Witam....Mialam od 3 lat bardzo szczesliwy zwiazek,właściwie pierwszy raz tak bardzo kogoś kochalam i czulam sie tak samo kochana...Po 2 latach zaszlam w ciaze ,ktorej oboje bardzo chcielismy,cieszylismy sie bardzo mocno.Wszystko bylo w porządku.Az tu nagle w 7 miesiacu mnie zostawił bez slowa wyjasnienia.Wyszedl i od kilku dni sie nie odzywa.Czuje sie strasznie źle,caly czas w glowie pojawia sie pytanie,dlaczego?co sie stało?Ten smutek i bezradność jest nie do zniesienia!!!!Nie wiem co mam myśleć,co robić,wszedzie wokolo jego rzeczy w mieszkaniu,to boli.....
Parę dni to nie koniec świata. Może chłop spanikowała i musi sobie w głowie poukałądać.
Parę dni to nie koniec świata. Może chłop spanikowała i musi sobie w głowie poukałądać.
Serio? Jakby Twój facet któregoś dnia wyszedł i przez tydzień nie wracał i nie dawał znaku życia, uznałabyś że to normalne, bo musi sobie coś w głowie poukładać?
Chyba mam inne standardy...
czekoladazfigami napisał/a:Parę dni to nie koniec świata. Może chłop spanikowała i musi sobie w głowie poukałądać.
Serio? Jakby Twój facet któregoś dnia wyszedł i przez tydzień nie wracał i nie dawał znaku życia, uznałabyś że to normalne, bo musi sobie coś w głowie poukładać?
Chyba mam inne standardy...
Jakby wrócił to bym go zabiła patelnią. Ale nie dramatyzowałabym na ten moment. Poczekałabym, aż mu amok przejdzie i coś zdecyduje. Raczej mało, kto rozstaje się na amen i wychodzi z domu bez niczego w jednych gaciach i koszuli. Może spanikował.... Żeby każdy zachowywał się odpowiedzialnie, to by tu 3/4 wątków nie było.
Serwowanie takich akcji kobiecie w 7. miesiącu ciąży jest co najmniej obrzydliwe. Usprawiedliwić mogłaby go chyba tylko choroba psychiczna. Nawet jak wróci to ciężko będzie odbudować zaufanie.
6 2020-08-21 09:54:50 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-08-21 09:56:19)
Tak? A nie przyszlo Ci do glowy ze mial wypadek? Szukac go?
Tak by chyba ktoś normalnie zrobił dla męza czy partnera? Chyba ze powiedzial ze sie wynosi.
Czy zauważyłaś coś w jego zachowaniu?
W pierwszej kolejności bym go szukała, brutalnie zabrzmi, ale po szpitalach, na policji, po znajomych. Pierwsza myśl to czy coś mu się stało
Jakby wrócił to bym go zabiła patelnią. Ale nie dramatyzowałabym na ten moment. Poczekałabym, aż mu amok przejdzie i coś zdecyduje. Raczej mało, kto rozstaje się na amen i wychodzi z domu bez niczego w jednych gaciach i koszuli. Może spanikował....
Zakładam, że nie wyszedł w jednych gaciach i bez szczoteczki do zębów, bo gdyby tak było i od tamtej pory nie byłoby z nim kontaktu, to tak jak dziewczyny podpowiadają - szukałbym go po szpitalach i kostnicach. Raczej podejrzewam tu przypadek że wyszedł i wiadomo gdzie jest, tyle że unika kontaktu.
Panika mija po dniu-dwóch. Poza tym nie uzasadnia braku kontaktu. Dla mnie to nadal niezrozumiałe i nieakceptowalne. Chyba, że faktycznie poszedł z przysłowiowymi śmieciami i zaginął...
Żeby każdy zachowywał się odpowiedzialnie, to by tu 3/4 wątków nie było.
Co racja, to racja...
Autorko, a czy posiadasz wiedzę czy nic mu nie jest?
Bo tak jak piszą poprzednicy, jest różnica między nie ma z nim kontaktu i zaginął, a jest cały i zdrowy tylko się nie odzywa.
Obdzwonilam szpitale,zawiadomilam policje,próbowałam kontaktu z jego znajomymi i nic,kompletnie nic....Sygnal w tel jest ale kontaktu nie ma....Bardzo zle sie czuje,ciezko dojsc mi do siebie...Wiem ze czas leczy rany,ale na ten moment nie jest mi latwo.
