Tak jak w temacie, coraz częściej przyłapuje narzeczonego na kłamstwach. Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i mamy 1,5 miesięcznego syna. Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i chce być pewna, że będzie ze mną, zawiezie do szpitala. Pewnego dnia pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. Innym razem w niedzielę prosiłam żeby nie szedł na motor tylko został w domu ze mną i dzieckiem bo w tygodniu całymi dniami pracuje. Został, ale wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę. Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam przyznał się, że był u kolegi na wsi poprosić o pomoc w przeprowadzce i został na noc bo tamten poprosił. Kocham go, nie wyobrażam sobie życia bez niego, planujemy ślub, ale mam czasami wrażenie, że on chciałby żyć jak kawaler, robić to na co ma ochotę nie licząc się z nikim. Jego kłamstwa zawsze wychodzą na jaw, bo albo się wygada koledze w mojej obecności, albo zauważenia
jakiś fakt, który przeczy temu co mi mowi. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
to ustalcie jasno jakiś grafik kto kiedy zostaje z dzieckiem a kiedy sobie jedzie gdzie tam chce i po problemie. Chcesz gdzieś wyjść to się określ i poproś ojca żeby się własnym dzieckiem zajął w tym czasie a jak on chce wyjść to niech się też określi jasno gdzie i na ile i wstrzymaj się od komentarzy. Jak się nie będziesz czepiać to też nie będzie musiał kłamać.
Tak jak w temacie, coraz częściej przyłapuje narzeczonego na kłamstwach. Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i mamy 1,5 miesięcznego syna. Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i chce być pewna, że będzie ze mną, zawiezie do szpitala. Pewnego dnia pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. Innym razem w niedzielę prosiłam żeby nie szedł na motor tylko został w domu ze mną i dzieckiem bo w tygodniu całymi dniami pracuje. Został, ale wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę. Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam przyznał się, że był u kolegi na wsi poprosić o pomoc w przeprowadzce i został na noc bo tamten poprosił. Kocham go, nie wyobrażam sobie życia bez niego, planujemy ślub, ale mam czasami wrażenie, że on chciałby żyć jak kawaler, robić to na co ma ochotę nie licząc się z nikim. Jego kłamstwa zawsze wychodzą na jaw, bo albo się wygada koledze w mojej obecności, albo zauważenia
jakiś fakt, który przeczy temu co mi mowi. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
Ja tu podejrzewałabym jakiś poważniejszy problem.
Nieodzywanie się kilka godzin, nieodbieranie telefonu gdy dzwoni osoba, która została sama w domu z niemowlakiem świadczy o...?
No właśnie, niedojrzałość, lekceważenie czy coś innego jeszcze?
Kolega poprosił aby został u niego na noc. A kolega to nie wie, że on ma małe dziecko?
Dziwne to dla mnie.
(...) Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. (...)
Jeśli ktoś przyjmuje rolę strażnika decydującego o zachowaniach drugiej dorosłej osoby, to uskarżanie się na wynikające z tego konsekwencje - bycie okłamywanym - jest nieporozumieniem.
Ania0092 napisał/a:(...) Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. (...)
Jeśli ktoś przyjmuje rolę strażnika decydującego o zachowaniach drugiej dorosłej osoby, to uskarżanie się na wynikające z tego konsekwencje - bycie okłamywanym - jest nieporozumieniem.
Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem w jaki sposób decyduje o zachowaniach drugiej osoby. Poproszeniem narzeczonego żeby był pod telefonem w razie porodu również jego dziecka, gdzie bez niego musiałabym zwlec się z walizką i torbą z trzeciego piętra i jechać do szpitala taksówką, czy chcąc spędzić całą rodziną niedzielę, czyli jedyny dzień kiedy narzeczony nie pracuje od rana do nocy i mogę z nim porozmawiać inaczej niż o 21-22 zanim pójdziemy spać, a dziecko może poczuć, że ma również ojca, a nie tylko mamę?
Jak rozumiem, oczekujesz jedynie opinii potwierdzających Twe zdanie. Znikam zatem.
Wielokropek napisał/a:Ania0092 napisał/a:(...) Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. (...)
Jeśli ktoś przyjmuje rolę strażnika decydującego o zachowaniach drugiej dorosłej osoby, to uskarżanie się na wynikające z tego konsekwencje - bycie okłamywanym - jest nieporozumieniem.
Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem w jaki sposób decyduje o zachowaniach drugiej osoby. Poproszeniem narzeczonego żeby był pod telefonem w razie porodu również jego dziecka, gdzie bez niego musiałabym zwlec się z walizką i torbą z trzeciego piętra i jechać do szpitala taksówką, czy chcąc spędzić całą rodziną niedzielę, czyli jedyny dzień kiedy narzeczony nie pracuje od rana do nocy i mogę z nim porozmawiać inaczej niż o 21-22 zanim pójdziemy spać, a dziecko może poczuć, że ma również ojca, a nie tylko mamę?
Ja cię rozumiem.
Masz faceta, który do roli ojca nie dorósł.
Ania0092 napisał/a:Wielokropek napisał/a:Jeśli ktoś przyjmuje rolę strażnika decydującego o zachowaniach drugiej dorosłej osoby, to uskarżanie się na wynikające z tego konsekwencje - bycie okłamywanym - jest nieporozumieniem.
Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem w jaki sposób decyduje o zachowaniach drugiej osoby. Poproszeniem narzeczonego żeby był pod telefonem w razie porodu również jego dziecka, gdzie bez niego musiałabym zwlec się z walizką i torbą z trzeciego piętra i jechać do szpitala taksówką, czy chcąc spędzić całą rodziną niedzielę, czyli jedyny dzień kiedy narzeczony nie pracuje od rana do nocy i mogę z nim porozmawiać inaczej niż o 21-22 zanim pójdziemy spać, a dziecko może poczuć, że ma również ojca, a nie tylko mamę?
Ja cię rozumiem.
Masz faceta, który do roli ojca nie dorósł.
