Kompleks bycia porządnym.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Kompleks bycia porządnym..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1 Ostatnio edytowany przez UUzytkownikk (2021-01-05 19:50:05)

Temat: Kompleks bycia porządnym..

Hej wszystkim. Na początku chciałbym się przywitać. Od czasu do czasu czytam forum i widzę ,że jest tu sporo osób ,które potrafią coś mądrze doradzić. Dlatego też stwierdziłem ,że czas na założenie konta i podzielenie się swoim problemem. Wiem ,że jest to kobiece forum ale widzę ,że posty piszą też  również  mężczyźni. A więc przejdźmy do tematu.

Mam 35 lat. Odkąd pamiętam zawsze należałem do osób raczej spokojnych, niekonfliktowych. Za młodu postanowiłem sobie ,że nie będę przeklinał ani pił alkoholu do 18 roku życia. No i dotrwałem ze swoim postanowieniem mimo częstych namów ze strony znajomych na złamanie swoich zasad. Taki byłem porządny dzieciak. Zaznaczę ,że te postanowienia wynikały z mojego zdania a nie ,że rodzice namawiali czy coś. I tak w tym czasie kiedy moi rówieśnicy zaliczali pierwsze balety, picie alko itp. ja wiodłem swój spokojny żywot. Sprawa uległa nieco zmianie w momencie gdy poszedłem na studia. Jak, że byłem już  pełnoletni sięgnąłem po alkohol no i on mi trochę rozpostarł skrzydła. Na studiach zacząłem troszkę imprezować jednak w dalszym ciągu byłem raczej po tej stronie porządnych studentów. W między czasie poznałem mega cichą dziewczynę z którą spędziłem 5 lat. W końcu ode mnie odeszła do faceta o którym jeszcze gdy się spotykaliśmy mówiła ,że to diabeł wcielony i żadna kobieta z takim by nie mogła wytrzymać. Nie ukrywam ,że rozstanie mocno mnie zabolało jednak z czasem rany się zagoiły. Zapisałem się wtedy na sztuki walki, kursy tańca i tak wiodę swoje życie kawalera praktycznie do teraz. Oczywiście poznałem w tym czasie sporo dziewczyn, jednak nie udało mi się zbudować niczego poważnego.

Wracając jednak do głównego wątku z tematu. Dziś gdy myślę o swojej młodości bardzo żałuję tego ,że byłem taki ułożony i grzeczny dzieciak. Myślę , że mogłem jarać, palić, chlać i chociaż miałbym co wspominać. Co w gruncie rzeczy jest niepojęte bo raczej powinienem być z siebie dumny. Oczywiście nie uważam ,że ktoś  kto będąc niepełnoletnim strzelił sobie od czasu do czasu piwko jest jakiś gorszy czy patologiczny. Jednak uważam ,że znacznie większej siły woli wymaga nie picie alko do 18 lat jak picie. Stan takiego myślenia pogłębia się zawsze w momencie gdy poznaję nowe osoby, ewentualni gdy przebywam w większym gronie gdzie jak wszyscy wiemy rozmowy głównie krążą wokół baletów i głupot robionych za czasów licealnych czy studenckich. Ja z tamtych czasów nie mam żadnych wyróżniających się szaleństwem wspomnień dlatego też zwykle na takich spotkaniach bardzo mało się odzywam co jeszcze bardziej potęguje opinie o mnie jako mega spokojnego ( mimo ,że podczas rozmowy we dwoje potrafię zagadać na śmierć). 2 miesiące temu poznałem dziewczynę – swoje przeciwieństwo aż do przesady ( na studiach extazy ,balety dzień w dzień przy dużej ilości alko). I mimo ,że w mojej ocenie zachowywałem się przy niej jak każdy facet to już po drugim spotkaniu zaczęła o mnie mówić ,że widzi ,że jestem bardzo ułożony itp. ( niby mówiła to jako komplement ale w dalszym ciągu uważam ,że kobiety mają inne zdanie na ten temat). Ja po tych wszystkich latach gdy słyszę pod swoim imieniem określenie spokojny to bardziej mnie to wkurza niż gdyby mnie wyzywali od chorych poje…w. Co wiadomo, że nie brzmi normalnie.

Przechodząc do sedna chciałbym podpytać w jaki sposób zmienić swoje myślenie w tej kwestii? Tak abym nie uważał się za gorszego bo nie byłem złym chłopcem. Ewentualnie co zrobić aby zmienić postrzeganie mojej osoby w ocenie innych. Tak aby po 1 spotkaniu nie mieć przypiętej łatki porządnego. Wiem ,że może to brzmieć jak jakiś wyssany z palca problem z mojej strony jednak szczerze  mam taki właśnie kompleks.

Przepraszam jeśli ten post nie ma za bardzo ładu. Gdy zastanawiałem się nad  jego napisaniem to w głowie było to bardziej zwięzłe. Dzięki za odpowiedzi

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Czy pod tym nie ma potrzeby przeżycia tego, czego nie przeżyłeś w młodości? Jeśli tak, to może lepiej to sobie dać teraz niż za x lat.

Dla mnie spokojny czy ułożony to komplementy. Kiedy ja to komuś mówię, że jest spokojny to mam na myśli to najbardziej pozytywne znaczenie czyli kogoś pewnego siebie, panującego nad emocjami. Dla mnie to jest bardzo pożądana cecha.
Ze słownika ułożony to "grzeczny, uprzejmy, układny, szarmancki, taktowny, kulturalny, kurtuazyjny, dżentelmeński" - jak dla mnie bardzo pozytywne
Nie zmieniaj się na siłę. Szukaj kogoś, kto docenia takie cechy i zaakceptuj siebie. Każdy jest inny. Ty byłeś porządny dzieciak i ok. To było dawno, co to teraz kogo obchodzi.

