Problem z mężem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 92 ]

Temat: Problem z mężem

Cześć dziewcznyny.
Mam spory problem ze swoim mężem.

Wczoraj pokolcilismy się 2 razy. Najpierw rano o drobnostkę ale przepychanka słowna trwała że 30 minut (przy czym to ja się produkowałam głównie, a ona za wiele nie mówił) a później wieczorem.
Ta wieczorna kłótnia była już ostra i do tej pory się do siebie nie odzywamy.

Poszło o to, że mąż po powrocie z pracy, odgrzał obiad zajął się chwilę z dzieckiem I zamiast pomóc mi posprzątać ogarnąć mieszkanie to usiadł sobie z telefonem w ręku. Krew mnie zalała bo zamiast się domyślić, że trzeba w mieszkaniu posprzątać to sobie usiadł. Zaczęłam więc, jak to on później ładnie określił "rozstawiać go po kątach", czyli według niego w złości wydawałam mu polecenia co ma zrobić. Mąż zrobił co mu kazałam a później przestał się do mnie odzywać. Nie odzywał się cały wieczór, jedynie zajmował się dzieckiem I na pytania o niego oschle odpowiadał. Przed snem zagadałam do niego o co chodzi. Powiedział mi, że nie podoba mu się jak się do niego odnoszę i, że można było normalnie powiedzieć: "chodź ogarniemy po obiedzie mieszkanie bo jest już brudno" zamiast: " może byś się łaskawie ruszył i zrobił to..."
Powiedzialm mu ze przeciez go kocham i zapytałam co w takim razie on ma z tym zrobić, liczyłam, że domysli się i powie, że nie będzie odkładał rzeczy do zrobienia na później. Bardzo się myliłam, bo on wypalił, że od 3 lat prosi, błaga i tlumaczy mi, że normalni ludzie sobie komunikują potrzeby, a nie "rozstawiają się po kątach z pretensją" i że tak się nie da normalnie żyć być pod ciągłym stresem bo o co tym razem będzie miała pretensje szanowna żona.  I jedyne rozwiązanie  tej sytuacji to był by rozwód bo jeśli przez 3 lata tego nie ogarnęłam to już nie ogarnę. (Wszystko powiedziane w złości)

Bardzo mnie tym zdenerwował. Powiedziałam że jeśli tak to zabieram synka, bierzemy rozwód, mieszkanie sprzedajemy a on niech szykuje alimenty, a z dzieckiem zobaczy się jak będę na to gotowa. On odpowiedział że to jest też jego dziecko I chyba niepoważna jestem jeśli chce mu go odebrać. To co powiedział jeszcze bardziej mnie rozzłościło, powiedziałam mu że jest psychiczny, że jest manipulantem, że nie ma prawa głosu w tej sprawie. Krzyczałam chyba że 30 minut w trakcie pakowania a mąż nic się nie odzywał tylko trzymał dziecko na rękach.

Ostatecznie się nie wyprowadziłam, ale od wczoraj atmosfera jest grobowa. Wciąż myślę nad tym co powiedział i jeśli chce rozwodu to mogę się z dzieckiem wyprowadzić nawet dziś. 

Doradźcie coś proszę bo już sama nie wiem co zrobić. Dodatkowym problemem jest to, że wszyscy w około uważają mojego męża za jakiegoś anioła. Koleżanki mi mówią że to idealny facet i ojciec. Moja matka za nim przepada i lubi go całą moją rodzina. Jak im opowiem co się stało to mi nikt nie uwierzy...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-04 10:17:06)

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Poszło o to, że mąż po powrocie z pracy, odgrzał obiad zajął się chwilę z dzieckiem I zamiast pomóc mi posprzątać ogarnąć mieszkanie to usiadł sobie z telefonem w ręku. Krew mnie zalała bo zamiast się domyślić, że trzeba w mieszkaniu posprzątać to sobie usiadł. Zaczęłam więc, jak to on później ładnie określił "rozstawiać go po kątach", czyli według niego w złości wydawałam mu polecenia co ma zrobić. Mąż zrobił co mu kazałam a później przestał się do mnie odzywać. Nie odzywał się cały wieczór, jedynie zajmował się dzieckiem I na pytania o niego oschle odpowiadał. Przed snem zagadałam do niego o co chodzi. Powiedział mi, że nie podoba mu się jak się do niego odnoszę i, że można było normalnie powiedzieć: "chodź ogarniemy po obiedzie mieszkanie bo jest już brudno" zamiast: " może byś się łaskawie ruszył i zrobił to..."
Powiedzialm mu ze przeciez go kocham i zapytałam co w takim razie on ma z tym zrobić, liczyłam, że domysli się i powie, że nie będzie odkładał rzeczy do zrobienia na później. Bardzo się myliłam, bo on wypalił, że od 3 lat prosi, błaga i tlumaczy mi, że normalni ludzie sobie komunikują potrzeby, a nie "rozstawiają się po kątach z pretensją" i że tak się nie da normalnie żyć być pod ciągłym stresem bo o co tym razem będzie miała pretensje szanowna żona.  I jedyne rozwiązanie  tej sytuacji to był by rozwód bo jeśli przez 3 lata tego nie ogarnęłam to już nie ogarnę. (Wszystko powiedziane w złości)

Bardzo mnie tym zdenerwował. Powiedziałam że jeśli tak to zabieram synka, bierzemy rozwód, mieszkanie sprzedajemy a on niech szykuje alimenty, a z dzieckiem zobaczy się jak będę na to gotowa. On odpowiedział że to jest też jego dziecko I chyba niepoważna jestem jeśli chce mu go odebrać. To co powiedział jeszcze bardziej mnie rozzłościło, powiedziałam mu że jest psychiczny, że jest manipulantem, że nie ma prawa głosu w tej sprawie. Krzyczałam chyba że 30 minut w trakcie pakowania a mąż nic się nie odzywał tylko trzymał dziecko na rękach.

Ostatecznie się nie wyprowadziłam, ale od wczoraj atmosfera jest grobowa. Wciąż myślę nad tym co powiedział i jeśli chce rozwodu to mogę się z dzieckiem wyprowadzić nawet dziś. 

Doradźcie coś proszę bo już sama nie wiem co zrobić. Dodatkowym problemem jest to, że wszyscy w około uważają mojego męża za jakiegoś anioła. Koleżanki mi mówią że to idealny facet i ojciec. Moja matka za nim przepada i lubi go całą moją rodzina. Jak im opowiem co się stało to mi nikt nie uwierzy...


Koniecznie chcesz się z tym mężem rozstać
od ponad roku robisz jakieś krzywe akcje,facet ma rację
Nie panujesz nad złością,wcześniej w ciąży i teraz też.
Szantaż dzieckiem, krzyki kto z Tobą wytrzyma ,w dodatku zazdrośnica.
Oczekiwanie że ktoś się czegoś domyśli jest infantylne raz się domyśli raz nie
o takich sprawach jak sprzątanie również ,facet po pracy chciał odsapnąć ,a Ty robisz aferę na sprzątanie trzeba się było umówić
a nie liczyć na domysły - proste.
Pracujesz czy siedzisz z dzieckiem w domu ?

"Cichociemny na paralotni" big_smile

3 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-08-04 10:15:40)

Odp: Problem z mężem

Czytając między wierszami domyślam się, że mąż ma z Toba ciągnący się od kilku lat problem. Non stop sygnalizuje Ci, że Twoja kultura bycia w związku jest dla niego nie do przyjęcia, ale Ty bimbasz sobie na jego słowa i odzywasz się do niego, jakby był Twoim pachołem.
Jednym słowem facet poddał się, ponieważ uznał, że walka Tobą jest bez sensu. Doszedł po prostu do wniosku, że jesteś rozdarta i taka pozostaniesz. On ma Ciebie dość.

Wyjaśnienie opisanej przez Ciebie sytuacji - to była ta ostatnia kropla oliwy dodana do ognia. Jak zwykle odzywałaś się do niego po chamsku, wyniośle, czyli po prostu jak zawsze ponizalas go.
Obojętne czy miałaś rację, czy nie faktem pozostaje, że facetowi po prostu się ulalo. Ileż razy bowiem można komuś zwracać na coś uwagę, a potem doświadczać tego samego?
Powiedzieć można wszystko, ale zależy w jaki sposób, ktoś do kogoś się zwraca.
To że masz z nim dziecko i on ożenił się z Tobą nie oznacza jeszcze, że możesz wejść mu na głowę i na nią nas..rac.

Wstał z fotela i robił, co mu kazałaś. Pokazał Ci w ten sposób, że nie masz za grosz klasy ani wyczucia sytuacji.
Potem wyszedł z propozycją rozwodu.
Macie małe dziecko. Na pewno jesteś zmęczona codziennymi obowiązkami i ciągłym zamartwianiem się o to, by w domu niczego nie brakowało. Chcesz, żeby wszystko zrobione było jak należy.
Ja to rozumiem.
Twój mąż na pewno też to rozumie i dlatego od kilku lat ograniczał się tylko do zwracania Ci uwagi
Kolejna sytuacja, gdy znowu po raz milionowy został potraktowany jak ułom, len i pasożyt była kropka nad i.

Kochasz go autorko, ale Twoja kultura osobista pozostawia wiele do życzenia
Na ten moment takie mam zdanie, ale być może zmienię je, jeśli poczytam kolejne Twoje wpisy. Teraz odpisuję konkretne na Twój pierwszy post.

4

Odp: Problem z mężem

Problem z mężem zdaje się jest taki, że on robi wśród znajomych i rodziny za tego dobrego.
Ty zachowujesz jak mała dziewczynka. Jak taka zazdrośnica. Nie bacząc w swojej wojence na nic. Nawet na dobro waszego dziecka.
Myślę, że tak po ludzku za brak dowartościowania, chcesz mu dowalić. Zabierać co najcenniejsze,  czyli dziecko.

I'm a man.

5

Odp: Problem z mężem
ulle napisał/a:

Twój pierwszy post.

To przeczytaj poprzedni temat Autorki
Tam jeszcze była w ciąży to hormony , tamato owamto szalały
a teraz co się dzieje.

"Cichociemny na paralotni" big_smile

6 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-08-04 10:21:36)

Odp: Problem z mężem

widzę że autorka stara się z całych sił o status samotnej matki..
Ale hej, upoważnia on do wielu zniżek! Więc głowa do góry!

Co prawda mam nadzieje ze sąd stanie na wysokości zadania i przyzna opiekę ojcu, bo nie wyobrażam sobie żeby taka kobieta wychowywała dziecko.
bo dla mnie rozwód to tylko kwestia czasu, może roku.

7

Odp: Problem z mężem
paslawek napisał/a:
ulle napisał/a:

Twój pierwszy post.

To przeczytaj poprzedni temat Autorki
Tam jeszcze była w ciąży to hormony , tamato owamto szalały
a teraz co się dzieje.

Przeczytam na pewno.
Przemocowa kobieta - koszmar dla każdego mężczyzny.

8

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Moja matka za nim przepada i lubi go całą moją rodzina. Jak im opowiem co się stało to mi nikt nie uwierzy...

Ja też nie wierzę big_smile

Z takiej durnoty taka jazda? Chcesz się rozwieźć bo mąż nie wpadł na to sam, że trzeba poodkurzać?
Och kobiety, zacznijcie mówić o co wam chodzi, a nie liczycie na to, że facet domyśli się o co wam biega w każdej chwili niezależnie od sytuacji.

