Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 64 ]

1

Temat: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Hej. Pewnie podobnych tematów tutaj sporo. W skrócie- jesteśmy małżeństwem 9 lat. Po slubie, z mojej durnej decyzji, zamieszkaliśmy w domu rodzinnym z moimi rodzicami i dziadkami.  Kierowało mną to, że czas płynie, rodzice się starzeją i będzie trzeba im pomóc. Dom mieliśmy obiecany. Mąż pracował za granicą, odkładaliśmy pieniądze. Robiliśmy mniejsze remonty i taki większy, który wymagał całkowitego remontu dachu. Sprawa była pilna a ani rodzice ani dziadkowie nie mieli na niego pieniędzy. No to zrobiliśmy ze swoich, bo to ma być nasze.
Rok temu mąż zjechał, miał dość życia na walizkach i widywania dzieci raz na miesiąc. Mama obiecała, że jak przejdzie na emeryturę to przepisze, a w domu róbcie co chcecie, bo będzie wasze.... Mój mąz nie chciał inwestować, bo póki nie będzie przepisane to on nie będzie pakował pieniędzy, tym bardziej, że nie czuje się za dobrze w moim rodzinnym domu. Zresztą ja też dopiero przejrzałam na oczy, że nie był zaakceptowany od samego początku.
Ja w dalszym ciągu poczuwam się do pomocy rodzicom, mimo że od jakiegoś czasu sytuacja jest napięta, mój ojciec obrażony, co chwilę coś durczy pod nosem, dom wielki a miejsca mamy mało. Do mnie co chwila pretensje, że coś źle zrobię, choć nie jest to powiedziane, ale fochy, wywracanie oczami itd. Ja to widzę i mnie to dotyka.

Po pewnej nieprzyjemnej sytuacji, która została mocno wyolbrzymiona przez rodziców, zdecydowaliśmy z mezem, że rodzice i tak mają mnie za wyrodną córkę (usłyszałam kiedyś, że nie zapiszą domu bo bym ich oddała do domu opieki) i chyba czas iść na swoje (mama od 2 lat jest na emeryturze i cicho sza o notariuszu). Zwłaszcza, że nie czujemy się w tym domu swobodnie.
A ja wciąż mam wątpliwości. Że powiemy rodzicom o budowie to się załamią, coś im się stanie....powiedzą, że ich na starość zostawiam, ale ja widzę, że w tym domu chyba nikt nie jest szczęśliwy. Wiem, że nie odcięłam pępowiny i fakt, że mój mąż wraca z powrotem za granicę jest tylko i wyłącznie moją winą, bo ja kiedyś podjęłam złe decyzje. Za kilka dni mamy ich poinformować o wyjeździe męża i chęci pójścia na swoje, a ja tak bardzo się boję!

Poradźcie coś, czy budowa jest dobrym pomysłem, a może przecierpieć i może jakoś to będzie? Nie chcę mieć na sumieniu pogorszenia stanu zdrowia, a wiem, że rodzeństwo by mi to do mojej śmierci wypominało.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Czas odciąć pępowinę i iść na swoje.
Masz własną rodziną i powinnaś jej dobro stawiać na pierwszym miejscu. Jesteś to swojemu mężowi winna, tym bardziej, że nikt nie cieszy się z ponoszonych przez Ciebie wyrzeczeń.
Czy rodzice zabronili Ci żyć swoim życiem? Raczej nie. Coś Ci mgliście obiecali a  Ty zobaczyłaś w tym korzyść i chętnie na to przystałaś. Teraz, jak te korzyści odpływają w nieokreśloną przyszłość i stają się wątpliwe, a rodzice magą korzystać z Wasze pomocy bez żadnych zobowiązań wobec Was, czujesz się wykorzystana.
Remont dachu był wystarczającą pomocą dla rodziców. Są sprawni więc niech żyją na swój rachunek a Wy na swój. Możesz zawsze okazywać im równą pomoc jak pozostałe rodzeństwo...chyba, że żal Ci włożonych w dom pieniędzy a finansowo sporo stracisz. Tylko czy strata pieniędzy zrekompensuje stratę męża, jeśli nie będzie chciał mieszkać razem z Tobą?

3

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Ejx5 napisał/a:

Hej. Pewnie podobnych tematów tutaj sporo. W skrócie- jesteśmy małżeństwem 9 lat. Po slubie, z mojej durnej decyzji, zamieszkaliśmy w domu rodzinnym z moimi rodzicami i dziadkami.  Kierowało mną to, że czas płynie, rodzice się starzeją i będzie trzeba im pomóc. Dom mieliśmy obiecany. Mąż pracował za granicą, odkładaliśmy pieniądze. Robiliśmy mniejsze remonty i taki większy, który wymagał całkowitego remontu dachu. Sprawa była pilna a ani rodzice ani dziadkowie nie mieli na niego pieniędzy. No to zrobiliśmy ze swoich, bo to ma być nasze.
Rok temu mąż zjechał, miał dość życia na walizkach i widywania dzieci raz na miesiąc. Mama obiecała, że jak przejdzie na emeryturę to przepisze, a w domu róbcie co chcecie, bo będzie wasze.... Mój mąz nie chciał inwestować, bo póki nie będzie przepisane to on nie będzie pakował pieniędzy, tym bardziej, że nie czuje się za dobrze w moim rodzinnym domu. Zresztą ja też dopiero przejrzałam na oczy, że nie był zaakceptowany od samego początku.
Ja w dalszym ciągu poczuwam się do pomocy rodzicom, mimo że od jakiegoś czasu sytuacja jest napięta, mój ojciec obrażony, co chwilę coś durczy pod nosem, dom wielki a miejsca mamy mało. Do mnie co chwila pretensje, że coś źle zrobię, choć nie jest to powiedziane, ale fochy, wywracanie oczami itd. Ja to widzę i mnie to dotyka.

Po pewnej nieprzyjemnej sytuacji, która została mocno wyolbrzymiona przez rodziców, zdecydowaliśmy z mezem, że rodzice i tak mają mnie za wyrodną córkę (usłyszałam kiedyś, że nie zapiszą domu bo bym ich oddała do domu opieki) i chyba czas iść na swoje (mama od 2 lat jest na emeryturze i cicho sza o notariuszu). Zwłaszcza, że nie czujemy się w tym domu swobodnie.
A ja wciąż mam wątpliwości. Że powiemy rodzicom o budowie to się załamią, coś im się stanie....powiedzą, że ich na starość zostawiam, ale ja widzę, że w tym domu chyba nikt nie jest szczęśliwy. Wiem, że nie odcięłam pępowiny i fakt, że mój mąż wraca z powrotem za granicę jest tylko i wyłącznie moją winą, bo ja kiedyś podjęłam złe decyzje. Za kilka dni mamy ich poinformować o wyjeździe męża i chęci pójścia na swoje, a ja tak bardzo się boję!

Poradźcie coś, czy budowa jest dobrym pomysłem, a może przecierpieć i może jakoś to będzie? Nie chcę mieć na sumieniu pogorszenia stanu zdrowia, a wiem, że rodzeństwo by mi to do mojej śmierci wypominało.


O matko... Zdajesz sobie sprawę, że z Tobą jest gorzej niż Ci się wydaje?
Nie jesteś dorosła ani we własnych oczach, ani w oczach rodziców. Podjęcie własnej decyzji jest dla Ciebie drogą przez mękę, a zrobienie czegoś na przekór rodzicom graniczy ze stanem zawałowym. Najpierw to Ty idź do psychologa, żeby sobie w głowie poukładać.

4

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Podjęliście z mężem dobra decyzje, choć i tak spóźnioną o kilka lat.
Dobrze ze przejrzałaś  na oczy, ale widzę ze i tak nie do końca.
Nie napisałaś czy twoje rodzeństwo mieszka tez z wami.
Bo zauważyłem taka zasadę, nie wiem czy ktoś to opisał z punktu widzenia psychologi, czy to sie fachowo jakoś nazywa czy nie.
ale gdy jedno dziecko zostaje z rodzicami,pomaga im,troszczy sie o nich,wspiera itp to zawsze jest coś złe, zawsze jest nie tak,zawsze jest tym gorszym,niezaradnym itp,natomiast to dziecko które opuściło rodziców, i ma ich w dupie nie pomaga im w chorobie,wszystko zwala na tego co został w domu.On sie rozwija,studiuje,zakłada rodzinę, a ten co został opiekować sie rodzicami ma tylko ciągłe wyrzuty i pretensje.
Oczywiście gdy raz na rok przyjedzie to dziecko co wyjechało do domu rodzinnego to jest chwalone w wniebogłosy,ukochane,przytulane itp a ten co został z rodzicami słucha jaki to jest zły na tle rodzeństwa.

I historia kończy sie zazwyczaj tak ze ten co został, zainwestował sporo kasy w dom kończy z niczym.
bo albo rodzice nikomu nci nie przepisują, i musi spłacać rodzeństwo co złamanego grosza nie dołożyło do utrzymania domu i rodziców miało w dupie.
Albo wręcz rodzice tamtemu przepisują dom a on koczy z niczym

Wiec autorko nie zdziw sie ze rodzice twojemu rodzeństwo przepiszą ten dom, a ty skończysz z niczym.
ewentualnie w najlepszym scenariuszu, będziesz musiała ich spłacać.

Napisałaś: Nie chcę mieć na sumieniu pogorszenia stanu zdrowia, a wiem, że rodzeństwo by mi to do mojej śmierci wypominało.:

to niech się twoje rodzeństwo tez zajmie rodzicami, opieka nad nimi nie lezy tylko w twoich rekach.
Oni również maja obowiązek sie nimi zając.
a jeżeli nie chca to niech nie komentują twoich decyzji.
to ze masz nie odcięta pępowinę to mało powiedziane,jesteś wręcz zastraszona "co ludzie powiedzą" "jak zareaguje mam/tata" "co powie rodzina itp"

Zapytaj sie sama siebie, czy chcesz aby wasze małżeństwo, wasza rodzina ucierpiała na tym ze w duszy jesteś małym dzieciakiem?
Czy chcesz aby twój mąż sie z tobą rozwiódł?> Bo to i tak złoty człowiek ze tyle czasu wytrzymał na twoich zasadach, bo TY sobie tak postanowiłaś.
wiesz co on musi czuć gdy wraca do domu? Wkurwienie, i złość, ze znów wszyscy dookoła będę mu mówić co,jak,i kiedy robić,i ze będzie musiał oglądać te skwaszone miny.
Ty powinnaś go po dłoniach całować ze chce mu sie w ogóle do domu wracać, bo TY postanowiłaś  sie bawić w zbawce rodziny.
Jeżeli twoi rodzice sa samodzielni, to nic im nie jesteś winna, swój dług wobec nich juz spłaciłaś, niech reszta rodziny tez sie dołoży do opieki nad nimi..

Ogarnij sie, bo jeżeli dalej będziesz stawiać rodziców ponad męża to skończysz sama w tym swoim rodzinnym domu, non stop słuchając ich zali i pretensji az zwariujesz.

5

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Jak macie możliwość budowania się, to nie zastanawiałabym się na Twoim miejscu. U siebie to jednak u siebie, nikt nie kręci nosem, nikt nie marudzi i nikt nie robi Ci łaski, ze u niego mieszkasz. Choć zapewne mieszkanie w wielopokoleniowym domu tez ma swoje plusy.
Od razu dodam z doświadczenia, że budowa domu, to swego rodzaju droga krzyżowa, ale nie chcę Cię zniechęcać tylko podkreślić, że trzeba przygotować się na szereg trudności.

Jesteś dorosła, więc podejmuj decyzje, które są dobre dla Ciebie i Twojej rodziny. Rodziców przecież się nie wyrzekasz, tylko chcesz zamieszkać oddzielnie ze swoją rodziną.

6

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Co ma się Twoim rodzicom stać tylko dlatego, że Ty się wyprowadzisz?
Zakładam, że mają po dwie ręce, dwie nogi i nie są w stanie leżącym. Więc bez problemów poradzą sobie sami, tak jak bez problemów radziliby sobie samo wcześniej.
Zajmować się rodzicami to Ty możesz za 20 lat, jak będą mieć problemy z poruszaniem się, trzeba będzie z nimi jeździć do lekarza, kupować leki, a w końcu zmieniać pampersy. Do tego czasu nie masz tam co robić.

Wyprowadź się i tyle. A rodzicom powiedz, że jeżeli chcą opieki na starość, to Ty możesz się nimi zajmować, ale niech za opiekę przepiszą dom na Was. I tyle. A na przyszłość pamiętaj, że nie pakuje się kasy w cos, co nie jest prawnie Twoje.

7

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Ja to bym nic nie mówiła rodzicom dotąd aż miałabym wróbla już w garści czyli działkę i sporo oszczędności na tę budowę.
Gdzie ma być ten dom budowany? Jak daleko od rodziców?

8

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Wiem, że zachowuje się jak mała dziewczynka, ale od zawsze bylismy tak wychowywani - rodzice mają głos, a dzieci nie. I wiele decyzji było podejmowanych za mnie, więc trudno się dziwić, że teraz boje im się postawić, t.bardziej że mama ma twardy charakter i ciężko znosi sprzeciw, nie akceptuje innego zdania u kogoś i jak jej coś nie pasuje to wkurza się i wychodzi.  Zdaje sobie sprawę, że moi mąż jest złoty, choć wiele razy mówił że w końcu wybuchnie.

