Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu

Hej, potrzebuje Waszej porady, bo nikt nie chce mi z tym pomóc i zaraz rozerwie mnie od środka. Postaram się jak najkrócej.

W liceum (prawie 10 lat temu) poznałam K, podobaliśmy się sobie, kręciliśmy, nawet byliśmy w "związku" 2 tyg, ale to było mega dziecinne - wiadomo. Potem ja poznałam innego chłopaka, z którym byłam 3 lata, a z K byliśmy przyjaciółmi. On też miał inne dziewczyny itd, ale po liceum kontakt nam się urwał. Jak mój tamten chłopak ze mną zerwał, K chciał się spotkać, ale nigdy do niczego nie doszło, traktowałam go czysto przyjacielsko, potem znowu nam się kontakt urwał. No i teraz przed świętami stwierdziłam, że fajnie byłoby odnowić kontakt. Przeprowadziłam się 500 km od naszej miejscowości, więc spotkaliśmy się jak przyjechałam na święta do domu. Ot zwykłe spotkanie, bary, dużo alkoholu i niestety się całowaliśmy czego od razu pożałowałam, bo nie kliknęło nic, zero, żadnej chemii. Już wtedy powinnam to zaznaczyć, ale jestem mega mało asertywna (co już staram się zmienić, przez tą i dalszą część historii).

K miał wyjeżdżać za granicę do pracy i miał lot z mojej aktualnej miejscowości - ma tu tez swojego jednego z najlepszych przyjaciół, do którego właśnie miał przyjechać na kilka dni i zaproponował czy nie chce się wtedy zobaczyć. Zgodziłam się, a przez słabą pogodę zaproponowałam spotkanie u mnie w mieszkaniu. Do niczego nie doszło, wręcz przeciwnie, pokazywałam jak mogłam, że ja nic nie chce. Było, już późno i zapytał czy może przenocować, zgodziłam się (kolejny błąd). Wpakował mi się do łóżka, ale tylko gadaliśmy, ot zwykła przyjacielska relacja (w mojej głowie), bo później jak już miało dojść do snu on mnie objął, a jak myślał że śpię dał mi buziaka (na samą myśl mnie skręca, nie chciałam nic "świadomie", to zrobił to jak byłam "nieświadoma"). Po 2-3 h uciekłam stamtąd na kanapę w salonie.

No i następnego dnia zaproponował mi czy nie chce wyjść z nim i jego tym przyjacielem na miasto. Wahałam się, szczerze to miałam nawet odmówić, ale stwierdziłam, że dobra piątek wieczór nie mam planów to skoczę, najwyżej zerwę się szybciej. No i tu zaczyna się meritum tej historii - jego kolega mi się spodobał. Całkowicie inny klimat. Lataliśmy po barach, dużo alkoholu i zebrałam się na odwagę, żeby powiedzieć K, że ja nic nie chce i nic nie czuje, on uparcie twierdził, że chciał mieć ze mną luźną relację i że chyba coś nadinterpretowałam. W co wątpię, bo widziałam jasno jego zachowania, ale ok. No i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy flirtować z tym jego przyjacielem, a to uśmiech, a to spojrzenie, a to lekki dotyk. No i pocałowaliśmy się na parkiecie, dla mnie to było magiczne, nie czułam "tego czegoś" od bardzo dawna. K podobno tego nie widział. Później padł pomysł, że jedziemy wszyscy do tego przyjaciela na after, K siedział z przodu taksówki, ja i przyjaciel z tyłu i też był jakiś dotyk, jakieś uśmieszki, no flirt na maksa. W mieszkaniu po pewnym czasie K poszedł spać, wpadli jeszcze inni znajomi, no i z tym przyjacielem ciągle nas ciągnęło do siebie, a to mnie musnął po ciele, a to złapał a to się głęboko patrzył w oczy. Później jak wszyscy poszli znowu się pocałowaliśmy i to było na tyle.

