Niedawno byłam ze znajomymi, narzeczonym i bratem na imprezie urodzinowej u kolegi. Bawiłam się dobrze bo towarzystwo było mi dobrze znane i zaufane. Niestety źle zareagowałam na ilość alkoholu i mi się film urwał, ale myślałam, że mogę się czuć bezpieczna. Niestety wydarzyło się coś przez co nadal mam problemy ze snem i ciągle o tym myślę. Wszyscy stwierdzili, że czas żebym poszła spać i kolega, u którego była impreza miał mnie odprowadzić do łóżka, żebym się już położyła. Niestety pamięć mi strasznie szwankuje, ale mam wrażenie, że kolega do mnie podbijał mimo, że byłam praktycznie nieprzytomna i mógł mnie pocałować... Pamiętam to przez mgłę i każda próba przypomnienia sobie tego momentu kończy się inną, nieco zmienioną w mojej głowie wersją, co doprowadza mnie do szału. Czuję się z tym okropnie, nie mogę przestać o tym myśleć. Czuję się winna, że dopuściłam do takiej sytuacji, bo nigdy nie zdradziłabym narzeczonego. Żeby nie oszukiwać musiałam powiedzieć o tym mu po trzech dniach nakręcania się, nie umiem ukrywać niczego przed kimś kogo tak kocham. Powiedziałam, że widział w jakim jestem stanie, że już padałam i że mogło tak być ale nie musiało, że kolega podbijał, ale że mogę części nie pamiętać. Powiedział, że kolega nie wydaje mu się taki, że może tak pomyślałam jak mnie złapał jak się miałam przewrócić czy coś, ale że będzie go obserwował na przyszłość. Zresztą wtedy na imprezie narzeczony też zaraz szedł spać tylko miał wypalić papierosa, więc za jakieś 15 min po mnie dołączył, ja już wtedy spałam, a kolegi nie było. Na drugi dzień o tym zapomniałam, on też zachowywał się normalnie. Po kilku dniach kolega pisał, jak zwykle, jak tam po imprezie. To próbowałam delikatnie spytać, czy wszystko było ok, jak się zachowywałam i powiedział, że wszystko ok. Nie chciałam zadać bezpośrednio pytania bo się bałam, bo równie dobrze mogło mi się coś wydawać. Jestem osobą strasznie wrażliwą i wszystko przeżywam parę razy bardziej od innych. Jak coś mnie martwi mogę o tym myśleć i myśleć, aż ostatecznie nie przeanalizuję i się tym tak nie zadręczę, że aż zaczynam mieć paranoję na ten temat. Kocham mojego narzeczonego najbardziej na świecie. Uprzedzając kolega nie pociąga mnie ani fizycznie, a tym bardziej w sferze uczuć. Jeśli by naprawdę miał jakieś zamiary stracił by w moich oczach na zawsze, ale przez tą sytuację tracę też siebie. Wiem, że nigdy już nie napiję się wśród znajomych alkoholu wysokoprocentowego, ale też nie cofnę czasu. I nawet jeśli temat nigdy nie powróci będę się tym zadręczać, że byłam w takim stanie, co doprowadziło mnie do takiej sytuacji. Nie wiem jak sobie dać z tym dalej radę.
Za błędy się płaci. Może jestem staroświecki, ale doprowadzanie się na imprezie do stanu, w którym urywa się film...? I to przez kobietę...? Sorry - sama jesteś sobie winna.
Na pocieszenie Ci powiem, że chyba trochę przesadzasz z reakcją. Jeśli rzeczywiście było tak jak piszesz - nie zrobiłaś niczego złego, poza głupim spiciem się.
3 2020-08-21 09:41:12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-08-21 09:42:01)
Piłaś tak, że urwał Ci się film? Wyciągnij wnioski.
