Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Witam serdecznie,
mam problem z rodziną mojego narzeczonego. Jesteśmy razem od 3 lat a od 2 miesięcy mieszkamy razem. Mój narzeczony jest synem gospodarza na wsi i ma zamiar odziedziczyć całe gospodarstwo. Ja natomiast jestem z miasta, ale mam ogromne zamiłowanie do pracy ze zwierzętami, więc zamierzałam wraz z nim zająć się obowiązkami w gospodarstwie. Mój ukochany mieszka wraz z ojcem i starszą siostrą. Ojciec po rozwodzie a siostra stara panna. Dopóki przyjeżdżałam na weekendy to wszystko było w porządku - uczyłam się pracy na gospodarstwie a rodzina jako tako mnie akceptowała. Wszystko zmieniło się kiedy zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Siostra przestała pracować, zaczęła grzebać mi w rzeczach, chodzi po domu i gada "do siebie" jak bardzo mnie nienawidzi i jaką to wielką krzywdę jej wyrządziłam (myślę że to już zahacza lekko o problemy psychiczne). Ojciec natomiast stale krzyczy i wyzywa mojego narzeczonego. Wyzywa go w sposób wulgarny i ordynarny (nie chce nawet przytaczać tych słów). Ostatnio jednak zaczął wyzywac się też na mnie (ciągle wydaje rozkazy i polecenia, nie pozwala usiąść ani na chwilę, wchodzi bez pukania do mojego pokoju, krytykuje że do niczego się nie nadaję, że jestem głupia itd...). Po wielu rozmowach z moim narzeczonym i jego olewaniu sprawy do wypowiedzenia zdania "jak zwykle przesadzasz" i usłyszeniu od jego ojca że "do niczego się nie nadaję" postanowiłam opuścić ten dom i wyjechać do rodziny. Mój narzeczony natomiast nie daje za wygraną i postanowił na siłę sprowadzić mnie z powrotem. Obiecuje, że będzie mnie bronił i będzie mnie wspierał. Postawiłam mu ultimatum, że nie wrócę chyba że zamieszkamy w oddzielnym domu bez jego rodziny. Powiedziałam że jego ojciec jest cholerykiem. On natomiast cały czas go broni mówiąc, że "on wcale tak nie myśli". Z jednej strony bardzo kocham mojego narzeczonego, ale z 2 czy miłość wymaga poświęcenia swojej godności, prywatności i dobrego samopoczucia?

Jeżeli jest tutaj jakakolwiek dobra dusza, która zechciałaby wypowiedzieć się jakkolwiek w tym temacie to bardzo proszę o pomoc!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Za nic przenigdy nie wróciłabym do takiego domu i bardzo Ci współczuję takich przeżyć.
Ojciec narzeczonego będzie się z wiekiem coraz bardziej wyżywał, a Ty się w końcu nabawisz nerwicy i zniszczysz sobie życie.
Od takich toksyków trzeba wiać gdzie pieprz rośnie! Osobny dom mógłby tylko częściowo zapobiec tym problemom, ale nadal Twój narzeczony będzie pracował z ojcem (i Ty pewno też), więc to tam będziecie zbierać baty. Takim ludziom nie dogodzisz, choćbyś fruwała, odreagowują swe nieszczęśliwe życie. Z tego, co opisujesz, to nie tylko choleryk, ale też cham, burak i prostak. Widzisz w tym otoczeniu swoje dzieci ?? Będą słuchały wulgaryzmów i obserwowały awantury i kłótnie.
To, że narzeczony stamtąd nie uciekł i cały czas ojca broni też dobrze nie wróży. Matka odeszła z tego piekła i oni tam w trójkę do tego przywykli. Narzeczony może nawet nie zna innych wzorców. A gospodarki nie zostawi, bo to pewno całe jego życie i innych planów nie ma.
Wiej dziewczyno !

3 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2021-10-09 09:02:43)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
anka9398 napisał/a:

