Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Drogie netkobiety, postanowiłam zarejestrować się na tym forum, bo czuję, że duszę się od środka. Jak wskazuje temat mam problem z moimi rodzicami. Zacznę może od tego, że mam 26 lat i już od jakichś 7 lat z nimi nie mieszkam. Kontakty mamy bardzo sporadyczne. Kilka razy w roku ich odwiedzam i powiedzmy, że średnio raz w miesiącu do nich dzwonię.  Oni nie robią tego nigdy. Nie chcę przedłużać, dlatego od razu napiszę czego dotyczy mój główny problem w obecnym okresie. Otoż pod koniec sierpnia biorę ślub. Pechowo podjęliśmy decyzję, że ślub odbędzie się w miejscowości, w której mieszkają moi rodzice. Piszę pechowo, bo ostatnimi czasy bardzo tego żałuję, ze względu na mentalność moich rodziców. Moi rodzice są rolnikami, ojciec należy do miejscowej zgrajki pijaczków, a matka jest zainteresowana jedynie krowami i wypadami w pole. Na tematy dla nikogo nieistotne zawsze mają najwięcej do powiedzenia (oczywiście przy mnie lub rodzeństwie), a już jak mają się spotkać z innymi ludźmi (czyt. np moimi teściami) to siedzą jak posągi i wstydzą się wydusić jakiekolwiek słowo. Myślą, że są kompletnie niewidzialni.
Wyglądali na zadowolonych ze ślubu, wesela, więc myślałam, że też będą się starali, żeby wszystko dobrze wypadło. Zależało mi, żeby zrobili trochę porządku na podwórku i wymienili boazerię na korytarzu w domu. Być może dla większości zabrzmi to błaho i jak moje głupie widzimisię, ale uwierzcie to jest absolutne minimum, którego mogę oczekiwać. Mieszkając z rodzicami byłam wiele razy oceniana przez ich pryzmat, przez to jak wszystko zaniedbywali. Wiem, że takie osoby mają swoją mentalność i ciężko to zmienić, ale to jaki przeżywałam przez nich wstyd w dzieciństwie zapamiętam do końca życia. Mój ojciec zawsze tłumaczy, że to jest wieś i tak musi być. Nie widzi tego, że naokoło wszyscy sąsiedzi mają ładne, zadbane posesje, w których aż miło odpoczywać po pracy. Jest mi tak źle z tym, że nie chcą uszanować mojej prośby jeden jedyny raz. Nie wymagam od nich cudów. Proszę tylko, aby wydzielili przestrzeń dla kur, które obecnie chodzą gdzie popadnie i wszędzie zostawiają swoje odchody. Po całym podwórku warla się też jakaś słoma i czasem resztki krowich odchodów, zostawione po ich porannym  wyprowadzeniu. Moim rodzicom się po prostu nie chce utrzymywać porządku na podwórku. W domu na szczęście mama zachowuje ład, przynajmniej w momencie kiedy mamy przyjechać. To jedyny plus przy tym, że wewnątrz też mają wszystko z innej parafii, ale tego już nie chcę poruszać, bo to ich życie i mimo mojego smutku, na szczęście nie będę tam nigdy mieszkać. Jest mi przykro, bo moi dziadkowie, czyli ich rodzice są zupełnie innymi ludźmi. Zawsze o wszystko dbali i wspomagali swoje dzieci jak tylko mogli. Niestety przez to moi rodzice są nauczeni, że jak ktoś im nie da bądź czegoś nie zrobi to sami nie wykażą żadnego zainteresowania. Nie liczą się z uczuciami swoich dzieci. Mają gdzieś, że to co przeżywaliśmy w dzieciństwie odbija się  teraz w naszym dorosłym życiu. Nie wiem co mogę zrobić, żebym chociaż w ważnym dla mnie dniu nie musiała się martwić o ocenę ludzi, którzy przybędą. Jest mi przykro i strasznie wstyd i nie mogę przestać o tym myśleć.
Wybaczcie za wszystkie treści, które mogły kogoś urazić. Poza narzeczonym, nie mam aż tak bliskich przyjaciół, którym mogłabym wyrzucić swoje frustracje. Nie umiem się tym nie przejmować i nie umiem zrozumieć, dlaczego najbliższe osoby robią aż tak na przekór i są tak uparte. Może ktoś kiedyś miał podobną sytuację i podzieli się ze mną swoimi odczuciami. Proszę tylko o pozostawienie mojego postu bez oceny (np., że są osoby które mają dużo gorzej), ponieważ opisałam tutaj jedynie kwestię, która na ten moment spędza mi sen z powiek i nie obrazuje w pełnej okazałości wszystkich problemów. Poza tym, tak jak napisałam, w dzieciństwie byłam wielokrotnie oceniana przez pryzmat moich rodziców (dzieci/ młodzież bardzo często nie widzą człowieka jako odrębnej jednostki i potrafią go wyśmiać za otoczenie, z którego pochodzi), dlatego jestem na to bardzo wyczulona i będę wdzięczna za brak takich komentarzy.
Jeżeli ktoś miał podobne historie, chętnie poczytam jak nauczył się je akceptować i radzić sobie z tym wszystkim psychicznie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Skoro Ci nie odpowiada dom rodziców, to szykuj się gdzie indziej, w swoim domu np. Przecież do kościoła i urzędu przyjedziesz samochodem, więc nie ma to aż takiego znaczenia skąd przyjedziesz. Po co sobie w tym dniu fundować dodatkowy stres.

