Hej,
Około dwa lata temu poznałam w pracy, ale przez internet (inne miasto) chłopaka. Bardzo się z nim zżyłam, codziennie pisaliśmy po pare godzin i można powiedzieć, że zauroczyłam się w nim, a on we mnie. Trwało to pare miesięcy - nie widzieliśmy się. On nie chciał przyjechać, bo miał problem z nadwagą.
W końcu kiedy się spotkaliśmy, niestety nie zagrało z mojej strony. Nasza znajomość zaczęła przybierać toksyczny charakter, bo długo się kłóciliśmy, coś jeszcze próbowaliśmy ale na nic. Mimo to było między nami dużo zazdrości i innych emocji. Pare razy próbowałam to skończyć, ale nigdy nie wychodziło. Można by powiedzieć, że na tym kończy się historia, ale... nie.
W międzyczasie ten chłopak zaczął pisać do mojej przyjaciółki i zaprzyjaźnił się z nią. Przeprowadził się do mojego miasta. W krótkim czasie poznał większość moich znajomych (pomimo, że błagałam wręcz o wycofanie). Wszyscy go uwielbiają, a szczególnie kobiety. Nie ma opcji żebym przestała o nim słuchać, jaki jest fantastyczny i gdzie to z kim nie był. Widzę to też nawet nie pytając, po prostu na story moich znajomych itp.
Nie mam już przed nim ucieczki. Za każdym razem mnie to boli. To okropne uczucia, bo przecież nie chciałam z nim być, ale po prostu jest mi dziwnie. Przecież byliśmy jednak dość blisko, a teraz on odtwarza to z każdym z mojego otoczenia. Czasem czuję nawet, że moja najlepsza przyjaciółka, z którą trzymam się od przedszkola lubi go bardziej ode mnie. To pewnie moja wina, że nie jestem taką ekstawertyczką i on poświęca jej więcej uwagi.
Nie ma opcji 'zabronić' komukolwiek przyjaźni, bo źle bym się czuła prosząc np przyjaciółkę by się z nim nie spotykała, poza tym oni uważają się już nawet za 'przyjaciół'. Była ostatnio taka sytuacja, że nie odzywałam się do niego przez jakieś 3 msc (wszędzie go zablokowałam) wtedy on jeszcze bardziej zbliżył się z przyjaciółką. Czułam, że jest w tym jakiś fałsz i wrociłam do tej znajomości i stwierdziłam, ze może skoro wciąż mi to przeszkadza i jestem zazdrosna to po prostu coś do niego czuję. Kiedy wróciłam, odwrócił się od mojej przyjaciółki i innych, wypierał się rzeczy które mówiła, że robił (np łapanie jej za rękę i podrywcze teksty - wedlug niego nic nigdy). Między nami znowu nie wyszło, a on wtedy znowu pogodził się z przyjaciółką (była na niego bardzo zła przez kłamstwa i to że ją olał jak się pojawiłam). Bardzo mnie to zdziwiło, skoro ona widziała jak się zachował i o co tak naprawdę mu chodzi. Nie raz pisał mi że chciał zaprzyjaźnić się z moimi znajomymi żeby u mnie zaplusować.
Teraz jednak wszyscy mówią, że bez przesady, to juz było dawno i nie jestem przecież pępkiem świata, ale ja swoje wiem, a do narcyza mi naprawdę daleko.
Nie wiem co zrobić. Odcięcie się nie działa bo jest zbyt wlepiony w moje otoczenie. Poradzicie jaką przyjąć postawę?
Jak pracować nad sobą by takie głupoty mnie nie dotykały? Myślę, że odpowiedź jest właśnie gdzieś we mnie, a nie w innych, ale nie umiem sama tego ogarnąć.