Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Witam

Mamy z przyjaciółką po 25 lat. Zawsze dobrze się dogadywałyśmy (już 10 lat), czas pokazał, że mimo że nasze losy potoczyły się zupełnie inaczej to nie odbiło się na naszej przyjaźni i wciąż mamy dobry kontakt, pamiętamy o sobie i możemy na sobie polegać.

Trochę jednak się różniłyśmy. Ja bardziej ekstrawertyczna ona introwertyczna. Mnie ciągnęło do ludzi, do imprez ciekawych doświadczeń, ją mniej. Miała kompleksy, ja również, ale ona sobie z nimi nie radziła.. Ja nad tym pracowałam. Wiem też, że jej sytuacja w domu nie była najlepsza. Mimo, że była z 'dobrego' domu, to wiem, że jej ojciec stosował przemoc psychiczną.

U mnie też nie było kolorowo. Ale na jednej z imprez (czasy liceum) udało mi się poznać wartościowego mężczyznę. Zakochałam się, szybko wyfrunęłam z domu. Stworzyłam nowe środowisko, znalazłam pracę, założyłam rodzinę. A ona dosłownie stanęła od tamtej pory w miejscu. Mieszka z rodzicami w tym czasie przeszło 6 lat nigdy nie pracowała, jedynie skończyła jeden kurs z którym nic dalej nie zrobiła. Teraz podjęła studia, ale nadal siedzi ciągle w domu.

Wiem, że ma możliwości. Jest z na prawdę bogatego domu, gdyby tylko poprosiła o wsparcie finansowe na pewno by jej pomogli.. bratu też pomagają. A jeśli nie chce prosić o pomoc, bo nie dogaduje się z ojcem i buntuje się przeciwko niemu, mogłaby przecież złapać jakąkolwiek pracę i odłożyć trochę kasy na coś.

Jest coraz gorzej. Nigdy nie miała dużego grona znajomych. Jeszcze w czasach liceum straciłyśmy kontakt z naszą wspólną przyjaciółką, potem straciła kontakt z bliską kuzynką.. W międzyczasie zakumplowała się z kolegą brata. Widywali się często, potem ona skarżyła się, że on chce 'za bardzo'. Potem zerwali kontakt, okazało się, że on chciał prawdopodobnie czegoś więcej a ona tego nie chciała. Na tą chwilę chyba nie ma nikogo bliższego poza mną.. i rodziną.

Zaczęłam się na prawdę niepokoić kiedy zaprosiłam ją na moje urodziny, właściwie dzień po.. Bo imprezą ze znajomymi nie była zainteresowana. Dzieli nas prawie 40 km więc powiedziała, że przyjedzie z rodzicami, którzy jadą w tym samym kierunku do rodziny i z powrotem ją ode mnie odbiorą. Zaproponowałam, że mogę po nią przyjechać wcześniej, bo i tak będę jechać tam po moją mamę, która miała zostać na noc. Ona miała wrócić później z rodzicami według planu, bo nie mam niestety więcej miejsca na nocleg.

Już kiedy ją odebrałam i pytałam czy rodzice ją później odbiorą nie dawała jasnych odpowiedzi. ''Chyba tak'', ''Jeszcze nie wiem'' itp. Później zdradziła, że się z nimi pokłóciła. No to ja dopytuję w takim razie co z transportem. A ona ''coś wymyślę, może brat po mnie przyjedzie'.
Przyjechała, posiedzieliśmy, pogadaliśmy. Ale robiło się już późno, a nadal nie wiedziałam co z jej powrotem. W międzyczasie dostała telefon od mamy, ale wyszła i nie słyszałam co mówiła. Dopytuję czy jechali w nasze strony i będzie mieć transport. A ona 'chyba tak, przecież wiedzą, że tu jestem'' i że mam się o to nie martwić.. Później pytała o pociągi.. Poszukałyśmy wspólnie połączenia, ostatni jechał o 19. Zaproponowała, że mogę ją odwieźć na PKP. Niby chciała, ale ostatecznie odmówiła, ona ''coś wymyśli''. Robiło się coraz później.. za oknem ciemno.. My mieszkamy na totalnym 'zadupiu'. Parę razy pytałam jeszcze czy na pewno ktoś po nią przyjedzie.. a ona na to, że nie mam się o to martwić, że coś wymyśli itp. Przyszedł mój mąż i dosłownie chwilę mnie nie było, wracam a ona jak gdyby nigdy nic zaczęła pić sobie z nim alkohol niczym się nie przejmując.
Zdenerwowało mnie to, bo wiem, że nie ma wyczucia w piciu. Parę razy napiła się do 'utraty przytomności i do zarzygania.
Powiedziałam w tamtym momencie ''dość''. I poinformowałam, że przestaje mi się to podobać. Że wiem, że nie ma transportu i chcę mieć pewność, że ktoś po nią przyjedzie, żeby zadzwoniła po rodziców lub do brata i żebyśmy wiedzieli co dalej robić. Jeśli się nie uda to ja choć nie planowałam już wyjeżdżać to ją odwiozę skoro trzeba. Ona sprzeciw. Nie będzie dzwonić i jednocześnie nie chce żebym ją odwoziła, bo nie chce robić mi kłopotu. Po paru takich naciskach z mojej strony, wyszła z pokoju do łazienki. Po dłuższej chwili idę do niej i pytam czy coś załatwiła. Ona, że nie bo 'pisze' do brata a ona nie odpisuje. A ja na to żeby zadzwoniła.. Ona nie.. Do rodziców też dzwonić nie będzie.. Mówię, że ją zawiozę.. ona też nie. Siedzi dosłownie roztrzęsiona i z łzami w oczach. Kolejny pomysł - ona sobie pójdzie na stopa! Jak już pisałam my mieszkamy w małej wiosce, oddalonej od cywilizacji, 500 m od głównej drogi ponad 35 km od jej domu. Powiedziałam, że chyba oszalała, że stąd nie ma dokąd pójść i że nie ma takiej opcji. Jeśli nie chce być odwieziona to ma ktoś przyjechać po nią pod mój dom. Zaczęła kłamać, że ona jest już umówiona i jak wyjdzie na główną drogę to ją ktoś odbierze.
Mówię dobra, dość. Ochłoń a ja idę zebrać moją mamę, która stwierdziła, że skoro koleżanka nie ma jak wrócić, to ona też wraca skoro i tak jadę w tym samym kierunku. Poinformowałam ją o tym i kiedy mama, mąż i ja byliśmy już prawie w kurtkach ona zadzwoniła do mamy, która bez problemu powiedziała, że za 30 min po nią będzie. Wszystkim nam szczęki opadły. Ona wręcz zapłakana miała do mnie pretensje ''dlaczego nikt nie pozwala jej decydować samej o sobie''.

Mama ją zabrała, a ja siedziałam i zastanawiałam się co się z nią dzieje. Nie przeprosiła później za swoje zachowanie.. Chyba faktycznie stwierdziła, że to nie ona ma problem tylko wszyscy dookoła. Zaczęłam się zastanawiać jak mogę jej pomóc, czy zasugerować jakoś wizytę u specjalisty?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-09 16:18:30)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Zasugerować można, można powiedzieć co terapia może jej, dać, jak wygląda. Nie masz jednak wpływu czy skorzysta. Wiele osób nie chce.
Ja się tu tylko odnoszę do informacji, że miała przemocowego ojca i trochę utknęła w życiu. Nie wiem czy ona bardzo potrzebuje terapii, ale osobom, którym może nie jest niezbędna może dać korzyści.
Wydaje mi się, że może przesadnie się przejmujesz, bo nie jest twoim zadaniem układanie jej życia i rozwiązywanie jej problemów.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Nie widzę za bardzo czemu miałaby iść do psychologa. To jest jej sprawa. To, że raz odwaliła taką akcję jak dla mnie nie jest powodem. Ty pewnie też niejedną akcję odwaliłaś.

Daj dziewczynie żyć po swojemu. To są jej wybory życiowe.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-04-09 15:48:58)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Nie rozumiem, czemu traktujesz ją jak małą dziewczynkę i nie pozwalasz jej o sobie decydować.

Nie stawiałaś własnych granic ani nie mówiłaś o swoich potrzebach, tylko wciąż: ona ma zrobić to albo tamto. Wydawałaś jej polecenia i oczekiwania. Rozkazywałaś jej. Ja tego nie robię wobec przyjaciół, mam wobec nich zaufanie i jak mi koleżanka mówi, że chce iść o 3 nad ranem na stopa to pytam raz czy jest pewna i daję jej żyć swoim życiem. A ty postawiłaś się w roli opiekunki "biednej sierotki Marysi" i się na nią złościsz, że nie wyjaśniła Ci co po kolei będzie robić, do kogo zadzwoniła w jakiej kolejności, co powiedziała.

Wyobrażam sobie, że wszyscy w jej życiu tak się zachowują wobec niej i dlatego wciąż mieszka z rodzicami i nie decyduje o sobie, bo nikt jej nie daje do tego przestrzeni. Nie wiem, czy dziewczyna potrzebuje psychologa, ale wiem, że kolejnej matki rozkazującej - raczej nie.

If you can be anything, be kind.