Najgorsze jest to, że to on chciał mieć dziecko akurat teraz i robił wszystko żeby tak się stało. Myślałam, że 30-letni mężczyzna jest gotowy i wie czego chce. Ja kilka lat od niego młodsza miałam w planach zmianę pracy, rozwój, a za kilka lat dziecko. Stało się inaczej. Teraz nie żałuję, kocham syna nad życie, ale faktem jest, że tylko ja się nim zajmuje nawet jak narzeczony jest w domu.
Z tym okłamywaniem problem może być poważniejszy i dość głęboki. Zakładam, że partner może mieć taki wyuczony schemat z dzieciństwa, ucieczkowo-unikowy. Z jakiegoś powodu woli CIę okłamać niż odważnie powiedzieć prawdę. Być może boi się rozstania. Być może chce uniknąć kłótni bo ma z tym związane złe wspomnienia z dzieciństwa. Odwołując się do terapii schematów można by powiedzieć, że mąż ma w sobie małe dziecko, które boi się konsekwencji mówienia prawdy.
Może daj mu przestrzeń na to, żeby mógł powiedzieć prawdę bez obawy o konsekwencje. Porozmawiaj z nim szczerze o tym, powiedz, że zawsze może na Ciebie liczyć, że nie oceniasz go, że liczy sie dla Ciebie prawda...
10 2020-07-24 17:32:30 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-07-24 17:34:14)
On unika komfliktu bo Ty jestes needy i tyle. Wielka filozofia.
Zwyczajnie ustal grafik zebys miala czas dla siebie, a on sie dzieckiem niech zajmie i przestan grac matke jego to i on moze przestanie klamac.
Poza tym, ze ma sie zajmowac dzieckiem wlasnym to sie nie wtracaj w to co on ma ochote robic. Nie jest Ci glupio, ze musisz go wrecz naklaniac zmuszac do spedzenia czasu z Toba po tygodniu? On woli robic cos innego nizeli siedziec z Toba i jest to troche takie chyba bez sensu zmuszanie go bo albo Cie oklamie, albo spedzi czas bedac myslami gdzie indziej.
On jest dorosly i ma prawo powiedziec 'nie, nie chce spelniac Twoich zyczen'.
On unika komfliktu bo Ty jestes needy i tyle. Wielka filozofia.
Zwyczajnie ustal grafik zebys miala czas dla siebie, a on sie dzieckiem niech zajmie i przestan grac matke jego to i on moze przestanie klamac.
Poza tym, ze ma sie zajmowac dzieckiem wlasnym to sie nie wtracaj w to co on ma ochote robic. Nie jest Ci glupio, ze musisz go wrecz naklaniac zmuszac do spedzenia czasu z Toba po tygodniu? On woli robic cos innego nizeli siedziec z Toba i jest to troche takie chyba bez sensu zmuszanie go bo albo Cie oklamie, albo spedzi czas bedac myslami gdzie indziej.On jest dorosly i ma prawo powiedziec 'nie, nie chce spelniac Twoich zyczen'.
A czy moja potrzeba bycia razem nie jest ważna? On potrzebuje odetchnąć po całym tygodniu jeżdżąc na motorze, a ja marzę o tym żeby w końcu spędzić trochę czasu razem. Cały tydzień albo widzimy się godzinę dziennie wieczorem albo wcale bo ja już śpię. W takim razie po co być w związku, po co zakładać rodzinę skoro mamy całe życie się mijać i każde ma samo robić to na co ma ochotę. Jeśli on nie potrzebuje tego wspólnego czasu to po co ze mną jest? Nie wiem może to faktycznie ze mną jest coś nie tak.
, ufam mu jeśli chodzi o wierność,
Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i - pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. I
wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę.
Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam .
A ja bym mu nie ufała.
Jedzie do rodziców w nocy po list. Potem okazuje się, że wcale nie pojechał do rodziców tylko do kumpla i ZOSTAŁ NA NOC. A list i tak miał przyjść do Was.
Do elektryka podszedł WIECZOREM i nawet buty wziął na zmianę. Majtki też?
W NOCY meble wozili i ustawiali... 5 godzin się nie mogłaś doprosić by wrócił. Musi lubić montować meble z kolegą w nocy...
13 2020-07-24 19:02:14 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2020-07-24 19:03:10)
Ania0092 napisał/a:, ufam mu jeśli chodzi o wierność,
Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i - pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. I
wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę.
Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam .
A ja bym mu nie ufała.
Jedzie do rodziców w nocy po list. Potem okazuje się, że wcale nie pojechał do rodziców tylko do kumpla i ZOSTAŁ NA NOC. A list i tak miał przyjść do Was.
Do elektryka podszedł WIECZOREM i nawet buty wziął na zmianę. Majtki też?
W NOCY meble wozili i ustawiali... 5 godzin się nie mogłaś doprosić by wrócił. Musi lubić montować meble z kolegą w nocy...
Dokładnie, coś mi się zdaje że ten kolega to ma damskie imię. Sorry ale nie kupuje opowieści o kolegach którzy co rusz proszą zeby zostać u nich na noc. Takie nocowanie kogoś to jest modne w liceum gdzie dziewczyny sobie w nocy plotkują ewentualnie jak sobie chlopy chcą popić i nie jechać po spozyciu. Skoro jednak on wrócił o 7 rano do domu to raczej nie pili bo nie byłby jeszcze na tyle trzeźwy zeby prowadzić. Zresztą facet który dopiero co zostal ojcem leci jak na skrzydłach do domu a nie wybiera spanie u kumpla. Chyba ze jak powtorze nie o kumpla chodzi...