Mamy odłożone pieniądze, tyle aby w miarę starczyło na stan surowy zamknięty. Działkę mamy, w zasadzie nawet więcej niż jedną, bo ja mam działki zapisane przez mojego dziadka( działek nie chcemy sprzedawać tylko zostawić dla dzieci) ale one są blisko domu, jakieś 60 m przez drogę, a działka męża 5 km od mojego domu rodzinnego, ale lokalizacja gorsza bo na górce i mniejszy metraż. Ale stanęło na tej działce bo mój mąż powiedzial, że tylko by lornetkami patrzyli co robimy, a nikt by nie pomógł.
Dodatkowo moja siostra wybudowała dom niedaleko rodzinnego, w zasadzie za płotem i jest tutaj na porządku dziennym, i jej dzieci też.  Nawet jak wylaliśmy beton w stodole, żeby było miejsce na rozne szpargały, to teraz siostra trzyma tam opal na zimę, a my finalnie nie mamy miejsca nawet żeby jakieś zabawki na zimę schować. Mamy koło domu takie pomieszczenie, gdzie chciałam sobie zrobić niby garderobę, bo w domu serio się nie mieścimy, no to najpierw pomieszczenie było do innego celu, a teraz stało się graciarnią, do tego zamknięta na kłódkę. Ale kiedy coś mówiliśmy to słyszeliśmy: " Róbcie co chcecie, jak wam się podoba, i tak będzie wasze" . Ale kiedy coś mówiłam babci o odkopaniu fundamentów do ocieplenia ścian to słyszałam ; o rany boskie, a po co???? Ten i tamten mowlil że tak się nie robi.
Kiedy sobie zrobicie kostkę na wjeździe do garażu? No najpierw muszę usunąć ten klomb bo zagradza wjazd.  A po co???? Taki piekny!   
Więc co bym nie chciała zrobić po swojemu, to nie jest po ich.   Jednak najgorsze jest to, że u mnie w domu się ze sobą nie rozmawia. Każdy chodzi wkur.....ale nie powie o co chodzi i dlaczego. Tylko się człowieku zastanawiasz co znowu źle zrobiłeś. Moja siostra która mieszka obok dobrze się podlizuje rodzicom, tatowi gulasze przynosi a jak ja zrobię pizzę czy coś na ciepło i pytam tatę czy chce to on oczywiście ma już inny plan na kolację i nie chce.....a potem ukradkiem podjada.
No i mój tata chodzi obrażony , jak ja się do niego nie odezwę to on pierwszy nie przemówi, nawet wzroku nie podnosi na mnie kiedy się mijamy.

9

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Szeptuch napisał/a:

Podjęliście z mężem dobra decyzje, choć i tak spóźnioną o kilka lat.
Dobrze ze przejrzałaś  na oczy, ale widzę ze i tak nie do końca.
Nie napisałaś czy twoje rodzeństwo mieszka tez z wami.
Bo zauważyłem taka zasadę, nie wiem czy ktoś to opisał z punktu widzenia psychologi, czy to sie fachowo jakoś nazywa czy nie.
ale gdy jedno dziecko zostaje z rodzicami,pomaga im,troszczy sie o nich,wspiera itp to zawsze jest coś złe, zawsze jest nie tak,zawsze jest tym gorszym,niezaradnym itp,natomiast to dziecko które opuściło rodziców, i ma ich w dupie nie pomaga im w chorobie,wszystko zwala na tego co został w domu.On sie rozwija,studiuje,zakłada rodzinę, a ten co został opiekować sie rodzicami ma tylko ciągłe wyrzuty i pretensje.
Oczywiście gdy raz na rok przyjedzie to dziecko co wyjechało do domu rodzinnego to jest chwalone w wniebogłosy,ukochane,przytulane itp a ten co został z rodzicami słucha jaki to jest zły na tle rodzeństwa.

I historia kończy sie zazwyczaj tak ze ten co został, zainwestował sporo kasy w dom kończy z niczym.
bo albo rodzice nikomu nci nie przepisują, i musi spłacać rodzeństwo co złamanego grosza nie dołożyło do utrzymania domu i rodziców miało w dupie.
Albo wręcz rodzice tamtemu przepisują dom a on koczy z niczym

Wiec autorko nie zdziw sie ze rodzice twojemu rodzeństwo przepiszą ten dom, a ty skończysz z niczym.
ewentualnie w najlepszym scenariuszu, będziesz musiała ich spłacać.

Napisałaś: Nie chcę mieć na sumieniu pogorszenia stanu zdrowia, a wiem, że rodzeństwo by mi to do mojej śmierci wypominało.:

to niech się twoje rodzeństwo tez zajmie rodzicami, opieka nad nimi nie lezy tylko w twoich rekach.
Oni również maja obowiązek sie nimi zając.
a jeżeli nie chca to niech nie komentują twoich decyzji.
to ze masz nie odcięta pępowinę to mało powiedziane,jesteś wręcz zastraszona "co ludzie powiedzą" "jak zareaguje mam/tata" "co powie rodzina itp"

Zapytaj sie sama siebie, czy chcesz aby wasze małżeństwo, wasza rodzina ucierpiała na tym ze w duszy jesteś małym dzieciakiem?
Czy chcesz aby twój mąż sie z tobą rozwiódł?> Bo to i tak złoty człowiek ze tyle czasu wytrzymał na twoich zasadach, bo TY sobie tak postanowiłaś.
wiesz co on musi czuć gdy wraca do domu? Wkurwienie, i złość, ze znów wszyscy dookoła będę mu mówić co,jak,i kiedy robić,i ze będzie musiał oglądać te skwaszone miny.
Ty powinnaś go po dłoniach całować ze chce mu sie w ogóle do domu wracać, bo TY postanowiłaś  sie bawić w zbawce rodziny.
Jeżeli twoi rodzice sa samodzielni, to nic im nie jesteś winna, swój dług wobec nich juz spłaciłaś, niech reszta rodziny tez sie dołoży do opieki nad nimi..

Ogarnij sie, bo jeżeli dalej będziesz stawiać rodziców ponad męża to skończysz sama w tym swoim rodzinnym domu, non stop słuchając ich zali i pretensji az zwariujesz.

Mąż powiedział mi, że inny facet już dawno by się wyprowadził

10

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Ale Ty już nie jesteś dzieckiem. Bierzcie i się budujcie normalnie. Co Ci mają rodzice powiedzieć. Są zdrowi i sprawni, dadzą radę.

11

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Nawet jak by nie byli zdrowi i sprawni, to za takie zachowanie na niewiele  zasługują.
Zadaj sobie proste pytanie autorko, czy chcesz z mężem żyć w spokoju,według własnych zasad.
Czy chcesz być sama(bo gdy postąpisz wbrew temu co z mężem ustaliliście,wbrew również jego dobru,to on odejdzie, a wine będziesz ponosić tylko ty), i tkwić sama z tymi toksycznymi ludźmi,a na starość mieć problemy z lokum,bo siostra upomni się o swoje?
Nie wiem nad czym ty sie zastanawiasz.
Znajdź jakiegoś dobrego psychologa,żeby Ci pomógł poukładać to wszystko w głowie.

12

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Rodzice, a szczególnie mama pozbawiła Cię wyrażania i bronienia swojego zdania, więc słuchaj męża, bo faktycznie masz "złotego"...

Założyłaś rodzinę i to ona powinna być dla Ciebie najważniejsza, rodzice muszą zejść na drugi plan. Czas najwyższy odciąć pępowinę, dobrze, że będziecie mieszkać dalej, siostra jest blisko, więc nie musisz się przejmować, że rodzicom będzie gorzej, jak nie będziesz przy nich.
Mniej zwracaj uwagę na ich reakcję na waszą decyzję, macie do nich pełne prawo.

13

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Zgadzam się z wszystkimi odpowiedziami.
Ja się martwię, czy rodzice poradza sobie finansowo, bo tutaj dom ponad 200 M2.  Gdyby nam oddali piętro, tutaj są 4 pokoje i łazienka, to jeden przerobili byśmy na kuchnię i byłoby super, ale my mamy 2 pokoje, sypialnia i pokój dzieci a dwa Pozostałe zajmują rodzice. Nie mam im tego za źle, ale gdyby zeszli na dół wszystkim byłoby wygodniej. Dodatkowo moi rodzice palą papierosy i niestety mimo próśb tego nie zmieniają i zimą to w łazience jest smierdzaco, a jak wtedy wietrzyć przy małych dzieciach.
To bardzo trudna decyzja, bo dziecinstwo miałam szczęśliwe, dużo wspomnień, a odkąd wyszłam za maz i staram się żyć na własnych zasadach, to mało komu pasuje. Kiedyś mama powiedziała mi, że schodzą nam z drogi, zabrali swoje rzeczy z lodowki i trzymają w takiej innej, w suterenach. A ja nie chcę, żeby we własnym domu musieli się zamykać w pokojach żeby się z nami nie spotykać i nam nie wchodzić w drogę. Życie jest za krótkie, żeby tak funkcjonować. Ale wiecie, czego się boje, że jeśli się wyprowadzę, to stracę z nimi kontakt. Że duma im nie pozwoli mnie odwiedzić, że będą mi płakać że tak ich potraktowałam na stare lata, że będą we mnie budzić poczucie winy, że kiedy się spotkamy w sklepie to ominą mnie jak obcy ludzie.
Doskonale wiedzą, bo mówiłam o tym dwa razy, że chcielibyśmy żeby przepisali nam dom, bo nie po to mąż harował za granicą żeby robić remonty na cudzym. Najpierw emerytura, potem covid a potem na drodze stanęło moje zachowanie, że się mało odzywam, że wiecznie niezadowolona jestem.... A jaką mam być, jak decyzję podejmuje babcia, mama no i do tego jeszcze się mocno angażuje moja mieszkająca po sąsiedzku siostra. Ale w sumie ona ma takie samo prawo do tego domu co i ja, więc może szykuje grunt.
Mąż za tydzień wyjeżdża, mnie już emocje ponoszą i wszystko mnie denerwuje i zamiast spędzić ten czas fajnie, wspólnie, to się na siebie złościmy. Nie wiem, jak dzieci to zniosą, ale to jest kara dla mnie, za moje niezdecydowanie, za moje przedkładanie interesu rodziców ponad moje małżeństwo ☹️ dopadło mnie, teraz muszę się z tym zmierzyć. Mam nadzieję, że dam radę i będę tkwić w swej decyzji, bo nie wiem jak będzie, kiedy mąż wyjedzie, jaka będzie atmosfera w domu .

14

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Skorzystaj z fachowej pomocy.
Zapisz się do psychologa.
Bo jak czyta się twoje posty, to wybacz, ale odnosi się wrażenie, jak by pisała to osoba ubezwłasnowolniona. Tyle dobrze że znalazłaś sobie ogarniętego męża, bo bez niego to byś skończyła jak marionetka rodziny. Już sam fakt że odreagowujesz na nim jest niedopuszczalny. Skup się wreszcie na sobie, na swoim mężu i na swoich dzieciach.

15

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Blisko 2 lata temu postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i poszłam do mamy i zapytałam czy przepiszą nam ten dom, bo nic nas tu nie trzyma i chcemy wiedzieć. Że pieniądze mamy na remont, ale chcemy robić na swoim. A jak nie, to będziemy się budować.
Odp.: Budujcie się, masz działki, sprzedaj i się budujcie. Powiedziała też, że przepisze, no ale najpierw emerytura i jeszcze pole ma, to musi rozpisać na dzieci, potem doszedł covid. Ale tego samego dnia, kiedy odbyła się nasza rozmowa, usłyszałam jak wzburzona mówiła tacie, że nie będę jej szantażować budową domu i taki ch...jak będę miała lepiej niż ona. Az to śmiesznie teraz brzmi, ale wyobraźcie sobie tą złość kiedy odezwałam się o coś, co obiecują od lat.
Generalnie jestem tą złą córka, bo nie robię tak jak im się podoba, podejmuję decyzje takie jak uważam i nie proszę ich co chwila o pomoc, inaczej niż siostra, która mieszka obok.

16

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Pod żadnym pozorem nie inwestuj w żaden dom piętrowy. W branży mówimy na takie "zemsta prlu", generują takie molochy bardzo duże koszty, a na starość zostajesz z kulą u nogi.

17 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-08 09:25:10)

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Musisz się zmierzyć... Jak wiedzą, że sami nie dadzą rady finansowo, to powinni wam zapisać górę, a nie wymuszać... Teraz im też źle i nigdy nie będzie dobrze, co byś nie zrobiła.
Co będzie z ich strony, tego nie zmienisz, musisz wziąć to na klatę...Jak was nie będzie też mogą inaczej podejść, nie zamartwiaj się na zapas.

18

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Kobieto, budujcie się i uciekaj, gdzie pieprz rośnie!
Na pierwszym miejscu mąż i dzieci,.dobro rodziny, którą założyłaś wspólnie z mężem.
Jak można żyć w takiej kolomyi, przepraszać za to, że się mieszka, zyje i oddycha... jak Ty funkcjonujesz psychicznie w takiej atmosferze?  I jeszcze w papierosach, przy dzieciach... Moi rodzice też palili papierosy całe moje dzieciństwo, teraz jak przyjezdzamy do nich z naszymi dziećmi to ida palić na dwór, bo wiedzą, że mają zakaz palić przy moich dzieciach, ja sama nabawiłam się astmy po takim dzieciństwie w dymie.
Po co w ogóle się zastanawiasz "co powiedzą rodzice?" "Jak zareagują rodzice?", Powinnaś przestawić się na myślenie "co jest najlepsze dla mojej rodziny? Gdzie będziemy czuć się swobodnie, bezpiecznie i szczęśliwie?" Wy, nie rodzice!!!
Twój mąż to złoty chłop, wielu facetów zostawiłoby taki pierdolnik w jasną cholerę, tylko cierpliwość każdego człowieka zawsze ma gdzieś swoje granice. Po którymś razie jemu też może się ulać.