Masz odwrotny problem jak moja koleżanka. Picie i palenie od wczesnych klas podstawówki, później epizod z dragami i facetem, który poszedł do więzienia, ciągłe imprezy. Wyszła na ludzi, rzuciła wszystkie używki, prowadzi spokojne życie i nie lubi już wspominać o burzliwej przeszłości.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-01-05 23:29:07)

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Nie ma ludzi porządnych, każdy coś swoje za uszami ma. Co by ci dało wspominanie tego, że się uwaliłeś pod stołem z przepicia i rzygałeś cała noc? Zjarałeś tonę fajek, a potem byś bredził, że chciałbyś rzucić ale nie umiesz bo ci smakują fajki? Jak ci tak tego brakuje to nadganiaj teraz, jak uważasz, że to takie wartościowe atuty. Chlej, jaraj, ćpaj, przeklinaj.
Ja ci powiem, że we wszystkim przydaje sie umiar. Mi np imponują ludzie, którzy coś ciekawego mają do powiedzenia, a nie to jak sie kiedyś upili. Jest naprawdę pierdyliard ciekawych tematów, niegrzecznych, które mógłbyś wpleść do rozmowy na imprezie, a ty wyrzucasz sobie, że grzeczny jesteś, albo może już byłeś. Na początek wyluzuj z kompleksami, przestań je sobie wymyślac na siłę,  bo od tego zaczyna się bycie niegrzecznym.
Poza tym te wszystkie dziewczyny, które tak lecą za "brutalami", to są potem te wszystkie babki, które nagle budza się z łapami w nocniku zdziwione, że jest im źle i tesknią  za normalnym  chłopakiem.

4 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-01-05 22:32:37)

Odp: Kompleks bycia porządnym..
UUzytkownikk napisał/a:

Hej wszystkim. Na początku chciałbym się przywitać. Od czasu do czasu czytam forum i widzę ,że jest tu sporo osób ,które potrafią coś mądrze doradzić. Dlatego też stwierdziłem ,że czas na założenie konta i podzielenie się swoim problemem. Wiem ,że jest to kobiece forum ale widzę ,że posty piszą też  również  mężczyźni. A więc przejdźmy do tematu.

Mam 35 lat. Odkąd pamiętam zawsze należałem do osób raczej spokojnych, niekonfliktowych. Za młodu postanowiłem sobie ,że nie będę przeklinał ani pił alkoholu do 18 roku życia. No i dotrwałem ze swoim postanowieniem mimo częstych namów ze strony znajomych na złamanie swoich zasad. Taki byłem porządny dzieciak. Zaznaczę ,że te postanowienia wynikały z mojego zdania a nie ,że rodzice namawiali czy coś. I tak w tym czasie kiedy moi rówieśnicy zaliczali pierwsze balety, picie alko itp. ja wiodłem swój spokojny żywot. Sprawa uległa nieco zmianie w momencie gdy poszedłem na studia. Jak, że byłem już  pełnoletni sięgnąłem po alkohol no i on mi trochę rozpostarł skrzydła. Na studiach zacząłem troszkę imprezować jednak w dalszym ciągu byłem raczej po tej stronie porządnych studentów. W między czasie poznałem mega cichą dziewczynę z którą spędziłem 5 lat. W końcu ode mnie odeszła do faceta o którym jeszcze gdy się spotykaliśmy mówiła ,że to diabeł wcielony i żadna kobieta z takim by nie mogła wytrzymać. Nie ukrywam ,że rozstanie mocno mnie zabolało jednak z czasem rany się zagoiły. Zapisałem się wtedy na sztuki walki, kursy tańca i tak wiodę swoje życie kawalera praktycznie do teraz. Oczywiście poznałem w tym czasie sporo dziewczyn, jednak nie udało mi się zbudować niczego poważnego.

Wracając jednak do głównego wątku z tematu. Dziś gdy myślę o swojej młodości bardzo żałuję tego ,że byłem taki ułożony i grzeczny dzieciak. Myślę , że mogłem jarać, palić, chlać i chociaż miałbym co wspominać. Co w gruncie rzeczy jest niepojęte bo raczej powinienem być z siebie dumny. Oczywiście nie uważam ,że ktoś  kto będąc niepełnoletnim strzelił sobie od czasu do czasu piwko jest jakiś gorszy czy patologiczny. Jednak uważam ,że znacznie większej siły woli wymaga nie picie alko do 18 lat jak picie. Stan takiego myślenia pogłębia się zawsze w momencie gdy poznaję nowe osoby, ewentualni gdy przebywam w większym gronie gdzie jak wszyscy wiemy rozmowy głównie krążą wokół baletów i głupot robionych za czasów licealnych czy studenckich. Ja z tamtych czasów nie mam żadnych wyróżniających się szaleństwem wspomnień dlatego też zwykle na takich spotkaniach bardzo mało się odzywam co jeszcze bardziej potęguje opinie o mnie jako mega spokojnego ( mimo ,że podczas rozmowy we dwoje potrafię zagadać na śmierć). 2 miesiące temu poznałem dziewczynę – swoje przeciwieństwo aż do przesady ( na studiach extazy ,balety dzień w dzień przy dużej ilości alko). I mimo ,że w mojej ocenie zachowywałem się przy niej jak każdy facet to już po drugim spotkaniu zaczęła o mnie mówić ,że widzi ,że jestem bardzo ułożony itp. ( niby mówiła to jako komplement ale w dalszym ciągu uważam ,że kobiety mają inne zdanie na ten temat). Ja po tych wszystkich latach gdy słyszę pod swoim imieniem określenie spokojny to bardziej mnie to wkurza niż gdyby mnie wyzywali od chorych poje…w. Co wiadomo, że nie brzmi normalnie.

Przechodząc do sedna chciałbym podpytać w jaki sposób zmienić swoje myślenie w tej kwestii? Tak abym nie uważał się za gorszego bo nie byłem złym chłopcem. Ewentualnie co zrobić aby zmienić postrzeganie mojej osoby w ocenie innych. Tak aby po 1 spotkaniu nie mieć przypiętej łatki porządnego. Wiem ,że może to brzmieć jak jakiś wyssany z palca problem z mojej strony jednak szczerze  mam taki właśnie kompleks.

