Witam wszystkich jestem tu pierwszy raz i mam nadzieję że troszkę mi pomożecie.W październiku 2009 rozwiodłam się z mężem po 13 latach znajomości 8 lat po ślubie,nawet nie sądziłam że tak go kochałam ale niestety on znalazł sobie "NOWĄ" .Strasznie to przeszłam zostawił mnie w listopadzie 2008 a w marcu 2009 poznałam przez internet chłopaka. Jest kochany nikt dla mnie nie był taki dobry i czuły,tylko jest jeden problem ja nie mogę go pokochać choć nie jest mi obojętny właśnie po roku naszego związku postanowiłam że się rozstajemy ,mam straszne humory i nie mogę z głowy wybić sobie mojego byłego.Ale teraz jak nie ma mojego nowego to też jest mi żle nie wiem co już robić czy dać sobie spokój i się przemęczyć czy walczyć o nas .Doradźcie mi czy można stworzyć związek bez wielkiej miłości ale za to z wspaniałym człowiekiem???
1 2010-05-06 20:02:58 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-05-07 18:44:00)
Podobne tematy
Grac, cóż, absolutnie nie zgadzam się z Twoją postawą.
Agulka, przede wszystkim postaw sobie pytanie, czego chcesz. Bo z Twojego postu wynika, że nie możesz się zdecydować. Niby jesteś z kimś, ale go zostawiasz, i tak źle i tak niedobrze. Do byłego męża już nie wrócić i tą część życia trzeba zamknąć. Jakiś związek można stworzyć ze wspaniałym człowiekiem, ale bez żadnej miłości to klapa. Myślę, że powinnaś dać sobie trochę czasu. Rozwód był przecież niedawno, a to z pewnością niełatwe przeżycie.
Anulko 27 mysle ze nie ma nic na sile , jezeli nie kochasz tego chlopaka to szkoda czasu , gdyz w ten sposob mozesz go bardzo skrzywdzic.Bylas z nim wiec juz mozesz stwierdzic czy jestes w stanie go pokochac czy nie.Mysle ze najlepiej powinnas pobyc jednak sama , poniewaz jak widac kochasz swojego bylego meza a w takiej sytuacji nie bedziesz umiala stworzyc narazie innego zwiazku bo w innych partnerach bedziesz szukala jakis cech swojego bylego meza.Poczekaj jeszcze , gdyz ranymusza sie jeszcze zabliznic .Pozdrawiam :-)
Agulka - możesz się łudzić,że uczucie kiedyś przyjdzie,ale ja wątpię.Nie zawracaj chłopakowi głowy,jeśli nie myślisz o nim jako o wybranku na resztę życia.
Dziękuję Wam bardzo za porady myślę że macie racje że się oszukuję żeby nie być tylko samą i to jest powód że może żle zrobiłam że zakończyłam swój związek.Może go i nie kocham ale jak pomyślę że go nie będzie to też nie jest mi łatwo mam straszny mętlik w głowie i jest mi strasznie cięzko.Jeśli chodzi o byłego to chciałabym bardzo o nim zapomnieć bo strasznie mnie skrzywdził tylko że ja pamiętam tylko te dobre chwile,i nie umiem sobie wytłumaczyć że on mnie zostawił i się mną nie przejmował:((
agulka 27: Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, kochać się każdej nocy i każdej nocy mieć orgazm, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje.
To dla Ciebie
mam nadzieje ze niechcesz czuc takiej pustki o ktorej tu mowa
Bardzo trudno jest pokochać kogoś nowego wiem coś o tym, a jeśli to była wielka miłość taka najprawdziwsza to pokochanie innej osoby zajmuje duuużo czasu wiem to po sobie przezyłam wielkie uczucie do teraz nie zapomnialam a juz troche czasu mięło.Poznałam fajnego faceta bałam sie że nic do niego nie poczuje trwało to kilka miesięcy , ale jednak mnie czyms urzekł.
A nie lepiej stworzyć związek pełen miłości ze wspaniałym człowiekiem? ![]()
9 2010-05-07 19:47:54 Ostatnio edytowany przez kardaMONN (2010-05-07 19:53:35)
A nie lepiej stworzyć związek pełen miłości ze wspaniałym człowiekiem?
dokładnie !!! nic na siłę... daj sobie trochę czasu... prawda jest taka, że jesteśmy gotowe na inną miłość, jak choć trochę "posprzątamy" po poprzedniej ![]()
widocznie nie byłaś jeszcze gotowa na związek, i potrakowałaś go jak klina ![]()
pozdrawiam, dasz radę, tylko postanów cos ![]()
agulka 27: Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, kochać się każdej nocy i każdej nocy mieć orgazm, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje.
To dla Ciebie
mam nadzieje ze niechcesz czuc takiej pustki o ktorej tu mowa
TO TAKIE PROSTE I PRAWDZIWE CO NAPISAŁAŚ!!!!!!!!!!
