Problem z samoakceptacją - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Problem z samoakceptacją

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Problem z samoakceptacją

Cześć,
Mam duże problemy z akceptacją tego jak wyglądam...
Mam nadwagę (sama nie wiem czy dużą) mam 164 cm wzrostu i ważę 69kg a moje wymiary to 100(w biuście) 80(talia) 110(biodra)
Nie potrafię spojrzeć na siebie w lustrze, nie kupuję ubrań które mi się podobają gdyż mam ciągłe wrażenie że wyglądałabym w nich strasznie z uwagi na to że jestem po prostu gruba ... Sama nie wiem po co przyszłam na to forum , nie wiem co ze sobą zrobić, nie mam nawet odwagi powiedzieć mężczyźnie który mi się podoba o tym z uwagi na mój wygląd i niską samoocenę, od kiedy pamiętam nie wyszłam na basen czy plażę,nie wychodzę z domu... Nie potrafię się pokazać w miejscach publicznych bo od razu nogi się pode mną uginają bo tylko myślę jak strasznie wyglądam i że nie powinnam zmuszać ludzi na patrzenie na to paskudztwo jakim jestem...

Nie wiem co zrobić by poczuć się lepiej z tym czym jestem. Nie czuję się niczym więcej niż masą żywego tłuszczu.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez jjbp (2020-08-27 21:03:08)

Odp: Problem z samoakceptacją

Ja mogę poradzić:
A) psychologa - żaden wstyd, raczej powodu do dumy że chcesz nad sobą pracować zamiast pozostać w bezpiecznej ale nieszczęśliwej skorupce
B) zacząć ćwiczyć i się ruszać. Ale uwaga nie po to aby schudnąć (jak się uda fajnie jak nie też ok) ale aby podnieść poziom endorfin, zobaczyć że Twoje ciało to nie jest zwał bezużyteczne go tłuszczu a ciało, które może zabrać Cię w taaaak wiele miejsc! Zacznij powoli, tyle ile możesz, poszukaj tego co lubisz.
C) przestać myśleć. Obecnie sama staram się ćwiczyć ta umiejętność i wiem że to ciężkie jak nie wiem - łatwo powiedzieć, trudno zrobić, sama jeszcze ze dwa trzy lata temu puknelabym się w głowę jakby mi ktoś taka radę rzucił. Natomiast na etapie na którym jestem dziś (dużo zdrowsze podejście do siebie aczkolwiek trochę pracy dalej przedemną) zaczyna mi to wychodzić smile

Proponuję te trzy kroki w wymienionej kolejności. Przede wszystkim uwierz że ten stan rzeczy można zmienić. Nie musisz zawsze tkwić tu gdzie tkwisz. Wiele osób przechodzilo podobne a moze nawet gorsze dołki i 5 lat później patrzyli w tył krecac głowa z niedowierzaniem.

EDIT jeszcze jedno, po przemyśleniu - to co mnie najbardziej zmotywowało do próby zmiany samooceny był fakt, że wiedziałam, że całe moje życie będzie miało ta beznadziejna jakość która ma teraz jeśli ja sama czegoś z tym nie zrobię. I na początku nie wiedziałam nawet co zrobić, było we mnie tyle frustracji, odbijalam się od ścian, obieralam jakieś kretyńskie drogi rozwiązania problemu. Czasem czułam się nawet jeszcze gorzej jak jakiś plan okazał sie fiaskiem. Natomiast z perspektywy czasu nie żałuję, po ilus próbach w końcu znajdziesz coś, co działa i zmienia obecny stan rzeczy na lepsze. Cały ten czas szukania i prób nie zapominaj, że jeśli się poddasz i zostanie jak jest to całe życie przeżyjesz na tej jakości co teraz. Mnie ta wizja przerażała i motywowała by zawsze prędzej lub później wrócić na drogę szukania zdrowszego poglądu na siebie

3

Odp: Problem z samoakceptacją

Jako facet Ci powiem, że faceci w dużej części (może większości) pożądają te bardziej krągłe kobiety, nawet jeżeli twierdzą oni inaczej.
Stosunek wymiarów talia-biodra masz bardzo bliski idealnie seksownemu 0,7. Mityczne BMI też jest ok. Prawdopodobnie problem jest w Twojej głowie i tym co sobie ubzdurałaś na ten temat. Chyba wiem wiem co mówię, bo moja córka też ma takie dylematy pomimo braku podstaw i pracuję nad zmianą jej podejścia.

