Voucher na urodziny - niezrealizowany - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Voucher na urodziny - niezrealizowany

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olaodkota (2021-11-09 22:46:22)

Temat: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Chciałabym poznać opinie użytkowników na powyższy temat, bo nie daje mi to spokoju i nie wiem czy mam rację, czy przesadzam.
Otóż w zeszłym roku miałam urodziny (listopad) na które dostałam od partnera voucher (dla dwóch osób) na lot w wybranym mieście awionetką.
Jako że była pandemia i pogoda już nie ta, postanowiliśmy, że zrealizujemy ten voucher jak się odciepli.
Mój partner nie miał wtedy jeszcze samochodu (kupił dopiero ok. maja/ czerwca).  Jako że można go było zrealizować w różnych miejscach kraju, kilkakrotnie mnie pytał, gdzie bym chciała. Mnie osobiście jest to kompletnie obojętne, aż mu powiedziałam 'sam wybierz, zaskocz mnie', na co on odopowiedział 'ale to jest prezent dla ciebie'.
Kilkakortnie się dopominałam o to, żebyśmy to wreszcie zrealizowali - trzeba zabookować pilota etc.. no i pojechać samochodem w wybrane miejsce.
Minął już rok prawie od moich urodzin - i do dnia dzisiejszego nie zrealizowaliśmy tego voucheru.
W międzyczasie raz się pokłóciliśmy (poszło o coś innego) i wypomniałam mu to wtedy, powiedziałam jak się czuję.. myślałam że się jakoś zreflektuje, ale nici z tego.
Dodam jeszcze że ja mu kupiłam na jego urodziny (kilka miesięcy po moich) lot na motolotnii - też voucher do zrealizowania. Szczerze mówiąc, bardziej byłam podeskctytowana tym że on odbędzie ten lot, że będzie się cieszył, ale znów do dnia dzisiejszego go nie zrealizował.
Teraz oczywiście trzeba czekać do lata znów, bo musi być pogoda i sprzyjająca aura na to.. w zimie się nie da.
Dodam jeszcze że partner ciągle narzeka że cały tydzień ciężko pracuje, chciałaby gdzieś wyjść, pojechać a nie ma gdzie - co jest kompletną nieprawdą, bo chociażby można było zrealizować te dwa vouchery chociażby tydzień po tygodniu. Dziś musiałam jego voucher przedłużyć, bo inaczej by przepadł w marcu bieżącego roku. Sprawdziłam i widzę również że jest możliwość zamiany go lub i nawet całej refundacji..

Jestem po prostu zawiedziona całą sytuacją. Nie chodzi nawet o ten lot, ale o jego stosunek. Ja naprawdę bardzo byłam podesktowana tym, że on się przeleci na tej motolotni. Chciałam to całe nagrać, razem to dokleić do filmiku który zrobiłam z świętowania jego urodzin... a czuję się jakoby to nic dla niego nie znaczyło. Co więcej ma kompletnie gdzieś mój prezent, myślałam że będzie chciał żeby ten dzień był dla mnie szczególnym..

Ostatnio mu powiedziałam że szkoda że już tego nie zrealizujemy w tym roku, bo mam egzaminy w grudniu i styczniu i teraz mam już praktycznie wszystkie weekendy zajęte.
Dodam jeszcze że jego matka prosi go o jakieś konkretne kosmetyki od ok. roku żeby jej sprowadził i przywiózł jak przyjdzie (mieszkamy za granicą). Od tego czasu był w domu chyba z 5 razy i do dnia dzisiejszego ich nie zamówił, tylko gada 'muszę je w końcu zamówić' i może wreszcie teraz to zrobi. Wspominam o tym, żeby nakreślić jaki on ma stosunek do tego..

Powiem szczerze, jest mi cholernie przykro.. nie chodzi o sam prezent, ale jak on do tego podszedł. Praktycznie można powiedzieć że on mi zepsuł radość z tamtych poprzednich urodzin, tym bardziej że ja tak bardzo postarałam się o jego urodziny... sad
Teraz znów zbliżają się moje urodziny i mam mu ochotę powiedzieć, wiesz co daj sobie spokój, nie musimy ich świętować, nie chcę tego biorąc pod uwagę zeszły rok. Daruj sobie.
Tyle, że mi więcej szczęścia i radości sprawiło świętowanie jego urodzin i przygotowywanie tego sad i znów chciałabym to zrobić, a jak mu powiem że nie chce moich urodzin z nim obchodzić to automatycznie wyjdzie na to że jego też nie będziemy świętować.
Mogę  też powiedzieć coś w stylu 'tylko proszę cię nie kupuj mi żadnych voucherów których i tak nigdy nie zrealizujemy albo zrealizujemy za kilka lat'.
Tak czy siak, niesmak pozostał... tymbardziej że rozmawialiśmy o tym tyle razem, nawet w czasie kłótni i nic z tego nie wyszło.
To też nie było tak, że ja przez te miesiące siedziałam i czekałam aż on to w końcu zrobi, tylko ciągle się o to dopominałam, na zasadzie 'może w ten weekend?'' 'kiedy zabookujemy' etc.. myślę, że musiałam się dopominać bez przesady z 10 razy... teraz nawet jak by o tym wspomniał, to bym mu chyba powiedziała, wiesz co daj sobie spokój, weź ten lot z kolegą, ja już nie mam na to ochoty hmm

Jeszcze muszę dodać, że ja naprawdę meeeeeeeega  się postarałam jeśli chodzi o jego urodziny. Nigdy dla nikogo tak się nie postarałam, łącznie z przyjęciem niespodzianką. Sam stwierdził, że były to najlepsze urodziny w jego życiu i nikt jeszcze nigdy nic takiego dla niego nie zrobił (a to nie jest wylewny człowiek). Nawet to go nie skłoniło żeby się zreflektować i wreszcie zabookować i zorganizować ten lot. hmm
Jak podczas naszej kłótni mu wypomniałam to i też z innych powodów chciałam się rozstać to mi powiedział 'nie martw się, jeśli nawet by do tego doszło że by się nam nie udało, to tak jak obiecałem ten lot razem wykonamy' WTF ? Miałabym po czasie, z eks wybrać się na wycieczkę praktycznie całodniową żeby wykorzystać ten voucher ? On w ogólnie nie rozumie, że to nie o ten lot chodzi. Gdyby to był pobyt w kawierni, czy wycieczka do zoo - wszystko obojętnie, chodzi o stosunek jaki on do tego ma.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Jeśli masz zamiar się z nim rozstać, to praktycznie nie ma tematu.

Jeśli nie, to powinnaś bardziej brać sprawy w swoje ręce, on nie ma czasu/nie lubi załatwiania spraw itp..więc sama powinnaś wybrać miejsce i czas, nie oglądać się na niego. Już byłoby po problemie. Choć ja go nie widzę.

A teraz prezenty przeszły na ten rok i nie musicie już nic kupować, tylko wykorzystać te z zeszłego roku. Z tym, że nie oglądasz się na chłopaka, tylko sama decydujesz, co gdzie, kiedy.
Chyba, że chesz mieć faceta co o wszystkim decyduje, wtedy powinnaś się z obecnym rozstać.

3

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
wieka napisał/a:

Jeśli masz zamiar się z nim rozstać, to praktycznie nie ma tematu.

Jeśli nie, to powinnaś bardziej brać sprawy w swoje ręce, on nie ma czasu/nie lubi załatwiania spraw itp..więc sama powinnaś wybrać miejsce i czas, nie oglądać się na niego. Już byłoby po problemie. Choć ja go nie widzę.

A teraz prezenty przeszły na ten rok i nie musicie już nic kupować, tylko wykorzystać te z zeszłego roku. Z tym, że nie oglądasz się na chłopaka, tylko sama decydujesz, co gdzie, kiedy.
Chyba, że chesz mieć faceta co o wszystkim decyduje, wtedy powinnaś się z obecnym rozstać.

Nie chcę się z nim rozstać.
Wezmę pod uwagę, to co napisałaś o prezencie, że przeszły na ten rok, może też mu tak powiem, że nie musi mi nic kupować bo przeszły na ten rok. Tyle, że jeśli wykorzystamy jego voucher wcześniej, to jego nie przejdzie na 'następny rok' i będę w sytuacji takiej że będę musiała mu coś kupi - co w sumie postawi mnie w sytuacji albo frajerki, albo w sytuacji nieleganckiej, bo nie powiem mu w maju 'ty nic nie dostaniesz, bo juz wykorzystales swoj voucher np. w kwietniu'..

Nie chcę mieć partnera co o wszystkim decyduje, ale chciałam żeby po prostu się postarał i wykazał jakąś inicjatywę, poza tylko kliknięciem 'kup voucher'.. tymbardziej że mieszkamy ze sobą i wie, że sama nie mam samochodu i nie jestem w stanie sama tego vouchera wykorzystać, tymbardziej że on jest na dwie osoby.

4

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Jak najbardziej możesz powiedzieć, z uśmiechem na ustach, że prezenty przechodzą na ten rok, bez znaczenia,  kiedy wykorzystamy, na pewno będzie zadowolony. Ale załatw sama, nie wymagaj, żeby to było na jego głowie.
W związku nie powinno się wymagać, nakazywać, ale przekonywać na argumenty. W tym przypadku go nie masz, bo dlaczego akurat on miał to załatwiać, a nie Ty, a to, że chciałaś, to nie wszystko. Albo go akceptujesz jakim jest, albo nie, nie probuj go zmieniać, bo się nie da.

Druga sprawa, nie stosuj straszaka w postaci rozstania, bo nie wyjdzie Ci to na zdrowie...

5

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
wieka napisał/a:

Jak najbardziej możesz powiedzieć, z uśmiechem na ustach, że prezenty przechodzą na ten rok, bez znaczenia,  kiedy wykorzystamy, na pewno będzie zadowolony. Ale załatw sama, nie wymagaj, żeby to było na jego głowie.
W związku nie powinno się wymagać, nakazywać, ale przekonywać na argumenty. W tym przypadku go nie masz, bo dlaczego akurat on miał to załatwiać, a nie Ty, a to, że chciałaś, to nie wszystko. Albo go akceptujesz jakim jest, albo nie, nie probuj go zmieniać, bo się nie da.

Druga sprawa, nie stosuj straszaka w postaci rozstania, bo nie wyjdzie Ci to na zdrowie...

