Dać szansę? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Dać szansę?

Dzień dobry,
proszę o opinię postronne osoby bo już sama nie wiem..
Przed ślubem nigdy nie odezwał się do mnie w wulgarny sposób teraz każde moje zwrócenie uwagi w delikatny sposób reaguje agresją słowną. Zwykła uwaga uważaj bo ktoś wkroczył na jezdnie jest powodem do oskarżania że bronię patologii, raz nawet powiedział że mi przyp... Jestem osobą wrażliwą nawet w trudnych momentach nie jestem w stanie w taki sposób się do niego odezwać. Denerwują go moje koleżanki, wszystkie są jego zdaniem głupie a po za tym utrzymuje się relacje tylko z osobami które są w stanie mi pomóc czyli coś mogę od nich uzyskać. Zbyt długa rozmowa telefoniczna z kimś innym (raz na tydzień ) też jest problemem wtedy komunikuje że czas to zakończyć. Jak muszę zostać po godzinach w pracy odpisuje że mu przykro (nie spędzam z nim czasu)choć to  zazwyczaj 1 godzina dłużej. Pod pozorem troski teraz już to wiem muszę pisać sms że wracam do domu, jak spóźniłam się godzinę z siłowni była awantura(choć wiedział że jestem ze znajomą którą też zna). Przez parę lat nie przeszkadzała mu moja rodzina, teraz to patologia, popłakałam sie bo przecież ja jestem z tej rodziny na co on że ja mam jeszcze szansę nad sobą pracować. Oskarża mnie bezpodstawnie że siedzę z telefonem to może z kimś smsuje, sprawdza mi konto bo myśli że pewnie pieniądze daję mojej rodzinie. Jesli sie buntuję że to upokarzające że tak myśli i nie pokaże konta wtedy dał mi czas 2 dni na spakowanie albo pokaże konto. Bliskości nie ma żadnej między nami bo zawsze ma jakąś wymówkę, a to spać nie może więc siedzi do późna aż zasnę. To tylko część z sytuacji za dużo by opisywać. Jestem już wykończona nie wiem co robić tyle razy rozmawiałam ale to tylko monolog z mojej strony.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dać szansę?

Nie wiesz co robić? smile Czy się boisz TO zrobić?

3

Odp: Dać szansę?
KoloroweSny napisał/a:

Nie wiesz co robić? smile Czy się boisz TO zrobić?

Wiem ale też boję niestety, czasem mam myśli że może powinnam bardziej się postarać wiem brzmi to idiotycznie.

4 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2021-05-07 19:01:26)

Odp: Dać szansę?

Skoro wiesz co robic ale sie boisz i wiesz ze opcja starania sie jest idiotyczna, to czego od nas tutaj oczekujesz?

5

Odp: Dać szansę?
Oliwia40 napisał/a:

Dzień dobry,
proszę o opinię postronne osoby bo już sama nie wiem..
Przed ślubem nigdy nie odezwał się do mnie w wulgarny sposób teraz każde moje zwrócenie uwagi w delikatny sposób reaguje agresją słowną. Zwykła uwaga uważaj bo ktoś wkroczył na jezdnie jest powodem do oskarżania że bronię patologii, raz nawet powiedział że mi przyp... Jestem osobą wrażliwą nawet w trudnych momentach nie jestem w stanie w taki sposób się do niego odezwać. Denerwują go moje koleżanki, wszystkie są jego zdaniem głupie a po za tym utrzymuje się relacje tylko z osobami które są w stanie mi pomóc czyli coś mogę od nich uzyskać. Zbyt długa rozmowa telefoniczna z kimś innym (raz na tydzień ) też jest problemem wtedy komunikuje że czas to zakończyć. Jak muszę zostać po godzinach w pracy odpisuje że mu przykro (nie spędzam z nim czasu)choć to  zazwyczaj 1 godzina dłużej. Pod pozorem troski teraz już to wiem muszę pisać sms że wracam do domu, jak spóźniłam się godzinę z siłowni była awantura(choć wiedział że jestem ze znajomą którą też zna). Przez parę lat nie przeszkadzała mu moja rodzina, teraz to patologia, popłakałam sie bo przecież ja jestem z tej rodziny na co on że ja mam jeszcze szansę nad sobą pracować. Oskarża mnie bezpodstawnie że siedzę z telefonem to może z kimś smsuje, sprawdza mi konto bo myśli że pewnie pieniądze daję mojej rodzinie. Jesli sie buntuję że to upokarzające że tak myśli i nie pokaże konta wtedy dał mi czas 2 dni na spakowanie albo pokaże konto. Bliskości nie ma żadnej między nami bo zawsze ma jakąś wymówkę, a to spać nie może więc siedzi do późna aż zasnę. To tylko część z sytuacji za dużo by opisywać. Jestem już wykończona nie wiem co robić tyle razy rozmawiałam ale to tylko monolog z mojej strony.

