Czy ja jestem jakąś animalką? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Czy ja jestem jakąś animalką?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: Czy ja jestem jakąś animalką?

Cześć wam. Nie wiem czy jest to dobra kategoria tematów, ale chciałabym się czymś podzielić i zapytać. Z góry informuję, że nie oczekuję zrozumienia, przebaczenia czy rozżalenia. A więc, chodzi o to, że gdy byłam nastolatką jeździłam w wakacje z rodzicami do dziadków. Mieli dwa konie samca i samicę. Samiec nie był wałachem, ale miał popęd wyciszany farmakologicznie, żeby był łatwiejszy do utrzymania w hodowli z samicą, która była absolutnie wysterylizowana w małym budynku gospodarczym. Pomagałam ogarniać przy nich wszystko i jednego razu gdy był upał i były wyprowadzone razem, samcowi wyszedł penis, na całą możliwą długość, jak chodził to mu się cały trząsł i jak to zobaczyłam to krew mi się w żyłach zagotowała i zalało mnie najpierwotniejsze podniecenie. Ale takie mocne jakiego wcześniej nie miałam, byłam rozstrojona emocjonalnie. Później reagowałam na tą sytuację mniej intensywnie, ale zawsze przyspieszało mi tętno, żeby nie napisać byłam podniecona i na siłę odpędzałam się od tego uczucia. Bardzo się obwiniałam za to, że coś nie halo ze mną. I niestety z biegiem czasu niewiele się zmieniło i wciąż budzi to we mnie podobną reakcję, aczkolwiek jako dorosła kobieta podchodzę do tego raczej na luzie, z dystansem, pewną groteską i nie obwiniam się za to. Wiele czytałam na ten temat i zwykle opisy są podobne do czegoś w tym stylu, przytoczę z jednego artykułu - ''...fantazji o bestialstwie, które najwyraźniej ma wiele kobiet. Ludzkie samice przyciągają ogiery z oczywistego powodu: wielkości ich organu rozrodczego. Dlatego konie są ulubieńcem kobiecych fantazji. Wydaje się, że przywraca ona pierwotne instynkty rozrodcze kobiet na szczyt. Jest to dość normalna i powszechna fantazja dla kobiet i wygląda na to, że nie zawsze pozostaje w bańce "fantasy"

Nigdy w życiu osobiście nie spotkałam się z kobietą, którą by podniecały konie i nie przyszłam tu po to by wypytywać się, którą z was to podnieca, ale jako osoba wystarczająco anonimowa byłam w stanie o tym tutaj napisać i chciałam zapytać czy ja jestem jakąś urodzoną animalką? Czy powinnam bardziej zasięgnąć rady terapeuty? Aczkolwiek jakoś sobie nie wyobrażam, żebym kiedykolwiek w życiu miała komukolwiek o tym powiedzieć w 4 oczy. Czy po prostu powinnam zająć się innymi ważniejszymi rzeczami? Napiszcie cokolwiek

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2021-03-20 20:48:15)

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
MagdulaBrzydula napisał/a:

ale jako osoba wystarczająco anonimowa byłam w stanie o tym tutaj napisać i chciałam zapytać czy ja jestem jakąś urodzoną animalką? Czy powinnam bardziej zasięgnąć rady terapeuty?

A w czym przeszkadzają Ci te Twoje fantazje? Pogorszyła się dzięki temu jakość Twojego życia? Jeśli nie to daj spokój i żyj sobie dalej. Co do fantazji kobiet o koniu to raczej jest to miejska legenda. Zresztą mam wrażenie że tu nie chodzi o konie ale o wielkość przyrodzenia więc wątpię abyś była jak napisałaś "animlką".

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Wiesz, ja staram się uciec od grawitacji fantazji zoofilskich. To nie w tym rzecz, że mnie to rani, krzywdzi, wadzi. Po prostu wolałabym żeby mnie takie rzeczy nie podniecały

4

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

W dalszym ciągu nie wiem co Cię w tym podnieca, to że to koń czy to że ma wielkie przyrodzenie. Bo słoń może mieć większe.

5

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Parafilie można podobno leczyć. Nie, to nie jest ani normalne, ani powszechne.

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

A czy to ważne? Po prostu widzę penisa konia i uderza mnie gorąco. Nie chce być obwiniana za to, że o tym napisałam w ogóle, ale nie jestem tylko do końca pewna czy tak to powinno wyglądać?

7

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Może bardziej emocjonalnie reagujesz niż seksualnie? Dasz rady to odróżnić?

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

No chyba na tyle dobrze ze mną, że potrafię odróżnić kiedy jestem podniecona, a kiedy nie

9

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Tematy kiedy człowieka pociągają zwierzaki, czy jakkolwiek to nie nazwać, biorą się z nie przepracowanych emocji z okresu dzieciństwa.

A wiec zimny chów, wycofana matka, brak uczuć okazywanych przez rodziców mogą mieć później taki  skutek.