Jęśli chodzi o straszak w postaci rozstania - masz rację i nauczyłam się tego przy poprzednim związku. W tej sytuacji (poszło o coś innego) to była przymyślana decyzja i naprawdę chciałam się rozstać. Porozmawialiśmy i uznaliśmy że dalej będziemy próbować, więc na dzień dzisiejszy nie chcę się rozstać.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest duża sprawa powiedzieć komuś że już nie chce się z nim być i ostateczność. Dla mnie w tamtym momencie - tak się czułam i dlatego to powiedziałam, miałam ok 2 tygodniu żeby to przemyśleć, była to przemyślana decyzja, nie pod wpływem impulsu, ale porozmawialiśmy i zmieniłam decyzcję.

Co do Twojej rady odnośnie prezentów - wezmę ją pod uwagę, wydaje się być bardzo rozsądna. Podoba mi się też to że napisałaś 'z uśmiechem na ustach', tj. bez pretensji etc.. które i tak nic już tu nie pomogą. Już były i nic nie zmieniły.
Rozumiem też że mam mu to sama powiedzieć, nie pyta o nic, bez jakiś jego aluzji że urodziny się zbliżają etc.. trochę nie chciałabym wychodzić przed szereg i nagle z tym wypalić, z drugiej stron nie grozi mi sytuacja że on zacznie coś planować na długo przed, nie ten typ. Może po prostu rzucę to mimochodem.

Wg mnie on miał to załatwiać bo (jeśli chodzi o voucher dla mnie):
- to był mój prezent, nawet nie miałam tego vouchera - on miał go na mailu,
- on ma samochód i jasne było że on mnie tam zawiezie, tym bardziej że to voucher dla 2 osób
- to on zawsz zrzędzi że ciągle siedzimy w domu i nigdzie nie chodzimy - to miał okazję to zmienić, palcem nie kiwnął.
Mi siedzenie w domu i chodzenie na piesze wycieczki wcale nie przekadza, jemu tak, a obrywa mi się za to jego nietęgą miną, tak jakby mnie za to winił, przy czym ja jestem nastawiona na - jeśli chcesz gdziekolwiek iść jestem na tak. Mało tego, mam nawet listę miejsc w telefonie po blisku, że jak zaczyna zrzędzić, 'siedzimy w domu w weekend, gdzie chciałabyś wyjść' to mu wysyłam na whatsapp tę listę i mówie, tu masz listę na dziś, wybierz co chcesz z tej listy robić.

Jeśli chodzi o voucher dla niego, ta sam sytuacja jak powyżej, dodatkowo:
- pokazał, że ma gdzieś ten prezent, jak jest to fajnie, jak nie to nie, a niech se poleży, nie śpieszy mi się
- ja nie byłabym go tam w stanie zawieść, to był w końcu prezent dla niego

6 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2021-11-10 00:31:07)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Czytając co piszesz to mam wrażenie że macie problem komunikacyjny, usiądź z nim przy stole i powiedz mu to co tu napisałaś, zobacz reakcję i wróć z tym do nas.
W sensie od początku do końca, wszystkie emocje związane z tym voucherem, to powinno trochę oczyścić atmosferę bo do tej pory z tego co napisałaś to z nim na ten temat rozmawiałaś ale dużo w tym było chęci żeby on się domyślił, ale to nie nastąpiło, więc prosto z mostu.

7

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Mało tego, mam nawet listę miejsc w telefonie po blisku, że jak zaczyna zrzędzić, 'siedzimy w domu w weekend, gdzie chciałabyś wyjść' to mu wysyłam na whatsapp tę listę i mówie, tu masz listę na dziś, wybierz co chcesz z tej listy robić."

Ale po co tak robisz? Masz ochotę gdzieś wyjść, podajesz konkretnie gdzie, on idzie z Tobą, albo nie, akceptujesz, czyli albo wychodzicie razem, albo wychodzisz sama  lub zostajesz w domu.
Tym samym wymuszasz na nim decyzję, a sama się potem do niego dostosowujesz, dziwne to jest.

Jeśli się nie dogadujecie, macie inne priorytety,
co innego was interesuje, poważnie myślałaś o rozstaniu, to jednak nie odpowiada Ci ten związek, takie sklejanie na siłę, nie ma chyba sensu.

8

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
kamiloo86 napisał/a:

Czytając co piszesz to mam wrażenie że macie problem komunikacyjny, usiądź z nim przy stole i powiedz mu to co tu napisałaś, zobacz reakcję i wróć z tym do nas.
W sensie od początku do końca, wszystkie emocje związane z tym voucherem, to powinno trochę oczyścić atmosferę bo do tej pory z tego co napisałaś to z nim na ten temat rozmawiałaś ale dużo w tym było chęci żeby on się domyślił, ale to nie nastąpiło, więc prosto z mostu.


Kamil - tyle że my już tę rozmowę odbyliśmy i było tak jak opisałam w tym wątku - prosto z mostu.
Ja myślałam że po tej rozmowie on optrzytomnieje, zabookuje to i przyjdzie mi powiedzieć ' ten pilot się zgodził na ten termin'. Mi pasowały wszystkie terminy - każdy jeden.
Ja mu powiedziałam - 'zniszczyłeś praktycznie ten prezent tym że tego nie zabookowałeś'.
Po tej rozmowie, ok. tydzień po, leżeliśmy w niedziele w łóżku i powiedziałam 'weź laptop, skontaktujemy się z tym pilotem' wybraliśmy jakieś trasy i pilota. Do dzisiejszego dnia się z nim nie skontaktował (to było jakiś miesiąc temu). Mówiłam znów kilka dni temu - 'napisałeś do tego faceta? Napisz mu, że skoro to też zależy od pogody i jego grafika, to niech on zaproponuje czas kiedy jest dobry i kiedy mu pasuje a my się dopasujemy. Powedział tylko ' dobry pomysł'  - na tym się skończyło.

Tej samej niedzieli co leżeliśmy w łóżku i grzebaliśmy w tych ofertach na lot awionetką, mówię mu 'a teraz Twoj voucher sprawdźmy terminy', wyciaamy go, szukamy miejscowości etc.. spędziliśmy na tym ok. godzinę - odpisał nr tel do gościa żeby do niego w tej sprawie zadzwonić i do dziś nie zadzwonił. KLAPA. A teraz jest na to za zimno. Jeszcze mu mówiłam musimy to zrobic jak najszybciej, nie mogę się doczekać aż tam pojedziemy a ja to wszystko sflimuję i dokleję do filmu jak zorganizowałam ci niespodzieankę na urodziny, powiedział tylko 'dobry pomysł, to by było fajne'.... i na tym się skończyło.
Dodam tylko że od tego czasu kilka krotnie mu mówiłam 'i co ? zadzwoniłeś do tego faceta od lotów?' Zawsze klapa, klapa, KLAPA.

Jest mi po prostu PRZYKRO. Czuję się nim zawiedziona jako MĘŻCZYZNĄ. Czuję się przez do dla niego NIEWAŻNA, ostatnia na liście priorytetów. Gdyby to odemnie zależało, tj. miałabym auto go tam zawieść, to dla mnie to by był piorytet.. bo chciałbym mu sprawić niespodziankę, chciałabym żeby był szczęśliwy, zadowolony. Dlatego tak mnie to BOLI.

Użytkowniczka wyżej podała mi dobre rozwiązanie, tj. prezenty przechodzą na rok następny i wyjaśniła, że nie należy mieć oczekiwań.. to ma dla mnie sens. Nie narzekać, śmiechnąć się, nie zrzędzić po prostu powiedzieć 'przechodzą na następny rok' i jużtematu nie poruszać. Ok, mogę to zrobić, ale nie zmienia to faktu, że mnie to po ptostu CHOLERNIE BOLI. Płakać mi się po prostu chce jak o tym pomyslę, o jego stosunku, zachowaniu, TYMBARDZIEJ że mu powiedziałam, tak jak tu napisałam jak to odbieram, jak się z tym czuję.. i nadal KLAPA.
Jest mi po prostu przykro, bo.. czuję się przez niego mega zawiedziona.. tak, wiem, nie powinnam mieć 'oczekiwań' i powinnam go akceptować takim jakim jest.. hmm

9

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
wieka napisał/a:

Mało tego, mam nawet listę miejsc w telefonie po blisku, że jak zaczyna zrzędzić, 'siedzimy w domu w weekend, gdzie chciałabyś wyjść' to mu wysyłam na whatsapp tę listę i mówie, tu masz listę na dziś, wybierz co chcesz z tej listy robić."

Ale po co tak robisz? Masz ochotę gdzieś wyjść, podajesz konkretnie gdzie, on idzie z Tobą, albo nie, akceptujesz, czyli albo wychodzicie razem, albo wychodzisz sama  lub zostajesz w domu.
Tym samym wymuszasz na nim decyzję, a sama się potem do niego dostosowujesz, dziwne to jest.

Jeśli się nie dogadujecie, macie inne priorytety,
co innego was interesuje, poważnie myślałaś o rozstaniu, to jednak nie odpowiada Ci ten związek, takie sklejanie na siłę, nie ma chyba sensu.

Nie, ja na nim nic nie wymuszam. Wręcz przeciwnie, jest lista z rzeczy które nam przedtem przyszły do głowy. Trudno to wszystko spamiętać jak on wstaje o godz 12 w weekend i o 2 mówi 'może byśmy gdzieś pojechali, gdzie chcesz jechać' - po prostu wysyłam mu listę i zależnie od tego jak daleko to jest, ile mamy czasu on wybiera. Mi to jest kompletnie obojętne co on wybierze, bo wszystko z tej listy jak dla mnie może być. Równie dobrze mogę często przesiedzieć cały weekend w domu, też mi to nie przeszkadza, to on ma większą potrzeba wychodzenia, ale akurat ta lista jest ok.
Myślałam o rozstaniu, ale już nie myślę. Chcę z nim być. Związek to nie jest czarne albo białe. Na siłę z nim nie jestem.

10

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
kamiloo86 napisał/a:

Czytając co piszesz to mam wrażenie że macie problem komunikacyjny,.

Dokładnie, tylko rozmowa nic tu nie da, to jest kwestia charakteru.