I takie pytanie na koniec. Co kiedyś powiesz dziecku? Może że tatuś się nie sprawdził, bo w porę nie włączył odkurzacza?

9

Odp: Problem z mężem

Autorka jest psychiczna. Współczuję mężowi

10

Odp: Problem z mężem

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

11

Odp: Problem z mężem

Nie istnieje coś takiego jak "domyśl się". Wystarczy krótkie hasło "no kochanie, bierzemy się za sprzątnie" zamiast rozstawiać po kontach. Twoje groźby odnośnie dziecka są poniżej jakiegokolwiek poziomu. On jest takim samym pełnoprawnym rodzicem. Manipulatorką jesteś ty.

12

Odp: Problem z mężem
Szeptuch napisał/a:

Co prawda mam nadzieje ze sąd stanie na wysokości zadania i przyzna opiekę ojcu, bo nie wyobrażam sobie żeby taka kobieta wychowywała dziecko.
bo dla mnie rozwód to tylko kwestia czasu, może roku.

No niestety dziecko pójdzie z mamą. A mąż będzie płacił. Oczywiście nie obejdzie się, jak już zapowiedziała mama, bez walki o uniemożliwienie wizyt ojca. Jak mówiła klasyk, sorry taki mamy klimat w Polsce. smile

I'm a man.

13

Odp: Problem z mężem
Legat napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Co prawda mam nadzieje ze sąd stanie na wysokości zadania i przyzna opiekę ojcu, bo nie wyobrażam sobie żeby taka kobieta wychowywała dziecko.
bo dla mnie rozwód to tylko kwestia czasu, może roku.

No niestety dziecko pójdzie z mamą. A mąż będzie płacił. Oczywiście nie obejdzie się, jak już zapowiedziała mama, bez walki o uniemożliwienie wizyt ojca. Jak mówiła klasyk, sorry taki mamy klimat w Polsce. smile

Dlatego jak słyszę ze sąd kieruje  sie dobrem dziecka to chce mi sie śmiać

14

Odp: Problem z mężem
Szeptuch napisał/a:
Legat napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Co prawda mam nadzieje ze sąd stanie na wysokości zadania i przyzna opiekę ojcu, bo nie wyobrażam sobie żeby taka kobieta wychowywała dziecko.
bo dla mnie rozwód to tylko kwestia czasu, może roku.

No niestety dziecko pójdzie z mamą. A mąż będzie płacił. Oczywiście nie obejdzie się, jak już zapowiedziała mama, bez walki o uniemożliwienie wizyt ojca. Jak mówiła klasyk, sorry taki mamy klimat w Polsce. smile

Dlatego jak słyszę ze sąd kieruje  sie dobrem dziecka to chce mi sie śmiać

Ale o czym ty teraz Szeptuch? O tym konkretnym przypadku czy ogólnie? Bo np. gdy ojciec chla i nie interesuje się dzieckiem wcale w sytuacji gdy ma je na co dzień, to chyba nie za bardzo można dostrzec dobro dziecka żeby je oddać ojcu pod opiekę?

Nie każdy ojciec to anioł i nie każdy to drań, sytuacje są różne.

15

Odp: Problem z mężem

Jeżeli ten wątek to nie trolling a na poważnie, to oto moje przemyślenia:

Krew mnie zalała bo zamiast się domyślić, że trzeba w mieszkaniu posprzątać to sobie usiadł.

Nie, nie domyśli się. Ludzie nie są od czytania w myślach, każdy też ma inny próg bałaganu i w takiej sytuacji trzeba zwyczajnie w świecie powiedzieć zakomunikować swoją potrzebę bądź chęć. A najlepiej to ustalić z rana bądź dzień wcześniej że dzisiaj po pracy dobrze by było posprzątać.

Powiedział mi, że nie podoba mu się jak się do niego odnoszę i, że można było normalnie powiedzieć: "chodź ogarniemy po obiedzie mieszkanie bo jest już brudno" zamiast: " może byś się łaskawie ruszył i zrobił to..."

Absolutna racja dla męża bo tak właśnie powinnaś była zrobić.

Bardzo się myliłam, bo on wypalił, że od 3 lat prosi, błaga i tlumaczy mi, że normalni ludzie sobie komunikują potrzeby, a nie "rozstawiają się po kątach z pretensją" i że tak się nie da normalnie żyć być pod ciągłym stresem bo o co tym razem będzie miała pretensje szanowna żona.  I jedyne rozwiązanie  tej sytuacji to był by rozwód bo jeśli przez 3 lata tego nie ogarnęłam to już nie ogarnę. (Wszystko powiedziane w złości)

Najwyraźniej to nie była pierwsza Twoja akcja pod tytułem "mąż się nie domyśla o co mi chodzi" a jemu już to zbrzydło. Słusznie.

Powiedziałam że jeśli tak to zabieram synka, bierzemy rozwód, mieszkanie sprzedajemy a on niech szykuje alimenty, a z dzieckiem zobaczy się jak będę na to gotowa.

Dziecko to nie jest twoja prywatna własność i nie masz prawa ograniczać mu kontaktów z ojcem w ramach ewentualnego rozwodu.

Doradźcie coś proszę bo już sama nie wiem co zrobić. Dodatkowym problemem jest to, że wszyscy w około uważają mojego męża za jakiegoś anioła. Koleżanki mi mówią że to idealny facet i ojciec. Moja matka za nim przepada i lubi go całą moją rodzina. Jak im opowiem co się stało to mi nikt nie uwierzy.

Z tego co napisałaś to Ty kompletnie nie umiesz się komunikować, jesteś impulsywna i egzekwująca i nie widzę żadnych konkretnych przewinień u Twojego męża.

Bardzo zachęcam Cię do samorozwoju, nie musisz od razu lądować na terapii i wydawać kupę kasy na sesje, zacznij od podcastów Marty Niedźwiedzkiej czy Kasi Miller, myślę że dużo rzeczy możesz się z nich nauczyć. Twój mąż chce się z Tobą komunikować ale Ty kompletnie nie umiesz wyrazić swoich potrzeb.

https://www.youtube.com/c/MartaNiedzwiecka
https://www.youtube.com/channel/UCtqWih … OAPs6VW9nA
https://www.youtube.com/c/Nachwil%C4%99 … zynyMiller

16 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-08-04 10:40:21)

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Jest więc tak, jak myślałam.
Starasz się, jak potrafisz najlepiej, chcesz by wszystko grało i zrobione było na czas. Jesteś zapewne szybka i energiczna i nie usiedzisz w miejscu.
Super dziewczyna.
Niemniej jednak Twój mąż, oprócz tego, że ma upierdliwe wady, ma też swoją godność i pewnie o tę godność chodzi mu najbardziej.
Szybciej mówisz niż myślisz i nerwy nie wytrzymują. Też jestem dobrze rozganizowana i wiem, co czujesz, gdy patrzysz na dziadostwo.
Niestety musisz jednak popracować nad swoim temperamentem, bo jechanie po kimś, jak po burej suce doprowadzi w końcu do tego, że mąż naprawdę odejdzie.
Nie wytrzyma z Tobą nerwowo i psychicznie.
Dom ma być miejscem, do którego chętnie się wraca, a nie koszmarem, na myśl o którym wymiotować się chce.
Dom pełen wrzasków jest straszny dla kogoś, kto chce żyć w spokoju.
Najwyraźniej Twój mąż ciężko znosi Twoja agresję.
Jest powolniakiem i trzeba pokazywać mu palcem i niestety tak właśnie będziesz z nim miała przez całe życie, ale jeśli chcesz mieć normalna, znośna atmosferę w domu musisz zmienic swój sposób odnoszenia się do niego. Nikt nie lubi być poganiany, popędzany i non stop krytykowany.
On przegina w jedną stronę, ale Ty też przeginasz.
Chyba macie teraz poważniejszy kryzys niż by Ci się wydawało.

17 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-08-04 10:44:40)

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Skoro mąż:

"zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience"
" 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował."

To co takiego ty robisz w tym domu?
Skoro nawet obiad sobie facet musi odgrzewać bo nie chce ci się świeżego ugotować dla niego?
Na moja żonę codziennie czeka świeży obiad który jem razem z nią,nie wyobrażam sobie żeby jadła odgrzewany,i ogarniam to mimo ze pracuje.

Facet po robocie tyrał jeszcze przy remoncie mieszkania, a i tak wszystko jest nie tak i źle.
Serio autorko, co ty takiego robisz w domu?
Bo obowiązkami domowymi powinnaś sie zając TY, a nie twój facet po powrocie z pracy, bo to jest właśnie twoja praca, dom.
Dziecko to inna kwestia, bo tak samo jest jego jak i twoje, ma obowiązek się nim zajmować, bo tak tez buduje z nim wież.

Gdy wrócisz do pracy obowiązki domowe powinny być dzielone 50/50 ale póki jesteś w domu to ty powinnaś sie nim zajmować a nie twój facet po powrocie z pracy, on może Ci co najwyżej pomóc.
Gdy wrócisz do pracy ustalacie sobie podział prac domowych i tyle.

Ulle: W jaki sposób on przegina?
Bo nie jest na każde zawołanie autorki jak piesek?
bo nie wykonuje obowiązków które do niej należą?
Ona nie jest zuch dziewczyna, tylko zwykła histeryczka i ogólnie mająca spore problemy ze sobą.
Na miejscu tego faceta juz dawno bym sie z nią rozwiódł, i jeszcze to żałosne "szykuj alimenty"
Widac jak go kocha i jak szanuje że juz o dobru dziecko to nie wspomnę.
Mam nadzieje że facet ogarnie dobrego adwokata od rozwodu i wywalczy opeike nad dzieckiem.
Bo strach pomyśleć co będzie gdy to dziecko dorośnie, jak krzykiem i pretensjami będzie ustawiane po kątach.

18

Odp: Problem z mężem
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Legat napisał/a:

No niestety dziecko pójdzie z mamą. A mąż będzie płacił. Oczywiście nie obejdzie się, jak już zapowiedziała mama, bez walki o uniemożliwienie wizyt ojca. Jak mówiła klasyk, sorry taki mamy klimat w Polsce. smile

Dlatego jak słyszę ze sąd kieruje  sie dobrem dziecka to chce mi sie śmiać

Ale o czym ty teraz Szeptuch? O tym konkretnym przypadku czy ogólnie? Bo np. gdy ojciec chla i nie interesuje się dzieckiem wcale w sytuacji gdy ma je na co dzień, to chyba nie za bardzo można dostrzec dobro dziecka żeby je oddać ojcu pod opiekę?

Nie każdy ojciec to anioł i nie każdy to drań, sytuacje są różne.

Nie każda matka jest dobra. A matka, która dla własnej satysfakcji ogranicza kontakt ojca - dobra nie jest.

19

Odp: Problem z mężem
Prosiaczkowo napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Dlatego jak słyszę ze sąd kieruje  sie dobrem dziecka to chce mi sie śmiać

Ale o czym ty teraz Szeptuch? O tym konkretnym przypadku czy ogólnie? Bo np. gdy ojciec chla i nie interesuje się dzieckiem wcale w sytuacji gdy ma je na co dzień, to chyba nie za bardzo można dostrzec dobro dziecka żeby je oddać ojcu pod opiekę?