3

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Oliczkaaa napisał/a:

Drogie netkobiety, postanowiłam zarejestrować się na tym forum, bo czuję, że duszę się od środka. Jak wskazuje temat mam problem z moimi rodzicami. Zacznę może od tego, że mam 26 lat i już od jakichś 7 lat z nimi nie mieszkam. Kontakty mamy bardzo sporadyczne. Kilka razy w roku ich odwiedzam i powiedzmy, że średnio raz w miesiącu do nich dzwonię.  Oni nie robią tego nigdy. Nie chcę przedłużać, dlatego od razu napiszę czego dotyczy mój główny problem w obecnym okresie. Otoż pod koniec sierpnia biorę ślub. Pechowo podjęliśmy decyzję, że ślub odbędzie się w miejscowości, w której mieszkają moi rodzice. Piszę pechowo, bo ostatnimi czasy bardzo tego żałuję, ze względu na mentalność moich rodziców. Moi rodzice są rolnikami, ojciec należy do miejscowej zgrajki pijaczków, a matka jest zainteresowana jedynie krowami i wypadami w pole. Na tematy dla nikogo nieistotne zawsze mają najwięcej do powiedzenia (oczywiście przy mnie lub rodzeństwie), a już jak mają się spotkać z innymi ludźmi (czyt. np moimi teściami) to siedzą jak posągi i wstydzą się wydusić jakiekolwiek słowo. Myślą, że są kompletnie niewidzialni.
Wyglądali na zadowolonych ze ślubu, wesela, więc myślałam, że też będą się starali, żeby wszystko dobrze wypadło. Zależało mi, żeby zrobili trochę porządku na podwórku i wymienili boazerię na korytarzu w domu. Być może dla większości zabrzmi to błaho i jak moje głupie widzimisię, ale uwierzcie to jest absolutne minimum, którego mogę oczekiwać. Mieszkając z rodzicami byłam wiele razy oceniana przez ich pryzmat, przez to jak wszystko zaniedbywali. Wiem, że takie osoby mają swoją mentalność i ciężko to zmienić, ale to jaki przeżywałam przez nich wstyd w dzieciństwie zapamiętam do końca życia. Mój ojciec zawsze tłumaczy, że to jest wieś i tak musi być. Nie widzi tego, że naokoło wszyscy sąsiedzi mają ładne, zadbane posesje, w których aż miło odpoczywać po pracy. Jest mi tak źle z tym, że nie chcą uszanować mojej prośby jeden jedyny raz. Nie wymagam od nich cudów. Proszę tylko, aby wydzielili przestrzeń dla kur, które obecnie chodzą gdzie popadnie i wszędzie zostawiają swoje odchody. Po całym podwórku warla się też jakaś słoma i czasem resztki krowich odchodów, zostawione po ich porannym  wyprowadzeniu. Moim rodzicom się po prostu nie chce utrzymywać porządku na podwórku. W domu na szczęście mama zachowuje ład, przynajmniej w momencie kiedy mamy przyjechać. To jedyny plus przy tym, że wewnątrz też mają wszystko z innej parafii, ale tego już nie chcę poruszać, bo to ich życie i mimo mojego smutku, na szczęście nie będę tam nigdy mieszkać. Jest mi przykro, bo moi dziadkowie, czyli ich rodzice są zupełnie innymi ludźmi. Zawsze o wszystko dbali i wspomagali swoje dzieci jak tylko mogli. Niestety przez to moi rodzice są nauczeni, że jak ktoś im nie da bądź czegoś nie zrobi to sami nie wykażą żadnego zainteresowania. Nie liczą się z uczuciami swoich dzieci. Mają gdzieś, że to co przeżywaliśmy w dzieciństwie odbija się  teraz w naszym dorosłym życiu. Nie wiem co mogę zrobić, żebym chociaż w ważnym dla mnie dniu nie musiała się martwić o ocenę ludzi, którzy przybędą. Jest mi przykro i strasznie wstyd i nie mogę przestać o tym myśleć.