14 2020-07-24 19:35:33 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-07-24 19:37:36)
Tak jak w temacie, coraz częściej przyłapuje narzeczonego na kłamstwach. Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i mamy 1,5 miesięcznego syna. Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i chce być pewna, że będzie ze mną, zawiezie do szpitala. Pewnego dnia pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. Innym razem w niedzielę prosiłam żeby nie szedł na motor tylko został w domu ze mną i dzieckiem bo w tygodniu całymi dniami pracuje. Został, ale wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę. Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam przyznał się, że był u kolegi na wsi poprosić o pomoc w przeprowadzce i został na noc bo tamten poprosił. Kocham go, nie wyobrażam sobie życia bez niego, planujemy ślub, ale mam czasami wrażenie, że on chciałby żyć jak kawaler, robić to na co ma ochotę nie licząc się z nikim. Jego kłamstwa zawsze wychodzą na jaw, bo albo się wygada koledze w mojej obecności, albo zauważenia
jakiś fakt, który przeczy temu co mi mowi. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
Będąc na Twoim miejscu całkiem poważnie zaczęłabym zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nie chodzi tu o jakąś babę. Napisałaś, że całkowicie ufasz mu w sprawach wierności, jednak jego znikanie na noc i kłamstwa wokół tych znikniec przemawiają za tym, że może być coś na rzeczy. Charakterystyczne jest też nieodbieranie telefonu.
Jestes jego narzeczona, ale czy dał Ci pierścionek, czy były oficjalne zaręczyny?
Jestes z nim dwa lata, ale dziecko ma półtora roku, w takim razie kiedy ty zdazylas zajść w ciążę?
Czy nie jest przypadkiem tak, że tylko Ty myślisz, iż jesteś jego narzeczoną, podczas gdy on nie ma o tym pojęcia?
Napisałaś, że planujecie ślub, jednak czy nie wyczulas, że on do ślubu się nie spieszy i póki co ma gadaniu się zaczyna i kończy?
Zastanów się nad tym wszystkim, bo może akurat trafię w sedno problemu?
Może Ty nie widzisz pewnych rzeczy takich, jakimi one są?
Masz wrażenie, że on chciałby dalej żyć jak wolny kawaler, a skoro tak, to Ciebie traktuje jak swoją matkę, która trzeba kiwać na każdym kroku, jak nastolatek który chce urwać się z domu i kombinuje jak koń pod górę.
Jestes zajęta dzieckiem i domyślam się, że z chwilą pojawienia się dziecka na świecie szybko dojrzałaś i zrobiłaś się dorosła. On natomiast pozostał dalej na dawnym swoim miejscu i w rozwoju nie posunął się nawet o krok, dalej jest chłopcem w krótkich spodenkach.
Jeśli tak jest, to ja obawiam się, że Ty zauważyłaś do tej pory zaledwie czubek góry lodowej.
Ania0092 napisał/a:Tak jak w temacie, coraz częściej przyłapuje narzeczonego na kłamstwach. Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i mamy 1,5 miesięcznego syna. Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i chce być pewna, że będzie ze mną, zawiezie do szpitala. Pewnego dnia pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. Innym razem w niedzielę prosiłam żeby nie szedł na motor tylko został w domu ze mną i dzieckiem bo w tygodniu całymi dniami pracuje. Został, ale wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę. Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam przyznał się, że był u kolegi na wsi poprosić o pomoc w przeprowadzce i został na noc bo tamten poprosił. Kocham go, nie wyobrażam sobie życia bez niego, planujemy ślub, ale mam czasami wrażenie, że on chciałby żyć jak kawaler, robić to na co ma ochotę nie licząc się z nikim. Jego kłamstwa zawsze wychodzą na jaw, bo albo się wygada koledze w mojej obecności, albo zauważenia
jakiś fakt, który przeczy temu co mi mowi. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.Będąc na Twoim miejscu całkiem poważnie zaczęłabym zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nie chodzi tu o jakąś babę. Napisałaś, że całkowicie ufasz mu w sprawach wierności, jednak jego znikanie na noc i kłamstwa wokół tych znikniec przemawiają za tym, że może być coś na rzeczy. Charakterystyczne jest też nieodbieranie telefonu.
Jestes jego narzeczona, ale czy dał Ci pierścionek, czy były oficjalne zaręczyny?
Jestes z nim dwa lata, ale dziecko ma półtora roku, w takim razie kiedy ty zdazylas zajść w ciążę?
Czy nie jest przypadkiem tak, że tylko Ty myślisz, iż jesteś jego narzeczoną, podczas gdy on nie ma o tym pojęcia?
Napisałaś, że planujecie ślub, jednak czy nie wyczulas, że on do ślubu się nie spieszy i póki co ma gadaniu się zaczyna i kończy?
Zastanów się nad tym wszystkim, bo może akurat trafię w sedno problemu?
Może Ty nie widzisz pewnych rzeczy takich, jakimi one są?
Masz wrażenie, że on chciałby dalej żyć jak wolny kawaler, a skoro tak, to Ciebie traktuje jak swoją matkę, która trzeba kiwać na każdym kroku, jak nastolatek który chce urwać się z domu i kombinuje jak koń pod górę.
Jestes zajęta dzieckiem i domyślam się, że z chwilą pojawienia się dziecka na świecie szybko dojrzałaś i zrobiłaś się dorosła. On natomiast pozostał dalej na dawnym swoim miejscu i w rozwoju nie posunął się nawet o krok, dalej jest chłopcem w krótkich spodenkach.
Jeśli tak jest, to ja obawiam się, że Ty zauważyłaś do tej pory zaledwie czubek góry lodowej.
Ulle
Dziecko autorki ma 1,5 miesiąca a nie roku
ulle napisał/a:Ania0092 napisał/a:Tak jak w temacie, coraz częściej przyłapuje narzeczonego na kłamstwach. Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i mamy 1,5 miesięcznego syna. Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i chce być pewna, że będzie ze mną, zawiezie do szpitala. Pewnego dnia pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. Innym razem w niedzielę prosiłam żeby nie szedł na motor tylko został w domu ze mną i dzieckiem bo w tygodniu całymi dniami pracuje. Został, ale wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę. Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam przyznał się, że był u kolegi na wsi poprosić o pomoc w przeprowadzce i został na noc bo tamten poprosił. Kocham go, nie wyobrażam sobie życia bez niego, planujemy ślub, ale mam czasami wrażenie, że on chciałby żyć jak kawaler, robić to na co ma ochotę nie licząc się z nikim. Jego kłamstwa zawsze wychodzą na jaw, bo albo się wygada koledze w mojej obecności, albo zauważenia
jakiś fakt, który przeczy temu co mi mowi. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.Będąc na Twoim miejscu całkiem poważnie zaczęłabym zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nie chodzi tu o jakąś babę. Napisałaś, że całkowicie ufasz mu w sprawach wierności, jednak jego znikanie na noc i kłamstwa wokół tych znikniec przemawiają za tym, że może być coś na rzeczy. Charakterystyczne jest też nieodbieranie telefonu.
