Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PRACA DLA KOBIET - POPULARNE ZAWODY, PRACA NA ETACIE, WŁASNA FIRMA » Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-10-15 21:47:45)

Temat: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?

Mam od niedawna nową pracę i właśnie zebrało mi się na pierwsze przemyślenia.

Wyzwalaczem była pewna Dobra Dusza, która pod koniec dniówki podeszła do mojego biurka i powiada do mnie tak: „Lovelynn, a ty nie wspominałaś, że masz dziś termin u lekarza i musisz wcześniej wyjść? To daj, pomogę ci z tym, żebyś zdążyła i...” ...dalej już nawet nie słuchałam, bo najchętniej bym ją z radości uściskała.

Dla kontrastu. W poprzednim miejscu pracy koleżanka codziennie wnikliwie przeglądała zawartość śmietnika (tak, śmiet-ni-ka!), żeby móc puścić w obieg pogłoskę, iż inna koleżanka jest złą osobą, gdyż marnuje jedzenie.

Zauważyłam, że w nowym miejscu pracy ludzie nawzajem bardziej się wspierają, szukają wspólnie rozwiązań, dbają o siebie nawzajem. I dostrzegłam też, jak o wiele jest mi w takim otoczeniu lepiej. Sądzę, że nie tylko mi.

W drodze do domu myślałam jeszcze dłużej o swoich odczuciach. Czemu tak jest, że nie podzielam przekonania, iż sukces potrzebuje konkurowania z innymi? Jak to jest, że inni ludzie mają na ten temat przeciwne zdanie? I nie tylko zdanie - faktycznie lepiej funkcjonują np. pod presją czy w sytuacjach współzawodnictwa?

Jeszcze w podstawówce. Pamiętam, że (jak większość dzieci) lubiłam być w ruchu: szaleć, skakać, biegać, aktywność kojarzyła mi się z zabawą, radością i przyjemnością. Do momentu, kiedy poznałam grę w dwa ognie. O co tam chodziło: że mam kogoś walnąć piłką („skuć”), a to będzie oznaczało, że „my” wygramy. Nigdy nie nauczyłam się w tą grę prawidłowo grać i do dziś nie pojmuję, dlaczego się ją tak bardzo propaguje w szkołach. Ale z drugiej strony: przecież inne dzieci lubiły się w to bawić i czerpały nawet jakąś tam satysfakcję ze swoich małych zwycięstw? Chyba?

Konkurencja ma być jedną z najbardziej efektywnych metod rozwoju, jaką znamy (wg. von Hayek). Znaczy – pozwala ogólnie podnieść poziom: myślenia, działań, efektywność gospodarek, szkół, uniwersytetów etc. Konkurencja ma też być centralnym motorem ewolucji. Hasłem przewodnim: prawo silniejszego.

Nie przeczę, że to wszystko na pozór brzmi przekonywująco. Tylko co ze skutkami ubocznymi?
Na przykład takimi, że sytuacje konkurencji są idealną sceną np. dla narcystycznych psychopatów (hasło:" fishhead", dla zainteresowanych), którzy działają „po trupach”, byle wygrać . Konkurencja kreuje nieufność wobec innych. Redukuje empatię. Podwyższa napięcie, stres, rodzi strach – zarówno przed porażką, jak i paradoksalnie – przed wygraną (bo konsekwencją np.: sabotaż ze względu na zawiść konkurentów). Gdzie tu miejsce na tą całą efektywność?

Na co skarży się większość korpo-ludków (i nie tylko)? Burn out,  stres i lęki, bezsenność – no i gdzie tu wydajność, polepszanie jakości, na mistyczny flow? Jak czerpać inspirację z własnego wnętrza, kiedy liczy się motywacja tylko zewnętrzna, w postaci wyrabiania targetów, narzuconych przecież? Czyż nie jest tak, że stres hamuje kreatywność, zdolność do przyswajania wiedzy?
Czy tylko mnie się wydaje, że ludzki potencjał rozkwita w sprzyjającym, czyli kooperatywnym środowisku?
„Najlepsze osiągnięcia nie powstają z powodu konkurencji, ale dlatego, że ludzie są zafascynowani Sprawą, pełni energii i spragnieni, aby się jej [Sprawie] poddać i dać pochłonąć. Nie ma wtedy potrzeby rywalizacji.” (Ch. Felber)

Jedno jest pewne– moja Dobra Dusza z pewnością może liczyć i na moje wsparcie, co najmniej w dwójnasób. smile

A jak Wam się pracuje? smile
Lubicie współpracować z innymi, czy nakręca Was współzawodnictwo?
Co według Was przemawia za jednym, a co za drugim?