5

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
aniuu1 napisał/a:

Zasugerować można, można powiedzieć co terapia może jej, dać, jak wygląda. Nie masz jednak wpływu czy skorzysta. Wiele osób nie chce.
Ja się tu tylko odnoszę do informacji, że miała przemocowego ojca i trochę utknęła w życiu. Nie wiem czy ona bardzo potrzebuje terapii, ale osobom, którym może nie jest niezbędna może dać korzyści.
Wydaje mi się, że może przesadnie się przejmujesz, bo nie jest twoim zadaniem układanie jej życia i rozwiązywanie jej problemów.

Możliwe po prostu się trochę o nią martwię. Na prawdę ją lubię i szanuję jako osobę, ale widzę, że w jej życiu coraz gorzej się dzieje, a jej zachowania są coraz to dziwniejsze. Nawet mąż i mama ostatnio to zauważyli, a znają ją nie od dziś.

Cieszę się kiedy odnosi sukces, dzieje się w jej życiu coś dobrego i naturalnie martwi mnie gdy jest odwrotnie.

6

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Lady Loka napisał/a:

Nie widzę za bardzo czemu miałaby iść do psychologa. To jest jej sprawa. To, że raz odwaliła taką akcję jak dla mnie nie jest powodem. Ty pewnie też niejedną akcję odwaliłaś.

Daj dziewczynie żyć po swojemu. To są jej wybory życiowe.

Takich akcji jest więcej.. To ostatnia z moim udziałem, ale słyszałam od innych i od niej samej jakieś dziwne powody na których się na kogoś obraziła itp.
Może do psychologa to niekonieczne, choć wydaje się być totalnie zagubiona, rozbita.. aspołeczna, zakompleksiona.. nieporadna.. Czy to już nie powód by znaleźć przyczynę? Zwłaszcza, że nim się obejrzy a będzie miała 30stkę i będzie totalnie odizolowana od świata na rodziców garnuszku. Nikomu to chyba nie służy.

Nie mówiłam jej nigdy o tym.. Czasami próbowałam ją tylko zmotywować do podjęcia jakiejś pracy bądź studiów..

Co do odstawiania akcji. Nie wiem, na pewno darzyło mi się coś odwalić, ale nigdy nie stawiałam nikogo w takiej problematycznej sytuacji.
Jeśli wtedy bym nie zareagowała to wiem, że ona nic by sobie z tego nie zrobiła, pewnie napiłaby się w towarzystwie męża.. byłaby kompletnie pijana, a ja bym miała problem. A ja mam jeszcze dwójkę małych dzieci.

7

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Dustyy napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie widzę za bardzo czemu miałaby iść do psychologa. To jest jej sprawa. To, że raz odwaliła taką akcję jak dla mnie nie jest powodem. Ty pewnie też niejedną akcję odwaliłaś.

Daj dziewczynie żyć po swojemu. To są jej wybory życiowe.

Takich akcji jest więcej.. To ostatnia z moim udziałem, ale słyszałam od innych i od niej samej jakieś dziwne powody na których się na kogoś obraziła itp.
Może do psychologa to niekonieczne, choć wydaje się być totalnie zagubiona, rozbita.. aspołeczna, zakompleksiona.. nieporadna.. Czy to już nie powód by znaleźć przyczynę? Zwłaszcza, że nim się obejrzy a będzie miała 30stkę i będzie totalnie odizolowana od świata na rodziców garnuszku. Nikomu to chyba nie służy.

Nie mówiłam jej nigdy o tym.. Czasami próbowałam ją tylko zmotywować do podjęcia jakiejś pracy bądź studiów..

Co do odstawiania akcji. Nie wiem, na pewno darzyło mi się coś odwalić, ale nigdy nie stawiałam nikogo w takiej problematycznej sytuacji.
Jeśli wtedy bym nie zareagowała to wiem, że ona nic by sobie z tego nie zrobiła, pewnie napiłaby się w towarzystwie męża.. byłaby kompletnie pijana, a ja bym miała problem. A ja mam jeszcze dwójkę małych dzieci.

Ta super z Ciebie przyjaciółka, tylko jeszcze ją obgadujesz z innymi.
Jak Ci się nie podoba to, jaka ona jest, to po prostu ogranicz z nią kontakt. To jest jej wybór, że funkcjonuje w taki, a nie inny sposób. Jak chce się izolować, to niech się izoluje.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8 Ostatnio edytowany przez Dustyy (2021-04-09 18:34:27)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Monoceros napisał/a:

Nie rozumiem, czemu traktujesz ją jak małą dziewczynkę i nie pozwalasz jej o sobie decydować.

Nie stawiałaś własnych granic ani nie mówiłaś o swoich potrzebach, tylko wciąż: ona ma zrobić to albo tamto. Wydawałaś jej polecenia i oczekiwania. Rozkazywałaś jej. Ja tego nie robię wobec przyjaciół, mam wobec nich zaufanie i jak mi koleżanka mówi, że chce iść o 3 nad ranem na stopa to pytam raz czy jest pewna i daję jej żyć swoim życiem. A ty postawiłaś się w roli opiekunki "biednej sierotki Marysi" i się na nią złościsz, że nie wyjaśniła Ci co po kolei będzie robić, do kogo zadzwoniła w jakiej kolejności, co powiedziała.

Ja znam ją trochę i wiem, że czasami pod wpływem emocji może podejmować nieświadomie decyzje, które przyniosą później niekorzystne konsekwencje. Z resztą jako jej przyjaciółka nie wyobrażałam sobie puścić jej na zasadzie 'ok idź i rób co chcesz' późnym wieczorem na totalnym odludziu w krótkiej miniówie. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby coś jej się stało. Czułam się odpowiedzialna, że skoro do mnie przyjechała i ją do siebie przywiozłam, żeby także bezpiecznie wróciła do siebie.

Sama kiedyś miałam podobną sytuację i inna przyjaciółka uratowała mi tyłek swoim jak to nazywacie ''rozkazywaniem''. Byliśmy na wspólnej imprezie, ja się trochę napiłam i pewien kolega bardzo się mnie uczepił. Od rozmowy do pocałunków i siadania na kolana... czego już nie byłam totalnie świadoma. Przyjaciółka w pewnym momencie oznajmiła, że jest już transport i że się zwija i czy jadę też. Ja oczywiście nie byłam taka chętna, a facet koło mnie to już w ogóle, wręcz protestował. Gdyby w tym momencie przyjaciółka ustąpiła, (obdarowała mnie tą dozą zaufania o której wspominasz) nie wiem jakby to się skończyło.. Impreza odbywała się daleko od domu, na plaży a ja pewnie byłabym przez niego wykorzystana, bo nie wierzę, że grzecznie odprowadziłby mnie do domu, tak jak ją zapewniał. Psiapsi wręcz musiała mnie wyrywać z jego ramion, bo dosłownie nie chciał mnie wypuścić. Do dziś jej za to dziękuję. Uważam, że tak zachowują się osoby, którym nie jesteśmy obojętni.

Słaby argument na temat decydowania o samym sobie. Brak przestrzeni, serio?

9

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Lady Loka napisał/a:
Dustyy napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie widzę za bardzo czemu miałaby iść do psychologa. To jest jej sprawa. To, że raz odwaliła taką akcję jak dla mnie nie jest powodem. Ty pewnie też niejedną akcję odwaliłaś.

Daj dziewczynie żyć po swojemu. To są jej wybory życiowe.

Takich akcji jest więcej.. To ostatnia z moim udziałem, ale słyszałam od innych i od niej samej jakieś dziwne powody na których się na kogoś obraziła itp.
Może do psychologa to niekonieczne, choć wydaje się być totalnie zagubiona, rozbita.. aspołeczna, zakompleksiona.. nieporadna.. Czy to już nie powód by znaleźć przyczynę? Zwłaszcza, że nim się obejrzy a będzie miała 30stkę i będzie totalnie odizolowana od świata na rodziców garnuszku. Nikomu to chyba nie służy.

Nie mówiłam jej nigdy o tym.. Czasami próbowałam ją tylko zmotywować do podjęcia jakiejś pracy bądź studiów..

Co do odstawiania akcji. Nie wiem, na pewno darzyło mi się coś odwalić, ale nigdy nie stawiałam nikogo w takiej problematycznej sytuacji.
Jeśli wtedy bym nie zareagowała to wiem, że ona nic by sobie z tego nie zrobiła, pewnie napiłaby się w towarzystwie męża.. byłaby kompletnie pijana, a ja bym miała problem. A ja mam jeszcze dwójkę małych dzieci.

Ta super z Ciebie przyjaciółka, tylko jeszcze ją obgadujesz z innymi.
Jak Ci się nie podoba to, jaka ona jest, to po prostu ogranicz z nią kontakt. To jest jej wybór, że funkcjonuje w taki, a nie inny sposób. Jak chce się izolować, to niech się izoluje.

Nigdy jej nie obgadywałam. To, że o czymś słyszałam, nie jest jednoznaczne z obgadywaniem.

Akceptują ją taką jaka jest, nie oczekuje od niej, żeby przyjeżdżała np. na imprezę pełną znajomych kiedy wiem, że nie będzie się czuć wtedy dobrze. Nie oczekuję, że polubi imprezy, bo wiem, że to nie jej klimat. I wiele, wiele innych kwestii to tylko i wyłącznie jej sprawa.