Jestes jego narzeczona, ale czy dał Ci pierścionek, czy były oficjalne zaręczyny?
Jestes z nim dwa lata, ale dziecko ma półtora roku, w takim razie kiedy ty zdazylas zajść w ciążę?
Czy nie jest przypadkiem tak, że tylko Ty myślisz, iż jesteś jego narzeczoną, podczas gdy on nie ma o tym pojęcia?
Napisałaś, że planujecie ślub, jednak czy nie wyczulas, że on do ślubu się nie spieszy i póki co ma gadaniu się zaczyna i kończy?
Zastanów się nad tym wszystkim, bo może akurat trafię w sedno problemu?
Może Ty nie widzisz pewnych rzeczy takich, jakimi one są?
Masz wrażenie, że on chciałby dalej żyć jak wolny kawaler, a skoro tak, to Ciebie traktuje jak swoją matkę, która trzeba kiwać na każdym kroku, jak nastolatek który chce urwać się z domu i kombinuje jak koń pod górę.
Jestes zajęta dzieckiem i domyślam się, że z chwilą pojawienia się dziecka na świecie szybko dojrzałaś i zrobiłaś się dorosła. On natomiast pozostał dalej na dawnym swoim miejscu i w rozwoju nie posunął się nawet o krok, dalej jest chłopcem w krótkich spodenkach.
Jeśli tak jest, to ja obawiam się, że Ty zauważyłaś do tej pory zaledwie czubek góry lodowej.Ulle
Dziecko autorki ma 1,5 miesiąca a nie roku
Oj, faktycznie.
Ania0092 napisał/a:Tak jak w temacie, coraz częściej przyłapuje narzeczonego na kłamstwach. Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i mamy 1,5 miesięcznego syna. Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i chce być pewna, że będzie ze mną, zawiezie do szpitala. Pewnego dnia pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. Innym razem w niedzielę prosiłam żeby nie szedł na motor tylko został w domu ze mną i dzieckiem bo w tygodniu całymi dniami pracuje. Został, ale wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę. Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam przyznał się, że był u kolegi na wsi poprosić o pomoc w przeprowadzce i został na noc bo tamten poprosił. Kocham go, nie wyobrażam sobie życia bez niego, planujemy ślub, ale mam czasami wrażenie, że on chciałby żyć jak kawaler, robić to na co ma ochotę nie licząc się z nikim. Jego kłamstwa zawsze wychodzą na jaw, bo albo się wygada koledze w mojej obecności, albo zauważenia
jakiś fakt, który przeczy temu co mi mowi. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.Będąc na Twoim miejscu całkiem poważnie zaczęłabym zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nie chodzi tu o jakąś babę. Napisałaś, że całkowicie ufasz mu w sprawach wierności, jednak jego znikanie na noc i kłamstwa wokół tych znikniec przemawiają za tym, że może być coś na rzeczy. Charakterystyczne jest też nieodbieranie telefonu.
Jestes jego narzeczona, ale czy dał Ci pierścionek, czy były oficjalne zaręczyny?
Jestes z nim dwa lata, ale dziecko ma półtora roku, w takim razie kiedy ty zdazylas zajść w ciążę?
Czy nie jest przypadkiem tak, że tylko Ty myślisz, iż jesteś jego narzeczoną, podczas gdy on nie ma o tym pojęcia?
Napisałaś, że planujecie ślub, jednak czy nie wyczulas, że on do ślubu się nie spieszy i póki co ma gadaniu się zaczyna i kończy?
Zastanów się nad tym wszystkim, bo może akurat trafię w sedno problemu?
Może Ty nie widzisz pewnych rzeczy takich, jakimi one są?
Masz wrażenie, że on chciałby dalej żyć jak wolny kawaler, a skoro tak, to Ciebie traktuje jak swoją matkę, która trzeba kiwać na każdym kroku, jak nastolatek który chce urwać się z domu i kombinuje jak koń pod górę.
Jestes zajęta dzieckiem i domyślam się, że z chwilą pojawienia się dziecka na świecie szybko dojrzałaś i zrobiłaś się dorosła. On natomiast pozostał dalej na dawnym swoim miejscu i w rozwoju nie posunął się nawet o krok, dalej jest chłopcem w krótkich spodenkach.
Jeśli tak jest, to ja obawiam się, że Ty zauważyłaś do tej pory zaledwie czubek góry lodowej.
Jeśli chodzi o nocowanie u kolegi jest to bardzo prawdopodobne ponieważ jeszcze przed urodzeniem dziecka obojgu nam się zdarzyło spontanicznie u niego zostać na grillu i nocować. Na spotkanie z elektrykiem umawiał się przy mnie więc też nie poleciał wieczorem do żadnej baby. Zaręczyny były, pierścionek jest, obie rodziny są o tym poinformowane, datę ślubu również mamy już wyznaczoną od jakiegoś czasu. Dodam, że to jemu zależało na ślubie kościelnym, ja chciałam tylko cywilny. Aktualnie kończymy remont wspólnego mieszkania, które jest wyłącznie moją własnością, ale narzeczony jest mocno zaangażowany zarówno jeśli chodzi o pilnowanie wszystkiego co się tam dzieje, jak i finansowo. Myślę, że jeżeli nie myślałby poważnie o naszej wspólnej przyszłości nie wydałby na remont wszystkich oszczędności, za które miał kupić nowy samochód i nie zapożyczałby się dodatkowo u rodziny.