Agulka myślę, że tak się nie da. Jednak na dłuższą metę to będzie nie do wytrzymania... Przynajmniej ja tak uważam, bo też raz tak zrobiłam.
12 2010-05-08 20:42:47 Ostatnio edytowany przez agulka27 (2010-05-08 20:49:00)
Dziękuję dziewczynki bardzo się cieszę że zalogowałam się na ten portal bo można przeczytać prawdziwe historie z życia i posłuchać dobrych rad was wszystkich:) Dwa dni z rzędu miałam zaszczyt spotkać się z moim byłym mężem i widzę że coraz mniej się denerwuję na jego widok chociaż jeszcze serduszko zabiję.Mam nadzieję że uda mi się odkochać i zapomnieć o nim ale jednak musi minąć czas i macie racje że na siłę nikogo nie pokocham pomimo tego że jest wspaniałym człowiekiem:)Może jeszcze będe kogoś kochać a on mnie muszę być dobrej myśli bo inaczej zgłupieje.
Dziękuję dziewczynki bardzo się cieszę że zalogowałam się na ten portal bo można przeczytać prawdziwe historie z życia i posłuchać dobrych rad was wszystkich:) Dwa dni z rzędu miałam zaszczyt spotkać się z moim byłym mężem i widzę że coraz mniej się denerwuję na jego widok chociaż jeszcze serduszko zabiję.Mam nadzieję że uda mi się odkochać i zapomnieć o nim ale jednak musi minąć czas i macie racje że na siłę nikogo nie pokocham pomimo tego że jest wspaniałym człowiekiem:)Może jeszcze będe kogoś kochać a on mnie muszę być dobrej myśli bo inaczej zgłupieje.
alez tu bije z waszych postow idealizmem,kochac,,, ,,byc kochanym,, ,,nie mozliwy zwiazek bez milosci,, troche ta nibymilosc przereklamowana jak da mnie ,lepiej przezyc zycie w szacunku i przyjazni ,niz po kilku latach tej milosci zostac zostawiona dla mlodszego modelu,czas zeby niektore z was wyciagaly wnioski,zycie to nie tylko uniesienia ,zycie czy malzenstwo to dobroc ,to czlowiek na ktorego mozecie liczyc ,czasem nie ma to zwiazku z miloscia a z przyjaznia zaufanem i z dojrzaloscia .........
naprawde duzo w tych postach idealizmu,czasem graniczacego z naiwnoscia bym powiedziala.......
Jak mówią pewne mądre słowa - istnieje tylko jeden oryginał miłości, a tysiąc różnych kopii .
ze swojego doświadczenia wiem, że nie da sie zmusic siebie do kochania kiedy nasze serce jest już zajęte .
I niema co zwlekac z zerwaniem znajomosci .. bo po co masz się męczyc ? A przy okazji po co oszukiwac tą drugą osobę.
alez tu bije z waszych postow idealizmem,kochac,,, ,,byc kochanym,, ,,nie mozliwy zwiazek bez milosci,, troche ta nibymilosc przereklamowana jak da mnie ,lepiej przezyc zycie w szacunku i przyjazni ,niz po kilku latach tej milosci zostac zostawiona dla mlodszego modelu,czas zeby niektore z was wyciagaly wnioski,zycie to nie tylko uniesienia ,zycie czy malzenstwo to dobroc ,to czlowiek na ktorego mozecie liczyc ,czasem nie ma to zwiazku z miloscia a z przyjaznia zaufanem i z dojrzaloscia .........
naprawde duzo w tych postach idealizmu,czasem graniczacego z naiwnoscia bym powiedziala.......
Daleko mi do miłosnego idealizmu, a jednak nie do końca zgodzę się z tym, o czym mówisz.
Miłość nie jest żadną przeszkodą w budowaniu związku opartego na szacunku, zaufaniu czy przyjaźni. Przeszkodą jest owszem myślenie idealistyczne - zawsze będę mieć chemię, zawsze będzie mnie ubóstwiał, nigdy nie zmieni się to, co czuję, istnieją super związki, nad którymi niewiele się pracuje. Ale widzę po przykładach pacjentów terapii, których miałam okazję obserwować, że uświadomienie sobie dynamiki relacji, własnych problemów, fałszywych obrazów samego siebie i oczekiwań do związku, a także pewnego rodzaju dojrzałość potrafią sprawić, że relacja trwa.
Jeżeli ktoś bez miłości potrafi się zdobyć na taki wysiłek, nie widzę przeciwwskazań. Ale dla większości ludzi jedynym motorem, żeby się tego podjąć, jeśli oczywiście kiedykolwiek to pojmują, jest miłość do drugiej osoby albo chęć, żeby ta miłość, nawet, jeżeli daleka od ideału, była jak najlepsza.