Witam serdecznie,
mam problem z rodziną mojego narzeczonego. Jesteśmy razem od 3 lat a od 2 miesięcy mieszkamy razem. Mój narzeczony jest synem gospodarza na wsi i ma zamiar odziedziczyć całe gospodarstwo. Ja natomiast jestem z miasta, ale mam ogromne zamiłowanie do pracy ze zwierzętami, więc zamierzałam wraz z nim zająć się obowiązkami w gospodarstwie. Mój ukochany mieszka wraz z ojcem i starszą siostrą. Ojciec po rozwodzie a siostra stara panna. Dopóki przyjeżdżałam na weekendy to wszystko było w porządku - uczyłam się pracy na gospodarstwie a rodzina jako tako mnie akceptowała. Wszystko zmieniło się kiedy zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Siostra przestała pracować, zaczęła grzebać mi w rzeczach, chodzi po domu i gada "do siebie" jak bardzo mnie nienawidzi i jaką to wielką krzywdę jej wyrządziłam (myślę że to już zahacza lekko o problemy psychiczne). Ojciec natomiast stale krzyczy i wyzywa mojego narzeczonego. Wyzywa go w sposób wulgarny i ordynarny (nie chce nawet przytaczać tych słów). Ostatnio jednak zaczął wyzywac się też na mnie (ciągle wydaje rozkazy i polecenia, nie pozwala usiąść ani na chwilę, wchodzi bez pukania do mojego pokoju, krytykuje że do niczego się nie nadaję, że jestem głupia itd...). Po wielu rozmowach z moim narzeczonym i jego olewaniu sprawy do wypowiedzenia zdania "jak zwykle przesadzasz" i usłyszeniu od jego ojca że "do niczego się nie nadaję" postanowiłam opuścić ten dom i wyjechać do rodziny. Mój narzeczony natomiast nie daje za wygraną i postanowił na siłę sprowadzić mnie z powrotem. Obiecuje, że będzie mnie bronił i będzie mnie wspierał. Postawiłam mu ultimatum, że nie wrócę chyba że zamieszkamy w oddzielnym domu bez jego rodziny. Powiedziałam że jego ojciec jest cholerykiem. On natomiast cały czas go broni mówiąc, że "on wcale tak nie myśli". Z jednej strony bardzo kocham mojego narzeczonego, ale z 2 czy miłość wymaga poświęcenia swojej godności, prywatności i dobrego samopoczucia?

Jeżeli jest tutaj jakakolwiek dobra dusza, która zechciałaby wypowiedzieć się jakkolwiek w tym temacie to bardzo proszę o pomoc!

Widzę tylko dwa wyjścia:
- odejść
- zostać z narzeczonym godzac się na rolę popychadła w jego domu teraz i już na zawsze.
Czemu tak czarno to widzę? Bo wszystkie znaki na to wskazują. Twój narzeczony wychowywał się w takim wzorcu postępowania. Ojciec odnosił się zapewne tak do matki, odnosi się tak również do Ciebie. Syn (Twój narzeczony) juz dzis nie widzi w tym nic niewłaściwego. Coś tam Ci niby obiecuje ze będzie Cię  bronił bo mu się chwilowo pali grunt pod nogami-wyprowadzilas się. Ale jak myślisz co będzie po ślubie? Ja Ci powiem co będzie. Szybko postara się o potomstwo a gdy już będziesz uwiazana przysięgą małżeńską i dziećmi to będzie mial poczucie ze nie trzeba się już starać i odzywki teścia i szwagierki do Ciebie przestaną go interesować, zajmie się robotą a nie bronieniem zony,  ba z czasem sam może zacząć się tak do Ciebie odnosić. Zaczną się wspominki ze gołodupiec z miasta na wies przyjechal na gotowe, żadnego wkładu nie wniósł i musi robotą zasłużyć na kromkę chleba. Pewnie już teraz tak jestes postrzegana przez ojca narzeczonego i siostrę.  Dziś to wszystko może Ci się wydawać do przezwyciężenia. Wkoncu miłość zwycięża wszystko itp. Zniesie bol dogryzan, upokorzenia i awantury. Ale do czasu moja Droga. Wkoncu zacznie Cie to tak uwierać że zaczniecie się z mężem oddalać. Frustracja zacznie narastać, poczucie bycia wyobcowaną, nieszanowaną, niedocenianą także. Zaczną się romanse, zdrady i zakładanie wątków o złym mężu i jego rodzinie. Były już tu takie. Ja sama jestem w szczęśliwym związku od 20 lat ale znam kobiety które weszły do takich rodzin gospodarskich gdzie krzywo na nie patrzono już na wstępie. Bo z miasta, bo przyszły z jedną para majtek a paniami na gospodarce chcą być, bo nieudolne i nienauczone prac.  Są tam i łzy i wspomniane zdrady i alkohol i ucieczki do rodzicow. Chcesz koniecznie ponowić taki wzorzec? Bo postawa teścia i szwagierki dobrze nie wróży ale postawa Twojego przyszłego męża wręcz gwarantuje że dobrze nie będzie.