Obdzwonilam szpitale,zawiadomilam policje,próbowałam kontaktu z jego znajomymi i nic,kompletnie nic....Sygnal w tel jest ale kontaktu nie ma....Bardzo zle sie czuje,ciezko dojsc mi do siebie...Wiem ze czas leczy rany,ale na ten moment nie jest mi latwo.
A jego rodzina?
Obdzwonilam szpitale,zawiadomilam policje,próbowałam kontaktu z jego znajomymi i nic,kompletnie nic....Sygnal w tel jest ale kontaktu nie ma....Bardzo zle sie czuje,ciezko dojsc mi do siebie...Wiem ze czas leczy rany,ale na ten moment nie jest mi latwo.
Nie mogę powiedzieć że wiem jak się czujesz, bo nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Ale podejrzewam że to bardzo ciężki czas. Zapytaj ginekologa czy może polecić Ci coś ziołowego na nerwy i stres, bo nie chcemy żebyś z nerwów zaczęła rodzić.
Jeżeli nie wiadomo co się stało, to dobrze że zawiadomiłaś policję.
Może miał wypadek i stracił pamięć, albo jest nieprzytomny. Cierpliwie czekaj i myśl o dzidziusiu. Zajmij się czymś, żeby nie myśleć o tym za dużo.
Trzymam za Was kciuki i oby jak najszybciej się odnalazł cały i zdrowy
Odnosnie pytania o rodzine.Z tego co o Nim wiem z okresu ostatnich 3 lat to nie ma rodziny najblizszej a z dalsza kontaktu nie utrzymuje.
Odnosnie pytania o rodzine.Z tego co o Nim wiem z okresu ostatnich 3 lat to nie ma rodziny najblizszej a z dalsza kontaktu nie utrzymuje.
A policjanci co powiedzieli?
Odnosnie pytania o rodzine.Z tego co o Nim wiem z okresu ostatnich 3 lat to nie ma rodziny najblizszej a z dalsza kontaktu nie utrzymuje.
Ale chyba gdzieś pracował/pracuje? Chyba można sprawdzić czy się w pracy pojawia?
Reakcja na to wszystko w stylu: czas leczy rany jest mocno dziwna.
17 2020-08-21 13:16:53 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-08-21 13:17:51)
Obdzwonilam szpitale,zawiadomilam policje,próbowałam kontaktu z jego znajomymi i nic,kompletnie nic....Sygnal w tel jest ale kontaktu nie ma....Bardzo zle sie czuje,ciezko dojsc mi do siebie...Wiem ze czas leczy rany,ale na ten moment nie jest mi latwo.
Ewa, ale nie przyszło Ci do głowy to, że jemu coś się stało?
Co mówią jego znajomi? Co powiedziała policja?
Jak wyglądała Wasza relacja, skoro facet znika, wychodzi, a Ty nie reagujesz przez kilka dni, a potem stwierdzasz "oj tam, czas leczy rany"?
Albo wiesz coś o czym nam tu nie mówisz, albo całkiem Ci na rękę to, że sobie poszedł.
18 2020-08-21 14:10:03 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-08-21 14:38:01)
Reakcja na to wszystko w stylu: czas leczy rany jest mocno dziwna.
A co mam napisac.Nie pojawia siew pracy,nie daje znaku zycia.Pisalam do niego sms ,zrobilam wsxystko co mozliwe...co mam napisac?bede plakac caly czas????czekac w nieskonczonosc bo noe wiem o co chodzi???
Ewaciezko35 napisał/a:Obdzwonilam szpitale,zawiadomilam policje,próbowałam kontaktu z jego znajomymi i nic,kompletnie nic....Sygnal w tel jest ale kontaktu nie ma....Bardzo zle sie czuje,ciezko dojsc mi do siebie...Wiem ze czas leczy rany,ale na ten moment nie jest mi latwo.
Ewa, ale nie przyszło Ci do głowy to, że jemu coś się stało?
Co mówią jego znajomi? Co powiedziała policja?Jak wyglądała Wasza relacja, skoro facet znika, wychodzi, a Ty nie reagujesz przez kilka dni, a potem stwierdzasz "oj tam, czas leczy rany"?
Albo wiesz coś o czym nam tu nie mówisz, albo całkiem Ci na rękę to, że sobie poszedł.
Ja na glowie stawalam i staje.Obdzwonilam wszystko co moglam,pisalam do niego i dzwoniłam sygnal jest juz 5 dzien a nikt nie odbiera,co ja mam myslec.Zaginiecie na policje zgloszone we wtorek,zadnego odezwu z policji nie ma.To co mam zrobic bo ja juz nie wiem.Moze poradz mi...