19

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Taaak, na mojej psychice odcisnęła ta sytuacja pietno. Po ślubie mąż poszedł za mną. On ma twardy charakter i własne zdanie, którego broni, i właśnie ten charakter nie odpowiada mojej rodzinie, bo powinien być bardziej uległy.  U mnie w domu często jest napięta, nerwowa atmosfera, którą widać poprzez szybki chód, głośne przekładanie garnków czy omijanie wzrokiem. No i ewentualnie zamykanie się w pokoju babci i debaty, na jaki temat, nie wiem, ale myślę że my też jesteśmy na tapecie. My już zdecydowaliśmy, idziemy na swoje, bo ja chcę być sama sobie panią. Zawsze myślałam że mam dobre życie. Teraz jest pod górkę, ale myślę, że jeszcze będzie dobrze i normalnie, i tak jak tego chcemy.  Ale ile siwych włosów mi przybyło przez ostatnie 2 lata tylko ja i mój fryzjer wie. Ale to już jest życie, inni mają jeszcze gorzej.

20

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Ejx5 napisał/a:

Taaak, na mojej psychice odcisnęła ta sytuacja pietno. Po ślubie mąż poszedł za mną. On ma twardy charakter i własne zdanie, którego broni, i właśnie ten charakter nie odpowiada mojej rodzinie, bo powinien być bardziej uległy.  U mnie w domu często jest napięta, nerwowa atmosfera, którą widać poprzez szybki chód, głośne przekładanie garnków czy omijanie wzrokiem. No i ewentualnie zamykanie się w pokoju babci i debaty, na jaki temat, nie wiem, ale myślę że my też jesteśmy na tapecie. My już zdecydowaliśmy, idziemy na swoje, bo ja chcę być sama sobie panią. Zawsze myślałam że mam dobre życie. Teraz jest pod górkę, ale myślę, że jeszcze będzie dobrze i normalnie, i tak jak tego chcemy.  Ale ile siwych włosów mi przybyło przez ostatnie 2 lata tylko ja i mój fryzjer wie. Ale to już jest życie, inni mają jeszcze gorzej.

A jaki jest powód tego, że Twoi rodzice średnio akceptują Twojego męża?
Czyżby dlatego, że ma twardy charakter?
Muszą mieć konkretny powód dla którego go nie lubią.
Nie rób też z niego świętego, bo póki co mieszka u obcych ludzi i zamiast ich szanować, to jeszcze pokazuje im swoje humory.
Z tego, co napisałaś wynika, że Twoi rodzice źle czują się we własnym domu.
Niech Twój mąż sam zarobi na Wasz wspólny dom, a nie ogląda się na własność rodziców, którzy jakby na to nie patrzył, jeszcze żyją.
Czas na odczytanie testamentu jeszcze troszkę się odwlecze.
Dobrze podpowiada Ci intuicja, że zranisz swoich rodziców i to dla obcego chłopa, który ciosa Ci kołki na głowie.
Jeśli nie pasuje Wam mieszkać w domu Twoich rodziców, to zbudujcie sobie własny dom.
Toksyczni starzy rodzice i biedni pokrzywdzeni młodzi - myślę, że Twój mąż, to dobry agent. Taki honorowy, a w cudzym domu mieszka i doprowadził Cię do takiego stanu, że musisz wybierać między nim a swoimi rodzicami. Już sam ten fakt, w moich oczach, stawia Twojego męża w złym świetle.
Załóżmy, że wyprowadzisz się, bo pójdziesz za mężem i jak Ty wyobrażasz sobie to wszystko później?
Przecież skoro ten człowiek już teraz tak traktuje Twoich rodziców, to co dopiero będzie później?
Przecież Twoi rodzice widzą niektóre rzeczy, a skoro tak, to nic dziwnego, że daleko im do tego, by jeszcze za życia pozbawiac się dorobku życia na rzecz obcego faceta, który krzywo na nich patrzy.
Autorko, jesteś między młotem a kowadłem i to z winy swojego męża.
Nie obchodzi mnie to, że wiele osób, być może, na mnie naskoczy za to, że tak napisałam.

21

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
ulle napisał/a:
Ejx5 napisał/a:

Taaak, na mojej psychice odcisnęła ta sytuacja pietno. Po ślubie mąż poszedł za mną. On ma twardy charakter i własne zdanie, którego broni, i właśnie ten charakter nie odpowiada mojej rodzinie, bo powinien być bardziej uległy.  U mnie w domu często jest napięta, nerwowa atmosfera, którą widać poprzez szybki chód, głośne przekładanie garnków czy omijanie wzrokiem. No i ewentualnie zamykanie się w pokoju babci i debaty, na jaki temat, nie wiem, ale myślę że my też jesteśmy na tapecie. My już zdecydowaliśmy, idziemy na swoje, bo ja chcę być sama sobie panią. Zawsze myślałam że mam dobre życie. Teraz jest pod górkę, ale myślę, że jeszcze będzie dobrze i normalnie, i tak jak tego chcemy.  Ale ile siwych włosów mi przybyło przez ostatnie 2 lata tylko ja i mój fryzjer wie. Ale to już jest życie, inni mają jeszcze gorzej.

A jaki jest powód tego, że Twoi rodzice średnio akceptują Twojego męża?
Czyżby dlatego, że ma twardy charakter?
Muszą mieć konkretny powód dla którego go nie lubią.
Nie rób też z niego świętego, bo póki co mieszka u obcych ludzi i zamiast ich szanować, to jeszcze pokazuje im swoje humory.
Z tego, co napisałaś wynika, że Twoi rodzice źle czują się we własnym domu.
Niech Twój mąż sam zarobi na Wasz wspólny dom, a nie ogląda się na własność rodziców, którzy jakby na to nie patrzył, jeszcze żyją.
Czas na odczytanie testamentu jeszcze troszkę się odwlecze.
Dobrze podpowiada Ci intuicja, że zranisz swoich rodziców i to dla obcego chłopa, który ciosa Ci kołki na głowie.
Jeśli nie pasuje Wam mieszkać w domu Twoich rodziców, to zbudujcie sobie własny dom.
Toksyczni starzy rodzice i biedni pokrzywdzeni młodzi - myślę, że Twój mąż, to dobry agent. Taki honorowy, a w cudzym domu mieszka i doprowadził Cię do takiego stanu, że musisz wybierać między nim a swoimi rodzicami. Już sam ten fakt, w moich oczach, stawia Twojego męża w złym świetle.
Załóżmy, że wyprowadzisz się, bo pójdziesz za mężem i jak Ty wyobrażasz sobie to wszystko później?
Przecież skoro ten człowiek już teraz tak traktuje Twoich rodziców, to co dopiero będzie później?
Przecież Twoi rodzice widzą niektóre rzeczy, a skoro tak, to nic dziwnego, że daleko im do tego, by jeszcze za życia pozbawiac się dorobku życia na rzecz obcego faceta, który krzywo na nich patrzy.
Autorko, jesteś między młotem a kowadłem i to z winy swojego męża.
Nie obchodzi mnie to, że wiele osób, być może, na mnie naskoczy za to, że tak napisałam.

Całkowicie sie z tobą nie zgadzam Ulle.
On nie mieszka tam bo tak chce,mieszka tam bo tak zdecydowała autorka,jego zona.
wiec nie dziwie się ze nie paja optymizmem.
Konkretny powód dlaczego go nie lubią jest prosty, nie daje sobą pomiatać,i nie daje aby pomiatano jego żona.
Dla mnie obraz autorki jaki wysuwa sie z jej postów to obraz przestraszonego dziecka,który ciągle przekłada dobro swoich rodziców na swoje własne,swojego męża i ich dzieci.
Czyli swojej rodziny,która powinna być dla niej na 1 miejscu,gdy zakłada sie rodzinę to rodzice spadają na 2.
I to im sie nie podoba w nim, że gdyby nie on,jego stanowcza ochrona swojej żony,to mieli by córeczkę pod butem,robiła by to co oni chcą i jak chcą.

"Dobrze podpowiada Ci intuicja, że zranisz swoich rodziców i to dla obcego chłopa, który ciosa Ci kołki na głowie."
Wybacz,ale to jest straszne to co piszesz.
Jej rodziną jest jej mąż,on jest najważniejszy dla niej,tak samo jak ona jest najważniejsza dla niego.
To z nim ma dzieci,to jemu przysięgała, to on wyjeżdżał za chlebem za granice,i jeszcze dokładał jej rodzicom.
Co byś doradziła starszej wersji autorki?
Zostaje sama,bez męża,rodzice poumierali,taka kolei rzeczy,dzieci maja za złe matce to że wybrała rodziców a nie męża, i tak sobie siedzi sama patrząc w okno.
Znasz takie powiedzenie że z rodzinna najlepiej wychodzi się na zdjęciach?
Tutaj mamy coś takiego.
To nie on doprowadził autorkę do takiego stanu,tylko jej rodzice.
nic tutaj nie wyczytałem a złym zachowaniu jej męża względem jej rodziny.
dodatkowo absurdalne jest postawienie sprawy "że musisz wybierać między nim a swoimi rodzicami."
Rozumiem że każde młode małżeństwo musi meiszkac z którymś rodzicami bo ktoś poczuje sie odrzucony tak?
Ulle naturalna rzeczą jes to że dzieci sie wyprowadzają i zakładają własny dom, tutaj to i tak jest spóźnione o parę ładnych lat.
to jest szantaż emocjonalny"jak od córuniu odejdziesz to znaczy że nas nie kochasz" albo "wybierasz ta obca babę zamiast własnej matki"
wiec ulle, chciałabyś być w sytuacji w której twój chłopak chce z tobą założyć rodzinę, kocha cie ale od swojej samotnej matki,której maż zmarł słyszy właśnie takie słowa "nie zostawiaj samotnej matki dla jakiejś OBCEJ baby" ciekaw jestem jak byś się w tedy czuła,gdybyś usłyszała od niego, "sory ulle, ale matka to rodzina, a ty w sumie to jakaś obca baba". Smutno by ci sie zrobiło prawda?

"Przecież Twoi rodzice widzą niektóre rzeczy, a skoro tak, to nic dziwnego, że daleko im do tego, by jeszcze za życia pozbawiać się dorobku życia na rzecz obcego faceta, który krzywo na nich patrzy."
Przypomnę Ci ulle że dzięki temu obcemu facetowi,oni maja dach nad głowa,dosłownie.


A to jak rodzice traktują autorkę, i kto sie dla nich liczy,oraz to ile do powiedzenia ma w tym domu autorka świetnie pokazuje ten fragment:

"Dodatkowo moja siostra wybudowała dom niedaleko rodzinnego, w zasadzie za płotem i jest tutaj na porządku dziennym, i jej dzieci też.  Nawet jak wylaliśmy beton w stodole, żeby było miejsce na rozne szpargały, to teraz siostra trzyma tam opal na zimę, a my finalnie nie mamy miejsca nawet żeby jakieś zabawki na zimę schować. Mamy koło domu takie pomieszczenie, gdzie chciałam sobie zrobić niby garderobę, bo w domu serio się nie mieścimy, no to najpierw pomieszczenie było do innego celu, a teraz stało się graciarnią, do tego zamknięta na kłódkę. "

Rozumiesz? Za własne pieniądze "wyremontowali" sobie część stodoły na ich potrzeby, a tam wpieprzyła sie siostra i tyle maja do gadania.
Chcieli więcej miejsca dla siebie,na swoje graty, to pomieszczenie które mogło im do tego służyć,zostało zamknięte na kłódkę.
Powiedz mi ulle czy tak postępują normalni rodzice?
czy toksyczni.

Ja na miejscu męża nigdy,przenigdy bym sie nie zgodził na zamieszkanie tam, szczególnie na wsi.
bo w istocie robisz za pachołka i parobka.
nie masz prawa do własnego czasu wolnego.
"bo zawsze jest cos do roboty"
to inni ustalają ci grafik dnia.
bo akurat oni cos teraz robią, a spróbuj im nie pomoc, to własnei zostaniesz nazwany niewdzięcznym dupkiem,który przyszedł mieszkać za darmo.

Naprawdę sie dziwie ulle twojemu postowi.