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Lovelynn napisał/a:

Mam od niedawna nową pracę i właśnie zebrało mi się na pierwsze przemyślenia.

Wyzwalaczem była pewna Dobra Dusza, która pod koniec dniówki podeszła do mojego biurka i powiada do mnie tak: „Lovelynn, a ty nie wspominałaś, że masz dziś termin u lekarza i musisz wcześniej wyjść? To daj, pomogę ci z tym, żebyś zdążyła i...” ...dalej już nawet nie słuchałam, bo najchętniej bym ją z radości uściskała.

Dla kontrastu. W poprzednim miejscu pracy koleżanka codziennie wnikliwie przeglądała zawartość śmietnika (tak, śmiet-ni-ka!), żeby móc puścić w obieg pogłoskę, iż inna koleżanka jest złą osobą, gdyż marnuje jedzenie.

Zauważyłam, że w nowym miejscu pracy ludzie nawzajem bardziej się wspierają, szukają wspólnie rozwiązań, dbają o siebie nawzajem. I dostrzegłam też, jak o wiele jest mi w takim otoczeniu lepiej. Sądzę, że nie tylko mi.

W drodze do domu myślałam jeszcze dłużej o swoich odczuciach. Czemu tak jest, że nie podzielam przekonania, iż sukces potrzebuje konkurowania z innymi? Jak to jest, że inni ludzie mają na ten temat przeciwne zdanie? I nie tylko zdanie - faktycznie lepiej funkcjonują np. pod presją czy w sytuacjach współzawodnictwa?

Jeszcze w podstawówce. Pamiętam, że (jak większość dzieci) lubiłam być w ruchu: szaleć, skakać, biegać, aktywność kojarzyła mi się z zabawą, radością i przyjemnością. Do momentu, kiedy poznałam grę w dwa ognie. O co tam chodziło: że mam kogoś walnąć piłką („skuć”), a to będzie oznaczało, że „my” wygramy. Nigdy nie nauczyłam się w tą grę prawidłowo grać i do dziś nie pojmuję, dlaczego się ją tak bardzo propaguje w szkołach. Ale z drugiej strony: przecież inne dzieci lubiły się w to bawić i czerpały nawet jakąś tam satysfakcję ze swoich małych zwycięstw? Chyba?

Konkurencja ma być jedną z najbardziej efektywnych metod rozwoju, jaką znamy (wg. von Hayek). Znaczy – pozwala ogólnie podnieść poziom: myślenia, działań, efektywność gospodarek, szkół, uniwersytetów etc. Konkurencja ma też być centralnym motorem ewolucji. Hasłem przewodnim: prawo silniejszego.

Nie przeczę, że to wszystko na pozór brzmi przekonywująco. Tylko co ze skutkami ubocznymi?
Na przykład takimi, że sytuacje konkurencji są idealną sceną np. dla narcystycznych psychopatów (hasło:" fishhead", dla zainteresowanych), którzy działają „po trupach”, byle wygrać . Konkurencja kreuje nieufność wobec innych. Redukuje empatię. Podwyższa napięcie, stres, rodzi strach – zarówno przed porażką, jak i paradoksalnie – przed wygraną (bo konsekwencją np.: sabotaż ze względu na zawiść konkurentów). Gdzie tu miejsce na tą całą efektywność?