Strasznie go kocham i tesknie,do tego wszystkiego za 2 miesiace corka mi sie rodzi,ale co mam myslec.mysle ze wlasciwie postapilam.Czekam dalej moze sie cos okaze,moze policja zadzwoni....A jesli nie to co mam zrobic bo ja pomysłu juz nie mam.
Ja na glowie stawalam i staje.Obdzwonilam wszystko co moglam,pisalam do niego i dzwoniłam sygnal jest juz 5 dzien a nikt nie odbiera,co ja mam myslec.Zaginiecie na policje zgloszone we wtorek,zadnego odezwu z policji nie ma.To co mam zrobic bo ja juz nie wiem.Moze poradz mi...
Jeśli jest tak jak piszesz, to sprawa jest z gatunku zupełnie innych niż ten na który wyglądała pierwotnie. Wygląda na to że zaginął, a nie uciekł. A to zmienia postać rzeczy
No chyba, że celowo upozorował zaginięcie, ale to chyba zbyt odważna teza.
20 2020-08-21 14:47:18 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-08-21 15:31:22)
Na ten moment Ewa zrobiłaś co mogłaś .Reszta poza Twoim zasięgiem jeżeli chodzi o wyjaśnienie uzyskanie jakiejś odpowiedzi.
Uwaga Loki była nie na miejscu po prostu .Jakiś popis czy chciałaś pomóc Lady ? Skąd domniemanie że Autorce jest "coś na rękę". Dostaliśmy tyle info na razie ile dostaliśmy.
Sytuacja w której się znalazłaś Ewo jest,niecodzienna,dziwna, niezwykła dla Ciebie bo zdarzyła się w Twoim życiu, nieistotne jest że takie rzeczy dzieją się, zdarzają tak w ogóle i w życiu, są jego częścią i tyle, dla Ciebie odejście Twojego męża jest jakie jest i masz absolutne prawo czuć co czujesz po swojemu myślę jednak że to godzenie się i mówienie sobie już teraz że czas leczy rany może być przedwczesne jeszcze nie zapadło "ostateczne" a możliwości tego co stało się z Twoim mężem jest wiele .
Czekanie jest w Twoim stanie i dla Ciebie okropne co dla mnie jest zrozumiałe możesz jednak nieco złagodzić te dolegliwości,
pisz jak się czujesz ,jak masz potrzebę to płacz.
Jak nie wiesz co robić to masz prawo nie wiedzieć i nie mieć pomysłu bo czas pokaże prędzej czy później co się stało z mężem czy spotkało go coś czy on coś zrobił i jego zniknięcie było celowe oraz pod wpływem czego to zrobił .
Nic w tej chwili nie wymyślimy mądrego poza spekulacjami .Twoje myśli u czucia są teraz wzmożone jakby bardziej zależne od sytuacji trudno podjąć działanie bo uczucia z jednej strony są jakby stałe a jednocześnie myśli i uczucia się częściej zmieniają gonią.Oczywiście domyślam się pod wpływem własnych doświadczeń.
Są niektóre z tych uczuć nawet po prostu odruchowe,obronne i są etapami ,będziesz miała prawdopodobnie różne stany psychiczne zmienne jakby mimowolne różne napięcia i sprzeczne myśli bo to szok pewnego rodzaju .
Zadbaj o siebie jedz choć pewnie z apetytem może być problem i pij dużo wody staraj się odprężać nawet trochę na siłę jak masz kogoś bliskiego rozmawiaj .
Trzymaj się .
Paslawek
Dziekuje za slowa otuchy i wsparcia.Tylko to czekanie jest okropne.Ja juz morze lez wylalam,i cholernie mi zle ale wiem ze nic nie jestem w stanie zrobic.Zastanawiam sie tylko nad jednym ze ten sygnal w tel jest a zadna bateria nie trzyma 5 dni.Zwazajac ze pewnie w ciagu tych 5 dni mial setki telefonów...
22 2020-08-21 15:37:45 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-08-21 15:39:51)
Popis, Pasławku? Chyba lepiej mnie jednak znasz.
Z poprzedniego postu wyłania się kobieta, która potrafi z pełnym spokojem powiedzieć "mój facet wyszedł i nie wraca od kilku dni, no nic, czas leczy rany".
To jest zupełnie inna kreacja niż w poście ostatnim. Zresztą dopiero w nim Autorka powiedziała też jakie czynności już podjęła.
