Relacja w zawieszeniu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2020-09-20 20:35:10)

Temat: Relacja w zawieszeniu

Cześć wszystkim smile
Nie spodziewałam się, że założę taki temat. A jednak.

W maju poprzez popularną aplikację poznałam faceta. Byłam dość świeżo po rozstaniu z byłym, nie miałam szczególnej ochoty na randki, byłam tam bardziej dla zabicia czasu i zagłuszenia myśli. On, nazwijmy go O., napisał do mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Jest z mojego miasta, ale aktualnie pracuje w Szwecji, co było jego marzeniem. Spytał co myślę o relacjach na odległość - zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że ja potrzebuję bliskości i takie relacje według mnie są trudne, o ile nie niemożliwe. Wymienialiśmy się czasem wiadomościami, w jakiś sposób go polubiłam, ale traktowałam tę znajomość bardzo luźno. Wyznał mi, że czuje się tam samotny, w kontekście takiej "wewnętrznej samotności", ogólnie sporo rozmawialiśmy o emocjach. Starałam się go wspierać.

Po paru miesiącach zaczęłam spotykać się z innym chłopakiem poznanym przez tę samą apkę. Totalny niewypał. Wkurzona postanowiłam dać sobie z nią na razie spokój - zmieniłam imię, skasowałam zdjęcia. O. szybko się odezwał. Wyżaliłam się mu, po krótkiej rozmowie zaproponował spotkanie (był już późny wieczór!). Okazało się, że jest na urlopie w Polsce. Zwariowałam i umówiłam się z bądź co bądź obcym facetem w nocy na randkę. Była magiczna, serio! O. stwierdził to samo. Nie, do seksu nie doszło wink Później spotkaliśmy się jeszcze dwa razy, podczas ostatniej pieściliśmy się, O. nie dążył na siłę do seksu, było mega romantycznie, ale na nic nie naciskał. Ot, leżeliśmy wpatrując się w gwiazdy.
Po tej randce powiedziałam mu, że nie możemy się tak spotykać, dlatego że niedługo przecież wraca do Szwecji. Wycofałam się. Nie wiedziałam, czego ode mnie oczekuje, co planuje. Jest strasznie zagubiony, ma problemy z tamtejszym pracodawcą, walczy z uzależnieniami, ze sobą. Mieliśmy spotkać się jeszcze raz przed wyjazdem, ale odwołałam to spotkanie. Wiedziałam, że doszłoby do seksu, po którym zangażowałabym się bardziej, a nie chciałam cierpieć. Dałam mu to do zrozumienia. On stwierdził, że mam rację, nie chce mnie krzywdzić i że z nim nie byłabym szczęśliwa. I jeśli mam życzenie, żeby urwać kontakt - on to uszanuje. Odmówiłam.
Wyjechał, napisał mi wiadomość, że usuwa aplikację i mam śmiało pisać, jeśli chcę - kiedyś wymieniliśmy się numerami telefonu. Mi w tym czasie było ciężko, potrzebowałam dystansu. Planowałam się odezwać, ale dopiero jak już złapię równowagę. Nie zrobiłam tego - po tygodniu braku kontaktu pierwszy zrobił to on. Wrócił.
Teraz piszemy codziennie, ale ja próbuję się uczuciowo dystansować, bo wciąż nie wiem czego od niego oczekiwać. Zaproponował, bym przyjechała w któryś weekend. Powiedziałam, że zrobię to, ale po kolejnym jego przyjeździe. Zgodził się. Powiedział, że przyjedzie jak najszybciej jak tylko ogarnie tutaj swoje sprawy, z pracą itd.

Nie wiem kim dla niego jestem. Wiem, że ma duży bałagan w głowie, który musi poukładać. Ja go w tym bardzo wspieram, zawsze może mi wszystko powiedzieć. Pomagam mu jak mogę. Ja też mu się zwierzam i też stara się mnie wspierać. Powiedział, że nie planuje emigracji na stałe, chce się dorobić czegoś i wrócić do kraju. Dla niego byłabym w stanie spróbować być z nim mimo odległości, ale potrzebowałabym wiedzieć na czym stoję. Czy jestem dla niego kimś więcej, czy mu zależy? Czy zaważyło to, że parokrotnie dałam mu do zrozumienia, że nie widzę przyszłości w relacjach na odległość? Ciężko też mi jakąkolwiek odpowiedź od niego uzyskać wprost.
Jakieś pomysły jak się zbliżyć do niego? Jak to zweryfikować? Czy może po prostu dać sobie spokój?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Relacja w zawieszeniu