Przepraszam jeśli ten post nie ma za bardzo ładu. Gdy zastanawiałem się nad  jego napisaniem to w głowie było to bardziej zwięzłe. Dzięki za odpowiedzi

O, jakbym czytała o sobie. Mamy bardzo podobną historię jeśli chodzi o niepicie i nieprzeklinanie - pierwszy alkohol wypiłam po 18 a pierwszy raz upiła się duużo później. Przeklinać też zaczęłam dopiero na studiach. Też całe życie słyszę o sobie: porządna, ułożona, spokojna, można na niej polegać. Czasem myślę, że rozerwę na strzępy kolejną osobę, która mnie tak skomplementuje. Wynika to z tego, że przez długi czas przez te wszystkie epitety jak porządkna i spokojna uważałam siebie za... nieciekawą osobę. Totalnie nieinteresującą, bez niczego do powiedzenia, bez historii, bez życia wewnętrznego, kto niby chciałby mnie słuchać, jeśli nie mam takich przygód za sobą, nigdy nie paliłam trawki nawet.
Powód jest prosty: moje poczucie niskiej wartości, poczucie, że nie jestem ciekawa, połączona z nieśmiałością i złym doborem towarzystwa, z którym naprawdę miałam niewiele wspólnego, spowodowało, że czułam się jak alien.

Nie lubię, gdy ktoś mnie nazywa ułożoną i spokojną - to jest znak, że po prostu mnie nie zna i nie słucha, obserwuje tylko powierzchowne zachowanie w tłumie, a nigdy nie poświęcił czasu na pozanie mnie taką jaką jestem naprawdę. Puszczam takich ludzi luzem - nie są mi w życiu potrzebni.

Wybrałeś sobie takie towarzystwo, że uważasz, że rozmowy z dorosłymi "głównie krążą wokół baletów i głupot robionych za czasów licealnych czy studenckich." To brzmi, jakbyś narzekał, że poszedłeś porozmawiać z zakonnicami i narzekasz, że dużo mówią o bogu... Trochę może więcej dyskryminacji w tym, z kim spędzasz czas, bo ja nie pamiętam, kiedy ostatni raz którykolwiek z moich znajomych opowiadał o imprezach i jak bardzo się na nich upił... Jeśli wybierasz ludzi imprezowiczów, to się nie dziw, że żyją imprezami.
A jak Ciebie one nie obchodzą, nie masz takich doświadczeń, to po co do nich lgniesz? Znajdź ludzi o podobnym temperamencie i sposobie życia, zamiast być tylko niezadowolonym z wyboru i nic więcej.

Nie jesteś gorszy bo nie jesteś "bad boyem" ani lepszy bo nim nie byłeś, więc tym też się przestań afiszować, bo z Twojej wypowiedzi wyziera jakieś poczucie wyższości, że taki byłeś. To nic nie znaczy. Najważniejsze to jest to, kim jesteś teraz. Chcesz być widziany jako ciekawa osoba warta poznania, to opowiadaj o sobie, swoich zainteresowaniach - wspomniałeś o sztukach walki i tańcu - ale jak kogoś interesują tylko balety, nie nie miej do nich pretensji, tylko szukaj kogoś, kogo ten temat też kręci.

If you can be anything, be kind.

5 Ostatnio edytowany przez biankax99 (2021-01-06 01:09:11)

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Wielu facetów żali się na to, że są porządni, a kobiety lubią złych chłopców. Tylko jak poznasz takiego, to szybko widzisz, dlaczego kobiety go nie chcą i zdecydowanie nie o tę wybujałą porządność chodzi. Nie wiem, czy tak jest w Twoim przypadku, ale myślę, że nie warto oskarżać bycia spokojnym o całe zło. Znam ludzi spokojnych, cichych, ale jednak lubianych, odnajdujących się w towarzystwie no i żyjących w udanych związkach. Zalezy, jakich ludzi spotykasz na swojej drodze.

35 lat to jeszcze nie starość. Masz szansę się wybawić, jeśli tego potrzebujesz. Ja też do 18 roku życia nie piłam, nie palilam do dziś. Jakieś imprezy, wyjazdy i inne zaczęłam praktykować jakoś po 22 roku życia. Przecież jeszcze do trumny się nie kładziesz, co? wink

6

Odp: Kompleks bycia porządnym..

bardzo ciekawy temat, ogólnie absolutnie nie powinieneś zmieniać kim jesteś, jesteśmy sumą swoich wyborów, takich dokonałeś i nie ma w tym nic złego, równie dobrze tej opowieści mogło nie być bo wybrałeś kiedyś narkotyki na imprezie i nie dożyłeś 35 urodzin, niemniej zastanawia mnie jedna kwestia, na ile byłeś szczery w relacji ze swoją dziewczyną z 5 letniego związku? czy szczerze jej mówiłeś co czułeś? jak Ciebie coś wkurzało, czy potrafiłeś być asertywny? to jest moim zdaniem klucz tej historii, nie problem jest bycie miłym, tylko miłym ale nie dającym upustu swoich prawdziwych emocji, tych tłumionych, tak na prawdę to tego kobiety nie lubią najbardziej, tego braku spójności, który często się zdarza u miłych osób,

ogólnie my jako naród jesteśmy niepokorni, niepodporządkowani, kochamy wolność, brawurę, często postępujemy odważnie na granicy szaleństwa, takie jest poniekąd nasze kulturowe dziedzictwo, osoba odbiegająca od tych cech ma faktycznie mniejsze powodzenie bo nie generuje w 2 osobie aż takich emocji, a niestety nasza natura jest taka że im większe emocje tym większe przywiązanie, jeżeli Ciebie to pocieszy to ja byłem bardzo grzeczny dość długo a potem z wielu powodów żyłem na granicy brawury, połączonej z głupotą i faktycznie to przyciągało kobiety, nawet sporo, ale uwierz mi większość z nich to były same problemy, wcale nie miałem szczęśliwego żywota, czy to wszystko było tego warte, kwestia perspektywy, wielu rzeczy bym nie zrobił z perspektywy czasu wink także jak widzisz perspektywy mogą być różne

7

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Twój problem nie polega na tym, że jesteś spokojny i ułożony, że nie piłeś alkoholu i nie imprezowałeś.

Masz dwa problemy:

-- rzuciła Cię dziewczyna
-- nie wiesz jak poderwać nową


Przeczytaj wątek obok kolegi "Wituś".

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

8

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Jest różnica między byciem spokojnym gdzie spokój wynika z pewności siebie, zdecydowania, zdrowego poczucia wartości, znajomości własnych wartości, a spokojnym w zmaczeniu bierny, tłumiący emocje.