Wybaczcie za wszystkie treści, które mogły kogoś urazić. Poza narzeczonym, nie mam aż tak bliskich przyjaciół, którym mogłabym wyrzucić swoje frustracje. Nie umiem się tym nie przejmować i nie umiem zrozumieć, dlaczego najbliższe osoby robią aż tak na przekór i są tak uparte. Może ktoś kiedyś miał podobną sytuację i podzieli się ze mną swoimi odczuciami. Proszę tylko o pozostawienie mojego postu bez oceny (np., że są osoby które mają dużo gorzej), ponieważ opisałam tutaj jedynie kwestię, która na ten moment spędza mi sen z powiek i nie obrazuje w pełnej okazałości wszystkich problemów. Poza tym, tak jak napisałam, w dzieciństwie byłam wielokrotnie oceniana przez pryzmat moich rodziców (dzieci/ młodzież bardzo często nie widzą człowieka jako odrębnej jednostki i potrafią go wyśmiać za otoczenie, z którego pochodzi), dlatego jestem na to bardzo wyczulona i będę wdzięczna za brak takich komentarzy.
Jeżeli ktoś miał podobne historie, chętnie poczytam jak nauczył się je akceptować i radzić sobie z tym wszystkim psychicznie.

Poważnie, kwestia porządku na podwórku Twoich rodziców, których nota bene odwiedzasz raz do roku - spędza Ci sen z powiek?
Nie chcę pisać, że inni mają gorzej, ale obecnie masz chyba poważniejsze zagadnienia na głowie, między innymi własny ślub. Może przekieruj swoją troskę i energię na to wydarzenie?
Kwestia bałaganu, niechlujstwa i zaniedbań jakkolwiek poważna, nie jest jednak rzeczą na którą miałabyś wpływ.
Bałagan Twoich rodziców nie jest działaniem wymierzonym przeciwko Tobie. Po prostu takie mają przyzwyczajenia, jest im z tym dobrze, nie przeszkadza im to. Nie jest to kwestia, która wymagałaby Twojej ingerencji.
Jesteś dorosła, mieszkasz osobno, rodziców odwiedzasz bardzo rzadko. Ich - za przeproszeniem - obesrane podwórko, nie jest ani niszczeniem Twoich nerwów, ani psychiki, nie wiem dlaczego tak przejaskrawiasz.
No, chyba że ślub i wesele mają się odbyć w domu i na podwórku Twoich rodziców. W takim przypadku, kiedy to oni będą użyczać Wam swojego gospodarstwa na przyjęcie weselne, sami powinniście zakasać rękawy i zrobić porządek. W przeciwnym wypadku, bałagan w Twoim rodzinnym domu od dawna nie jest Twoją sprawą.
A co by było gdyby to rodzice wywierali na Tobie presję? Że bez krowiego placka w Twoim z kolei domu się nie obejdzie, bo bez tego, albo bez kurzyny nie da się przecież odpoczywać i relaksować? Spełniłabyś ich prośbę?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

