Jestem od roku w związku. Mój facet miał przede mną kobietę która go zraniła. Niestety przez to nie umie mi w pełni zaufać twierdzi że ufa ale ja widzę że ma blokadę.
Jest w trakcie kupna działki chciałam razem z nim ją wziąć żebyśmy wspólnie mogli się wybudować, niestety powiedział że woli sam.
Co mogę zrobić żeby zwrócił na mnie uwagę i nie mógł o mnie zapomnieć w ciagu dnia. Jak jest w pracy nie potrafi napisać do mnie napisać jak się czuje, że mnie kocha itd powiedział że nie jest tego nauczony.
Mój facet miał przede mną kobietę która go zraniła. Niestety przez to nie umie mi w pełni zaufać twierdzi że ufa ale ja widzę że ma blokadę.
Najlepiej to podziękować mu i powiedzieć, że jak się "wyleczy" to możecie porozmawiać.
Nie rozumiem tych gierek...
Dlaczego Ty masz cierpieć przez to, że ktoś został zraniony czy cokolwiek innego?
Został zraniony i nadal to odczuwa? Niech nie pcha się w kolejne związki tylko poukłada w głowie stare wydarzenia.
To jego cierpienie ile może jeszcze trwać? Tydzień? Miesiąc? Rok?
Jestem od roku w związku. Mój facet miał przede mną kobietę która go zraniła. Niestety przez to nie umie mi w pełni zaufać twierdzi że ufa ale ja widzę że ma blokadę.
Jest w trakcie kupna działki chciałam razem z nim ją wziąć żebyśmy wspólnie mogli się wybudować, niestety powiedział że woli sam.
Co mogę zrobić żeby zwrócił na mnie uwagę i nie mógł o mnie zapomnieć w ciagu dnia. Jak jest w pracy nie potrafi napisać do mnie napisać jak się czuje, że mnie kocha itd powiedział że nie jest tego nauczony.
W pracy się pracuje, więc to całkiem dobry objaw, że on do Ciebie w tym czasie nie pisze. Bardziej bym zastanowiła się, czemu Ty chcesz takich wiadomości, co się dzieje w Tobie jeżeli ich nie ma?
A co do działki to ja też nie pakowałabym się w kupowanie wspólnej działki będąc w rocznym związku. Rok to krótko. Lepiej niech on się sam wybuduje, bo jak się rozstaniecie, to nie bedzie problemu z dzieleniem tego wszystkiego. We wspólne działki to można się bawić, jak się jest po ślubie.
To samo mu mówiłam. Nie raz mówiłam mu że dlaczego mam płacić za czyjeś błędy czy wykorzystania. Jestem osobą bardzo emocjonalną i bardzo się angażuje w związki. Z nim to już totalnie popłynęłam mieszkam z nim ale czasami czuje się jak stare małżeńśtwo ty posprzątaj ty ugotuj obiad a stary przyjdzie z roboty i się położy.
Nie wiem jak mu to powiedzieć, ale jak jedziemy gdzieś do galerii nawet po to zeby sobie coś kupić to każdy kuje osobno nie ma jakieś odruchu " daj kochanie ja kupie". Fakt za mieszkanie nie płącę ( ale to on proponował zamieszkanie z nim) zakupy często on robi ja jakieś drobniejsze ale takie ty płać za siebie a ja za siebie to myślę ze jest nie na miejscu. Zaliłam się już swojej znajomej że czasami mam dość. Doradziła mi że jak będę na siłach a będzie poważna awantura to powinnam się spakować i wyprowadzić sprawdzić jego zachowanie i jak mu zależy czy pozowli na wyjście z domu z torbami czy też zatrzyma. Po prostu powiedziała mi że muszę obudzić w nim impuls że to nie jest tak że jestem i będę tylko trzeba się ubiegać o względy kobiety codziennie !
Czy faktycznie dobrze mi powiedziała ?
Agnieszk997 napisał/a:Mój facet miał przede mną kobietę która go zraniła. Niestety przez to nie umie mi w pełni zaufać twierdzi że ufa ale ja widzę że ma blokadę.
Najlepiej to podziękować mu i powiedzieć, że jak się "wyleczy" to możecie porozmawiać.
Nie rozumiem tych gierek...
Dlaczego Ty masz cierpieć przez to, że ktoś został zraniony czy cokolwiek innego?
Został zraniony i nadal to odczuwa? Niech nie pcha się w kolejne związki tylko poukłada w głowie stare wydarzenia.To jego cierpienie ile może jeszcze trwać? Tydzień? Miesiąc? Rok?
5 2020-08-24 14:43:40 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-08-24 14:44:34)
Ech.
Naprawdę szczytem Twoich marzeń, jest żeby facet Cię utrzymywał i płacił za Twoje zakupy?
A tak z ciekawości to do zakupu działki byś się dołożyła czy też oczekiwałabyś, że on pokryje całość, a Ty tylko będziesz tam mieszkać?