4

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Właściwie to Ty nie zamieszkałaś Z narzeczonym. Zamieszkałaś U jego ojca. A wygląda na to, że oni wcale Cię tam nie chcą.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Nie napisałaś jak to było ale może trzeba było zapytać o pozwolenie na zamieszkanie w tym domu jego właściciela i domowniczki czyli siostry.
Bo jeżeli wprowadziłaś się tak bez pytania to mogło im się to nie podobać.
Siostra poczuła się zagrożona, że straci swoją pozycje w tym domu. Może miała jakieś inne plany niż tobie się zdaje, może jeszcze cały czas myśli o zamążpójściu i gospodarzeniu z mężem na tej gospodarce.
Czy gospodarstwo już jest przepisane na narzeczonego? Ile lat ma siostra?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

6 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-10-09 09:49:24)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

7 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-10-09 10:10:16)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Dużo przemawia za tym aby uciec.
Podejrzewam że jest tak jak koleżanka wyzej  napisala są dwie osoby chętne na ten biznes: brat i siostra.
I jest ojciec który niekoniecznie chętnie się tego biznesu pozbedzie.
Oni nie umieją się z sobą komunikować.
I walczą chyba o schedę. 
Nie wiem jak duże jest gospodarstwo i czy da się je podzielić  na 3 części i będzie miało sens takie gospodarzenie.
Jeśli tak to najpierw niech się Twój narzeczony  dogada z ojcem o przekazanie mu części gospodarstwa i tylko wtedy będzie to miało dla Was sens.
Bo te 3 osoby w jednym miejscu to bomba zegarowa i to się nie uda.
W wojnie o schedę  jesteś dla narzeczonego elementem przydatnym.
Nadajesz się z tego co piszesz na żonę  rolnika.
Jeśli zależy mu na Tobie to znajdzie inną formułę życia na wsi niż mieszkanie z ojcem i siostrą. 
Otwarte rozmowy  między tą trójką gdzie każdy objawia swoje interesy wiele by pomogły.
Może jest szansa że ojciec podaruje coś synowi by zostać na gospodarstwie z siostrą jakby nie było córką A nie synową.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

8

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Napisałaś o narzeczonym: "ma zamiar odziedziczyć całe to gospodarstwo". A co z siostrą?
O sobie: "wchodzi bez pukania do mojego pokoju". W jaki sposób tam jakikolwiek pokój jest twój?
Może zaczęliście się z narzeczonym tam szarogęsić nie zważając na plany reszty domowników i powstał konflikt.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

9 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-10-09 10:26:13)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

I jeszcze jedno: kiedy ślub jest zaplanowany?
Jeżeli siostra którą całe życie pracowała na tym gospodarstwie zostanie pozbawiona spadku bo jest bez chłopa to uważasz że nie będzie mieć żalu? Kim ona ma tam być?  Twoją podwladną czy się ma wynieść?
Za dużo tu niepodopowiedzeń, braku komunikacji. Ludzie chodzą po kątach i wyrażają żale których Ty nie rozumiesz i nazywasz chorobą psychiczną albo są wybuchy agresji.
Wg mnie rozmowa powinna się odbyć w 3 pary oczu.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

10

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
Kleoma napisał/a:

Nie napisałaś jak to było ale może trzeba było zapytać o pozwolenie na zamieszkanie w tym domu jego właściciela i domowniczki czyli siostry.
Bo jeżeli wprowadziłaś się tak bez pytania to mogło im się to nie podobać.
Siostra poczuła się zagrożona, że straci swoją pozycje w tym domu. Może miała jakieś inne plany niż tobie się zdaje, może jeszcze cały czas myśli o zamążpójściu i gospodarzeniu z mężem na tej gospodarce.
Czy gospodarstwo już jest przepisane na narzeczonego? Ile lat ma siostra?

Moje zamieszkanie było wcześniej przedyskutowane z nimi. Właściwie to ojciec nalegał na moje zamieszkanie. Siostra narzeczonego jest po 40 i jest starą panną z wyboru. Planowo miała pozostać z nami i razem pracować. Niestety od czasu jak się wprowadziłam wszystko się zmieniło. Nie mam pojęcia dlaczego ona mnie tak traktuje. Tak samo ojciec pokazał swój dominujący charakter.

11

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
Kleoma napisał/a:

Napisałaś o narzeczonym: "ma zamiar odziedziczyć całe to gospodarstwo". A co z siostrą?
O sobie: "wchodzi bez pukania do mojego pokoju". W jaki sposób tam jakikolwiek pokój jest twój?
Może zaczęliście się z narzeczonym tam szarogęsić nie zważając na plany reszty domowników i powstał konflikt.

Tak jak pisałam, moja przeprowadzka odbyła się za zgodą wszystkich domowników, nawet wręcz to ojciec narzeczonego nalegał na moje wprowadzenie się. A potem nagle wszystko się zmieniło. Ja nikomu w drogę nie wchodziłam a tu nagle wszyscy się na mnie uwzięli i zaczęli każdym złem świata obwiniać mnie.