Ja na przykład mam uczulenie na słowo "grzeczna". Kojarzy mi się z próbą podporządkowania, bo jako dziecko wszyscy oczekiwali, że będę grzeczna i nie będę sprawiać żadnych problemów.
Podobnie ze słowem "miła". Nie lubię jak ktoś mnie tak określa, bo odbieram to tak, że mało mnie ceni.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

9

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Nawet jakbyś teraz zaczął nie wiadomo jak szaleć, to i tak byłaby w tym sztuczność i fałsz, bo to po prostu nie byłbyś Ty wink
Moim zdaniem po prostu celujesz w nie te kobiety, które by do Ciebie pasowały.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Odnosząc się do waszych odpowiedzi. Ta dziewczyna o której pisałem, że byłem w długim związku to było hen hen dawno temu. Fakt to był najpoważniejszy związek jednak po nim bylo sporo niepoważnych. Ogolnie nie mam problemu z poznawaniem kobiet więc nie byłem sam bo tak wyszło tylko zwykle coś mi nie pasowało. Można by rzec, że kochałem wolność;)
Jednak wątek nie dotyczy śmiałości tylko postrzegania mnie. Po prostu się zastanawiam czym będzie się charakteryzował facet o którym kobieta powie , że nie jest spokojny tak jak to często mówią o mnie. Należę do osób bardzo aktywnych trenuję amatorsko od lat, mam swoje hobby i nigdy nie byłem typem kanapowca. A mimo to tak jak pisałem dostaję łatkę po jednym czy dwóch dniach , że jestem ułożony. Tak jak tu wspomniała jedna koleżanka drażni mnie to mocno. Jeszcze zrozumiem gdyby tak o mnie mówiono w liceum ale teraz? Nie wiem muszę rzucać mięsem na spotkaniach czy wymyślać bajki jak pobiłem 5 dresów w ciemnej ulicy? No chyba, że serio trafiam na złe towarzystwo, dla których to są oznaki bycia temperamentnym. Jednak z tego co widzę to znajonych mam z różnego przekroju.
A co do rozmów to oczywiste , że gdy spotka się człowiek w gronie osób o podobnych pasjach itp to można o tym rozmawiać całą noc. Jednak z moich obserwacji ci najwięksi krzykacze , którzy przez kompanów są uznawani za dusze towarzystwa to opowiadają tylko o baletach czy ze studiów czy z ostatnich lat.

11

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Kiedyś dziewczyna nie chciała ze mną chodzić, bo cytat:   "bo jesteś dla mnie zbyt spokojny".
I co?
I nic... jej sprawa. Życie potoczyło się dalej.

Przestań filozofować, a zacznij podrywać. Twój problem nie polega na tym jaki jesteś, ale na tym, że nic nie robisz.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-01-07 10:59:35)

Odp: Kompleks bycia porządnym..
UUzytkownikk napisał/a:

(...) Jednak wątek nie dotyczy śmiałości tylko postrzegania mnie. (...)

Problem więc nie w Twym zachowaniu, nie w Twoim myśleniu, ale w innych ludziach, którzy - o, zgrozo! - wydają swe opinie na podstawie tego, co widzą. Źli ludzie, nieprzyjaźni. Śmią przypisywać Ci cechy, których nie posiadasz.



(...) dostaję łatkę po jednym czy dwóch dniach , że jestem ułożony. (...)

Dla jednych to komplement, dla innych - obraza. Cóż... . De gustibus non est disputandum.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

13 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-01-07 11:03:42)

Odp: Kompleks bycia porządnym..
UUzytkownikk napisał/a:

Odnosząc się do waszych odpowiedzi. Ta dziewczyna o której pisałem, że byłem w długim związku to było hen hen dawno temu. Fakt to był najpoważniejszy związek jednak po nim bylo sporo niepoważnych. Ogolnie nie mam problemu z poznawaniem kobiet więc nie byłem sam bo tak wyszło tylko zwykle coś mi nie pasowało. Można by rzec, że kochałem wolność;)
Jednak wątek nie dotyczy śmiałości tylko postrzegania mnie. Po prostu się zastanawiam czym będzie się charakteryzował facet o którym kobieta powie , że nie jest spokojny tak jak to często mówią o mnie. Należę do osób bardzo aktywnych trenuję amatorsko od lat, mam swoje hobby i nigdy nie byłem typem kanapowca. A mimo to tak jak pisałem dostaję łatkę po jednym czy dwóch dniach , że jestem ułożony. Tak jak tu wspomniała jedna koleżanka drażni mnie to mocno. Jeszcze zrozumiem gdyby tak o mnie mówiono w liceum ale teraz? Nie wiem muszę rzucać mięsem na spotkaniach czy wymyślać bajki jak pobiłem 5 dresów w ciemnej ulicy? No chyba, że serio trafiam na złe towarzystwo, dla których to są oznaki bycia temperamentnym. Jednak z tego co widzę to znajonych mam z różnego przekroju.
A co do rozmów to oczywiste , że gdy spotka się człowiek w gronie osób o podobnych pasjach itp to można o tym rozmawiać całą noc. Jednak z moich obserwacji ci najwięksi krzykacze , którzy przez kompanów są uznawani za dusze towarzystwa to opowiadają tylko o baletach czy ze studiów czy z ostatnich lat.

Myślę, że chodzi o pozycję w tym towarzystwie, gdzie czujesz się mało zauważany. Nie ma sensu się pod takich ludzi zmieniać, lepiej zmienić towarzystwo na takie, które też Ty będziesz bardziej cenił. Ja zdecydowanie wolę spokojnych, ułożonych ludzi.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

14

Odp: Kompleks bycia porządnym..
Gary napisał/a:

Kiedyś dziewczyna nie chciała ze mną chodzić, bo cytat:   "bo jesteś dla mnie zbyt spokojny".
.

Te z to kiedyś usłyszałam big_smile
Myślę, ze to po prostu nie było uczucia.
Równie dobrze mogłaby powiedzieć: jesteś dla mnie za energiczny.
Ludzie podają rózne powody zamiast powiedzieć: sorry, nie kocham Cię nic do Ciebie nie czuje. Zamiast tego pada: jesteś za spokojny, za głośny, albo zbyt religijny czy za mało religijny, albo jesteś za bardzo domatorem, albo nie ma cię czesto w domu i tak dalej (chodzi mi o początek znajomości).