Dopóki nie ma wspólnych finansów, wspólnego konta, to nie wiem czemu on miałby Tobie za coś płacić z samego faktu że jest z Tobą w związku.
I tak masz dobrze, że płaci Ci za mieszkanie.
6 2020-08-24 14:45:08 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-08-24 14:53:10)
Ze ślubem u niego też cięzko. Kocham go i wiem że nie raz przesadnie podchodze do tematów i zdarza mi się robić gównoburzę ale to jak kobieta... Zawwze marzyłam o zaręczynach usłyszałam od niego że mnie kocha i by się już dawno mi oświadczył tylko jego stara historia życiowa blokuje go. Dlatego też źle się z tym czuje. Oczywiście pracuje i jak też pracuje ale napisanie wiadomości dwa słowa to naprawdę czas2 sekund . Na każdy detal zwracam uwagę.
Starałam się zmieniać dla siebie dla niego dla nas ale nie zawsze mi się udaje. Wiele rzeczy z siebie wyeliminowałam ale nie wszystko umiem.
Chciałabym od niego konkretów. Może i faktycznie działki to nie dobry pomysł ale z jednej strony poświęce swój czas swoje jakieś pieniądze a pozniej w razie czego zostanę bez niczego ?
nie utrzymuje się sama. Działkę chciałam kupić na pół. I budowę zacząć też na pół. Konta wspólnego nie chce a proponowałam już to. Za mieszkanie płaci bo po pierwsze to jego mieszkanie i sam prosił mnie o zamieszaknie z nim a po drugie moje finanse nie są wystarczające zeby płacić za mieszkanie studiuje i za studia sama płace a nasze pensje są marne. Mój partenr ma swoją firmę więc nie zarabia 2000zł na miesiąc
Ech.
Naprawdę szczytem Twoich marzeń, jest żeby facet Cię utrzymywał i płacił za Twoje zakupy?A tak z ciekawości to do zakupu działki byś się dołożyła czy też oczekiwałabyś, że on pokryje całość, a Ty tylko będziesz tam mieszkać?
Dopóki nie ma wspólnych finansów, wspólnego konta, to nie wiem czemu on miałby Tobie za coś płacić z samego faktu że jest z Tobą w związku.
I tak masz dobrze, że płaci Ci za mieszkanie.
Agnieszk997 napisał/a:Jestem od roku w związku. Mój facet miał przede mną kobietę która go zraniła. Niestety przez to nie umie mi w pełni zaufać twierdzi że ufa ale ja widzę że ma blokadę.
Jest w trakcie kupna działki chciałam razem z nim ją wziąć żebyśmy wspólnie mogli się wybudować, niestety powiedział że woli sam.
Co mogę zrobić żeby zwrócił na mnie uwagę i nie mógł o mnie zapomnieć w ciagu dnia. Jak jest w pracy nie potrafi napisać do mnie napisać jak się czuje, że mnie kocha itd powiedział że nie jest tego nauczony.W pracy się pracuje, więc to całkiem dobry objaw, że on do Ciebie w tym czasie nie pisze. Bardziej bym zastanowiła się, czemu Ty chcesz takich wiadomości, co się dzieje w Tobie jeżeli ich nie ma?
A co do działki to ja też nie pakowałabym się w kupowanie wspólnej działki będąc w rocznym związku. Rok to krótko. Lepiej niech on się sam wybuduje, bo jak się rozstaniecie, to nie bedzie problemu z dzieleniem tego wszystkiego. We wspólne działki to można się bawić, jak się jest po ślubie.
nie utrzymuje się sama. Działkę chciałam kupić na pół. I budowę zacząć też na pół. Konta wspólnego nie chce a proponowałam już to. Za mieszkanie płaci bo po pierwsze to jego mieszkanie i sam prosił mnie o zamieszaknie z nim a po drugie moje finanse nie są wystarczające zeby płacić za mieszkanie studiuje i za studia sama płace a nasze pensje są marne. Mój partenr ma swoją firmę więc nie zarabia 2000zł na miesiąc
Jesteście razem dopiero rok. To krótko jak na myślenie o zaręczynach i ślubie. Zwłaszcza, że Ty jeszcze studiujesz.
Niech sobie działkę kupuje sam.
Dalej uważam, że nie masz prawa oczekiwać tego, że on będzie do Ciebie wypisywał słodkie smsy w ciągu dnia. Jedni faceci tak robią, inni nigdy się tego nie nauczą i takie jest życie. Mój tata po 20 latach nauczył się dzwonić do mamy jak dotrze na miejsce delegacji
Dalej też uważam, że nie powinnaś oczekiwać, że on będzie płacił za Twoje rzeczy. Jak jedziesz na zakupy to bierz to, na co Cię stać. Powtórzę - i tak masz dobrze, że on tyle opłat ma na sobie. I to nie ma znaczenia ile Ty zarabiasz a ile zarabia on, bo spokojnie mógłby chcieć od Ciebie połowę opłat za media i byłoby to całkowicie usprawiedliwione, w końcu je wykorzystujesz. To, że tego nie robi, całkiem dobrze o nim świadczy.