12

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
Ela210 napisał/a:

I jeszcze jedno: kiedy ślub jest zaplanowany?
Jeżeli siostra którą całe życie pracowała na tym gospodarstwie zostanie pozbawiona spadku bo jest bez chłopa to uważasz że nie będzie mieć żalu? Kim ona ma tam być?  Twoją podwladną czy się ma wynieść?
Za dużo tu niepodopowiedzeń, braku komunikacji. Ludzie chodzą po kątach i wyrażają żale których Ty nie rozumiesz i nazywasz chorobą psychiczną albo są wybuchy agresji.
Wg mnie rozmowa powinna się odbyć w 3 pary oczu.


Nie chodzi o to żeby pozbawić kogoś majątku tylko o zgodę. Mieliśmy razem się dogadać i prowadzić wszystko razem. Jeżeli ktoś wyraża swoje żale po prostu stojąc po kilka godzin dziennie, czepia się o wszystko co się powie, zrobi, obraża nie tylko mnie ale również swojego brata i ojca słowami o których nie chce wspominać, wzywa policję 5 razy dziennie i wszystkim na mieście opowiada jaka to ja jestem niedobra to nie jest normalne. A ojciec nie potrafi panować nad swoimi emocjami. Potrafi rozwalić pół kuchni bo ktoś tam zamiast 2l mleka cielakowi podał 2,5 l (sytuacja autentyczna). Takich sytuacji jest więcej, ale nie będę o wszystkich pisać bo to można by książkę napisać. Ja jestem zbyt wrażliwa i mnie takie coś razy. Oni są chyba do takiego czegoś przyzwyczajeni bo na nikim to wrażenia w domu nie robi. Stąd może to niezrozumienie i obojętność narzeczonego.

13 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-10-09 12:24:55)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
anka9398 napisał/a:

Moje zamieszkanie było wcześniej przedyskutowane z nimi. Właściwie to ojciec nalegał na moje zamieszkanie. Siostra narzeczonego jest po 40 i jest starą panną z wyboru. Planowo miała pozostać z nami i razem pracować. Niestety od czasu jak się wprowadziłam wszystko się zmieniło. Nie mam pojęcia dlaczego ona mnie tak traktuje. Tak samo ojciec pokazał swój dominujący charakter.

Myślę, że takie po prostu mają relacje na codzień między sobą, ale wcześniej nie pokazywali jak się traktują, bo byłaś z zewnątrz. Jak się wprowadziłaś to już nie mogli tego ukrywać.
Twój narzeczony nie widzi w tym nic dziwnego. Za jakiś czas przy wspólnym mieszkaniu sam może tak Cię traktować niestety.

Ja bym się raczej wymiksowała. Ewentualnie próbować zamieszkać osobno. Gdzieś. Jeśli narzeczony byłby wystarczająco zmotywowany aby podjąć próbę zmiany.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

14 Ostatnio edytowany przez Ewe131 (2021-10-09 12:40:04)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
anka9398 napisał/a:

Witam serdecznie,
mam problem z rodziną mojego narzeczonego. Jesteśmy razem od 3 lat a od 2 miesięcy mieszkamy razem. Mój narzeczony jest synem gospodarza na wsi i ma zamiar odziedziczyć całe gospodarstwo. Ja natomiast jestem z miasta, ale mam ogromne zamiłowanie do pracy ze zwierzętami, więc zamierzałam wraz z nim zająć się obowiązkami w gospodarstwie. Mój ukochany mieszka wraz z ojcem i starszą siostrą. Ojciec po rozwodzie a siostra stara panna. Dopóki przyjeżdżałam na weekendy to wszystko było w porządku - uczyłam się pracy na gospodarstwie a rodzina jako tako mnie akceptowała. Wszystko zmieniło się kiedy zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Siostra przestała pracować, zaczęła grzebać mi w rzeczach, chodzi po domu i gada "do siebie" jak bardzo mnie nienawidzi i jaką to wielką krzywdę jej wyrządziłam (myślę że to już zahacza lekko o problemy psychiczne). Ojciec natomiast stale krzyczy i wyzywa mojego narzeczonego. Wyzywa go w sposób wulgarny i ordynarny (nie chce nawet przytaczać tych słów). Ostatnio jednak zaczął wyzywac się też na mnie (ciągle wydaje rozkazy i polecenia, nie pozwala usiąść ani na chwilę, wchodzi bez pukania do mojego pokoju, krytykuje że do niczego się nie nadaję, że jestem głupia itd...). Po wielu rozmowach z moim narzeczonym i jego olewaniu sprawy do wypowiedzenia zdania "jak zwykle przesadzasz" i usłyszeniu od jego ojca że "do niczego się nie nadaję" postanowiłam opuścić ten dom i wyjechać do rodziny. Mój narzeczony natomiast nie daje za wygraną i postanowił na siłę sprowadzić mnie z powrotem. Obiecuje, że będzie mnie bronił i będzie mnie wspierał. Postawiłam mu ultimatum, że nie wrócę chyba że zamieszkamy w oddzielnym domu bez jego rodziny. Powiedziałam że jego ojciec jest cholerykiem. On natomiast cały czas go broni mówiąc, że "on wcale tak nie myśli". Z jednej strony bardzo kocham mojego narzeczonego, ale z 2 czy miłość wymaga poświęcenia swojej godności, prywatności i dobrego samopoczucia?

