Cześć!
Ogólnie rzadko radzę się kogokolwiek ale sytuacja przekroczyła wszelkie ramy- potrzebuję Waszej opinii. Czy któraś z Was była w sytuacji, w której Wasz partner używa w stosunku do Was wulgaryzmów? Na pewno tak... i jak to się skończyło?
Jesteśmy razem od 3-ech lat. Wiadomo, jest lepiej, jest gorzej ale ogólnie jesteśmy dobrą parą, stoimy za sobą, jeszcze do niedawna powiedziałabym, że Nasze partnerstwo jest świetne. I tutaj pojawia się "do niedawna". Mój partner nagminnie używa do mnie wulgaryzmów, nawet w błahych sytuacjach. Nie są do bezpośrednie wyzwiska typu "suka", "k..." itp tylko np "spier..., " jestes poj..."," co ty pier....", "wypier..." i wiele innych, które podwazaja moj autorytet jako partnerki. Tak sie dzieje w sytucjach nerwow, niezaleznie czy jest alkohol czy go nie ma ( bo wiem, ze niektorzy tak maja po alkoholu). Ja jestem osoba, powiedzmy ze, odporna- wiele rzeczy mnie nie rusza, wiele rzeczy zbywam bo mowie sobie" a dobra mial stresa" ale mam juz dosc. Sytuacja jest od dłuzszego czasu, praktycznie zdarza się to za kazdym razem kiedy mamy jakąkolwiek róznice zdan. Wielokrotnie rozmawialam z nim o tym, ze jest to dla mnie okropne, bardzo mnie to rani i niezaleznie od sytuacji, nie moze sie do mnie w ten sposob odzywac, on mnie niby rozumie, przeprasza a za chwile jest to samo. Co wiecej... co bardzo mnie niepokoi- jego tłumaczeniem na to jak sie do mnie odzywa jest tekst - "bo Ty.." Bo Ty zrobilas to, albo nie zrobilas tego, albo jestes taka, albo bo ty nie rozumiesz i wiele innych gownianych " bo Ty". Z tego co wiem, takie zachowania są objawem kompleksow i bezsilnosci... ale ku temu nie ma powodow, przynajmniej nie takich, ktore sa widoczne.
Pomijajac sytuacje tego typu- jest to facet kochany, uczynny, gotujacy, sprzatajacy, zaradny - o co chodzi? Proszę Was o opinie.