Ty jego nie słuchasz, on mówi, żebyś wybrała prezent, a Ty każesz mu Cię zaskoczyć, czyli znowu wymuszasz na nim decyzję.
I tak jest we wszystkim, chcesz wymóc na nim inicjatywę, decyzję, a on tego nie lubi, Ty tego nie rozumiesz, stąd Twoje frustracje.

11 Ostatnio edytowany przez Olaodkota (2021-11-10 01:17:40)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
wieka napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

Czytając co piszesz to mam wrażenie że macie problem komunikacyjny,.

Dokładnie, tylko rozmowa nic tu nie da, to jest kwestia charakteru.

Ty jego nie słuchasz, on mówi, żebyś wybrała prezent, a Ty każesz mu Cię zaskoczyć, czyli znowu wymuszasz na nim decyzję.
I tak jest we wszystkim, chcesz wymóc na nim inicjatywę, decyzję, a on tego nie lubi, Ty tego nie rozumiesz, stąd Twoje frustracje.


Ok, ale my już wybraliśmy rok temu trasy które mi się podobają. Zostały zapomniane przez niego i po kilku miesiącach znów 'które trasy Cię interesują', to mu powiedziłam 'wszystkie, jakiekolwiek są dobre po porstu to zabookuj'.

Nie mniej jednak Twój punkt dot. tego że go nie słucham - masz rację, byłam na to głucha. Chciałam żeby było tak jak ja chcę - żeby on wybrał, bo wydaje mi się nie na miejscu, że ktoś komuś daje voucher i mówi, Ty wybieraj, tym bardziej że ja nie mam tu samochodu. Ja po prostu chciałam żeby podjął męską decyzję.
Przemyslę, to co napisałaś powyżej..

Tylko ja też bym chciała żeby on też słyszał tego co ja chcę, z czym się czuję konfortowo a z czym nie i też na mnie nie wymuszał różnych rzeczy. Ja wiem że komunikacja i słuchanie jest mega ważne w związku i ja wiem że pracując nad sobą mogę się poprawić, ale oczekwiłabym tego samego od drugiej strony, bo inaczej kobieta ma być miła, układna, elegancka, z uśmiechem powiedzieć 'prezenty przechodzą na drugi rok', i tak schylać głowę, schylać... schylać aż jej garb wyrośnie od tego schylania.

12

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Absolutnie nie chodzi o schylanie głowy, wręcz przeciwnie.

Zauważ, na tym przykładzie prezentów czy wyjścia, ustalacie warianty, po czym jemu każesz podejmować ostateczna decyzję, czyli sama się niepotrzebnie schylasz.

Nie jest tak, że nie jesteś dla niego ważna, tylko Ty mówisz czego oczekujesz, a on nie, taki jest, a powinien powiedzieć, sama to załatw, lub wcale nie chciał lecieć i dlatego tak przeciągał, nie wiem.

Dlatego, jeśli chcesz być z nim musisz te jego wadę zaakceptować i przygotować się na załatwianie spraw organizacyjnych sama, nie oglądając się na niego, tym samym unikniesz stresów.

Spróbuj jeszcze, nie mówić co ma robić, a w formie pytającej, zrobisz, bo jak nie to ja będę musiała. Dyplomacja w związku też jest bardzo ważna.

13

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
wieka napisał/a:

Absolutnie nie chodzi o schylanie głowy, wręcz przeciwnie.

Zauważ, na tym przykładzie prezentów czy wyjścia, ustalacie warianty, po czym jemu każesz podejmować ostateczna decyzję, czyli sama się niepotrzebnie schylasz.

Nie jest tak, że nie jesteś dla niego ważna, tylko Ty mówisz czego oczekujesz, a on nie, taki jest, a powinien powiedzieć, sama to załatw, lub wcale nie chciał lecieć i dlatego tak przeciągał, nie wiem.

Dlatego, jeśli chcesz być z nim musisz te jego wadę zaakceptować i przygotować się na załatwianie spraw organizacyjnych sama, nie oglądając się na niego, tym samym unikniesz stresów.

Spróbuj jeszcze, nie mówić co ma robić, a w formie pytającej, zrobisz, bo jak nie to ja będę musiała. Dyplomacja w związku też jest bardzo ważna.

Nie schylam się jeśli chodzi o listę albo wybór - to akurat nie jest schylanie, o jest mi kompletnie, w 100% to obojętne jaka to będzie trasa, albo gdzie spędzimy weekend. Kompletnie mnie to nie obchodzi, dlatego daje mu wolną rękę. To nie jest schylanie, ale schylaniem się jest w moim mniemaniu uśmiechanie się, zagryzanie zębów i udawanie że nic się nie stało, bo 'ja musze się po prostu lepiej nauczyć słuchać' i 'nie ma problemu prezenty przechodzą na rok następny' i ja muszę uważać na to jak do niego mówię, może mniej oczekiwać, mniej rozkazywać i komunikować się tonem pytającym żeby go nie urazić.
Nie neguję tego co napisałaś, uważam, że ma to sens i wiem co chcesz powiedzieć. Widzę też benefity tego, w sensie moja lepsza komunikacja, lepsze słuchanie i przejmowanie rzeczy w których wiem że jestem lepsza, finalnie skutkuje mniejszą frustracją, lepszym związkiem etc.. Tylko, że to wymaga pracy przede wszystkim nad sobą i dużej dawki empatii w stosunku do drugiej osoby. To nie są proste rzeczy.

Akurat z tą listą to nie trafiony przykład - bo obydwojgu z nas to pasuje, to jest po prostu dobre rozwiązanie z kilku powodów:
a) Nie trzeba myśleć co by to zrobić - eliminuje to frustrację z moje strony, pt 'znów się mnie pyta, sam by coś zorganizował'
b) On wie, że cokolwiek wybierze z uprzednio przygotowanej listy będzie ok - bo sama tą listę przygotowałam,
c) Nie marnujemy czasu na myślenie, a gdzie by tu nie pojechać. Jak zadaje mi to pytanie, to zajmuje mi to sekundę aby mu tę listę wysłać i mówię wybierz co chcesz, mi wszystko z tego pasuje - BO SAMA JĄ PRYGOTOWAŁAM, plus dodałam jakieś warianty co on chce robić. Też na bieżąco ją uakltualniam - jak np. kolega mi dziś opowidział w pracy o jakimś fajnym miejscu blisko i dodaję to do listy i mówię o tym partnerowi, potem razem oglądamy zdjęcia, jak daleko etc..
Także pomysł i listą jest jak najbardziej trafiony w naszym przypadku i obydwojgu z nas pasuje.

Z tym co ma zrobić - masz racje, że często źle to przedstawiam.
Ja mu już zresztą powiedziałam jakiś czas temu (zaproponowałam), ale nie wprowadziłam tego w życie jeszcze bo to było bardziej na zasadzie rzucenia pomysłu, a że nie znamy się jeszcze na tyle długo, to dopiero się ciągle docieramy i 'uczymy' siebie na wzajem, ale ja mu powiedziałam - 'pracujesz tak długie godziny w ciągu tygodnia, potem w weekend chcesz zawsze gdzieś wyjść ale nie planujesz nic w ciągu tygodnia, przychodzi weekend a ty nie wiesz co zrobić, bo nic nie zaplanowane, nic nie załatwione. Pozwól mi to wszystko zaplanować na weekend' i o dziwo on mi na to odpowiedział 'dobry pomysł'...
Chcę jednak poruszyć b. ważną kwestię, bo ty wygląda na to, jakby to była jakaś ciamajda co sobie nie radzi - to nie jest prawda, to jest obrotny, męski facet, ale po prostu w niektórych sprawach ... powolny i jak napisałaś nie spełniający moich 'oczekiwań' pod pewnymi względami..
Podam taki przykład, bardzo prozaiczny jak się go czasem pytam 'co będziemy robić tam i tam' albo 'co będziemy dziś jeść' (pytanie jest nieistotne czego do dotyczy), a on mi wtedy odpowiada magicznym 'Nie wiem, nie myślałem jeszcze aż tak daleko w przyszłość...' jest to dla mnie w pewnym sensie kojące, bo ja widzę, że on bardziej żyje TU I TERAZ, a ja niestety bardziej w PRZYSZŁOŚCI. Zawsze chce wiedzieć co będzie, co będziemy robić, chce mieć wszystko przewidziane, zaplanowane, każda możliwość rozważona, podczas gdy jego podejście jest na zasadzie, 'zobaczmy mamy czas..' i ja to nawet lubię, naprawde, ale jest to bardzo odległe od tego ja ja postępuję i nawet bym chciała dozę tego jego 'nie wiem, zobaczymy, nie myślałem jeszcze o tym..' Moja mama mieszka w przeszłości i teraźniejszości, ja natomiast zawsze w przyszłości.

Jeśli chodzi o lot - myśmy już wybrali, ja powiedziałam - może być ten lot, ALE NIC, nie zostało w tym kierunku zrobione. Ileż razy można wchodzić na tę samą stronę i w nieskończoność wybierać. Ja się cieszyłam na ten lot, naprawdę. Myślałam że wybrał fajny, oryginalny pomysł - dziś już nie mam nawet siły tego poruszać. Nie mam siły mówić 'a może w ten weekend byśmy się wybrali', a 'może zadzwoń do tego pilota' 'kiedy pojedziemy', po prostu ... poddałam się i mnie to boli, bo to nie o ten lot chodzi a o jego stosunek do tego.

14 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-11-10 06:37:06)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

A jak dla mnie to jesteś strasznie roszczeniowa. I wszystko mu wyliczasz. A już rozkmina na temat tego, że jak wykorzystacie jego prezent miesiąc przed jego urodzinami to będziesz stratna bo będziesz musiała mu coś kupić to masakra.
Kubek mu kub, kawę, sweter, cokolwiek. Bo vouchery się u Was widocznie nie sprawdzają.

Tak samo jak rozkmina, że Tobie jest przykro, ze swojwgo nie wykorzystał. Ale czwmu Tobie jest przykro? Dałaś mu prezent i teraz to jest jego biznes, jak ten prezent wykorzysta. Ja bym nawet nie przełużała tego vouchera. Jak chce to niech to robi sam.
To zachowanie na poziomie tego, jakbyś mu ten kubek kupiła, a potem za każdym razem strzelała focha, że zrobił kawę w innym, a nie tym konkretnym.