Jest to tez piękny początek szeroko pojętych uzależnień, nie tylko od sexi. Liczy się tylko wyrzut dopaminy.

Sam niestety z autopsji coś o tym wiem.

10

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Pogódź się z tym, że tak reagujesz. Taka jesteś i już, nie masz na to wpływu, bo to jest poza Twoją świadomością. Chyba każdy ma jakieś fantazje, z tym że jedne są "do przyjęcia" i śmiało można o nich opowiadać, inne powodują poczucie wstydu, zażenowania i trudno je zaakceptować. Ale one po prostu są i nic nie mozna z tym zrobić, bo moim zdaniem najwiekszą glupotą byłoby to w jakiś sposob leczyć i robić z tego problem. Ty reagujesz na konia, ktoś inny na coś innego i tyle.

11

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

To ciekawe. Dzięki za dość rzeczowe odpowiedzi. Poczytałam sobie nieco o tym wyrzucie dopaminy i innych faktach i rzeczywiście moje dzieciństwo nie było zbyt kolorowe, a rodzice nie błyszczeli autorytetem. Zawsze mogę się pocieszać, że podniecenie budzą u mnie konie, a nie coś gorszego hmm Nie mam zamiaru z tym walczyć, bo już próbowałam. Realizować w tym temacie też nie, bo to chore i musiałabym mieć coś naprawdę nie tak z głową. Poza tym w moim codziennym otoczeniu nie ma żadnych koni, ani sama ich nie wyszukuje po stronach, aczkolwiek robiłam to kiedyś żeby dać sobie upust. Z wiekiem przechodzi

12

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Mam bardzo podobny problem. Myślałam,że tylko ja tak mam.
Jak sobie z tym poradziłaś Autorko tematu?

13

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Pytanie czy to karmisz, czy omijasz. Jeśli bym czegoś doświadczała, to zawsze pozostaje wybór: fantazjować dalej, coś pisać, coś oglądać... Czy powiedzieć sobie: nie chcę mieć takiego elementu w życiu, nie będę go rozwijać.

14

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

W sumie czytając ten wątek zadaje sobie pytanie - I co z tego?
Każdy ma swoje dziwactwa większe, bądź mniejsze, ale ostatecznie jedno życie mamy i niejedno po głowie będzie chodziło.
Problem jest taki, jeżeli jakiś aspekt zaczyna za bardzo dominować w naszym życiu.

15

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Monoceros napisał/a:

Pytanie czy to karmisz, czy omijasz. Jeśli bym czegoś doświadczała, to zawsze pozostaje wybór: fantazjować dalej, coś pisać, coś oglądać... Czy powiedzieć sobie: nie chcę mieć takiego elementu w życiu, nie będę go rozwijać.

Gdyby to tak działało,że się decyduje i wybiera,że się tego(lub czegokolwiek innego co ma negatywny wpływ) nie chce,to ludzie byliby wolni i szczęśliwi,szpitale psychiatryczne puste,terapeuci niepotrzebni a sklepy monopole by splajtowały.
Przecież to tak nie działa.

16

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

no to ja sie moge przyznac ze podniecaja mnie kobiety z psami  i bylo tak od pierwszego obrazu w takim konteksie w wieku nastoletnim. Nie uwazam tego za cos zlego i nie wynika to z zadnych traum, potologicznej rodziny czy problemow osobistych, wynika to z naturalnej reakcji. Mysle ze dla wielu osob te tematy sa co najmniej interesujace, ale sie o tym swobodnie nie rozmawia i tak przeciez powinno byc.

wg Wikipedii:
Obecność parafilii nie oznacza bezwarunkowo wskazania do leczenia. W przypadku odchyleń seksualnych niepatologicznych możliwość leczenia należy rozważyć, gdy człowiek cierpi z ich powodu.
Cierpienie w tym przypadku jest najczęściej skutkiem konfliktu zewnętrznego (zagrożenie związane z naruszeniem norm prawnych lub obyczajowych) lub wewnętrznego (z zinternalizowaną normą moralną).
Celem leczenia nie powinno być usunięcie parafilii (które jest często niemożliwe), lecz uwolnienie człowieka od cierpień z nią związanych, a więc jego psychiczne dostosowanie się do niej.


nie kwalifikuje sie smile

17

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Pytanie czy to karmisz, czy omijasz. Jeśli bym czegoś doświadczała, to zawsze pozostaje wybór: fantazjować dalej, coś pisać, coś oglądać... Czy powiedzieć sobie: nie chcę mieć takiego elementu w życiu, nie będę go rozwijać.

Gdyby to tak działało,że się decyduje i wybiera,że się tego(lub czegokolwiek innego co ma negatywny wpływ) nie chce,to ludzie byliby wolni i szczęśliwi,szpitale psychiatryczne puste,terapeuci niepotrzebni a sklepy monopole by splajtowały.
Przecież to tak nie działa.