I to On ma bałagan w głowie?
Bo z opisu brzmi jakbyś Ty miała i ciągle zmieniała zdanie, a On po prostu podążał za tym czego Ty chcesz.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

3 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2020-09-21 00:39:14)

Odp: Relacja w zawieszeniu
Ela210 napisał/a:

I to On ma bałagan w głowie?
Bo z opisu brzmi jakbyś Ty miała i ciągle zmieniała zdanie, a On po prostu podążał za tym czego Ty chcesz.

Nie do końca.

Ja miałam wątpliwości co do tej relacji ze względu na odległość, o czym on wiedział. To prawda.
Ale doszło do spotkania i po prostu przepadłam. Z tego ostatniego spotkania zrezygnowałam też dlatego, że nasze ostatnie rozmowy zeszły na temat seksu. Bałam się, że skończy się na seksie, on wyjedzie i zapomni, a ja zaagnażuję się już na tyle, że będę to mocniej przeżywać.
Potrzebuję jakiegoś sygnału, pewności, że warto w to brnąć. Tylko tyle. Nie chcę być nachalna, żądać jakichś deklaracji - on raczej wie, że nie jest mi obojętny. Chciałabym tylko wiedzieć, w jaki sposób mogłabym to pchnąć do przodu i czy w ogóle jest sens to robić. Do tematu relacji na odległość już nie powracaliśmy od ostatniego razu.

Z bałaganem to fakt - trochę mi go zrobił.

4

Odp: Relacja w zawieszeniu

szwecja ładna, ja bym go odwiedzała,  a jakby się układało to bym się tam przeprowadziła w 5 min

5 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2020-10-03 23:41:39)

Odp: Relacja w zawieszeniu

Temat do zamknięcia - chodziło tylko o seks smile

Ale powiem wam dziewczyny, że faceci obecnie są wyjątkowo cierpliwi i używają coraz to bardziej wyszukanych metod, że naprawdę ciężko się połapać.

6

Odp: Relacja w zawieszeniu

Dlaczego myślisz, że chodzi o seks?

gdykochamy

7 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2020-10-04 13:31:08)

Odp: Relacja w zawieszeniu
GabrielaKlym napisał/a:

Dlaczego myślisz, że chodzi o seks?

Prosta sprawa.
Przyjechał na ten weekend do Polski, bo miał sprawę do załatwienia. Powiedział mi o tym, mieliśmy się spotkać, gdzieś razem pojechać, no spędzić wspólnie czas.
Tu w Polsce dzieli nas nieco ponad 20 km. W sobotę od rana dopytywał o to spotkanie, zaczęliśmy ustalać gdzie pojedziemy itp. Nagle pisze, że nie da rady przyjechać, bo mu się auto rozsypało. Wyszło tak, że ja na ten weekend też jestem bez auta.
On mówi, że musi na szybko ogarniać wszystko, mechanika, opony, bo na poniedziałek musi to auto mieć. I czy ja nie mogę swojego auta jednak jakoś odebrać, żebyśmy mogli gdzieś pojechać. Niestety (albo stety), to niemożliwe.
Generalnie strasznie cisnął na to, żeby gdzieś jechać.
Mówię mu, że trudno, no ale mogę przecież przyjechać pociągiem pod wieczór albo on do mnie. Nie musimy przecież nigdzie jechać, ważne żebyśmy razem spędzili czas chociaż te parę godzin, pospacerowali, gdzieś posiedzieli. To on nagle, że nie wie czy się wyrobi z załatwianiem spraw do mojego przyjazdu, ogólnie wciąż widział wielki problem w braku samochodu. Chyba domyślasz się dlaczego? wink
Po tym odzywał się coraz mniej, dziś do tej pory nie mam od niego odzewu. Ja się prosić o spotkanie już nie zamierzam. Nie wiadomo kiedy byłaby kolejna okazja, a on jutro już wyjeżdża do Szwecji. Dla mnie to jednoznaczne.
Chyba nie przesadzam? smile

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018