Szczerze mówiąc, to jestem bardzo zaskoczona i ogromnie się dziwię, że po latach tak obrzydliwego i okropnego traktowania, Ty chciałabyś od niego bliskości?
W jaki sposób byłabyś w stanie zmusić się do tego po tych upokorzeniach i pogardzie jakiej od niego ciągle doznajesz?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

6

Odp: Dać szansę?
KoloroweSny napisał/a:

Skoro wiesz co robic ale sie boisz i wiesz ze opcja starania sie jest idiotyczna, to czego od nas tutaj oczekujesz?

Boje sie że może będzie sie mścił na mnie i mam poczucie winy że to ja odejdę, zaczynam zdawać sobie sprawę jak to wygląda bo zaczęłam pracować nad sobą. Żal mi tego czasu, zawiedzionych nadzieji. Może potrzeba mi przysłowiowego kopa, jak jest sie dosyć długo w takiej sytuacji myslisz że może jeszcze sie ułoży, zrozumie sama niewiem zagubiona jestem.

7

Odp: Dać szansę?
IsaBella77 napisał/a:
Oliwia40 napisał/a:

Dzień dobry,
proszę o opinię postronne osoby bo już sama nie wiem..
Przed ślubem nigdy nie odezwał się do mnie w wulgarny sposób teraz każde moje zwrócenie uwagi w delikatny sposób reaguje agresją słowną. Zwykła uwaga uważaj bo ktoś wkroczył na jezdnie jest powodem do oskarżania że bronię patologii, raz nawet powiedział że mi przyp... Jestem osobą wrażliwą nawet w trudnych momentach nie jestem w stanie w taki sposób się do niego odezwać. Denerwują go moje koleżanki, wszystkie są jego zdaniem głupie a po za tym utrzymuje się relacje tylko z osobami które są w stanie mi pomóc czyli coś mogę od nich uzyskać. Zbyt długa rozmowa telefoniczna z kimś innym (raz na tydzień ) też jest problemem wtedy komunikuje że czas to zakończyć. Jak muszę zostać po godzinach w pracy odpisuje że mu przykro (nie spędzam z nim czasu)choć to  zazwyczaj 1 godzina dłużej. Pod pozorem troski teraz już to wiem muszę pisać sms że wracam do domu, jak spóźniłam się godzinę z siłowni była awantura(choć wiedział że jestem ze znajomą którą też zna). Przez parę lat nie przeszkadzała mu moja rodzina, teraz to patologia, popłakałam sie bo przecież ja jestem z tej rodziny na co on że ja mam jeszcze szansę nad sobą pracować. Oskarża mnie bezpodstawnie że siedzę z telefonem to może z kimś smsuje, sprawdza mi konto bo myśli że pewnie pieniądze daję mojej rodzinie. Jesli sie buntuję że to upokarzające że tak myśli i nie pokaże konta wtedy dał mi czas 2 dni na spakowanie albo pokaże konto. Bliskości nie ma żadnej między nami bo zawsze ma jakąś wymówkę, a to spać nie może więc siedzi do późna aż zasnę. To tylko część z sytuacji za dużo by opisywać. Jestem już wykończona nie wiem co robić tyle razy rozmawiałam ale to tylko monolog z mojej strony.