ulle napisał/a:Ania0092 napisał/a:Tak jak w temacie, coraz częściej przyłapuje narzeczonego na kłamstwach. Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i mamy 1,5 miesięcznego syna. Jego kłamstwa nie dotyczą rzeczy poważnych, ufam mu jeśli chodzi o wierność, dogadujemy się w sferze finansów i decyzji życiowych. Jego kłamstwa mają zazwyczaj miejsce kiedy chce zrobić coś co by mi się nie spodobało. Np. kiedy byłam w końcówce ciąży mówiłam, żeby był zawsze pod telefonem i blisko bo w każdej chwili mogę zacząć rodzić i chce być pewna, że będzie ze mną, zawiezie do szpitala. Pewnego dnia pojechał na motor, jak powiedział pojeździć po mieście dwie godzinki, po 5h zadzwonił, że jest u rodziców na wsi bo pojechał po list z ubezpieczenia. Kilka dni później sie zapomniał i prosił żebym sprawdziła w skrzynce czy nie ma tego listu bo mieli wysłać na nasz adres w mieście. Przypadkiem okazało się, że był wtedy u kolegi na wsi, zastała go burza i dlatego tam nocował. Innym razem w niedzielę prosiłam żeby nie szedł na motor tylko został w domu ze mną i dzieckiem bo w tygodniu całymi dniami pracuje. Został, ale wieczorem poszedł rozliczyć się z elektrykiem za pomoc w czasie remontu i wrócił po kilku godzinach, jestem pewna że był rownież na tym motorze bo wziął buty na zmianę. Wczoraj po pracy miał wozić z kolegą meble do naszego nowego mieszkania. Jak nie wrócił do 2 w nocy zaczęłam do niego dzwonić jednak nie odbierał do 3, około 4 napisał smsa, że jest w tamtym mieszkaniu. Nie bardzo uwierzyłam, bo nie ma tam jeszcze łóżka i co by robił całą noc w mieszkaniu w bloku, na pewno nie montował te meble. Przyjechał o 7 rano i po tym jak na niego nawrzeszczalam przyznał się, że był u kolegi na wsi poprosić o pomoc w przeprowadzce i został na noc bo tamten poprosił. Kocham go, nie wyobrażam sobie życia bez niego, planujemy ślub, ale mam czasami wrażenie, że on chciałby żyć jak kawaler, robić to na co ma ochotę nie licząc się z nikim. Jego kłamstwa zawsze wychodzą na jaw, bo albo się wygada koledze w mojej obecności, albo zauważenia
jakiś fakt, który przeczy temu co mi mowi. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.Będąc na Twoim miejscu całkiem poważnie zaczęłabym zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nie chodzi tu o jakąś babę. Napisałaś, że całkowicie ufasz mu w sprawach wierności, jednak jego znikanie na noc i kłamstwa wokół tych znikniec przemawiają za tym, że może być coś na rzeczy. Charakterystyczne jest też nieodbieranie telefonu.
Jestes jego narzeczona, ale czy dał Ci pierścionek, czy były oficjalne zaręczyny?
Jestes z nim dwa lata, ale dziecko ma półtora roku, w takim razie kiedy ty zdazylas zajść w ciążę?
Czy nie jest przypadkiem tak, że tylko Ty myślisz, iż jesteś jego narzeczoną, podczas gdy on nie ma o tym pojęcia?
Napisałaś, że planujecie ślub, jednak czy nie wyczulas, że on do ślubu się nie spieszy i póki co ma gadaniu się zaczyna i kończy?
Zastanów się nad tym wszystkim, bo może akurat trafię w sedno problemu?
Może Ty nie widzisz pewnych rzeczy takich, jakimi one są?
Masz wrażenie, że on chciałby dalej żyć jak wolny kawaler, a skoro tak, to Ciebie traktuje jak swoją matkę, która trzeba kiwać na każdym kroku, jak nastolatek który chce urwać się z domu i kombinuje jak koń pod górę.
Jestes zajęta dzieckiem i domyślam się, że z chwilą pojawienia się dziecka na świecie szybko dojrzałaś i zrobiłaś się dorosła. On natomiast pozostał dalej na dawnym swoim miejscu i w rozwoju nie posunął się nawet o krok, dalej jest chłopcem w krótkich spodenkach.
Jeśli tak jest, to ja obawiam się, że Ty zauważyłaś do tej pory zaledwie czubek góry lodowej.Jeśli chodzi o nocowanie u kolegi jest to bardzo prawdopodobne ponieważ jeszcze przed urodzeniem dziecka obojgu nam się zdarzyło spontanicznie u niego zostać na grillu i nocować. Na spotkanie z elektrykiem umawiał się przy mnie więc też nie poleciał wieczorem do żadnej baby. Zaręczyny były, pierścionek jest, obie rodziny są o tym poinformowane, datę ślubu również mamy już wyznaczoną od jakiegoś czasu. Dodam, że to jemu zależało na ślubie kościelnym, ja chciałam tylko cywilny. Aktualnie kończymy remont wspólnego mieszkania, które jest wyłącznie moją własnością, ale narzeczony jest mocno zaangażowany zarówno jeśli chodzi o pilnowanie wszystkiego co się tam dzieje, jak i finansowo. Myślę, że jeżeli nie myślałby poważnie o naszej wspólnej przyszłości nie wydałby na remont wszystkich oszczędności, za które miał kupić nowy samochód i nie zapożyczałby się dodatkowo u rodziny.
Wygląda wuec na to, że jak na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. Tylko te kłamstwa od czasu do czasu.
Jestem Ci winna pewne wyjaśnienie. Otóż cały swój poprzedni post oparłam na założeniu, że dziecko ma półtora roku, a skoro jesteście razem dwa lata, to doszłam do wniosku, że ciąża była zwykła wpadka z przypadkowo poznana kobieta, więc nic dziwnego, że facet się miga.
Odwołuje wobec tego swoje teorie spiskowe z poprzedniego postu.
Jeśli chodzi o kłamstwa, to sama musisz ocenić czy są one notoryczne, nagminne, czy też zdarzyły się tylko te opisane przez Ciebie.