4

Odp: Problem z samoakceptacją

Trudno powiedziec jak wygladasz, ale wciecie w talii masz.
Waga do wzrostu duzo nie mowi, szczerze mowiac. Bo tutaj duzo zalezy od budowy ciala, wiec nie skupialabym sie tak bardzo na tych cyferkach na wadze i nie oceniala przez ten pryzmat.
Jak waze nawet juz 50 to wygladam jak najedzona i ludzie to inni tez zauwazaja. Z kolei znam osoby mojego wzrostu co i z waga kolo 60 wygladaja dobrze.

Nie bardzo rozumiem dlaczego zwyczajnie nie schudniesz skoro tak Cie to meczy?

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'
Odp: Problem z samoakceptacją
Stained Glass napisał/a:

Cześć,
Mam duże problemy z akceptacją tego jak wyglądam...
Mam nadwagę (sama nie wiem czy dużą) mam 164 cm wzrostu i ważę 69kg a moje wymiary to 100(w biuście) 80(talia) 110(biodra)
Nie potrafię spojrzeć na siebie w lustrze, nie kupuję ubrań które mi się podobają gdyż mam ciągłe wrażenie że wyglądałabym w nich strasznie z uwagi na to że jestem po prostu gruba ... Sama nie wiem po co przyszłam na to forum , nie wiem co ze sobą zrobić, nie mam nawet odwagi powiedzieć mężczyźnie który mi się podoba o tym z uwagi na mój wygląd i niską samoocenę, od kiedy pamiętam nie wyszłam na basen czy plażę,nie wychodzę z domu... Nie potrafię się pokazać w miejscach publicznych bo od razu nogi się pode mną uginają bo tylko myślę jak strasznie wyglądam i że nie powinnam zmuszać ludzi na patrzenie na to paskudztwo jakim jestem...

Nie wiem co zrobić by poczuć się lepiej z tym czym jestem. Nie czuję się niczym więcej niż masą żywego tłuszczu.

ok, rozumiem, że waga cię ogranicza ale dlaczego inni ludzie których nawet nie znasz??? Skąd się w innych bierze to przekonanie, że będą wzbudzać sensację swoją osobą kiedy tak na prawdę większość ludzi ma gdzieś to jak wygląda jakaś dziewczyna która akurat mija ich na ulicy czy na basenie??? Tak na prawdę to jest autorko zupełnie odwrotnie, nikt cię nie zauważy chyba że jesteś długonogą blondyną 175 cm wzrostu o idealnych kształtach :DD Także weź sobie kostium i idź śmiało na plażę.

Paskudztwo jakim jesteś.... ktoś ci kiedyś tak powiedział? Ludzie są różni, większość jest przeciętna, pewnie też jesteś przeciętna i nie wiem po co tracisz czas płacząc po kątach że pięknością nie jesteś. Szkoda życia.

1. Zrób coś ze swoim myśleniem - psycholog to nie jest głupi pomysł
2. Dieta - naucz się zdrowo odżywiać, może być z dietetykiem jeśli jesteś totalnym laikiem w temacie i nie odróżniasz węglowodanów od białek big_smile
3. Zacznij od spacerów, może marsz z kijkami, po jakimś miesiącu możesz zapisać się na siłownię i do trenera.