4

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Isabella77 dziękuję za odpowiedź. Nie przejaskrawiam i myślę, że pewnie trzeba mieć podobne doświadczenia w życiu, żeby zrozumieć jak się czuję z obecną sytuacją. Każdy człowiek ma inną wrażliwość i psychikę, przez co problemy dla niektórych błahe mogą dla innych stanowić sporą blokadę. Rodziców odwiedzam kilka razy do roku, a teraz z racji ślubu jeszcze częściej. Mam świadomość jakimi są ludźmi i nie szukam porady jak ich zmienić. Tak jak napisałam w poście - nie mam za bardzo komu wyrzucić swoich frustracji + może znajdzie się jakaś osoba, która przeżyła podobny problem i też będzie chciała to z siebie wyrzucić. Zatem zachęcam wszystkie osoby, które nie mogą się wewnętrznie pogodzić z zachowaniem rodziców do komentowania. Każdy najmniejszy uraz ma na coś wpływ, a myślę, że nawet poprzez zwykłe opisanie takich sytuacji można sobie w jakimś stopniu pomóc.

5

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Czy ten ślub i wesele będą się odbywać w domu Twoich rodziców?
Bo jak nie, to ja nie rozumiem zupełnie, co Tobie niszczy nerwy i psychikę. Jak chcesz, żeby rodzice mieli inną boazerię to im zafunduj, a Ty chcesz, żeby oni zrobili, bo właściwie? To jest ich dom, ich podwórko i mogą tam mieć tak jak tylko chcą. Ty przecież nie musisz tam  przebywać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6 Ostatnio edytowany przez Roxann (2020-07-02 14:03:25)

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Oliczkaaa napisał/a:

Nie przejaskrawiam i myślę, że pewnie trzeba mieć podobne doświadczenia w życiu, żeby zrozumieć jak się czuję z obecną sytuacją. Każdy człowiek ma inną wrażliwość i psychikę, przez co problemy dla niektórych błahe mogą dla innych stanowić sporą blokadę. Rodziców odwiedzam kilka razy do roku, a teraz z racji ślubu jeszcze częściej. Mam świadomość jakimi są ludźmi i nie szukam porady jak ich zmienić. Tak jak napisałam w poście - nie mam za bardzo komu wyrzucić swoich frustracji + może znajdzie się jakaś osoba, która przeżyła podobny problem i też będzie chciała to z siebie wyrzucić. Zatem zachęcam wszystkie osoby, które nie mogą się wewnętrznie pogodzić z zachowaniem rodziców do komentowania. Każdy najmniejszy uraz ma na coś wpływ, a myślę, że nawet poprzez zwykłe opisanie takich sytuacji można sobie w jakimś stopniu pomóc.