15

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Ja imprezowałam bardzo dużo ale na spokojnie zawsze big_smile Alkoholu nie piję i nie piłam oprócz opcji "spróbuj jakie dobre". Generalnie żadne substancje psychoaktywne. Strasznie nie lubiłam natomiast ludzi którzy mieli olbrzymie parcie na bycie fajnym i raczej od takich ludzi stroniłam, z resztą oni ode mnie również. I przez to zawsze było z kim imprezować czy po prostu pogadać. Chociaż ja może jestem złym przykładem bo o mnie wszyscy na początku mówili że jestem spokojna a po paru tygodniach stwierdzali że właściwie to nie, ja mam po prostu absolutnie wyjeb**e big_smile

Może gdybyś zaakceptował siebie i zgodnie ze swoim charakterem nie próbował gwiazdorzyć? Raczej tych lat młodości bez imprez już nie nadrobisz, po 30 zarwana noc to już nie jest takie hop siup ale nie wiem czy zabawianie towarzystwa pijackimi historiami z młodości to jest to co chciałabym robić w życiu.

16

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Jeżeli obracasz się w towarzystwie ludzi, których największym osiągnięciem jest wspominanie popijaw sprzed 15 lat, to proponuję zmienić towarzystwo, bo to smutni i żalośni ludzie. Ja tam dużo imprezowalam na studiach, ale ponieważ mam dorosłe życie TERAZ, to smętne historie o tym ile to piwa wychlalam danego wieczora wieki do tyłu są ostatnim pomysłem na rozmowę. Jestes jaki jesteś i fakt, że można Cię opisać jako ułożonego, to zaleta.

17

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Jak dla mnie opisane przez Ciebie cechy dla jednego bedą zaletą, dla innego wadą i nie ma sensu się tym przejmować. Ważne, żebyś żył w zgodzie ze sobą i dobrze czuł się z tym jaki jesteś. Ja widzę u Ciebie tez pewne rozżalenie i rozczeniową postawę, tak jakbyś oczekiwał ze za porządny styl życia człowieka ma spotkać jakaś nagroda, a to nie działa w ten sposób. Jeśli przykładowo unikasz alkoholu, to robisz to dla siebie, bo takie masz przekonania i z tym Ci dobrze, a nie po to, żeby ktoś to kiedyś docenił.

18

Odp: Kompleks bycia porządnym..
krolowachlodu87 napisał/a:

Ja imprezowałam bardzo dużo ale na spokojnie zawsze big_smile Alkoholu nie piję i nie piłam oprócz opcji "spróbuj jakie dobre". Generalnie żadne substancje psychoaktywne. Strasznie nie lubiłam natomiast ludzi którzy mieli olbrzymie parcie na bycie fajnym i raczej od takich ludzi stroniłam, z resztą oni ode mnie również. I przez to zawsze było z kim imprezować czy po prostu pogadać. Chociaż ja może jestem złym przykładem bo o mnie wszyscy na początku mówili że jestem spokojna a po paru tygodniach stwierdzali że właściwie to nie, ja mam po prostu absolutnie wyjeb**e big_smile

Może gdybyś zaakceptował siebie i zgodnie ze swoim charakterem nie próbował gwiazdorzyć? Raczej tych lat młodości bez imprez już nie nadrobisz, po 30 zarwana noc to już nie jest takie hop siup ale nie wiem czy zabawianie towarzystwa pijackimi historiami z młodości to jest to co chciałabym robić w życiu.

Ludzie czasem chcą doświadczyć czegoś, czego nie doświadczyli na wcześniejszym etapie życia, nie jest to może dokładnie to samo, ale jest im to do czegoś potrzebne. Np kupić sobie coś czego nie mieli w dzieciństwie, chodzić na imprezy czy mieszkać z innymi ludźmi (ja tak miałam z wszystkimi tymi rzeczami). Chyba jednak faktycznie u autora chodzi o coś innego.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

19

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Przyszło mi też na myśl, że czasami za etykietką "ułożony" kryje się ktoś tak naprawdę nudny, wycofany, z niskim poczuciem wartości, który od otoczenia oczekuje dowartościowania go. Takie osoby mają tendencję do ciągłego porównywania się z innymi i pewnego rodzaju zawiści jak widzą kogoś przebojowego i wygadanego. Tak se tylko luźno dywaguję. Nie mówię, że tak jest w tym przypadku.

20

Odp: Kompleks bycia porządnym..
UUzytkownikk napisał/a:

Nie wiem muszę rzucać mięsem na spotkaniach czy wymyślać bajki jak pobiłem 5 dresów w ciemnej ulicy? No chyba, że serio trafiam na złe towarzystwo, dla których to są oznaki bycia temperamentnym.

tak.

UUzytkownikk napisał/a:

A co do rozmów to oczywiste , że gdy spotka się człowiek w gronie osób o podobnych pasjach itp to można o tym rozmawiać całą noc. Jednak z moich obserwacji ci najwięksi krzykacze , którzy przez kompanów są uznawani za dusze towarzystwa to opowiadają tylko o baletach czy ze studiów czy z ostatnich lat.

I rozumiem, że Ci to imponuje, i chcesz być taki sam? Krzykaczem opowiadającym tylko o baletach?


Zrobisz jak zechcesz, ale większość ludzi powie Ci, że lepiej poświęcić energię na poznawanie ludzi w swoim typie, z którymi będziesz mógł być sobą, niż wykrzesać całą energię, żeby przypodobać się ludziom, którzy nie akceptują tego, jaki Ty jesteś.
No i pozostaje też kwestia tego, że to Ty nie akceptujesz tego, jaki jesteś. W tym Ci życzę powodzenia.

If you can be anything, be kind.

21 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-01-07 19:16:46)

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Są ludzie którzy wiodą bardziej lub mniej szalone życie, a i szaleństwa mają różne definicje. Dla jednych to będzie impreza za imprezą, dla innych podróże z plecakiem przez azję, dla jeszcze innych szybka kariera albo np przygody seksualne. A też nie każdemu pasuje taka dynamika, niektórzy wolą żyć spokojniej, statyczniej. Natomiast twój opis brzmi mi trochę tak jakbyś chamował się za młodu i teraz (albo i już kiedyś) oczekiwał za to nagrody. A tak nie ma, każdy sobie wybiera tryb w jakim mu njalepiej nie ma tak że ci spokojni to są porządni a ci co szaleją to pustaki albo ludzie mniej wartościowi.