6

Odp: Problem z samoakceptacją

Nie znalazłem w Twojej wypowiedzi jednej istotnej sprawy - jaka jest przyczyna Twojej rzekomej nadwagi?
Chorujesz na coś, czy po prostu "tak wyszło"?
Jeśli tak bardzo Ci to przeszkadza, a jest to problem wyłącznie stylu życia i nieodpowiedniej diety - zrób coś z tym. Nikt za Ciebie nie przeżyje Twojego życia. Nie Ty jedna uważasz, że masz za dużo tu i ówdzie.
Jeśli to kwestia przybierania na wadze w wyniku przyjmowania jakichś leków, albo ogólnie choroby - tu czasem faktycznie niewiele da się zrobić i pewnie warto by było zdać sobie sprawę z tego co już ktoś pisał wyżej - 69kg przy wzroście 164cm to jeszcze nie jest nadwaga, która powinna wpędzać w kompleksy. Może faktycznie porozmawiać z psychologiem?

7

Odp: Problem z samoakceptacją
Stained Glass napisał/a:

Cześć,
Mam duże problemy z akceptacją tego jak wyglądam...
Mam nadwagę (sama nie wiem czy dużą) mam 164 cm wzrostu i ważę 69kg a moje wymiary to 100(w biuście) 80(talia) 110(biodra)
Nie potrafię spojrzeć na siebie w lustrze, nie kupuję ubrań które mi się podobają gdyż mam ciągłe wrażenie że wyglądałabym w nich strasznie z uwagi na to że jestem po prostu gruba ... Sama nie wiem po co przyszłam na to forum , nie wiem co ze sobą zrobić, nie mam nawet odwagi powiedzieć mężczyźnie który mi się podoba o tym z uwagi na mój wygląd i niską samoocenę, od kiedy pamiętam nie wyszłam na basen czy plażę,nie wychodzę z domu... Nie potrafię się pokazać w miejscach publicznych bo od razu nogi się pode mną uginają bo tylko myślę jak strasznie wyglądam i że nie powinnam zmuszać ludzi na patrzenie na to paskudztwo jakim jestem...

Nie wiem co zrobić by poczuć się lepiej z tym czym jestem. Nie czuję się niczym więcej niż masą żywego tłuszczu.

Osobiście w tym co napisałaś nie widzę problemu, według mnie to nie jest jeszcze nadwaga. Skoro jednak uważasz to za problem to proponuję zacząć ćwiczyć, jeśli się wstydzisz to rób to w domu (ja tak robię). Powiem szczerze, że jeszcze rok temu był ze mnie trochę pulpecik, ale na początku roku zacząłem ćwiczyć i straciłem prawie 20kg od tamtej pory. Nie jest to łatwe, ale efekt się opłaca. Teraz czuję się trochę lepiej.

8

Odp: Problem z samoakceptacją
Stained Glass napisał/a:

(...) Mam duże problemy z akceptacją tego jak wyglądam... (...)
Nie potrafię spojrzeć na siebie w lustrze, nie kupuję ubrań które mi się podobają gdyż mam ciągłe wrażenie że wyglądałabym w nich strasznie z uwagi na to że jestem po prostu gruba ...  (...)
bo tylko myślę jak strasznie wyglądam i że nie powinnam zmuszać ludzi na patrzenie na to paskudztwo jakim jestem...

Nie wiem co zrobić by poczuć się lepiej z tym czym jestem. Nie czuję się niczym więcej niż masą żywego tłuszczu.