22

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Mój mąż jest na prawdę wyrozumiały i dobrze, że nie mówiłam mu wszystkiego, bo przylecialby, spakował nasze graty i poszlibyśmy do hotelu.  Moi rodzice i babcia myślą, że ja nadal jestem panna i mam żyć tak jak 15 lat temu. Kiedy np. upomne się o swoje dzieci to też jest źle.
Kilka miesięcy temu miała miejsce następująca sytuacja. Były pomiary geodezyjne w mojej wsi. Kawałek działki obok domu rodziców należy do mojej siostry. Kiedy przyszli geodeci na próżno usiadłam na ławce i czekałam, że może mnie rodzice zawołają,.bo stali tam w piątkę, dwóch geodetów, rodzice i moja siostra. Geodeta wskazywał dokąd jest granica między dzialkami ( między dzialkami jest wjazd do domu rodziców, więc pół rodziców, pol siostry). Nikt mnie nie zawołał: chodź, patrz gdzie granica, to będzie twoje to żebyś wiedziała. To pokazało mi, że rodzice wcale nie traktują mnie poważnie i w najbliższym dziesięcioleciu nie będzie ta sprawa uregulowana, przynajmniej nie na moją korzyść.
Wiecie co, mnie nie obchodzi ten dom. Ja mam pole, działki, mam za co żyć. Chcieliśmy go po prostu wyremontować . Rodzice nigdy nie mieli pieniędzy na grubszy remont, wszystko było robione jak najtańszym kosztem. Chcieliśmy, żeby rodzice mieli wygodniej. Mój mąż przystał na to, co zadecydowałam. Jak pracował za granicą to pol.biedy, bywał rzadko to mało widział. Kiedy zjechał, zaczęły się problemy. Ja też kilka razy myślałam że on wyolbrzymia. Ale kiedy moja własna babcia mówi mi, że rzekomo jakaś kobieta przy kościele jej powiedziała, że ja opowiadam ludziom, że mama nie chce mi zostać z dzieckiem, co jest wierutnym kłamstwem, albo gdy siedzieliśmy z mężem przy stole w kuchni, mieliśmy postawioną butelkę wody....to rano usłyszałam, jak babcia mówiła mamie, że siedzieliśmy przy stole ( pokazała w jaki sposób trzymałam ręce!) I mieliśmy na nim flaszkę wódki!  Moja mama.nic się nie odezwała, tak jak w tej pierwszej sprawie,gdy płakałam, zarzekalam się, że nigdy bym tak nie powiedziała....w żadnym przypadku nie usłyszałam od mojej mamy: nie przejmuj się, wierzę ci.
Najpierw moja babcia nie trawiła mojego taty, a jak nastał mój mąż to przerzuciła się na niego. Nie, on nie jest złoty, ma swoje wady, ale wiem, że mnie kocha i chce dla nas jak najlepiej. Boli go, kiedy widzi jak jestem traktowana, jak nie moge się odezwac, że się boję, zresztą już nawet tego nie robię, wycofałam się zupełnie.
Dla nich to może obcy chłop, dla niego to obcy ludzie i wiem teraz, że wolą rodziców jest komu zapiszą ten dom i ja generalnie nie mam się co poczuwać, że jednak zostanie od dla mnie. Dlatego chcemy się budować. Rodzice mieli swoją szansę uregulować to wszystko, teraz bierzemy sprawy w swoje ręce. Nie po to mój mąż zostawia mnie i małe dzieci żeby nic z tego nie mieć. To moje dzieci będą rok czy dwa musiały żyć bez ojca....a on już miał dosc życia na walizkach. To jest poświęcenie dla naszej rodziny..myślę, ze rodzice zobaczą to wszystko, ale trochę za późno.

23

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Szeptuch napisał/a:

On nie mieszka tam bo tak chce,mieszka tam bo tak zdecydowała autorka,jego zona.
wiec nie dziwie się ze nie paja optymizmem.
Konkretny powód dlaczego go nie lubią jest prosty, nie daje sobą pomiatać,i nie daje aby pomiatano jego żona.
Dla mnie obraz autorki jaki wysuwa sie z jej postów to obraz przestraszonego dziecka,który ciągle przekłada dobro swoich rodziców na swoje własne,swojego męża i ich dzieci.
Czyli swojej rodziny,która powinna być dla niej na 1 miejscu,gdy zakłada sie rodzinę to rodzice spadają na 2.
I to im sie nie podoba w nim, że gdyby nie on,jego stanowcza ochrona swojej żony,to mieli by córeczkę pod butem,robiła by to co oni chcą i jak chcą.

To nie on doprowadził autorkę do takiego stanu,tylko jej rodzice.
nic tutaj nie wyczytałem a złym zachowaniu jej męża względem jej rodziny.


"Przecież Twoi rodzice widzą niektóre rzeczy, a skoro tak, to nic dziwnego, że daleko im do tego, by jeszcze za życia pozbawiać się dorobku życia na rzecz obcego faceta, który krzywo na nich patrzy."
Przypomnę Ci ulle że dzięki temu obcemu facetowi,oni maja dach nad głowa,dosłownie.


A to jak rodzice traktują autorkę, i kto sie dla nich liczy,oraz to ile do powiedzenia ma w tym domu autorka świetnie pokazuje ten fragment:

"Dodatkowo moja siostra wybudowała dom niedaleko rodzinnego, w zasadzie za płotem i jest tutaj na porządku dziennym, i jej dzieci też.  Nawet jak wylaliśmy beton w stodole, żeby było miejsce na rozne szpargały, to teraz siostra trzyma tam opal na zimę, a my finalnie nie mamy miejsca nawet żeby jakieś zabawki na zimę schować. Mamy koło domu takie pomieszczenie, gdzie chciałam sobie zrobić niby garderobę, bo w domu serio się nie mieścimy, no to najpierw pomieszczenie było do innego celu, a teraz stało się graciarnią, do tego zamknięta na kłódkę. "

Rozumiesz? Za własne pieniądze "wyremontowali" sobie część stodoły na ich potrzeby, a tam wpieprzyła sie siostra i tyle maja do gadania.
Chcieli więcej miejsca dla siebie,na swoje graty, to pomieszczenie które mogło im do tego służyć,zostało zamknięte na kłódkę.
Powiedz mi ulle czy tak postępują normalni rodzice?
czy toksyczni.

Ja na miejscu męża nigdy,przenigdy bym sie nie zgodził na zamieszkanie tam, szczególnie na wsi.
bo w istocie robisz za pachołka i parobka.
nie masz prawa do własnego czasu wolnego.
"bo zawsze jest cos do roboty"
to inni ustalają ci grafik dnia.
bo akurat oni cos teraz robią, a spróbuj im nie pomoc, to własnei zostaniesz nazwany niewdzięcznym dupkiem,który przyszedł mieszkać za darmo.

Naprawdę sie dziwie ulle twojemu postowi.

Jakby nie patrzeć, mój mąż kulturalnie, rano, w kuchni mówi dzień dobry każdemu, kogo zobaczy. Absolutnie nie chce go wybielać, ale on wie, jak powinny wyglądać relacje eodzic- dziecko. Bo u niego w domu była wykładana kawa na ławę, a tutaj jest milczenie i przeklinanie po kątach. Mój ojciec potrafił się obrazić na 6 letniego wnuka, że kiedy młody oglądal bajkę i był nią totalnie pochłonięty nie odpowiedział na pytanie swojego dziadka.

24

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Szeptuch, zacytowalam Cie a w końcu nie napisałam o co mi chodzi. Bardzo dobrze mnie podsumowales, mała, przestraszona dziewczyna, która od początku przedkładała dobro rodziców ponad dobro swojego męża i dzieci. I swojego małżeństwa.

25

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Ejx5 napisał/a:

Szeptuch, zacytowalam Cie a w końcu nie napisałam o co mi chodzi. Bardzo dobrze mnie podsumowales, mała, przestraszona dziewczyna, która od początku przedkładała dobro rodziców ponad dobro swojego męża i dzieci. I swojego małżeństwa.

No to może zmień to wreszcie? Czy mąż nie może pracować gdzieś w Polsce? Żeby też był przy dzieciach? Bo za chwilę to się okaże, że masz kijowe relacje i z rodzicami i z nim.
Może właśnie trzeba było tupnąć nogą i iść do hotelu juz dawno?
Gdzie będziecie mieszkać przez te lata, kiedy będzie budowa? Przecież to trwa czasami długo. U rodziców dalej? Po co Ty się dajesz im tak traktować?

Zachowujesz się jak takie 15letnie dziecko. Szczególnie z tym siedzeniem i czekaniem. Tu czekasz, aż Ci przepiszą dom, tu czekasz, aż Cię zawołają. Moi rodzice jak mieli się nadbudowywać nad dziadkami to zapakowalo babcię z dziadkiem do samochodu, zawkeźli do notariusza i wprost im powiedzieli, że albo przepisują dom za opiekę całkiem na nich, albo rodzice się wyprowadzają i budują w innym miejscu.
A Wy czekaliście i czekaliście niepotrzebnie i z tego czekania tylko zainwestowaliście w nieswoje i kasy już nie odzyskacie.

26

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

"Nikt mnie nie zawołał: chodź, patrz gdzie granica, to będzie twoje to żebyś wiedziała."

A Ty dalej czekasz na obiecanki!?


Nic z tego nie będzie, możesz jedynie liczyć na spadek po śmierci rodziców.

Jeśli rodzice nie trawią córki i jej rodziny, to nie ma opcji, żeby zapisali połowę domu, nie mówię tu o całym, bo każdy zawsze lepiej czuje się na swoim.

27

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Lady Loka napisał/a:
Ejx5 napisał/a:

Szeptuch, zacytowalam Cie a w końcu nie napisałam o co mi chodzi. Bardzo dobrze mnie podsumowales, mała, przestraszona dziewczyna, która od początku przedkładała dobro rodziców ponad dobro swojego męża i dzieci. I swojego małżeństwa.

No to może zmień to wreszcie? Czy mąż nie może pracować gdzieś w Polsce? Żeby też był przy dzieciach? Bo za chwilę to się okaże, że masz kijowe relacje i z rodzicami i z nim.
Może właśnie trzeba było tupnąć nogą i iść do hotelu juz dawno?
Gdzie będziecie mieszkać przez te lata, kiedy będzie budowa? Przecież to trwa czasami długo. U rodziców dalej? Po co Ty się dajesz im tak traktować?

Zachowujesz się jak takie 15letnie dziecko. Szczególnie z tym siedzeniem i czekaniem. Tu czekasz, aż Ci przepiszą dom, tu czekasz, aż Cię zawołają. Moi rodzice jak mieli się nadbudowywać nad dziadkami to zapakowalo babcię z dziadkiem do samochodu, zawkeźli do notariusza i wprost im powiedzieli, że albo przepisują dom za opiekę całkiem na nich, albo rodzice się wyprowadzają i budują w innym miejscu.
A Wy czekaliście i czekaliście niepotrzebnie i z tego czekania tylko zainwestowaliście w nieswoje i kasy już nie odzyskacie.

Gdyby mieszkali przez te lata od ślubu na wynajmie to też sporo kasy by poszło.
Dlatego nie ma co żałować, że inwestowali w nieswoje.
A szantaż w sprawie przepisania domu to w tym wypadku jest niemożliwy.
I niepotrzebny,

28 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-10-09 10:38:05)

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Ejx5 napisał/a:

Szeptuch, zacytowalam Cie a w końcu nie napisałam o co mi chodzi. Bardzo dobrze mnie podsumowales, mała, przestraszona dziewczyna, która od początku przedkładała dobro rodziców ponad dobro swojego męża i dzieci. I swojego małżeństwa.

No to może zmień to wreszcie? Czy mąż nie może pracować gdzieś w Polsce? Żeby też był przy dzieciach? Bo za chwilę to się okaże, że masz kijowe relacje i z rodzicami i z nim.
Może właśnie trzeba było tupnąć nogą i iść do hotelu juz dawno?
Gdzie będziecie mieszkać przez te lata, kiedy będzie budowa? Przecież to trwa czasami długo. U rodziców dalej? Po co Ty się dajesz im tak traktować?

Zachowujesz się jak takie 15letnie dziecko. Szczególnie z tym siedzeniem i czekaniem. Tu czekasz, aż Ci przepiszą dom, tu czekasz, aż Cię zawołają. Moi rodzice jak mieli się nadbudowywać nad dziadkami to zapakowalo babcię z dziadkiem do samochodu, zawieźli do notariusza i wprost im powiedzieli, że albo przepisują dom za opiekę całkiem na nich, albo rodzice się wyprowadzają i budują w innym miejscu.
A Wy czekaliście i czekaliście niepotrzebnie i z tego czekania tylko zainwestowaliście w nieswoje i kasy już nie odzyskacie.

Gdyby mieszkali przez te lata od ślubu na wynajmie to też sporo kasy by poszło.
Dlatego nie ma co żałować, że inwestowali w nieswoje.
A szantaż w sprawie przepisania domu to w tym wypadku jest niemożliwy.
I niepotrzebny,

I lepiej się kisić w niezdrowej atmosferze? Mogli spokojnie kupić mieszkanie zapewne za to wszystko, co wpakowali w ten dom, a potem zacząć się budować i sytuację mieliby taką samą finansowo jak teraz, ale mieszkanie mogliby sprzedać jak dom nadawałby się do wprowadzenia. A za położony dach na domu rodziców kasy nie odzyskają nigdy.

To nie był szantaż Kleoma. Po prostu moi rodzice postąpili mądrze i powiedzieli, że nie będą się budować na czymś, co prawnie nie jest ich. Gdyby dziadkowie się nie zgodzili, to poszliby się budować w innym miejscu. Od tamtego czasu minęło już ponad 20 lat i dziadkowie nie narzekali, opiekę mają dobrą, nikt ich nie wywalił, nikt im na głowie nie siedział i nie siedzi, nikt im nie pokazuje, że to nie ich. Jak trzeba im coś kupić większego, pomóc, zrobić remont to się idzie i się robi i nie ma grama narzekania. A jednocześnie sytuacja jest uregulowana prawnie i wszystko jest jasne.
Ogólnie to też mieli tak, że chcieli się budować, a dziadkowie mówili, że no jasne, żeby się budowali, że przecież będzie ich kiedyś tam w przyszłości big_smile a że oni budowac się chcieli, na dziadków się nigdy nie wypięli, tylko chcieli mieć wszystko uregulowane prawnie to wzięli i zrobili jak zrobili. Dziadkowie nie traktowali tego jako szantaż. Po prostu zapewne sami by się nigdy nie zebrali do takiego pójścia do notariusza i rodzice mieliby problem w postaci drugiego spadkobiercy, którego trzebaby spłacać w przyszłości. A po co sobie robić takie problemy?

