Hej, mam problem który dręczy mnie już od dłuższego czasu. Zacznę od początku, jako młoda osoba związałam się z chłopakiem (dalej X) byliśmy ze sobą jakieś 5lat.. Było różnie wydaje mi się, że był trochę toksyczny np on spał u koleżanki- ja nie mogłam u kolegi. Kiedy nie chciałam iść z nim do jego znajomych szarpnął mną a potem kazał się przepraszać, że go sprowokowałam.. Nasz związek pod koniec to było głównie przerwa-związek i tak z 5razy. W czasie jednej z tych przerw napisał do mnie mężczyzna (dalej Y) poznaliśmy się na mieście kilka lat temu, mieliśmy się na fb, ale dopiero teraz się odezwał. Pisało nam się miło, mimo, że czasem go olewałam, nie odpisywalam to zdecydowałam się na spotkanie i tu się dużo zmieniło poczułam motylki i zaczęłam się angażować. Wtedy po „przerwie” odezwał się X a ja zamiast to uciąć byłam z nim dalej jednocześnie angażując się tam a X chciałam dać do zrozumienia, że to koniec po czasie przestałam ukrywać, że z kimś pisze/widuje się ale X i tak był ze mną aż któregoś dnia napisał do mnie rano „Cześć” ja odpisałam i to był koniec naszego związku. W pewien sposób ulga a czułam jakiś brak. Związałam sie z Y jesteśmy teraz ponad 3 lata ze sobą, X związał się ze swoją koleżanka o która miałam się nie martwić, czułam zazdrość jak widziałam ich razem. A teraz z tego co wiem X sie rozstał, za jakiś czas na nowo zaobserwował mnie na instagramie. A ja cały czas o nim od wtedy myśle, myśle jak było mi z nim dobrze w łóżku, jak go kiedyś spotkałam w autobusie miałam nogi z waty.. Ale z Y czuje sie szczęśliwa, widzę, ze mu zależy. Kiedyś jak pokłóciliśmy się dość poważnie podobno płakał, że teraz go pewnie zostawię a on nie wyobraża sobie tego.. Jedyne powody o które sie kłócimy to 1. sprzątanie- ja pedantyczna on i jego rodzina (mieszkamy z jego mama i siostra) bałaganiarze 2. wtrącanie sie matki, gdy szlam na studia mowila mi, ze co to za kierunek w ogóle ja sie nie nadaje, ze kiedyś byłam ładniejsza, ze sobie nie poradzę w życiu itd a jego wykorzystuje, udaje, ze czegoś nie potrafi żeby on to wszystko robił a potem i tak mówi ze nawet nie pomaga jej..
No ale kiedy zostajemy sami, wychodzimy gdzieś spędza mi sie z nim czas super. Ale potem znowu przyśni mi sie X i zaczynam rozmyślać czy oby na pewno kocham Y. Nie wiem kompetnie co mam zrobić, mam mętlik w głowie. Liczę, ze może ktoś spojrzy na to co napisałam obiektywnie a nie jak ja z pełna gamą emocji.. Czuje sie źle z tym ze myśle o X będąc z Y.. Ale kiedy zaczynam myśleć nie wiem co czuje do Y i czy to oby na pewno miłość.
2 2021-06-25 11:05:04 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-25 12:15:30)
Ex czy obecny ?
X - nie
Y- nie
Ani jeden ani drugi ,pokochaj siebie najpierw zdrowo i w równowadze, uszanuj siebie, uspokój się,zacznij poważnie i z szacunkiem traktować ludzi w koło to taki znak będzie , że akceptujesz i lubisz siebie, zrób porządek z przeszłością ,pobądź sama w tym .teraz jeszcze jesteś głową we wspomnieniach, iluzjach, marzeniach, fantazjach, mrzonkach o zmienianiu tego co było nie tak wstecz,wywołujesz ciągle duchy,nie zgadzasz się głęboko z tym rozstaniem, przeciągasz strunę odnawiając sentymenty,obmyślasz strategię co zmodyfikować w relacjach z ex potencjalnie ,analizujesz,dostrzegłaś szansę dla siebie jak ex się rozstał z tą koleżanką ,chcesz wskrzesić trupa i żeby było doskonale w przyszłości chora to taktyka i sposób na emocje stąd zamieszanie i mętlik,rozpraszasz się.
Jak to sobie już wszystko w głowie robisz rozmyślając często, to umyka Ci dlatego to co masz bliziutko na wyciągnięcie ręki ,krzywdę robisz sobie, temu obecnemu, mamisz go i zwodzisz, to dlaczego on ten obecny się daje tak urabiać to inna sprawa.Jego matka Ciebie nieźle wyczuwa Twoją nieszczerość i niepewność.Roszczeniowa jesteś po za tym, inni mają Ciebie zabawiać i sprawiać wywoływać szczęście za Ciebie, na różne sposoby,mają Ci coś dawać,obecny się uzależnia od Ciebie ,co mam wrażenie z jednej strony zachwyca a z drugiej przeraża ,zaborcze się to wydaje u was dwojga, powielasz wzór ten z ex ,a obecny to trochę plaster, który już zaczyna się zużywać, ale bywa jeszcze przydatny czasem i taki jest oddany, boi się że Ciebie straci,masz nad nim kontrolę.Mamusia i księżniczka taka trochę z Ciebie wychodzi ,wychowywać dorosłego byka i trzymać go na smyczy ,z tego obecnego wychodzi chłopczyk/syneczek dlatego tak wam "dobrze".
Dopiero jak nasiąkniesz miłością do siebie i poczujesz gotowość to podziel się miłością i szczęściem z kimś kto kocha siebie i jest szczęśliwy,rozpoznasz go na pewno, wymienicie się miłością i szczęściem wymiana jest fajna ponieważ ludzie są różni i podobni jednocześnie,taka wymiana to coś nowego
i może powstanie z tego zdrowa i piękna więź w wolności ,inspirując się nawzajem .
To tak filozoficznie przy piątku .