Szczerze mówiąc, to jestem bardzo zaskoczona i ogromnie się dziwię, że po latach tak obrzydliwego i okropnego traktowania, Ty chciałabyś od niego bliskości?
W jaki sposób byłabyś w stanie zmusić się do tego po tych upokorzeniach i pogardzie jakiej od niego ciągle doznajesz?

Dopiero teraz zaczynam to sobie uzmysławiać, kiedyś też jak słyszałam takie opowieści to jedyna odpowiedz była uciekać a teraz sama jestem w takiej sytuacji i to już nie jest takie proste. Myśle o terapii ale tylko dla siebie.

8

Odp: Dać szansę?

Daj szansę. Sobie.


Nie myśl o tym, by pójść na terapię tylko idź na nią i bądź zdeterminowaną w walce z samą sobą o siebie. Gdy odzyskasz poczucie własnej wartości, odzyskasz godność i szacunek do samej siebie, sama odpowiesz sobie na wszystkie zadane tu pytania, rozwiejesz wszelkie wątpliwości. Wtedy też nie zaczniesz rozmyślać o tym, czy jakieś działanie jest trudne czy proste, ale o tym, jak to - co niedawno uważałaś za oczywiste - zrobić.

Wejdź na którąkolwiek ze stron Niebieskiej Linii i przeczytaj o przemocy domowej, jesteś jej ofiarą. Znajdziesz tam też informacje prawne, także adresy instytucji, w których możesz znaleźć pomoc.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-05-07 20:07:54)

Odp: Dać szansę?
Oliwia40 napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:
Oliwia40 napisał/a:

Dzień dobry,
proszę o opinię postronne osoby bo już sama nie wiem..
Przed ślubem nigdy nie odezwał się do mnie w wulgarny sposób teraz każde moje zwrócenie uwagi w delikatny sposób reaguje agresją słowną. Zwykła uwaga uważaj bo ktoś wkroczył na jezdnie jest powodem do oskarżania że bronię patologii, raz nawet powiedział że mi przyp... Jestem osobą wrażliwą nawet w trudnych momentach nie jestem w stanie w taki sposób się do niego odezwać. Denerwują go moje koleżanki, wszystkie są jego zdaniem głupie a po za tym utrzymuje się relacje tylko z osobami które są w stanie mi pomóc czyli coś mogę od nich uzyskać. Zbyt długa rozmowa telefoniczna z kimś innym (raz na tydzień ) też jest problemem wtedy komunikuje że czas to zakończyć. Jak muszę zostać po godzinach w pracy odpisuje że mu przykro (nie spędzam z nim czasu)choć to  zazwyczaj 1 godzina dłużej. Pod pozorem troski teraz już to wiem muszę pisać sms że wracam do domu, jak spóźniłam się godzinę z siłowni była awantura(choć wiedział że jestem ze znajomą którą też zna). Przez parę lat nie przeszkadzała mu moja rodzina, teraz to patologia, popłakałam sie bo przecież ja jestem z tej rodziny na co on że ja mam jeszcze szansę nad sobą pracować. Oskarża mnie bezpodstawnie że siedzę z telefonem to może z kimś smsuje, sprawdza mi konto bo myśli że pewnie pieniądze daję mojej rodzinie. Jesli sie buntuję że to upokarzające że tak myśli i nie pokaże konta wtedy dał mi czas 2 dni na spakowanie albo pokaże konto. Bliskości nie ma żadnej między nami bo zawsze ma jakąś wymówkę, a to spać nie może więc siedzi do późna aż zasnę. To tylko część z sytuacji za dużo by opisywać. Jestem już wykończona nie wiem co robić tyle razy rozmawiałam ale to tylko monolog z mojej strony.