Jeżeli jest tutaj jakakolwiek dobra dusza, która zechciałaby wypowiedzieć się jakkolwiek w tym temacie to bardzo proszę o pomoc!

Uciekaj Dziewczyno póki ślubu nie masz i dziecka! Poczytaj wątki na tym forum, co opisują dziewczyny, które mieszkają z teściami, szwagrami w jednym domu, w jednym gospodarstwie i jak są traktowane... a nie mają dokąd uciec, bo slub, bo dziecko, bo nie mają własnych dochodów, a pan mąż nie widzi nic złego w sytuacji .... poczytaj wątki i zastanów się, czy tego chcesz dla siebie i swoich dzieci ...bo lepiej raczej nie będzie, skoro już jest źle.
Może przeprowadzka do tylko własnego, wspólnego domu z narzeczonym coś zmieni? Ale wtedy pewnie musiałabyś pracować poza gospodarstwem, na Twoim miejscu nie chciałabym być codziennie popychadłem, a i własne pieniądze zawsze warto mieć. Nie wiadomo, jaki styl bycia będzie miał za jakiś czas Twój mąż skoro w takim domu dorastał i cały czas żyje, innych wzorców nie ma....

15

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Twój partner najwidoczniej jest przyzwyczajony do takiego traktowania, więc dla niego to "normalne".
Ale to nie jest normalne.

Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.
- David Hilbert

16

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
anka9398 napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Napisałaś o narzeczonym: "ma zamiar odziedziczyć całe to gospodarstwo". A co z siostrą?
O sobie: "wchodzi bez pukania do mojego pokoju". W jaki sposób tam jakikolwiek pokój jest twój?
Może zaczęliście się z narzeczonym tam szarogęsić nie zważając na plany reszty domowników i powstał konflikt.

Tak jak pisałam, moja przeprowadzka odbyła się za zgodą wszystkich domowników, nawet wręcz to ojciec narzeczonego nalegał na moje wprowadzenie się. A potem nagle wszystko się zmieniło. Ja nikomu w drogę nie wchodziłam a tu nagle wszyscy się na mnie uwzięli i zaczęli każdym złem świata obwiniać mnie.

Jeżeli tak było jak napisałaś to widocznie im się 'odwidziało".
I bardzo dobrze się stało, ze zobaczyłaś jaka tam może być atmosfera teraz a nie np. po ślubie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

17

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Zgadzam się z przedmówczyniami - on się do tego przyzwyczaił i nie widzi w tym nic złego.

Moim zdaniem największym problemem jest zachowanie Twojego partnera. Wahasz się, bo chodzi o to, jak traktuje Cię jego rodzina. To teraz wyobraź sobie sytuację, w której ktoś obcy dla niego nazywa Cię głupią, krzyczy, obraża Cię, a Twój chłopak na to: "to nic takiego, on taki jest". Jego rodzina nie jest /tak/ ważna, można się wyprowadzić, możesz nie mieć z nimi kontaktu, ale co to zmieni w sprawie chłopaka, który pozwala Cię tak traktować i nie widzi w tym problemu? A, jakby tego było mało, który - zamiast Cię bronić - próbuje z powrotem ściągnąć Cię w takie środowisko? Tu naprawdę nie chodzi o jego rodzinę, to ON nie jest materiałem na partnera.

18

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
Kleoma napisał/a:

Napisałaś o narzeczonym: "ma zamiar odziedziczyć całe to gospodarstwo". A co z siostrą?
O sobie: "wchodzi bez pukania do mojego pokoju". W jaki sposób tam jakikolwiek pokój jest twój?
Może zaczęliście się z narzeczonym tam szarogęsić nie zważając na plany reszty domowników i powstał konflikt.

Nie zgodzę się z Twoją wypowiedzią. Nieważne na jakich zasadach jest w domu. Gościem, narzeczoną brata itp nikt nie ma prawa wchodzić jej do pokoju i przeglądać prywatnych rzeczy. Do nastoletnich dzieci też wchodzisz bez pukania? To jest brak kultury i poszanowania.
A wracając do Ciebie autorko faktycznie rozmowa jak najbardziej przydałaby się. Jeżeli to nic nie wniesienie to uciekaj. Jak ktoś pisał wyżej póki jeszcze jesteś wolna.