Macie problemy komunikacyjne, bo Ty zupełnie nie słuchasz, co się do Ciebie mówi. Nawet tu w tym temacis fiksujesz na jednym.
Naatępnym razem jak facet mówi, że gdzieś by pojechał, to nie wyciągasz całej listy i niech decyduje, tylko wychodzicie z domu i jedziecie w miejsce X. Konkret. On nie chce 10 propozycji od Ciebie tylko inicjatywy. Bo w całym tym poście Twojej inicjatywy nie ma. Jest tylko ciągłe zrzucanie wszystkiego na niego. On ma wybrac trasę, on ma zadzwonić, on ma Was umówić, on ma wybrać miejsce, on ma wybrać termin, on ma Twój voucher. Ba, on ma wybrać co i gdzie jecie, on ma wybrać z Twojej listy. Jezu, przecież Ty nie masz 5 lat, żeby ciągle wybierać za Ciebie... strasznie to brzmi męcząco i ja sie facetowi nie dziwię. Bo mi by się też odechciało przebywania z taką osobą, która sama nic nie zrobi tylko ciągle mówi mi, co ja mam zrobić.

Ale Ty też masz dwie ręce i możesz to zrobić sama, a potem tylko przypomnieć mu, że w konkretny dzien macie lot.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

15

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Widzę też benefity tego, w sensie moja lepsza komunikacja, lepsze słuchanie i przejmowanie rzeczy w których wiem że jestem lepsza, finalnie skutkuje mniejszą frustracją, lepszym związkiem etc.. Tylko, że to wymaga pracy przede wszystkim nad sobą i dużej dawki empatii w stosunku do drugiej osoby."

Dokładnie o to chodzi.


mi kompletnie, w 100% to obojętne jaka to będzie trasa, albo gdzie spędzimy weekend. Kompletnie mnie to nie..."

Jemu też.


b) On wie, że cokolwiek wybierze z uprzednio przygotowanej listy będzie ok - bo sama tą listę przygotowałam..."

A widzisz "przygotowałam", macie omówione, jemu i Tobie jest obojętne, to dlaczego zrzucasz na niego wybieranie? Jeśli tym chcesz go nauczyć inicjatywy i decyzyjności, to się nie da, bo to kwestia osobowości. Czyli walka z wiatrakami.
Samej listy nie neguję.

Nie da się spełnić wszystkich oczekiwań partnera, bo to musi odbywać się kosztem jego, czasem trzeba się poświęcić, ale musi to być w granicach akceptacji, choć niektórzy poświęcają się kosztem siebie i udają, że jest ok.

Zawsze chce wiedzieć co będzie, co będziemy robić, chce mieć wszystko przewidziane, zaplanowane, każda możliwość rozważona"

Nic nie szkodzi na przeszkodzie, żebyś sobie planowała, a nie stałe pytała, bo jego to pewnie męczy, on by chciał może nawet, żebyś sama zaplanowała, przedstawiła mu swój plan, a życie samo zweryfikuje.

Jeśli chodzi o lot - myśmy już wybrali, ja powiedziałam - może być ten lot, ALE NIC, nie zostało w tym kierunku zrobione." Ileż razy można wchodzić na tę samą stronę i w nieskończoność wybierać. Ja się cieszyłam na ten lot, naprawdę. Myślałam że wybrał fajny, oryginalny pomysł - dziś już nie mam nawet siły tego poruszać. Nie mam siły mówić 'a może w ten weekend byśmy się wybrali', a 'może zadzwoń do tego pilota' 'kiedy pojedziemy', po prostu ... poddałam się i mnie to boli, bo to nie o ten lot chodzi a o jego stosunek do tego."

Jak już pytasz, to tak, chcę zadzwonić do tego pilota i umówić lot np. w tę sobotę, bo będzie odpowiednia pogoda, zgoda? Wtedy on powie tak lub nie.
Powiedz mi dlaczego tak się upierasz, żeby on to zrobił?

16 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-11-10 11:00:27)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Olaodkota, skoro jak twierdzisz Twój partner jest w tygodniu zapracowany i nie ma czasu ani ochoty na zastanawianie się, co będziecie robić w weekend, a Ty z kolei lubisz mieć wszystko zaplanowane, to dlaczego nie weźmiesz sprawy w swoje ręce? Skoro już poświęcasz czas by coś znaleźć, to jaki problem zadzwonić i się umówić?

17 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-11-10 12:06:08)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

ja też tego nie rozumiem. Ludzie w związkach dziela się pewnymi rzeczami, ktoś dostaje zielone światło i działa, drugi akceptuje. W róznych sprawach. Informują się, a niekoniecznie ciągną po tych samych ścieżkach które mozna osobno przejść. załatwiałam milion rzeczy dla teściowej i nie czułam sie w tym poszkodowana, bo to jego mama była. Przecież Ty tez autorko możesz znależć rzeczy które on lubi robić i Cię w tym wyręczy.

Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.?

18

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Ja nie rozumiem jednej rzeczy. Ty dostałaś voucher i on dostał voucher. Ty narzekasz, że on nie zorganizował wykorzystania swojego vouchera oraz Twojego vouchera. A Ty? Przecież Ty nie zrobiłaś dokładnie tego samego! Nie zorganizowałaś ani jednej, ani drugiej wyprawy! Marudzenie, że byś chciała, żeby on... zupełnie się nie liczy.

Więc jak to jest? On powinien wykorzystać swój urodzinowy voucher, bo inaczej Tobie będzie przykro, ale jednocześnie Ty możesz czekać, aż on ogarnie Twój za Ciebie? I to też jego wina, że dotąd tego nie zrobił? Przecież to śmieszne, równie dobrze on mógłby tu założyć identyczny temat: dałem dziewczynie voucher, ona go nie wykorzystała, ona mi dała voucher i też nie doprowadziła do jego realizacji; smęci tylko, że ja mam to zrobić". Może najpierw zrób sama to, czego wymagasz od niego?

19

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
SaraS napisał/a:

Ja nie rozumiem jednej rzeczy. Ty dostałaś voucher i on dostał voucher. Ty narzekasz, że on nie zorganizował wykorzystania swojego vouchera oraz Twojego vouchera. A Ty? Przecież Ty nie zrobiłaś dokładnie tego samego! Nie zorganizowałaś ani jednej, ani drugiej wyprawy! Marudzenie, że byś chciała, żeby on... zupełnie się nie liczy.

Więc jak to jest? On powinien wykorzystać swój urodzinowy voucher, bo inaczej Tobie będzie przykro, ale jednocześnie Ty możesz czekać, aż on ogarnie Twój za Ciebie? I to też jego wina, że dotąd tego nie zrobił? Przecież to śmieszne, równie dobrze on mógłby tu założyć identyczny temat: dałem dziewczynie voucher, ona go nie wykorzystała, ona mi dała voucher i też nie doprowadziła do jego realizacji; smęci tylko, że ja mam to zrobić". Może najpierw zrób sama to, czego wymagasz od niego?


Dokładnie mam takie same odczucia. Plus uważam ze bohaterka jest bardzo roszczeniowa i chce ksiezniczkowac i manipulować tym chłopakiem.
Jeśli chce decyzyjnego faceta to niech zamieni na takiego ale wtedy będzie musiała się liczyć z innymi problemami które napotka.

20

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
Roxann napisał/a:

Olaodkota, skoro jak twierdzisz Twój partner jest w tygodniu zapracowany i nie ma czasu ani ochoty na zastanawianie się, co będziecie robić w weekend, a Ty z kolei lubisz mieć wszystko zaplanowane, to dlaczego nie weźmiesz sprawy w swoje ręce? Skoro już poświęcasz czas by coś znaleźć, to jaki problem zadzwonić i się umówić?

Masz rację, przejmę tę inicjatywę. Tym bardziej, że poruszyłam tę kwestię kilka tygodni temu i powiedziałam że mogę ja planować całe weekendy i  sama byłam zdziwiona tym, że sam z siebie powiedział, że jest to dobry pomysł.
Mogę więc przejąć tę część i się tym zajmować.
Czemu tak się upierałam, aby on to zrobił - już tłumaczę.
Ja zawsze wszystko całe życie planowałam sama dla siebie - dużo podróżowałam, sama a potem z innymi osobami i jako że zawsze była to moja inicjatywa, a inne osoby po prostu się dołączały do mnie, to na mnie wszystko spadało - od lotów, poprzez hotele, poprzez atrkcje. Wszystko. Często było tak, że ktoś po prostu za mną chodził cały dzień, a wieczorem 'to co robimy jutro'. Ok, moja incijatywa, rozmumiem to. Ale to czasem męczy... Tak samo jak męczy po pewnym czasie to, że to ja zawsze musiałam robić wszystko sama - od skoszenia trawy, poprzez pomalowanie płotu, przez skołowanie tanich membli ogrodowych, odpowiednie narzędzia etc.. tylko JA, JA JA i JA.
I czasem sobie po prostu marzyłam, że przyjdzie czas kiedy ktoś mi w tym po prostu ... pomoże. Tylko tyle.
Ja mogę do tego pilota zadzwonić, mogę to zorganizować, mało mi to zajmnie, ale ja po prostu chciałam żeby on dał mi ten prezent - w całości. Po prostu go wykonał do końca, aniżeli dał voucher dla nas obojga i teraz radź sobie sama, tym bardziej że nie mam tu samochodu i nie mogę ot tak sobie pojechać gdzie chce, to od niego zależy czy mnie tam zawiezie czy nie.

21

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
SaraS napisał/a:

Ja nie rozumiem jednej rzeczy. Ty dostałaś voucher i on dostał voucher. Ty narzekasz, że on nie zorganizował wykorzystania swojego vouchera oraz Twojego vouchera. A Ty? Przecież Ty nie zrobiłaś dokładnie tego samego! Nie zorganizowałaś ani jednej, ani drugiej wyprawy! Marudzenie, że byś chciała, żeby on... zupełnie się nie liczy.

Więc jak to jest? On powinien wykorzystać swój urodzinowy voucher, bo inaczej Tobie będzie przykro, ale jednocześnie Ty możesz czekać, aż on ogarnie Twój za Ciebie? I to też jego wina, że dotąd tego nie zrobił? Przecież to śmieszne, równie dobrze on mógłby tu założyć identyczny temat: dałem dziewczynie voucher, ona go nie wykorzystała, ona mi dała voucher i też nie doprowadziła do jego realizacji; smęci tylko, że ja mam to zrobić". Może najpierw zrób sama to, czego wymagasz od niego?