Nie każdy ojciec to anioł i nie każdy to drań, sytuacje są różne.

Nie każda matka jest dobra. A matka, która dla własnej satysfakcji ogranicza kontakt ojca - dobra nie jest.

Niestety zdarza się, że i matka i ojciec nigdy nie powinni mieć dzieci, samo życie smile

20

Odp: Problem z mężem
ulle napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Jest więc tak, jak myślałam.
Starasz się, jak potrafisz najlepiej, chcesz by wszystko grało i zrobione było na czas. Jesteś zapewne szybka i energiczna i nie usiedzisz w miejscu.
Super dziewczyna.
Niemniej jednak Twój mąż, oprócz tego, że ma upierdliwe wady, ma też swoją godność i pewnie o tę godność chodzi mu najbardziej.
Szybciej mówisz niż myślisz i nerwy nie wytrzymują. Też jestem dobrze rozganizowana i wiem, co czujesz, gdy patrzysz na dziadostwo.
Niestety musisz jednak popracować nad swoim temperamentem, bo jechanie po kimś, jak po burej suce doprowadzi w końcu do tego, że mąż naprawdę odejdzie.
Nie wytrzyma z Tobą nerwowo i psychicznie.
Dom ma być miejscem, do którego chętnie się wraca, a nie koszmarem, na myśl o którym wymiotować się chce.
Dom pełen wrzasków jest straszny dla kogoś, kto chce żyć w spokoju.
Najwyraźniej Twój mąż ciężko znosi Twoja agresję.
Jest powolniakiem i trzeba pokazywać mu palcem i niestety tak właśnie będziesz z nim miała przez całe życie, ale jeśli chcesz mieć normalna, znośna atmosferę w domu musisz zmienic swój sposób odnoszenia się do niego. Nikt nie lubi być poganiany, popędzany i non stop krytykowany.
On przegina w jedną stronę, ale Ty też przeginasz.
Chyba macie teraz poważniejszy kryzys niż by Ci się wydawało.

Ulle to już nie musisz czytać tamtego wątku smile

"Cichociemny na paralotni" big_smile

21

Odp: Problem z mężem
ulle napisał/a:

Starasz się, jak potrafisz najlepiej, chcesz by wszystko grało i zrobione było na czas. Jesteś zapewne szybka i energiczna i nie usiedzisz w miejscu.
Super dziewczyna.

Gdyby tak było, to pewne rzeczy przy remoncie mogłaby robić sama. A tu jest wymuszanie na nim, żeby on pracował.
Cały dzień z dzieckiem. On wraca z roboty zajmuje się dzieckiem, a ona śrubokręt w rękę i do roboty.
To by była super dziewczyna. smile

I'm a man.

22 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-04 11:11:27)

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Święty obowiązek się denerwować - Kaśka masz problem.
Co z tego ?
Chciałabyś to pomyśl o jakimś rozwiązaniu i obgadaj z mężem,zapytaj jakie on ma propozycje na szybsze zakończenie tego remontu.
Szukasz cały czas powodów do tego żeby mieć urazy i okazję do kłótni koniecznie chcesz rządzić i mieć rację za wszelką cenę nawet kosztem rozwałki rodziny,bo TY ZAJMUJESZ SIĘ DZIECKIEM na kolana,klękajcie  narody i leżeć plecakiem .
Czasem wystarczy wziąć głęboki oddech i cierpliwie poczekać na przypływ pieniędzy,co ma wisieć nie utonie
a nie rzucać się i mieć pretensje o rzeczy na które trzeba poczekać ,nie ma tak w życiu,
że wszystkie plany idealnie przebiegają
nie zawsze.
Twój mąż pracuje dziewczyno,opamiętaj się, na wszystkim też nie musi się znać.
Jesteś jak nadzorca
Jaka Ty musisz być irytująca na co dzień, wiecznie w pretensjach, foch za fochem i obrażona
szukająca zaczepki i czekająca na okazję żeby wybuchnąć z byle powodu.

"Cichociemny na paralotni" big_smile

23

Odp: Problem z mężem
Legat napisał/a:
ulle napisał/a:

Starasz się, jak potrafisz najlepiej, chcesz by wszystko grało i zrobione było na czas. Jesteś zapewne szybka i energiczna i nie usiedzisz w miejscu.
Super dziewczyna.

Gdyby tak było, to pewne rzeczy przy remoncie mogłaby robić sama. A tu jest wymuszanie na nim, żeby on pracował.
Cały dzień z dzieckiem. On wraca z roboty zajmuje się dzieckiem, a ona śrubokręt w rękę i do roboty.
To by była super dziewczyna. smile

Ja też nie widzę nigdzie tej "super dziewczyny"
za 3 alta z kimś takim to i tak facet powinien medal dostać.
ale kolejny raz sie dziwie facetom, czy to naprawdę nie widać że z taką kobieta to co najwyżej spotkanie na sex może sie udać?
Kto normalny brałby taka kobietę za żonę ze o dziecku nie wspomnę?
Czy kobiety aż tak dobrze potrafią grac, że to co najgorsze wypływa z nich gdy juz facet jest umoczony?

24

Odp: Problem z mężem

Ale wśród kobiet to jest powszechne zjawisko - myślenie w stylu, że "powinien się domyślić". Moja ex była dokładnie taka sama. Pod koniec związku zacząłem unikać nawet gotowania przy niej, bo się potrafiła przyczepić że krzywo ogórka pokroiłem big_smile

25 Ostatnio edytowany przez Kasia995 (2022-08-04 11:15:51)

Odp: Problem z mężem
paslawek napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Co z tego ? Chciałabyś To pomyśl o jakimś rozwiązaniu i obgadaj z mężem,zapytaj jakie on ma propozycje na rozwiązanie.Szukasz cały czas powodów do tego żeby mieć urazy i okazję do kłótni koniecznie chcesz rządzić i mieć rację za wszelką cenę nawet kosztem rozwałki rodziny
Czasem wystarczy wziąć głęboki oddech i cierpliwie poczekać na przypływ pieniędzy a nie rzucać się i mieć pretensje
Twój mąż pracuje dziewczyno,opamiętaj się
Jesteś jak nadzorca jaka Ty musisz być irytująca.

Czy to coś złego, że chce mieć ładne mieszkanie? Jak on jednego dnia zrobi coś konkretnego to mu korona z głowy nie spadnie. Wyjeżdża do pracy o 7 wraca o 18. Od 18 jest mnóstwo czasu do wieczora. Robiąc codziennie tylko po godzinie to coś by szło do przodu i mialvy czas pomóc mi przy dziecku i przy mieszkaniu, a wieczorem może sobie posiedzieć w telefonie. Nie może ustalić sobie takich priorytetów?
W ostatnia sobotę był w stanie pracować w mieszkaniu przez 5 godzin, potem zająć się dzieckiem I jeszcze pizze upiec. Jakby chociaż 1/10 tego codziennie robił to może nie byłoby pretensji z mojej strony (przy czym to i tak nie był miły dzień bo pokłóciliśmy się o coś innego)
Ja też całe dnie siedzę z dzieckiem, też chcę od czasu do czasu odpocząć i pojechać do rodziny.

26 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-08-04 11:20:47)

Odp: Problem z mężem
Szeptuch napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Skoro mąż:

"zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience"
" 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował."

To co takiego ty robisz w tym domu?
Skoro nawet obiad sobie facet musi odgrzewać bo nie chce ci się świeżego ugotować dla niego?
Na moja żonę codziennie czeka świeży obiad który jem razem z nią,nie wyobrażam sobie żeby jadła odgrzewany,i ogarniam to mimo ze pracuje.

Facet po robocie tyrał jeszcze przy remoncie mieszkania, a i tak wszystko jest nie tak i źle.
Serio autorko, co ty takiego robisz w domu?
Bo obowiązkami domowymi powinnaś sie zając TY, a nie twój facet po powrocie z pracy, bo to jest właśnie twoja praca, dom.
Dziecko to inna kwestia, bo tak samo jest jego jak i twoje, ma obowiązek się nim zajmować, bo tak tez buduje z nim wież.

Gdy wrócisz do pracy obowiązki domowe powinny być dzielone 50/50 ale póki jesteś w domu to ty powinnaś sie nim zajmować a nie twój facet po powrocie z pracy, on może Ci co najwyżej pomóc.
Gdy wrócisz do pracy ustalacie sobie podział prac domowych i tyle.

Ulle: W jaki sposób on przegina?
Bo nie jest na każde zawołanie autorki jak piesek?
bo nie wykonuje obowiązków które do niej należą?
Ona nie jest zuch dziewczyna, tylko zwykła histeryczka i ogólnie mająca spore problemy ze sobą.
Na miejscu tego faceta juz dawno bym sie z nią rozwiódł, i jeszcze to żałosne "szykuj alimenty"
Widac jak go kocha i jak szanuje że juz o dobru dziecko to nie wspomnę.
Mam nadzieje że facet ogarnie dobrego adwokata od rozwodu i wywalczy opeike nad dzieckiem.
Bo strach pomyśleć co będzie gdy to dziecko dorośnie, jak krzykiem i pretensjami będzie ustawiane po kątach.


Szeptuch, on przegina w tym sensie, że jest powolny i wiele ważnych dla autorki spraw lubi odkładać na później. Jemu mniej albo w ogóle nie przeszkadza to, że remont mieszkania niedokończony, że pewne rzeczy trzeba zrobić już, a nie jutro.
Dla osoby szybkiej i energicznej takie slamazarstwo drugiej osoby może być irytujące, a jeśli powtarza się to od lat i zero postępów, to już naprawdę może kogoś wkurzyć.
Oni mają skrajnie różne temperamenty.
Autorka chciałaby szybko i na już, i gdy widzi, jak on chodzi, jak ślimak robi jej się niedobrze.
Ja tak to widzę
Jedyne nad czym musi popracować ta dziewczyna, to sposób zwracania się do męża i konkretna spokojna rozmowa z tym człowiekiem celem ustalenia, co i kiedy ktoś robi.
Pewnych cech charakteru męża ona na pewno nie zmieni.
Ona swojego charakteru też nie zmieni, ale może nauczyć się prawidłowej komunikacji z mężem
On natomiast też powinien ogarnąć swoje powolniactwo. Też da się to zrobić, ale na pewno nie tak, że we własnym domu będzie non stop obrażany i poganiany.

27

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Co z tego ? Chciałabyś To pomyśl o jakimś rozwiązaniu i obgadaj z mężem,zapytaj jakie on ma propozycje na rozwiązanie.Szukasz cały czas powodów do tego żeby mieć urazy i okazję do kłótni koniecznie chcesz rządzić i mieć rację za wszelką cenę nawet kosztem rozwałki rodziny
Czasem wystarczy wziąć głęboki oddech i cierpliwie poczekać na przypływ pieniędzy a nie rzucać się i mieć pretensje
Twój mąż pracuje dziewczyno,opamiętaj się
Jesteś jak nadzorca jaka Ty musisz być irytująca.