Szczerze powiedziawszy, to nie jestem przekonana czy właściwie zinterpretowałaś swój główny problem czy też powód zmartwień i/lub wstydu. Coś mi się wydaje, że te krowie czy też kurze odchody na podwórku nie są tu kluczowe ale to jacy ogólnie są Twoi rodzice - ojciec alkoholik, a matka 'prosta' kobieta ze wsi.
Wstyd Ci z jakiego domu pochodzisz dlatego choćby tym zadbanym podwórkiem chciałabyś jakoś odciągnąć od tego uwagę.
Rdziców się nie wybiera, są jacy są co niekoniecznie oznacza, że robią coś przeciwko Tobie. Im pewnie ten bałagan na podwórku nie przeszkadza bo są do niego przyzwyczajeni. Poza tym skoro ojciec za kołnierz nie wylewa to też raczej ambicji by zadbać o posesję nie ma a matka na tyle na ile może ogarnia dom i obrządek. Dlatego jeśli tak bardzo przeszkadzają Ci te odchody na podwórku, to dlaczego nie pojedziesz tam i sama tego nie ogarniesz? Możesz zaangażować w to rodziców lub kogoś poprosić do pomocy ale zamiast coś im kazać sama wyjdź z inicjatywą. Piszesz, że chciałabyś odgrodzić kury. Myślę, że tacy kumple od piwa Twego ojca chętnie by w tym pomogli, bo domyślam się że dla Ciebie czy też matki mogłoby to być zbyt trudne do ogarnięcia.
Wiesz dobrze, że na nich nie możesz za bardzo liczyć dlatego jak Ci na czymś zależy to niestety ale musisz wziąć sprawę w swoje ręce, niekoniecznie robiąc im na przekór. Myślę, że rodzice nie będą Ci zabraniać jeśli powiesz, że chcesz ogarnąć podwórko by jakoś wyglądało. A czy potem będą o nie dbać to już inna sprawa.
Poza tym pamiętaj, że jesteś oddzielnym bytem i wydaje mi się, że zbyt mocno martwisz się tym jak zostaniesz oceniona przez pryzmat rodziców, rodzinnego domu itd.

7

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Roxann napisał/a:
Oliczkaaa napisał/a:

Nie przejaskrawiam i myślę, że pewnie trzeba mieć podobne doświadczenia w życiu, żeby zrozumieć jak się czuję z obecną sytuacją. Każdy człowiek ma inną wrażliwość i psychikę, przez co problemy dla niektórych błahe mogą dla innych stanowić sporą blokadę. Rodziców odwiedzam kilka razy do roku, a teraz z racji ślubu jeszcze częściej. Mam świadomość jakimi są ludźmi i nie szukam porady jak ich zmienić. Tak jak napisałam w poście - nie mam za bardzo komu wyrzucić swoich frustracji + może znajdzie się jakaś osoba, która przeżyła podobny problem i też będzie chciała to z siebie wyrzucić. Zatem zachęcam wszystkie osoby, które nie mogą się wewnętrznie pogodzić z zachowaniem rodziców do komentowania. Każdy najmniejszy uraz ma na coś wpływ, a myślę, że nawet poprzez zwykłe opisanie takich sytuacji można sobie w jakimś stopniu pomóc.

Szczerze powiedziawszy, to nie jestem przekonana czy właściwie zinterpretowałaś swój główny problem czy też powód zmartwień i/lub wstydu. Coś mi się wydaje, że te krowie czy też kurze odchody na podwórku nie są tu kluczowe ale to jacy ogólnie są Twoi rodzice - ojciec alkoholik, a matka 'prosta' kobieta ze wsi.
Wstyd Ci z jakiego domu pochodzisz dlatego choćby tym zadbanym podwórkiem chciałabyś jakoś odciągnąć od tego uwagę.
Rdziców się nie wybiera, są jacy są co niekoniecznie oznacza, że robią coś przeciwko Tobie. Im pewnie ten bałagan na podwórku nie przeszkadza bo są do niego przyzwyczajeni. Poza tym skoro ojciec za kołnierz nie wylewa to też raczej ambicji by zadbać o posesję nie ma a matka na tyle na ile może ogarnia dom i obrządek. Dlatego jeśli tak bardzo przeszkadzają Ci te odchody na podwórku, to dlaczego nie pojedziesz tam i sama tego nie ogarniesz? Możesz zaangażować w to rodziców lub kogoś poprosić do pomocy ale zamiast coś im kazać sama wyjdź z inicjatywą. Piszesz, że chciałabyś odgrodzić kury. Myślę, że tacy kumple od piwa Twego ojca chętnie by w tym pomogli, bo domyślam się że dla Ciebie czy też matki mogłoby to być zbyt trudne do ogarnięcia.
Wiesz dobrze, że na nich nie możesz za bardzo liczyć dlatego jak Ci na czymś zależy to niestety ale musisz wziąć sprawę w swoje ręce, niekoniecznie robiąc im na przekór. Myślę, że rodzice nie będą Ci zabraniać jeśli powiesz, że chcesz ogarnąć podwórko by jakoś wyglądało. A czy potem będą o nie dbać to już inna sprawa.
Poza tym pamiętaj, że jesteś oddzielnym bytem i wydaje mi się, że zbyt mocno martwisz się tym jak zostaniesz oceniona przez pryzmat rodziców, rodzinnego domu itd.