Nie zorganizowałam bo on ma samochód żeby nas tam zawieść.
Chociaż masz rację, że jak teraz o tym myślę, to mogłam do tego inaczej podejść.

22

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
wieka napisał/a:

W
Powiedz mi dlaczego tak się upierasz, żeby on to zrobił?

Bo uważałam, że to jest coś on - jako mężczyzna powinien zorganizować, tj. zadzwonić do pilota, obgadać pogodę, zobaczyć które lotnisko wybrać, jak daleko tam pojedzie. Coś na zasadzie, że ja też jak np. spadnie poziom powietrza w rowerze to on się tym zajmuje, albo jak trzeba powiesić półki. Ja również mogę to zrobić, ale ja te rzeczy robię całe życie jak byłam singielką.
Kiedyś przyszłam do pracy i moja szefowa się mnie spytała co robiłam w weekend a ja jej odpowiedziałam że cały garaż wysprzątałam, skosiłam trawę i pomalowałam meble, a ona na to 'ohh ahh u mnie tym zajmuje się mąż'.
Nietaktowane bardzo, zrobiło mi się mega przykro. Tak jak pisałam - JA MOGĘ TO ZROBIĆ, nie mam z tym problemu, ale zważając na to że mam teraz partnera ja po prostu chciałam się zrelaksować mentalnie wiedząc że on przejmie trochę tych rzeczy (i wiele przejmuje żeby nie było), tak żebym ja mogła się poczuć zoopiekowana i że ktoś też w tych codziennych sprawach może i pomóc (i pomaga).
Nie że się chce nim wyręczać, ale ja naprawdę potrzebowałam poczuć że jest ktoś na kim mogę polegać, a nie tylko zawsze na sobie.

Nie wyręczam się nim też w tym sensie, że ja mam rower, on samochód i czasem mi porponuje że mnie np. gdzies zawiezie etc.. ale ja często mówię, nie ma problemu, mam rower, bo też nie chcę w nim polegać w każdej sprawie bo za chwilę kroka sama nie zrobię 'bo mam partnera'.
Ja jestem bardzo niezależną osobą, radzę sobie w życiu i potrafię to wszystko zrobić sama, ale czasem też chciałabym się na kimś oprzeć, aniżeli zawsze wszystko sama organizować.
Moja mama całe życie wszystko organizuje dla mojego taty, wyręcza go we wszystkim efekt jest taki że ona nie czuję się kobietą w tym związku, a mój tata bez niej nie potrafi zrobić kroku. Moja matka dziś mówi, nie potrzebnie to zrobiłam, ale też nie chce wpaść w coś takiego.

23

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
Olaodkota napisał/a:

Ja mogę do tego pilota zadzwonić, mogę to zorganizować, mało mi to zajmnie, ale ja po prostu chciałam żeby on dał mi ten prezent - w całości. Po prostu go wykonał do końca, aniżeli dał voucher dla nas obojga i teraz radź sobie sama, tym bardziej że nie mam tu samochodu i nie mogę ot tak sobie pojechać gdzie chce, to od niego zależy czy mnie tam zawiezie czy nie.

Znowu, Ty też mu "dałaś ten voucher i teraz radź sobie sam", na dodatek z marudzącą nad uchem kobietą. wink Dlaczego coś, co on robi, jest złe, ale jeśli Ty to robisz - jest okej?

Olaodkota napisał/a:

Nie zorganizowałam bo on ma samochód żeby nas tam zawieść.

To jest przyczyną tego, że go tam nie ZAWIOZŁAŚ. Ja pytałam o organizację, czyli o to, o co męczysz swojego partnera: wybrać termin, zadzwonić, zarezerwować... Do żadnej z tych rzeczy nie potrzeba auta.

24 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-11-10 17:38:20)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Autorko, wbrew temu, co piszą tu inni, ja rozumiem z czym masz problem i doskonale Cię rozumiem.
Powiem tak- nie zrobisz z zająca wilka ani nie ukrecisz bicza z piasku.
Trafiłaś po prostu na taki typ faceta. Gdyby on miał wpisane w swój charakter takie cechy jak zaradność, rzutkość w działaniu czy podejmowaniu decyzji, to Ty nie musiałabyś walczyć z nim o takie sprawy. On sam wiedziałby, co robić, żeby wszystko ogarnąć. Faceci to zadaniowcy, energiczni i konkretni. Tobie natomiast przypadł w udziale typ opieszały, powolny i mało ambitny. Ten typ najlepiej czuje się, gdy ktoś prowadzi go za rękę i palcem pokazuje, że na podłodze jest pełno paprochów, więc może wypadałoby odkurzyć.
W tym związku jesteś swoją matką, a on ma super zadatki na zostanie Twoim ojcem w przyszłości.
Moja rada- usiądź i na spokojnie przemyśl za i przeciw dla dalszego ciągu tej znajomości. Uważam bowiem, że masz o czym myśleć. Jesteś na dobrej drodze do tego, by skończyć jak Twoja mama. Nie wszystkie kobiety dobrze się czują nosząc w domu portki i holując przez całe życie ni to chłopa, ni to wydrę.
Na koniec podejmij mądra decyzję.
Powodzenia.

25

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
ulle napisał/a:

Autorko, wbrew temu, co piszą tu inni, ja rozumiem z czym masz problem i doskonale Cię rozumiem.
Powiem tak- nie zrobisz z zająca wilka ani nie ukrecisz bicza z piasku.
Trafiłaś po prostu na taki typ faceta. Gdyby on miał wpisane w swój charakter takie cechy jak zaradność, rzutkość w działaniu czy podejmowaniu decyzji, to Ty nie musiałabyś walczyć z nim o takie sprawy. On sam wiedziałby, co robić, żeby wszystko ogarnąć. Faceci to zadaniowcy, energiczni i konkretni. Tobie natomiast przypadł w udziale typ opieszały, powolny i mało ambitny. Ten typ najlepiej czuje się, gdy ktoś prowadzi go za rękę i palcem pokazuje, że na podłodze jest pełno paprochów, więc może wypadałoby odkurzyć.
W tym związku jesteś swoją matką, a on ma super zadatki na zostanie Twoim ojcem w przyszłości.
Moja rada- usiądź i na spokojnie przemyśl za i przeciw dla dalszego ciągu tej znajomości. Uważam bowiem, że masz o czym myśleć. Jesteś na dobrej drodze do tego, by skończyć jak Twoja mama. Nie wszystkie kobiety dobrze się czują nosząc w domu portki i holując przez całe życie ni to chłopa, nie to wydrę.
Na koniec podejmij mądra decyzję.
Powodzenia.

Masz rację, ale nie da się kogoś zmienić na siłę, jak to robi Ola, facet nie odpowiada, nie akceptuje go, więc się rozchodzimy.

Jedna kobieta zaakceptuje takiego faceta, co nie potrafi wbić przysłowiowego gwoździa, druga, co sama wiele potrafi, nie bardzo.

Tylko trzeba zważyć, czy to jest najważniesze w związku. Ola, ja Ciebie rozumiem, ale czy byś była zadowolona jakby facet o wszystkim decydował, też nie, najlepiej jak jest pośrodku, każdy decyduje o tym w czym jest lepszy.
Miałam znajomego, co żonie wybierał koleżanki, nawet majtki jej sam kupował tongue

Jest wkurzające jak partnera trzeba zawsze popychać, ale jak wszędzie się wtrąca też niedobrze. Jakby tu był złory środek, to co innego by szwankowało...
Chodzi tu też o Twoją umiejętność komunikacji, zobacz jak on będzie reagował na Twoje prośby, a nie rozkazy.

Co on by np. powiedział na to, jakbyś zakomunikowała, w sobotę maluję płot, jesteś chętny.
Ja generalnie wychodzę z założenia, że jak spokojnie jesteśmy w stanie coś robić, to nie prosić się o pomoc. Bo partner sam jak wie, że masz jakąś robotę, może przecież sam wyjść z inicjatywą pomocy. Ale skoro Twój partner do niczego się nie pali, to taki typ, nie zmienisz go, musisz go prosić. W związkach, generalnie za mało używamy słów, proszę, dziekuję.

26

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Wieka, a kto by miał taką cierpliwość w normalnym życiu i na co dzień?
W teorii każdy wie, jak powinno być, ale gdy przychodzi proza życia, to albo nas coś wkurza, albo mamy na coś tolerancję.
Ten facet dobry jest w obiecywaniu, gadaniu, a jest u niego cienko z dotrzymywaniem słowa i w ogóle z myśleniem. Komuś coś tam obiecał i jak napisała autorka, właśnie rok minął, a jakiegoś tam zobowiązania wobec kogoś nie zrealizował.
Wkurzający są tacy ludzie.
Dlatego nie dziwię się dziewczynie, że zaczyna się budzić w tym swoim związku.

27

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Ja nie pamiętam faktu, że on coś obiecał i nie dotrzymał słowa.
Ola mówi zrób, on nic na to, więc nie obiecał, ale też niefortunne polecenie.

28 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-11-10 19:01:42)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
wieka napisał/a:

Ja nie pamiętam faktu, że on coś obiecał i nie dotrzymał słowa.
Ola mówi zrób, on nic na to, więc nie obiecał, ale też niefortunne polecenie.

Chodzi o jego matkę, której przez rok nie zamówił jakichś kosmetyków, chociaż jej to obiecał. Jak widać jego słowo warte worka pieniędzy nie jest. A autorka? No cóż, napisała, że chyba sama załatwi za niego te prosta w wykonaniu sprawę.
Czy zawsze trzeba mówić " obiecuje, że tak zrobię", by druga strona miała poczucie, że ktoś do czegoś się zobowiązał?
Facet po prostu gada byle co i na odczepnego, a ktoś bierze jego słowa na poważne i potem tylko się denerwuje.

29 Ostatnio edytowany przez wieka (2021-11-10 19:18:41)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Fakt z tymi kosmetkami, choć ja bym synowi nie zawracała tym głowy, tym bardziej znając jego schemat działania.

Ja go nie bronię, ale są tacy ludzie nie przywiązujący wagi do spraw przyziemnych.

Pozostaje tylko sprawa akceptacji, na pewno nie każdej kobiecie by to przeszkadzało.

Gorzej jakby nie wywiązywał się z poważniejszych zobowiązań...