Czy to coś złego, że chce mieć ładne mieszkanie? Jak on jednego dnia zrobi coś konkretnego to mu korona z głowy nie spadnie. Wyjeżdża do pracy o 7 wraca o 18. Od 18 jest mnóstwo czasu do wieczora. Robiąc codziennie tylko po godzinie to coś by szło do przodu i mialvy czas pomóc mi przy dziecku i przy mieszkaniu, a wieczorem może sobie posiedzieć w telefonie. Nie może ustalić sobie takich priorytetów?
W ostatnia sobotę był w stanie pracować w mieszkaniu przez 5 godzin, potem zająć się dzieckiem I jeszcze pizze upiec. Jakby chociaż 1/10 tego codziennie robił to może nie byłoby pretensji z mojej strony (przy czym to i tak nie był miły dzień bo pokłóciliśmy się o coś innego)
Ja też całe dnie siedzę z dzieckiem, też chcę od czasu do czasu odpocząć i pojechać do rodziny.

Niech to będzie troll
Niech to będzie troll
Niech to będzie troll proszę.
Gosciu jebie przez 11 godzin dziennie, nie dość ze nie ma świeżego obiadu to po powrocie jest zaginany batem dalej do roboty.
A księżniczka w tym czasie "zajmuje sie dzieckiem" nie wiem chyba przez 11h sie na to dziecko patrzy bo nic innego zrobić nie jest w stanie.
Szkoda że nie mam kontaktu do tego gościa bo sam bym mu opłacił najlepszego adwokata, o ile to nie jest troll

28

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Czy to coś złego, że chce mieć ładne mieszkanie? Jak on jednego dnia zrobi coś konkretnego to mu korona z głowy nie spadnie. Wyjeżdża do pracy o 7 wraca o 18. Od 18 jest mnóstwo czasu do wieczora. Robiąc codziennie tylko po godzinie to coś by szło do przodu i mialvy czas pomóc mi przy dziecku i przy mieszkaniu, a wieczorem może sobie posiedzieć w telefonie. Nie może ustalić sobie takich priorytetów?
W ostatnia sobotę był w stanie pracować w mieszkaniu przez 5 godzin, potem zająć się dzieckiem I jeszcze pizze upiec. Jakby chociaż 1/10 tego codziennie robił to może nie byłoby pretensji z mojej strony (przy czym to i tak nie był miły dzień bo pokłóciliśmy się o coś innego)
Ja też całe dnie siedzę z dzieckiem, też chcę od czasu do czasu odpocząć i pojechać do rodziny.

Ty chyba jaja sobie robisz? Facet zaiwania w robocie...? 10 godzin? Bo dojazdu już nie liczę i jeszcze ma skakać w domu jak zagwiżdzesz?
Masz oczywiście prawo do odpoczynku, nikt tego nie neguje, ale on też ma.

29

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Co z tego ? Chciałabyś To pomyśl o jakimś rozwiązaniu i obgadaj z mężem,zapytaj jakie on ma propozycje na rozwiązanie.Szukasz cały czas powodów do tego żeby mieć urazy i okazję do kłótni koniecznie chcesz rządzić i mieć rację za wszelką cenę nawet kosztem rozwałki rodziny
Czasem wystarczy wziąć głęboki oddech i cierpliwie poczekać na przypływ pieniędzy a nie rzucać się i mieć pretensje
Twój mąż pracuje dziewczyno,opamiętaj się
Jesteś jak nadzorca jaka Ty musisz być irytująca.

Czy to coś złego, że chce mieć ładne mieszkanie? Jak on jednego dnia zrobi coś konkretnego to mu korona z głowy nie spadnie. Wyjeżdżam do pracy o 7 wraca o 18. Od 18 jest mnóstwo czasu do wieczora. Robiąc codziennie tylko po godzinie to coś by szło do przodu i mialvy czas pomóc mi przy dziecku i przy mieszkaniu, a wieczorem może sobie posiedzieć w telefonie. Nie może ustalić sobie takich priorytetów?
W ostatnia sobotę był w stanie pracować w mieszkaniu przez 5 godzin, potem zająć się dzieckiem I jeszcze pizze upiec. Jakby chociaż 1/10 tego codziennie robił to może nie byłoby pretensji z mojej strony (przy czym to i tak nie był miły dzień bo pokłóciliśmy się o coś innego)
Ja też całe dnie siedzę z dzieckiem, też chcę od czasu do czasu odpocząć i pojechać do rodziny.

Ludzka pani nie ma co z Ciebie widać że nie wiesz jak to jest wrócić z pracy i jeszcze w domu coś robić,zdecydowanie lepiej jest zrobić coś od rana w sobotę a nie codziennie rozgrzebywać i znęcać się nad pracą w domu wykończysz tego chłopa jak nic długo nie pociągnie.
Groch o ścianę ,idź do adwokata i notariusza,a nie to on ma się domyśleć i załatwić wszystko no sorry.
Znajdź innego niewolnika ten mąż "zepsuty" nie da się wychować już .

"Cichociemny na paralotni" big_smile

30

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Czy to coś złego, że chce mieć ładne mieszkanie? Jak on jednego dnia zrobi coś konkretnego to mu korona z głowy nie spadnie. Wyjeżdża do pracy o 7 wraca o 18. Od 18 jest mnóstwo czasu do wieczora. Robiąc codziennie tylko po godzinie to coś by szło do przodu i mialvy czas pomóc mi przy dziecku i przy mieszkaniu, a wieczorem może sobie posiedzieć w telefonie. Nie może ustalić sobie takich priorytetów?
W ostatnia sobotę był w stanie pracować w mieszkaniu przez 5 godzin, potem zająć się dzieckiem I jeszcze pizze upiec. Jakby chociaż 1/10 tego codziennie robił to może nie byłoby pretensji z mojej strony (przy czym to i tak nie był miły dzień bo pokłóciliśmy się o coś innego)
Ja też całe dnie siedzę z dzieckiem, też chcę od czasu do czasu odpocząć i pojechać do rodziny.

Bo facet to po pracy odpoczynku nie potrzebuje? Tobie korona z głowy spadnie jak coś zrobisz?

31

Odp: Problem z mężem

Eeeee... Ten wątek jakiś dziwny jest. Nie wierzę, że można takie szopki wyczyniać, nie jest to czasami znowu jakaś podpucha?

32

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Co z tego ? Chciałabyś To pomyśl o jakimś rozwiązaniu i obgadaj z mężem,zapytaj jakie on ma propozycje na rozwiązanie.Szukasz cały czas powodów do tego żeby mieć urazy i okazję do kłótni koniecznie chcesz rządzić i mieć rację za wszelką cenę nawet kosztem rozwałki rodziny
Czasem wystarczy wziąć głęboki oddech i cierpliwie poczekać na przypływ pieniędzy a nie rzucać się i mieć pretensje
Twój mąż pracuje dziewczyno,opamiętaj się
Jesteś jak nadzorca jaka Ty musisz być irytująca.

Czy to coś złego, że chce mieć ładne mieszkanie? Jak on jednego dnia zrobi coś konkretnego to mu korona z głowy nie spadnie. Wyjeżdża do pracy o 7 wraca o 18. Od 18 jest mnóstwo czasu do wieczora. Robiąc codziennie tylko po godzinie to coś by szło do przodu i mialvy czas pomóc mi przy dziecku i przy mieszkaniu, a wieczorem może sobie posiedzieć w telefonie. Nie może ustalić sobie takich priorytetów?
W ostatnia sobotę był w stanie pracować w mieszkaniu przez 5 godzin, potem zająć się dzieckiem I jeszcze pizze upiec. Jakby chociaż 1/10 tego codziennie robił to może nie byłoby pretensji z mojej strony (przy czym to i tak nie był miły dzień bo pokłóciliśmy się o coś innego)
Ja też całe dnie siedzę z dzieckiem, też chcę od czasu do czasu odpocząć i pojechać do rodziny.

Oj dziewczyno, teraz to naprawdę przesadziłaś.
Z Twojego opisu wynika, że ten facet naprawdę jest zarobiony, a Ty zachowujesz się jak ekonom poganiajacy chłopów do roboty.
A poza tym, co to znaczy, że Ty wyznaczasz mu, na co on ma czas i kiedy?
Człowiek ma prawo robić, co chce, a nie tak że ktoś wisi mu nad głową i decyduje o każdej sekundzie jego życia.
Skoro siedzisz z dzieckiem sama codziennie do 18- tej, to wszystko powinnaś mieć ogarnięte jak w pudełku.
Wiem, co pisze.
Jeśli Twoje dziecko uniemożliwia Ci normalne prowadzenie domu, bo na przykład non stop się drze, to znaczy, że dziecko jest rozwydrzone i rządzi w domu.
Zapanuj więc nad tym, a nie wyzywasz się na mężu.

33

Odp: Problem z mężem
ulle napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi.
Nie pracuje jestem na macierzyńskim.

Denerwuje mnie po prostu, że odkłada wszystko na późnej. Co z tego, że zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience. 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował. Zabrakło nam jednak czasu i pieniędzy żeby wykończyć wszystko. Brakuje drobiazgów, ale bardzo denerwujących.
Ostatnio kupiliśmy dodatkowy element do mieszkania to 2 dni mu zeszło zanim się wziął i przykręcił, a zeszło mu z tym 50 minut z zegarkiem w ręku.

Jak ja mam się w takiej sytuacji nie denerwować. Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie. A jak nie będę mu truła to może co dwa dni coś dalej popracuje żeby wykończyć mieszkanie.

Skoro mąż:

"zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience"
" 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował."

To co takiego ty robisz w tym domu?
Skoro nawet obiad sobie facet musi odgrzewać bo nie chce ci się świeżego ugotować dla niego?
Na moja żonę codziennie czeka świeży obiad który jem razem z nią,nie wyobrażam sobie żeby jadła odgrzewany,i ogarniam to mimo ze pracuje.

Facet po robocie tyrał jeszcze przy remoncie mieszkania, a i tak wszystko jest nie tak i źle.
Serio autorko, co ty takiego robisz w domu?
Bo obowiązkami domowymi powinnaś sie zając TY, a nie twój facet po powrocie z pracy, bo to jest właśnie twoja praca, dom.
Dziecko to inna kwestia, bo tak samo jest jego jak i twoje, ma obowiązek się nim zajmować, bo tak tez buduje z nim wież.

Gdy wrócisz do pracy obowiązki domowe powinny być dzielone 50/50 ale póki jesteś w domu to ty powinnaś sie nim zajmować a nie twój facet po powrocie z pracy, on może Ci co najwyżej pomóc.
Gdy wrócisz do pracy ustalacie sobie podział prac domowych i tyle.

Ulle: W jaki sposób on przegina?
Bo nie jest na każde zawołanie autorki jak piesek?
bo nie wykonuje obowiązków które do niej należą?
Ona nie jest zuch dziewczyna, tylko zwykła histeryczka i ogólnie mająca spore problemy ze sobą.
Na miejscu tego faceta juz dawno bym sie z nią rozwiódł, i jeszcze to żałosne "szykuj alimenty"
Widac jak go kocha i jak szanuje że juz o dobru dziecko to nie wspomnę.
Mam nadzieje że facet ogarnie dobrego adwokata od rozwodu i wywalczy opeike nad dzieckiem.
Bo strach pomyśleć co będzie gdy to dziecko dorośnie, jak krzykiem i pretensjami będzie ustawiane po kątach.