Na co skarży się większość korpo-ludków (i nie tylko)? Burn out,  stres i lęki, bezsenność – no i gdzie tu wydajność, polepszanie jakości, na mistyczny flow? Jak czerpać inspirację z własnego wnętrza, kiedy liczy się motywacja tylko zewnętrzna, w postaci wyrabiania targetów, narzuconych przecież? Czyż nie jest tak, że stres hamuje kreatywność, zdolność do przyswajania wiedzy?
Czy tylko mnie się wydaje, że ludzki potencjał rozkwita w sprzyjającym, czyli kooperatywnym środowisku?
„Najlepsze osiągnięcia nie powstają z powodu konkurencji, ale dlatego, że ludzie są zafascynowani Sprawą, pełni energii i spragnieni, aby się jej [Sprawie] poddać i dać pochłonąć. Nie ma wtedy potrzeby rywalizacji.” (Ch. Felber)

Jedno jest pewne– moja Dobra Dusza z pewnością może liczyć i na moje wsparcie, co najmniej w dwójnasób. smile

A jak Wam się pracuje? smile
Lubicie współpracować z innymi, czy nakręca Was współzawodnictwo?
Co według Was przemawia za jednym, a co za drugim?

Na oba pytania odpowiem- Tak.
Lubię konkurować, lubię się sprawdzić. Z drugiej strony nienawidzę konkurencji za wszelką cenę. Zdrowa, uczciwa rywalizacja to jest to co wyzwala we mnie dodatkowa energię.
Uwielbiam też pracować w zespole. Świadomość że w razie problemów można się do kogoś zwrócić o pomoc, że nie muszę wiedzieć wszystkiego bo ktoś przejmie część zadania w której czuje się niepewnie. Super jest jak się siada w kilka osób  i szuka rozwiązania, nawet tam gdzie mam wiedzę i doświadczenie inni członkowie zespołu wnoszą nowe spojrzenie, nowe pomysły. Nie znoszę tylko jak w zespole znajdzie się sabotażysta, a coraz więcej takich się pojawia, który mało że sam nic nie zrobi, to jeszcze innym przeszkadza.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

3

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Lagrange napisał/a:

Na oba pytania odpowiem- Tak.
Lubię konkurować, lubię się sprawdzić. Z drugiej strony nienawidzę konkurencji za wszelką cenę. Zdrowa, uczciwa rywalizacja to jest to co wyzwala we mnie dodatkowa energię.
Uwielbiam też pracować w zespole. Świadomość że w razie problemów można się do kogoś zwrócić o pomoc, że nie muszę wiedzieć wszystkiego bo ktoś przejmie część zadania w której czuje się niepewnie. Super jest jak się siada w kilka osób  i szuka rozwiązania, nawet tam gdzie mam wiedzę i doświadczenie inni członkowie zespołu wnoszą nowe spojrzenie, nowe pomysły. Nie znoszę tylko jak w zespole znajdzie się sabotażysta, a coraz więcej takich się pojawia, który mało że sam nic nie zrobi, to jeszcze innym przeszkadza.

Lagrange - jeśli lubisz konkurować, to z czym, z kim najchętniej?
Co to znaczy "się sprawdzić"?
Jeśli o mnie chodzi - lubię mieć klarowne cele i lubię mierzyć postępy. Lubię, kiedy jasno określone są ramy czasowe. Nie lubię błądzenia po omacku, przez co rozumiem wykonywanie zadań na zlecenie, o których nie jestem pewna, jak mają się do całości przedsięwzięcia.
Tylko to niewiele ma wspólnego z konkurowaniem z innymi ludźmi.
Jeśli chodzi o to ostatnie, to raczej staram się pracować nad sobą, dopóki nie osiągnę czegoś podobnego do tego, co mi się u innej osoby podoba.

Jeśli chodzi o pracę zespołową, to również cenię efekty synergii, o których piszesz. Tylko... no właśnie - często zdarza się w zespole jakieś śmierdzące jajo, które nie rozumie sensu współpracy i które za wszeką cenę próbuje uszczknąć jak najwięcej dla siebie. I wtedy się zaczyna problem z efektywnością, bo nagle cały zespół traci z oczu główny cel. Członkowie zaczynają gubić się w pomniejszych bitewkach i zapominają, co było głównym celem przedsięwzięcia. Jeśli ktoś traci energię na przeszukiwanie śmietników w firmie, to coś z tą firmą musi być nie halo.
Mówi się, że ryba psuje się od głowy i tu tak samo - odpowiedzialnością za zepsucie obarczam zwierzchników, którzy do niej nie dorośli. Kierownik ma kierować, czyli ma oddać się w służbie danego przedsięwzięcia, zamiast na pierwszym miejscu realizować siebie.