Natomiast to Ty tutaj zachowujesz się tak, jakby ciągle było Ci mało i jakbyś oczekiwała, że on jeszcze będzie płacił za Twoje zakupy. A za co wtedy będziesz Ty płacić?
A co do działki, skoro masz tak mało kasy, bo studiujesz to z czego chcesz pokryć połowę kosztów wybudowania czegoś na tej działce?
No i ostatnia rzecz. Nie ma czegoś takiego, że robisz gównoburzę jak to kobieta. Dojrzała kobieta nie musi robić gównoburzy, żeby dowieść swojej racji.
Jestem od roku w związku. Mój facet miał przede mną kobietę która go zraniła. Niestety przez to nie umie mi w pełni zaufać twierdzi że ufa ale ja widzę że ma blokadę.
Jest w trakcie kupna działki chciałam razem z nim ją wziąć żebyśmy wspólnie mogli się wybudować, niestety powiedział że woli sam.
Co mogę zrobić żeby zwrócił na mnie uwagę i nie mógł o mnie zapomnieć w ciagu dnia. Jak jest w pracy nie potrafi napisać do mnie napisać jak się czuje, że mnie kocha itd powiedział że nie jest tego nauczony.
Tu chyba pomieszane są dwie sprawy. Boli Cię, że nie umie bezkrytycznie Ci we wszystkim zaufać, czy to, że nie odzywa się będąc w pracy i nie śle miłosnych SMSów?
O tym pierwszym można pogadać, przy czym mądrości że "należy mu podziękować i powiedzieć żeby wrócił jak się wyleczy" potraktowałbym jako szum informacyjny. Wszystko zależy od Ciebie i od tego czy Ci na nim zależy. Jak Ci zależy - daj mu czas, nie narzucaj się - sam dojrzeje do tego, żeby coraz większe obszary swojego życia bezkrytycznie dzielić z Tobą. Nic na siłę, bo osiągniesz skutek odwrotny od zamierzonego.
O tym drugim rozmawiać nie ma sensu - im bardziej będziesz tego od niego oczekiwała, tym większą frustrację będzie to budzić zarówno w Tobie (bo raczej nie będziesz tych SMSów dostawać) i w nim (bo będzie czuł, że to dla Ciebie problem).
Dzięki za każdą krytykę w moją stronę oczywiście biorę ją na siebie i na pewno a mi do myślenia. Opinia osoby postronnej zawsze jest wzięta pod uwagę. Nie wszystko człowiek w związku widzi
Jak dla mnie, Agnieszka, to Tobie zwyczajnie brakuje w zachowaniach Twojego faceta śladów zaangażowania. To Twoje pisanie o tym, że nie odzywa się z pracy, że w domu nie czuć między Wami żadnego napięcia, że nie czujesz jego uwagi i troski o Ciebie do tego się w sumie sprowadza, że brakuje Ci oznak zaangażowania z jego strony w związek z Tobą i dbałości o Ciebie. Nawet sobie znalazłaś uzasadnienie, że to wynik jego niepowodzeń w poprzednim związku. Stąd teraz to jego zdystansowanie.
Może tak być, że jesteś wyborem z braku laku, bo ta pierwsza go rzuciła. W związkach z braku laku jest wszystko podobnie jak w innych związkach poza satysfakcją. Tobie chyba satysfakcji brakuje, więc...?
Jest jeszcze inna odpowiedź do Twojej sytuacji. Być może opadły Tobie różowe okulary i widzisz swojego faceta takim, jaki jest, a to się Tobie nie podoba. Nie kochasz go w jego codzienności, a w sumie z tego będzie składać się Wasze wspólne życie, stąd próby nacisku na niego, żeby jakoś bardziej wokół Ciebie tańczył, a jego opór traktujesz jak pokłosie nieudanego poprzedniego związku.
Z pracy nigdy nie dzwonię ani nie SMSuję, chyba że zdarzy się coś losowego.
Nie słuchaj rad, że masz mu powiedzieć "wróć kiedy się wyleczysz". To od Ciebie zależy kiedy się wyjdzie z tego i nabierze zaufania. Jak na razie wyczuwam, że kołki ciosasz mu na głowie.
Chłopaka rozumiem. Mnie jż bardzo bardzo zraniła i nie wyobrażam sobie, aby tak szybko nabrać zaufania do jakiejkolwiek kobiety. Wiele rzeczy widziałem i łatwo można z ręką znaleźć się w nocniku.
Taki przykład - Mój wujek-wdowiec, gość na poziomie, oczytany, na każdy temat można z nim pogadać, w domu samowystarczalny jeśli chodzi o gotowanie i sprzątanie ożenił się z wdową. Na pozór bardzo przyjemna, ale po pewnym czasie dała mu tak popalić, obrażać. Nie wytrzymał i wrócił do swego mieszkania, którego na szczęście nie sprzedał. A miał sprzedać, a pieniądze włożyć do wspólnej kasy. ... I co by było? Gdzie teraz tułałby się?