Już tydzień mija jak rozstałam się moim chłopakiem sama tego chciałam ,a teraz siedzę i ryczę jak jest to żle jak go nie ma to jeszcze gorzej, już się zastanawiam czy ja jakaś normalna jestem.Dobry chłopak a mi żle wszystko bym oddała żeby mój były mąż miał jego zalety to ja jeszcze myślę o byłym boże kiedy to minie bo już nie mam siły.Mineło już 1.5 roku od odejścia męża a ja nie mogę sobie życia ułożyć bo ciągle gdzieś siedzi we mnie ciekawe za co ja go tak kocham ,powinnam nienawidzieć go za to co mi zrobił ale nie mogę.Dziś mam takiego doła że bym tylko wyła nie mam już ochoty na takie życie ale po części się przyczyniam do tego miałam wspaniałego chłopaka to nie mogę go pokochać no to teraz ryczę o co w tym wszystkim chodzi ?.....
Ale czemu właściwie go rzuciłaś,agulka ? Przez jakiegoś palancika z przeszłości ?!
Pella rozstaliśmy się bo nie potrafie go pokochać i potrafiłam bez powodów się go czepiać ,były momenty że mi "przeszkadzał" .Nie jest mi obojętny bo teraz bym nie płakała ale też nie chcę być z kimś bo jest kochany a nie kochać go chociaż bym bardzo chciała ale moje serce niestety nie chcę mnie słuchać:((
Agulka, wszystko się poukłada, nie będziesz miała żadnych wątpliwości, gdy spotkasz faceta, z którym będziesz chciała być, z tego co piszesz, to obecny związek niestety nie rokował, więc nie żałuj i nie rozpaczaj, przejdziesz jeszcze inne fazy: złości, smutku, chęci zemsty - będą się one przeplatały, aż opadnie z Ciebie emocja. To jest jak sprint: teraz się zatrzymałaś, ale wystartujesz ponownie i ruszysz do biegu. Pozdrawiam !
Straszny dziś miałam dzień zamiast mi być lepjej to ja mam coraz gorszego doła, nie daje sobie rady z tym wszystkim.Brakuje mi Rafała co to jest że jak jestem z nim to się go czepiam i jest mi też żle a jak go teraz nie ma to chyba jeszcze gorzej jest.Dlaczego moje serce nie chce go pokochać ja bym strasznie tego chciała i być szczęśliwa z nim ale nie po co lepjej się męczyć.Mój były mąż zmarnował mi połowę mojego życia a ja jeszcze o nim nie mogę zapomnieć, kiedy to się skończy bo już powoli mam dosyć wszystkiego i mam głupie myśli na szczęście nie dochodzi do czynów bo przez takiego głupka nie warto tracić życia.Chciałabym już kogoś pokochać i zapomnieć o mężu:((( tylko kiedy to nastąpi....
Agulka, przede wszystkim myślę, ze powinnaś czuć się dobrze sama z sobą.
Drugi człowiek nie zastąpi ci nikogo, niczego, jest po to obok aby go podziwiać i cieszyć się z bliskości.
Mieszanie ex, z aktualnym mężczyzną jest nieporozumieniem.
Myślę, że jest więcej rzeczy, które nie cieszą cię w życiu, a może to ten nieprzepracowany żal/żałoba za byłym.
"Kocham" to słowo dla każdego znaczy coś innego... Co znaczy dla ciebie?
Jesteś teraz sama, dobry czas aby zastanowić się nad sobą, jak odzyskać spokój ducha i radość życia...
bo przecież miłość ... to też radość
Osobiście nie wyobrażam sobie na dłuższą metę związku bez miłości. Na twoim miejscu odpowiedziałabym sobie na parę istotnych pytań, bo zapewne często sobie mówicie z Twoim mężczyzną że się kochacie, tylko czy z Twojej strony jest to szczere ?skoro teraz piszesz że masz wątpliwości? Może to tylko chwilowe wątpliwości bo skoro wierzysz to wątpisz to normalne w życiu każdy wątpi czasem. Po prostu odpowiedz sobie na pytania czy wyobrażasz sobie życie bez niego, czy chcesz z nim spędzić resztę życia, mieć z nim gromadkę ślicznych dzieci i najważniejsze- czy wyobrażasz sobie że jesteś z kimś innym i że on ma jakąś inną a wy pozostajecie w stosunkach "przyjacielskich". Oczywiście wszystkie te wartości jakie wymieniłaś są bardzo ważne są jakąś tam gwarancją udanego związku ale to tylko na jakiś czas wystarcza, każdy człowiek pragnie kochać i być kochanym. Jeżeli tego nie odczuje to prawdopodobnie kiedyś będzie szukał tego CZEGOć co wypełni mu tą pustkę - takie jest moje zdanie.