Szeptuch, on przegina w tym sensie, że jest powolny i wiele ważnych dla autorki spraw lubi odkładać na później. Jemu mniej albo w ogóle nie przeszkadza to, że remont mieszkania niedokończony, że pewne rzeczy trzeba zrobić już, a nie jutro.
Dla osoby szybkiej i energicznej takie slamazarstwo drugiej osoby może być irytujące, a jeśli powtarza się to od lat i zero postępów, to już naprawdę może kogoś wkurzyć.
Oni mają skrajnie różne temperamenty.
Autorka chciałaby szybko i na już, i gdy widzi, jak on chodzi, jak ślimak robi jej się niedobrze.
Ja tak to widzę
Jedyne nad czym musi popracować ta dziewczyna, to sposób zwracania się do męża i konkretna spokojna rozmowa z tym człowiekiem celem ustalenia, co i kiedy ktoś robi.
Pewnych cech charakteru męża ona na pewno nie zmieni.
Ona swojego charakteru też nie zmieni, ale może nauczyć się prawidłowej komunikacji z mężem
On natomiast też powinien ogarnąć swoje powolniactwo. Też da się to zrobić, ale na pewno nie tak, że we własnym domu będzie non stop obrażany i poganiany.

Ulle:
Mąż autorki pracuje po 11h, nawet świeży obiad na niego nie czeka po powrocie do domu, za to czeka na niego krzyk,pretensje zaganianie do roboty.
ile ty byś wytrzymała cos takiego
Ten człowiek nawet obiadu zjeść spokojnie nie może bo podejrzewam ze nawet w tedy czuje ponaglający wzrok żony.
Dalej nie usłyszałem tez od autorki co ona takiego w tym domu robi, poza patrzeniem sie na dziecko przez 11h.
Bo sama pisze że mąż zajmuje się dzieckiem po powrocie, pozmywa, posprząta i łazienkę oganie tez, że o remoncie nie wspomnę.
Zrobiła sobie z męża służącego/pachołka i robola bez prawa do odpoczynku i własnego zdania.
Serio ulle ile ty bys wytrzymała takie tempo pracy, ze juz o dręczeniu psychicznym nie wspomnę?
bo przyjęłaś za punkt wyjściowy że ma być tak jak ona chce i  kiedy ona chce, w tym momencie kiedy ona chce bo jak facet się do tego nie przyporządkuje to znaczy że ślamazara i powolniak.
Wiesz że on nie jest z żelaza? Że ma prawo być wykończony po pracy? i nie w głowie mu remont? Ze skoro autorce tak spieszno to niech wrecie sie wezmei za robotę i odciąży męża,z eby ten miał siły cos po pracy zrobić a nie praca/potem obowiązki domowe bo księżnice się nie che i potem remont, a w nagrodę ma pretensje/ żalę/krzyki.
Może i by znalazł siły na wszystko, gdyby po powrocie z pracy czekała na niego uśmiechnięta zona, z ciepłym obiadem i miłym słowem.
Mam nadzieje ze facet sie ogarnie i sie z nia rozwiedzie.

34

Odp: Problem z mężem

Człowiek czyta i oczom nie wierzy...

O CO jeszcze można się do faceta przypierd***ć? Najgorsze, że to naprawdę może nie być trolling...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

35 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-04 11:43:27)

Odp: Problem z mężem

Z poprzedniego wątku Kaśki wnioski nie głupie w sumie na koniec ale.....

Kasia995 napisał/a:

Rozmawiałam nie dawno z mężem przez telefon i zagadnęłam o tą terapię. Zaproponował pomoc przy znalezieniu dobrego terapeuty. Mimo woli się rozbeczałam ale już dochodzę do siebie.

Nie ukrywam, że jak powiedział o tej patologii to w pierwszym odruchu chciałam się wydrzeć na niego. Powstrzymałam się tylko dlatego, że przed chwilą zwrócił mi uwagę, że już się znowu wydzieram na niego. W normalnych warunkach pewnie skończyło by się to kłótnią.
Dla mnie to też nie jest proste przyznać mu rację takiej kwestii. Ale też wiem jaka jest moja rodzina. Myślałam,  że jak się wyprowadzę z domu to odżyję, a prawda jest taka, że bezrefleksyjnie powielam tamte zachowania.

To też nie jest tak, że ja się wcześniej ukrywałam przed nim. Jakoś to samo się lepiej ukladalo. Teraz od kiedy wiem, ze jestem w ciąży nie potrafię zapanować nad sobą.
I już go tak nie wykorzystuję. Ugotowałam mu dziś pyszną zupkę i czekam aż wroci z pracy.

Tego się było konsekwentnie trzymać a nie wchodzić na stare tory,mieliście coś zrobić z tą waszą komunikacją ,sama się nie popprawi
ponieważ rządzą wami inne charaktery,wzory wyniesione z domu i mnóstwo nawyków,przynajmniej jeden element można zmieniać.
Deficyty eskalują taką mają niestety właściwość progresywną,bez pracy nad związkiem i komunikacją to czeka was wojna, chora rywalizacja, ataki, kontrataki tysiące urazów .

"Cichociemny na paralotni" big_smile

36 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-08-04 11:43:24)

Odp: Problem z mężem
bagienni_k napisał/a:

Człowiek czyta i oczom nie wierzy...

O CO jeszcze można się do faceta przypierd***ć? Najgorsze, że to naprawdę może nie być trolling...

Ja mam nadzieję że trolling, bo ja nie rozumiem, jak ta rodzina funkcjonuje w ogóle z taką szaloną babą jako matką i żoną. Facet naprawdę źle wybrał i pewnie w końcu do niego to dotrze, a autorka trafi tutaj z następnym tematem w stylu.

"Zostawił mnie z małym dzieckiem, drań! A ja taka dobra byłam, tak dbałam o niego i dom!"

37

Odp: Problem z mężem
Szeptuch napisał/a:
ulle napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Skoro mąż:

"zajmie się dzieckiem nakarmi go, przebierze, uśpi,  pozmywa, posprzata w lazience"
" 2 miesiące temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, które przez ostatnie 4 miesiące po pracy remontował."

To co takiego ty robisz w tym domu?
Skoro nawet obiad sobie facet musi odgrzewać bo nie chce ci się świeżego ugotować dla niego?
Na moja żonę codziennie czeka świeży obiad który jem razem z nią,nie wyobrażam sobie żeby jadła odgrzewany,i ogarniam to mimo ze pracuje.

Facet po robocie tyrał jeszcze przy remoncie mieszkania, a i tak wszystko jest nie tak i źle.
Serio autorko, co ty takiego robisz w domu?
Bo obowiązkami domowymi powinnaś sie zając TY, a nie twój facet po powrocie z pracy, bo to jest właśnie twoja praca, dom.
Dziecko to inna kwestia, bo tak samo jest jego jak i twoje, ma obowiązek się nim zajmować, bo tak tez buduje z nim wież.

Gdy wrócisz do pracy obowiązki domowe powinny być dzielone 50/50 ale póki jesteś w domu to ty powinnaś sie nim zajmować a nie twój facet po powrocie z pracy, on może Ci co najwyżej pomóc.
Gdy wrócisz do pracy ustalacie sobie podział prac domowych i tyle.

Ulle: W jaki sposób on przegina?
Bo nie jest na każde zawołanie autorki jak piesek?
bo nie wykonuje obowiązków które do niej należą?
Ona nie jest zuch dziewczyna, tylko zwykła histeryczka i ogólnie mająca spore problemy ze sobą.
Na miejscu tego faceta juz dawno bym sie z nią rozwiódł, i jeszcze to żałosne "szykuj alimenty"
Widac jak go kocha i jak szanuje że juz o dobru dziecko to nie wspomnę.
Mam nadzieje że facet ogarnie dobrego adwokata od rozwodu i wywalczy opeike nad dzieckiem.
Bo strach pomyśleć co będzie gdy to dziecko dorośnie, jak krzykiem i pretensjami będzie ustawiane po kątach.


Szeptuch, on przegina w tym sensie, że jest powolny i wiele ważnych dla autorki spraw lubi odkładać na później. Jemu mniej albo w ogóle nie przeszkadza to, że remont mieszkania niedokończony, że pewne rzeczy trzeba zrobić już, a nie jutro.
Dla osoby szybkiej i energicznej takie slamazarstwo drugiej osoby może być irytujące, a jeśli powtarza się to od lat i zero postępów, to już naprawdę może kogoś wkurzyć.
Oni mają skrajnie różne temperamenty.
Autorka chciałaby szybko i na już, i gdy widzi, jak on chodzi, jak ślimak robi jej się niedobrze.
Ja tak to widzę
Jedyne nad czym musi popracować ta dziewczyna, to sposób zwracania się do męża i konkretna spokojna rozmowa z tym człowiekiem celem ustalenia, co i kiedy ktoś robi.
Pewnych cech charakteru męża ona na pewno nie zmieni.
Ona swojego charakteru też nie zmieni, ale może nauczyć się prawidłowej komunikacji z mężem
On natomiast też powinien ogarnąć swoje powolniactwo. Też da się to zrobić, ale na pewno nie tak, że we własnym domu będzie non stop obrażany i poganiany.

Ulle:
Mąż autorki pracuje po 11h, nawet świeży obiad na niego nie czeka po powrocie do domu, za to czeka na niego krzyk,pretensje zaganianie do roboty.
ile ty byś wytrzymała cos takiego
Ten człowiek nawet obiadu zjeść spokojnie nie może bo podejrzewam ze nawet w tedy czuje ponaglający wzrok żony.
Dalej nie usłyszałem tez od autorki co ona takiego w tym domu robi, poza patrzeniem sie na dziecko przez 11h.
Bo sama pisze że mąż zajmuje się dzieckiem po powrocie, pozmywa, posprząta i łazienkę oganie tez, że o remoncie nie wspomnę.
Zrobiła sobie z męża służącego/pachołka i robola bez prawa do odpoczynku i własnego zdania.
Serio ulle ile ty bys wytrzymała takie tempo pracy, ze juz o dręczeniu psychicznym nie wspomnę?
bo przyjęłaś za punkt wyjściowy że ma być tak jak ona chce i  kiedy ona chce, w tym momencie kiedy ona chce bo jak facet się do tego nie przyporządkuje to znaczy że ślamazara i powolniak.
Wiesz że on nie jest z żelaza? Że ma prawo być wykończony po pracy? i nie w głowie mu remont? Ze skoro autorce tak spieszno to niech wrecie sie wezmei za robotę i odciąży męża,z eby ten miał siły cos po pracy zrobić a nie praca/potem obowiązki domowe bo księżnice się nie che i potem remont, a w nagrodę ma pretensje/ żalę/krzyki.
Może i by znalazł siły na wszystko, gdyby po powrocie z pracy czekała na niego uśmiechnięta zona, z ciepłym obiadem i miłym słowem.
Mam nadzieje ze facet sie ogarnie i sie z nia rozwiedzie.

Nie wytrzymałabym czegoś takiego, bo lubię sama o sobie decydować.
I właśnie, chodzi o pozytywna motywację. Człowiek wszystko może zrobić, ale jeśli widzi, że to co robi jest docenione i uszanowane.
Facet wraca do domu zmęczony, praktycznie wczesnym wieczorem, a od progu wita go skrzywiona mina żony.

Coś mi teraz przerwało, obowiązki, napiszę później
Ten ostatni wpis autorki wywołał u mnie wielkie współczucie dla jej męża.
Na razie.

38

Odp: Problem z mężem
paslawek napisał/a:

Z poprzedniego wątku Kaśki wnioski nie głupie w sumie na koniec ale.....