Wygląda na to, że zaangażowałaś się w związek znacznie bardziej niż Twój partner, starasz się narzucić zbyt wysokie tempo. Jeżeli jesteście razem 1 rok jest to jeszcze dosyć świeży związek. Jest to całkowicie normalne, że nie chce wiązać się po tak krótkim czasie wspólną ziemią. Z jego perspektywy wygląda to tak, że znacie się ledwie rok, a Ty już chciałabyś brać ślub i kupić wspólną ziemie. Na pewno będzie to dla Ciebie bardzo trudne skoro jesteś tak zaangażowana ale powinnaś się delikatnie zdystansować - to znaczy nie oczekiwać takich aktów jak ślub czy wspólna ziemia, dać mu trochę swobody i na spokojnie przemyśleć, czy jesteście na tyle kompatybilni, że będziesz szczęśliwa z nim za 10, 20, 40 lat, bo sama chemia nic nie oznacza.
"Doradziła mi że jak będę na siłach a będzie poważna awantura to powinnam się spakować i wyprowadzić sprawdzić jego zachowanie i jak mu zależy czy pozowli na wyjście z domu z torbami czy też zatrzyma. Po prostu powiedziała mi że muszę obudzić w nim impuls że to nie jest tak że jestem i będę tylko trzeba się ubiegać o względy kobiety codziennie !" To jest piękna część:) Co za żałosna manipulacja. Zrób to, ale pamiętaj, że nie wszyscy są podatni na takie zagrywki i facet może ci podziękować. Musisz pamiętać, że to może być droga bez odwrotu i dla niego twoje: "koniec", będzie oznaczalo koniec. Nie masz swojego rozumu, że musisz słuchać jakiś koleżanek, które i tak nie poniosą konsekwencji? Nie pasuje Ci ten facet to odejdź, a nie będziesz odstawiać teatrzyk przed nim.
O tym pierwszym można pogadać, przy czym mądrości że "należy mu podziękować i powiedzieć żeby wrócił jak się wyleczy" potraktowałbym jako szum informacyjny. Wszystko zależy od Ciebie i od tego czy Ci na nim zależy. Jak Ci zależy - daj mu czas, nie narzucaj się - sam dojrzeje do tego, żeby coraz większe obszary swojego życia bezkrytycznie dzielić z Tobą. Nic na siłę, bo osiągniesz skutek odwrotny od zamierzonego.
Fakt, że od autorki czuć parcie na związek.
Ale pozdrawiam wszystkich tych, którym nie ważne czy to facet czy kobieta mówi, że była zraniony/a i teraz nie mogą zaufać.
Nie możesz zaufać?
Nie wchodź w związki tylko się z tym kimś spróbuj najpierw zaprzyjaźnij.
Chyba, że ktoś myśli tak: dobra, spróbuję się z nim/nią związać ale muszę baardzo uważać...
Nie jestescie dopasowani. Ty chcesz faceta, ktory szaleje za Toba, ktory mysli o Tobie, ktory ma gest i kupi Ci rzeczy.
To nie jest ten typ.
Musisz zrozumiec to. Albo znajdziesz faceta, ktory bedzie taki jak Ty chcesz, albo sie pogodzisz z tym jaki on jest.
Nie ma nic zlego w tym, ze chcesz slubu juz teraz, nie ma nic zlego w tym, ze chcesz by oplacil zakupy lub zeby pisal smsy w pracy.
Jednak on tego nie chce robic, to nie jest w jego stylu widocznie. Nie mysl, ze on sie zmieni. Nie zmieni sie, a bedzie tylko bardziej taki.
16 2020-08-26 15:43:14 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2020-08-26 15:45:11)
Facet nie ma obowiązku płacić za Twoje zakupy i nie ma znaczenia tutaj Twoja obecna sytuacja finansowa, nie musi też zakładać wspólnego konta po roku znajomości, szczególnie że za wiele tam by z Twojej strony wpływu nie było (to przyjdzie z czasem, wiadomo studiujesz), obie strony mają prawo mieć swoje oczekiwania, jeżeli szczerze Ciebie poinformował że wciąż trwa w nim żałoba (nieudane związki też trzeba pochować emocjonalnie a to czasem trwa), to albo to akceptujesz albo nie. Skoro zaproponował wspólne mieszkanie i nie oczekuje że będziesz płacić połowę rachunków to myślę że mu zależy ale we wszystkim jest granica. Poza tym mówisz że nie masz kasy ale chcesz opłacić w połowie zakup działki? Daj mu czas i przestrzeń albo nic z tego nie będzie.