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

4

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?

Uważaj na życzliwe koleżanki. Z mojego doświadczenia te potrafią skrycie domki kopać.
W pracy najlepiej wypracować jasne zasady u być komunikatywnym.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

5

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Lovelynn napisał/a:

Lagrange - jeśli lubisz konkurować, to z czym, z kim najchętniej?
Co to znaczy "się sprawdzić"?
Jeśli o mnie chodzi - lubię mieć klarowne cele i lubię mierzyć postępy. Lubię, kiedy jasno określone są ramy czasowe. Nie lubię błądzenia po omacku, przez co rozumiem wykonywanie zadań na zlecenie, o których nie jestem pewna, jak mają się do całości przedsięwzięcia.
Tylko to niewiele ma wspólnego z konkurowaniem z innymi ludźmi.
Jeśli chodzi o to ostatnie, to raczej staram się pracować nad sobą, dopóki nie osiągnę czegoś podobnego do tego, co mi się u innej osoby podoba.

Jeśli chodzi o pracę zespołową, to również cenię efekty synergii, o których piszesz. Tylko... no właśnie - często zdarza się w zespole jakieś śmierdzące jajo, które nie rozumie sensu współpracy i które za wszeką cenę próbuje uszczknąć jak najwięcej dla siebie. I wtedy się zaczyna problem z efektywnością, bo nagle cały zespół traci z oczu główny cel. Członkowie zaczynają gubić się w pomniejszych bitewkach i zapominają, co było głównym celem przedsięwzięcia. Jeśli ktoś traci energię na przeszukiwanie śmietników w firmie, to coś z tą firmą musi być nie halo.
Mówi się, że ryba psuje się od głowy i tu tak samo - odpowiedzialnością za zepsucie obarczam zwierzchników, którzy do niej nie dorośli. Kierownik ma kierować, czyli ma oddać się w służbie danego przedsięwzięcia, zamiast na pierwszym miejscu realizować siebie.

Lubię konkurować w sensie takim że staram się więcej osiągnąć od osób z którymi mogę się jakoś porównać. Mieliśmy w pracy team który rozrósł się do takich rozmiarów że dalsze zarządzanie nim było już trudne. Podzielono go. Ja zostałem szefem teamu z "odpadów", a dotychczasowy szef pozostał z najlepszymi swoimi ludźmi. Moją ambicją jest aby mój team osiągnął porównywalną, albo lepszą pozycję niż zespół konkurencyjny.
Zawsze biorę na siebie zadania których nikt nie chce, bo lubię samemu sobie udowodnić że się da. Zmierzyć się z zadaniem przy którym inni się poddali. I nie chodzi o to żeby komuś coś odebrać. Raczej o udowodnienie samemu sobie że jednak się da.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

6

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Ela210 napisał/a:

Uważaj na życzliwe koleżanki. Z mojego doświadczenia te potrafią skrycie domki kopać.
W pracy najlepiej wypracować jasne zasady u być komunikatywnym.

O nie big_smile, wiem, o jakim typie piszesz, ale ta akurat nie jest z rodzaju słodkopierdzących, a z nożem za plecami. wink Od pierwszego dnia mam ją na celowniku i bardzo mi się podoba jej postawa.