Jeśli było tych kłamstw tylko kilka i nie zauważyłaś, że facet kłamie praktycznie na każdym kroku, w sprawach duperelnych i poważnych (są tacy ludzie, którzy naprawdę non stop kłamią), to możesz odrzucić przyczyny patologiczne, jakieś zaburzenia, lecz dokładniej przyjrzeć się komunikacji między wami, bo być może w tym zakresie jest pies pogrzebany.
Facet zwyczajnie od Ciebie ucieka. Im bardziej naciskasz tym bardziej chce się wyrwać z tego domu. Ciągle coś od niego chcesz więc kłamie aby mieć spokój. Wolał nocować sam w pustym mieszkaniu niż wrócić do Ciebie to powinno dać Ci do myślenia. Być może nie dorósł do bycia ojcem i narzeczonym 24h na dobę. Ma w ogóle jakiś czas w tygodniu tylko dla siebie poza pracą ?
Kłamie bo tak mu łatwiej być może unika konfrontacji bo jak powie prawdę to będzie awantura. Nie ufa Ci na tyle aby być szczerym. Musicie wypracować jakiś system gdzie on będzie mógł sobie jechać odpocząć a Ty będziesz o tym wiedzieć i się na to godzić. Nie będzie to łatwe bo dziecko potrzebuje ciągłej opieki i sama pewnie też jesteś tym wszystkim zmęczona.
Alternatywa to kolejne awantury a on będzie znikał z domu na coraz dłużej.
20 2020-07-25 09:09:20 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-07-25 09:10:04)
Przyłączam się do tego, co napisali Wielokropek, Winter, uleshe.
Jak ktoś jest karany za szczerość, to mu się z czasem odechciewa szczerości. Gdy ktoś przeczuwa, że nie spodoba się sposób, w jaki spędza on wolny czas, to unika dezaprobaty, a jeśli wie, że jego potrzeba odreagowania napięć w sposób, jaki lubi spotka się z pretensjami, żalami i oskarżeniami, to unika wymówek, oskarżeń i pretensji.
Bo jeśli ktoś Cię ogranicza, to zaczynasz coraz mocniej szarpać łańcuch.
Proste.
Możesz tutaj kipieć pretensjami, że Ty chcesz to czy tamto i nie dostrzegać, że Wasze potrzeby dotyczące sposobu spędzania jego wolnego czasu się rozjeżdżają, ale doprowadzi to tylko do tego, że będziecie coraz dalej od siebie, bo czym bardziej będziesz naciskała, tym częściej on będzie od Ciebie uciekał.
21 2020-07-25 11:05:59 Ostatnio edytowany przez CatLady (2020-07-25 11:07:35)
F Musicie wypracować jakiś system gdzie on będzie mógł sobie jechać odpocząć a Ty będziesz o tym wiedzieć i się na to godzić. Nie będzie to łatwe bo dziecko potrzebuje ciągłej opieki i sama pewnie też jesteś tym wszystkim zmęczona.
.
A co z jej odpoczynkiem?
Też ma sobie uciec, bo musi odpocząć? On może wyjść i rzucić odpowiedzialność, kiedy tylko mu się podoba, bo się biedak zmęczył, a ona MUSI się na to godzić?
Czy wymaganie pomocy od ojca dziecka, od narzeczonego to zbyt wiele?
Wychodzi na to, że ona albo się zgodzi na jego wypady, albo nie, ale tak czy inaczej on wpadać sobie będzie, bo się zmęczył ojcostwem i odpowiedzialnością.
Przyłączam się do tego, co napisali Wielokropek, Winter, uleshe.
Jak ktoś jest karany za szczerość, to mu się z czasem odechciewa szczerości. Gdy ktoś przeczuwa, że nie spodoba się sposób, w jaki spędza on wolny czas, to unika dezaprobaty, a jeśli wie, że jego potrzeba odreagowania napięć w sposób, jaki lubi spotka się z pretensjami, żalami i oskarżeniami, to unika wymówek, oskarżeń i pretensji.
Bo jeśli ktoś Cię ogranicza, to zaczynasz coraz mocniej szarpać łańcuch.
Proste.
Możesz tutaj kipieć pretensjami, że Ty chcesz to czy tamto i nie dostrzegać, że Wasze potrzeby dotyczące sposobu spędzania jego wolnego czasu się rozjeżdżają, ale doprowadzi to tylko do tego, że będziecie coraz dalej od siebie, bo czym bardziej będziesz naciskała, tym częściej on będzie od Ciebie uciekał.
Nie przesadzasz trochę z tym użalaniem się nad biednym chłopem?
Na jakiej podstawie lrobisz z autorki babę jedze?
A co z jej odpoczynkiem?
Też ma sobie uciec, bo musi odpocząć? On może wyjść i rzucić odpowiedzialność, kiedy tylko mu się podoba, bo się biedak zmęczył, a ona MUSI się na to godzić?
Czy wymaganie pomocy od ojca dziecka, od narzeczonego to zbyt wiele? (...)
Wymaganie/oczekiwanie pomocy w wychowywaniu wspólnego dziecka jest nieporozumieniem. Wychowywanie i wszelkie prace domowe są obowiązkiem i jej, i jego. Oboje pracują: on - poza domem, ona w tym samym czasie - w domu. Obojgu potrzebny jest odpoczynek, obojgu potrzebny jest (choć niewielki) czas wolny. To, w jaki sposób podzielą się obowiązkami (poza godzinami pracy) jest do dogadania. Z postów autorki nie wynika jednak, żeby cokolwiek wspólnie ustalili.
A co z jej odpoczynkiem?
Też ma sobie uciec, bo musi odpocząć? On może wyjść i rzucić odpowiedzialność, kiedy tylko mu się podoba, bo się biedak zmęczył, a ona MUSI się na to godzić?
Czy wymaganie pomocy od ojca dziecka, od narzeczonego to zbyt wiele?
Wychodzi na to, że ona albo się zgodzi na jego wypady, albo nie, ale tak czy inaczej on wpadać sobie będzie, bo się zmęczył ojcostwem i odpowiedzialnością.