Plus albo chcesz z nim być jako facetem albo sponsorem, zdecyduj. A i rady koleżanki, która zapewne sama nigdy tak nie zrobiła, to zapomnij o nich, przez to rozpada się wiele związków, słynne rady koleżanek bywają nawet omawiane na terapii małżeństw (poważnie).
17 2020-08-26 16:40:07 Ostatnio edytowany przez Przyszly_maz (2020-08-26 16:40:47)
Nie wiem jak mu to powiedzieć, ale jak jedziemy gdzieś do galerii nawet po to zeby sobie coś kupić to każdy kuje osobno nie ma jakieś odruchu " daj kochanie ja kupie". Fakt za mieszkanie nie płącę ( ale to on proponował zamieszkanie z nim) zakupy często on robi ja jakieś drobniejsze ale takie ty płać za siebie a ja za siebie to myślę ze jest nie na miejscu. Zaliłam się już swojej znajomej że czasami mam dość. Doradziła mi że jak będę na siłach a będzie poważna awantura to powinnam się spakować i wyprowadzić sprawdzić jego zachowanie i jak mu zależy czy pozowli na wyjście z domu z torbami czy też zatrzyma. Po prostu powiedziała mi że muszę obudzić w nim impuls że to nie jest tak że jestem i będę tylko trzeba się ubiegać o względy kobiety codziennie !
Czy faktycznie dobrze mi powiedziała ?
Brzmisz jak rozpieszczona księżniczka. Mieszkasz za darmo i jeszcze chcesz, aby facet wszystko inne sponsorował? lol
A co Ty wkładasz w ten związek? Gość prowadzi firmę, spełnia się itd. A Ty? Czym mu imponujesz? Za czym on ma szaleć?
nie ma nic zlego w tym, ze chcesz by oplacil zakupy
On już pokrywa większość kosztów i piszesz jej, że to nic złego, że autorka chce wincyj?!
Nie jestescie dopasowani.
100% True.
Autorko, dam Ci protipa:
Zaangażuj się w jakieś przydatne społecznie hobby lub rozwijanie kariery. Podnieś nieco swoją wartość, bo widać, że szukasz uznania w oczach swojego faceta. Zamęczysz go tym narzekaniem.
Agnieszk997 napisał/a:Nie wiem jak mu to powiedzieć, ale jak jedziemy gdzieś do galerii nawet po to zeby sobie coś kupić to każdy kuje osobno nie ma jakieś odruchu " daj kochanie ja kupie". Fakt za mieszkanie nie płącę ( ale to on proponował zamieszkanie z nim) zakupy często on robi ja jakieś drobniejsze ale takie ty płać za siebie a ja za siebie to myślę ze jest nie na miejscu. Zaliłam się już swojej znajomej że czasami mam dość. Doradziła mi że jak będę na siłach a będzie poważna awantura to powinnam się spakować i wyprowadzić sprawdzić jego zachowanie i jak mu zależy czy pozowli na wyjście z domu z torbami czy też zatrzyma. Po prostu powiedziała mi że muszę obudzić w nim impuls że to nie jest tak że jestem i będę tylko trzeba się ubiegać o względy kobiety codziennie !
Czy faktycznie dobrze mi powiedziała ?
Brzmisz jak rozpieszczona księżniczka. Mieszkasz za darmo i jeszcze chcesz, aby facet wszystko inne sponsorował? lol
A co Ty wkładasz w ten związek? Gość prowadzi firmę, spełnia się itd. A Ty? Czym mu imponujesz? Za czym on ma szaleć?Winter.Kween napisał/a:nie ma nic zlego w tym, ze chcesz by oplacil zakupy
On już pokrywa większość kosztów i piszesz jej, że to nic złego, że autorka chce wincyj?!
Winter.Kween napisał/a:Nie jestescie dopasowani.
100% True.
Autorko, dam Ci protipa:
Zaangażuj się w jakieś przydatne społecznie hobby lub rozwijanie kariery. Podnieś nieco swoją wartość, bo widać, że szukasz uznania w oczach swojego faceta. Zamęczysz go tym narzekaniem.
A co jest w tym zlego, ze chce faceta, ktory zaplaci za jej zakupy? Albo nawet jezeli chce bogacza co calkiem ja bedzie utrzymywac. Jezeli znajdzie takiego faceta i obojgu to pasuje to nie ma problemu. Kazdy ma prawo chciec dla siebie zycia jakie pasuje jemu.
Moja kolezanka wymaga by facet kupowal jej wszystko, ubrania, ksiazki i tak dalej. Facet utrzymujacy to jeden z jej wymogow. No i znalazla takiego faceta i tak tez jest. Jej facet uwaza, ze facet powinien swoja kobiete rozpieszczac i utrzymywac, a ona by nie musiala sie martwic.