2 dni później spotkałam się z K i powiedział mi, że jego przyjaciel ma mega moralniaka w stosunku do niego (co K mu nagadał o mnie, że ma moralniaka?!) i że to ja PRÓBOWAŁAM go pocałować. Wkurzyłam się, że tak powiedział, więc sprostowałam, że to nie było jednostronne, on na to że musi z nim o tym pogadać, co mnie załamało, bo nie chciałam stawiać P (przyjaciela) w takiej sytuacji. Ale potem K mi powiedział, że niby P tego nie pamięta (ehe..), że mogło tak być i że go przeprasza, na co K, że on nie chce żadnych przeprosin, on chciał tylko o tym porozmawiać na luzie (ja nie rozumiem nadal czemu przepraszać, ja z K nic nie zrobiłam i nic nie chciałam, serio nie wiem co on nagadał P o mnie). K sam mówił, że powinniśmy się z P spotkać i pogadać (jestem tu całkiem nowa w tym mieście i nie mam za wielu znajomych, więc szkoda mi było żeby nasza znajomość z P miała się skończyć). Tylko, że K uparcie myśli i twierdzi, że to była po prostu za gruba impreza z za dużą dawką alkoholu, ale ja jednak poczułam coś więcej, to nie był tylko pijacki wybryk.

No i ja jestem w rozsypce. K wyjeżdża za 2 dni, a ja jedyne o czym myślę to jak sprowokować spotkanie z P. Napisać? I tak nie mam nic do stracenia. Ale nie chce też żeby czuł się winny co do K (tylko cholera jasna nie rozumiem dlaczego miałby). To są najlepsi kumple i obawiam się, że przez to że K coś chciał ze mną i coś nagadał P, on teraz nic nie zrobi, a ja wiem co widziałam, wiem że mu się spodobałam i że to też nie był tylko pijacki wybryk. Jest mi tak źle, że nie mogę spać, myślę tylko o nim, no na prawdę nie wiem co mi się stało, nie miałam tak od bardzo dawna. Chciałam z niego zrezygnować, po prostu zapomnieć i urwać to wszystko, ale nie jestem w stanie, to jest tak cholernie silne...

Powinnam zaryzykować i zaproponować jakieś spotkanie w weekend? Jak się nie zgodzi to chociaż będę miała czarno na białym, ale sama nie wiem. Okropnie bije się z myślami, jest mi strasznie smutno, że jak w końcu zadurzyłam się tak na prawdę w jakimś chłopaku, to musi to być tak patowa i dziwna sytuacja.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu

Autorko, w podsumowaniu swojego postu pytasz czy masz się odezwać ... Czekasz na nasze pozwolenie czy jak ? Przecież Ty wiesz co czujesz , dlaczego nie kierujesz się swoimi emocjami tylko pytasz co masz zrobić ? Tak jak napisałaś , nie masz nic do stracenia a przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz , bo zastanawianie się nic tu nie pomoże .

3

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu
Aneczka_296 napisał/a:

Autorko, w podsumowaniu swojego postu pytasz czy masz się odezwać ... Czekasz na nasze pozwolenie czy jak ? Przecież Ty wiesz co czujesz , dlaczego nie kierujesz się swoimi emocjami tylko pytasz co masz zrobić ? Tak jak napisałaś , nie masz nic do stracenia a przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz , bo zastanawianie się nic tu nie pomoże .

Trochę tak, byłam ciekawa czy z Waszej perspektywy ma to w ogóle sens w takiej dziwnej sytuacji.. Czy nie lepiej próbować zakopać te uczucia

4

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu

Zagmatwałaś potwornie. Na drugi raz naucz się deko asertywności, bo zrobiłaś facetowi nadzieję. Jasne, że Ci powiedział, jak już się zdobyłaś na odwagę, że on niczego nie chciał. Bo co miał powiedzieć? Ale pogadaj z nim o tym bez alkoholu.
Jak dla mnie to też nie ma sensu się dostawiać teraz do tego P. Oni są przyjaciółmi, a Ty jesteś na prostej drodze do tego, żeby kontakt z Tobą urwali oboje i na dodatek rozwalisz im przyjaźń. A widać, że oni już o tym ze sobą porozmawiali.