Ale widzę, że dziewczyna dosłownie 'odlatuje' i na prawdę mam na to patrzeć i myśleć ''okej to jest jej życie''? Jako przyjaciółka mam wrażenie, że powinnam jej jakoś pomóc...

10

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Jak dla mnie to możesz podsunąć jej ten pomysł z psychologiem. Może to byłoby coś co chciałaby zrobić. Nie jest to już chyba taki temat tabu. Dużo moich koleżanek chodziło. Myślę, że nie ma co forsować tematu jeśli nie będzie zainteresowana. Wtedy raczej zacznie Ciebie unikać.
Zwykłe spotkanie koleżanek, pogadanie, fajne spędzenie czasu też może być wsparciem.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

11

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Dustyy napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Nie rozumiem, czemu traktujesz ją jak małą dziewczynkę i nie pozwalasz jej o sobie decydować.

Nie stawiałaś własnych granic ani nie mówiłaś o swoich potrzebach, tylko wciąż: ona ma zrobić to albo tamto. Wydawałaś jej polecenia i oczekiwania. Rozkazywałaś jej. Ja tego nie robię wobec przyjaciół, mam wobec nich zaufanie i jak mi koleżanka mówi, że chce iść o 3 nad ranem na stopa to pytam raz czy jest pewna i daję jej żyć swoim życiem. A ty postawiłaś się w roli opiekunki "biednej sierotki Marysi" i się na nią złościsz, że nie wyjaśniła Ci co po kolei będzie robić, do kogo zadzwoniła w jakiej kolejności, co powiedziała.

Ja znam ją trochę i wiem, że czasami pod wpływem emocji może podejmować nieświadomie decyzje, które przyniosą później niekorzystne konsekwencje. Z resztą jako jej przyjaciółka nie wyobrażałam sobie puścić jej na zasadzie 'ok idź i rób co chcesz' późnym wieczorem na totalnym odludziu w krótkiej miniówie. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby coś jej się stało. Czułam się odpowiedzialna, że skoro do mnie przyjechała i ją do siebie przywiozłam, żeby także bezpiecznie wróciła do siebie.

Sama kiedyś miałam podobną sytuację i inna przyjaciółka uratowała mi tyłek swoim jak to nazywacie ''rozkazywaniem''. Byliśmy na wspólnej imprezie, ja się trochę napiłam i pewien kolega bardzo się mnie uczepił. Od rozmowy do pocałunków i siadania na kolana... czego już nie byłam totalnie świadoma. Przyjaciółka w pewnym momencie oznajmiła, że jest już transport i że się zwija i czy jadę też. Ja oczywiście nie byłam taka chętna, a facet koło mnie to już w ogóle, wręcz protestował. Gdyby w tym momencie przyjaciółka ustąpiła, (obdarowała mnie tą dozą zaufania o której wspominasz) nie wiem jakby to się skończyło.. Impreza odbywała się daleko od domu, na plaży a ja pewnie byłabym przez niego wykorzystana, bo nie wierzę, że grzecznie odprowadziłby mnie do domu, tak jak ją zapewniał. Psiapsi wręcz musiała mnie wyrywać z jego ramion, bo dosłownie nie chciał mnie wypuścić. Do dziś jej za to dziękuję. Uważam, że tak zachowują się osoby, którym nie jesteśmy obojętni.

Słaby argument na temat decydowania o samym sobie. Brak przestrzeni, serio?

Tylko to nie jest tylko ta jedna sytuacja, nie?

Nawet piszesz o niej jak jej matka. Jak osoba za nią odpowiedzialna. "Dobrze ją znam". Chcesz ją chronić przed samą sobą. Dobrze wiesz "co powinna, co może", więc pozwalasz sobie na odbieranie jej decyzji.

Dla mnie szacunek i przyjaźń mają zupełnie inne definicje. I nie, to nie oznacza porzucenie pijanej koleżanki na imprezie, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo, ale też nie oznacza roszczenia sobie prawa decydowania za innych, rozkazywania im czy wymuszania decyzji, którą ja uznaję za najlepszą.

"Czuję się za nią odpowiedzialna" to jest klucz tutaj. Jak się wszyscy czują za nią odpowiedzialną to ona nigdy nie czuje się odpowiedzialna za siebie i nie ma nawet po co podejmować decyzji o pracy czy wyjściu z domu. Po co? Przecież wszyscy lepiej wiedzą i rozkażą jej co ma robić.


Wiesz co, mi wszystko jedno czy jej "każesz" iść do psychologa. Ale sama się zastanów jakie realnie ona ma szanse na podejmowanie decyzji w takich sytuacjach, gdzie ma wokół siebie silne osobowości i ludzi, którzy wiedzą lepiej. To nie wymaga magistra z psychologii, żeby wiedzieć, że człowiek uczy się decydować... decydując. A gdy nie może decydować, to się poddaje i czeka.

If you can be anything, be kind.

12

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Ja wiem, że korzystanie z pomocy psychologa staje się coraz popularniejsze (i dobrze), ale bez przesady. Gdyby wysyłać na terapię każdego, kto "zachowuje się tak, jak my byśmy nigdy...", każdego, kto robi ze swoim życiem coś, co nam nie odpowiada, i nie rozwija się tak, jak - my uważamy, że - by mógł, to wizyty u psychologa mieliby wszyscy ludzie.

Weź pod uwagę, że ludzie się zmieniają i że nie jest powiedziane, że przyjaciółki z dzieciństwa będą do siebie podobne w dorosłym życiu. I że to nie oznacza, że ta, której - być może - układa się najlepiej, ma prawo do kierowania pozostałymi. Można się z tym albo pogodzić, albo ograniczyć kontakt, gdy różnice są zbyt duże. Ty natomiast bawisz się w stawianie diagnoz i chcesz wysłać przyjaciółkę do kogoś, kto ją "naprawi", czyli zrobi taką, jaką chciałabyś, żeby była. Ona może kierować swoim życiem tak, jak chce, również źle. Zresztą Twoje "źle" może być czymś, co jej odpowiada. Twoja decyzja to to, co chcesz zrobić z tą znajomością, a nie to, co przyjaciółka ma zrobić z czymkolwiek.

13

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Dustyy napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Dustyy napisał/a:

Takich akcji jest więcej.. To ostatnia z moim udziałem, ale słyszałam od innych i od niej samej jakieś dziwne powody na których się na kogoś obraziła itp.
Może do psychologa to niekonieczne, choć wydaje się być totalnie zagubiona, rozbita.. aspołeczna, zakompleksiona.. nieporadna.. Czy to już nie powód by znaleźć przyczynę? Zwłaszcza, że nim się obejrzy a będzie miała 30stkę i będzie totalnie odizolowana od świata na rodziców garnuszku. Nikomu to chyba nie służy.

Nie mówiłam jej nigdy o tym.. Czasami próbowałam ją tylko zmotywować do podjęcia jakiejś pracy bądź studiów..

Co do odstawiania akcji. Nie wiem, na pewno darzyło mi się coś odwalić, ale nigdy nie stawiałam nikogo w takiej problematycznej sytuacji.
Jeśli wtedy bym nie zareagowała to wiem, że ona nic by sobie z tego nie zrobiła, pewnie napiłaby się w towarzystwie męża.. byłaby kompletnie pijana, a ja bym miała problem. A ja mam jeszcze dwójkę małych dzieci.

Ta super z Ciebie przyjaciółka, tylko jeszcze ją obgadujesz z innymi.
Jak Ci się nie podoba to, jaka ona jest, to po prostu ogranicz z nią kontakt. To jest jej wybór, że funkcjonuje w taki, a nie inny sposób. Jak chce się izolować, to niech się izoluje.

Nigdy jej nie obgadywałam. To, że o czymś słyszałam, nie jest jednoznaczne z obgadywaniem.

Akceptują ją taką jaka jest, nie oczekuje od niej, żeby przyjeżdżała np. na imprezę pełną znajomych kiedy wiem, że nie będzie się czuć wtedy dobrze. Nie oczekuję, że polubi imprezy, bo wiem, że to nie jej klimat. I wiele, wiele innych kwestii to tylko i wyłącznie jej sprawa.

Ale widzę, że dziewczyna dosłownie 'odlatuje' i na prawdę mam na to patrzeć i myśleć ''okej to jest jej życie''? Jako przyjaciółka mam wrażenie, że powinnam jej jakoś pomóc...

Dla mnie w dalszym ciągu przesadzasz. Jak jej nie chciałaś w swoim domu to trzeba było ją wcześniej odwieźć. Albo powiedzieć, żeby sobie załatwiła transport, bo zbieracie się do spania.
Skoro to jest Twoja przyjaciółka od lat, to przecież zrozumiałaby, gdybyś jej powiedziała, żeby sobie poszła.

Z każdego zdania, które piszesz wylatuje Twoje poczucie, że jesteś od niej lepsza.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Dustyy, na Twoim miejscu zrezygnowałabym z mówienia przyjaciółce, co dla niej jest najlepsze, co powinna zrobić itd. Podobnie myślę, jak dziewczyny tutaj, że nie jesteś jej matką, a ona nie jest Twoją małoletnią córką, żebyś musiała ją chronić i kierować jej życiem zgodnie z Twoimi nawet najlepszymi intencjami.