Na miejscu Autorki zanim zaczęłabym inwestować w nie swoje, zrobiłabym tak samo. Zabrać rodziców do notariusza i przepisać dom na nich. I tyle. Nic się nie musi zmieniać poza tym, że własność jest przeniesiona.

29

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Lady Loka
Sama sobie przeczysz.
Raz piszesz, że powinni byli być stanowczy i kazać sobie zapisać a raz, że powinni się wyprowadzić.

Rodzice i babka autorki nie nadają się do wspólnego zamieszkania.
Dobrze więc się stało, że nie zapisali autorce domu i ona wraz z mężem nie wpakowali jeszcze większych pieniędzy w ten dom.
Po to aby przez następne lata żyć z psychicznymi toksynami jakimi są ci rodzice i babcia.
Bo ich nastawienie do autorki i jej rodziny nie zmieniłoby się a nawet mogłoby być jeszcze gorzej niż jest.
Z pewnością wypominaliby autorce tę darowiznę, oczekiwali wdzięczności, piętnowali wszelkie /wedle nich/ przejawy nielojalności, nieposłuszeństwa.

30

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Kleoma napisał/a:

Lady Loka
Sama sobie przeczysz.
Raz piszesz, że powinni byli być stanowczy i kazać sobie zapisać a raz, że powinni się wyprowadzić.

Rodzice i babka autorki nie nadają się do wspólnego zamieszkania.
Dobrze więc się stało, że nie zapisali autorce domu i ona wraz z mężem nie wpakowali jeszcze większych pieniędzy w ten dom.
Po to aby przez następne lata żyć z psychicznymi toksynami jakimi są ci rodzice i babcia.
Bo ich nastawienie do autorki i jej rodziny nie zmieniłoby się a nawet mogłoby być jeszcze gorzej niż jest.
Z pewnością wypominaliby autorce tę darowiznę, oczekiwali wdzięczności, piętnowali wszelkie /wedle nich/ przejawy nielojalności, nieposłuszeństwa.

To jeszcze raz, żebyś dobrze przeczytała:
- napisałam, że nie inwestuje się w coś, co nie jest Twoje
- że za tą kasę, którą zapewne już włożyli w dom mogliby kupić mieszkanie, zacząć budowę, a potem sprzedać mieszkanie w momencie, kiedy do domu dałoby się wprowadzić i jest to odpowiedź na Twój argument o wynajmie
- napisałam też, że przed inwestowaniem w coś, co nie jest ich, jeżeli już koniecznie chcieli tam mieszkać, trzeba było jasno i wyraźnie powiedzieć, że mają środki i możliwości na przeprowadzenje remontu, ale zrobią to tylko wtedy, kiedy dom zostanie przepisany na nich

Nie zaprzeczam sama sobie, po prostu pokazuję dwie drogi, które mogły być podjęte.

W przypadku opcji 3, następuje remont domu z uwzględnieniem tego, że każda rodzina ma swoją część, oddzieloną od innych z osobną kuchnią, osobną łazienką i wtedy nie ma problemu z toksycznymi rodzicami, ponieważ rodzice mają swoje, a Autorka z mężem i dziećmi mają swoją część domu i nie muszą wchodzić sobie w drogę. Rodzice funkcjonują samodzielnie tak długo, jak są w stanie, a jak przestana być w stanie, mają zagwarantowaną pomoc od Autorki i męża.

31

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Lady Loka

Nie rozumiesz nic.
A co z podwórkiem?
Autorka i jej dzieci mieliby z niego nie korzystać bo inaczej naraziliby się na uwagi rodziców, zaczepianie?
Przeczytaj o sytuacji z klombem i wjazdem do garażu.
Nawet jeśli rodzice i babka nie wchodziliby do części zamieszkanej przez autorkę to nic nie uchroni ich od spotkań na podwórku.
To jest wieś.

32 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-10-09 11:43:31)

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Kleoma napisał/a:

Lady Loka

Nie rozumiesz nic.
A co z podwórkiem?
Autorka i jej dzieci mieliby z niego nie korzystać bo inaczej naraziliby się na uwagi rodziców, zaczepianie?
Przeczytaj o sytuacji z klombem i wjazdem do garażu.
Nawet jeśli rodzice i babka nie wchodziliby do części zamieszkanej przez autorkę to nic nie uchroni ich od spotkań na podwórku.
To jest wieś.

Jakby dom był ich to mieliby prawo na podwórku zrobić tak jak chcą bez pytania innych o pozwolenie, a krytyczne uwagi zignorować, ponarzekają, ponarzekają i się przyzwyczają.

Kleoma, w mojej rodzinie i jedni i drudzy dziadkowie przepisali tak domy dzieciom i dzieci się budowały, remontowały, a mieszkają razem i dzielą ze sobą podwórko. Więc akurat wiem i rozumiem. I wiem też, że starsza osoba narzeka na remonty, a bo po co, a dlaczego, a dobrze było jak było, tylko co z tego? W końcu się przyzwyczai i zaakceptuje. Latami miała po swojemu, teraz będzie po myśli kogoś innego. Mój dziadek narzekał na każdą jedną zmianę na podwórku. Gdyby było po jego myśli, to kisilibyśmy się wszyscy w 6 osób w 2 pokojach. I co z tego? Ma prawo wyrazić swoje wątpliwości, a właściciele domu mają prawo zrobić po swojemu.

Problemem jest tutaj bardziej to, że Autorka nie potrafi postawić na swoim, nie potrafi odciąć pępowiny, uznać, że jest dorosłym człowiekiem i że potrafi sama podejmować decyzje zanim ktokolwiek ją zapyta.
W takiej sytuacji faktycznie lepiej im będzie na swoim, tylko dalej zostaje pytanie, które zadałam już wcześniej. Gdzie będzie mieszkać w trakcie budowy. Wieloletniej budowy, bo postawienie domu od zera trochę trwa, zwłaszcza, że oni dopiero na budowę sobie będą zarabiać. Nie jestem przekonana, czy mieszkanie w takiej atmosferze jak mają teraz jest dobre dla kogokolwiek. Najbardziej dla męża, który przez większość czasu swojej rodziny nie widuje. Stąd moim zdaniem najlepszą opcją byłaby wyprowadzka na wynajem, nawet jeżeli to by wydłużyło budowę.

33

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Mój mąż przez ostatnie 3 lata był i pracował w PL, ale tutaj nie zrobi tyle, żeby starczyło na wykończenie domu, bo pisałam, że mamy oszczędności na stan surowy zamknięty. Zapytamy, czy możemy przez ten czas mieszkać tutaj. Może jak rodzice zobacza, że myślimy o swoim lokum to trochę zlagodnieja. Może źle myślę, ale to też po trochu ich wina, że teraz mąż musi się tułać. Remont dachu, który 5 lat temu kosztował 50 tys zł.pokrywany był z tych oszczędności.
My mamy inne myślenie o życiu, o pracy niż moi rodzice czy nawet siostra. Oni zamknięci są bez mała w domu, nikt do nich nie.orzychodzi bo ten jest be, a z tamtym nie warto bo teraz ludzie świnie, nie to co dawniej. My mamy znajomych, jeździmy i zapraszaliśmy ich tutaj do nas, ale niespecjalnie komfortowo się czuli. Tak samo jest z rodziną męża, nawet moja siostra gdy spotka moja szwagierkę to udaje że nie zna.
Kiedyś mama powiedziała mi że się zmieniłam. Na gorsze. Że taka nie byłam. Bylam lepsza kiedy o wszystko musiałam ich pytać, kiedy nie wychodziłam przed szereg...teraz kiedy sama chce decydować, to te decyzje im się nie podobają, bo nie są po ich myśli. Bo zwrócę uwagę, że przeklinają przy dzieciach. Że na okrągło w tv polityka, a kiedy powiem, że jeszcze chyba za młodzi są na słuchanie o wojnie czy polityce to mama twierdzi żeby od małego dobrze myśleli.  Ja zabronię oglądać telefon, a później syn mówi że dziadek mu dał.  Dla kogoś to nic, może przesadzam, może się doszukuję..ale na dłuższą metę to męczące.

34

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Ejx5 napisał/a:

Mój mąż przez ostatnie 3 lata był i pracował w PL, ale tutaj nie zrobi tyle, żeby starczyło na wykończenie domu, bo pisałam, że mamy oszczędności na stan surowy zamknięty. Zapytamy, czy możemy przez ten czas mieszkać tutaj. Może jak rodzice zobacza, że myślimy o swoim lokum to trochę zlagodnieja. Może źle myślę, ale to też po trochu ich wina, że teraz mąż musi się tułać. Remont dachu, który 5 lat temu kosztował 50 tys zł.pokrywany był z tych oszczędności.
My mamy inne myślenie o życiu, o pracy niż moi rodzice czy nawet siostra. Oni zamknięci są bez mała w domu, nikt do nich nie.orzychodzi bo ten jest be, a z tamtym nie warto bo teraz ludzie świnie, nie to co dawniej. My mamy znajomych, jeździmy i zapraszaliśmy ich tutaj do nas, ale niespecjalnie komfortowo się czuli. Tak samo jest z rodziną męża, nawet moja siostra gdy spotka moja szwagierkę to udaje że nie zna.
Kiedyś mama powiedziała mi że się zmieniłam. Na gorsze. Że taka nie byłam. Bylam lepsza kiedy o wszystko musiałam ich pytać, kiedy nie wychodziłam przed szereg...teraz kiedy sama chce decydować, to te decyzje im się nie podobają, bo nie są po ich myśli. Bo zwrócę uwagę, że przeklinają przy dzieciach. Że na okrągło w tv polityka, a kiedy powiem, że jeszcze chyba za młodzi są na słuchanie o wojnie czy polityce to mama twierdzi żeby od małego dobrze myśleli.  Ja zabronię oglądać telefon, a później syn mówi że dziadek mu dał.  Dla kogoś to nic, może przesadzam, może się doszukuję..ale na dłuższą metę to męczące.

No i właśnie dlatego powinniście odciąć się od nich.
Jeszcze musisz jakoś przecierpieć z nimi  te 2 czy 3 lata na czas budowy.
Oni się nie zmienią.
Masz szczęście, że macie działkę na budowę, oszczędności i męża chętnego na dalszą rozłąkę.

35

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Bardzo długo się wahałam...wciąż przedkładając szczęście rodziców ponad swoje. Ale teraz, kiedy mąż zwolnił się tutaj i za kilka dni wyjeżdża to jest jakby przypieczetowanie naszych planów, bo mąż chyba się obawia, że się rozmysle. Przykro mi, że tak się to potoczyło, ale moi rodzice też po trochę mogli wykazać się zrozumieniem, że jesteśmy tyle lat po ślubie, mamy dzieci i żadnego własnego lokum. Przecież byśmy im pomogli, a bardzo zabolały mnie słowa mamy, że oddałbym ich do domu starców. Nigdy bym tak.nie zrobiła, ciekawa jestem, czy moja siostra tak ochoczo opiekowałaby się rodzicami. Ja pracuję, ona nie, więc trochę też spadłoby na nią.  Wiele mogłam przełknąć, ale kiedy dowiedziałam się, co o mnie myślą, za jakiego człowieka mnie mają, to siedzi we mnie jak drzazga. Oni pewnie już o tym nie pamiętają, zresztą nikt mi niektórych rzeczy w twarz nie powiedział, zwyczajnie usłyszałam rozmowę, a raczej podniesione głosy. Pewnie by się tego wyparli.

36

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

"Przecież byśmy im pomogli, a bardzo zabolały mnie słowa mamy, że oddałbym ich do domu starców. "

Też nie jestem za tym, żeby dzieciom oddać cały majątek i być na ich łasce i niełasce, więc nawet bym nie chciała, będąc na Twoim miejscu całego domu, tym bardziej, że siostrę byś musiała spłacić.

Dlatego od początku powinniście zabiegać o zapisaniu góry domu, była w ogóle taka rozmowa?

37

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
wieka napisał/a:

"Przecież byśmy im pomogli, a bardzo zabolały mnie słowa mamy, że oddałbym ich do domu starców. "

Też nie jestem za tym, żeby dzieciom oddać cały majątek i być na ich łasce i niełasce, więc nawet bym nie chciała, będąc na Twoim miejscu całego domu, tym bardziej, że siostrę byś musiała spłacić.

Dlatego od początku powinniście zabiegać o zapisaniu góry domu, była w ogóle taka rozmowa?

Od początku było opowiadanie, że dom będzie nasz. Brat ma dom, siostra też i ja jako najmlodsza miał zostać w domu. I wydawało mi się, że tak będzie ok.
Ale jak siostrę widzą to rozpromienieni, a jak mnie to nic. Zero. No ale siostrunia tutaj przychodzi, ale do swojego domu już z 4 lata mnie czy męża nie zaprosiła, jak nie więcej nawet. Moje dzieci pójdą tam może z 3x do roku i to bynajmniej nie na urodziny, ale chyba jest jakiś dzień dobroci i siostra chce pokazać, że jest super itd. ale tego moi rodzice nie widzą. U mnie widzą wszystko, ale u reszty rodzeństwa nic.  Jak ja krzyknę na dziecko to nagle babcia zatroskana się pojawia i tak wypytuje jakbym co najmniej je pobiła. I teraz jak synowi coś każe zrobić, obraza się i biegnie wyżalić babci i ja jestem złą matką, bo wymagam cokolwiek od mojego dziecka.
Chciałam dobrze, a wyszło do bani.
Zastanawiam się, jak im to powiedzieć. Czy powiedzieć, że będziemy budować dom dla dzieci. Czy spełniamy marzenie o własnym domu czy jakos inaczej. Nie chce wywlekać powodów, dla których chcemy iść na swoje. Po prostu chciałabym, żeby to w miarę łagodnie przekazać.