19

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
WiolaK napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Napisałaś o narzeczonym: "ma zamiar odziedziczyć całe to gospodarstwo". A co z siostrą?
O sobie: "wchodzi bez pukania do mojego pokoju". W jaki sposób tam jakikolwiek pokój jest twój?
Może zaczęliście się z narzeczonym tam szarogęsić nie zważając na plany reszty domowników i powstał konflikt.

Nie zgodzę się z Twoją wypowiedzią. Nieważne na jakich zasadach jest w domu. Gościem, narzeczoną brata itp nikt nie ma prawa wchodzić jej do pokoju i przeglądać prywatnych rzeczy. Do nastoletnich dzieci też wchodzisz bez pukania? To jest brak kultury i poszanowania.
A wracając do Ciebie autorko faktycznie rozmowa jak najbardziej przydałaby się. Jeżeli to nic nie wniesienie to uciekaj. Jak ktoś pisał wyżej póki jeszcze jesteś wolna.

Jak najbardziej nie powinno się wchodzić bez pukania do pokoju gdzie przebywa młoda kobieta. czy ktokolwiek obcy domownikom.
W mojej wypowiedzi chodziło mi o to, że autorka napisała, że to "mój" pokój.
Tak jakby naprawdę był jej.
Gdyby użyła słów "do pokoju w którym przebywam" to bym nie zwracała na to uwagi.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

20 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2021-10-09 17:31:06)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
anka9398 napisał/a:

[...] Wszystko zmieniło się kiedy zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Siostra przestała pracować, zaczęła grzebać mi w rzeczach, chodzi po domu i gada "do siebie" jak bardzo mnie nienawidzi i jaką to wielką krzywdę jej wyrządziłam (myślę że to już zahacza lekko o problemy psychiczne). Ojciec natomiast stale krzyczy i wyzywa mojego narzeczonego. Wyzywa go w sposób wulgarny i ordynarny (nie chce nawet przytaczać tych słów). Ostatnio jednak zaczął wyzywac się też na mnie (ciągle wydaje rozkazy i polecenia, nie pozwala usiąść ani na chwilę, wchodzi bez pukania do mojego pokoju, krytykuje że do niczego się nie nadaję, że jestem głupia itd...). Po wielu rozmowach z moim narzeczonym i jego olewaniu sprawy do wypowiedzenia zdania "jak zwykle przesadzasz" i usłyszeniu od jego ojca że "do niczego się nie nadaję"[...]


[...] Jeżeli ktoś wyraża swoje żale po prostu stojąc po kilka godzin dziennie, czepia się o wszystko co się powie, zrobi, obraża nie tylko mnie ale również swojego brata i ojca słowami o których nie chce wspominać, wzywa policję 5 razy dziennie i wszystkim na mieście opowiada jaka to ja jestem niedobra to nie jest normalne. A ojciec nie potrafi panować nad swoimi emocjami. Potrafi rozwalić pół kuchni bo ktoś tam zamiast 2l mleka cielakowi podał 2,5 l (sytuacja autentyczna). Takich sytuacji jest więcej, ale nie będę o wszystkich pisać bo to można by książkę napisać[...]

To pokazuje z jakimi osobami masz do czynienia. Możesz do nich dołączyć i godzić się na takie życie albo  nie godzić się i odejść. Nie można zmienić innych ludzi, można tylko zmienić siebie, więc jedyne na co masz wpływ to dopasowanie się  do  warunków jakie panują w tym domu i akceptacja powyższego albo rezygnacja z takiego życia. To czego chce Twój chłopak nie ma wpływu na zachowanie jego siostry i ojca. On chce jednego a oni zupełnie czegoś innego, a Ty wprowadzając się do tego domu dostajesz  wszystko w komplecie. Możesz to wziąć albo odrzucić - Ty decydujesz.

21

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

To się nie uda z jednego powodu, mianowicie Twój narzeczony jest po stronie ojca, broni jego, nie Ciebie.

Teraz gdy się wyprowadzilas, obiecuje że będzie Cię bronił, ale to tylko tymczasowe.

Nie wchodziłabym do takiej rodziny. Nawet jeśli Cię nie lubią, jeśli Twoje wprowadzenie się odkryło jakieś konflikty, to powinno się o tym rozmawiać w cywilizowany sposób, bez wyzwisk. To, co odpisujesz to patologia.

22

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Przeczytałem. Hurra! Bardzo dobrze postąpiłaś:

anka9398 napisał/a:

...opuścić ten dom i wyjechać do rodziny.

Tak trzymaj.


.. nie wrócę chyba że zamieszkamy w oddzielnym domu bez jego rodziny.

smile smile Utrzymaj to stanowisko.




czy miłość wymaga

Miłość nie wymaga. Miłość po prostu jest.


poświęcenia swojej godności, prywatności i dobrego samopoczucia?