Może po prostu powiedz jej to, co Ty czujesz, czyli że się o nią martwisz, czujesz niepokój, bo widzisz, że wpada w marazm oraz zaoferuj swoją pomoc i wsparcie, bo może na Ciebie liczyć. Czasami w przyjaźni najlepiej umieć się wycofać, postać z boku, nie ingerować, ale zapewniając, że w razie czego jesteś. Też mam dwie przyjaciółki jeszcze od czasów gimnazjalnych i różnie bywało, ale to są osoby, które zwyczajnie mnie akceptują taką, jaka jestem, bez prób kierowania moim życiem i vice versa. Bo zastanów się, czy chciałabyś, aby ktoś Tobie nieproszony(!!!) sugerował, jak masz żyć?

15 Ostatnio edytowany przez polis (2021-04-10 12:44:27)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Czemu masz taką silną potrzebę, żeby ratować przyjaciółkę? To już dorosła osoba, która powinna sama o sobie decydować. Po co Ci kontrolowanie jej życia i jej decyzji?

Skoro otaczają ją osoby, które decydują za nią i chronią przed konsekwencjami złych decyzji, to jak ona ma się nauczyć czegokolwiek? Jak się nauczyć podejmowania dobrych decyzji jak nie poprzez popełnianie błędów? Swoją postawą niczego jej nie uczysz i w niczym nie pomagasz, tylko pozwalasz na tkwienie tam, gdzie jest.

Zresztą ciekawa jestem, czy jakbyś dała jej wyjść na tego stopa to faktycznie by poszła szukać stopa, czy po wyjściu z Twojego domu zadzwoniłaby szybciutko do rodziców, żeby ją odebrali.

Dustyy zachowujesz się jak żona alkoholika, co sprząta wymiociny męża i usuwa mu sprzed oczu konsekwencje picia. Daj jej zrobić tak jak chce, niech posmakuje decydowania o sobie i konsekwencji swoich decyzji.

16

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Również zgadzam się z moimi przedmowczyniami  - przestań jej matkować. Jest dorosła osoba i jeśli nie umie/ potrafi to musi się nauczyć radzić sobie w różnych sytuacjach a jak ma to zrobić jak ktoś nad głowa ciagle jej brzęczy co jest dla niej najlepsze.
Ta sytuacja która przedstawiłaś - ona nie była problematyczna ale ty zrobiłaś z tego problem. Tysiące pytań kiedy pójdzie jak się dostanie itp. Totalnie zbędne. Jakby to była naprawdę twoja przyjaciółka to byś jej powiedziała - słuchaj jak nie masz jak wrócić to możesz zostać u mnie Miejsce na podłodze zawsze się znajdzie oraz poduszka i koc. Nie oferuje ci super warunków ale twoje bezpieczeństwo jest dla mnie ważne.
Wiec albo ogarnij sobie jakiś transport albo zostajesz u mnie.

A tutaj na sile szukanie problemów i wysyłanie koleżanki do psychologa bo nie zachowała się tak jakbyś ty sobie to wyobrażała. Słabe to.

17 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-04-10 21:20:35)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Bbaselle napisał/a:

Ta sytuacja która przedstawiłaś - ona nie była problematyczna ale ty zrobiłaś z tego problem. Tysiące pytań kiedy pójdzie jak się dostanie itp. Totalnie zbędne. Jakby to była naprawdę twoja przyjaciółka to byś jej powiedziała - słuchaj jak nie masz jak wrócić to możesz zostać u mnie Miejsce na podłodze zawsze się znajdzie oraz poduszka i koc. Nie oferuje ci super warunków ale twoje bezpieczeństwo jest dla mnie ważne.
Wiec albo ogarnij sobie jakiś transport albo zostajesz u mnie.

W punkt. Dokładnie to samo pomyślałam. Moim zdaniem z Was dwóch to Ty, autorko, zachowałas się dziwnie. To Ty nakręciłas cała te sytuacje. Nie widzisz tego? Z Twojego opisu wynika, ze bardziej niż na spotkaniu skupiłas się na jej powrocie do domu. O wiele bardziej. Co z Ciebie za przyjaciółka, ze przez pół spotkania wałkowałas temat jej powrotu do domu, zamiast cieszyć się jej towarzystwem i uznać za oczywiste, ze w razie czego (powtarzam - w razie czego) to Ty ja odwieziesz (nawet jeśli tego nie planowałaś, to nie ma większego znaczenia, czy planowałaś, czy nie, poza tym 40 km to nie drugi koniec Polski) albo zostanie na noc u Ciebie i jej to zaproponować w sensownym momencie? A nie dopiero po jakichś dziwnych akcjach, które to sama sprowokowałaś. Nawet jeśli nie masz dobrych warunków do przyjmowania gości i małe dzieci, to miejsce dla przyjaciółki byś znalazła, gdybys chciała. A jeśli obawiałaś się jej zachowania po alkoholu, to trzeba było żadnego alkoholu nie serwować, a nawet powiedzieć, ze dzieci w domu i picie alkoholu w domu się wykluczają. (Nawet jeśli nie byłaby to w Twoim przypadku prawda). Twój dom, Ty decydujesz. Jej życie, ona decyduje.

Bbaselle napisał/a:

A tutaj na sile szukanie problemów i wysyłanie koleżanki do psychologa bo nie zachowała się tak jakbyś ty sobie to wyobrażała. Słabe to

Bardzo słabe.

18

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Dzięki za odpowiedzi, które sprowadziły mnie na ziemię. Widocznie moje myślenie i intencje, choć dobre to szły w złym kierunku. Faktycznie nie będę ingerować w jej życie.. niech uczy się życia po swojemu.. ja pewnie ze swoimi radami wyszłabym na tym najgorzej, bo przecież nikt nie lubi kiedy ktoś mówi  mu jak ma żyć. Ze swojej strony w najbliższej rozmowie jedynie dam znać, że się trochę niepokoję i czy na pewno wszystko ok i zapewnię, że razie czegi może na mnie zawsze liczyć.

19 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-04-10 21:29:43)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Moim zdaniem jesteś okropna.

1. Skoro mieszkasz na zadupiu, to strzelam że w domu jednorodzinnym. Dlaczego nie mogłas jej przenocować? Wciąż jojczyłaś o tym kiedy i z kim wróci. Totalnie nie ogarniam. Ja bym po prostu zaproponowała że pościelę jej i ma zostac na noc.

2. Wyszłaś, a gdy wróciłaś, mąż i ona pili alkohol, na co ostro zareagowałaś (dlaczego?!). Wątpię że ona wyciągnęła alkohol z plecaka. Alkohol wyjął Twój mąż.
Byłoby super, gdybyś wyjęła kij z tyłka i pozwoliła im pić, siedząc z nimi i - jak wyżej - nocując ją.

Ogólnie mam wrażenie że jesteś strasznie apodyktyczna, także wobec męża.

20

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Dustyy napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi, które sprowadziły mnie na ziemię. Widocznie moje myślenie i intencje, choć dobre to szły w złym kierunku. Faktycznie nie będę ingerować w jej życie.. niech uczy się życia po swojemu.. ja pewnie ze swoimi radami wyszłabym na tym najgorzej, bo przecież nikt nie lubi kiedy ktoś mówi  mu jak ma żyć. Ze swojej strony w najbliższej rozmowie jedynie dam znać, że się trochę niepokoję i czy na pewno wszystko ok i zapewnię, że razie czegi może na mnie zawsze liczyć.

->nie będę ingwrować w jej życie
->w najbliższej rozmowie dam znać, że się niepokoję

Wiesz, że to się ze sobą wyklucza?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

21 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-04-11 09:05:30)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Lady Loka napisał/a:

->nie będę ingwrować w jej życie
->w najbliższej rozmowie dam znać, że się niepokoję.

Wiesz, że to się ze sobą wyklucza?

Tez zwróciłam na to uwagę.

Nie tyle chodzi o to, żebyś nie podchodziła do przyjaciółki jak zatroskana, a przede wszystkim oceniająca matka, bo obce osoby z forum to zasugerowały, co żebyś zrozumiała, że tak robisz i ze to nie jest normalne.

Zapewne tak się nie stanie, bo Twoja przyjaciółka ma mniej dominujący charakter niż Ty i inny zestaw cech, ale co by było, gdyby to przyjaciółka Tobie powiedziała, że się o Ciebie niepokoi, bo Twoje ostatnie zachowanie było, delikatnie mówiąc, niepokojące? Bo swoim zachowaniem nakrecilas cała te sytuacje, bo zrobiłaś problem z niczego i jeszcze pozostajesz w błędnym przekonaniu, ze to ktoś inny zachował się dziwnie. Czy wtedy tez zastanawiałabyś się nad wizytą u psychologa? Swoją oczywiście.

Gdyby ktoś wykazywał nadmierne zainteresowanie kwestią mojego powrotu do domu ze spotkania, na które mnie zaprosił do swojego domu, czułabym się bardzo niekomfortowo.