Odpuść, a na przyszłość naucz się odmawiać.

5

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu

mozesz sie odezwac, zeby potem nie zalowac, ale jak nie podchwyci to zostaw tak jak jest. moze sobie za duzo wyobrazalas w stosunku do P, tak jak K do ciebie i tylko ty czulas ta magie, a dla P to nie mialo zadnego znaczenia.

6

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu

W tych twoich historiach miłosnych jest tylko fascynacja wyglądem i bliskością, a gdzie poznanie się? P to dla ciebie obcy człowiek, którego widziałaś tylko kilka godzin i to podczas wypadu alkoholowego, a ty niczym w bajkach jesteś bezrefleksyjnie zauroczona swoim wyobrażeniem o chłopaku.
Dużo jest u ciebie takiego bezsensownego zachowania, typu nie chcę, ale robię, w sumie sama nie wiem czego chcę, ale to też zrobię? Ustal ze sobą samą jakieś konkrety, o co ci chodzi, czego szukasz w relacjach.

7

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu
Lady Loka napisał/a:

Zagmatwałaś potwornie. Na drugi raz naucz się deko asertywności, bo zrobiłaś facetowi nadzieję. Jasne, że Ci powiedział, jak już się zdobyłaś na odwagę, że on niczego nie chciał. Bo co miał powiedzieć? Ale pogadaj z nim o tym bez alkoholu.
Jak dla mnie to też nie ma sensu się dostawiać teraz do tego P. Oni są przyjaciółmi, a Ty jesteś na prostej drodze do tego, żeby kontakt z Tobą urwali oboje i na dodatek rozwalisz im przyjaźń. A widać, że oni już o tym ze sobą porozmawiali.

Odpuść, a na przyszłość naucz się odmawiać.

Tak, rozmawialiśmy jeszcze o tym dzień po na trzeźwo, no według niego on nic nie chciał, ale też wydaje mi się, że wcale tak nie było biorąc od uwagę reakcję P. I tak, wiem, teraz po tej akcji zrozumiałam, że mam problem z asertywnością i juz nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji.

Dzięki za odpowiedź.

8

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu
blueangel napisał/a:

mozesz sie odezwac, zeby potem nie zalowac, ale jak nie podchwyci to zostaw tak jak jest. moze sobie za duzo wyobrazalas w stosunku do P, tak jak K do ciebie i tylko ty czulas ta magie, a dla P to nie mialo zadnego znaczenia.

Mogło tak być.. Cholera wie

9

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu
Ajko napisał/a:

W tych twoich historiach miłosnych jest tylko fascynacja wyglądem i bliskością, a gdzie poznanie się? P to dla ciebie obcy człowiek, którego widziałaś tylko kilka godzin i to podczas wypadu alkoholowego, a ty niczym w bajkach jesteś bezrefleksyjnie zauroczona swoim wyobrażeniem o chłopaku.
Dużo jest u ciebie takiego bezsensownego zachowania, typu nie chcę, ale robię, w sumie sama nie wiem czego chcę, ale to też zrobię? Ustal ze sobą samą jakieś konkrety, o co ci chodzi, czego szukasz w relacjach.

Tak, to prawda. P mnie zafascynował, zauroczyłam się nim, jego wyobrażeniu, wiadomo że nie była to "poważna" relacja, bo jedynie połączyła nas bliskość i flirt. Aczkolwiek właśnie takie poznanie się, wydaje mi się już głębsze, a nie wiem czy tego P w ogóle chce. Istnieje możliwość, że po poznaniu się wcale by mnie do niego nie ciągneło, bo nie znam go aż na tyle, niestety to tylko domysły co mogłoby być.