Ona w swoim poście nie narzeka na brak odpoczynku, w drugą stronę domaga się więcej czasu spędzania razem. Nie musi się na to godzić może się z nim rozstać i będzie go widywała raz na 2 tygodnie gdy zabierze dziecko do siebie. Jak to mówią widziały gały co brały on te wypady miał pewnie od zawsze, od zawsze jeździł do kumpla nocować, więc jeśli oczekiwała że wraz z narodzinami dziecka on z tym skończy to trzeba było to komunikować przed.
To nie jest takie czarno białe że on zły a ona dobra. Bo z tego co opisuje to on robi co może czyli urządza im mieszkanie wozi meble i pracuje. Czy mógłby więcej ? Jasne, że mógłby ale to trzeba komunikować co konkretnie i umieć negocjować.
Usprawiedliwianie kłamstw i nieodpowiedzialnych zachowań dorosłego, metrykalnie dojrzałego faceta zaiste jest uzasadnione.
Bo tak powinien się zachowywać człowiek gdy jest kontrolowany przez partnera.
Nie twierdzę, że człowiek nie ma prawa do odpoczynku, czasu tylko dla siebie.
Bo ma.
Tylko są okresy i sytuacje w życiu człowieka, że nie może sobie na to pozwolić.
A on sobie pozwala, jej kosztem.
26 2020-07-25 12:06:02 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-07-25 12:07:13)
MagdaLena1111 napisał/a:Przyłączam się do tego, co napisali Wielokropek, Winter, uleshe.
Jak ktoś jest karany za szczerość, to mu się z czasem odechciewa szczerości. Gdy ktoś przeczuwa, że nie spodoba się sposób, w jaki spędza on wolny czas, to unika dezaprobaty, a jeśli wie, że jego potrzeba odreagowania napięć w sposób, jaki lubi spotka się z pretensjami, żalami i oskarżeniami, to unika wymówek, oskarżeń i pretensji.
Bo jeśli ktoś Cię ogranicza, to zaczynasz coraz mocniej szarpać łańcuch.
Proste.
Możesz tutaj kipieć pretensjami, że Ty chcesz to czy tamto i nie dostrzegać, że Wasze potrzeby dotyczące sposobu spędzania jego wolnego czasu się rozjeżdżają, ale doprowadzi to tylko do tego, że będziecie coraz dalej od siebie, bo czym bardziej będziesz naciskała, tym częściej on będzie od Ciebie uciekał.Nie przesadzasz trochę z tym użalaniem się nad biednym chłopem?
Na jakiej podstawie lrobisz z autorki babę jedze?
Kwestionujesz moje prawo do własnej opinii? Mam takie samo prawo wyrazić swoje zdanie jak Ty, czy każdy inny uczestnik forum, więc sobie możesz darować oburzenie :-P
Poza tym naciągasz moją wypowiedź, bo ani nad nim się nie użalam, ani z niej jędzy nie robię.
Uważam, że głównym problemem tej pary jest BRAK lub KIEPSKA KOMUNIKACJA, co już rozwala ten związek.
Zresztą zobacz, jak autorka reaguje na posty, które stawiają ją w nieprzychylnym świetle. Robi z siebie ofiarę. Myślę, że nie inaczej jest w relacji. Co prawda pewnie w ten sposób osiąga krótkotrwałe efekty, poczucie winy partnera, ale traci jego szacunek. Z biegiem czasu jego poczucie winy będzie zastępowała irytacja, a ona będzie się coraz bardziej czuła rozgoryczona tym, że on nie reaguje albo reaguje irytacją i/lub ucieczkami na jej zakazy i nakazy. Albo nauczą się komunikować, albo rozwalą ten związek od środka.
Póki co pola do refleksji przez autorkę wątku nie widzę. Jest za to przygotowany w pierwszym poście stosik i zachęta do wspólnych śpiewów przy ogniu oraz jednoczesne odganianie tych, którym palenie partnera żywcem nie jest na rękę. Rozumiem, że ona potrzebuje potępienia postępowania partnera, bez przyglądnięcia się sobie. Proszę bardzo. Ma takowe ode mnie też. Teraz lepiej? Pomogło to w czymkolwiek?
27 2020-07-25 12:17:26 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-07-25 12:18:19)
Dorosłemu facetowi aż trzeba KOMUNIKOWAĆ, ze jak matka jego dziecka jest w ostatnim okresie ciąży to trzeba być pod telefonem bo w każdej chwili może być potrzebny do transportu. Już pomijam fakt potrzeby wspierania.
Trzeba mu KOMUNIKOWAĆ, ze jak się mówi że się jedzie na 2 godzinna przejażdżkę motorem to po upływie tego czasu powinno się poinformować partnera, ze ten czas się przedłuży. Bo on sobie nie zdaje sprawy, że ona może się martwić czy coś mu się nie stało, jakiś wypadek.
Itd.
Dorosłemu facetowi aż trzeba KOMUNIKOWAĆ, ze jak matka jego dziecka jest w ostatnim okresie ciąży to trzeba być pod telefonem bo w każdej chwili może być potrzebny do transportu. Już pomijam fakt potrzeby wspierania.
Trzeba mu KOMUNIKOWAĆ, ze jak się mówi że się jedzie na 2 godzinna przejażdżkę motorem to po upływie tego czasu powinno się poinformować partnera, ze ten czas się przedłuży. Bo on sobie nie zdaje sprawy, że ona może się martwić czy coś mu się nie stało, jakiś wypadek.
Itd.
Tak trzeba komunikować nie wszyscy rodzą się z tajemną wiedzą co muszą robić a co nie. Zastanawia jak bardzo ten dorosły facet miał dość rozmów z matką swojego nienarodzonego dziecka skoro nie chciał być pod telefonem w tak wrażliwym momencie ich życia.
Jeśli chodzi o przejażdżki po 2h i brak informacji to zakładam że wcześniej to robił ale był za to karany w postaci awantur/braku zrozumienia więc przestał informować.
To co on robi oczywiście nie jest dobre dla ich związku. Tylko że to nie on tu przyszedł po porady.