38

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Teraz to już jesteście w  takich stosunkach, że dla zdrowia psychicznego nie powinniście tam mieszkać.

Powiedz prawdę, niczego nie udawaj, nie tłumacz, podjęliście taką decyzję i koniec. Jedynie możesz dodać, że chcecie być na swoim i inwestować w swoje, koniec i kropka.
Im mniej powiesz, tym lepiej.

39

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
wieka napisał/a:

Teraz to już jesteście w  takich stosunkach, że dla zdrowia psychicznego nie powinniście tam mieszkać.

Powiedz prawdę, niczego nie udawaj, nie tłumacz, podjęliście taką decyzję i koniec. Jedynie możesz dodać, że chcecie być na swoim i inwestować w swoje, koniec i kropka.
Im mniej powiesz, tym lepiej.

Masz rację, chyba trzeba mniej powiedzieć niż za dużo.
Dzisiaj rano miała miejsce sytuacja, że mój młodszy syn mówił coś mojej niedosłyszącej babci coś o syropie, może mama mi daje mój syrop i tam jest dużo cukru to babcia mówi: aaa to wasz cukier? Myślała że dziecko jej powiedziało, że to nasz cukier i żeby nie słodzila.  Właśnie to słowo najbardziej ich wkurwia- mój, nasze. Że ja się poczuwam że to moje- cukier, dom itd.   parodia.
Zdrowie psychiczne jest ważne, dla każdego, a tutaj jak jesteśmy razem to wiecznie takie kwiatki będą wychodzić, że ja się do czegoś poczuwam, że ja coś powiedziałam. A babcia niedoslyszy i obróci tak, żeby jej pasowało.
Jakim na jestem złym człowiekiem w ich oczach

40

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
wieka napisał/a:

Teraz to już jesteście w  takich stosunkach, że dla zdrowia psychicznego nie powinniście tam mieszkać.

Powiedz prawdę, niczego nie udawaj, nie tłumacz, podjęliście taką decyzję i koniec. Jedynie możesz dodać, że chcecie być na swoim i inwestować w swoje, koniec i kropka.
Im mniej powiesz, tym lepiej.

Masz rację, chyba trzeba mniej powiedzieć niż za dużo.
Dzisiaj rano miała miejsce sytuacja, że mój młodszy syn mówił coś mojej niedosłyszącej babci coś o syropie, może mama mi daje mój syrop i tam jest dużo cukru to babcia mówi: aaa to wasz cukier? Myślała że dziecko jej powiedziało, że to nasz cukier i żeby nie słodzila.  Właśnie to słowo najbardziej ich wkurwia- mój, nasze. Że ja się poczuwam że to moje- cukier, dom itd.   parodia.
Zdrowie psychiczne jest ważne, dla każdego, a tutaj jak jesteśmy razem to wiecznie takie kwiatki będą wychodzić, że ja się do czegoś poczuwam, że ja coś powiedziałam. A babcia niedoslyszy i obróci tak, żeby jej pasowało.
Jakim na jestem złym człowiekiem w ich oczach

41

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Ja bym tam się nie wyprowadzała na czas budowy.
Tylko mieszkała i nie przejmowała się nimi mając na uwadze, że już niedługo to się skończy i pójdę na swoje.
Tyle lat dawałaś autorko radę tam mieszkać to i jeszcze trochę wytrzymasz.
Zaoszczędzicie więcej, koszt remontu dachu i innych rzeczy w jeszcze większym stopniu się zwróci bo nie wydasz na wynajem.
Masz po prostu pecha, że trafiły ci się naraz pod jednym dachem 3 nienormalne osoby: rodzice i babka.
To są ludzie, którzy do życia potrzebują mieć wroga aby na nim się wyładowywać.
Takim wrogiem dla nich jest twój mąż, a że jemu nie mogą zbytnio dokuczyć to swoją niechęć do niego przenieśli na ciebie.
A obok siostra, która prawdopodobnie ci zazdrości, że /jej zdaniem/ masz otrzymać ten dom za darmo i ona uważa to za niesprawiedliwe.
Być może, gdy już się wybudujecie i wyprowadzicie to twoje relacje z rodziną się zmienią.
Bo jeżeli się ugniesz pod wpływem ich lamentów i nie będziecie budować to nic się nie zmieni a nawet będzie znacznie gorzej.

42

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Kleoma napisał/a:

Ja bym tam się nie wyprowadzała na czas budowy.
Tylko mieszkała i nie przejmowała się nimi mając na uwadze, że już niedługo to się skończy i pójdę na swoje.
Tyle lat dawałaś autorko radę tam mieszkać to i jeszcze trochę wytrzymasz.
Zaoszczędzicie więcej, koszt remontu dachu i innych rzeczy w jeszcze większym stopniu się zwróci bo nie wydasz na wynajem.
Masz po prostu pecha, że trafiły ci się naraz pod jednym dachem 3 nienormalne osoby: rodzice i babka.
To są ludzie, którzy do życia potrzebują mieć wroga aby na nim się wyładowywać.
Takim wrogiem dla nich jest twój mąż, a że jemu nie mogą zbytnio dokuczyć to swoją niechęć do niego przenieśli na ciebie.
A obok siostra, która prawdopodobnie ci zazdrości, że /jej zdaniem/ masz otrzymać ten dom za darmo i ona uważa to za niesprawiedliwe.
Być może, gdy już się wybudujecie i wyprowadzicie to twoje relacje z rodziną się zmienią.
Bo jeżeli się ugniesz pod wpływem ich lamentów i nie będziecie budować to nic się nie zmieni a nawet będzie znacznie gorzej.

Oj, moja siostra jak budowała dom, sporo dostała. Posprzedawala pole, rodzice czy dziadkowie brali kredyty, żeby dopomóc.   Przez to nawet jak ja wychodziłam za mąż, musieliśmy sobie sami wszystko organizować i płacić. Ale tego nie liczę, przynajmniej teraz nikt mi w złości tego nie wypomni.  Teraz przy pomiarach wyszło, że moje działki są w dobrym miejscu, a to co rodziców ( które na pewno chcą przepisać siostrze) na osuwiskach i ani sprzedać ani budować. Nawet nie wiecie jacy wściekli byli, kiedy geodeci wyznaczyli, że mojego pola jest więcej niż rodzice myśleli. Nawet potem do gminy tata szedł sprawdzić to bo chyba doznali szoku.

43

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

gdybyście się wybudowali mieszkałabyś 5 km od rodziców. Obok rodziców mieszka siostra. Statystycznie mało którzy rodzice mają taki "luksus" żeby na starość mieć 2 córki tak blisko siebie.

Przykład: wiele par mieszka w tym samym mieście co rodzice, i mają większą odległość do nich i dłużej trwa podróż do mieszkania rodziców np. w takiej Warszawie czy Poznaniu. Niby to samo miasto ale, żeby się przebić na drugi koniec to trochę czasu zajmuje.

Ty miałabyś zaledwie 5 km i rozumiem, że na wsi. powtarzam jeszcze raz, to jest luksus dla rodziców mieć jedną córkę za płotem, a drugą 5 km dalej. 

Nie wiem nad tym czy się zastanawiasz. nie będziesz przecież traciła młodości i życia na mieszkanie z rodzicami, bo na starość będzie trzeba im pomóc. Co to za myślenie? Zabroniłabyś swojemu dziecku wyjechać na studia i mieszkać w innym mieście? Ma siedzieć na dupsku na wsi, bo.... na starość będziesz go potrzebować?

To jest taka sama sytuacja jaką masz teraz. Nie żyjesz swoim życiem, bo rodzice za 20 lat będą Cię potrzebować. To jest niezdrowe myślenie

44

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
123qwerty123 napisał/a:

gdybyście się wybudowali mieszkałabyś 5 km od rodziców. Obok rodziców mieszka siostra. Statystycznie mało którzy rodzice mają taki "luksus" żeby na starość mieć 2 córki tak blisko siebie.

Przykład: wiele par mieszka w tym samym mieście co rodzice, i mają większą odległość do nich i dłużej trwa podróż do mieszkania rodziców np. w takiej Warszawie czy Poznaniu. Niby to samo miasto ale, żeby się przebić na drugi koniec to trochę czasu zajmuje.

Ty miałabyś zaledwie 5 km i rozumiem, że na wsi. powtarzam jeszcze raz, to jest luksus dla rodziców mieć jedną córkę za płotem, a drugą 5 km dalej. 

Nie wiem nad tym czy się zastanawiasz. nie będziesz przecież traciła młodości i życia na mieszkanie z rodzicami, bo na starość będzie trzeba im pomóc. Co to za myślenie? Zabroniłabyś swojemu dziecku wyjechać na studia i mieszkać w innym mieście? Ma siedzieć na dupsku na wsi, bo.... na starość będziesz go potrzebować?

To jest taka sama sytuacja jaką masz teraz. Nie żyjesz swoim życiem, bo rodzice za 20 lat będą Cię potrzebować. To jest niezdrowe myślenie

Na pewno nie chcę takiego życia dla moich dzieci. Nie mam zamiaru ich ograniczać.
Mój ojciec jest tak zły na mnie, że aż trudno uwierzyć, że człowiek 65 lat po zawale może tak podchodzić do swojego dziecka. Ja święta nie jestem, ale życie jest za krótkie, żeby urazy chować aż po grób. Mój ojciec strasznie zezgredział, 15 lat na emeryturze, odcięty od innych ludzi, nic mu nie pasuje, a mama boi się cokolwiek odezwać, bo po tym zawale obchodzą się z nim jak z jajkiem.

A tutaj chyba tak jest, że po grobową deskę nie odpuści. Ale kiedy jemu trzeba było pomóc, również finansowo, to wiedział do kogo iść i się kajać.
Nie mam właśnie zamiaru być lokatorem. W domu rządzi mama, babcia. Niby się nie wtrącają, ale da się odczuć, że one wiodą prym.
Dzisiaj, albo jutro musimy im powiedzieć o naszych planach. Obawiam się, że jak mąż wyjedzie to będą mi głowę suszyć, straszyć zawałem albo przeciwnie, nikt nie będzie się do mnie odzywał ponad to, co musi.

45

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Wątek typu: "Jak zjeść ciastko i mieć ciastko?" Innymi słowy, jak jednocześnie być samodzielnym i zależnym i ciągnąć z obu postaw profity? Krótka odpowiedź: to niemożliwe do zrealizowania.


Twierdzisz, że nie chcesz takiego życia dla swych dzieci. Hm... . A co im teraz fundujesz? Jaki wzór rodziny im pokazujesz, czego ich uczysz?
Chcesz powiedzieć ludziom, którzy Cię spłodzili i urodzili o kolejnym wyjeździe Twego męża do pracy i budowie przez was domu. Jaki cel tego wyznania? Co chcesz nim osiągnąć? I..., skoro tak jest to dla Ciebie/Was toksyczne, kiedy przestaniesz mieszkać w rodzinnym domu? Mała podpowiedź: do tego nie potrzeba wybudowania swojego.

46

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Ejx5 napisał/a:

Obawiam się, że jak mąż wyjedzie to będą mi głowę suszyć, straszyć zawałem albo przeciwnie, nikt nie będzie się do mnie odzywał ponad to, co musi.

A nie można ich uświadomić, że te 5 km to nie jest żaden problem? na co dzień i tak im bezpośrednio nie pomagasz bo tej pomocy jeszcze nie potrzebują, więc co za problem jak będziesz mieszkać 5 km dalej? Może warto też odnieść się do Twojej siostry? Wylej im swoje żale, że od niej nie wymagali, żeby mieszkała w domu rodzinnym. Ty też masz prawo do prywatności i tyle. A jak będą potrzebować pomocy to razem z siostrą im przecież pomożecie. Wyprowadzka tej pomocy nie przekreśla. W ostateczności jak już będzie z nimi bardzo zle to pewnie Ty lub siostra weźmiecie ich pod swój dach. Uświadom im to.

Już kiedyś tu taki wątek był. Młoda dziewczyna pisała, że rodzice nie pozwolili jej wyprowadzić się do chłopaka kilka km dalej, bo ona ma nimi zajmować się na starość. Nie wyobrażam sobie jak można zatrzymać dorosłe dziecko w domu, aby spędziło w nim całą młodość tylko po to, żeby była pewność ze za 30, 40 lat to dziecko zajmie się rodzicami. Mam wrażenie, że tacy rodzice robią sobie dziecko tylko po to by ktoś im na starość podał szklankę wody. Takie tłamszenie dziecka i robienie z niego swojego niewolnika zamiast wspierać je i puszczać w świat, aby się spełniało i było szczęśliwe. Jak rodzic jest wspierający to i dziecko będzie wspierało rodziców na starość. A jak całe życie tylko wymaga i ustala dziecku jak ma żyć to nic dziwnego, że jak takie dziecko już się z takiego domu wyrwie to nie chce do niego wracać. I potem wielce zdziwienie, że dziecko jest a rodzicom na starość nie pomaga. Przestaje mnie to dziwić, że są przypadki gdzie to dziecko nie pomaga rodzicom na starość.