Szczerze mówiąc, to jestem bardzo zaskoczona i ogromnie się dziwię, że po latach tak obrzydliwego i okropnego traktowania, Ty chciałabyś od niego bliskości?
W jaki sposób byłabyś w stanie zmusić się do tego po tych upokorzeniach i pogardzie jakiej od niego ciągle doznajesz?

Dopiero teraz zaczynam to sobie uzmysławiać, kiedyś też jak słyszałam takie opowieści to jedyna odpowiedz była uciekać a teraz sama jestem w takiej sytuacji i to już nie jest takie proste. Myśle o terapii ale tylko dla siebie.

Zawsze prosto jest mówić z boku. Inaczej jak ktoś już w tym siedzi.

Terapia to bardzo dobry pomysł.
Drugiego człowieka nie zmienisz, chyba, że on tego chce.

10

Odp: Dać szansę?
Oliwia40 napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:

Skoro wiesz co robic ale sie boisz i wiesz ze opcja starania sie jest idiotyczna, to czego od nas tutaj oczekujesz?

Boje sie że może będzie sie mścił na mnie i mam poczucie winy że to ja odejdę, zaczynam zdawać sobie sprawę jak to wygląda bo zaczęłam pracować nad sobą. Żal mi tego czasu, zawiedzionych nadzieji. Może potrzeba mi przysłowiowego kopa, jak jest sie dosyć długo w takiej sytuacji myslisz że może jeszcze sie ułoży, zrozumie sama niewiem zagubiona jestem.

Oliwio, mam do Ciebie jedną prośbę.
Przeczytaj swój pierwszy post w tym temacie, ale tak, jakbyś czytała o sytuacji np. swojej młodszej siostry (nawet jeżeli nie masz młodszej siostry) albo córki w przyszłości.

Czy wtedy doradziłabyś im danie facetowi kolejnej szansy?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11

Odp: Dać szansę?

Zwiewaj i to w podskokach!

12

Odp: Dać szansę?
Britan napisał/a:
Oliwia40 napisał/a:

Dopiero teraz zaczynam to sobie uzmysławiać, kiedyś też jak słyszałam takie opowieści to jedyna odpowiedz była uciekać a teraz sama jestem w takiej sytuacji i to już nie jest takie proste. Myśle o terapii ale tylko dla siebie.

Zawsze prosto jest mówić z boku. Inaczej jak ktoś już w tym siedzi.

To prawda. Szczególnie, że często są zależności finansowe, dzieci, zniszczone poczucie wartości, brak wiary, że można poradzić sobie samemu.
Oliwia a co Ciebie zatrzymuje? Co powoduje, że jeszcze jesteś w związku, gdzie jesteś tak traktowana?

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.
Odp: Dać szansę?
szeptem napisał/a:

Zwiewaj i to w podskokach!

Nie w podskokach tylko podejmij decyzje i zacznij ją rozważnie realizować. Spokojnie zabezpiecz swoje finanse, mieszkanie dla siebie, formalności......i jak ponownie otrzymasz propozycje by się spakować w 2 dni.....to się pakujesz i wychodzisz. Wycofujesz się się nie pochopnie a konsekwentnie na z góry przygotowaną pozycję.

14

Odp: Dać szansę?

Ja też radzę przygotować się do odejścia. Finanse, jakieś lokum. Wierzę, że cokolwiek, wynajęty pokój w spokojnym miejscu jest lepsze niż znoszenie upokorzeń. Żadne pieniądze nie są tego warte. Jesteś dorosła, możesz to zrobić. Nie akceptuj złego traktowania, nie przyzwyczajaj się do tego.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

15

Odp: Dać szansę?
zwyczajny gość napisał/a:
szeptem napisał/a:

Zwiewaj i to w podskokach!

Nie w podskokach tylko podejmij decyzje i zacznij ją rozważnie realizować. Spokojnie zabezpiecz swoje finanse, mieszkanie dla siebie, formalności......i jak ponownie otrzymasz propozycje by się spakować w 2 dni.....to się pakujesz i wychodzisz. Wycofujesz się się nie pochopnie a konsekwentnie na z góry przygotowaną pozycję.