Poświęcenie jest grzechem. Zostałaś właśnie ukarana, ale z tego wybrnęłaś. 
Jeśli lekcja nie była wystarczająco bolesna, to znowu możesz iść tam zamieszkać i przypomnieć sobie lekcję.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

23

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Szczerze mówiąc w przypadku takiego domu, to moim zdaniem jedyne rozsądne wyjście dla dziecka (tutaj to partner) jeśli nie ma swojej nieruchomości, ziemi, to zdobyć inny zawód i odejść. Jak zostaje w takiej zależności od toksycznego rodzica / rodziny, to nie ma szansy na normalne życie. On tam też jest popychadłem, mimo, że pewnie nie chcieliby aby odszedł. Nie obroni ani siebie ani Ciebie, bo nie ma przebicia. Jest zależny, pewnie nie chciałby zostać wydziedziczony.

Też miałam chore relacje w domu i nie zdecydowałabym się na powtórkę z rozrywki w życiu dorosłym.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

24 Ostatnio edytowany przez uczenczarnoksieznika (2021-10-09 19:08:14)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Przykro to stwierdzić, ale dla tych ludzi jesteś elementem obcym i oni zawsze będą mówić, że przyszłaś z reklamówką uwłaszczyć się na ich majątku. Siostra Twojego partnera widzi w Tobie naturalne zagrożenie dla jej pozycji stąd jej wrogie nastawienie. Niestety niektórzy ludzie zwłaszcza z głębokich prowincji mają takie podejście, że uważają, że dziecko rolnika może mieć żonę, ale albo z tej samej albo sąsiedniej wioski. Dobrze te schematy opisała Feniks. Będą o Tobie mówić, że Pani z miasta przyjechała i się rządzi na ich gospodarce. A Twój chłop jak nie ma jaj i nie stoi za Tobą w tej sprawie to chyba nie ma czego żałować i warto rozejrzeć się za kimś innym. Pozostanie w tym miejscu to jedynie proszenie się o kłopoty na własne życzenie.

25 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-10-09 19:54:34)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
anka9398 napisał/a:

Witam serdecznie,
mam problem z rodziną mojego narzeczonego. Jesteśmy razem od 3 lat a od 2 miesięcy mieszkamy razem. Mój narzeczony jest synem gospodarza na wsi i ma zamiar odziedziczyć całe gospodarstwo. Ja natomiast jestem z miasta, ale mam ogromne zamiłowanie do pracy ze zwierzętami, więc zamierzałam wraz z nim zająć się obowiązkami w gospodarstwie. Mój ukochany mieszka wraz z ojcem i starszą siostrą. Ojciec po rozwodzie a siostra stara panna. Dopóki przyjeżdżałam na weekendy to wszystko było w porządku - uczyłam się pracy na gospodarstwie a rodzina jako tako mnie akceptowała. Wszystko zmieniło się kiedy zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Siostra przestała pracować, zaczęła grzebać mi w rzeczach, chodzi po domu i gada "do siebie" jak bardzo mnie nienawidzi i jaką to wielką krzywdę jej wyrządziłam (myślę że to już zahacza lekko o problemy psychiczne).


To bardzo fajnie, ale nie uważasz, że to jest ich gospodarstwo i mogą nie chcieć aby ktokolwiek rościł sobie do niego jakieś pretensje. Być może Twoje zamiary wcale im nie odpowiadają względem ich gospodarstwa. Najwyraźniej odbierają Cię jako intruza, który wchodzi z butami w ich gospodarstwo. I wcale nie chcą Twojej pracy i wkładu w to gospodarstwo. Tym sposobem w pewnym sensie jesteś też zagrożeniem. Może siostra narzeczonego obawia się, że kiedy okażesz się dobrą gospodynią ojciec narzeczonego zmieni zdanie i nie wiadomo jeszcze jak podzieli w przyszłości gospodarstwem. Możesz być i intruzem i zagrożeniem, jednym albo drugim lub łącznie.

anka9398 napisał/a:

Ojciec natomiast stale krzyczy i wyzywa mojego narzeczonego. Wyzywa go w sposób wulgarny i ordynarny (nie chce nawet przytaczać tych słów). Ostatnio jednak zaczął wyzywac się też na mnie (ciągle wydaje rozkazy i polecenia, nie pozwala usiąść ani na chwilę, wchodzi bez pukania do mojego pokoju, krytykuje że do niczego się nie nadaję, że jestem głupia itd...). Po wielu rozmowach z moim narzeczonym i jego olewaniu sprawy do wypowiedzenia zdania "jak zwykle przesadzasz" i usłyszeniu od jego ojca że "do niczego się nie nadaję" postanowiłam opuścić ten dom i wyjechać do rodziny. Mój narzeczony natomiast nie daje za wygraną i postanowił na siłę sprowadzić mnie z powrotem. Obiecuje, że będzie mnie bronił i będzie mnie wspierał. Postawiłam mu ultimatum, że nie wrócę chyba że zamieszkamy w oddzielnym domu bez jego rodziny. Powiedziałam że jego ojciec jest cholerykiem. On natomiast cały czas go broni mówiąc, że "on wcale tak nie myśli". Z jednej strony bardzo kocham mojego narzeczonego, ale z 2 czy miłość wymaga poświęcenia swojej godności, prywatności i dobrego samopoczucia?

