Barnabasz napisał/a:Szukam informacji który z tych 3 wariantów będzie dla mnie najodpowiedniejszy.
W skrócie jestem zagubionym człowiekiem, który zawsze się stresuje - wszędzie widzi problemy, szuka dziury w całym. Jestem zawistny i nie potrafię po prostu cieszyć się życiem. Na każdym kroku mam wrażenie że jestem oceniany i za wszelką cenę muszę udawać pewnego siebie gościa a tak naprawdę jestem jak dziecko we mgle. To tak w bardzo małym skrócie - mógłbym jeszcze kilka linijek napisać o moich lękach i nerwicach. Nie akceptuje samego siebie i nie kocham siebie, nieszczęśliwie się zakochałem i to trwa już ponad 2 lata. Szukam jakiegoś rozwiązania, bo chcę się zmienić, abym po prostu mógł odetchnąć i w końcu CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM.
Przeglądając internet odkryłem, że mogę mieć coś a'la 2biegunowość ( raz osobowość która chcę zmian a druga to ta która ciągnie mnie w dół i obrzydza mi chęć na jakiekolwiek zmiany) osobowość typu borderline, oraz DDA dorosłe dziecko alkoholika - do tego introwertyzm bardzo zaawansowany chyba nawet fobia, nerwica natręctw i lęki przed zmianą blokują mnie - zasiedziałem się ostatnie 3 lata w związku którego nie kocham bo boję się być sam i to że inna mnie nie zaakceptuje. Bardzo wąska strefa komfortu - muszę bardzo dobrze poznać ludzi zanim się otworzę.
Czy w ogóle mnie można jeszcze naprawić mnie ? Co w takim wypadku powinienem zrobić i do kogo się udać ?
Witaj,
Mam całkiem sporo z tego co Ty (może poza DDA czy dwubiegunówką
Mam za to świadomość występowania u mnie słomianego zapału, którego starczy na 2 miechy, góra kwartał; ma to dobre strony, bo w 2-3 miesiące można ładnie schudnąć
). To, że jesteś jak dziecko we mgle, to może być pochodna introwertyzmu (też go zdecydowanie mam; w efekcie tracisz wszelkie kontakty zarówno w życiu towarzyskim jak i w pracy i nie ma Ci kto w czymkolwiek doradzić ani pomóc), tragicznie ciężko też wyjść ze strefy komfortu (za co pewnie też odpowiada introwertyzm i samotność, bo jak się może liczyć tylko na siebie, to i ciężej o podjęcie ryzyka).
Myślę, że psycholog będzie stratą czasu (niedawno jedną poznałem na portalu randkowym; zaczęła od wciśnięcia mi kitu o swoim wieku, co wyszło jak ją pogooglowałem w sieci; po odkryciu że zamiast 3 lata młodsza jest rok starsza i zdecydowanie wygląda dziś na swój wiek momentalnie urwałem korespondencję
), chyba że zależy Ci na tym żeby 2 lata sobie pogadać i się pobujać. Ja jednak dam ostatnią szansę lekarzowi, ale wybiorą cenionego specjalistę: jakoś środki na 2-3 wizyty plus leki wygospodaruję jeśli ma to przynieść szybkie skutki. Bo w moim wypadku muszą być szybkie, nie mam już pół roku (o roku czy dwóch nie mówiąc) czasu by móc pozwolić sobie na czekanie na te skutki.
I jeszcze jedno: nie jesteś zawistny. Po prostu masz naturalne poczucie krzywdy i bólu czując swoją sytuację w momencie gdy obok widzisz szczęśliwych ludzi, którym się wszystko udało; czujesz bunt, wściekłość, żal... normalne, ludzkie reakcje. To nie jest na zasadzie " dlaczego oni mają tak dobrze?!" tylko "dlaczego mnie los tak dokopał jeśli obok tylu ludziom dopisał?!".