Intencje masz dobre (wiesz, co jest wybrukowane dobrymi intencjami, prawda?), ale jak sama napisałaś - Twoje myślenie szło i chyba nadal idzie w złym kierunku.

Żyj i daj żyć innym.

22

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
madoja napisał/a:

Moim zdaniem jesteś okropna.

1. Skoro mieszkasz na zadupiu, to strzelam że w domu jednorodzinnym. Dlaczego nie mogłas jej przenocować? Wciąż jojczyłaś o tym kiedy i z kim wróci. Totalnie nie ogarniam. Ja bym po prostu zaproponowała że pościelę jej i ma zostac na noc.

2. Wyszłaś, a gdy wróciłaś, mąż i ona pili alkohol, na co ostro zareagowałaś (dlaczego?!). Wątpię że ona wyciągnęła alkohol z plecaka. Alkohol wyjął Twój mąż.
Byłoby super, gdybyś wyjęła kij z tyłka i pozwoliła im pić, siedząc z nimi i - jak wyżej - nocując ją.

Ogólnie mam wrażenie że jesteś strasznie apodyktyczna, także wobec męża.

Widzę, że latwo przychodzi ci ocenianie innych. I to jeszcze na podstawie jednego wątku. Brawo.

Nie mogłam jej przenocować i zaznaczyłam jej to od razu. To fakt, że mieszkam w domu jednorodzinnym ale dzielę go na pół z teściami. Góra należy do nas. W sypialni nocowałam ja z mężem i najmłodszym dzieckiem, które budzi się jeszcze kilkakrotnie w ciągu nocy. W drugim pokoiku spi drugie dziecko. A w salonie polaczqnym z aneksem kuchennym spala Mo mamą i jedyne miejsce gdzie moglabym ją policzyć byłaby chyba łazienka. Jeśli już na prawdę musiałam Ci to wyjaśniać bo doszukujesz się jakichś złych intencji czy braku gościnności to proszę.

Co do kwestii alkoholu to juz wspominałam. Jakbyś może czytała troche uważniej to nie musiałabym tego powtarzać. Nie mam nic przeciwko piciu. Często mamy gosci i często pojawia się alkohol. Ale każdy zna swoje granice, wie kiedy przestać. Ona nie. Ktoś jej proponuję, nie odmawia. Ktoś polewa, wypije tyle ile będą lali.. nie ważne że to nie na jej głowę. Nic po niej nie widać czy jest jeszcze ok czy już ma dosyć. Nagle zrywa się z krzesła ląduje na kanapie, rzyga i zasypia. Jest totalnie bezwładna. Miałam już kilka takich sytuacji i to na prawdę nie jest fajne. Każdemu może się zdarzyć i ja to rozumiem. Ale ja jestem już prawie pewna że jak ona zaczyna z kimś pić to tak właśnie się to kończy, a ja mam na prawdę sporo obowiązków, a to jest dla mnie kolejny kłopot.

23

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Lady Loka napisał/a:
Dustyy napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi, które sprowadziły mnie na ziemię. Widocznie moje myślenie i intencje, choć dobre to szły w złym kierunku. Faktycznie nie będę ingerować w jej życie.. niech uczy się życia po swojemu.. ja pewnie ze swoimi radami wyszłabym na tym najgorzej, bo przecież nikt nie lubi kiedy ktoś mówi  mu jak ma żyć. Ze swojej strony w najbliższej rozmowie jedynie dam znać, że się trochę niepokoję i czy na pewno wszystko ok i zapewnię, że razie czegi może na mnie zawsze liczyć.

->nie będę ingwrować w jej życie
->w najbliższej rozmowie dam znać, że się niepokoję

Wiesz, że to się ze sobą wyklucza?

Słuchajcie ja na prawdę nigdy nie ingerowałam w jej życie a po waszych wpisach czuje się jakbym to robiła. Nigdy ją na nic nie namawiałam ani niczego nie podsuwałam. Ten wątek to tylko moje przemyślenia.
Nie tylko dla mnie ta sytuacja była dziwna, zauważyli to też inni którzy wtedy byli... że przyjaciółka na prawdę dziwnie się zachowuje. Gdyby było tak jak piszecie nq pewno zwrócił by ki ktoś uwagę że przesadzam i powinnam przystowac, a nawet by tak zrobili gdyby była potrzeba.

Gdyby to było miasto pelne połączeń to na prawdę miałabym w nosie jej powrót do domu.
Ale stąd nie dało się w żaden inny sposób wrocic. A nie chcialam jej narażać na niebezpieczeństwo.
Najgorsze jest to że doszłyśmy do punktu 'ściany w którym koleżanka dosłownie nie chcialq ani tak ani siak ani srak. Sytuacja była dla niej beż wyjścia. Gdyby przyznała że ok nie chce wracać z nikim z rodziny i przystała na moją propozycję o odwiezieniu to nie byłoby tematu. Posiedzieli byśmy sobie ile byśmy chcieli i wszyscy byśmy wiedzieli co dalej. A ja nie wiedziałam czy np. Mogą sobie wypić czy być w gotowości do wyjazdu.. myślę że ktoś dorosły i odpowiedzialny jasnoby określił co zrobi. Mamy sporo znajomych i nikt nie odwala takich akcji. Sprawa zawsze jest klarowna. Albo wraca do domu sam autem, albo my go odwozimy. A tu było może tak, może nie, nie mam powrotu ale daj spokój.. popijemy zobaczymy.. najwyżej pójdę na stopa.. no błagam was.

24

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Rozumiem, że waszym zdaniem powinnam dac się jej napić, następnie wypuścić w środku nocy w krótkiej miniówie i powiedzieć miło ze przyjechałaś teraz rób co chcesz?

25

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Dustyy napisał/a:

Rozumiem, że waszym zdaniem powinnam dac się jej napić, następnie wypuścić w środku nocy w krótkiej miniówie i powiedzieć miło ze przyjechałaś teraz rób co chcesz?

Nie. Skoro wiesz, jak ona zachowuje się po alkoholu, to tym bardziej Twój mąż nie powinien jej tego alkoholu proponować.

Skoro wiesz, że ona tak się zachowuje i skoro to jej zachowanie Cię męczy, to po co ciągke utrzymujesz z nią kontakt zamiast go ochłodzić?

Ja tego nie rozumiem. I naprawdę z każdego zdania w tym tekście wychodzi Twoje poczucie, że jesteś od niej lepsza.

Sorry, ale to juz od dawna nie wygląda jak przyjaźń.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

26

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Dustyy, nie widzę nic zdrożnego w powiedzeniu bliskiej osobie, że się o nią niepokoisz. Mówienie o własnych emocjach i odczuciach, to nie dyktowanie drugiej osobie jak powinna się zachowywać. Dzielenie się własnymi odczuciami, to może być po prostu wstęp do bardziej intymnej rozmowy, która nie wydaje się prawdopodobna, gdy zaczynamy kierować cudzym życiem.
Chodzi o to, żeby Twoja przyjaciółka dowiedziała się, że ma w Tobie bliską osobę, która o niej myśli i troszczy się, a nie kogoś, kto chce jej urządzać życie wedle własnych standardów i karci za niewłaściwe zachowanie jak rodzic.

27 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-04-11 09:19:00)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Dustyy napisał/a:

Rozumiem, że waszym zdaniem powinnam dac się jej napić, następnie wypuścić w środku nocy w krótkiej miniówie i powiedzieć miło ze przyjechałaś teraz rób co chcesz?

Gdyby moja przyjaciółka tak reagowała na alkohol, w moim domu nie dostałaby zgody na picie. Nawet gdyby wyjęła alkohol z plecaka. wink Nie muszę chyba pisać, ze tym bardziej nie poczęstowałabym jej alkoholem, gdybym takowy w domu miała - a moja rodzina zdałaby moje stanowisko, bo w końcu to byłaby moja przyjaciółka, a nie ich. Gdyby mimo to mąż i przyjaciółka pili, uznałabym ze to ich decyzja i wyłącznie ich ewentualny problem i poszłabym zająć się sobą lub dziećmi. Zreszta w takiej sytuacji, jak opisujesz, w ogóle bym z nią nie przebywała, gdy pije - nawet w knajpie, bo zwyczajnie nie miałabym ochoty patrzeć na nią jak jest w takim stanie. Ale to ja.

28

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Lady Loka napisał/a:
Dustyy napisał/a:

Rozumiem, że waszym zdaniem powinnam dac się jej napić, następnie wypuścić w środku nocy w krótkiej miniówie i powiedzieć miło ze przyjechałaś teraz rób co chcesz?

Nie. Skoro wiesz, jak ona zachowuje się po alkoholu, to tym bardziej Twój mąż nie powinien jej tego alkoholu proponować.

Skoro wiesz, że ona tak się zachowuje i skoro to jej zachowanie Cię męczy, to po co ciągke utrzymujesz z nią kontakt zamiast go ochłodzić?

Ja tego nie rozumiem. I naprawdę z każdego zdania w tym tekście wychodzi Twoje poczucie, że jesteś od niej lepsza.

Sorry, ale to juz od dawna nie wygląda jak przyjaźń.