Jeśli tak jak mówisz szaleństwa po prostu nie leżały w Twoim charakterze to nie ma się czym przejmować, rób swoje tak żeby Tobie było ok i się nie przejmuj. Natomiast jeśli chamujesz swój charakter tylko po to żeby jakoś podwyższyć swoją wartość poprzed odznakę 'porządnego gościa' to radzę zrezygnować bo takich odznak nie ma

22

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Gary chyba masz rację - za dużo filozofuje. Ale tak jak mowię post stworzyłem aby się dowiedzieć czy ktoś ma podobne przemyslenia.

Oczywiście nie uważam się za nikogo lepszego z racji tego, że za młodu nie piłem itp.
Mam już swoje lata, 35 to nie tak dużo ale to już raczej nie czas na nadganianie swojego życiorysu pod względem historii imprezowych.

Trzeba się z tym pogodzić. Niby staram się zmienić to moje myślenie w tej kwestii. Ale za każdym razem gdy sytuacja znowu się powtarza i słyszę to słowo " grzeczny itp" to aż mnie nosi:/

23

Odp: Kompleks bycia porządnym..

nie ma czego żałować przed Tobą drugie tyle a może i więcej życia, zamiast robić rzeczy jak picie piwa i upijanie się (to może każdy) to rób ciekawe rzeczy, jak szukasz fajnej przygody to pomyśl o jakieś wyprawie, np. pielgrzymka do Santiago de Compostela (to tylko przykład), nowe hobby, jak zajmiesz się sobą to wytwarzasz inną energię i to też przyciąga ludzi

24

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Nawet odnoszę wrażenie, że wyciągnąłeś na tapetę problem "jestem spokojny", aby poważniejszym problemem "znaleźć dziewczynę" nie zajmować się.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

25

Odp: Kompleks bycia porządnym..
Gary napisał/a:

Nawet odnoszę wrażenie, że wyciągnąłeś na tapetę problem "jestem spokojny", aby poważniejszym problemem "znaleźć dziewczynę" nie zajmować się.

Troszķę niejasno się wyraziłem w pierwszym poście. Z tą dziewczyna poznaną 2 miesiące temu spotykam się regularnie i raczej nie po koleżeńsku.
Także niekoniecznie problemem jest to , że mam trudności z poznawaniem dziewczyn bo zawsze jakieś się kręcą obok. Problemem jest właśnie coś w rodzaju kompleksu. Sam po sobie widzę, że w momencie jak ktoś zaczyna mi gadać, że ty to musisz być spokojny tak na prawdę mnie nie znając to myslę sobie że chyba mam to wypisane na czole. Albo rzeczywiście faceci opowiadają dziewczynom na rabdkach jakie to z nich wiraszki i ktos kto tego z automatu nie robi jest spokojny.

26 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-01-08 13:09:50)

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Także niekoniecznie problemem jest to , że mam trudności z poznawaniem dziewczyn bo zawsze jakieś się kręcą obok.

Skoro twierdzisz, że nie masz problemu z poznaniem nowej dziewczyny, to mam jeszcze jedną myśl...


UUzytkownikk napisał/a:

Troszķę niejasno się wyraziłem w pierwszym poście. Z tą dziewczyna poznaną 2 miesiące temu spotykam się regularnie i raczej nie po koleżeńsku.

Konkrety jakieś możesz podać co znaczy "nie po koleżeńsku"?

Bo jeśli ona jest Tobą zainteresowana, a Ty nie dajesz żadnych seksualnych oznak zainteresowania nią, to nie tylko zmierzasz do "bycia przyjacielem", ale dziewczyna się wkurzy. Wkurzy, bo jej baaaardzo subtelne znaki zostaną przez Ciebie zignorowane. I takim znakiem może być hasło "wydajesz mi się spokojny".

Potem przyjdziesz na forum z narzekaniem, że dziewczyny wybierają badboyów, dziewczyny złe, świat zły. Tymczasem Ty sam ciągle i ciągle zawalasz sprawę. Ze względu na społeczne ramy dziewczyna sama do seksu dążyć nie będzie -- ona się musi poczuć bezpiecznie, aby się otworzyć. Nie może czuć się oceniana, musi wiedzieć że jej się podobasz.

Wyobrażam sobie nieśmiałego (tudzież "spokojnego") gościa jako takiego, który umawia się z dziewczyną na spotkania, w czasie których prowadzi intelektualne rozmowy... Dziewczyna się z nim umawia, bo jest jego ciekawa, przychodzi na spotkania, chciałaby poczuć emocje, coś się dowiedzieć o sobie, o nim -- ale emocjonalnego, ludzkiego... Daje mu delikatne sygnały, ładnie się ubrała, sprawia wrażenie chętnej do relacji... a on jak skała stoi w odpowiedniej odległości od niej, ona czuje "Dżizas! Chłopie! Przestań już chrzanić te nudy, tylko powiedz, czy Ci dobrze, czy Ci się podobam, czy czegoś chcesz, czy o czymś marzysz, ja nie gryzę, nie bój się...". On dalej swoje... dżentelmen... dobrze wychowany, spokojny... nie taki jak Ci badboye.    Potem on znowu chce się z nią spotkać... dzwoni, ona odbiera telefon, i myśli    "Kurczę... pójdę na trzecią randkę, on znowu będzie przynudzał, nic do przodu nie pójdziemy, będzie drętwa cisza, która nawet nie jest romantyczna, on będzie czekał, aż ja zacznę naszą relację pchać do przodu... Chyba nie chcę tego gościa za uszy ciągnąć. Co ja się mam z nim całe życie męczyć?"

Ale poszła na to spotkanie... no i coś zagaiła na jakiś temat nie dotyczący nudnych farmazonów, tylko konkretnie TY+JA=MY, czyli: 

...  ty to musisz być spokojny

Może i jest to trochę niezręczne... a może chciała usłyszeć coś o sobie? A może w końcu ten gość cokolwiek powie o sobie, co nie jest ogólnikami?


On się tylko zacietrzewił:

tak na prawdę mnie nie znając to myslę sobie że chyba mam to wypisane na czole.


NIeeeeeeeeeeee... nie masz tego wypisane na czole. Tak się tak zachowujesz, w każdej sekundzie, minucie, godzinie waszej znajomości. Zdystansowany dżentelmen, z większą klasą niż Trump z Królową Angielską. ZERO budowania relacji.