Kasia995 napisał/a:

Rozmawiałam nie dawno z mężem przez telefon i zagadnęłam o tą terapię. Zaproponował pomoc przy znalezieniu dobrego terapeuty. Mimo woli się rozbeczałam ale już dochodzę do siebie.

Nie ukrywam, że jak powiedział o tej patologii to w pierwszym odruchu chciałam się wydrzeć na niego. Powstrzymałam się tylko dlatego, że przed chwilą zwrócił mi uwagę, że już się znowu wydzieram na niego. W normalnych warunkach pewnie skończyło by się to kłótnią.
Dla mnie to też nie jest proste przyznać mu rację takiej kwestii. Ale też wiem jaka jest moja rodzina. Myślałam,  że jak się wyprowadzę z domu to odżyję, a prawda jest taka, że bezrefleksyjnie powielam tamte zachowania.

To też nie jest tak, że ja się wcześniej ukrywałam przed nim. Jakoś to samo się lepiej ukladalo. Teraz od kiedy wiem, ze jestem w ciąży nie potrafię zapanować nad sobą.
I już go tak nie wykorzystuję. Ugotowałam mu dziś pyszną zupkę i czekam aż wroci z pracy.

Tego się było konsekwentnie trzymać a nie wchodzić na stare tory,mieliście coś zrobić z tą waszą komunikacją ,sama się nie popprawi
ponieważ rządzą wami inne charaktery,wzory wyniesione z domu i mnóstwo nawyków,przynajmniej jeden element można zmieniać.
Deficyty eskalują taką mają niestety właściwość progresywną,bez pracy nad związkiem i komunikacją to czeka was wojna, chora rywalizacja, ataki, kontrataki tysiące urazów .

Po tamtej sytuacji, na jakiś czas się poprawiło, a później znowu się pogroszyło. Jakiś czas temu po kolejnej już kłótni mąż stwierdził,że już dłużej że mną nie może i albo pójdę na terapię albo z nami koniec.

Byłam na tej terapii 3 razy, ale ona nie miała sensu, bo tylko mówiłam o swoich problemach a pani psycholog nic konkretnego nie tłumaczyła. Wydałam tylko 800 zł za zwykle pogawędki więc zrezygnowałam. Więc w sumie terapia mi nic nie pomogła. Tym bardziej w tym czasie mało się z mężem widziałam bo on robił remont I całe dnie go nie było,  więc głównie rozmawiałam o problemach moich rodziców. Sprawy męża nawet nie zaczęłam z nią omawiać.

39

Odp: Problem z mężem
Salomonka napisał/a:

Ja mam nadzieję że trolling

Przecież takich sytuacji jest cała masa.
Dialog telefoniczny kolegi z pracy z jego żoną jeszcze była zima. Ona wraca ze swojej pracy, oddalona o jakieś 40 km, a on w swojej pracy.
Ona: musze przez ciebie zatankować samochód (chodzi o samochód, którym ona głównie jeździ)
On: dlaczego przeze mnie?
Ona: bo miałeś mi go ostatnio zatankować, nie zrobiłeś tego i teraz ja muszę jechać 
On: no trudno.
Przerwa
Ona dzwoni znowu.
Ona: jestem już na stacji i przede mną ktoś długo tankuje
On: a nie ma tam innych dystrybutorów?
Ona: są ale ja zajechałam za nim i teraz nie będę kombinować
On: no to czekaj
Ona: ale to twoja wina, że ja musze się teraz tu męćzyć
Przerwa
Kolejny jej telefon
Ona: ok w końcu pojechał, zalałam tylko tyle, żeby z całą pewnością dojechać do domu, poza tym strasznie zmarłam. Jak wrócę do domu, weźmiesz samochód i mi go zatankujesz do pełna. Ja się nie będę tak męczyć.

I'm a man.

40

Odp: Problem z mężem

Spraw męża nie musisz omawiać, bo nie z nim masz problem, tylko ze sobą. Choć może by się wam przydała wspólna terapia, żeby on nie podporządkowywał się Tobie i nie przyzwalał na takie traktowanie.

Zmień terapeutę, pracuj nad sobą, bo zniszczysz rodzinę, a to największa wartość, zacznij to doceniać.

41

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Byłam na tej terapii 3 razy, ale ona nie miała sensu, bo tylko mówiłam o swoich problemach a pani psycholog nic konkretnego nie tłumaczyła. Wydałam tylko 800 zł za zwykle pogawędki więc zrezygnowałam. Więc w sumie terapia mi nic nie pomogła. Tym bardziej w tym czasie mało się z mężem widziałam bo on robił remont I całe dnie go nie było,  więc głównie rozmawiałam o problemach moich rodziców. Sprawy męża nawet nie zaczęłam z nią omawiać.

Ale wiesz, że terapeuta nie poda ci rozwiązania na tacy? Chociaż ono tu jest łatwe - daj chłopu odrobinę odpoczynku, bo to nie robot. Nie rozkazuj mu, tylko proś. Ty jesteś zmęczona, lecz on w pracy też PRACUJE i z pewnością jest zmęczony.
Wiele naszych zachowań dziś wynika z naszych różnych stosunków z rodzicami, więc to normalny przebieg.

42

Odp: Problem z mężem
Legat napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Ja mam nadzieję że trolling

Przecież takich sytuacji jest cała masa.
Dialog telefoniczny kolegi z pracy z jego żoną jeszcze była zima. Ona wraca ze swojej pracy, oddalona o jakieś 40 km, a on w swojej pracy.
Ona: musze przez ciebie zatankować samochód (chodzi o samochód, którym ona głównie jeździ)
On: dlaczego przeze mnie?
Ona: bo miałeś mi go ostatnio zatankować, nie zrobiłeś tego i teraz ja muszę jechać 
On: no trudno.
Przerwa
Ona dzwoni znowu.
Ona: jestem już na stacji i przede mną ktoś długo tankuje
On: a nie ma tam innych dystrybutorów?
Ona: są ale ja zajechałam za nim i teraz nie będę kombinować
On: no to czekaj
Ona: ale to twoja wina, że ja musze się teraz tu męćzyć
Przerwa
Kolejny jej telefon
Ona: ok w końcu pojechał, zalałam tylko tyle, żeby z całą pewnością dojechać do domu, poza tym strasznie zmarłam. Jak wrócę do domu, weźmiesz samochód i mi go zatankujesz do pełna. Ja się nie będę tak męczyć.

To jeszcze nic, znam gorsze przypadki.
To tak bywa, że osoby niezrównoważone emocjonalnie, nie radzące sobie z nadmiernym stresem, wybierają spokojnych partnerów, żeby miały się na kim wyładowywać...

43

Odp: Problem z mężem
Legat napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Ja mam nadzieję że trolling

Przecież takich sytuacji jest cała masa.
Dialog telefoniczny kolegi z pracy z jego żoną jeszcze była zima. Ona wraca ze swojej pracy, oddalona o jakieś 40 km, a on w swojej pracy.
Ona: musze przez ciebie zatankować samochód (chodzi o samochód, którym ona głównie jeździ)
On: dlaczego przeze mnie?
Ona: bo miałeś mi go ostatnio zatankować, nie zrobiłeś tego i teraz ja muszę jechać 
On: no trudno.
Przerwa
Ona dzwoni znowu.
Ona: jestem już na stacji i przede mną ktoś długo tankuje
On: a nie ma tam innych dystrybutorów?
Ona: są ale ja zajechałam za nim i teraz nie będę kombinować
On: no to czekaj
Ona: ale to twoja wina, że ja musze się teraz tu męćzyć
Przerwa
Kolejny jej telefon
Ona: ok w końcu pojechał, zalałam tylko tyle, żeby z całą pewnością dojechać do domu, poza tym strasznie zmarłam. Jak wrócę do domu, weźmiesz samochód i mi go zatankujesz do pełna. Ja się nie będę tak męczyć.

Samo życie smile W drugą stronę niestety też nie wygląda lepiej, ale nawet nie wiem który z przykładów przytoczyć smile

44

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Z poprzedniego wątku Kaśki wnioski nie głupie w sumie na koniec ale.....

Kasia995 napisał/a:

Rozmawiałam nie dawno z mężem przez telefon i zagadnęłam o tą terapię. Zaproponował pomoc przy znalezieniu dobrego terapeuty. Mimo woli się rozbeczałam ale już dochodzę do siebie.

Nie ukrywam, że jak powiedział o tej patologii to w pierwszym odruchu chciałam się wydrzeć na niego. Powstrzymałam się tylko dlatego, że przed chwilą zwrócił mi uwagę, że już się znowu wydzieram na niego. W normalnych warunkach pewnie skończyło by się to kłótnią.
Dla mnie to też nie jest proste przyznać mu rację takiej kwestii. Ale też wiem jaka jest moja rodzina. Myślałam,  że jak się wyprowadzę z domu to odżyję, a prawda jest taka, że bezrefleksyjnie powielam tamte zachowania.

To też nie jest tak, że ja się wcześniej ukrywałam przed nim. Jakoś to samo się lepiej ukladalo. Teraz od kiedy wiem, ze jestem w ciąży nie potrafię zapanować nad sobą.
I już go tak nie wykorzystuję. Ugotowałam mu dziś pyszną zupkę i czekam aż wroci z pracy.

Tego się było konsekwentnie trzymać a nie wchodzić na stare tory,mieliście coś zrobić z tą waszą komunikacją ,sama się nie popprawi
ponieważ rządzą wami inne charaktery,wzory wyniesione z domu i mnóstwo nawyków,przynajmniej jeden element można zmieniać.
Deficyty eskalują taką mają niestety właściwość progresywną,bez pracy nad związkiem i komunikacją to czeka was wojna, chora rywalizacja, ataki, kontrataki tysiące urazów .

Po tamtej sytuacji, na jakiś czas się poprawiło, a później znowu się pogroszyło. Jakiś czas temu po kolejnej już kłótni mąż stwierdził,że już dłużej że mną nie może i albo pójdę na terapię albo z nami koniec.

Byłam na tej terapii 3 razy, ale ona nie miała sensu, bo tylko mówiłam o swoich problemach a pani psycholog nic konkretnego nie tłumaczyła. Wydałam tylko 800 zł za zwykle pogawędki więc zrezygnowałam. Więc w sumie terapia mi nic nie pomogła. Tym bardziej w tym czasie mało się z mężem widziałam bo on robił remont I całe dnie go nie było,  więc głównie rozmawiałam o problemach moich rodziców. Sprawy męża nawet nie zaczęłam z nią omawiać.