No ewidentnie muszę przepracować ze sobą parę spraw, bo jest ciężko.

10

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu

Ja to widzę tak, ze K przedstawił P Ciebie jako fajną dziewczynę , która mu się podoba i u której będzie nocował. Nie zaiskrzylo między wami i nic nie wyszło. P może mieć poczucie winy, że czepił się dziewcxyny, którą przyjaciel sobie "zaklepał". Nikt tu niczemu nie jest winny. K może być przykro ale to, ze nic mu z Tobą nie wyszło to nie wina P- bo nawet P  jeszcze na oczy nie widziałaś, gdy uciekłaś z sypialni od K. Myślę, ze P nie chce być  nielojalny do przyjaciela, po prostu i moze się do Ciebie nie odezwać.
Ty poczekaj trochę, niech P dowie się, że Ciebie i K nic nie łączy, nie utrzymujecie kontaktów i nie kroi się żaden związek. Wtedy dopiero zadzwoń do P, żeby był pewny, że nie robi świństwa K umawiając się z Tobą.

11

Odp: Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu
lastdream napisał/a:

Hej, potrzebuje Waszej porady, bo nikt nie chce mi z tym pomóc i zaraz rozerwie mnie od środka. Postaram się jak najkrócej.

W liceum (prawie 10 lat temu) poznałam K, podobaliśmy się sobie, kręciliśmy, nawet byliśmy w "związku" 2 tyg, ale to było mega dziecinne - wiadomo. Potem ja poznałam innego chłopaka, z którym byłam 3 lata, a z K byliśmy przyjaciółmi. On też miał inne dziewczyny itd, ale po liceum kontakt nam się urwał. Jak mój tamten chłopak ze mną zerwał, K chciał się spotkać, ale nigdy do niczego nie doszło, traktowałam go czysto przyjacielsko, potem znowu nam się kontakt urwał. No i teraz przed świętami stwierdziłam, że fajnie byłoby odnowić kontakt. Przeprowadziłam się 500 km od naszej miejscowości, więc spotkaliśmy się jak przyjechałam na święta do domu. Ot zwykłe spotkanie, bary, dużo alkoholu i niestety się całowaliśmy czego od razu pożałowałam, bo nie kliknęło nic, zero, żadnej chemii. Już wtedy powinnam to zaznaczyć, ale jestem mega mało asertywna (co już staram się zmienić, przez tą i dalszą część historii).

K miał wyjeżdżać za granicę do pracy i miał lot z mojej aktualnej miejscowości - ma tu tez swojego jednego z najlepszych przyjaciół, do którego właśnie miał przyjechać na kilka dni i zaproponował czy nie chce się wtedy zobaczyć. Zgodziłam się, a przez słabą pogodę zaproponowałam spotkanie u mnie w mieszkaniu. Do niczego nie doszło, wręcz przeciwnie, pokazywałam jak mogłam, że ja nic nie chce. Było, już późno i zapytał czy może przenocować, zgodziłam się (kolejny błąd). Wpakował mi się do łóżka, ale tylko gadaliśmy, ot zwykła przyjacielska relacja (w mojej głowie), bo później jak już miało dojść do snu on mnie objął, a jak myślał że śpię dał mi buziaka (na samą myśl mnie skręca, nie chciałam nic "świadomie", to zrobił to jak byłam "nieświadoma"). Po 2-3 h uciekłam stamtąd na kanapę w salonie.