Ale czy ja mówię, że decydujesz że nie chcesz? Mówię, że decydujesz co dalej z tym robisz. Przecież wyborów jest wiele, możesz to zacząć ignorować. Ludzie nie takie rzeczy potrafią ignorować, nauczyć się żyć bez jakichś bodźców, odwracać uwagę, NIE KARMIĆ - myślami, fantazjami, obrazami. Toż to wybór czy kładę się pod koc żeby sobie przy tych myślach robić dobrze czy akceptuję to jako dziwny fakt i sobie idę dalej przez życie. Chciałam zauważyć, że w żadnym momencie nie mówię, jaki wybór jest lepszy - zrobisz co zechcesz ze swoim życiem.
O takim wyborze mówię.

18

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Monoceros napisał/a:
Entilka32 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Pytanie czy to karmisz, czy omijasz. Jeśli bym czegoś doświadczała, to zawsze pozostaje wybór: fantazjować dalej, coś pisać, coś oglądać... Czy powiedzieć sobie: nie chcę mieć takiego elementu w życiu, nie będę go rozwijać.

Gdyby to tak działało,że się decyduje i wybiera,że się tego(lub czegokolwiek innego co ma negatywny wpływ) nie chce,to ludzie byliby wolni i szczęśliwi,szpitale psychiatryczne puste,terapeuci niepotrzebni a sklepy monopole by splajtowały.
Przecież to tak nie działa.

Ale czy ja mówię, że decydujesz że nie chcesz? Mówię, że decydujesz co dalej z tym robisz. Przecież wyborów jest wiele, możesz to zacząć ignorować. Ludzie nie takie rzeczy potrafią ignorować, nauczyć się żyć bez jakichś bodźców, odwracać uwagę, NIE KARMIĆ - myślami, fantazjami, obrazami. Toż to wybór czy kładę się pod koc żeby sobie przy tych myślach robić dobrze czy akceptuję to jako dziwny fakt i sobie idę dalej przez życie. Chciałam zauważyć, że w żadnym momencie nie mówię, jaki wybór jest lepszy - zrobisz co zechcesz ze swoim życiem.
O takim wyborze mówię.

Tylko dlaczego w takim razie jest np. coraz więcej nieszczęśliwych i zniewolonych ludzi różnymi sprawami?
Choćby alkoholik...może sobie nie wyobrażać tego,że pije,jednak wszystko w nim się trzęsie,byle tylko się napić. I jak ma odwrócić uwagę? Lub osoba z depresją... przychodzą ciężkie chwile i przytłaczające myśli i raczej rzadko się zdarzy,że tak osoba odetnie je,wybierze " inną drogę" i depresja zniknie jak za dotknięciem różdżki.
Czyli ludzie w tym ja mają zaakceptować swoją ' patologię' i uznać jako jakieś dziwactwo, niegroźny odchył? Przekształcić to w coś pozytywnego?

19

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:
Monoceros napisał/a:
Entilka32 napisał/a:

Gdyby to tak działało,że się decyduje i wybiera,że się tego(lub czegokolwiek innego co ma negatywny wpływ) nie chce,to ludzie byliby wolni i szczęśliwi,szpitale psychiatryczne puste,terapeuci niepotrzebni a sklepy monopole by splajtowały.
Przecież to tak nie działa.

Ale czy ja mówię, że decydujesz że nie chcesz? Mówię, że decydujesz co dalej z tym robisz. Przecież wyborów jest wiele, możesz to zacząć ignorować. Ludzie nie takie rzeczy potrafią ignorować, nauczyć się żyć bez jakichś bodźców, odwracać uwagę, NIE KARMIĆ - myślami, fantazjami, obrazami. Toż to wybór czy kładę się pod koc żeby sobie przy tych myślach robić dobrze czy akceptuję to jako dziwny fakt i sobie idę dalej przez życie. Chciałam zauważyć, że w żadnym momencie nie mówię, jaki wybór jest lepszy - zrobisz co zechcesz ze swoim życiem.
O takim wyborze mówię.

Tylko dlaczego w takim razie jest np. coraz więcej nieszczęśliwych i zniewolonych ludzi różnymi sprawami?
Choćby alkoholik...może sobie nie wyobrażać tego,że pije,jednak wszystko w nim się trzęsie,byle tylko się napić. I jak ma odwrócić uwagę? Lub osoba z depresją... przychodzą ciężkie chwile i przytłaczające myśli i raczej rzadko się zdarzy,że tak osoba odetnie je,wybierze " inną drogę" i depresja zniknie jak za dotknięciem różdżki.
Czyli ludzie w tym ja mają zaakceptować swoją ' patologię' i uznać jako jakieś dziwactwo, niegroźny odchył? Przekształcić to w coś pozytywnego?