30 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-11-10 19:40:21)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
wieka napisał/a:

Fakt z tymi kosmetkami, choć ja bym synowi nie zawracała tym głowy, tym bardziej znając jego schemat działania.

Ja go nie bronię, ale są tacy ludzie nie przywiązujący wagi do spraw przyziemnych.

Pozostaje tylko sprawa akceptacji, na pewno nie każdej kobiecie by to przeszkadzało.

Gorzej jakby nie wywiązywał się z poważniejszych zobowiązań...

Zawsze może być jeszcze gorzej.

Ucięło mi kawałek.
Naprawdę uważasz, że jest to kwestia tego, że facet nie przywiązuje wagi do spraw przyziemnych?

A zresztą napiszę inaczej. Tak naprawdę nie wiemy czy ten facet generalnie robi z gęby cholewę, notorycznie i w każdej sprawie, bo przecież w tym poście autorka opisała tylko ten problem i zaledwie wspomniała o kosmetykach dla jego matki. Tak więc żeby nie robić problemu tam, gdzie być może wcale go nie ma należy tylko napisać, że autorka ma rację, a facet po prostu lekceważy jej zdanie.
Jeśli jest taki generalnie, to autorka powinna zastanowić się nad sensem ciągnięcia tej znajomości, bo skończy jak jej mama.
Tyle.

31 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-11-10 20:23:35)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Że tak pozwolę wtrącić, bo chyba nie wiemy czy facet ma bierną postawę również w innych kwestiach. Natomiast sprawa dotyczy prezentów, które nawzajem sobie zrobili w postaci voucherów. Ogólnie fajny pomysł, tylko trzeba znaleźć czas i wykorzystać. Autorka przecież dała prezent podobny do tego co dostała kilka msc wcześniej ale nie wykorzystała, a do tego pisze ja bardzo postarała bo jeszcze przyjęcie. Dlaczego nie wykorzystała, bo facet nie miał samochodu?
Mi też się zdarzyło, że jakiś woucher z prezentu przepadł. To były jakieś masaże w czekoladzie czy coś w tym stylu (prezent podobał ale jakoś zabiegana byłam i termin skończył). Dla mnie prezent raczej tu i teraz, potem wiadomo. Dlatego myślę, że jakbym ten masaż miała na określony dzień to bym wykorzystała. A tak potem człowiek zapomina o tym.
Takie prezenty są wygodne i szybkie ale gorzej z realizacją.
Poza tym ja ogólnie jestem anty prezentowa na okazje bo to tylko wprowadza niepotrzebny stres. Chcemy przelecieć paralotnią? To organizujmy to tu i teraz. Okazji jest tyle, że czasem ciężko nadążyć dlatego ja np. wolę spędzanie okazji bez wymyślnych prezentów, z którymi nie wiadomo co potem zrobić, tylko miłym spędzeniu czasu.

32

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

"Poza tym ja ogólnie jestem anty prezentowa na okazje bo to tylko wprowadza niepotrzebny stres."

Ja też, dla mnie to uszczęśliwianie na siłę, ale są tacy, co bardzo lubią, byle był prezent. Facet Oli pewnie też zalicza się do tego grona, ale skoro partnerka przywiązuje do tego wagę, to chłopak się stara, ale za bardzo to mu nie wychodzi.



" To były jakieś masaże w czekoladzie czy coś"
Masz czego żałować, są super big_smile


"Naprawdę uważasz, że jest to kwestia tego, że facet nie przywiązuje wagi do spraw przyziemnych?"
My tu tylko możemy gdybać.
Za mało mamy informacji.

33

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
Roxann napisał/a:

Że tak pozwolę wtrącić, bo chyba nie wiemy czy facet ma bierną postawę również w innych kwestiach. Natomiast sprawa dotyczy prezentów, które nawzajem sobie zrobili w postaci voucherów. Ogólnie fajny pomysł, tylko trzeba znaleźć czas i wykorzystać. Autorka przecież dała prezent podobny do tego co dostała kilka msc wcześniej ale nie wykorzystała, a do tego pisze ja bardzo postarała bo jeszcze przyjęcie. Dlaczego nie wykorzystała, bo facet nie miał samochodu?
Mi też się zdarzyło, że jakiś woucher z prezentu przepadł. To były jakieś masaże w czekoladzie czy coś w tym stylu (prezent podobał ale jakoś zabiegana byłam i termin skończył). Dla mnie prezent raczej tu i teraz, potem wiadomo. Dlatego myślę, że jakbym ten masaż miała na określony dzień to bym wykorzystała. A tak potem człowiek zapomina o tym.
Takie prezenty są wygodne i szybkie ale gorzej z realizacją.
Poza tym ja ogólnie jestem anty prezentowa na okazje bo to tylko wprowadza niepotrzebny stres. Chcemy przelecieć paralotnią? To organizujmy to tu i teraz. Okazji jest tyle, że czasem ciężko nadążyć dlatego ja np. wolę spędzanie okazji bez wymyślnych prezentów, z którymi nie wiadomo co potem zrobić, tylko miłym spędzeniu czasu.

Ja po prostu czuję się olana, bo czuję się prawie tak, jakby on mi nic nie dał na te urodziny (zaznaczam że nie chodzi mi tutaj o sam prezent, ale o fakt, że tak jakby nie dokończył tego prezentu). My tu mówimy o partnerze, osobie z którą ja mieszkam, a nie o koleżance, której można dać voucher i rób sobie z nim co chcesz, kiedy chcesz w końcu to prezent dla Ciebie i teraz umywam ręce.
Może i nie powinno mnie to tak boleć, może powinnam była wziąć sprawy we własne ręce - nie przeczę, ale jakkolwiek bym na to nie spojrzała to ... kurcze boli mnie to :(
A jeszcze bardziej boli mnie fakt, że ja mu o tym powiedziałam i o nic z tym nie zrobił.. w ogóle się nie zreflektował, nic go to nie obeszło.. po prostu tak jakby tej rozmowy nie było.

Ja lubię dawać prezenty, ale wyłącznie osobom na którym mi zależy. Nie robię prezentów na zasadzie na odczepnego, naprawdę się staram i jak np. ktoś mi o czymś wspomni co mu się podoba, co by chciał to ja to zapisuję i np. 6 miesięcy później kiedy nadarza się jakaś okazja to po prostu to kupuję. Lubię to bardzo i naprawdę wolę dawać niż przyjmować, ale czuję się trochę jak frajerka kiedy ja daję od siebie tak dużo a druga strona nawet się nie pofatyguje żeby dopełnić mój prezent i mi go sprezentować - i zaznaczam mówimy tu o partnerce z którą się mieszka, a nie o koleżance której można dać kartę do jakiegoś sklepu i 'wybierz sobie co tam chcesz no..'
Mogę sobie to jakoś wytłumaczyć, mogę się lepiej komunikować, mogę przejąć obowiązki jeśli chodzi o bookowanie takich rzeczy jak i już nigdy nie dać voucheru tylko coś innego.. mogę to zrobić, ale niesmak i ogromne rozczarowanie pozostało..

Tak jak mi zasugerowano mogę powiedzieć 'prezenty urodzinowe z zeszłego roku przechodzą na ten rok' - ale wiadome jest, że jak to powiem, nawet z uśmiechem to jest w tym pewna doza złośliwości, tak mi się wydaje. A ja już nie chcę dolewać oliwy do ognia, bo nawet jak coś takiego zaproponuję to, to serce będzie mi pękać, że ja przecież nie tego oczekiwałam. :( W ogóle mi się odechciewa świętowania moich urodzin z nim. Dla niektórych to może i jest błahostka i nie ma problemu, ale ja płaczę jak to piszę jest mi tak cholernie z tego powodu przykro.

34

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:

Fakt z tymi kosmetkami, choć ja bym synowi nie zawracała tym głowy, tym bardziej znając jego schemat działania.

Ja go nie bronię, ale są tacy ludzie nie przywiązujący wagi do spraw przyziemnych.

Pozostaje tylko sprawa akceptacji, na pewno nie każdej kobiecie by to przeszkadzało.

Gorzej jakby nie wywiązywał się z poważniejszych zobowiązań...

Zawsze może być jeszcze gorzej.

Ucięło mi kawałek.
Naprawdę uważasz, że jest to kwestia tego, że facet nie przywiązuje wagi do spraw przyziemnych?

A zresztą napiszę inaczej. Tak naprawdę nie wiemy czy ten facet generalnie robi z gęby cholewę, notorycznie i w każdej sprawie, bo przecież w tym poście autorka opisała tylko ten problem i zaledwie wspomniała o kosmetykach dla jego matki. Tak więc żeby nie robić problemu tam, gdzie być może wcale go nie ma należy tylko napisać, że autorka ma rację, a facet po prostu lekceważy jej zdanie.
Jeśli jest taki generalnie, to autorka powinna zastanowić się nad sensem ciągnięcia tej znajomości, bo skończy jak jej mama.
Tyle.

Dla mnie ogólnie to jest szokujące że on był od tego czasu w domu chyba już z 5 razy (matka mieszka za granicą) i tylko mówi że musi jej w końcu te kosmetyki zamówić i zawieść i do dnia dzisiejszego tego nie zrobił.
Moi rodzice też mieszkają za granica, ja cały czas praktycznie coś dla nich składuję i wysyłam im duże paczki - to jest dla mnie mega radość. Nie wyobrażam sobie, że moja matka mnie o coś prosi i ja jej tego nie wysyłam, bo mi się nie chce tym samym pokazując jej że mam 100 ważniejszych spraw od niej. Zaznaczam jeszcze raz, że to jest mama co mieszka za granicą i wtedy się trochę też takimi rzeczami 'nadrabia' to że nie ma tego bezpośredniego kontaktu i chociaż w ten sposób człowiek chce jakoś się zrewanżować, a ten nic chociaż twierdzi że z mama ma taki dobry kontakt (fakt faktem dziennie ze sobą rozmawiają).

35

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

To jest dobry fragment: "Ja naprawdę bardzo byłam podesktowana tym, że on się przeleci na tej motolotni. Chciałam to całe nagrać, razem to dokleić do filmiku który zrobiłam z świętowania jego urodzin... a czuję się jakoby to nic dla niego nie znaczyło. Co więcej ma kompletnie gdzieś mój prezent, myślałam że będzie chciał żeby ten dzień był dla mnie szczególnym.." To miał być w końcu prezent dla niego, czy dla ciebie?:) Czytając to co piszesz, człowiek cieszy się, że nie jest w obszarze Twojego zainteresowania, bo musiałby cieszyć się z twoich prezentów. Oczywiście niewymuszonych, szczerych, z całego serca. Lepiej siedzieć samotnie w urodziny i pić wódkę, niż dostać od Ciebie prezent.