Ona pracuje ale w swojej wymarzonej karierze, on z kolei placi za jej zakupy i tak.
teoretycznie nic w tym złego nie ma ale jest ryzykowne.
zasadniczo każdy człowiek powinien przynajmniej starać się być samowystarczalny i niezależny.
jeśli polega tylko na zasobach innych - jest duże ryzyko, że skończy się to dla niego kiedyś źle.
druga kwestia już mniej finansowa,
preferencje można mieć. i jak się znajdzie drugą osobę, która preferencje spełnia to jest ok. ale jak się trafia na osobę, która tych preferencji nie podziela - to nie można oczekiwać, że ma je spełnić.
dlatego jeśli preferencją autorki jest sponsor, to niech szuka sponsora a temu da spokój.
ale szukanie sponsora jest ryzykowne bo brak własnych zasobów odbije jej się czkawką kiedyś.
20 2020-08-27 09:23:27 Ostatnio edytowany przez madoja (2020-08-27 09:25:38)
Ja nie uwazam że to za wcześnie.
Wiele razy powtarzam to na forum - że macie jakieś obsesyjną manierę przeliczania bliskości na jednostki czasu. Rok to blee, nie można ufać, nie można myśleć o ślubie, ale 10 lat to już ok, można się zaręczyć.
To jest tak głupie...
Można znać się miesiąc i już wiedzieć że to jest to. Można znać się kilka lat a druga osoba wcale nie będzie godna zaufania. Takich i takich przykładów mogę mnożyć z własnego otoczenia. Chociażby najbliższy - moi rodzice po 3 miesiącach byli zaręczeni, a po kolejnych 5 byli już po ślubie. Sa super parą do dziś.
Błagam więc, przestańcie pierdzielić że tyle i tyle to za mało czasu.
Problemem jest coś kompletnie innego - oni nie są do siebie dopasowani. To nie zmieni się ani za kolejny rok ani za 20 lat. On nadal będzie taki jaki jest. A ona nadal będzie marzyła o czymś czego nie może dostać.
Autorko - nie ma NIC ZŁEGO w tym że myślisz o ślubie czy o wspólnej przyszłości jak budowa domu. Albo że oczekujesz by z pracy czasami się odezwał. Ja po roku byłam zaręczona z obecnym mężem, mieliśmy wspólne pieniądze - to było tak oczywiste. Jesteśmy razem już 12 lat a on nadal dzwoni z pracy żeby chwilę pogadać. Moja współpracownica - 15 lat z mężem, a dzwoni do niej z 5 razy dziennie z pracy, aż mnie wkurza. Każdą rozmowę ona kończy "ja ciebie tez kocham".
Twój facet albo nie wyleczył się z ex albo po prostu nie zależy mu na Tobie jakoś bardzo (Albo przynajmniej tak bardzo jak Tobie na nim). W sumie nie jest to jego wina. A z drugiej strony - Ty też nie musisz tego znosić. Masz prawo szukać tego, czego pragniesz. Totalnie kochający (i emocjonalnie wolny od swoich byłych!) facet na serio zadzwoni z pracy (nawet jeśli nie jest nauczony) i będzie się cieszył na myśl o wspólnej przyszłości.
teoretycznie nic w tym złego nie ma ale jest ryzykowne.
zasadniczo każdy człowiek powinien przynajmniej starać się być samowystarczalny i niezależny.
jeśli polega tylko na zasobach innych - jest duże ryzyko, że skończy się to dla niego kiedyś źle.druga kwestia już mniej finansowa,
preferencje można mieć. i jak się znajdzie drugą osobę, która preferencje spełnia to jest ok. ale jak się trafia na osobę, która tych preferencji nie podziela - to nie można oczekiwać, że ma je spełnić.dlatego jeśli preferencją autorki jest sponsor, to niech szuka sponsora a temu da spokój.
ale szukanie sponsora jest ryzykowne bo brak własnych zasobów odbije jej się czkawką kiedyś.
To, ze facet ma placic nie musi oznaczac, ze ona nie ma kasy swojej. Moja kolezanka kase wlasna ma bo, jak mowilam, pracuje w wymarzonej pracy. Dlatego pracuje w wymarzonej pracy bo facet jej oplacal wszystko jak ona zajmowala sie zmienianiem zawodu i studiami. Teraz ona sobie zarabia, a on placi czynsz i on kupuje jej rzeczy typu ubrania, makijaz. Wiec nie wiem co takiego jest w tym ryzykownego? Ostatecznie nie tylko oszczedzi, ale i tak juz ma prace. Nie wydaje mi sie, ze autorka nie chce pracowac tylko ona chce by on za nia placil.
Zreszta nie wiem... jakie to ryzyko? Gdybys nagle zostala na lodzie to nie poradzilabys sobie? Przeciez to jest proste. Raz stracilam wszystkie rzeczy i nie mialam pieniedzy. Czy umarlam przez to, ze nie mialam zasobow? Jak sie nie ma to mozna zdobyc latwo. Co za problem? To jest zadne ryzyko.