Ja nie proponowałam alkoholu tylko mąż akurat w momencie gdy mnie nie było. Z tym że mąż nie wiedział że ona nie ma transportu, był pewien że ktoś po nią przyjedzie bo tak ustalaliśmy wcześniej.

Bo na codzień jest wszystko w normie. Tylko właśnie te akcje z alkoholem jak u nas bywa.. nie wiem dlaczego tak one się kończą.. jakby brakowało jej asertywności.  Między nami gdy po prostu się widujemy same, bez innych i gdy to ja odpowiadam za siebie a ona jest u siebie i nie musi się o to martwić to nigdy nie ma takich problemów. Ona mnie nie męczy  tylko dostrzegam niepokojące rzeczy w jej zachowaniu  i życiu.. to mnie tylko trochę martwi.

Absolutnie nie czuje się wewnątrz lepiej. Rozmawiamy o konkretnej sytuacji zvktorej wyciągasz wnioski. Uważam ja poza tym za wartościowa osobę. Inaczej nie przyjqznilybysmy się tyle lat. Wiem też, że gdybym ja ja otaczała czy narzucała cos to i ona mogłaby zerwać kontakt, przecież działa to w dwie strony.

29

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Dustyy napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Dustyy napisał/a:

Rozumiem, że waszym zdaniem powinnam dac się jej napić, następnie wypuścić w środku nocy w krótkiej miniówie i powiedzieć miło ze przyjechałaś teraz rób co chcesz?

Nie. Skoro wiesz, jak ona zachowuje się po alkoholu, to tym bardziej Twój mąż nie powinien jej tego alkoholu proponować.

Skoro wiesz, że ona tak się zachowuje i skoro to jej zachowanie Cię męczy, to po co ciągke utrzymujesz z nią kontakt zamiast go ochłodzić?

Ja tego nie rozumiem. I naprawdę z każdego zdania w tym tekście wychodzi Twoje poczucie, że jesteś od niej lepsza.

Sorry, ale to juz od dawna nie wygląda jak przyjaźń.

Ja nie proponowałam alkoholu tylko mąż akurat w momencie gdy mnie nie było. Z tym że mąż nie wiedział że ona nie ma transportu, był pewien że ktoś po nią przyjedzie bo tak ustalaliśmy wcześniej.

Bo na codzień jest wszystko w normie. Tylko właśnie te akcje z alkoholem jak u nas bywa.. nie wiem dlaczego tak one się kończą.. jakby brakowało jej asertywności.  Między nami gdy po prostu się widujemy same, bez innych i gdy to ja odpowiadam za siebie a ona jest u siebie i nie musi się o to martwić to nigdy nie ma takich problemów. Ona mnie nie męczy  tylko dostrzegam niepokojące rzeczy w jej zachowaniu  i życiu.. to mnie tylko trochę martwi.

Absolutnie nie czuje się wewnątrz lepiej. Rozmawiamy o konkretnej sytuacji zvktorej wyciągasz wnioski. Uważam ja poza tym za wartościowa osobę. Inaczej nie przyjqznilybysmy się tyle lat. Wiem też, że gdybym ja ja otaczała czy narzucała cos to i ona mogłaby zerwać kontakt, przecież działa to w dwie strony.

To naprawde było takie ciężkie, żeby powiedzieć wcześńiej mężowi "słuchaj, będzie u nas X, nie dawaj jej alkoholu, wiesz, jak ona się potem zachowuje".
Skoro to nie był pierwszy raz i skoro nie raz się tak zachowywała u Ciebie, to mąż chyba o tym wie, no nie?
Skoro sam ją do takiej sytuacji doprowadził, to sam powinien jej załatwić transport.

przyjaźń nie działa tak, że Ty się martwisz, więc będziesz omawiać jej sprawy z ludźmi i wysyłać ją na terapię.
Przyjaźń polega na tym, że ona wie, że może do Ciebie przyjść, jak bedzie miała problem i Ty jej doradzisz. Póki co, to ona raczej nie może do Ciebie z takimi problemami przyjść.

I jak mam nie wyciągać wniosków z tej sytuacji, skoro właśnie tą sytuację opisałaś? No i napisałaś dość duży wstęp na jej temat, co też pokazuje dosyć jasno, co o niej myślisz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

30 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-04-11 22:35:04)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Jest dużo rzeczy, które można zrobić inaczej.

Ja pochodzę z domu, gdzie nie dawano mi decydować o niczym, nawet o kolorze gaci jakie założę, po czym nagle wylądowałam w akademiku nie wiedząc nic o życiu. I miałam taką sytuację nie raz, gdzie ktoś "wie lepiej" ode mnie co powinnam zrobić, ale ja jeszcze nie wiem, a ta osoba naciska "to jak? tak? czy siak? opcja jeden? dwa? co zrobisz? no co zrobisz? napisałaś? idzesz czy jedziesz?" I kończyło się to tak, że miałam ochotę zamknąć się w łazience i płakać, bo nigdy nie podejmowałam decyzji, nie wiem jakie są opcje, a ludzie, którzy są przyzwyczajeni do podejmowania decyzji potrafią to zrobić, albo byli w tej sytuacji, w której jestem po raz pierwszy i oczekują ode mnie, że "zachowam się jak dorosła" i dam od razu odpowiedź. Skąd? Jak?!

Co można inaczej?
Dać czas. "A, widzę, że nie wiesz, są opcje a, b, c, wybierz i daj znać".
Przedstawić opcje: no to możesz a, możesz b, możesz c...
Powiedzieć jakie są za i przeciw... jeśli pójdziesz na stopa to cośtam, a jak chcesz, żebym Cię odwiozła to tamto.
Powiedzieć co Ty byś wolała: wolałabym, żebyś nie szła na stopa, bo...
Postawić granice, wyrazić oczekiwania: nie możesz dziś tu nocować. Chcę, żebyś wyszła o 22. Potrzebuję wiedzieć do 21:50 jak wracasz. Chciałabym, żebyście już nie pili.
Wyrazić emocje, nazwać swój stan: wkurza mnie, że mówisz jedno a robisz drugie. Nie rozumiem, w czym problem.
SŁUCHAĆ. "Dlaczego nikt mi nie pozwala decydować o sobie" --- wyraźniej już powiedzieć nie mogła.

Zamiast tego, co zrobiłaś czyli: udawanie, że jej picie u ciebie jest w porządku, ukrywanie złości (zawsze widać), ogarnianie jej spraw, decydowanie za nią, naciskanie i rozkazywanie, traktowanie jak dziecko.
Nawet jeśli to było jednorazowe, no bo może tak było, taka dziwna ta sytuacja... to właśnie na takie zachowania ludzie mogą reagować oporem, oszukiwaniem, płaczem.

Może jest tak, że moje podpowiedzi właśnie wyglądają jak "tratowanie kogoś jak dziecko", ale uwierz mi, jeśli nikt jej nie dawał decydować o sobie, to będzie potrzebowała czasu i serdecznego wsparcia. Jeśli jesteś jej przyjaciółką, to dzięki swojemu doświadczeniu możesz jej bardzo pomóc. Ale nie wyręczając.

If you can be anything, be kind.

31

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Monoceros napisał/a:

Jest dużo rzeczy, które można zrobić inaczej.

Ja pochodzę z domu, gdzie nie dawano mi decydować o niczym, nawet o kolorze gaci jakie założę, po czym nagle wylądowałam w akademiku nie wiedząc nic o życiu. I miałam taką sytuację nie raz, gdzie ktoś "wie lepiej" ode mnie co powinnam zrobić, ale ja jeszcze nie wiem, a ta osoba naciska "to jak? tak? czy siak? opcja jeden? dwa? co zrobisz? no co zrobisz? napisałaś? idzesz czy jedziesz?" I kończyło się to tak, że miałam ochotę zamknąć się w łazience i płakać, bo nigdy nie podejmowałam decyzji, nie wiem jakie są opcje, a ludzie, którzy są przyzwyczajeni do podejmowania decyzji potrafią to zrobić, albo byli w tej sytuacji, w której jestem po raz pierwszy i oczekują ode mnie, że "zachowam się jak dorosła" i dam od razu odpowiedź. Skąd? Jak?!

Co można inaczej?
Dać czas. "A, widzę, że nie wiesz, są opcje a, b, c, wybierz i daj znać".
Przedstawić opcje: no to możesz a, możesz b, możesz c...
Powiedzieć jakie są za i przeciw... jeśli pójdziesz na stopa to cośtam, a jak chcesz, żebym Cię odwiozła to tamto.
Powiedzieć co Ty byś wolała: wolałabym, żebyś nie szła na stopa, bo...
Postawić granice, wyrazić oczekiwania: nie możesz dziś tu nocować. Chcę, żebyś wyszła o 22. Potrzebuję wiedzieć do 21:50 jak wracasz. Chciałabym, żebyście już nie pili.
Wyrazić emocje, nazwać swój stan: wkurza mnie, że mówisz jedno a robisz drugie. Nie rozumiem, w czym problem.
SŁUCHAĆ. "Dlaczego nikt mi nie pozwala decydować o sobie" --- wyraźniej już powiedzieć nie mogła.