47

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Wielokropek napisał/a:

Wątek typu: "Jak zjeść ciastko i mieć ciastko?" Innymi słowy, jak jednocześnie być samodzielnym i zależnym i ciągnąć z obu postaw profity? Krótka odpowiedź: to niemożliwe do zrealizowania.


Twierdzisz, że nie chcesz takiego życia dla swych dzieci. Hm... . A co im teraz fundujesz? Jaki wzór rodziny im pokazujesz, czego ich uczysz?
Chcesz powiedzieć ludziom, którzy Cię spłodzili i urodzili o kolejnym wyjeździe Twego męża do pracy i budowie przez was domu. Jaki cel tego wyznania? Co chcesz nim osiągnąć? I..., skoro tak jest to dla Ciebie/Was toksyczne, kiedy przestaniesz mieszkać w rodzinnym domu? Mała podpowiedź: do tego nie potrzeba wybudowania swojego.

Uważam, że postąpię uczciwie, gdy im o tym powiem, albo raczej powiemy, bo zrobimy to razem.
Czego nie chcę dla moich dzieci? Ciągłej kontroli. Obrażania się- niby dorośli ludzie, ale nieraz zachowują się gorzej niż dzieci. Nie rozmawiania ze sobą. Nie wspierania. Budzenia poczucia winy. Obaw przed brakiem zrozumienia lub wyrażenia swoich uczuć.
Długo mi to zajęło, za długo, ale analizując tę sytuację na przestrzeni lat, było już dużo sygnałów, ale ja chyba nie chciałam ich zauważać.

48

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
123qwerty123 napisał/a:
Ejx5 napisał/a:

Obawiam się, że jak mąż wyjedzie to będą mi głowę suszyć, straszyć zawałem albo przeciwnie, nikt nie będzie się do mnie odzywał ponad to, co musi.

A nie można ich uświadomić, że te 5 km to nie jest żaden problem? na co dzień i tak im bezpośrednio nie pomagasz bo tej pomocy jeszcze nie potrzebują, więc co za problem jak będziesz mieszkać 5 km dalej? Może warto też odnieść się do Twojej siostry? Wylej im swoje żale, że od niej nie wymagali, żeby mieszkała w domu rodzinnym. Ty też masz prawo do prywatności i tyle. A jak będą potrzebować pomocy to razem z siostrą im przecież pomożecie. Wyprowadzka tej pomocy nie przekreśla. W ostateczności jak już będzie z nimi bardzo zle to pewnie Ty lub siostra weźmiecie ich pod swój dach. Uświadom im to.

Już kiedyś tu taki wątek był. Młoda dziewczyna pisała, że rodzice nie pozwolili jej wyprowadzić się do chłopaka kilka km dalej, bo ona ma nimi zajmować się na starość. Nie wyobrażam sobie jak można zatrzymać dorosłe dziecko w domu, aby spędziło w nim całą młodość tylko po to, żeby była pewność ze za 30, 40 lat to dziecko zajmie się rodzicami. Mam wrażenie, że tacy rodzice robią sobie dziecko tylko po to by ktoś im na starość podał szklankę wody. Takie tłamszenie dziecka i robienie z niego swojego niewolnika zamiast wspierać je i puszczać w świat, aby się spełniało i było szczęśliwe. Jak rodzic jest wspierający to i dziecko będzie wspierało rodziców na starość. A jak całe życie tylko wymaga i ustala dziecku jak ma żyć to nic dziwnego, że jak takie dziecko już się z takiego domu wyrwie to nie chce do niego wracać. I potem wielce zdziwienie, że dziecko jest a rodzicom na starość nie pomaga. Przestaje mnie to dziwić, że są przypadki gdzie to dziecko nie pomaga rodzicom na starość.

Moja mama jest jedynaczką. Ona całe życie była przy rodzicach i wiedziała, że kiedyś tylko ona będzie się o nich martwić. Wiedziała, że nie ma wsparcia w nikim.
Patrząc na to, jaki stosunek ma obecnie do mnie mój ojciec, to uważam, że nie chciałby, abym to ja się nim zajmowała na starość.  Sorry, ale czy to normalne, że kiedy jestem w toalecie (a mamy jedną na piętrze, gdzie mieszkamy z rodzicami) i wtedy chce mój tata skorzystać i okazuje się, że jest zamknięte, i mówię, że zaraz wyjdę to czy od razu trzeba w pokoju bluzgać, rzucać ku.wami ? Czy to jest ok? Jemu chyba  przeszkadza nawet sam fakt mojej obecności hmm

49 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-10-11 18:27:24)

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

tak jak ktoś wyżej napisał,nie mów na razie nic nikomu aż ruszycie z budową.Bo do tego czasu będą fochy.a później porozmawiaj z rodzeństwem że nie jesteś jedynaczką i należy się podzielić doglądaniem rodziców czy też ich domu w który Ty sporo zainwstowałaś.Budujcie się skoro macie taką możliwość
,Lepiej sprzedać działkę by mąż krócej za granicą siedział.Naprawdę,bądźcie razem
Kiedyś jak będzie trzeba to i tak  dzieciom pomożesz.A moze wyjadą ,albo pójdą do partnera i działkę i tak sprzedacie a teraz mąż będzie tyrał bez rodziny.
Nie żałuj obiecanego domu skoro siostra czuje się tam jak u siebie mając swój kąt.To się nigdy nie zmieni póki oni żyją

Uważam, że postąpię uczciwie, gdy im o tym powiem, albo raczej powiemy, bo zrobimy to razem.
Czego nie chcę dla moich dzieci? Ciągłej kontroli. Obrażania się- niby dorośli ludzie, ale nieraz zachowują się gorzej niż dzieci. Nie rozmawiania ze sobą. Nie wspierania. Budzenia poczucia winy. Obaw przed brakiem zrozumienia lub wyrażenia swoich uczuć.
Długo mi to zajęło, za długo, ale analizując tę sytuację na przestrzeni lat, było już dużo sygnałów, ale ja chyba nie chciałam ich zauważać.

Powiedzenie rodzicom o budowie nie ma nic wspólnego z uczciwością.Najwyzej z/niepotrzebną/ szczerością.Tym bardziej zbędną wobec tego co piszesz o ich zachowaniu które tylko się pogłębi
Takie uprzedzanie wypadków miałoby sens gdyby ich sytuacja miała na dzień dzisiejszy ulec zmianie.Twoja mama to 60latka,a nie jakaś staruszka i jak rozumiem gospodyni domowa która dopiero niedawno przeszła na emeryturę.
Ja  zastanowiłabym się nad wynajęciem czegoś na czas budowy zamiast znosić ten cyrk .Ale to też dodatkowe koszty

50

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
wrzosiec napisał/a:

tak jak ktoś wyżej napisał,nie mów na razie nic nikomu aż ruszycie z budową.Bo do tego czasu będą fochy.a później porozmawiaj z rodzeństwem że nie jesteś jedynaczką i należy się podzielić doglądaniem rodziców czy też ich domu w który Ty sporo zainwstowałaś.Budujcie się skoro macie taką możliwość
,Lepiej sprzedać działkę by mąż krócej za granicą siedział.Naprawdę,bądźcie razem
Kiedyś jak będzie trzeba to i tak  dzieciom pomożesz.A moze wyjadą ,albo pójdą do partnera i działkę i tak sprzedacie a teraz mąż będzie tyrał bez rodziny.
Nie żałuj obiecanego domu skoro siostra czuje się tam jak u siebie mając swój kąt.To się nigdy nie zmieni póki oni żyją

Uważam, że postąpię uczciwie, gdy im o tym powiem, albo raczej powiemy, bo zrobimy to razem.
Czego nie chcę dla moich dzieci? Ciągłej kontroli. Obrażania się- niby dorośli ludzie, ale nieraz zachowują się gorzej niż dzieci. Nie rozmawiania ze sobą. Nie wspierania. Budzenia poczucia winy. Obaw przed brakiem zrozumienia lub wyrażenia swoich uczuć.
Długo mi to zajęło, za długo, ale analizując tę sytuację na przestrzeni lat, było już dużo sygnałów, ale ja chyba nie chciałam ich zauważać.

Powiedzenie rodzicom o budowie nie ma nic wspólnego z uczciwością.Najwyzej z/niepotrzebną/ szczerością.Tym bardziej zbędną wobec tego co piszesz o ich zachowaniu które tylko się pogłębi
Takie uprzedzanie wypadków miałoby sens gdyby ich sytuacja miała na dzień dzisiejszy ulec zmianie.Twoja mama to 60latka,a nie jakaś staruszka i jak rozumiem gospodyni domowa która dopiero niedawno przeszła na emeryturę.
Ja  zastanowiłabym się nad wynajęciem czegoś na czas budowy zamiast znosić ten cyrk .Ale to też dodatkowe koszty

Mój mąż także uważa, że nie powinnismy walić z grubej rury. Ja wiem, że rodzice będą.nas trzymać w niepewności. Jednym razem mama niby mówiąc o przepisie powiedziała, że moja siostra nadal miałaby być ubezpieczona w KRUS na Moim polu. Siostra fochy strzela a niejako jest zależna ode mnie. Swoje działki sprzedała i ubezpiecza się na moim. Kiedy to się działo byłam nieletnia i nikt o nic mnie nie pytał,.czy się zgadzam. Tak samo z dopłatami, jak rodzice od poczatku brali za swoje i moje pole tak jest do tej pory.

51

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Ejx5 napisał/a:
wrzosiec napisał/a:

tak jak ktoś wyżej napisał,nie mów na razie nic nikomu aż ruszycie z budową.Bo do tego czasu będą fochy.a później porozmawiaj z rodzeństwem że nie jesteś jedynaczką i należy się podzielić doglądaniem rodziców czy też ich domu w który Ty sporo zainwstowałaś.Budujcie się skoro macie taką możliwość
,Lepiej sprzedać działkę by mąż krócej za granicą siedział.Naprawdę,bądźcie razem
Kiedyś jak będzie trzeba to i tak  dzieciom pomożesz.A moze wyjadą ,albo pójdą do partnera i działkę i tak sprzedacie a teraz mąż będzie tyrał bez rodziny.
Nie żałuj obiecanego domu skoro siostra czuje się tam jak u siebie mając swój kąt.To się nigdy nie zmieni póki oni żyją

Uważam, że postąpię uczciwie, gdy im o tym powiem, albo raczej powiemy, bo zrobimy to razem.
Czego nie chcę dla moich dzieci? Ciągłej kontroli. Obrażania się- niby dorośli ludzie, ale nieraz zachowują się gorzej niż dzieci. Nie rozmawiania ze sobą. Nie wspierania. Budzenia poczucia winy. Obaw przed brakiem zrozumienia lub wyrażenia swoich uczuć.
Długo mi to zajęło, za długo, ale analizując tę sytuację na przestrzeni lat, było już dużo sygnałów, ale ja chyba nie chciałam ich zauważać.

Powiedzenie rodzicom o budowie nie ma nic wspólnego z uczciwością.Najwyzej z/niepotrzebną/ szczerością.Tym bardziej zbędną wobec tego co piszesz o ich zachowaniu które tylko się pogłębi
Takie uprzedzanie wypadków miałoby sens gdyby ich sytuacja miała na dzień dzisiejszy ulec zmianie.Twoja mama to 60latka,a nie jakaś staruszka i jak rozumiem gospodyni domowa która dopiero niedawno przeszła na emeryturę.
Ja  zastanowiłabym się nad wynajęciem czegoś na czas budowy zamiast znosić ten cyrk .Ale to też dodatkowe koszty

Mój mąż także uważa, że nie powinnismy walić z grubej rury. Ja wiem, że rodzice będą.nas trzymać w niepewności. Jednym razem mama niby mówiąc o przepisie powiedziała, że moja siostra nadal miałaby być ubezpieczona w KRUS na Moim polu. Siostra fochy strzela a niejako jest zależna ode mnie. Swoje działki sprzedała i ubezpiecza się na moim. Kiedy to się działo byłam nieletnia i nikt o nic mnie nie pytał,.czy się zgadzam. Tak samo z dopłatami, jak rodzice od poczatku brali za swoje i moje pole tak jest do tej pory.

Jesteś dorosła. Jak Ci nie pasuje ta sytuacja z dopłatami i ubezpieczeniem to ją zmień. Nieletnia nie jesteś już od dłuższego czasu, ale najłatwiej jest przesunąć odpowiedzialność na innych, bo wtedy to oni są ci źli.

52

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Twoja mama ma emeryturę, ojciec po zawale ma chyba rentę albo też emeryturę, babcia pewnie też na emeryturze.
Nie martwiłabym się o ich stan finansowy bo z trzech świadczeń w jednym domu da się spokojnie wszystko opłacić i żyć na odpowiednim poziomie.
O to, że ich zdrowie ulegnie pogorszeniu gdy się wyprowadzisz też nie, tym bardziej, że sami o nie nie dbają  paląc papierosy.

Kto uprawia tak naprawdę to pole, twoje i ich? Dopłaty należą się teoretycznie temu kto pole uprawia.
Możesz sama wystąpić z wnioskiem o dopłaty na nowy okres rozliczeniowy i powiedzieć im o tym aby nie składali.