@Lagrange - nie zazdroszczę, bo szefem to akurat byłabym pewnie fatalnym! Mnie z kolei bardzo interesuje optymalizacja i usprawnianie procesów pracy. Mam wrażenie, że ludzie czasem nie potrafią odróżnić spraw najważniejszych od mało istotnych, że tracą wątek, gubią się w detalach, koncentrują się na totalnych pierdołach. Irytują mnie firmowe wojenki podjazdowe, plotki, zawiść, sztuczne wyolbrzymianie cudzych błędów. Czyli niezrowa konkurencja i brak przyzwoitości - ile ja się już tego naoglądałam! Nie mówię, że ludzie w zespole od razu muszą być najlepszymi przyjaciółmi. Chodzi mi o fairness w miejscu pracy, żeby dać jednostce szansę osiągnięcia indywidualnego maksimum. A do tego trzeba moim zdaniem umieć zapewnić ludziom emocjonalne bezpieczeństwo. Ze nawet jak się ze sobą mierzą, to dzieje się to w bezpiecznych ramach.
To w takim raze życzę Ci, żeby Twoja ambicja się zrealizowała! smile

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

7

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Lovelynn napisał/a:

@Lagrange - nie zazdroszczę, bo szefem to akurat byłabym pewnie fatalnym! Mnie z kolei bardzo interesuje optymalizacja i usprawnianie procesów pracy. Mam wrażenie, że ludzie czasem nie potrafią odróżnić spraw najważniejszych od mało istotnych, że tracą wątek, gubią się w detalach, koncentrują się na totalnych pierdołach. Irytują mnie firmowe wojenki podjazdowe, plotki, zawiść, sztuczne wyolbrzymianie cudzych błędów. Czyli niezrowa konkurencja i brak przyzwoitości - ile ja się już tego naoglądałam! Nie mówię, że ludzie w zespole od razu muszą być najlepszymi przyjaciółmi. Chodzi mi o fairness w miejscu pracy, żeby dać jednostce szansę osiągnięcia indywidualnego maksimum. A do tego trzeba moim zdaniem umieć zapewnić ludziom emocjonalne bezpieczeństwo. Ze nawet jak się ze sobą mierzą, to dzieje się to w bezpiecznych ramach.
To w takim raze życzę Ci, żeby Twoja ambicja się zrealizowała! smile

Ja w sumie też nie chciałem być szefem. Nie w tej organizacji w której jestem. Ale jak już wspomniałem mission impossible to moje drugie ja.

Widzę że nie wszystkie  procesy przebiegają tak jak powinny. Firma niemiecka mająca partnera w Polsce. Zacząłem od budowy kontaktów między polskim zespołem i niemieckim. Przez trzy lata Niemcy walczyli o ich zabicie, a ja im na złość to odbudowałem. Kilka procesów, jak to się nowocześnie mówi wyoutsorcowalem. Polacy mają zajęcie i kasę za tą robotę, a Niemcy nie robią tego co i tak olewali. Razem z chłopakami doszlifowalismy procesy i teraz wszystko gra.
Teraz dostałem swój zespół złożony z ludzi którzy są trochę "rozpuszczeni" ale mają moim zdaniem ogromny potencjał. Wystarczy ich trochę zmotywować i postarać się o współpracę w grupie. Gdyby nie cholerny koronawirus to byłoby łatwiej. Spotkania online to nie moja bajka więc idzie to byle jak, ale powoli to poukładam. A wyzwania lubię, więc znów jest okazja się sprawdzić :-)

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

8

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?

Nie mogę ci w niczym pomóc

9 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-10-17 17:56:53)

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Lagrange napisał/a:

Ja w sumie też nie chciałem być szefem. Nie w tej organizacji w której jestem. Ale jak już wspomniałem mission impossible to moje drugie ja.

Widzę że nie wszystkie  procesy przebiegają tak jak powinny. Firma niemiecka mająca partnera w Polsce. Zacząłem od budowy kontaktów między polskim zespołem i niemieckim. Przez trzy lata Niemcy walczyli o ich zabicie, a ja im na złość to odbudowałem. Kilka procesów, jak to się nowocześnie mówi wyoutsorcowalem. Polacy mają zajęcie i kasę za tą robotę, a Niemcy nie robią tego co i tak olewali. Razem z chłopakami doszlifowalismy procesy i teraz wszystko gra.
Teraz dostałem swój zespół złożony z ludzi którzy są trochę "rozpuszczeni" ale mają moim zdaniem ogromny potencjał. Wystarczy ich trochę zmotywować i postarać się o współpracę w grupie. Gdyby nie cholerny koronawirus to byłoby łatwiej. Spotkania online to nie moja bajka więc idzie to byle jak, ale powoli to poukładam. A wyzwania lubię, więc znów jest okazja się sprawdzić :-)