36 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-11-11 08:14:36)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
Olaodkota napisał/a:

Ja po prostu czuję się olana, bo czuję się prawie tak, jakby on mi nic nie dał na te urodziny (zaznaczam że nie chodzi mi tutaj o sam prezent, ale o fakt, że tak jakby nie dokończył tego prezentu). My tu mówimy o partnerze, osobie z którą ja mieszkam, a nie o koleżance, której można dać voucher i rób sobie z nim co chcesz, kiedy chcesz w końcu to prezent dla Ciebie i teraz umywam ręce.
Może i nie powinno mnie to tak boleć, może powinnam była wziąć sprawy we własne ręce - nie przeczę, ale jakkolwiek bym na to nie spojrzała to ... kurcze boli mnie to sad
A jeszcze bardziej boli mnie fakt, że ja mu o tym powiedziałam i o nic z tym nie zrobił.. w ogóle się nie zreflektował, nic go to nie obeszło.. po prostu tak jakby tej rozmowy nie było.

Ja lubię dawać prezenty, ale wyłącznie osobom na którym mi zależy. Nie robię prezentów na zasadzie na odczepnego, naprawdę się staram i jak np. ktoś mi o czymś wspomni co mu się podoba, co by chciał to ja to zapisuję i np. 6 miesięcy później kiedy nadarza się jakaś okazja to po prostu to kupuję. Lubię to bardzo i naprawdę wolę dawać niż przyjmować, ale czuję się trochę jak frajerka kiedy ja daję od siebie tak dużo a druga strona nawet się nie pofatyguje żeby dopełnić mój prezent i mi go sprezentować - i zaznaczam mówimy tu o partnerce z którą się mieszka, a nie o koleżance której można dać kartę do jakiegoś sklepu i 'wybierz sobie co tam chcesz no..'
Mogę sobie to jakoś wytłumaczyć, mogę się lepiej komunikować, mogę przejąć obowiązki jeśli chodzi o bookowanie takich rzeczy jak i już nigdy nie dać voucheru tylko coś innego.. mogę to zrobić, ale niesmak i ogromne rozczarowanie pozostało..

Tak jak mi zasugerowano mogę powiedzieć 'prezenty urodzinowe z zeszłego roku przechodzą na ten rok' - ale wiadome jest, że jak to powiem, nawet z uśmiechem to jest w tym pewna doza złośliwości, tak mi się wydaje. A ja już nie chcę dolewać oliwy do ognia, bo nawet jak coś takiego zaproponuję to, to serce będzie mi pękać, że ja przecież nie tego oczekiwałam. sad W ogóle mi się odechciewa świętowania moich urodzin z nim. Dla niektórych to może i jest błahostka i nie ma problemu, ale ja płaczę jak to piszę jest mi tak cholernie z tego powodu przykro.

Czytając ten post tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że zbytnie przywiązywanie wagi do okazji i prezentów to tylko niepotrzebny stres. My ze swoim partnerem od razu ustaliliśmy, że nie robimy sobie prezentów na różne okazje bo jakbyśmy zaczęli to właściwie człowiek by tylko musiał jeden za drugim planować i jeszcze pod presją czasu i obawami czy na pewno spodoba. Bo zaczynając od początku roku, mamy: walentynki, dzień kobiet/mężczyzn, urodziny, imieniny, mikołajki, święta itd. Poza tym kwestia budżetu. Nawet nie chodzi o to, kto ile ma kasy, tylko jak ktoś ma podejście do prezentów takie jak Ola, to całkiem prawdopodobne, że jak dostanie tańszy, to też poczuje urażony.
Nie oznacza to jednak, że nie kupujemy nic sobie czy nie spędzamy razem tych okazji bo to robimy ale na luzie. Jak planujemy jakiś wyjazd, czy np. wyjście do teatru to w okolicach tych dat, tak by to w jakiś sposób połączyć. Jak jest coś co wiemy, że druga osoba by chciała, to jest podobnie. Nie czekamy jednak na konkretną okazję. Wtedy też nikt nikomu nie wylicza, że np. ja dałam jakąś koszulę za kilka stów, a on mi błyskotki za kilka razy tyle.
Mi po prostu szkoda by było stresu i zdrowia na kupowanie i wymyślanie co rusz jakichś prezentów i mimo, że lubię sprawiać innym przyjemność, taka presja na pewno by spowodowała, że przestałoby mnie to cieszyć.
Popatrz Wy dopiero, jak sama napisałaś, poznajecie się, pewnie to Wasze pierwsze urodziny, to co będzie potem?

37 Ostatnio edytowany przez wieka (2021-11-11 11:47:03)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Prawdą jest, że o wiele więcej osób lubi dawać prezenty, niż dostawać. Musisz brać pod uwagę, że on nie lubi prezentów, tylko nie chce robić Ci przykrości i też daje, bierzesz pod uwagę jego odczucia w tej mierze, czy tylko swoje?
Ola jesteś bardzo wrażliwa i dużą wagę przywiązujesz do prezentów, choć dla mnie to żaden problem, dla Ciebie urasta do dużych rozmiarów, ale taka po prostu jesteś i my tu nic nie zmienimy.
Choć tym samym się tylko niepotrzebnie zadręczasz, ale co zrobisz, nic nie zrobisz, jak mawia "klasyk".

Zapisz sobie na kartce plusu i minusy tego związku i trochę staraj się wyluzować, bo w związku jeszcze nie jedno może gorzej boleć, wtedy ten problem będzie dla Ciebie nieistotny.

38 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-11-11 13:54:22)

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Nie czytałam odpowiedzi, ale: czy Ty chcesz, żeby on organizował realizację zarówno Twojego prezentu jak i swojego? A dlaczego Ty tego nie zrobisz?

Ja kupiłam voucher dla mojego taty na lot szybowcem, ale też ja zorganizowałam resztę. Voucher dostał w grudniu, a gdy było lato, ustaliłam datę i zabraliśmy go autem do tego miejsca.

39

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
Olaodkota napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

Czytając co piszesz to mam wrażenie że macie problem komunikacyjny, usiądź z nim przy stole i powiedz mu to co tu napisałaś, zobacz reakcję i wróć z tym do nas.
W sensie od początku do końca, wszystkie emocje związane z tym voucherem, to powinno trochę oczyścić atmosferę bo do tej pory z tego co napisałaś to z nim na ten temat rozmawiałaś ale dużo w tym było chęci żeby on się domyślił, ale to nie nastąpiło, więc prosto z mostu.


Kamil - tyle że my już tę rozmowę odbyliśmy i było tak jak opisałam w tym wątku - prosto z mostu.
Ja myślałam że po tej rozmowie on optrzytomnieje, zabookuje to i przyjdzie mi powiedzieć ' ten pilot się zgodził na ten termin'. Mi pasowały wszystkie terminy - każdy jeden.
Ja mu powiedziałam - 'zniszczyłeś praktycznie ten prezent tym że tego nie zabookowałeś'.
Po tej rozmowie, ok. tydzień po, leżeliśmy w niedziele w łóżku i powiedziałam 'weź laptop, skontaktujemy się z tym pilotem' wybraliśmy jakieś trasy i pilota. Do dzisiejszego dnia się z nim nie skontaktował (to było jakiś miesiąc temu). Mówiłam znów kilka dni temu - 'napisałeś do tego faceta? Napisz mu, że skoro to też zależy od pogody i jego grafika, to niech on zaproponuje czas kiedy jest dobry i kiedy mu pasuje a my się dopasujemy. Powedział tylko ' dobry pomysł'  - na tym się skończyło.

Tej samej niedzieli co leżeliśmy w łóżku i grzebaliśmy w tych ofertach na lot awionetką, mówię mu 'a teraz Twoj voucher sprawdźmy terminy', wyciaamy go, szukamy miejscowości etc.. spędziliśmy na tym ok. godzinę - odpisał nr tel do gościa żeby do niego w tej sprawie zadzwonić i do dziś nie zadzwonił. KLAPA. A teraz jest na to za zimno. Jeszcze mu mówiłam musimy to zrobic jak najszybciej, nie mogę się doczekać aż tam pojedziemy a ja to wszystko sflimuję i dokleję do filmu jak zorganizowałam ci niespodzieankę na urodziny, powiedział tylko 'dobry pomysł, to by było fajne'.... i na tym się skończyło.
Dodam tylko że od tego czasu kilka krotnie mu mówiłam 'i co ? zadzwoniłeś do tego faceta od lotów?' Zawsze klapa, klapa, KLAPA.

Jest mi po prostu PRZYKRO. Czuję się nim zawiedziona jako MĘŻCZYZNĄ. Czuję się przez do dla niego NIEWAŻNA, ostatnia na liście priorytetów. Gdyby to odemnie zależało, tj. miałabym auto go tam zawieść, to dla mnie to by był piorytet.. bo chciałbym mu sprawić niespodziankę, chciałabym żeby był szczęśliwy, zadowolony. Dlatego tak mnie to BOLI.

Użytkowniczka wyżej podała mi dobre rozwiązanie, tj. prezenty przechodzą na rok następny i wyjaśniła, że nie należy mieć oczekiwań.. to ma dla mnie sens. Nie narzekać, śmiechnąć się, nie zrzędzić po prostu powiedzieć 'przechodzą na następny rok' i jużtematu nie poruszać. Ok, mogę to zrobić, ale nie zmienia to faktu, że mnie to po ptostu CHOLERNIE BOLI. Płakać mi się po prostu chce jak o tym pomyslę, o jego stosunku, zachowaniu, TYMBARDZIEJ że mu powiedziałam, tak jak tu napisałam jak to odbieram, jak się z tym czuję.. i nadal KLAPA.
Jest mi po prostu przykro, bo.. czuję się przez niego mega zawiedziona.. tak, wiem, nie powinnam mieć 'oczekiwań' i powinnam go akceptować takim jakim jest.. hmm

Rozumiem, obawiam się więc że nie jesteście kompatybilni i macie inny poziom wrażliwości i oczekiwań, to w dłuższym wymiarze czasu może doprowadzić do rozpadu relacji. Rozwiązaniem może być spotkanie z terapeutą, który pokaże Wam różnice w komunikacji, bo do niego rozmowa z Tobą nie dociera.