Zamiast tego, co zrobiłaś czyli: udawanie, że jej picie u ciebie jest w porządku, ukrywanie złości (zawsze widać), ogarnianie jej spraw, decydowanie za nią, naciskanie i rozkazywanie, traktowanie jak dziecko.
Nawet jeśli to było jednorazowe, no bo może tak było, taka dziwna ta sytuacja... to właśnie na takie zachowania ludzie mogą reagować oporem, oszukiwaniem, płaczem.

Może jest tak, że moje podpowiedzi właśnie wyglądają jak "tratowanie kogoś jak dziecko", ale uwierz mi, jeśli nikt jej nie dawał decydować o sobie, to będzie potrzebowała czasu i serdecznego wsparcia. Jeśli jesteś jej przyjaciółką, to dzięki swojemu doświadczeniu możesz jej bardzo pomóc. Ale nie wyręczając.

I udało się wyrwać z toksycznych wzorców? Młody człowiek, który jest rzucony do akademika ma trochę inne możliwości i jeszcze jest w nim ta odrobina elastyczności potrzebna aby przystosować się do nowych warunków czy czerpać z innych, zdrowych wzorców. Natomiast jeśli dziewczyna zbliża się do 30stki to ja bym ją popchnęła do poszukania pomocy. Po pierwsze bo traci cenny czas ostatniej chwili młodości a po drugie bo nie pracując i nie chodząc do szkoły, mając ograniczony kontakt z ludzmi tkwi w tym swoim bagienku i nie bardzo ma jak i skąd brać przykład.

32 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-04-12 19:17:36)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
krolowachlodu87 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Jest dużo rzeczy, które można zrobić inaczej.

Ja pochodzę z domu, gdzie nie dawano mi decydować o niczym, nawet o kolorze gaci jakie założę, po czym nagle wylądowałam w akademiku nie wiedząc nic o życiu. I miałam taką sytuację nie raz, gdzie ktoś "wie lepiej" ode mnie co powinnam zrobić, ale ja jeszcze nie wiem, a ta osoba naciska "to jak? tak? czy siak? opcja jeden? dwa? co zrobisz? no co zrobisz? napisałaś? idzesz czy jedziesz?" I kończyło się to tak, że miałam ochotę zamknąć się w łazience i płakać, bo nigdy nie podejmowałam decyzji, nie wiem jakie są opcje, a ludzie, którzy są przyzwyczajeni do podejmowania decyzji potrafią to zrobić, albo byli w tej sytuacji, w której jestem po raz pierwszy i oczekują ode mnie, że "zachowam się jak dorosła" i dam od razu odpowiedź. Skąd? Jak?!

Co można inaczej?
Dać czas. "A, widzę, że nie wiesz, są opcje a, b, c, wybierz i daj znać".
Przedstawić opcje: no to możesz a, możesz b, możesz c...
Powiedzieć jakie są za i przeciw... jeśli pójdziesz na stopa to cośtam, a jak chcesz, żebym Cię odwiozła to tamto.
Powiedzieć co Ty byś wolała: wolałabym, żebyś nie szła na stopa, bo...
Postawić granice, wyrazić oczekiwania: nie możesz dziś tu nocować. Chcę, żebyś wyszła o 22. Potrzebuję wiedzieć do 21:50 jak wracasz. Chciałabym, żebyście już nie pili.
Wyrazić emocje, nazwać swój stan: wkurza mnie, że mówisz jedno a robisz drugie. Nie rozumiem, w czym problem.
SŁUCHAĆ. "Dlaczego nikt mi nie pozwala decydować o sobie" --- wyraźniej już powiedzieć nie mogła.

Zamiast tego, co zrobiłaś czyli: udawanie, że jej picie u ciebie jest w porządku, ukrywanie złości (zawsze widać), ogarnianie jej spraw, decydowanie za nią, naciskanie i rozkazywanie, traktowanie jak dziecko.
Nawet jeśli to było jednorazowe, no bo może tak było, taka dziwna ta sytuacja... to właśnie na takie zachowania ludzie mogą reagować oporem, oszukiwaniem, płaczem.

Może jest tak, że moje podpowiedzi właśnie wyglądają jak "tratowanie kogoś jak dziecko", ale uwierz mi, jeśli nikt jej nie dawał decydować o sobie, to będzie potrzebowała czasu i serdecznego wsparcia. Jeśli jesteś jej przyjaciółką, to dzięki swojemu doświadczeniu możesz jej bardzo pomóc. Ale nie wyręczając.

I udało się wyrwać z toksycznych wzorców? Młody człowiek, który jest rzucony do akademika ma trochę inne możliwości i jeszcze jest w nim ta odrobina elastyczności potrzebna aby przystosować się do nowych warunków czy czerpać z innych, zdrowych wzorców. Natomiast jeśli dziewczyna zbliża się do 30stki to ja bym ją popchnęła do poszukania pomocy. Po pierwsze bo traci cenny czas ostatniej chwili młodości a po drugie bo nie pracując i nie chodząc do szkoły, mając ograniczony kontakt z ludzmi tkwi w tym swoim bagienku i nie bardzo ma jak i skąd brać przykład.

Tak, uniezależniłam się fizycznie w wieku 18 lat, finansowo mając lat 25, a emocjonalnie - 27. To była długa droga. Nie wiem czy każdy musi ją pokonać ze specjalistą. Jeśli się ma środowisko, które uwiązuje, to dobrze jest się od niego odciąć. Ja miałam to szczęście, że pozwolono mi się odciąć fizycznie. Nie byłam szczęśliwa, ba, byłam przerażona i zestresowana, ale musiałam nauczyć się podejmować decyzje. Nie uważam, że to była dobra droga i "wyszło mi na dobre" bo można osiągnąć ten sam cel bez trudnych doświadczeń. Nie czerpałam ze zdrowych wzorców - łamałam się, zmuszałam, piłam ogromne ilości alkoholu, ale była tylko jedna droga, i niestety nie była ani zdrowa, ani łatwa, ani przyjemna.

Nie wiem, czego potrzebuje tamta dziewczyna. Czy popchnięcia? Nie wiem, wątpię, że kolejna "przemoc" wobec niej jest potrzebna. Raczej uwolnienie, usamodzielnienie, wsparcie, podniesienie, zaufanie, przestrzeń...

If you can be anything, be kind.

33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-04-12 19:45:21)

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
madoja napisał/a:

Moim zdaniem jesteś okropna.

1. Skoro mieszkasz na zadupiu, to strzelam że w domu jednorodzinnym. Dlaczego nie mogłas jej przenocować? Wciąż jojczyłaś o tym kiedy i z kim wróci. Totalnie nie ogarniam. Ja bym po prostu zaproponowała że pościelę jej i ma zostac na noc.

2. Wyszłaś, a gdy wróciłaś, mąż i ona pili alkohol, na co ostro zareagowałaś (dlaczego?!). Wątpię że ona wyciągnęła alkohol z plecaka. Alkohol wyjął Twój mąż.
Byłoby super, gdybyś wyjęła kij z tyłka i pozwoliła im pić, siedząc z nimi i - jak wyżej - nocując ją.

Ogólnie mam wrażenie że jesteś strasznie apodyktyczna, także wobec męża.

Popieram..w ogóle co to za akcja by niby takiej bliskiej przyjaciółki nie przenocować na podłodze w kuchni chociażby? serio?

a jaklnie chciałaś by sie upiłą, było męza na bok by jej słabego drinka zrobił i nie polewał

a nie mogliście zabrać dziecka do swojego pokoju, albo wyjatkowo babcia przenocowałaby zew starszym w pokoju?
Dla chcącego nic trudnego serio..

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

34

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
Monoceros napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Jest dużo rzeczy, które można zrobić inaczej.

Ja pochodzę z domu, gdzie nie dawano mi decydować o niczym, nawet o kolorze gaci jakie założę, po czym nagle wylądowałam w akademiku nie wiedząc nic o życiu. I miałam taką sytuację nie raz, gdzie ktoś "wie lepiej" ode mnie co powinnam zrobić, ale ja jeszcze nie wiem, a ta osoba naciska "to jak? tak? czy siak? opcja jeden? dwa? co zrobisz? no co zrobisz? napisałaś? idzesz czy jedziesz?" I kończyło się to tak, że miałam ochotę zamknąć się w łazience i płakać, bo nigdy nie podejmowałam decyzji, nie wiem jakie są opcje, a ludzie, którzy są przyzwyczajeni do podejmowania decyzji potrafią to zrobić, albo byli w tej sytuacji, w której jestem po raz pierwszy i oczekują ode mnie, że "zachowam się jak dorosła" i dam od razu odpowiedź. Skąd? Jak?!

Co można inaczej?
Dać czas. "A, widzę, że nie wiesz, są opcje a, b, c, wybierz i daj znać".
Przedstawić opcje: no to możesz a, możesz b, możesz c...
Powiedzieć jakie są za i przeciw... jeśli pójdziesz na stopa to cośtam, a jak chcesz, żebym Cię odwiozła to tamto.
Powiedzieć co Ty byś wolała: wolałabym, żebyś nie szła na stopa, bo...
Postawić granice, wyrazić oczekiwania: nie możesz dziś tu nocować. Chcę, żebyś wyszła o 22. Potrzebuję wiedzieć do 21:50 jak wracasz. Chciałabym, żebyście już nie pili.
Wyrazić emocje, nazwać swój stan: wkurza mnie, że mówisz jedno a robisz drugie. Nie rozumiem, w czym problem.
SŁUCHAĆ. "Dlaczego nikt mi nie pozwala decydować o sobie" --- wyraźniej już powiedzieć nie mogła.