Tak to właśnie jest z tymi terapiami. Wydałaś osiem stów za trzy spotkania - to nieźle golą.
Powielasz więc wzorce z domu rodzinnego?
Klasyka.
Myślę, że powinnaś nauczyć się widzieć w mężu drugiego człowieka, tak po prostu.
To że on jest Twoim mężem nie oznacza, że zrezygnował z siebie i swoich potrzeb.
On ma swoją godność, więc czasem pomyśl, jak czułabys się będąc na jego miejscu?
Wracasz do domu wieczorem po dniu ciężkiej pracy i od wejścia widzisz wściekłego człowieka, który drze na Ciebie jape i od pierwszej chwili non stop czepia się Ciebie. Jak czułabys się w takiej sytuacji?
Miło byłoby Ci wracać do domu?
Znam przypadek kobiety, która na samą myśl o powrocie do domu miała odruch wymiotny, bo tam siedział zwykły cham, który rządził się i non stop urządzał piekło swoim domownikom.
Ja byłam ta kobietą, a pisze o moim drugim mężu.
Już po jego minie, która obserwowało się od samego jego wejścia do domu można było wiedzieć, co to za wieczór wszystkich czeka. Raz na jakiś czas było nawet wesoło i miło, ale człowiek i tak nie mógł się wyluzować, bo jego dobry humor mógł prysnąć w każdej chwili, zazwyczaj o byle goofno.
Na myśl o domu włos stawał mi na głowie.
To małżeństwo było krótkie, gdyż Bogu dzięki znalazła się chętna na tego człowieka. Też była z nim krótko, ale ja już byłam wolna, ponieważ ten chłop szybko uwinął się z rozwodem
Dziś na wspomnienie tamtego koszmaru mam autentyczne odruchy wymiotne.
Czy chcesz doprowadzić swojego męża do takiego stanu, że na samą myśl o Tobie będzie chciał brać nogi za pas, byle dalej, byle szybciej?
Bądź kobieta do życia, a nie baba jedzą zatruwająca życie swojej rodzinie.
Masz prawo oczekiwać od męża różnych rzeczy, ale rób to w sposób ludzki i kulturalny, żeby nie obrażać go i nie poniżać.
Więcej wyobraźni dziewczyno.
Inaczej skończysz jako matka samotnie wychowująca dziecko.

45

Odp: Problem z mężem

Długie godziny pracy. Po pracy opieka nad dzieckiem i obowiązki domowe. Remont. Małe dziecko. Żona z batem. On wygraża się rozwodem choć twierdzi, że jemu wystarczy zakomunikować co trzeba zrobić, żeby nie musiał się domyślać, bo po pracy może nie tak gładko odnajdywać się w organizacji domu i zdaje się na Ciebie Autorko, że mu powiesz... bo jesteś w domu większość czasu i masz lepszy wgląd. Czyli nie jest to typ co  na wszystkie prośby ma odpowiedź "potem", która znaczy "nigdy" a zaledwie ma dzień, dwa opóźnienia, tak? Matko święta! Gdzieś Ty go wytrzasnęła? Też chcę takiego big_smile

A na poważnie, nie boisz się, że facet się rozchoruje? Przedwczesny zawał albo coś innego, że mu zdrowie poleci? Chociaż byś go nakarmiła jak człowieka, no, ludzie. A kto Ci wykończy mieszkanie jak go zabraknie? Kto zajmie dzieckiem wieczorem? Kto pieniądze da na rodzinę? Myśl. W nerwach Ci o tym rozwodzie poowiedział a Ty zero refleksji tylko dolewasz oliwy do ognia? Wypadałoby go chociaż na dobry początek przeprosić...

I am red hot kitchen and I am cool...

Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie, póki jeszcze czas...
https://m.youtube.com/watch?v=Ty9Pcg3qrmU

46

Odp: Problem z mężem
DeepAndBlue napisał/a:

Długie godziny pracy. Po pracy opieka nad dzieckiem i obowiązki domowe. Remont. Małe dziecko. Żona z batem. On wygraża się rozwodem choć twierdzi, że jemu wystarczy zakomunikować co trzeba zrobić, żeby nie musiał się domyślać, bo po pracy może nie tak gładko odnajdywać się w organizacji domu i zdaje się na Ciebie Autorko, że mu powiesz... bo jesteś w domu większość czasu i masz lepszy wgląd. Czyli nie jest to typ co  na wszystkie prośby ma odpowiedź "potem", która znaczy "nigdy" a zaledwie ma dzień, dwa opóźnienia, tak? Matko święta! Gdzieś Ty go wytrzasnęła? Też chcę takiego big_smile

A na poważnie, nie boisz się, że facet się rozchoruje? Przedwczesny zawał albo coś innego, że mu zdrowie poleci? Chociaż byś go nakarmiła jak człowieka, no, ludzie. A kto Ci wykończy mieszkanie jak go zabraknie? Kto zajmie dzieckiem wieczorem? Kto pieniądze da na rodzinę? Myśl. W nerwach Ci o tym rozwodzie poowiedział a Ty zero refleksji tylko dolewasz oliwy do ognia? Wypadałoby go chociaż na dobry początek przeprosić...

Tak, mogłabym go może i przeprosić tylko, że to on wywalił z tym rozwodem. Skoro go tak bardzo chce to bez problemu mogę mu podpisać. Też mam już dość ciągłych kłótni. W ciągu tygodnia są zawsze przynajmniej 3 stykowe sytuacje na które on zawsze reaguje milczeniem a później wymądrzaniem się jak to jak go źle nie traktuję i kolejną porcją "krzyków" z mojej strony.
Nie jestem taka, że będę milczała jak coś widzę, że mi się nie podoba. Tyle, że on zawsze wszytko musi wziąć do siebie. Zamiast obrócić to w żart jak potrafił to robić na początku...

47

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Długie godziny pracy. Po pracy opieka nad dzieckiem i obowiązki domowe. Remont. Małe dziecko. Żona z batem. On wygraża się rozwodem choć twierdzi, że jemu wystarczy zakomunikować co trzeba zrobić, żeby nie musiał się domyślać, bo po pracy może nie tak gładko odnajdywać się w organizacji domu i zdaje się na Ciebie Autorko, że mu powiesz... bo jesteś w domu większość czasu i masz lepszy wgląd. Czyli nie jest to typ co  na wszystkie prośby ma odpowiedź "potem", która znaczy "nigdy" a zaledwie ma dzień, dwa opóźnienia, tak? Matko święta! Gdzieś Ty go wytrzasnęła? Też chcę takiego big_smile

A na poważnie, nie boisz się, że facet się rozchoruje? Przedwczesny zawał albo coś innego, że mu zdrowie poleci? Chociaż byś go nakarmiła jak człowieka, no, ludzie. A kto Ci wykończy mieszkanie jak go zabraknie? Kto zajmie dzieckiem wieczorem? Kto pieniądze da na rodzinę? Myśl. W nerwach Ci o tym rozwodzie poowiedział a Ty zero refleksji tylko dolewasz oliwy do ognia? Wypadałoby go chociaż na dobry początek przeprosić...

Tak, mogłabym go może i przeprosić tylko, że to on wywalił z tym rozwodem. Skoro go tak bardzo chce to bez problemu mogę mu podpisać. Też mam już dość ciągłych kłótni. W ciągu tygodnia są zawsze przynajmniej 3 stykowe sytuacje na które on zawsze reaguje milczeniem a później wymądrzaniem się jak to jak go źle nie traktuję i kolejną porcją "krzyków" z mojej strony.
Nie jestem taka, że będę milczała jak coś widzę, że mi się nie podoba. Tyle, że on zawsze wszytko musi wziąć do siebie. Zamiast obrócić to w żart jak potrafił to robić na początku...

Wypalił z rozwodem, bo mu się przelało.
To TY prowokujesz kłótnie. To TY prowokujesz stykowe sytuacje. To TY go źle traktujesz i to TY w tym związku stosujesz przemoc.

Życzę mężowi, żeby dostał w sądzie opiekę nad dzieckiem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

48

Odp: Problem z mężem

Tym bardziej się dziwię Ulle.
Przeżyłaś takie piekło, a z twoich postów ciągle słyszę racjonalizowanie zachowania autorki. Wybacz ale ja to tak odbieram. Wymagania owszem może mieć każdy ale niech one będą racjonalne. Bo tutaj mamy zwykły wyzysk. I skoro wymaga dużo to też dużo powinna dawać od siebie prawda? A widziałaś tutaj jakąś wzmiankę o tym co ona daje do tego związku ? Jaka jest wartością dodana ? Bo wybacz ale opiekunka do dziecka to temu facetowi wyszła by taniej że już o kosztach leczenia zdry psychicznego potem nie wspomnę. Skoro to przeżyłaś to powinnaś wiedzieć że tacy ludzie się nigdy nie zmieniają, nawet jak by spędzili 50 lat na terapi. Zawsze musi być ktoś kim pomiatają, wydają polecenia i sterują. Jak myślisz kto będzie obsadzony tą rola gdy mąż się wyprowadzi ? Wcześniej czy później taki los czeka to biedne dziecko. Dlatego mam nadzieję że ona nie zostanie samotną matką tylko jej mąż samotnym ojcem. W Polsce jest to przez sfeminizowane sądy rodzinne bardzo trudne ale nie niemożliwe. Dlatego trzymam kciuki za męża

49

Odp: Problem z mężem
Lady Loka napisał/a:
Kasia995 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Długie godziny pracy. Po pracy opieka nad dzieckiem i obowiązki domowe. Remont. Małe dziecko. Żona z batem. On wygraża się rozwodem choć twierdzi, że jemu wystarczy zakomunikować co trzeba zrobić, żeby nie musiał się domyślać, bo po pracy może nie tak gładko odnajdywać się w organizacji domu i zdaje się na Ciebie Autorko, że mu powiesz... bo jesteś w domu większość czasu i masz lepszy wgląd. Czyli nie jest to typ co  na wszystkie prośby ma odpowiedź "potem", która znaczy "nigdy" a zaledwie ma dzień, dwa opóźnienia, tak? Matko święta! Gdzieś Ty go wytrzasnęła? Też chcę takiego big_smile

A na poważnie, nie boisz się, że facet się rozchoruje? Przedwczesny zawał albo coś innego, że mu zdrowie poleci? Chociaż byś go nakarmiła jak człowieka, no, ludzie. A kto Ci wykończy mieszkanie jak go zabraknie? Kto zajmie dzieckiem wieczorem? Kto pieniądze da na rodzinę? Myśl. W nerwach Ci o tym rozwodzie poowiedział a Ty zero refleksji tylko dolewasz oliwy do ognia? Wypadałoby go chociaż na dobry początek przeprosić...

Tak, mogłabym go może i przeprosić tylko, że to on wywalił z tym rozwodem. Skoro go tak bardzo chce to bez problemu mogę mu podpisać. Też mam już dość ciągłych kłótni. W ciągu tygodnia są zawsze przynajmniej 3 stykowe sytuacje na które on zawsze reaguje milczeniem a później wymądrzaniem się jak to jak go źle nie traktuję i kolejną porcją "krzyków" z mojej strony.
Nie jestem taka, że będę milczała jak coś widzę, że mi się nie podoba. Tyle, że on zawsze wszytko musi wziąć do siebie. Zamiast obrócić to w żart jak potrafił to robić na początku...

Wypalił z rozwodem, bo mu się przelało.
To TY prowokujesz kłótnie. To TY prowokujesz stykowe sytuacje. To TY go źle traktujesz i to TY w tym związku stosujesz przemoc.

Życzę mężowi, żeby dostał w sądzie opiekę nad dzieckiem.

Tylko, że to ja do niego zagadałam jak uparcie milczał i to ja chciałam się pogodzić i to ja mu powiedziałam, że go kocham. Mógł się normalnie zachować i porozmawiać a nie strzelać od razu rozwodem

50

Odp: Problem z mężem

Bo na początku miał jeszcze jakieś złudzenia i nie znał Cię tak dobrze, jak dzisiaj.
To rozwiedz się z nim, skoro uważasz, że wszystko zaczęło się od niego. Jeśli jest taki nie do życia, to ileż to roboty pójść do sądu i złożyć pozew?
Szeptuch ma rację- daj namiary do męża i skorzystaj z propozycji Szeptucha, który chętnie znajdzie adwokata dla Twojego męża i jeszcze go opłaci. Ja też dołożyłabym do tego interesu i podejrzewam, że wiele innych osób także.