40

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany

Nigdy więcej nie dawajcie sobie w prezencie żadnych voucherów! big_smile

41

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
Olaodkota napisał/a:

Dodam jeszcze że ja mu kupiłam na jego urodziny (kilka miesięcy po moich) lot na motolotnii - też voucher do zrealizowania. Szczerze mówiąc, bardziej byłam podeskctytowana tym że on odbędzie ten lot, że będzie się cieszył, ale znów do dnia dzisiejszego go nie zrealizował.
Teraz oczywiście trzeba czekać do lata znów, bo musi być pogoda i sprzyjająca aura na to.. w zimie się nie da.
Dodam jeszcze że partner ciągle narzeka że cały tydzień ciężko pracuje, chciałaby gdzieś wyjść, pojechać a nie ma gdzie - co jest kompletną nieprawdą, bo chociażby można było zrealizować te dwa vouchery chociażby tydzień po tygodniu. Dziś musiałam jego voucher przedłużyć, bo inaczej by przepadł w marcu bieżącego roku. Sprawdziłam i widzę również że jest możliwość zamiany go lub i nawet całej refundacji..

Jestem po prostu zawiedziona całą sytuacją. Nie chodzi nawet o ten lot, ale o jego stosunek. Ja naprawdę bardzo byłam podesktowana tym, że on się przeleci na tej motolotni. Chciałam to całe nagrać, razem to dokleić do filmiku który zrobiłam z świętowania jego urodzin... a czuję się jakoby to nic dla niego nie znaczyło.

Być może gdzieś zostało to już napisane, a tylko ja przeoczyłam i jeśli tak, to przepraszam, ale czytając wątek nasunęło mi się pytanie: dlaczego w ogóle on dostał w prezencie voucher na lot motolotnią? Wspomniał kiedyś, że marzy, aby odbyć taki lot, wiesz, że chciałby, że w jego odczuciu to frajda? Czy może postanowiłaś uszczęśliwić go na siłę i teraz masz pretensje, że nie podziela Twojego entuzjazmu?

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych, właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

42

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
Olinka napisał/a:
Olaodkota napisał/a:

Dodam jeszcze że ja mu kupiłam na jego urodziny (kilka miesięcy po moich) lot na motolotnii - też voucher do zrealizowania. Szczerze mówiąc, bardziej byłam podeskctytowana tym że on odbędzie ten lot, że będzie się cieszył, ale znów do dnia dzisiejszego go nie zrealizował.
Teraz oczywiście trzeba czekać do lata znów, bo musi być pogoda i sprzyjająca aura na to.. w zimie się nie da.
Dodam jeszcze że partner ciągle narzeka że cały tydzień ciężko pracuje, chciałaby gdzieś wyjść, pojechać a nie ma gdzie - co jest kompletną nieprawdą, bo chociażby można było zrealizować te dwa vouchery chociażby tydzień po tygodniu. Dziś musiałam jego voucher przedłużyć, bo inaczej by przepadł w marcu bieżącego roku. Sprawdziłam i widzę również że jest możliwość zamiany go lub i nawet całej refundacji..

Jestem po prostu zawiedziona całą sytuacją. Nie chodzi nawet o ten lot, ale o jego stosunek. Ja naprawdę bardzo byłam podesktowana tym, że on się przeleci na tej motolotni. Chciałam to całe nagrać, razem to dokleić do filmiku który zrobiłam z świętowania jego urodzin... a czuję się jakoby to nic dla niego nie znaczyło.

Być może gdzieś zostało to już napisane, a tylko ja przeoczyłam i jeśli tak, to przepraszam, ale czytając wątek nasunęło mi się pytanie: dlaczego w ogóle on dostał w prezencie voucher na lot motolotnią? Wspomniał kiedyś, że marzy, aby odbyć taki lot, wiesz, że chciałby, że w jego odczuciu to frajda? Czy może postanowiłaś uszczęśliwić go na siłę i teraz masz pretensje, że nie podziela Twojego entuzjazmu?

Kiedyś jak jechaliśmy samochodem to nad autostradą w oddali widzieliśmy kogoś na motolotnii i on powiedział że to jest super i też by tak chciał, dlatego kupiłam mu ten lot.
Ponadto on lubi sporty ekstremalne, lubi ryzyko itd.. dlatego też wiedziałam że nie będzie się bał takiego lotu odbyć.

43

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
szeptem napisał/a:

Nigdy więcej nie dawajcie sobie w prezencie żadnych voucherów! big_smile

Myślę, że to jest jedno z rozwiązań, chociaż oboje mamy dużo różnych rzeczy i po prostu wolimy pieniadze wydawać na jakieś wyjścia, doświadczenia aniżeli na fizyczne rzeczy. Nie zawsze, ale jednak myślałam że tak będzie lepiej i korzystaniej. Ponadto mój partner zawsze narzeka że gdzie mieszkamy malo się dzieje, (co nie jest prawdą) i są limitowane możliwości spędzania wolnego czasu (nie zgadzam się), więc uznałam, że mając ten voucher przynajmniej gdzieś wyjedziemy i fajnie spędzimy czas.

44

Odp: Voucher na urodziny - niezrealizowany
kamiloo86 napisał/a:
Olaodkota napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

Czytając co piszesz to mam wrażenie że macie problem komunikacyjny, usiądź z nim przy stole i powiedz mu to co tu napisałaś, zobacz reakcję i wróć z tym do nas.
W sensie od początku do końca, wszystkie emocje związane z tym voucherem, to powinno trochę oczyścić atmosferę bo do tej pory z tego co napisałaś to z nim na ten temat rozmawiałaś ale dużo w tym było chęci żeby on się domyślił, ale to nie nastąpiło, więc prosto z mostu.


Kamil - tyle że my już tę rozmowę odbyliśmy i było tak jak opisałam w tym wątku - prosto z mostu.
Ja myślałam że po tej rozmowie on optrzytomnieje, zabookuje to i przyjdzie mi powiedzieć ' ten pilot się zgodził na ten termin'. Mi pasowały wszystkie terminy - każdy jeden.
Ja mu powiedziałam - 'zniszczyłeś praktycznie ten prezent tym że tego nie zabookowałeś'.
Po tej rozmowie, ok. tydzień po, leżeliśmy w niedziele w łóżku i powiedziałam 'weź laptop, skontaktujemy się z tym pilotem' wybraliśmy jakieś trasy i pilota. Do dzisiejszego dnia się z nim nie skontaktował (to było jakiś miesiąc temu). Mówiłam znów kilka dni temu - 'napisałeś do tego faceta? Napisz mu, że skoro to też zależy od pogody i jego grafika, to niech on zaproponuje czas kiedy jest dobry i kiedy mu pasuje a my się dopasujemy. Powedział tylko ' dobry pomysł'  - na tym się skończyło.

Tej samej niedzieli co leżeliśmy w łóżku i grzebaliśmy w tych ofertach na lot awionetką, mówię mu 'a teraz Twoj voucher sprawdźmy terminy', wyciaamy go, szukamy miejscowości etc.. spędziliśmy na tym ok. godzinę - odpisał nr tel do gościa żeby do niego w tej sprawie zadzwonić i do dziś nie zadzwonił. KLAPA. A teraz jest na to za zimno. Jeszcze mu mówiłam musimy to zrobic jak najszybciej, nie mogę się doczekać aż tam pojedziemy a ja to wszystko sflimuję i dokleję do filmu jak zorganizowałam ci niespodzieankę na urodziny, powiedział tylko 'dobry pomysł, to by było fajne'.... i na tym się skończyło.
Dodam tylko że od tego czasu kilka krotnie mu mówiłam 'i co ? zadzwoniłeś do tego faceta od lotów?' Zawsze klapa, klapa, KLAPA.

Jest mi po prostu PRZYKRO. Czuję się nim zawiedziona jako MĘŻCZYZNĄ. Czuję się przez do dla niego NIEWAŻNA, ostatnia na liście priorytetów. Gdyby to odemnie zależało, tj. miałabym auto go tam zawieść, to dla mnie to by był piorytet.. bo chciałbym mu sprawić niespodziankę, chciałabym żeby był szczęśliwy, zadowolony. Dlatego tak mnie to BOLI.

Użytkowniczka wyżej podała mi dobre rozwiązanie, tj. prezenty przechodzą na rok następny i wyjaśniła, że nie należy mieć oczekiwań.. to ma dla mnie sens. Nie narzekać, śmiechnąć się, nie zrzędzić po prostu powiedzieć 'przechodzą na następny rok' i jużtematu nie poruszać. Ok, mogę to zrobić, ale nie zmienia to faktu, że mnie to po ptostu CHOLERNIE BOLI. Płakać mi się po prostu chce jak o tym pomyslę, o jego stosunku, zachowaniu, TYMBARDZIEJ że mu powiedziałam, tak jak tu napisałam jak to odbieram, jak się z tym czuję.. i nadal KLAPA.
Jest mi po prostu przykro, bo.. czuję się przez niego mega zawiedziona.. tak, wiem, nie powinnam mieć 'oczekiwań' i powinnam go akceptować takim jakim jest.. hmm

Rozumiem, obawiam się więc że nie jesteście kompatybilni i macie inny poziom wrażliwości i oczekiwań, to w dłuższym wymiarze czasu może doprowadzić do rozpadu relacji. Rozwiązaniem może być spotkanie z terapeutą, który pokaże Wam różnice w komunikacji, bo do niego rozmowa z Tobą nie dociera.

Poziom wrażliwości na pewno mamy inny i prawdą jest, że jest to jakaś bariera, bo on nie potrafi utożsamić, zrozumieć i zaaplikować empatii w stosunku do tego jak ja się czuję.
Nie jest jednak prawdą, że inny rozmowy do niego nie dociarają, bo często jak przedstawiłam jakiś problem to on rzeczywiście potem stara się i zmienia to zachowanie, więc to nie jest też tak że to wszystko olewa. Niemniej jednak - komunikacja to jest coś nad czym napewno musimy pracować i pracujemy, ale to nie jest coś co przychodzi łatwo.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Voucher na urodziny - niezrealizowany

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021