O, idealny przykład sytuacji win-win. Hmmm, też kiedyś byłam łącznikiem i pośrednikiem między zespołami z obu tych krajów, ale wtedy wszystko poszło bardzo źle, bo to było w 2008 roku i kryzys. Zaczęło się oszczędzanie, cięcia, problemy z wypłacalnością. Wtedy akurat finansowo ucierpieli Polacy, bo wiadomo, że jak ktoś nie jest na miejscu, to się go traktuje po macoszemu, jeśli chodzi o kasę.
Wtedy odeszłam z tej firmy właśnie ze względu na to, że byłam między młotem a kowadłem, bo obie strony chciały mnie przeciągnąć na swoją stronę, a ja czułam, że moim obowiązkiem powinno być zachowanie bezstronności. Z jednej strony szef oczekiwał, że będę opowiadała kłamstwa, z drugiej było oczekiwanie, że powinnam "donosić".

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

10

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?

Ja nie umiem w konkurencję. Zaraz moje poczucie wartości na tym traci, bo mój wewnętrzny krytyk ma używanie przy każdym gorszym wyniku, słabszym dniu. Dlatego nigdy nie miałam takiej pracy, gdzie konkurecja ma jakiekolwiek miejsce. W moim zespole czasem nieświadomie się włącza duch rywalizacji i wtedy zaczyna się robić ciężko - w zeszłym roku jak team liderka złamała nogę i nie wyznaczyła konkretnych osób odpowiedzialnych za konkretne rzeczy, to sobie trochę w teamie wyrywaliśmy zadania, wbijaliśmy szpile. Na szczęście wszyscy mamy dość wysoki poziom samoświadomości i byliśmy w stanie to przegadać i weszliśmy znów na tory współpracy.
Uwielbiam współpracę, widzę że jest to trudniejsze niż pracować samemu/samej, ale nie wszystko można zrobić samodzielnie, i też nie wszystko można zrobić w rywalizacji. Dlatego za cel wręcz sobie stawiam wspieranie kooperacji, dialogu, przepływu komunikacji tam gdzie mogę i patrzenie na efekty takiego działania daje mi ogromną satysfakcję.
Dodatkową satysfakcję sprawia mi fakt, że dzieciaki u nas w szkole uczą się, że rywalizacja nie jest niezbędna i nie jest nieodłączną częścią życia,  więc wyścig szczurów nie jest jedyną przyszłością jaką ich czeka.

If you can be anything, be kind.

11 Ostatnio edytowany przez SanTi (2020-10-17 20:26:53)

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Lagrange napisał/a:
Lovelynn napisał/a:

Lagrange - jeśli lubisz konkurować, to z czym, z kim najchętniej?
Co to znaczy "się sprawdzić"?
Jeśli o mnie chodzi - lubię mieć klarowne cele i lubię mierzyć postępy. Lubię, kiedy jasno określone są ramy czasowe. Nie lubię błądzenia po omacku, przez co rozumiem wykonywanie zadań na zlecenie, o których nie jestem pewna, jak mają się do całości przedsięwzięcia.
Tylko to niewiele ma wspólnego z konkurowaniem z innymi ludźmi.
Jeśli chodzi o to ostatnie, to raczej staram się pracować nad sobą, dopóki nie osiągnę czegoś podobnego do tego, co mi się u innej osoby podoba.

Jeśli chodzi o pracę zespołową, to również cenię efekty synergii, o których piszesz. Tylko... no właśnie - często zdarza się w zespole jakieś śmierdzące jajo, które nie rozumie sensu współpracy i które za wszeką cenę próbuje uszczknąć jak najwięcej dla siebie. I wtedy się zaczyna problem z efektywnością, bo nagle cały zespół traci z oczu główny cel. Członkowie zaczynają gubić się w pomniejszych bitewkach i zapominają, co było głównym celem przedsięwzięcia. Jeśli ktoś traci energię na przeszukiwanie śmietników w firmie, to coś z tą firmą musi być nie halo.
Mówi się, że ryba psuje się od głowy i tu tak samo - odpowiedzialnością za zepsucie obarczam zwierzchników, którzy do niej nie dorośli. Kierownik ma kierować, czyli ma oddać się w służbie danego przedsięwzięcia, zamiast na pierwszym miejscu realizować siebie.