Albo rzeczywiście faceci opowiadają dziewczynom na rabdkach jakie to z nich wiraszki i ktos kto tego z automatu nie robi jest spokojny.

Nieeeeeeeeeeeeeeeeee! Dziewczyny nie lecą na kogoś kto dużo chleje i często bywa w klubach, co ma milion imprez, znajomych. Dziewczyny lecą na emocje... Jak jest fajnie, jak coś można poczuć, jak ona się może dobrze poczuć. Jak jej będzie dobrze, gdy chłopak którego poznała uważa, że ona jest fajna, wartościowa, warta poznania i spędzania razem czasu.

Zainteresowałeś się ją? Powiedziałeś co Ci się w niej podoba? Powiedziałeś co czujesz? Myślisz o niej kiedyś-tam po randce/spotkaniu? Chciałbyś więcej? A ona jaka jest? Spokojna? Lubi imprezy? NIe lubi? A co jej się w Tobie podoba? Nie podoba?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

27

Odp: Kompleks bycia porządnym..
Gary napisał/a:

Także niekoniecznie problemem jest to , że mam trudności z poznawaniem dziewczyn bo zawsze jakieś się kręcą obok.

Skoro twierdzisz, że nie masz problemu z poznaniem nowej dziewczyny, to mam jeszcze jedną myśl...


UUzytkownikk napisał/a:

Troszķę niejasno się wyraziłem w pierwszym poście. Z tą dziewczyna poznaną 2 miesiące temu spotykam się regularnie i raczej nie po koleżeńsku.

Konkrety jakieś możesz podać co znaczy "nie po koleżeńsku"?

Bo jeśli ona jest Tobą zainteresowana, a Ty nie dajesz żadnych seksualnych oznak zainteresowania nią, to nie tylko zmierzasz do "bycia przyjacielem", ale dziewczyna się wkurzy. Wkurzy, bo jej baaaardzo subtelne znaki zostaną przez Ciebie zignorowane. I takim znakiem może być hasło "wydajesz mi się spokojny".

Potem przyjdziesz na forum z narzekaniem, że dziewczyny wybierają badboyów, dziewczyny złe, świat zły. Tymczasem Ty sam ciągle i ciągle zawalasz sprawę. Ze względu na społeczne ramy dziewczyna sama do seksu dążyć nie będzie -- ona się musi poczuć bezpiecznie, aby się otworzyć. Nie może czuć się oceniana, musi wiedzieć że jej się podobasz.

Wyobrażam sobie nieśmiałego (tudzież "spokojnego") gościa jako takiego, który umawia się z dziewczyną na spotkania, w czasie których prowadzi intelektualne rozmowy... Dziewczyna się z nim umawia, bo jest jego ciekawa, przychodzi na spotkania, chciałaby poczuć emocje, coś się dowiedzieć o sobie, o nim -- ale emocjonalnego, ludzkiego... Daje mu delikatne sygnały, ładnie się ubrała, sprawia wrażenie chętnej do relacji... a on jak skała stoi w odpowiedniej odległości od niej, ona czuje "Dżizas! Chłopie! Przestań już chrzanić te nudy, tylko powiedz, czy Ci dobrze, czy Ci się podobam, czy czegoś chcesz, czy o czymś marzysz, ja nie gryzę, nie bój się...". On dalej swoje... dżentelmen... dobrze wychowany, spokojny... nie taki jak Ci badboye.    Potem on znowu chce się z nią spotkać... dzwoni, ona odbiera telefon, i myśli    "Kurczę... pójdę na trzecią randkę, on znowu będzie przynudzał, nic do przodu nie pójdziemy, będzie drętwa cisza, która nawet nie jest romantyczna, on będzie czekał, aż ja zacznę naszą relację pchać do przodu... Chyba nie chcę tego gościa za uszy ciągnąć. Co ja się mam z nim całe życie męczyć?"

Ale poszła na to spotkanie... no i coś zagaiła na jakiś temat nie dotyczący nudnych farmazonów, tylko konkretnie TY+JA=MY, czyli: 

...  ty to musisz być spokojny

Może i jest to trochę niezręczne... a może chciała usłyszeć coś o sobie? A może w końcu ten gość cokolwiek powie o sobie, co nie jest ogólnikami?


On się tylko zacietrzewił:

tak na prawdę mnie nie znając to myslę sobie że chyba mam to wypisane na czole.


NIeeeeeeeeeeee... nie masz tego wypisane na czole. Tak się tak zachowujesz, w każdej sekundzie, minucie, godzinie waszej znajomości. Zdystansowany dżentelmen, z większą klasą niż Trump z Królową Angielską. ZERO budowania relacji.


Albo rzeczywiście faceci opowiadają dziewczynom na rabdkach jakie to z nich wiraszki i ktos kto tego z automatu nie robi jest spokojny.

Nieeeeeeeeeeeeeeeeee! Dziewczyny nie lecą na kogoś kto dużo chleje i często bywa w klubach, co ma milion imprez, znajomych. Dziewczyny lecą na emocje... Jak jest fajnie, jak coś można poczuć, jak ona się może dobrze poczuć. Jak jej będzie dobrze, gdy chłopak którego poznała uważa, że ona jest fajna, wartościowa, warta poznania i spędzania razem czasu.

Zainteresowałeś się ją? Powiedziałeś co Ci się w niej podoba? Powiedziałeś co czujesz? Myślisz o niej kiedyś-tam po randce/spotkaniu? Chciałbyś więcej? A ona jaka jest? Spokojna? Lubi imprezy? NIe lubi? A co jej się w Tobie podoba? Nie podoba?

Co do tej relacji. W łóżku wylądowaliśmy na trzecim spotkaniu więc to nie tak, że siedzimy 5 metrów od siebie i oglądamy netflixa.

Co do niej jest to typ mega imprezowej dziewczyny. Choć otwarcie mówi, że już nie chce wracać do tego okresu w życiu aczkolwiek czasem wspomina jak to wtedy było super.