A tu masz prawdziwą próbkę ich rodziny. Oni się nie zmienią. Do takiej rodziny wejdziesz.

26

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Zastanawia mnie ta policja wzywana 5 razy dziennie.
Mieszkam na wsi, też się tu policję wzywa w niektórych rodzinach gdy dochodzi do rękoczynów, pobicia lub jego prób, gróźb podpalenia, kradzieży sprzętu, pieniędzy..
Przeważnie to się dzieje w patologicznych rodzinach gdzie alkohol jest na pierwszym miejscu.
W innych przypadkach jest to wezwanie nieuzasadnione.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

27

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi
Kleoma napisał/a:

Zastanawia mnie ta policja wzywana 5 razy dziennie.
Mieszkam na wsi, też się tu policję wzywa w niektórych rodzinach gdy dochodzi do rękoczynów, pobicia lub jego prób, gróźb podpalenia, kradzieży sprzętu, pieniędzy..
Przeważnie to się dzieje w patologicznych rodzinach gdzie alkohol jest na pierwszym miejscu.
W innych przypadkach jest to wezwanie nieuzasadnione.

Właśnie chodzi o nieuzasadnione wezwania. Właściwie to policja już nawet nie przyjeżdża. W rejonie jest 5 policjantów którzy znają sytuację i wiedzą że nie mają czego szukać na miejscu.

28

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Naprawdę rozważasz powrót tam i pracę na tym gospodarstwie?   Nawet mieszkając w osobnym domu nic się nie zmieni bo ojciec i siostra do budynków inwentarskich przecież dostęp będą mieli.
Może ci nikt nie będzie grzebał w rzeczach czy właził do pokoju bez pukania ale awanturę na podwórku ci nadal zrobi.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

29

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

To co w tym temacie wydaje mi się dziwne to że przy poprzednich przyjazdach i to nie przelotnych przecież nic nie wskazywało  na takie dramy w czasie obecnym
Tak jakby coś w tym układzie zaszło o czym autorka albo nie mówi, albo nie wie  bo to coś pomiędzy tamtą  trójką.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

30 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-10-11 21:43:32)

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Z ludźmi, którzy są zaburzeni życie jest nieprzewidywalne. Co najmniej ta siostra wygląda na mocno zoburzoną.
Ci ludzie sami mogą nawet nie wiedzieć, że są zaburzeni, uważać że ich zachowanie jest "normalne". Nawet zaburzeni czy chorzy psychicznie ludzie potrafią się często zachowywać w akceptowalny sposób (przez jakiś czas).

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

31

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Może chodzi o stronę finansową.
Czwarta osoba do podziału zysków.
Może ojciec/siostra doszli do wniosku, że autorka zbyt mało robi, popełnia za dużo błędów, nie stara się tak jak się starała przyjeżdżając tylko na weekendy.
Nie znam się na żywieniu cieląt ale 2.5 litra mleka a nie 2 litry to może być szkodliwe dla cielaka skutkujące np. biegunką.
Albo zabrakło dla innego te pół litra.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

32

Odp: Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Jaki sens jest usprawiedliwiać to, że facet nie panuje nad sobą i wpada w furię? Powód wydaje się błachy, ale nawet jeśli byłby to powód do złości, to jego sposób reagowania nie jest zdrowy. Oni oboje są zdrowo rąbnięci nie ubierając tego w ładne słówka.

"Jeżeli ktoś wyraża swoje żale po prostu stojąc po kilka godzin dziennie, czepia się o wszystko co się powie, zrobi, obraża nie tylko mnie ale również swojego brata i ojca słowami o których nie chce wspominać, wzywa policję 5 razy dziennie i wszystkim na mieście opowiada jaka to ja jestem niedobra to nie jest normalne. A ojciec nie potrafi panować nad swoimi emocjami. Potrafi rozwalić pół kuchni bo ktoś tam zamiast 2l mleka cielakowi podał 2,5 l (sytuacja autentyczna). Takich sytuacji jest więcej, ale nie będę o wszystkich pisać bo to można by książkę napisać. "

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzina narzeczonego mnie nienawidzi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021