Powinnaś brać coś na nerwy i dostać od życia takiego łupnia, że nauczyłabys się w końcu odrobiny pokory i szanowania innych.
Rzeczywiście daj spokój temu chłopu, bo do grobu go przedwcześnie wpędzisz.

Siedzisz na tym macierzyńskim non stop z dzieckiem i odbija Ci po prostu.
Zostań więc sama i przekonaj się, jak fajnie będzie Ci się żyło. Potrzebujesz porządnej lekcji od życia, takiej żeby bida zajrzała Ci do tyłka. Może dopiero wtedy coś do Ciebie dotrze?

51

Odp: Problem z mężem
Lady Loka napisał/a:

Życzę mężowi, żeby dostał w sądzie opiekę nad dzieckiem.

Muszą wystąpić 3 przeszkody, aby zabrać dziecko matce:
- wieloletnia kara pozbawienia wolności, poważna choroba związana z długotrwałą hospitalizacją, a tym samym uniemożliwiająca sprawowanie prawidłowej opieki nad dzieckiem, różnego rodzaju poważne zaburzenia psychiczne bądź uzależnienia od używek (alkohol, narkotyki)
- sąd odbierze dziecko matce, jeżeli stosuje ona wobec niego przemoc zarówno fizyczną, jak i psychiczną, przymusza je do wykonywania ciężkiej pracy albo wychowuje je w sposób demoralizujący, np. nakłania dziecko do popełnienia przestępstwa
- rażące zaniedbywanie obowiązków względem dziecka. Matka dopuszcza się rażącego zaniedbania obowiązków, jeżeli dziecko jest głodne, brudne, zaniedbane, nie ma czystej odzieży, nie jest poddawane leczeniu, czy też zaniedbuje obowiązek szkolny

I'm a man.

52

Odp: Problem z mężem
Szeptuch napisał/a:

Tym bardziej się dziwię Ulle.
Przeżyłaś takie piekło, a z twoich postów ciągle słyszę racjonalizowanie zachowania autorki. Wybacz ale ja to tak odbieram. Wymagania owszem może mieć każdy ale niech one będą racjonalne. Bo tutaj mamy zwykły wyzysk. I skoro wymaga dużo to też dużo powinna dawać od siebie prawda? A widziałaś tutaj jakąś wzmiankę o tym co ona daje do tego związku ? Jaka jest wartością dodana ? Bo wybacz ale opiekunka do dziecka to temu facetowi wyszła by taniej że już o kosztach leczenia zdry psychicznego potem nie wspomnę. Skoro to przeżyłaś to powinnaś wiedzieć że tacy ludzie się nigdy nie zmieniają, nawet jak by spędzili 50 lat na terapi. Zawsze musi być ktoś kim pomiatają, wydają polecenia i sterują. Jak myślisz kto będzie obsadzony tą rola gdy mąż się wyprowadzi ? Wcześniej czy później taki los czeka to biedne dziecko. Dlatego mam nadzieję że ona nie zostanie samotną matką tylko jej mąż samotnym ojcem. W Polsce jest to przez sfeminizowane sądy rodzinne bardzo trudne ale nie niemożliwe. Dlatego trzymam kciuki za męża

Zgadzam się z Tobą i już jej nie racjonalizuje. Może na początku zrobiło mi się jej trochę żal, ale widzę, że to bez sensu.
Ona zaorze tego człowieka na śmierć.

53

Odp: Problem z mężem

Tylko, że to ja do niego zagadałam jak uparcie milczał i to ja chciałam się pogodzić i to ja mu powiedziałam, że go kocham. Mógł się normalnie zachować i porozmawiać a nie strzelać od razu rozwodem

Wyskoczyłaś z tym wyznaniem po sprzeczce, w zupełnie nieodpowiednim momencie, znowu oczekując że on się jakoś zachowa tak jak Ty to widzisz. W Twoich postach w ogóle cały czas się przejawia taka duża potrzeba kontroli jego zachowania - co on ma zrobić po pracy, co on ma powiedzieć, kiedy on ma się śmiać.

To jest bardzo podobne jak w sytuacji kiedy mąż najpierw da żonie w mordę a chwilę potem mówi że przeprasza, kocha i wybacz mi - kompletna sinusoida w górę, w dół, w górę, w dół.

Twój mąż wydaje się być spokojnym typem, Ty natomiast lubisz najwyraźniej żyć cały czas w napięciu - skąd Ci się to wzięło? Skąd ta chęć ciągłej walki, udowadniania że nie pozwolisz sobie wejść na głowę, stawiania wszystkich do pionu? Za dzieciaka musiałaś rywalizować z rodzeństwem o mamuta?

54

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Tak, mogłabym go może i przeprosić tylko, że to on wywalił z tym rozwodem. Skoro go tak bardzo chce to bez problemu mogę mu podpisać. Też mam już dość ciągłych kłótni. W ciągu tygodnia są zawsze przynajmniej 3 stykowe sytuacje na które on zawsze reaguje milczeniem a później wymądrzaniem się jak to jak go źle nie traktuję i kolejną porcją "krzyków" z mojej strony.
Nie jestem taka, że będę milczała jak coś widzę, że mi się nie podoba. Tyle, że on zawsze wszytko musi wziąć do siebie. Zamiast obrócić to w żart jak potrafił to robić na początku...

Wypalił z rozwodem, bo mu się przelało.
To TY prowokujesz kłótnie. To TY prowokujesz stykowe sytuacje. To TY go źle traktujesz i to TY w tym związku stosujesz przemoc.

Życzę mężowi, żeby dostał w sądzie opiekę nad dzieckiem.

Tylko, że to ja do niego zagadałam jak uparcie milczał i to ja chciałam się pogodzić i to ja mu powiedziałam, że go kocham. Mógł się normalnie zachować i porozmawiać a nie strzelać od razu rozwodem

Dziękuję za taką milosc.
Twojemu mężowi Twoja miłość wyszła bokiem. Nie rozumiesz tego?

55

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:

Chcę mieć czyste i wykończone mieszkanie..

A on chce spokój po pracy i relaks z telefonem w ręku.
I ma takie samo prawo jak ty, chcieć tego, czego chce.
A ty nie masz prawa osądzać, które chcenie jest bardziejsze, a tym bardziej zmuszać go aby realizował twoje chcenia kosztem swoich.

Powiem ci jak będzie.
Facet wcześniej czy później spotka kobietę, z którą będzie można normalnie pogadać i fajnie spędzić czas. Siłą rzeczy porówna sobie z tym, co ma w domu...

A ty założysz płaczliwy nowy wątek w dziale 'rozstanie, zdrada'.

56

Odp: Problem z mężem
Kasia995 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Tak, mogłabym go może i przeprosić tylko, że to on wywalił z tym rozwodem. Skoro go tak bardzo chce to bez problemu mogę mu podpisać. Też mam już dość ciągłych kłótni. W ciągu tygodnia są zawsze przynajmniej 3 stykowe sytuacje na które on zawsze reaguje milczeniem a później wymądrzaniem się jak to jak go źle nie traktuję i kolejną porcją "krzyków" z mojej strony.
Nie jestem taka, że będę milczała jak coś widzę, że mi się nie podoba. Tyle, że on zawsze wszytko musi wziąć do siebie. Zamiast obrócić to w żart jak potrafił to robić na początku...

Wypalił z rozwodem, bo mu się przelało.
To TY prowokujesz kłótnie. To TY prowokujesz stykowe sytuacje. To TY go źle traktujesz i to TY w tym związku stosujesz przemoc.

Życzę mężowi, żeby dostał w sądzie opiekę nad dzieckiem.

Tylko, że to ja do niego zagadałam jak uparcie milczał i to ja chciałam się pogodzić i to ja mu powiedziałam, że go kocham. Mógł się normalnie zachować i porozmawiać a nie strzelać od razu rozwodem

Ale Ty stosujesz wobec niego przemoc psychiczną, rozumiesz to? Ty się chcesz pogodzić, a interesuje Cię to, jak on się czuje? Co on o tym myśli? Robisz mu jazdy co chwilę, dziwisz się, że ma dość?

Legat ja wiem, ale teoretycznie matka przemocowa, jakby on to udowodnił, to może by się udało. Zwłaszcza, że już go straszyła brakiem kontaktu z dzieckiem. W każdym razie tego mu życzę, ale wiem, że łatwo nie będzie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

57

Odp: Problem z mężem

Mi się słabo robi jak sobie pomyślę jak ten mąż żyje... Nudności i zawroty głowy.

Ale... tak sobie wybrał. Chciałeś panią, haruj na nią wink

Autorko, a jeśli mąż w akcie samoobrony podążając za instynktem przetrwania faktycznie odejdzie to co wtedy? Będziesz w lepszej czy gorszej sytuacji? Mieszkanie będzie bardziej wykończone? Ty bardziej wypoczęta i zadowolona z życia? wink

I am red hot kitchen and I am cool...

Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie, póki jeszcze czas...
https://m.youtube.com/watch?v=Ty9Pcg3qrmU

58 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-08-04 13:43:51)

Odp: Problem z mężem

jestes toksyczna. racje ma maz. trzeba komunikowac. Z SZACUNKIEM. ty tego nie dosc, ze nie potrafisz to chcesz sie rozwodzic z byle powodu.


juz nie wspomne o tym, ze po pracy czlowiek jest zmeczony. ja tez musze najpierw z pol godzinki-do godzinki "odsapnac", w tym czasie tez nie robie nic albo glupoty. zamiast dac zjesc i odpoczac to ty z ryjem. wariatka.

59

Odp: Problem z mężem
DeepAndBlue napisał/a:

Mi się słabo robi jak sobie pomyślę jak ten mąż żyje... Nudności i zawroty głowy.

Ale... tak sobie wybrał. Chciałeś panią, haruj na nią wink

Autorko, a jeśli mąż w akcie samoobrony podążając za instynktem przetrwania faktycznie odejdzie to co wtedy? Będziesz w lepszej czy gorszej sytuacji? Mieszkanie będzie bardziej wykończone? Ty bardziej wypoczęta i zadowolona z życia? wink

Ja też mam nudności na samą myśl, jak ten człowiek żyje - wspomnienia wróciły.
Wielki pan redaktor naczelny, obojętne czego, ale zawsze musiał być naczelny.
Japa rozdarta tak, że słychać go było w całym województwie. Po prostu koszmar.

Chyba zrobię wypad z tego wątku, bo naprawdę temat z lekka mnie przerasta.

60

Odp: Problem z mężem

Jezu, kobieto, święty by nie wytrzymał takiego traktowania.

Twój mąż zasuwa jak króliczek Duracella, a Ty jeszcze masz pretensje, że nie jest jasnowidzem. Z Twojego opisu wynika, że nie tyle zarabia na rodzinę, ale jeszcze robi wszystko w domu, podczas kiedy Ty się byczysz na kanapie, wydajac mu rozkazy. Co wiecej, jeszcze czestujesz go awanturami kilka raz na tydzień.

Na jego miejscu to juz dawno bym Ci zapodala papiery rozwodowe.

Posty [ 1 do 60 z 92 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021