Skontaktuj się z jego rodziną. Kij, że nie utrzymywali kontaktu, to jest jego rodzina.
Zadzwoń na policję, zapytaj jak postęp. Skoro telefon jest aktywny, to da się go namierzyć.
Mieliście jakieś aplikacje z GPSem? Niektóre pary udostępniają sobie lokalizację.
Skoro nie pojawia się w pracy, moze warto jego przełożonemu powiedzieć, jak sytuacja wygląda, zawsze to kolejna osoba, która może sprawę popchnąć do przodu.
Co mówią jego znajomi? Może warto iść i szukać? Może warto skontaktować się z itaką? Porozwieszać plakaty ze zdjęciem? Udostępnić w internecie na grupach Waszego osiedla, miasta, okolicy?
edit.
Ewa, czekaniem nie zrobisz nic. Ja wiem, że ten czas tuż przed porodem jest ciężki i jeszcze w takich okolicznościach, ale jeżeli jemu się coś stało to czekanie jest najgorszą opcją.
Przede wszystkim Ty powinnaś mieć teraz kogoś obok siebie. Masz mamę? Rodzeństwo? Przyjaciółkę? Ktoś kto bedzie mógł Ci pomóc tuż po porodzie i tuż przed nim? Kto zawiezie do szpitala? O to też trzeba się zatroszczyć.
23 2020-08-21 15:49:07 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-08-21 16:32:05)
Popis, Pasławku? Chyba lepiej mnie jednak znasz.
Z poprzedniego postu wyłania się kobieta, która potrafi z pełnym spokojem powiedzieć "mój facet wyszedł i nie wraca od kilku dni, no nic, czas leczy rany".
To jest zupełnie inna kreacja niż w poście ostatnim. Zresztą dopiero w nim Autorka powiedziała też jakie czynności już podjęła.Skontaktuj się z jego rodziną. Kij, że nie utrzymywali kontaktu, to jest jego rodzina.
Zadzwoń na policję, zapytaj jak postęp. Skoro telefon jest aktywny, to da się go namierzyć.
Mieliście jakieś aplikacje z GPSem? Niektóre pary udostępniają sobie lokalizację.
Skoro nie pojawia się w pracy, moze warto jego przełożonemu powiedzieć, jak sytuacja wygląda, zawsze to kolejna osoba, która może sprawę popchnąć do przodu.
Co mówią jego znajomi? Może warto iść i szukać? Może warto skontaktować się z itaką? Porozwieszać plakaty ze zdjęciem? Udostępnić w internecie na grupach Waszego osiedla, miasta, okolicy?edit.
Ewa, czekaniem nie zrobisz nic. Ja wiem, że ten czas tuż przed porodem jest ciężki i jeszcze w takich okolicznościach, ale jeżeli jemu się coś stało to czekanie jest najgorszą opcją.
Przede wszystkim Ty powinnaś mieć teraz kogoś obok siebie. Masz mamę? Rodzeństwo? Przyjaciółkę? Ktoś kto bedzie mógł Ci pomóc tuż po porodzie i tuż przed nim? Kto zawiezie do szpitala? O to też trzeba się zatroszczyć.
Dlatego trochę się zdziwiłem,ale my to sobie poradzimy chyba. Co nie?
Okazuje się że lepiej poczekać na więcej info i wypytać .
Tutaj naprawdę w tej sytuacji i z taką ilością info trudno cokolwiek pewnego zakładać .
Ewa domyślam się że mąż nie wziął urlopu w pracy tak ?
Z telefonem dziwne faktycznie, wygląda że jest doładowywany. choć niektóre baterię wyjątkowo długo trzymają.
Jak chcesz napisz więcej o tym jak wyglądały ostatnie tygodnie, czy coś Ciebie zaniepokoiło zwróciło Twoją uwagę.
Jak telefon jest nadal aktywny, a policja prowadzi śledztwo to powinni go namierzyć. Pewnie dostałaś nr do prowadzącego sprawę, zadzwoń i zapytaj czy coś wiedzą. Może coś już wiedzą, tylko nie informują jeszcze. Zawsze lepiej zapytać niż czekać aż sami się odezwą
człowiek ma 2 reakcje na wszystko co go w życiu spotyka: walka (niekoniecznie fizyczne, po prostu działanie, rozmowa, próbowanie) lub ucieczka (fizyczna, słowna), jeżeli nic się nie stało (oby) to wybrał ucieczkę, pytanie przed czym? odpowiedzialnością? problemy finansowe? czy ostatnio się kłóciliście?