Kleoma napisał/a:Dorosłemu facetowi aż trzeba KOMUNIKOWAĆ, ze jak matka jego dziecka jest w ostatnim okresie ciąży to trzeba być pod telefonem bo w każdej chwili może być potrzebny do transportu. Już pomijam fakt potrzeby wspierania.
Trzeba mu KOMUNIKOWAĆ, ze jak się mówi że się jedzie na 2 godzinna przejażdżkę motorem to po upływie tego czasu powinno się poinformować partnera, ze ten czas się przedłuży. Bo on sobie nie zdaje sprawy, że ona może się martwić czy coś mu się nie stało, jakiś wypadek.
Itd.Tak trzeba komunikować nie wszyscy rodzą się z tajemną wiedzą co muszą robić a co nie. Zastanawia jak bardzo ten dorosły facet miał dość rozmów z matką swojego nienarodzonego dziecka skoro nie chciał być pod telefonem w tak wrażliwym momencie ich życia.
Jeśli chodzi o przejażdżki po 2h i brak informacji to zakładam że wcześniej to robił ale był za to karany w postaci awantur/braku zrozumienia więc przestał informować.To co on robi oczywiście nie jest dobre dla ich związku. Tylko że to nie on tu przyszedł po porady.
Autorka napisała, że to on nalegał na to dziecko, ona miała inne plany.
Ma więc prawo do bycia rozczarowaną jego postępowaniem.
On nawet nie stara się budować więzi z dzieckiem, ucieka od niego.
30 2020-07-25 12:53:41 Ostatnio edytowany przez CatLady (2020-07-25 13:00:36)
Usprawiedliwianie kłamstw i nieodpowiedzialnych zachowań dorosłego, metrykalnie dojrzałego faceta zaiste jest uzasadnione.
Bo tak powinien się zachowywać człowiek gdy jest kontrolowany przez partnera.Nie twierdzę, że człowiek nie ma prawa do odpoczynku, czasu tylko dla siebie.
Bo ma.
Tylko są okresy i sytuacje w życiu człowieka, że nie może sobie na to pozwolić.
A on sobie pozwala, jej kosztem.
W punkt.
Wszyscy tu atakują autorkę, że za dużo wymaga, oczekuje, nazywają ją strażniczką, a nad nim płaczą, taki stłamszony, że musi jak dzieciak przed mamusią uciekać i o nic nie można go prosić, bo skoro on te wypady miał przed zostaniem ojcem to ma prawo dalej je mieć. W jego życiu ojcostwo niczego nie zmieniło.
Zastanawia jak bardzo ten dorosły facet miał dość rozmów z matką swojego nienarodzonego dziecka skoro nie chciał być pod telefonem w tak wrażliwym momencie ich życia.
A mnie zastanawia, dlaczego za jego zdziecinnienie i nieodpowiedzialność winisz autorkę.
To nie jest tajemna wiedza, że jak ona ma na dniach rodzic, to on powinien być blisko.
To nie jest tajemna wiedza, że jak się mówi wrócę za 2h to albo trzeba wrócić, albo powiadomić o opóźnieniu.
To on się zachowuje jak nieodpowiedzialny gnojek. wychodzi na to że jemu wszystko wolno a autorka powinna nauczyć się jak go obsługiwać, co mówić i jak by zrozumiał.
Ciekawa jestem jak oni się ze sobą komunikują. Jak Wy ze sobą rozmawiacie? Rozmawiacie jeszcze czy wymieniacie zdania bez porozumienia? Pewnie mam skrzywienie ale brzmi to mi na taki rodzaj komunikacji, jaki mają moi rodzice: jedno powie, drugie powie, koniec. Zero wspólnego szukania rozwiązania, tylko potem "a mówiłam że", "a przecież powiedziałem że" i szarpanina o to, kto ma rację i czyja racja ważniejsza i czyje na wierzchu. Bo przecież ja mam prawo! Bo przecież mi się należy! I tak na zmianę.
Smutne to, że już na tym etapie to się pojawia. Autorko, a nie ciekawi Cię co on tam na tym motorze czy u tego kolegi przeżywa? Od czego ucieka? Co mu się w głowie roi? Ja to jestem z natury ciekawska.
Oczywiście, rozumiem złość i rozczarowanie, bo nie tak miało być. Ciężko zostać samą w takim momencie.
Przychylam się do zdania Wielokropka, czy wy coś kiedykolwiek wspólnie ustalaliście?
Opisany związek tworzy dwoje ludzi o zupełnie różnych oczekiwaniach, jeśli do tego szwankuje komunikacja, a ta tutaj ewidentnie nie działa, to w przyszłości mamy niemal pewny kryzys. Choć ten właściwie już się zaczyna.
Aniu0092, co prawda wydaje mi się, że Twój partner nie dojrzał jeszcze do roli męża i ojca, ale to Ty założyłaś temat, dlatego możemy zwrócić uwagę na Twoje zachowanie, a ono z kolei ma wpływ na zachowanie partnera. Dwoje ludzi w związku to zespół naczyń połączonych, dlatego to w jaki sposób sami postępujemy ma odbicie w postępowaniu drugiej osoby. Ważne jest czy w ogóle, a jeśli tak, to w jaki sposób wyrażasz swoje potrzeby, czy jest w Tobie gotowość do zaakceptowania inności i potrzeb narzeczonego, czy potrafisz iść na kompromisy, i tak dalej, i tak dalej.
Jeśli będziesz kontrolować, naciskać, żądać, to przypuszczalnie wywołasz efekt odwrotny do zamierzonego, jeśli jednak zaczniesz umiejętnie się komunikować, czyli na przykład proponując coś zawsze liczyć się z odmową i ją akceptować, szukając jakiegoś alternatywnego wyjścia, to zwiększa się szansa na dojście do porozumienia. Oczywiście po tej drugiej stronie musi stać osoba, która z kolei chce porozumieć się z Tobą, bo sama dobrego związku nie stworzysz.
Z drugiej strony masz pełne prawo wymagać szacunku dla Twoich potrzeb i brania ich pod uwagę, w tym uczestniczenia w opiece nad dzieckiem. Pozostaje kwestia tego w jaki sposób to między sobą ustalicie.