Hej dziewczyny, postanowiłam poradzić się tutaj, bo na grupie dla matek na fb, na której siedzę, panuje trochę laktoterror.
Moja córa ma 10 miesięcy i chciałabym zacząć ją przestawiać z karmienia piersią na mleko modyfikowane. Mała odrzuciła butlę dawno temu, zresztą piła z niej tylko parę razy w życiu, i nie chcę jej teraz na siłę uczyć tego z powrotem, bo ze względu na to, jaki butla ma wpływ na zgryz i rozwój mowy, to by było cofanie się w rozwoju. Napoje mała pije z bidonu, więc postanowiłam, że w nim będę jej podawać mm. Dziś próbowałam podać jej Bebilon, bo to mleko dostała parę razy po porodzie i piła bez problemu. Dziś oczywiście wzięła ze dwa łyki i rzuciła bidonem. Staram się podchodzić do tego na spokojnie, ale trochę się boję, że czeka nas długa przeprawa, bo mała to klasyczny mamicycek i piersi używa również do zasypiania i uspokajania.
Ktoś ostatnio stwierdził, że nie powinnam już "męczyć" dziecka mm, tylko poczekać jeszcze te 2 miesiące, bo po roku dziecko już nie musi pić mleka w ogóle. No rozumiem, ale przecież to nie jest tak, że jak mała ma urodziny 27.10, to 28.10 magicznie zapomni o piersi i mleku. Nie sądzę, żeby dała się odstawić ot tak, bez niczego, z dnia na dzień, dlatego chcę zacząć już teraz i powoli wprowadzać jej mm, żeby widziała, że najeść można się nie tylko z piersi. O zmienianiu nocnych karmień z kp na mm nawet jeszcze mi się nie chce myśleć.
Jak to u Was wyglądało? Ile trwało takie przestawianie? Przyjmę chętnie wszelkie praktyczne porady, oprócz namawiania do pozostania jak najdłużej przy kp, bo nie jestem z tych matek, których marzeniem jest karmić piersią do 5 roku życia czy coś.