Lubię konkurować w sensie takim że staram się więcej osiągnąć od osób z którymi mogę się jakoś porównać. Mieliśmy w pracy team który rozrósł się do takich rozmiarów że dalsze zarządzanie nim było już trudne. Podzielono go. Ja zostałem szefem teamu z "odpadów", a dotychczasowy szef pozostał z najlepszymi swoimi ludźmi. Moją ambicją jest aby mój team osiągnął porównywalną, albo lepszą pozycję niż zespół konkurencyjny.
Zawsze biorę na siebie zadania których nikt nie chce, bo lubię samemu sobie udowodnić że się da. Zmierzyć się z zadaniem przy którym inni się poddali. I nie chodzi o to żeby komuś coś odebrać. Raczej o udowodnienie samemu sobie że jednak się da.

I tu Cię rozumiem, bo jak zarządzam moimi niedorajdami, to często im pokazuję, że się jednak da rozwiązać problem.
Aaaale najlepsi pracownicy odeszli przy mojej długiej hospitalizacji i teraz nie ma ani atmosfery, ani wspólpracy. Jest bajzel i mobbing. A mi się już nie chce tego po raz kolejny sprzątać i układać.
Siedzę i obserwuję jak proste sprawy (na 5 minut) rosną w oczach wspólnika do poziomu himalajskich szczytów.
Dobry zgrany team to podstawa, ale ja już takiego nie mam... Yhh...

12

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Monoceros napisał/a:

Ja nie umiem w konkurencję. Zaraz moje poczucie wartości na tym traci, bo mój wewnętrzny krytyk ma używanie przy każdym gorszym wyniku, słabszym dniu. Dlatego nigdy nie miałam takiej pracy, gdzie konkurecja ma jakiekolwiek miejsce. W moim zespole czasem nieświadomie się włącza duch rywalizacji i wtedy zaczyna się robić ciężko - w zeszłym roku jak team liderka złamała nogę i nie wyznaczyła konkretnych osób odpowiedzialnych za konkretne rzeczy, to sobie trochę w teamie wyrywaliśmy zadania, wbijaliśmy szpile. Na szczęście wszyscy mamy dość wysoki poziom samoświadomości i byliśmy w stanie to przegadać i weszliśmy znów na tory współpracy.
Uwielbiam współpracę, widzę że jest to trudniejsze niż pracować samemu/samej, ale nie wszystko można zrobić samodzielnie, i też nie wszystko można zrobić w rywalizacji. Dlatego za cel wręcz sobie stawiam wspieranie kooperacji, dialogu, przepływu komunikacji tam gdzie mogę i patrzenie na efekty takiego działania daje mi ogromną satysfakcję.
Dodatkową satysfakcję sprawia mi fakt, że dzieciaki u nas w szkole uczą się, że rywalizacja nie jest niezbędna i nie jest nieodłączną częścią życia,  więc wyścig szczurów nie jest jedyną przyszłością jaką ich czeka.

Zgaduję, że zespół wyłącznie kobiecy?
U mnie w tej chwili akurat też stuprocentowy babiniec i jestem ciekawa, jak to tym razem będzie. Do tej pory pracowałam w strukturach mieszanych, a na czele stał zawsze mężczyzna. Tym razem na szczycie akurat kobieta, choć nie jest ona częścią zespołu.
Fajnie, że dzieciaki tak się u Was uczą. "Za moich czasów" szkolnych tak niestety nie było. Szczególnie na lekcjach wychowania fizycznego, bo tu chyba było najgorzej. Jak sobie przypomnę tą rywalizację i walkę "o złoty wibrator" wink (jak to co fajniejsze koleżanki nazywały), to mi się niedobrze robi.