Dlatego zaczyna się działać na samym początku, gdy widzimy że coś złego się dzieje, a nie po fakcie gdy jesteśmy tym urobieni po łokcie. Wtedy to już wizyta u specjalisty, oddziały zamknięte itp są w stanie nam pomóc bo sami nie jesteśmy w stanie. Jeżeli Ci coś nie pasuje i uważasz że jest to dziwne i niezdrowe to chyba logiczne że powstrzymujesz się od tego, tak jak @Monoceros wyjaśniła to wcześniej. Nie jesteśmy zwierzętami że instynkt i pragnienia nami rządzą.

20

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Problem w tym,że to się uaktywnia czy zaczyna dziać w dzieciństwie czy w wieku nastu lat. Wyżej jest opisane jak to działa i młody człowiek nie wie co się dzieje ani jak to zatrzymać.
O instynktach można pogadać z seryjnymi mordercami albo alkoholikami, choć to zbyt wygórowane przykłady. Wziąć 9 na 10 osób i zabrać im telefon na kilka godzin. I niech zapanują nad tym,co się w nich dzieje....dorośli świadomi ludzie nie potrafiący okiełznać głodu narkotyku,jakim jest telefon. A co dopiero ludzie,dla których takie doświadczenia są cholernie wstydliwe, niepożądane i jednocześnie dające "przyjemność".

21 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-04-22 22:11:21)

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:

Tylko dlaczego w takim razie jest np. coraz więcej nieszczęśliwych i zniewolonych ludzi różnymi sprawami?
Choćby alkoholik...może sobie nie wyobrażać tego,że pije,jednak wszystko w nim się trzęsie,byle tylko się napić. I jak ma odwrócić uwagę? Lub osoba z depresją... przychodzą ciężkie chwile i przytłaczające myśli i raczej rzadko się zdarzy,że tak osoba odetnie je,wybierze " inną drogę" i depresja zniknie jak za dotknięciem różdżki.
Czyli ludzie w tym ja mają zaakceptować swoją ' patologię' i uznać jako jakieś dziwactwo, niegroźny odchył? Przekształcić to w coś pozytywnego?

Co do ma do rzeczy w tej sytuacji? Autorka postu nie opisała patologii, zniewolenia, nieszczęścia, uzależnienia, choroby psychicznej... Więc po co mam wnioskować, że sprawa jest na tyle poważna, że potrzebna jej profesjonalna pomoc?
Alkohol szkodzi zdrowiu, ale to nie oznacza że pijąc dziś lampkę wina stanę się alkoholiczką. Gdybym zaczęła używać alkoholu, żeby sobie poprawić humor co drugi dzień, albo bez niego nie mogła się uspokoić to wtedy bym zaczęła się rozglądać za pomocą. Analogicznie - jeśli to jest jakieś dziwne zainteresowanie, które niepokoi - podejmuj decyzje, co dalej. A jeśli jesteś uzależniona, albo jest to jedyna rzecz, która wzbudza podniecenie, a NIE CHCESZ, żeby tak było - idziesz po pomoc.

A autorka - jak sama pisze - podchodzi do tego bardziej na luzie. Myślę, że wiele osób, gdy napotyka coś nieznanego w swojej seksualności, ma pytania o to, co jest "normalne" bo wiadomo, normalnie to tylko pan z panią, po ślubie, w pozycji misjonarskiej ze zgaszonym światłem i tylko w celach rozrodczych... Jak ktoś po raz pierwszy odkrywa swoje upodobania do BDSMu to też jedna  z pierwszych myśli to: czy ja jestem chora? czy chcę krzywdzić ludzi?

Byle żeby nikogo nie krzywdzić.

22

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Monoceros napisał/a:
Entilka32 napisał/a:

Tylko dlaczego w takim razie jest np. coraz więcej nieszczęśliwych i zniewolonych ludzi różnymi sprawami?
Choćby alkoholik...może sobie nie wyobrażać tego,że pije,jednak wszystko w nim się trzęsie,byle tylko się napić. I jak ma odwrócić uwagę? Lub osoba z depresją... przychodzą ciężkie chwile i przytłaczające myśli i raczej rzadko się zdarzy,że tak osoba odetnie je,wybierze " inną drogę" i depresja zniknie jak za dotknięciem różdżki.
Czyli ludzie w tym ja mają zaakceptować swoją ' patologię' i uznać jako jakieś dziwactwo, niegroźny odchył? Przekształcić to w coś pozytywnego?

Co do ma do rzeczy w tej sytuacji? Autorka postu nie opisała patologii, zniewolenia, nieszczęścia, uzależnienia, choroby psychicznej... Więc po co mam wnioskować, że sprawa jest na tyle poważna, że potrzebna jej profesjonalna pomoc?
Alkohol szkodzi zdrowiu, ale to nie oznacza że pijąc dziś lampkę wina stanę się alkoholiczką. Gdybym zaczęła używać alkoholu, żeby sobie poprawić humor co drugi dzień, albo bez niego nie mogła się uspokoić to wtedy bym zaczęła się rozglądać za pomocą. Analogicznie - jeśli to jest jakieś dziwne zainteresowanie, które niepokoi - podejmuj decyzje, co dalej. A jeśli jesteś uzależniona, albo jest to jedyna rzecz, która wzbudza podniecenie, a NIE CHCESZ, żeby tak było - idziesz po pomoc.