Tak samo wygląda w tym stanie każdy, bez względu na płeć. A że część osób, jak autor posta powyżej, stosuje inne zasady wobec mężczyzn, inne wobec kobiet... . Podwójne standardy obowiązywały, obowiązują i pewnie obowiązywać będą. U niektórych. ![]()
Jak sobie dać z tym radę? Z tym, czyli...? Z faktem upicia się do utraty świadomości? A może z zadręczaniem się?
Masz, jak każdy, wpływ na swe zachowanie (możesz nauczyć się pić alkohol, albo - gdy tej sztuki nie opanujesz - stać się abstynentką) oraz na swe myśli (możesz, gdy o czymś pomyślisz, nie rozwijać tego, nie gdybać, nie kręcić filmu, nie zadręczać się). Wbrew pozorom ani jedno, ani drugie do trudnych rzeczy nie należy.
Pierwszy raz mi się zdarzyło wypić tyle, żeby być w takim stanie i ja wiem, że ostatni. Bardzo żałuję tego. Najważniejszą zasadą w moim życiu jest nie popełnianie już minionych błędów ponownie. Po prostu nie wiem co mam teraz zrobić czy próbować wyjaśnić całą sytuację z kolegą i wiedzieć jak naprawdę było czy po prostu żyć dalej? Nigdy nie skrzywdziłabym bliskiej mi osoby jaką jest mój narzeczony, a czuję się winna mimo że z mojej inicjatywy nic nie wynikło i mu wszystko opowiedziałam. To mnie najbardziej dręczy.
Byłaś pijana i nic nie pamiętasz, Twój kolega był pijany i, jak sprawdziłaś, nic nie pamięta. Co chcesz wyjaśniać? I po co?
Na tzw. poczuciu winy można jechać przez lata, ciągnąc z tego niemałe korzyści.
Nic wielkiego się nie stało - wyciągnij wnioski na przyszłość i tyle.
Piłaś tak, że urwał Ci się film? Wyciągnij wnioski.
Tak samo wygląda w tym stanie każdy, bez względu na płeć. A że część osób, jak autor posta powyżej, stosuje inne zasady wobec mężczyzn, inne wobec kobiet... . Podwójne standardy obowiązywały, obowiązują i pewnie obowiązywać będą. U niektórych.
Podwójne standardy?
Zawsze miałem większy szacunek do kobiet niż mężczyzn. Ale szacunek do kogoś wymaga, żeby ten ktoś też się szanował.
Naprawdę nie widzisz różnicy między upijaniem się do nieprzytomności przez kobietę i faceta?
Chyba w innych czasach byłem chowany...
Mój szacunek wobec drugiego człowieka nie jest uzależniony od płci tejże osoby. ![]()
Wszystko mi jedno, czy człowiek, któremu "urwał się film" jest kobietą, czy mężczyzną, obydwoje wyglądają i zachowują się paskudnie.
Wielokropek napisał/a:Piłaś tak, że urwał Ci się film? Wyciągnij wnioski.
Tak samo wygląda w tym stanie każdy, bez względu na płeć. A że część osób, jak autor posta powyżej, stosuje inne zasady wobec mężczyzn, inne wobec kobiet... . Podwójne standardy obowiązywały, obowiązują i pewnie obowiązywać będą. U niektórych.Podwójne standardy?
Zawsze miałem większy szacunek do kobiet niż mężczyzn. Ale szacunek do kogoś wymaga, żeby ten ktoś też się szanował.
Naprawdę nie widzisz różnicy między upijaniem się do nieprzytomności przez kobietę i faceta?
Chyba w innych czasach byłem chowany...
Co za różnica kobieta czy mężczyzna? Jeżeli to ma znaczenie to może dojdzmy jeszcze do wniosku że faceta nie da się zgwałcić. No kobietę się da, a mężczyzny nie?
Bo niby czym się różnimy? Wszyscy jesteśmy ludźmi, była wśród znajomych, nie sama w barze. Jeszcze był z nią narzeczony, czemu miałaby się bać?