53

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Mialam troche podobną sytuację, tylko my z kolei mieszkalismy u teściów. Tez wyłozylismy troche kasy na wyremontowanie poddasza uzytkowego (omamieni obietnicą, ze częsc domu nam przepiszą). Potem, kiedy atmosfera zgęstniala i chcielismy sie wyprowadzic na swoje, byly fochy ze strony tesciow, ze przeciez oni dom budowali z mysla o nas (ciekawe).
Ale poszlismy za ciosem i wyprowadzilismy najpierw do wynajmowanego, potem wybudowalismy dom. Ani chwili tego nie załowalismy, zadne z nas.

Wiec przemyśl sobie, autorko, czy naprawde warto sie szarpac, i byc zaleznym, czy lepiej jednak samemu decydowac o sobie, swoim zyciu. Ty masz swoją rodzine, i o niej powinnas myslec, nie jestes juz dzieckiem.

54

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Ejx5 napisał/a:

(...) Jednym razem mama niby mówiąc o przepisie powiedziała, że moja siostra nadal miałaby być ubezpieczona w KRUS na Moim polu. Siostra fochy strzela a niejako jest zależna ode mnie. Swoje działki sprzedała i ubezpiecza się na moim. Kiedy to się działo byłam nieletnia i nikt o nic mnie nie pytał,.czy się zgadzam. Tak samo z dopłatami, jak rodzice od poczatku brali za swoje i moje pole tak jest do tej pory.

Przepraszam, ale na jakim "Twoim" polu? Jakieś pole jest Twą własnością (dotąd o tym nic nie wspomniałaś)? Jeśli formalnie nie jesteś właścicielką (nie dostałaś w spadku, nikt nie przekazał w formie darowizny), to rodzice do gospodarowania na ziemi żadnej zgody od Ciebie nie potrzebowali i nic ani Tobie, ani Twej siostrze do tego, co oni ze swym majątkiem robią.
Gdy zostaniesz właścicielką, to Ty (i nikt inny) będzie podejmował decyzje związane z tym kawałkiem ziemi.


Od dawna, choć nie przyjmujesz tego do wiadomości, jesteś - czy tego chcesz czy nie - odpowiedzialna za swe życie i podejmowane decyzje (brak decyzji też jest decyzją).
Przytomności życzę.

55

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Wielokropek napisał/a:
Ejx5 napisał/a:

(...) Jednym razem mama niby mówiąc o przepisie powiedziała, że moja siostra nadal miałaby być ubezpieczona w KRUS na Moim polu. Siostra fochy strzela a niejako jest zależna ode mnie. Swoje działki sprzedała i ubezpiecza się na moim. Kiedy to się działo byłam nieletnia i nikt o nic mnie nie pytał,.czy się zgadzam. Tak samo z dopłatami, jak rodzice od poczatku brali za swoje i moje pole tak jest do tej pory.

Przepraszam, ale na jakim "Twoim" polu? Jakieś pole jest Twą własnością (dotąd o tym nic nie wspomniałaś)? Jeśli formalnie nie jesteś właścicielką (nie dostałaś w spadku, nikt nie przekazał w formie darowizny), to rodzice do gospodarowania na ziemi żadnej zgody od Ciebie nie potrzebowali i nic ani Tobie, ani Twej siostrze do tego, co oni ze swym majątkiem robią.
Gdy zostaniesz właścicielką, to Ty (i nikt inny) będzie podejmował decyzje związane z tym kawałkiem ziemi.


Od dawna, choć nie przyjmujesz tego do wiadomości, jesteś - czy tego chcesz czy nie - odpowiedzialna za swe życie i podejmowane decyzje (brak decyzji też jest decyzją).
Przytomności życzę.

Kilka razy autorka wspominała tu, ze jest właścicielką działek, które zapisał jej dziadek.

56

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Kleoma napisał/a:

Kilka razy autorka wspominała tu, ze jest właścicielką działek, które zapisał jej dziadek.

Dzięki. Przeoczyłam. smile
Zdania o odpowiedzialności za swe zycie (także swych dzieci) i podejmowane decyzje (i ich brak) - aktualne.

Skoro jest właścicielką, tym bardziej dziwne jest dla mnie jej zachowanie: tkwienie w toksycznym domu i liczenie, że może kiedyś ten dom będzie jej. A jeśli to nigdy nie nastąpi? <pytanie retoryczne>

57

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Wielokropek napisał/a:
Ejx5 napisał/a:

(...) Jednym razem mama niby mówiąc o przepisie powiedziała, że moja siostra nadal miałaby być ubezpieczona w KRUS na Moim polu. Siostra fochy strzela a niejako jest zależna ode mnie. Swoje działki sprzedała i ubezpiecza się na moim. Kiedy to się działo byłam nieletnia i nikt o nic mnie nie pytał,.czy się zgadzam. Tak samo z dopłatami, jak rodzice od poczatku brali za swoje i moje pole tak jest do tej pory.

Przepraszam, ale na jakim "Twoim" polu? Jakieś pole jest Twą własnością (dotąd o tym nic nie wspomniałaś)? Jeśli formalnie nie jesteś właścicielką (nie dostałaś w spadku, nikt nie przekazał w formie darowizny), to rodzice do gospodarowania na ziemi żadnej zgody od Ciebie nie potrzebowali i nic ani Tobie, ani Twej siostrze do tego, co oni ze swym majątkiem robią.
Gdy zostaniesz właścicielką, to Ty (i nikt inny) będzie podejmował decyzje związane z tym kawałkiem ziemi.


Od dawna, choć nie przyjmujesz tego do wiadomości, jesteś - czy tego chcesz czy nie - odpowiedzialna za swe życie i podejmowane decyzje (brak decyzji też jest decyzją).
Przytomności życzę.

Dziadkowie przepisali dom na moich rodziców, a pole na wnuki. Mój brat ma działkę, siostra pole które miała sprzedała, a ja posiadam blisko 2hektary pola, z 1hektar to działki budowlane i trochę lasu. Dostałam to notarialne kiedy miałam 10 lat.  I teraz siostra, nigdy nie pracowała i płaci KRUS z mojego pola.
Trudno o wszystkim szczegółowo tutaj, ma forum napisać.

58

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Wielokropek napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Kilka razy autorka wspominała tu, ze jest właścicielką działek, które zapisał jej dziadek.

Dzięki. Przeoczyłam. smile
Zdania o odpowiedzialności za swe zycie (także swych dzieci) i podejmowane decyzje (i ich brak) - aktualne.

Skoro jest właścicielką, tym bardziej dziwne jest dla mnie jej zachowanie: tkwienie w toksycznym domu i liczenie, że może kiedyś ten dom będzie jej. A jeśli to nigdy nie nastąpi? <pytanie retoryczne>

Większa część moje życia patrzyłam w kierunku rodziców. Nigdy nie myślałam o sobie. Teraz okazało się, że o mnie też nikt nie myśli. Pamiętam, jak podczas jednej rozmowy moja mama powiedziała: przepisze do dom, ale (siostra) ma być dalej ubezpieczona.
Ciekawa jestem, co pomyślą, kiedy zorientują się, że ja już nie czekam na ich decyzję. Poza tym przecież ja również mogę podzielić i przepisać pole na moje dzieci, co też chce w niedługim czasie uczynić.   A co do uprawy pola to dzierżawi je pewien gospodarz, ale on zbiera plony a dziadkowie biorą dopłaty. Tak się.umowili.   Na prawdę nie czyham na te pieniądze, ale chce pokazać, jak nie fair wobec mnie postępują, a mojego męża mają za złego, bo otworzył mi oczy na wiele spraw.

59 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2022-10-14 14:37:03)

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Ejx5,
o tym, że jesteś właścicielką napisałaś wcześniej, pisząc wczoraj swój pierwszy post zupełnie o tym zapomniałam, podziękowałam Kleomie za zwrócenie uwagi na tę pomyłkę, zaznaczając też, że pozostała treść mego posta jest aktualna.

Odcięcia pępowiny życzę.


***
Napisałaś nowy post, to odniosę się do niego.
Zacznij wreszcie żyć swoim życiem, nie życiem rodziców i/lub siostry. Roztrząsane tego, kto zachowuje się fair, a kto nie, nie ma sensu. Czekanie na  opinię, aprobatę rodziców także sensu nie ma, podobnie z ustawianiem siebie w roli ofiary. [Napisałam to, ale przypomniałam sobie, że wiele osób grających rolę ofiary czerpie z tego korzyści, są one pokrętne, ale jednak według ich zdania warte zachodu.]
Hodowanie w sobie żalu, złości i innych niezbyt sympatycznych uczuć prowadzi do zgorzknienia, a to jest bardzo zaraźliwe.

60

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Alika_ napisał/a:

Mialam troche podobną sytuację, tylko my z kolei mieszkalismy u teściów. Tez wyłozylismy troche kasy na wyremontowanie poddasza uzytkowego (omamieni obietnicą, ze częsc domu nam przepiszą). Potem, kiedy atmosfera zgęstniala i chcielismy sie wyprowadzic na swoje, byly fochy ze strony tesciow, ze przeciez oni dom budowali z mysla o nas (ciekawe).
Ale poszlismy za ciosem i wyprowadzilismy najpierw do wynajmowanego, potem wybudowalismy dom. Ani chwili tego nie załowalismy, zadne z nas.

Wiec przemyśl sobie, autorko, czy naprawde warto sie szarpac, i byc zaleznym, czy lepiej jednak samemu decydowac o sobie, swoim zyciu. Ty masz swoją rodzine, i o niej powinnas myslec, nie jestes juz dzieckiem.

Chcemy im powiedzieć, bo świat jest mały i jak zaczniemy pracę na działce to wieść się rozniesie. Wolę, aby dowiedzieli się tego od nas, nie od obcych ludzi.
U mnie rodzice w ogóle nie poruszali tego tematu, ja postanowiłam zapytac, ale to już nawet było po tych kosztownych robotach przy domu. Po prostu rodzice powiedzieli: trzeba zrobić dach. Powiedzieli to do mojego męża. On odpowiedział, że ja chyba powinnam być obecna przy tej rozmowie.  Rodzice serio myślą, że my zrobimy cokolwiek bez zapisu. Moja naiwność już się skończyła. Decyzja podjęta.
Chyba wtedy im się otworzą oczy, ja już niczego  od nich nie chce.
Na spokojne życie zapracujemy sobie sami.

61

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Wielokropek napisał/a:

Ejx5,
o tym, że jesteś właścicielką napisałaś wcześniej, pisząc wczoraj swój pierwszy post zupełnie o tym zapomniałam, podziękowałam Kleomie za zwrócenie uwagi na tę pomyłkę, zaznaczając też, że pozostała treść mego posta jest aktualna.

Odcięcia pępowiny życzę.


***
Napisałaś nowy post, to odniosę się do niego.
Zacznij wreszcie żyć swoim życiem, nie życiem rodziców i/lub siostry. Roztrząsane tego, kto zachowuje się fair, a kto nie, nie ma sensu. Czekanie na  opinię, aprobatę rodziców także sensu nie ma, podobnie z ustawianiem siebie w roli ofiary. [Napisałam to, ale przypomniałam sobie, że wiele osób grających rolę ofiary czerpie z tego korzyści, są one pokrętne, ale jednak według ich zdania warte zachodu.]
Hodowanie w sobie żalu, złości i innych niezbyt sympatycznych uczuć prowadzi do zgorzknienia, a to jest bardzo zaraźliwe.

Nie robię z siebie ofiary. Ale tak obiektywie patrząc, to znaleźli sobie sponsorów, którzy mają siedzieć cicho i dawać kasę na remonty. Bo " róbcie jak chcecie, będzie wasze" było powtarzane wiele razy, ale jak robiliśmy po swojemu to były komentarze i kręcenie nosem lub standardowe "a po co".
Późno do tego dojrzałam, a może za późno przejrzałam na oczy. Ale mam jeszcze czas.

62 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-14 18:38:42)

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Nie przepisuj ziemi na dzieci, tylko sprzedaj część i się budujcie, dzieciom zdążysz zapisać działki, będziesz jeszcze miała spadek po rodzicach. To lepsze niż następne 2 lata przy meża poza krajem.

Powiem Ci, że najbardziej szanują się rodziny biedniejsze, nic dzieciom nie dadzą  i  one sobie same radzą, bo wiedzą, że nie mogą liczyć na rodzinę.

A tu macie ziemię i nie umieliście zarządzić, żeby być na swoim, bo rodzice obiecali... Tylko też byś musiała z tego spłacić rodzeństwo i siedzieć na kupie...

Każdy jest kowalem swojego losu....

63

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Ja też sprzedałabym to pole aby mąż jak najkrócej musiał pracować na nowy dom za granicą.
Skoro siostra mogła sprzedać to i ty możesz.
W mojej okolicy hektar ornego na wiosnę to było ponad 60000 zł.

64

Odp: Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom
Kleoma napisał/a:

Ja też sprzedałabym to pole aby mąż jak najkrócej musiał pracować na nowy dom za granicą.
Skoro siostra mogła sprzedać to i ty możesz.
W mojej okolicy hektar ornego na wiosnę to było ponad 60000 zł.

Rozmawiałam o sprzedaży z mężem. Nie jest za tym, ale powtórzyłam mu dzisiaj, że nie zawaham sie pokroić tej ziemi, byleby szybciej był w domu
W moich okolicach działki chodzą po ok 100 tys za 15 arów, a o te działki już wiele osób pytało. Uwielbiam ich lokalizację, ale wybraliśmy ta meza działkę , bo moje sa rzut beretem od rodzinnego domu, a chcemy się trochę odseparować.

Posty [ 64 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mieszkam z rodzicami, chcę budować dom

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024