To by było piękne, szach - mat. Ale by się koleś zdziwił ... big_smile

16

Odp: Dać szansę?

To jest piękne jak sobie zdajesz sprawę, że nie musisz znosić złego traktowania i jesteś w stanie postawić granicę, zrobić to co dobre dla siebie i żyć spokojnie.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

17

Odp: Dać szansę?

Ale po co od razu uciekać?
Zawsze można zmienić siebie i swoje podejście do męża.
Można np. przestać przejmować się jego fochami i pasywno-biernymi formami przemocy. Można dobierać sobie znajomości wg własnych preferencji i chęci zamiast kierować się wytycznymi i wskazówkami męża. Można wysłać sms, że będziesz w domu poźniej, bo masz ochotę się z kimś spotkać albo tego wymaga sytuacja w pracy i nie mieć z tego powodu poczucia winy, bo przeciez dorosły człowiek może się sobą zając przez godzinę czy dwie.
Można by tak dalej. Chodzi o to, żeby się przyjrzeć sobie, bo nic się nie dzieje bez przyczyny. Związek, małżeństwo to życie we współzależności a nie symbioza, brak wolności i pełna odpowiedzialność za stany emocjonalne partnera.

18

Odp: Dać szansę?
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale po co od razu uciekać?
Zawsze można zmienić siebie i swoje podejście do męża.
Można np. przestać przejmować się jego fochami i pasywno-biernymi formami przemocy. Można dobierać sobie znajomości wg własnych preferencji i chęci zamiast kierować się wytycznymi i wskazówkami męża. Można wysłać sms, że będziesz w domu poźniej, bo masz ochotę się z kimś spotkać albo tego wymaga sytuacja w pracy i nie mieć z tego powodu poczucia winy, bo przeciez dorosły człowiek może się sobą zając przez godzinę czy dwie.
Można by tak dalej. Chodzi o to, żeby się przyjrzeć sobie, bo nic się nie dzieje bez przyczyny. Związek, małżeństwo to życie we współzależności a nie symbioza, brak wolności i pełna odpowiedzialność za stany emocjonalne partnera.

Zgadzam sie Magdaleno to bardzo proste przestać sie przejmować, też tak robiłam ale jak to zauważył że na mnie to nie działa w konkretnej sytuacji znalazł kolejny powód. Czy mieszkając razem dałabyś radę wytrzymać jak ktoś Cię ignoruje, śpi w innym pokoju, nie odzywa się i czeka aż Ty pierwsza wyciągniesz rękę na zgodę ? Ja rozmawiałam, mówiłam o swoich uczuciach, pytałam co on czuje jaki jest powód takiego zachowania i wiesz co usłyszałam bo ma prawo do takiego zachowania. Proponowałam terapię ale on sie na tym zna i uważa że to nie działa. Nie uważam by jakaś kłótnia dawała prawo wyrzucać kogos z domu bo to jego i on jest górą. Nie jestem roszczeniowa, zawsze za siebie płaciłam wakacje, wyjazdy, wyjścia do restauracji ale to wciąż za mało. Kupowałam rzeczy do domu nie żądając zwrotu połowy bo to jego mieszkanie, będąc razem dla mnie jest to naturalne. Mogłam zareagować wcześniej jak takie sytuacje sie zdarzały widocznie nie jestem tak asertywna i nie umiem upilnować granic czego sie zaczęłam uczyć ale to jeszcze długa droga przede mną.

19

Odp: Dać szansę?

Można przestać się przejmować, ale to nie jest rozwiązanie.
Bo to nie zmienia tego, ze jest się w związku z przemocowcem, który nas nie szanuje.
Teraz ogranicza się do słów. Jak przestanie reagować, to może przejść do czynów, żeby pokazać, że jego zdanie jest ważniejsze.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20

Odp: Dać szansę?

Rady typu nie zwracaj na niego uwagi, rób co chcesz są kierowane w twoja stronę od osób, które kompletnie nie mają pojęcia co przechodzisz. Uciekaj w podskokach - mimo tego że trafne nie jest dla ciebie oczywiste.