A autorka - jak sama pisze - podchodzi do tego bardziej na luzie. Myślę, że wiele osób, gdy napotyka coś nieznanego w swojej seksualności, ma pytania o to, co jest "normalne" bo wiadomo, normalnie to tylko pan z panią, po ślubie, w pozycji misjonarskiej ze zgaszonym światłem i tylko w celach rozrodczych... Jak ktoś po raz pierwszy odkrywa swoje upodobania do BDSMu to też jedna  z pierwszych myśli to: czy ja jestem chora? czy chcę krzywdzić ludzi?

Byle żeby nikogo nie krzywdzić.

Ok, zaczynam rozumieć to co mówisz,ma to sens i więcej się rozjaśnia w głowie.
Słyszałam,że jeśli się fantazjuje to można w nich robić wszystko-byle-tak jak powiedziałaś nikogo nie krzywdzić.
Ale naprawdę można mieć fantazje i nie mieć poczucia winy i moralnego kaca?

23

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:

Ale naprawdę można mieć fantazje i nie mieć poczucia winy i moralnego kaca?

Zależy. Poczucie winy - moim zdaniem - wiąże się z jakąś krzywdą wobec kogoś. Wobec kogo winą są fantazje?
Można być człowiekiem wychowanym w katolicyzmie tak głębokim, że ma się poczucie winy i moralniaka bo się miało sen erotyczny. Można też być człowiekiem wolnym od takich zabiegów i żyć zgodnie z własną filozofią, mieć swój system wartości i zgodnie z nim przeżywać winę czy moralny kac. Zależy w co wierzysz. Można mieć fantazje? To super, miej je. Nie można, to złe? No to blokuj, uciekaj, wyznaczaj sobie kary czy pokuty, tak też wolno.

24

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Monoceros napisał/a:
Entilka32 napisał/a:

Ale naprawdę można mieć fantazje i nie mieć poczucia winy i moralnego kaca?

Zależy. Poczucie winy - moim zdaniem - wiąże się z jakąś krzywdą wobec kogoś. Wobec kogo winą są fantazje?
Można być człowiekiem wychowanym w katolicyzmie tak głębokim, że ma się poczucie winy i moralniaka bo się miało sen erotyczny. Można też być człowiekiem wolnym od takich zabiegów i żyć zgodnie z własną filozofią, mieć swój system wartości i zgodnie z nim przeżywać winę czy moralny kac. Zależy w co wierzysz. Można mieć fantazje? To super, miej je. Nie można, to złe? No to blokuj, uciekaj, wyznaczaj sobie kary czy pokuty, tak też wolno.

Dobrze rozumiem,że gdybyś miała fantazje np. o koniach lub dzieciach albo jakieś "źle widziane" to nie byłby to dla Ciebie problem? I nie chodzi tu o pokuty,grzech, kościół katolicki czy etyczne dylematy. Miałabyś coś w sobie przeciw temu,że one się pojawiają u Ciebie? Co Ty byś zrobiła w takiej sytuacji?

25 Ostatnio edytowany przez Królica (2021-04-24 16:57:40)

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Miałam coś takiego z kozimi piersiami i też seksem kóz, może też trochę psów jak byłam dzieckiem, ale przeszło.

26 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-04-25 13:45:21)

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:
Monoceros napisał/a:
Entilka32 napisał/a:

Ale naprawdę można mieć fantazje i nie mieć poczucia winy i moralnego kaca?

Zależy. Poczucie winy - moim zdaniem - wiąże się z jakąś krzywdą wobec kogoś. Wobec kogo winą są fantazje?
Można być człowiekiem wychowanym w katolicyzmie tak głębokim, że ma się poczucie winy i moralniaka bo się miało sen erotyczny. Można też być człowiekiem wolnym od takich zabiegów i żyć zgodnie z własną filozofią, mieć swój system wartości i zgodnie z nim przeżywać winę czy moralny kac. Zależy w co wierzysz. Można mieć fantazje? To super, miej je. Nie można, to złe? No to blokuj, uciekaj, wyznaczaj sobie kary czy pokuty, tak też wolno.

Dobrze rozumiem,że gdybyś miała fantazje np. o koniach lub dzieciach albo jakieś "źle widziane" to nie byłby to dla Ciebie problem? I nie chodzi tu o pokuty,grzech, kościół katolicki czy etyczne dylematy. Miałabyś coś w sobie przeciw temu,że one się pojawiają u Ciebie? Co Ty byś zrobiła w takiej sytuacji?

Myślę, że to czego nie rozumiesz, to fakt, że nie ma znaczenia, co ja bym zrobiła i pomyślała. Tylko co Ty myślisz i co chcesz zrobić. A opcje przestawiłam powyżej.