Zamiast tego, co zrobiłaś czyli: udawanie, że jej picie u ciebie jest w porządku, ukrywanie złości (zawsze widać), ogarnianie jej spraw, decydowanie za nią, naciskanie i rozkazywanie, traktowanie jak dziecko.
Nawet jeśli to było jednorazowe, no bo może tak było, taka dziwna ta sytuacja... to właśnie na takie zachowania ludzie mogą reagować oporem, oszukiwaniem, płaczem.

Może jest tak, że moje podpowiedzi właśnie wyglądają jak "tratowanie kogoś jak dziecko", ale uwierz mi, jeśli nikt jej nie dawał decydować o sobie, to będzie potrzebowała czasu i serdecznego wsparcia. Jeśli jesteś jej przyjaciółką, to dzięki swojemu doświadczeniu możesz jej bardzo pomóc. Ale nie wyręczając.

I udało się wyrwać z toksycznych wzorców? Młody człowiek, który jest rzucony do akademika ma trochę inne możliwości i jeszcze jest w nim ta odrobina elastyczności potrzebna aby przystosować się do nowych warunków czy czerpać z innych, zdrowych wzorców. Natomiast jeśli dziewczyna zbliża się do 30stki to ja bym ją popchnęła do poszukania pomocy. Po pierwsze bo traci cenny czas ostatniej chwili młodości a po drugie bo nie pracując i nie chodząc do szkoły, mając ograniczony kontakt z ludzmi tkwi w tym swoim bagienku i nie bardzo ma jak i skąd brać przykład.

Tak, uniezależniłam się fizycznie w wieku 18 lat, finansowo mając lat 25, a emocjonalnie - 27. To była długa droga. Nie wiem czy każdy musi ją pokonać ze specjalistą. Jeśli się ma środowisko, które uwiązuje, to dobrze jest się od niego odciąć. Ja miałam to szczęście, że pozwolono mi się odciąć fizycznie. Nie byłam szczęśliwa, ba, byłam przerażona i zestresowana, ale musiałam nauczyć się podejmować decyzje. Nie uważam, że to była dobra droga i "wyszło mi na dobre" bo można osiągnąć ten sam cel bez trudnych doświadczeń. Nie czerpałam ze zdrowych wzorców - łamałam się, zmuszałam, piłam ogromne ilości alkoholu, ale była tylko jedna droga, i niestety nie była ani zdrowa, ani łatwa, ani przyjemna.

Nie wiem, czego potrzebuje tamta dziewczyna. Czy popchnięcia? Nie wiem, wątpię, że kolejna "przemoc" wobec niej jest potrzebna. Raczej uwolnienie, usamodzielnienie, wsparcie, podniesienie, zaufanie, przestrzeń...

A czy myślałaś kiedyś teoretycznie jak wyglądało by twoje życie gdybyś została do dziś w domu rodzinnym? Ja czasem nad tym myślę patrząc na moich rodziców i jak przy nich zaczynam być nerwowa. Gdybym nie zawinęła się z domu za młodu to myślę, że byłabym dziś zupełnie inną osobą, każdy kolejny rok z nimi by mi coraz bardziej psuł nerwy i nie jestem pewna czy gdybym została z nimi w jednym domu do 30stki to dałabym radę potem sama z niego wyjść.
Jej będzie równie ciężko bo jak masz 30 lat to ludzie już od ciebie oczekują że będziesz mieć poukładane w głowie.
Też mnie osobiście nie odpowiada takie podejście przerzucania na przyjaciół znoszenia naszych ułomności. Jeżeli coś przeszkadza mi, przeszkadza mieć dobre relacje z innymi, sprawia innym kłopot to coś z tym robię ja - sama. Jak jestem wrzodem na du***e to nie oczekuję akceptacji taką jak mnie bóg stworzył ale staram się dostosować w ramach własnych możliwości do reszty.

Swoją drogą jak mnie zamężna i dzieciata koleżanka pyta kto mnie odwiezie albo jak wrócę do domu to bym się zorganizowała od razu i do tego domu wróciła. Taka myśl że autorka ma inne obowiązki powinna jej wpaść do głowy dużo wcześniej.

35

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Ale to 2 różne sprawy: jej powinności jako gościa i autorki jako gospodyni i PRZYJACIÓŁKI jak sama twierdzi.
gdyby to była jakaś przyp[adkowa osoba mogłoby ją to mało obchodzić.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

36

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Jakie powinności? To ona bezdomną przyjaciółkę na ulice wywaliła?
Chyba każdy ma własne granice również w przyjaźni. Z resztą podobnie jak potrzeby w przyjaźni są różne i ludzie są różni. Jeden chce się wygadać i szuka wsparcia psychicznego a drugi chce rozwiązywać problemy już teraz bez zbędnego gadania i od razu przechodzi do motywowania i konkretnych rozwiązań. Ja autorkę rozumiem w 100% bo też jestem fanką konkretnych rozwiązań i akcji a nie pogaduszek do nocy z których niewiele wynika i które nic nie zmieniają. Jeżeli widzę że przyjaciel czy nawet kolega potrzebuje czego innego to odsyłam go tam gdzie tą pomoc otrzyma. W tym przypadku jest to psycholog.

37

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

To już teraz wiem skąd się wzięło powiedzenie:
"Boże broń nas od przyjaciół, przed wrogami obronimy się sami"

Twoja definicja przyjażni koło mojej nie leżała, więc się nie porozumiemy.
jak ktoś nie ma z kimś kontaktu niech nie nazywa go przyjacielem i tyle. a tu porozumienia nie ma.

koleżanka raczej robi za tło dla autorki. Tylko mąż głupi w tej samej orkiestrze nie zagrał- ciekawe co on na tą sytuację w ogóle- jako gospodarz domu- bo u niego mieszkają jak rozumiem.

I po co zapraszać swoją mamę i przyjaciółkę jednocześnie gdy wiadomo że tzw "zadupie i może być problem z dojazdem?
no chyba że to taki układ że w połowie domu mieszkają teściowie, w drugiej oni z 2 małych dzieci i ijej mamą na stałe,

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

38

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?
krolowachlodu87 napisał/a:

Jakie powinności? To ona bezdomną przyjaciółkę na ulice wywaliła?
Chyba każdy ma własne granice również w przyjaźni. Z resztą podobnie jak potrzeby w przyjaźni są różne i ludzie są różni. Jeden chce się wygadać i szuka wsparcia psychicznego a drugi chce rozwiązywać problemy już teraz bez zbędnego gadania i od razu przechodzi do motywowania i konkretnych rozwiązań. Ja autorkę rozumiem w 100% bo też jestem fanką konkretnych rozwiązań i akcji a nie pogaduszek do nocy z których niewiele wynika i które nic nie zmieniają. Jeżeli widzę że przyjaciel czy nawet kolega potrzebuje czego innego to odsyłam go tam gdzie tą pomoc otrzyma. W tym przypadku jest to psycholog.

Gdyby przyjaciółka mnie odwiedziła wieczorem, a do tego widuję się z nią rzadko, to ja wręcz bym NALEGAŁA żeby została na noc. Ja bym się CIESZYŁA z tego że spędzimy trochę czasu. A z postu autorki jasno wynika że chwilę pogadała i już dopytywała kiedy pojedzie. Straszne. To na serio nie jest przyjaźń. Ba! Ja nawet dalszym znajomym proponowałam żeby zostali na noc (z grzeczności), jeśli mieszkali dość daleko i był już wieczór. Chyba tylko totalnie obcą osobę bym wyrzucała jak autorka swoją "przyjaciółkę".

W ogóle nawet nie wyobrazam sobie spędzić wieczoru z kimś, wciąż dopytując czy ktoś po niego przyjedzie. To chamskie.

39

Odp: Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

no to mamy zupełnie mamy inną definicję przyjaźni.
Ja mam przyjaciół na zadupiu w innym kraju zupełnie więc jak ktoś ma problem dostać się na zadupie obok swojego zadupia to chyba nie wie co to znaczy problem z transportem big_smile A i tak nie przeszkadza mi lecieć do niej na uwaga - 2 dni i nawet się z nią nie spotkać tylko siedzieć na miejscu, na zadupiu na którym nic nie ma aby jej popilnować psa - bo potrzebowała pilnie wyjechać z całą rodziną (choroba ojca) i nie była w stanie załatwić hotelu na ostatnią chwilę na tym zadupiu. Nie przeszkadza mi to absolutnie.
Ale jak ktoś się umawia, że przyjedzie na popołudnie na ploty po czym siedzi do nocy na głowie i jeszcze musisz się martwić o to jak się dostanie do domu i czy nie będzie po nocy sama wracać stopem to sorry ale to nie są dla mnie problemy z którymi dorośli ludzie potrzebują pomocy.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pzyjaciółka powinna udać się do psychologa, jak zasugerować?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021