Dlaczego ludzie uważają, że powinien być podział na płeć?
Ja pracuje w typowo męskim zawodzie i też wiele osób się śmieje, że pewnie jestem tylko ozdobą. Ale prowadzimy też szkolenia i zawsze kopara opada jak zapraszam klienta na halę i tłumaczę "młodym" co i jak.
Bez względu na płeć, wiek, pochodzenie i religię jesteśmy tacy sami i mamy te same prawa.
I nie uważam się za feministkę, tylko za człowieka, takiego samego jak każdy inny.
Nie wdaję się w te dyskusje, bo mnie zaszczekacie ![]()
Dla mnie zawsze będzie pewna różnica pomiędzy tym co wypada i wolno kobiecie i mężczyźnie bez siania zgorszenia.
Możecie mnie mieć za próchno i konserwę, ale zdania nie zmienię.
A jak się kiedyś spotkamy na ulicy to dajcie znać - będę pamiętał, żeby Wam wyjątkowo nie ustępować miejsca w drzwiach ![]()
każdy odpowiada za swoje czyny bez względu na płeć, ale kobieta jest i będzie zawsze bardziej narażona, niestety ale na każdej większej imprezie jest masa napaleńców którzy wypatrują szansy, jakkolwiek to złe nie brzmi to tak jest, obserwowałem to w klubach, imprezach pracowniczych i na mieście, niemniej autorka nie powinna się martwić, szansa że coś się wydarzyło w tym akurat wypadku jest mało realna, zwyczajnie spokoju nie daje fakt że nie pamiętasz tych 15 minut a głowa podpowiada najgorsze scenariusze ale pociesze Cie, nasz mózg nigdy nie był stworzony do szczęścia, tylko do wykrywania zagrożenia, wiec takie wizje są normalne, bez obaw, nic się nie stało, ale na przyszłość uważaj:)
Na pewno wyciągnę z tego porządną lekcję, żeby uważać na siebie w nawet pozornie najbezpieczniejszych miejscach. Nie chce by cokolwiek zakłóciło mój spokój i radość, którą czerpię z życia z ukochaną osobą, a tym bardziej żeby ktoś mógł to zepsuć. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć spokój i muszę zrozumieć, że czasu nie cofnę, ale jestem w stanie uniknąć takich zmartwień w przyszłości.
13 2020-08-21 20:22:13 Ostatnio edytowany przez CatLady (2020-08-21 20:24:33)
.
A jak się kiedyś spotkamy na ulicy to dajcie znać - będę pamiętał, żeby Wam wyjątkowo nie ustępować miejsca w drzwiach
Ja osobiście nie wymagam ustępowania w drzwiach. Wolę być traktowana równo, nie wedle jakichś zawyżonych standardów.
Choć szanuję, że starsze pokolenie może widzieć to inaczej.
Autorko, wyciągnij lekcję na przyszłość i nie pij tyle. Tym razem byłaś wśród znajomych, zaufanych, narzeczony był z Tobą. Innym razem możesz być zdana na siebie, a ludzie wokół nie będą tak przyjaźni. To się mogło skończyć o wiele gorzej.
(...) Zawsze miałem większy szacunek do kobiet niż mężczyzn. (...)
Nie wdaję się w te dyskusje, bo mnie zaszczekacie
(...)
Bez komentarza.
Na pewno wyciągnę z tego porządną lekcję, żeby uważać na siebie w nawet pozornie najbezpieczniejszych miejscach. Nie chce by cokolwiek zakłóciło mój spokój i radość, którą czerpię z życia z ukochaną osobą, a tym bardziej żeby ktoś mógł to zepsuć. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć spokój i muszę zrozumieć, że czasu nie cofnę, ale jestem w stanie uniknąć takich zmartwień w przyszłości.
Póki co uważaj nie na miejsca i nie na siebie, ale na ilość wypijanego przez siebie alkoholu.
I daruj sobie egzaltację.
Przytomności życzę.