Monoceros napisał/a:

Pytanie czy to karmisz, czy omijasz. Jeśli bym czegoś doświadczała, to zawsze pozostaje wybór: fantazjować dalej, coś pisać, coś oglądać... Czy powiedzieć sobie: nie chcę mieć takiego elementu w życiu, nie będę go rozwijać.

Jak mi generalnie teraz w życiu przeszkadza moja otyłość, to idę do dietetyka i terapeuty. Ale to, że jestem introwertyczką mi nie przeszkadza, więc tego nie muszę "leczyć".

27

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Monoceros napisał/a:
Entilka32 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Zależy. Poczucie winy - moim zdaniem - wiąże się z jakąś krzywdą wobec kogoś. Wobec kogo winą są fantazje?
Można być człowiekiem wychowanym w katolicyzmie tak głębokim, że ma się poczucie winy i moralniaka bo się miało sen erotyczny. Można też być człowiekiem wolnym od takich zabiegów i żyć zgodnie z własną filozofią, mieć swój system wartości i zgodnie z nim przeżywać winę czy moralny kac. Zależy w co wierzysz. Można mieć fantazje? To super, miej je. Nie można, to złe? No to blokuj, uciekaj, wyznaczaj sobie kary czy pokuty, tak też wolno.

Dobrze rozumiem,że gdybyś miała fantazje np. o koniach lub dzieciach albo jakieś "źle widziane" to nie byłby to dla Ciebie problem? I nie chodzi tu o pokuty,grzech, kościół katolicki czy etyczne dylematy. Miałabyś coś w sobie przeciw temu,że one się pojawiają u Ciebie? Co Ty byś zrobiła w takiej sytuacji?

Myślę, że to czego nie rozumiesz, to fakt, że nie ma znaczenia, co ja bym zrobiła i pomyślała. Tylko co Ty myślisz i co chcesz zrobić. A opcje przestawiłam powyżej.

Monoceros napisał/a:

Pytanie czy to karmisz, czy omijasz. Jeśli bym czegoś doświadczała, to zawsze pozostaje wybór: fantazjować dalej, coś pisać, coś oglądać... Czy powiedzieć sobie: nie chcę mieć takiego elementu w życiu, nie będę go rozwijać.

Jak mi generalnie teraz w życiu przeszkadza moja otyłość, to idę do dietetyka i terapeuty. Ale to, że jestem introwertyczką mi nie przeszkadza, więc tego nie muszę "leczyć".

Sprytnie, bardzo sprytnie wybrnęłaś żeby nie odpowiedzieć wprost:) Szukam odpowiedzi jak inna osoba,w tej sytuacji Ty by sobie z tym radziła. Poradziłaś mi co można robić, jednak gdy pojawia się pytanie bezpośrednie to już jest trudniej.
I tak to właśnie działa,mi też łatwiej komuś doradzić niż się z czymś zmierzyć.
Spytałam o to, jakbyś reagowała mając fantazje o koniach lub np. dzieciach bo szukam odpowiedzi i rozwiązania,do tej pory to co przeczytałam mi nie pomogło. Dasz radę odpowiedzieć?

28

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Nie jestem Tobą, nie wiem co powinnaś zrobić, nie wiem też co chcesz zrobić. Nie wiem jak bym zareagowała na takie fantazje i nie wiem, czy by mi przeszkadzały, bo ich nie mam. Nie chcę sobie wyobrażać co by było, gdybym miała. Teoretyzowanie w tej sytuacji chyba nie przyda się na zbyt wiele. Znam ludzi, dla których fantazje o zwierzętach są normą, i sublimują je np. przez animacje, opowiadania, nie krzywdząc przy tym nikogo. Są tacy, którzy pójdą na terapię, bo nie godzą się na takie myśli. (Znam gościa w terapii, bo boi się swoich fantazji o młodszych). Są tacy, co znajdą sposoby na realizację i tutaj już rozbijamy się o krzywdę, więc nie ma o czym rozmawiać.

29

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Monoceros napisał/a:

Nie jestem Tobą, nie wiem co powinnaś zrobić, nie wiem też co chcesz zrobić. Nie wiem jak bym zareagowała na takie fantazje i nie wiem, czy by mi przeszkadzały, bo ich nie mam. Nie chcę sobie wyobrażać co by było, gdybym miała. Teoretyzowanie w tej sytuacji chyba nie przyda się na zbyt wiele. Znam ludzi, dla których fantazje o zwierzętach są normą, i sublimują je np. przez animacje, opowiadania, nie krzywdząc przy tym nikogo. Są tacy, którzy pójdą na terapię, bo nie godzą się na takie myśli. (Znam gościa w terapii, bo boi się swoich fantazji o młodszych). Są tacy, co znajdą sposoby na realizację i tutaj już rozbijamy się o krzywdę, więc nie ma o czym rozmawiać.


Rozumiem. A co sądzisz o znajomych osobach, które mają fantazje o zwierzętach i kierują to w animacje, opowiadania itp.?