Problemem nie jest Twa waga. Problemem jest sposób myślenia o sobie.
Podpiszę się pod opiniami zachęcającymi Cię do skorzystania z profesjonalnej pomocy - psychoterapeuty.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Problem z samoakceptacją

80 cm w talii u kobiety to dużo. Fakt, że proporcje wskazują na wcięcie, ale z kolei obwody nie wskazują że to same mięśnie... Oczywiście swoją wagę czy figurę można akceptować nawet będąc "większym", ba, można seksownie wyglądać, ale: po 1)samopoczucie i subiektywny odbiór się liczy, pisanie autorce, że waga nie jest problemem, to negowanie jej problemu 2)nikt z nas nie wie, jak ona dokładnie wygląda, bo przy tej samej wadze i wzroście jedna osoba może wyglądać grubo, inna szczupło, zależnie od budowy.
Ja bym radziła jednak schudnąć, skoro waga jest czymś, co przeszkadza i jest powodem kompleksów. Schudnąć rozsądnie, powoli, z pomocą dietetyka. A równolegle pracować nad stosunkiem do siebie samej, samooceną, terapia nie będzie od rzeczy; poza tym szukać tego, co oderwie uwagę od lustra i wagi...
Powodzenia Autorko, nie warto marnować życia na czucie się gorszą, zacznij działać, z poziomu troski o siebie, a nie wrogości do osoby, którą widzisz...

10

Odp: Problem z samoakceptacją

Nie neguję problemu autorki. smile
Problemem, napiszę jeszcze raz, nie jest waga. Problemem jest brak akceptacji siebie.



Powtarzam też od lat: wielu uważa, że tylko ich kompleksy są zrozumiałe, kompleksy innych - tylko ich "widzi mi się".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

11

Odp: Problem z samoakceptacją
niepodobna napisał/a:

samopoczucie i subiektywny odbiór się liczy, pisanie autorce, że waga nie jest problemem, to negowanie jej problemu

Z dwojga złego chyba lepiej zaprzeczyć że ten problem istnieje niż go potwierdzać ... a może lepiej go przekuć w atut?

12 Ostatnio edytowany przez jjbp (2020-08-28 22:27:30)

Odp: Problem z samoakceptacją

Prawda jest taka że nikt z nas nie wie jak Autorka wygląda - może te jej 69kg rozkłada się jak u Bellucci a może wygląda ciężkawo, jest jeszcze całe spektrum zwane pomiędzy. Jednak to nie jest główny problem, w sumie jest to wręcz nieistotne.

Samo schudniecie NIE!!!!! jest rozwiązaniem - jeśli Autorka będzie w stanie cieszyć się życiem i spojrzeć na siebie w lustrze tylko ważąc 10 kg mniej to co to za poprawa? I co, jak za ileś lat zajdzie w ciążę, zachoruje, metabolizm zacznie spadać z wiekiem albo zwyczajnie sobie pofolguje w zimowe wieczory i troszkę utyje to wróci do punktu wyjścia i będzie się bała patrzeć na własne ciało? Zresztą, może się okazać, że nawet wazac 10 kg mniej będzie miała do siebie o coś pretensje, niestety tak się zdarza w przypadku niskiej samooceny, zawsze się jest niewystarczającym dla samego siebie.

Czy schudnie, czy nie tutaj potrzebny jest psycholog. Można czuć się grubo ale dalej mieć szacunek i zdrowy dystans do siebie a mozna byc super top modelka i bac się własnego odbicia.
Zmiana myślenia to prio, zmiana wagi co najwyżej goal number 2

13

Odp: Problem z samoakceptacją
Wielokropek napisał/a:

Nie neguję problemu autorki. smile
Problemem, napiszę jeszcze raz, nie jest waga. Problemem jest brak akceptacji siebie.

Uważam tak jak Wielokropek.
Dziwię Ci się. Dzisiaj dziewczyny są tak wyluzowane, pewne siebie , pomimo wygladu, gabarytów, tuszy.
Dziewczyny naprawdę otyłe, chodzą w krótkich sukienkach, bluzkach na ramiączkach i jakoś nie zauwazyłam, żeby któraś miała jakiś z tym problem.
Bardzo mi się to podoba, ta ich pewność siebie i ten luz w ubiorze, zachowaniu.
Jeśli Ty masz problem, to chyba raczej wynika on z braku akceptacji samej siebie a nie braku akceptacji otoczenia.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Problem z samoakceptacją

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021