No i następnego dnia zaproponował mi czy nie chce wyjść z nim i jego tym przyjacielem na miasto. Wahałam się, szczerze to miałam nawet odmówić, ale stwierdziłam, że dobra piątek wieczór nie mam planów to skoczę, najwyżej zerwę się szybciej. No i tu zaczyna się meritum tej historii - jego kolega mi się spodobał. Całkowicie inny klimat. Lataliśmy po barach, dużo alkoholu i zebrałam się na odwagę, żeby powiedzieć K, że ja nic nie chce i nic nie czuje, on uparcie twierdził, że chciał mieć ze mną luźną relację i że chyba coś nadinterpretowałam. W co wątpię, bo widziałam jasno jego zachowania, ale ok. No i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy flirtować z tym jego przyjacielem, a to uśmiech, a to spojrzenie, a to lekki dotyk. No i pocałowaliśmy się na parkiecie, dla mnie to było magiczne, nie czułam "tego czegoś" od bardzo dawna. K podobno tego nie widział. Później padł pomysł, że jedziemy wszyscy do tego przyjaciela na after, K siedział z przodu taksówki, ja i przyjaciel z tyłu i też był jakiś dotyk, jakieś uśmieszki, no flirt na maksa. W mieszkaniu po pewnym czasie K poszedł spać, wpadli jeszcze inni znajomi, no i z tym przyjacielem ciągle nas ciągnęło do siebie, a to mnie musnął po ciele, a to złapał a to się głęboko patrzył w oczy. Później jak wszyscy poszli znowu się pocałowaliśmy i to było na tyle.

2 dni później spotkałam się z K i powiedział mi, że jego przyjaciel ma mega moralniaka w stosunku do niego (co K mu nagadał o mnie, że ma moralniaka?!) i że to ja PRÓBOWAŁAM go pocałować. Wkurzyłam się, że tak powiedział, więc sprostowałam, że to nie było jednostronne, on na to że musi z nim o tym pogadać, co mnie załamało, bo nie chciałam stawiać P (przyjaciela) w takiej sytuacji. Ale potem K mi powiedział, że niby P tego nie pamięta (ehe..), że mogło tak być i że go przeprasza, na co K, że on nie chce żadnych przeprosin, on chciał tylko o tym porozmawiać na luzie (ja nie rozumiem nadal czemu przepraszać, ja z K nic nie zrobiłam i nic nie chciałam, serio nie wiem co on nagadał P o mnie). K sam mówił, że powinniśmy się z P spotkać i pogadać (jestem tu całkiem nowa w tym mieście i nie mam za wielu znajomych, więc szkoda mi było żeby nasza znajomość z P miała się skończyć). Tylko, że K uparcie myśli i twierdzi, że to była po prostu za gruba impreza z za dużą dawką alkoholu, ale ja jednak poczułam coś więcej, to nie był tylko pijacki wybryk.

No i ja jestem w rozsypce. K wyjeżdża za 2 dni, a ja jedyne o czym myślę to jak sprowokować spotkanie z P. Napisać? I tak nie mam nic do stracenia. Ale nie chce też żeby czuł się winny co do K (tylko cholera jasna nie rozumiem dlaczego miałby). To są najlepsi kumple i obawiam się, że przez to że K coś chciał ze mną i coś nagadał P, on teraz nic nie zrobi, a ja wiem co widziałam, wiem że mu się spodobałam i że to też nie był tylko pijacki wybryk. Jest mi tak źle, że nie mogę spać, myślę tylko o nim, no na prawdę nie wiem co mi się stało, nie miałam tak od bardzo dawna. Chciałam z niego zrezygnować, po prostu zapomnieć i urwać to wszystko, ale nie jestem w stanie, to jest tak cholernie silne...

Powinnam zaryzykować i zaproponować jakieś spotkanie w weekend? Jak się nie zgodzi to chociaż będę miała czarno na białym, ale sama nie wiem. Okropnie bije się z myślami, jest mi strasznie smutno, że jak w końcu zadurzyłam się tak na prawdę w jakimś chłopaku, to musi to być tak patowa i dziwna sytuacja.


A kto mowi prawde?

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zadurzyłam się w jego najlepszym przyjacielu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024