SanTi napisał/a:

I tu Cię rozumiem, bo jak zarządzam moimi niedorajdami, to często im pokazuję, że się jednak da rozwiązać problem.
Aaaale najlepsi pracownicy odeszli przy mojej długiej hospitalizacji i teraz nie ma ani atmosfery, ani wspólpracy. Jest bajzel i mobbing. A mi się już nie chce tego po raz kolejny sprzątać i układać.
Siedzę i obserwuję jak proste sprawy (na 5 minut) rosną w oczach wspólnika do poziomu himalajskich szczytów.
Dobry zgrany team to podstawa, ale ja już takiego nie mam... Yhh....

Szkoda... Czasami wystarczy jedna osoba, żeby całkowicie popsuć atmosferę. Z drugiej strony może też wystarczyć jedna osoba, żeby przywrócić równowagę, uzdrowić bolączki. Są takie osoby, które są błogosławieństwem dla zespołu. Po prostu ludzie do nich lgną, bo mają oni dar zjednywania sobie bliźnich.

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

13

Odp: Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?
Lovelynn napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Ja nie umiem w konkurencję. Zaraz moje poczucie wartości na tym traci, bo mój wewnętrzny krytyk ma używanie przy każdym gorszym wyniku, słabszym dniu. Dlatego nigdy nie miałam takiej pracy, gdzie konkurecja ma jakiekolwiek miejsce. W moim zespole czasem nieświadomie się włącza duch rywalizacji i wtedy zaczyna się robić ciężko - w zeszłym roku jak team liderka złamała nogę i nie wyznaczyła konkretnych osób odpowiedzialnych za konkretne rzeczy, to sobie trochę w teamie wyrywaliśmy zadania, wbijaliśmy szpile. Na szczęście wszyscy mamy dość wysoki poziom samoświadomości i byliśmy w stanie to przegadać i weszliśmy znów na tory współpracy.
Uwielbiam współpracę, widzę że jest to trudniejsze niż pracować samemu/samej, ale nie wszystko można zrobić samodzielnie, i też nie wszystko można zrobić w rywalizacji. Dlatego za cel wręcz sobie stawiam wspieranie kooperacji, dialogu, przepływu komunikacji tam gdzie mogę i patrzenie na efekty takiego działania daje mi ogromną satysfakcję.
Dodatkową satysfakcję sprawia mi fakt, że dzieciaki u nas w szkole uczą się, że rywalizacja nie jest niezbędna i nie jest nieodłączną częścią życia,  więc wyścig szczurów nie jest jedyną przyszłością jaką ich czeka.

Zgaduję, że zespół wyłącznie kobiecy?
U mnie w tej chwili akurat też stuprocentowy babiniec i jestem ciekawa, jak to tym razem będzie. Do tej pory pracowałam w strukturach mieszanych, a na czele stał zawsze mężczyzna. Tym razem na szczycie akurat kobieta, choć nie jest ona częścią zespołu.
Fajnie, że dzieciaki tak się u Was uczą. "Za moich czasów" szkolnych tak niestety nie było. Szczególnie na lekcjach wychowania fizycznego, bo tu chyba było najgorzej. Jak sobie przypomnę tą rywalizację i walkę "o złoty wibrator" wink (jak to co fajniejsze koleżanki nazywały), to mi się niedobrze robi.

Na szczęście nie, moja szefowa dba o to, żeby dzieciaki miały różnorodne wzorce, co nie jest proste, bo zachęcić panów do pracy w szkole nie jest łatwo. Ale się udaje, w tygodniu pracuję z 5 facetami i 5 babkami. W całości organizacji jest więcej kobiet, temu nie da się zaprzeczyć. Nie miałam złych wspomnień z pracy w babińcu, ale moja praca miała wtedy inny charakter, nie spędzałam czasu ze współpracowniczkami wcale, więc w ogóle odpadał temat rywalizacji. Co ciekawe, jeszcze nigdy nie miałam szefa faceta.

If you can be anything, be kind.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PRACA DLA KOBIET - POPULARNE ZAWODY, PRACA NA ETACIE, WŁASNA FIRMA » Kooperacja czy konkurencja w miejscu pracy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018