Ja będąc osoba świadoma tego co robię, wyszłam za właśnie takiego człowieka po 5 latach związku mimo tego, że wiedziałam jaki jest. Nie, nie zmienił się po ślubie, nie nie patrzył na dobro dziecka. Oskarżał mnie o wszystko, był chamem i bucem. Kazał mi nawet oddawać pieniądze za opony do auta bo ja nim też jeżdżę. Też chciałam bliskości - o Boże - to mi mówił znajdź sobie takiego co cię zadowoli. Odejdź póki nie macie wspólnych zobowiązań. Później będzie bardzo ciężko nie uwolnisz się przy dziecku. Na początku będzie wściekły ale dasz radę. Dla siebie.

21

Odp: Dać szansę?

Też mam doświadczenia z osobami, które podobnie się zachowywały (rodzina, nie partnerzy) i uważam, że nie warto marnować na to życia naiwnie licząc, że się to zmieni, naprawi, tłumacząc sobie, że da się wytrzymać, że może nie jest tak źle. Ja widziałam tylko sytuacje gdzie było coraz gorzej. Dasz się ściągać w dół, to wyrównasz do niskiego poziomu.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

22

Odp: Dać szansę?

A czy chcesz po 30 latach żałować swojego życia?  On się nie zmieni A jeśli już to na gorsze. Obudzisz się kiedyś w wirku 60-70 I uświadomisz sobie że całe życie wyglądało tak jak w tym opisie powyżej.  Czy warto? Czy z własnej woli chcesz aby ono takie właśnie było. Masz jeszcze czas by być szczęśliwą. Samą/ z kimś innym- to nie istotne, ale z poczuciem że nie musisz się nikomu tłumaczyć albo rezygnować z własnej rodziny.

23

Odp: Dać szansę?
Lady Loka napisał/a:

Można przestać się przejmować, ale to nie jest rozwiązanie.
Bo to nie zmienia tego, ze jest się w związku z przemocowcem, który nas nie szanuje.
Teraz ogranicza się do słów. Jak przestanie reagować, to może przejść do czynów, żeby pokazać, że jego zdanie jest ważniejsze.

To jest tak samo rozwiązanie, jak każde inne :-P

Wychodzę z założenia, że nic się nie dzieje bez powodów i ta para „tańczy” swój taniec. On gra na jej deficytach, bo ona mu na to pozwala, a dokładnie reaguje na jego kroki. Jest akcja - jest reakcja. Zdążyła już tyle mu wybaczyć, że sama nie zdaje sobie sprawy, że współtworzy toksyczny związek. Zatem można spróbować nie reagować albo reagować inaczej niż dotychczas i zobaczyć, jak to się dalej potoczy. Do tego potrzebne byłoby ustanowienie własnych granic przez autorkę oraz ich pilnowanie zamiast oczekiwania, że partner sam z siebie zaprzestanie zachowań, które ona odbiera jako ingerujące w jej wolność, czy wręcz krzywdzące.
Nie wiem, czy ten maluczki przemocowiec wobec napotkania oporu ze strony partnerki zmieni się w przemocowca pełną gębą, bo niby skąd miałabym wiedzieć. Tak samo mogę przewidywać, że dosięgnie go autorefleksja i coś postanowi z sobą zrobić. Może naiwnie wierzę, że każdy może się zmienić, jeśli ma do tego impuls i motywację. Uciec zawsze można.

24

Odp: Dać szansę?

Szykuj  ewakuację to jedyne rozwiązanie bo później nie będzie możliwości lub mocy.

25

Odp: Dać szansę?