Z reszta sie zgadzam, ze nie ma co faceta zmuszac ani namawiac, ani naciskac. On nie chce i nie musi nic robic i jezeli autorka go szanuje to musi sie pogodzic z tym kim on jest. Nie porobowac go przerobic lub manipulowac. On tez nic zlego nie robi.
Przyszly_maz napisał/a:Agnieszk997 napisał/a:Nie wiem jak mu to powiedzieć, ale jak jedziemy gdzieś do galerii nawet po to zeby sobie coś kupić to każdy kuje osobno nie ma jakieś odruchu " daj kochanie ja kupie". Fakt za mieszkanie nie płącę ( ale to on proponował zamieszkanie z nim) zakupy często on robi ja jakieś drobniejsze ale takie ty płać za siebie a ja za siebie to myślę ze jest nie na miejscu. Zaliłam się już swojej znajomej że czasami mam dość. Doradziła mi że jak będę na siłach a będzie poważna awantura to powinnam się spakować i wyprowadzić sprawdzić jego zachowanie i jak mu zależy czy pozowli na wyjście z domu z torbami czy też zatrzyma. Po prostu powiedziała mi że muszę obudzić w nim impuls że to nie jest tak że jestem i będę tylko trzeba się ubiegać o względy kobiety codziennie !
Czy faktycznie dobrze mi powiedziała ?
Brzmisz jak rozpieszczona księżniczka. Mieszkasz za darmo i jeszcze chcesz, aby facet wszystko inne sponsorował? lol
A co Ty wkładasz w ten związek? Gość prowadzi firmę, spełnia się itd. A Ty? Czym mu imponujesz? Za czym on ma szaleć?Winter.Kween napisał/a:nie ma nic zlego w tym, ze chcesz by oplacil zakupy
On już pokrywa większość kosztów i piszesz jej, że to nic złego, że autorka chce wincyj?!
Winter.Kween napisał/a:Nie jestescie dopasowani.
100% True.
Autorko, dam Ci protipa:
Zaangażuj się w jakieś przydatne społecznie hobby lub rozwijanie kariery. Podnieś nieco swoją wartość, bo widać, że szukasz uznania w oczach swojego faceta. Zamęczysz go tym narzekaniem.A co jest w tym zlego, ze chce faceta, ktory zaplaci za jej zakupy? Albo nawet jezeli chce bogacza co calkiem ja bedzie utrzymywac. Jezeli znajdzie takiego faceta i obojgu to pasuje to nie ma problemu. Kazdy ma prawo chciec dla siebie zycia jakie pasuje jemu.
Moja kolezanka wymaga by facet kupowal jej wszystko, ubrania, ksiazki i tak dalej. Facet utrzymujacy to jeden z jej wymogow. No i znalazla takiego faceta i tak tez jest. Jej facet uwaza, ze facet powinien swoja kobiete rozpieszczac i utrzymywac, a ona by nie musiala sie martwic.
Ona pracuje ale w swojej wymarzonej karierze, on z kolei placi za jej zakupy i tak.
Same kwestie techniczne - jest to możliwe, jasne. Ale w takim związku raczej miłość nie będzie fundamentem, taki związek to transakcja. Autorce tematu poza korzyściami finansowymi zależy także na uczuciu. Czuje się zaniedbana, niegodna uwagi. Ona chyba nie pociąga swojego faceta. Bo czym ma mu imponować kobieta, która skarży się, że nie dostaje smsa z "kocham Cię" lub że facet za nią nie płaci wszystkiego?
Co w tym złego? Temat nie jest binarny. Propagowanie takiego stylu "związku" może się przyczynić do wypaczenia realnego obrazu o miłości. Te osoby są szczęśliwe na instagramie i w rozmowach z psiapsiółkami, a w środku gniją. Nadmierny konsumpcjonizm niszczy człowieka i jego poczucie wartości. Taki układ jest po prostu płytki. Każdy ma jakieś egoistyczne zachcianki i wolną wolę, aby je spełniać, ale musimy zawsze pamiętać, ŻE NIE WSZYSTKO CZEGO CHCEMY JEST DLA NAS DOBRE. Bardzo lubię czytać twoje posty Winter.Kween, bo przykuwają uwagę, ale czasami (w sumie bardzo rzadko
) zdarza mi się nie zgodzić. Niestety nie zaobserwowałem u Ciebie umiejętności zmiany zdania nawet przy najsensowniejszych kontrargumentach, więc nie spodziewam, że dojdziemy do porozumienia ![]()
Winter.Kween napisał/a:Przyszly_maz napisał/a:Brzmisz jak rozpieszczona księżniczka. Mieszkasz za darmo i jeszcze chcesz, aby facet wszystko inne sponsorował? lol
A co Ty wkładasz w ten związek? Gość prowadzi firmę, spełnia się itd. A Ty? Czym mu imponujesz? Za czym on ma szaleć?On już pokrywa większość kosztów i piszesz jej, że to nic złego, że autorka chce wincyj?!
![]()
100% True.