30

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:

Rozumiem. A co sądzisz o znajomych osobach, które mają fantazje o zwierzętach i kierują to w animacje, opowiadania itp.?

Napisała Ci przecież. Jeżeli nie krzywdzisz nikogo to OK. Jeżeli jest Ci z tym źle, czujesz że coś jest nie tak, obawiasz się że możesz wprowadzić fantazję w czym to psycholog, terapia a nawet psychiatra jeżeli potrzebne by było wspomaganie farmakologiczne.

31

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Janix2 napisał/a:
Entilka32 napisał/a:

Rozumiem. A co sądzisz o znajomych osobach, które mają fantazje o zwierzętach i kierują to w animacje, opowiadania itp.?

Napisała Ci przecież. Jeżeli nie krzywdzisz nikogo to OK. Jeżeli jest Ci z tym źle, czujesz że coś jest nie tak, obawiasz się że możesz wprowadzić fantazję w czym to psycholog, terapia a nawet psychiatra jeżeli potrzebne by było wspomaganie farmakologiczne.

Tak,tylko co innego kiedy mówi się o nieznajomych osobach z forum, których nigdy się nie spotka,a co innego ludzie których się zna. Dla mnie to różnica,stąd pytanie.
Chyba że to "internetowi znajomi" .

32 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-04-26 13:03:34)

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:
Monoceros napisał/a:
Entilka32 napisał/a:

Gdyby to tak działało,że się decyduje i wybiera,że się tego(lub czegokolwiek innego co ma negatywny wpływ) nie chce,to ludzie byliby wolni i szczęśliwi,szpitale psychiatryczne puste,terapeuci niepotrzebni a sklepy monopole by splajtowały.
Przecież to tak nie działa.

Ale czy ja mówię, że decydujesz że nie chcesz? Mówię, że decydujesz co dalej z tym robisz. Przecież wyborów jest wiele, możesz to zacząć ignorować. Ludzie nie takie rzeczy potrafią ignorować, nauczyć się żyć bez jakichś bodźców, odwracać uwagę, NIE KARMIĆ - myślami, fantazjami, obrazami. Toż to wybór czy kładę się pod koc żeby sobie przy tych myślach robić dobrze czy akceptuję to jako dziwny fakt i sobie idę dalej przez życie. Chciałam zauważyć, że w żadnym momencie nie mówię, jaki wybór jest lepszy - zrobisz co zechcesz ze swoim życiem.
O takim wyborze mówię.

Tylko dlaczego w takim razie jest np. coraz więcej nieszczęśliwych i zniewolonych ludzi różnymi sprawami?
Choćby alkoholik...może sobie nie wyobrażać tego,że pije,jednak wszystko w nim się trzęsie,byle tylko się napić. I jak ma odwrócić uwagę? Lub osoba z depresją... przychodzą ciężkie chwile i przytłaczające myśli i raczej rzadko się zdarzy,że tak osoba odetnie je,wybierze " inną drogę" i depresja zniknie jak za dotknięciem różdżki.
Czyli ludzie w tym ja mają zaakceptować swoją ' patologię' i uznać jako jakieś dziwactwo, niegroźny odchył? Przekształcić to w coś pozytywnego?

Pozwole sobie jeszcze odniesc sie do tego.
Wywalmy stad depresje, bo depresja bierze sie z czegos innego.
I alkoholikow, bo tu mamy juz chorobe.

Natomiast prawda jest taka, ze jako spoleczenstwo jestemy bardzo wygodni i wygodniccy i nam sie nie chce po prostu podjac wysilku, jakim jest wyrzucenie czegos z naszego zycia. Latwiej jest stwierdzic, ze to jest silniejsze ode mnie i wpasc chocby w nalogi niz postarac sie zrobic tak, zeby z tym walczyc.
I to widac chocby przy romansach, gdzie ludzie uwazaja, ze pozadanie jest silniejsze od nich i oni musza za tym isc. Nie musza.
Sa ludzie, ktorzy maja fantazje o dzieciach i swiadomi tego, ze to jest zle sami podejmuja leczenie od razu, albo sami ze soba walcza, a nie zostaja pedofilami, bo tak im wygodniej.

A pytanie tutaj co zrobiliby konkretni ludzie w takiej sytuacji jest bez sensu, bo my nie jestesmy w takiej sytuacji. Ty jestes. Wiec mysl o sobie. Skoro tak o tym dyskutujesz to widocznie Ci to przeszkadza, wiec moze jest wskazana jakas praca nad soba.

33

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:

Tak,tylko co innego kiedy mówi się o nieznajomych osobach z forum, których nigdy się nie spotka,a co innego ludzie których się zna. Dla mnie to różnica,stąd pytanie.
Chyba że to "internetowi znajomi" .