A to co we mnie lubi to właśnie mnie zastanawia. Bo mówi, że bardzo lubi we mnie to, że jestem taki aktywny. Że nie siedzę na dupie tylko zawsze coś robimy i że się przy mnie nie nudzi. Że w jej poprzednich zwiazkach nie bylo tak. No ale niby nigdy sie ze mną nie nudzi a jednocześnie uważa mnie za spokojnego. Stąd właśnie te moje przemyślenia, bo dla mnie to jakby dwie skrajności. No i też to co uważa we mnie za duży plus to, że właśnie nie mam żadnych uzależnień. Ona np jara nie tylko fajki. No i też w większej grupie osób nie potrafi powiedzieć - ok mi już starczy tego alkoholu. Oczywiscie w te dwa miesiące to zaliczyliśmy z 3 takie większe imprezy więc to nie tak, że pije co dzień. A co jej sie we mnie nie podoba? Wprost nie powiedziała ale chyba to, że wlaśnie dość emocjonalnie podchodzę do różnych jej opowieści i że oceniam niekoniecznie pozytywnie.

28

Odp: Kompleks bycia porządnym..

1. "Ojej... dziewczyny mi mówią, że jestem za spokojny"
2. "Spotykam się z jakąś, nie po koleżeńsku"
3. "Uprawiamy seks".

smile smile No cóż... wszystko co Ci pisałem pewnie nadaje się do kosza.

Czyli uprawiasz seks, a masz kompleks "bycia porządnym". Zonk... nie mam pomysłów. Finisz.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

29

Odp: Kompleks bycia porządnym..
Gary napisał/a:

1. "Ojej... dziewczyny mi mówią, że jestem za spokojny"
2. "Spotykam się z jakąś, nie po koleżeńsku"
3. "Uprawiamy seks".

smile smile No cóż... wszystko co Ci pisałem pewnie nadaje się do kosza.

Czyli uprawiasz seks, a masz kompleks "bycia porządnym". Zonk... nie mam pomysłów. Finisz.

No uprawiam ale dla mnie jedno z drugim nie ma za wiele wspólnego. Bo seks mam od X lat i jednocześnie od x lat słucham jaki to ja spokojny.

30

Odp: Kompleks bycia porządnym..
Gary napisał/a:

1. "Ojej... dziewczyny mi mówią, że jestem za spokojny"
2. "Spotykam się z jakąś, nie po koleżeńsku"
3. "Uprawiamy seks".

smile smile No cóż... wszystko co Ci pisałem pewnie nadaje się do kosza.

Czyli uprawiasz seks, a masz kompleks "bycia porządnym". Zonk... nie mam pomysłów. Finisz.

No uprawiam ale dla mnie jedno z drugim nie ma za wiele wspólnego. Bo seks mam od X lat i jednocześnie od x lat słucham jaki to ja spokojny.

31

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Myślałem, że Cię dziewczyny odrzucają, bo jesteś spokojny. Myślałęm, żę nie masz seksu, bo jesteś za spokojny.

Ale skoro "nie budzisz się sam", to w takim razie cóż się przejmować tym, że dizewczyna tak Cię określa?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

32

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Już wolałabym  taki porządny, niż taki np. głupi . A ty autorze jakbyś wolał?

33 Ostatnio edytowany przez UUzytkownikk (2021-01-08 17:49:54)

Odp: Kompleks bycia porządnym..
Gary napisał/a:

1. "Ojej... dziewczyny mi mówią, że jestem za spokojny"
2. "Spotykam się z jakąś, nie po koleżeńsku"
3. "Uprawiamy seks".

smile smile No cóż... wszystko co Ci pisałem pewnie nadaje się do kosza.

Czyli uprawiasz seks, a masz kompleks "bycia porządnym". Zonk... nie mam pomysłów. Finisz.

Gary, żeby to było raz czy dwa to nic. Ale np.sytuacja z niedawna. Bylismy w gronie moich znajomych no i jak wyszedlem to opowiedzieli jej ze ja to spokojny. I mowila mi ze w jej odczuciu jakby chcieli wbić mi szpilke. Mnie przy tym nie było więc nie wiem jaki mieli zamiar. Takie sytuacje były już 2 x. Także nie mam na myśli tylko tego , że jakaś tam dziewczyna coś powiedziała.

Sam nie wiem może serio przesadzam. Może za mało gadam w grupie i stąd tak o mnie mówią.

Jednak druga sprawa to jak z każdym kompleksem. Ktoś kto ma np kompleks na punkcie swojego wzrostu mimo że będzie słyszał, że przesadza to jednak nie zmieni to jego podejścia tak od razu. Za to jak usłyszy , że jednak jest niski to zadziała to 10x mocnoej.

34

Odp: Kompleks bycia porządnym..
UUzytkownikk napisał/a:

... jak wyszedlem to opowiedzieli jej ze ja to spokojny. I mowila mi ze w jej odczuciu jakby chcieli wbić mi szpilke.

I co ona na to? I czy dalej ma z nimi kontakt? I jak się relacje układają? Co znaczyło "spokojny"? Nie klinie? Nie pali? Wyszedłeś wcześniej, bo nie chciałeś palić marihuany, a ona tam została? 
Nie wiem czy jest sens to roztrząsać...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

35

Odp: Kompleks bycia porządnym..
UUzytkownikk napisał/a:

(...) Jednak druga sprawa to jak z każdym kompleksem. Ktoś kto ma np kompleks na punkcie swojego wzrostu mimo że będzie słyszał, że przesadza to jednak nie zmieni to jego podejścia tak od razu. Za to jak usłyszy , że jednak jest niski to zadziała to 10x mocnoej.

Z kompleksami bywa różnie, jedni je hodują, inni ich się pozbywają.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

36 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-01-08 20:30:24)

Odp: Kompleks bycia porządnym..

Ale się uczepiłeś tego słowa. I co z tego, że Ci mówią, że jesteś spokojny? Czy to jest kłamstwo? Czy to jest niemiłe? Czy to jest obiektywnie negatywna cecha?
Twoje rozważania zaczynają wyglądać tak; jestem blondynem, ludzie mi mówią "ale z Ciebie blondyn", wkurza mnie to, ludzie chcą mi wbić szpilę.

Nastęnym razem zapytaj dziewczynę co ma na myśli, skoro Ci to nie daje spokoju. "Jak to może być, że jednocześnie się ze mną nie nudzisz, ale ja jestem spokojny?"

If you can be anything, be kind.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Kompleks bycia porządnym..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021