona.
Dla mnie obraz autorki jaki wysuwa sie z jej postów to obraz przestraszonego dziecka,który ciągle przekłada dobro swoich rodziców na swoje własne,swojego męża i ich dzieci.
Czyli swojej rodziny,która powinna być dla niej na 1 miejscu,gdy zakłada sie rodzinę to rodzice spadają na 2.
I to im sie nie podoba w nim, że gdyby nie on,jego stanowcza ochrona swojej żony,to mieli by córeczkę pod butem,robiła by to co oni chcą i jak chcą.
"Dobrze podpowiada Ci intuicja, że zranisz swoich rodziców i to dla obcego chłopa, który ciosa Ci kołki na głowie."
Wybacz,ale to jest straszne to co piszesz.
Jej rodziną jest jej mąż,on jest najważniejszy dla niej,tak samo jak ona jest najważniejsza dla niego.
To z nim ma dzieci,to jemu przysięgała, to on wyjeżdżał za chlebem za granice,i jeszcze dokładał jej rodzicom.
Co byś doradziła starszej wersji autorki?
Zostaje sama,bez męża,rodzice poumierali,taka kolei rzeczy,dzieci maja za złe matce to że wybrała rodziców a nie męża, i tak sobie siedzi sama patrząc w okno.
Znasz takie powiedzenie że z rodzinna najlepiej wychodzi się na zdjęciach?
Tutaj mamy coś takiego.
To nie on doprowadził autorkę do takiego stanu,tylko jej rodzice.
nic tutaj nie wyczytałem a złym zachowaniu jej męża względem jej rodziny.
dodatkowo absurdalne jest postawienie sprawy "że musisz wybierać między nim a swoimi rodzicami."
Rozumiem że każde młode małżeństwo musi meiszkac z którymś rodzicami bo ktoś poczuje sie odrzucony tak?
Ulle naturalna rzeczą jes to że dzieci sie wyprowadzają i zakładają własny dom, tutaj to i tak jest spóźnione o parę ładnych lat.
to jest szantaż emocjonalny"jak od córuniu odejdziesz to znaczy że nas nie kochasz" albo "wybierasz ta obca babę zamiast własnej matki"
wiec ulle, chciałabyś być w sytuacji w której twój chłopak chce z tobą założyć rodzinę, kocha cie ale od swojej samotnej matki,której maż zmarł słyszy właśnie takie słowa "nie zostawiaj samotnej matki dla jakiejś OBCEJ baby" ciekaw jestem jak byś się w tedy czuła,gdybyś usłyszała od niego, "sory ulle, ale matka to rodzina, a ty w sumie to jakaś obca baba". Smutno by ci sie zrobiło prawda?
"Przecież Twoi rodzice widzą niektóre rzeczy, a skoro tak, to nic dziwnego, że daleko im do tego, by jeszcze za życia pozbawiać się dorobku życia na rzecz obcego faceta, który krzywo na nich patrzy."
Przypomnę Ci ulle że dzięki temu obcemu facetowi,oni maja dach nad głowa,dosłownie.
A to jak rodzice traktują autorkę, i kto sie dla nich liczy,oraz to ile do powiedzenia ma w tym domu autorka świetnie pokazuje ten fragment:
"Dodatkowo moja siostra wybudowała dom niedaleko rodzinnego, w zasadzie za płotem i jest tutaj na porządku dziennym, i jej dzieci też. Nawet jak wylaliśmy beton w stodole, żeby było miejsce na rozne szpargały, to teraz siostra trzyma tam opal na zimę, a my finalnie nie mamy miejsca nawet żeby jakieś zabawki na zimę schować. Mamy koło domu takie pomieszczenie, gdzie chciałam sobie zrobić niby garderobę, bo w domu serio się nie mieścimy, no to najpierw pomieszczenie było do innego celu, a teraz stało się graciarnią, do tego zamknięta na kłódkę. "
Rozumiesz? Za własne pieniądze "wyremontowali" sobie część stodoły na ich potrzeby, a tam wpieprzyła sie siostra i tyle maja do gadania.
Chcieli więcej miejsca dla siebie,na swoje graty, to pomieszczenie które mogło im do tego służyć,zostało zamknięte na kłódkę.
Powiedz mi ulle czy tak postępują normalni rodzice?
czy toksyczni.
Ja na miejscu męża nigdy,przenigdy bym sie nie zgodził na zamieszkanie tam, szczególnie na wsi.
bo w istocie robisz za pachołka i parobka.
nie masz prawa do własnego czasu wolnego.
"bo zawsze jest cos do roboty"
to inni ustalają ci grafik dnia.
bo akurat oni cos teraz robią, a spróbuj im nie pomoc, to własnei zostaniesz nazwany niewdzięcznym dupkiem,który przyszedł mieszkać za darmo.
Naprawdę sie dziwie ulle twojemu postowi.