Mąż po ślubie zaczął Cię traktować jak swoją własność i uważa, że może zachowywać się wobec Ciebie jak tylko mu się podoba. Nie ma dla Ciebie ani odrobiny szacunku, a Ty się temu poddałaś, nie walczysz o siebie, nie walczysz o swój spokój i swoje szczęście. Granice takiego zachowania wyznacza nam nasza godność i Ty właśnie w tym momencie powinnaś zawalczyć o swoją godność i szacunek dla siebie. Ludzie się nie zmieniają, zmienia ich życie, może Twój mąż potrzebuje właśnie takiej terapii wstrząsowej jak Twoje odejście i uniezależnienie się od niego. Powinnaś naprawdę bardzo poważnie pomyśleć o odejściu z tego toksycznego małżeństwa, a jak odejdziesz, to zadbaj o siebie i idź na terapię aby odbudować swoją wartość i zdrowie psychiczne. Nie daj się niszczyć toksycznemu małżonkowi, bo widać, że takie nękanie sprawia mu coraz większą przyjemność.

26

Odp: Dać szansę?
Oliwia40 napisał/a:

Zgadzam sie Magdaleno to bardzo proste przestać sie przejmować, też tak robiłam ale jak to zauważył że na mnie to nie działa w konkretnej sytuacji znalazł kolejny powód. Czy mieszkając razem dałabyś radę wytrzymać jak ktoś Cię ignoruje, śpi w innym pokoju, nie odzywa się i czeka aż Ty pierwsza wyciągniesz rękę na zgodę ? Ja rozmawiałam, mówiłam o swoich uczuciach, pytałam co on czuje jaki jest powód takiego zachowania i wiesz co usłyszałam bo ma prawo do takiego zachowania. Proponowałam terapię ale on sie na tym zna i uważa że to nie działa. Nie uważam by jakaś kłótnia dawała prawo wyrzucać kogos z domu bo to jego i on jest górą. Nie jestem roszczeniowa, zawsze za siebie płaciłam wakacje, wyjazdy, wyjścia do restauracji ale to wciąż za mało. Kupowałam rzeczy do domu nie żądając zwrotu połowy bo to jego mieszkanie, będąc razem dla mnie jest to naturalne. Mogłam zareagować wcześniej jak takie sytuacje sie zdarzały widocznie nie jestem tak asertywna i nie umiem upilnować granic czego sie zaczęłam uczyć ale to jeszcze długa droga przede mną.

Lepiej bedzie jak skonczysz ze swoja naiwnoscia i uczynnosia wzgledem psychola. Powinnas sobie uswiadomic, ze na swiecie sa ludzie zaburzeni, pozbawieni empatii i wlasnie z kims takim sie zwiazalas. Jestes w zwiazku przemocowym, i im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej poczynisz kroki do ewakuacji.

27

Odp: Dać szansę?

Szansę można dać komuś, kto o nią prosi, komu na niej zależy.
Tutaj taka sytuacja absolutnie nie ma miejsca, ponieważ mąż Autorki nie podejmuje z nią nawet żadnego dialogu, żadnego kontaktu.
Chyba, że to Ty Oliwio40 prosisz męża o szansę na pozostanie i trwanie w tym dziwnym przemocowym układzie bez uczuć i bez empatii, i to on ma łaskawie Ci tej szansy udzielić?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

28

Odp: Dać szansę?

Czyż nie jest też naiwnością wiara, że kilka komentarzy anonimowych osób na publicznym forum zmobilizują osobę uwikłaną w związek przemocowy do ewakuacji z niego?
Po tych kilku latach na forum chyba do mnie dotarło, że nie tędy droga. Łatwo tak sobie pogadać z boku, ale gdyby to było tak proste, to te osoby przez lata by w tym nie tkwiły.
Czy nie lepiej tej osobie wskazać, żeby zajęła się sobą. Bo można oburzać się na męża, a można zająć się sobą i powodami, dla których trwa się w takiej relacji. Można też sobie uczciwie powiedzieć, że jest widocznie coś dla takiej osoby ważniejszego niż szacunek (przyszło mi do głowy bezpieczeństwo). Przynajmniej żyje się wtedy w zdrowiu psychicznym i można zrozumieć, jakie są koszty omijania spraw niewygodnych, czyli biernego podporządkowywanie się przemocowemu partnerowi.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021