W sumie to nie bardzo wiem o co Ci chodzi. Bo mam wrażenie że chcesz tą wiadomością podzielić się z wszystkimi znajomymi w realu i każdego pytać co by z tym zrobił? Czy chodzi Ci o to że wstydzisz się udać powiedzmy do psychologa i pogadać z nim o tym?

34

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Entilka32 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Nie jestem Tobą, nie wiem co powinnaś zrobić, nie wiem też co chcesz zrobić. Nie wiem jak bym zareagowała na takie fantazje i nie wiem, czy by mi przeszkadzały, bo ich nie mam. Nie chcę sobie wyobrażać co by było, gdybym miała. Teoretyzowanie w tej sytuacji chyba nie przyda się na zbyt wiele. Znam ludzi, dla których fantazje o zwierzętach są normą, i sublimują je np. przez animacje, opowiadania, nie krzywdząc przy tym nikogo. Są tacy, którzy pójdą na terapię, bo nie godzą się na takie myśli. (Znam gościa w terapii, bo boi się swoich fantazji o młodszych). Są tacy, co znajdą sposoby na realizację i tutaj już rozbijamy się o krzywdę, więc nie ma o czym rozmawiać.


Rozumiem. A co sądzisz o znajomych osobach, które mają fantazje o zwierzętach i kierują to w animacje, opowiadania itp.?

Nic nie sądzę. Ludzie piszą różne rzeczy, tworzą różne rzeczy, w żaden sposób mnie to nie gorszy, ani wzrusza, jesli to nikogo nie krzywdzi. Bardziej mnie obrzydzają różnego rodzaju wydzieliny, ale co z tego, dlaczego mam kogoś za to osądzać? Jak się ludzie dogadają, że to ich kręci i mają fun, spoko. Jak ktoś sobie zanimuje wielkiego konia i ma z tego przyjemność - co z tego? Trochę mnie to bawi jak teraz o tym myślę, ale dopóki nie musze na to patrzeć - rób co chcesz.

35

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?
Monoceros napisał/a:
Entilka32 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Nie jestem Tobą, nie wiem co powinnaś zrobić, nie wiem też co chcesz zrobić. Nie wiem jak bym zareagowała na takie fantazje i nie wiem, czy by mi przeszkadzały, bo ich nie mam. Nie chcę sobie wyobrażać co by było, gdybym miała. Teoretyzowanie w tej sytuacji chyba nie przyda się na zbyt wiele. Znam ludzi, dla których fantazje o zwierzętach są normą, i sublimują je np. przez animacje, opowiadania, nie krzywdząc przy tym nikogo. Są tacy, którzy pójdą na terapię, bo nie godzą się na takie myśli. (Znam gościa w terapii, bo boi się swoich fantazji o młodszych). Są tacy, co znajdą sposoby na realizację i tutaj już rozbijamy się o krzywdę, więc nie ma o czym rozmawiać.


Rozumiem. A co sądzisz o znajomych osobach, które mają fantazje o zwierzętach i kierują to w animacje, opowiadania itp.?

Nic nie sądzę. Ludzie piszą różne rzeczy, tworzą różne rzeczy, w żaden sposób mnie to nie gorszy, ani wzrusza, jesli to nikogo nie krzywdzi. Bardziej mnie obrzydzają różnego rodzaju wydzieliny, ale co z tego, dlaczego mam kogoś za to osądzać? Jak się ludzie dogadają, że to ich kręci i mają fun, spoko. Jak ktoś sobie zanimuje wielkiego konia i ma z tego przyjemność - co z tego? Trochę mnie to bawi jak teraz o tym myślę, ale dopóki nie musze na to patrzeć - rób co chcesz.

Te słowa do mnie dotarły, przebiły się do mojego mózgu a kamień z serca spadł. Nie będę się spinać na czymś,co jest nieszkodliwe dla mnie i innych. Dziękuję bardzo:)

36 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-04-28 21:56:29)

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Treść edytowana przez moderatora.
Nie jesteśmy portalem erotycznym, w związku z tym pisanie kolejnych odcinków tej opowieści soft porno nie ma najmniejszego sensu.

37

Odp: Czy ja jestem jakąś animalką?

Fantazje to tylko fantazje. Nie masz wpływu na to co cię pobudza, ale też nie ma to znaczenia przynajmniej tak długo, jak długo jakaś nieakceptowana społecznie aktywność nie jest jedyną, w której się spełniasz i nie rujnuje ci normalnego życia seksualnego.

Nie polecam metody silnej woli i powstrzymywania się od. Takie wypierane fantazje tym bardziej potrafią wywoływać ogromne emocje, natomiast takie wielokrotnie "przetrawione" potrafią z czasem wyblaknąć. Osobiście miałam swego czasu różne "dyżurne motywy", które kiedyś wywoływały we mnie ogromne emocje, a po iluś tam latach się zwyczajnie znudziły. Chociaż gwarancji żadnej na to, że ci taka czy inna fantazja z czasem przejdzie również tutaj nie daję.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Czy ja jestem jakąś animalką?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024