Autorko, dam Ci protipa:
Zaangażuj się w jakieś przydatne społecznie hobby lub rozwijanie kariery. Podnieś nieco swoją wartość, bo widać, że szukasz uznania w oczach swojego faceta. Zamęczysz go tym narzekaniem.A co jest w tym zlego, ze chce faceta, ktory zaplaci za jej zakupy? Albo nawet jezeli chce bogacza co calkiem ja bedzie utrzymywac. Jezeli znajdzie takiego faceta i obojgu to pasuje to nie ma problemu. Kazdy ma prawo chciec dla siebie zycia jakie pasuje jemu.
Moja kolezanka wymaga by facet kupowal jej wszystko, ubrania, ksiazki i tak dalej. Facet utrzymujacy to jeden z jej wymogow. No i znalazla takiego faceta i tak tez jest. Jej facet uwaza, ze facet powinien swoja kobiete rozpieszczac i utrzymywac, a ona by nie musiala sie martwic.
Ona pracuje ale w swojej wymarzonej karierze, on z kolei placi za jej zakupy i tak.Same kwestie techniczne - jest to możliwe, jasne. Ale w takim związku raczej miłość nie będzie fundamentem, taki związek to transakcja. Autorce tematu poza korzyściami finansowymi zależy także na uczuciu. Czuje się zaniedbana, niegodna uwagi. Ona chyba nie pociąga swojego faceta. Bo czym ma mu imponować kobieta, która skarży się, że nie dostaje smsa z "kocham Cię" lub że facet za nią nie płaci wszystkiego?
Co w tym złego? Temat nie jest binarny. Propagowanie takiego stylu "związku" może się przyczynić do wypaczenia realnego obrazu o miłości. Te osoby są szczęśliwe na instagramie i w rozmowach z psiapsiółkami, a w środku gniją. Nadmierny konsumpcjonizm niszczy człowieka i jego poczucie wartości. Taki układ jest po prostu płytki. Każdy ma jakieś egoistyczne zachcianki i wolną wolę, aby je spełniać, ale musimy zawsze pamiętać, ŻE NIE WSZYSTKO CZEGO CHCEMY JEST DLA NAS DOBRE. Bardzo lubię czytać twoje posty Winter.Kween, bo przykuwają uwagę, ale czasami (w sumie bardzo rzadko
) zdarza mi się nie zgodzić. Niestety nie zaobserwowałem u Ciebie umiejętności zmiany zdania nawet przy najsensowniejszych kontrargumentach, więc nie spodziewam, że dojdziemy do porozumienia
Taki zwiazek nie musi byc zadna wymiana, tez moze byc milosc. Ja nie bede w zwiazku z blondynem, a jednak moj zwiazek z mezem nie opiera sie na jego czarnych wlosach.
Nie ma zadnego realnego obrazu milosc, milosc to tylko koncept. Koncepty sa inne w zaleznosci od osoby. Nie ma rzeczywistosci ponad interpretacje. Dla mnie wiekszosc zwiazkow na tym forum, nawet udanych malzenstw to nie jest prawdziwa milosc, co do innych to nie wiem czy jest prawdziwa milosc bo za malo o nich uzytkownicy mowia. Rozumiesz? Ja mam takie standarty co do tego co to jest 'prawdziwa milosc', ze prawie nikt ich nie spelnia. Jednak to jest to co JA uwazam za milosc, rozumiejac, ze inni widza to inaczej. Dlatego z tym co piszesz nie zgadzam bo to nie ma sensu.
Jezeli za porozumienie uwazasz to, ze zmienilabym zdanie to nie, nie dojdziemy. Poniewaz jak ja cos mowie to juz wiem co mowie, bo to przemyslalam. Agrumenty musza byc lepsze niz moje zebym zmienila zdanie, kilka razy zmienilam tutaj na forum. Jednak w tym temacie nie padl zaden argument wystarczajaco dobry wedle moich standartow. Nie padl zaden argument na ktory nie mam odpowiedzi.
Jestem raczej hedonistyczna. Zycie jest dla mnie dla przyjemnosci. Moim zdaniem mozna miec wszystko czego sie chce tylko w odpowiedniej sytuacji z odpowiednimi ludzmi. Nie zmuszajac innych do swoich wymogow.
'Nie wszystko czego chcemy jest dla nas dobre' to prawda, ale jezeli ktos umie dostac czego chce i ryzyko jest dla niego zadne? To niby co w tym zlego? Co mu zaszkodzi?
Tutaj jest moralny agrument wrecz, czy ona moze miec takie pragnienie bo czy to jest moralne, a nie egoistyczne.
Takie agrumenty naturalnie do mnie nie trafiaja. Bo taka moralnosc jest dla mnie o niskiej wartosci.
Jezeli ona znajdzie chlopa, dla ktorego czescia okazywania milosci bedzie rozpieszczanie i zapewnianie jej rzeczy to wszyscy sa wygrani.
Sa tacy faceci, ba, w niektorych kulturach to norma.