Dziękuję za odpowiedź. Myślę, że być może faktycznie źle opisałam problem. Chodzi mi o to, że faktycznie nigdy nie mogłam liczyć na swoich rodziców i myślałam, że chociaż raz w życiu, w najważniejszym dla mnie dniu spełnią moją prośbę dotyczącą wyżej wymienionych kwestii. Wesele nie odbędzie się na podwórku, ale mamy zwyczaj, że goście przyjeżdżają do domu panny młodej. Ja się po prostu strasznie boje ich oceny. W rodzinie narzeczonego są osoby, które komentują wszystko i wszystkich.  Chcę też sprostować, że ja nie wymagam nic od rodziców. Ja ich jedynie poprosiłam o rzeczy, które faktycznie wiem, że daliby radę poprawić. Jeżeli tego nie zrobią to tego nie będzie i będziemy żyć dalej. Jest mi przykro, że nie potrafią tego zrozumieć i jeszcze się że mnie śmieją.

8

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Oliczkaaa napisał/a:

Dziękuję za odpowiedź. Myślę, że być może faktycznie źle opisałam problem. Chodzi mi o to, że faktycznie nigdy nie mogłam liczyć na swoich rodziców i myślałam, że chociaż raz w życiu, w najważniejszym dla mnie dniu spełnią moją prośbę dotyczącą wyżej wymienionych kwestii. Wesele nie odbędzie się na podwórku, ale mamy zwyczaj, że goście przyjeżdżają do domu panny młodej. Ja się po prostu strasznie boje ich oceny. W rodzinie narzeczonego są osoby, które komentują wszystko i wszystkich.  Chcę też sprostować, że ja nie wymagam nic od rodziców. Ja ich jedynie poprosiłam o rzeczy, które faktycznie wiem, że daliby radę poprawić. Jeżeli tego nie zrobią to tego nie będzie i będziemy żyć dalej. Jest mi przykro, że nie potrafią tego zrozumieć i jeszcze się że mnie śmieją.

Nie wiem dlaczego się z Ciebie śmieją, może nie ogarniają, że problemem są dla Ciebie te nieszczęsne odchody na podwórku, skoro to jest wieś (tak wiem, wiem co masz na myśli ale są ludzie, którzy tego nie ogarniają i Twoi rodzice do nich należą). Myślę, że problem alkoholowy Twego ojca jeszcze bardziej tą sytuację pogłębia.
Wiesz, gdybym była na Twoim miejscu to bym bardziej się obawiała żeby mi ojciec (z kolegami?) jakiegoś numeru nie wywiną i np nie napił w dniu ślubu a dom i podwórko posprzątałabym sama.
Przecież to Twój dom rodzinny.

9

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Nadmienię też, że moje ogarnianie podwórka, kiedy jestem w domu to syzyfowa praca, bo za chwilę jest to samo. Jestem już zmęczona tym, że mimo moich starań nic się nie zmienia i mam jakieś być może chore wizje tego, że po ślubie to mnie ludzie będą oceniać za panujące warunki.

10

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Ja już napisałam - chcesz, żeby mieli inną boazerię, to pokryj koszty wymiany.

A wieś to wieś, wiadomo, ze obejście zawsze będzie trochę nieporządne. Zaproś gości w inne miejsce.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Roxann napisał/a:
Oliczkaaa napisał/a:

Dziękuję za odpowiedź. Myślę, że być może faktycznie źle opisałam problem. Chodzi mi o to, że faktycznie nigdy nie mogłam liczyć na swoich rodziców i myślałam, że chociaż raz w życiu, w najważniejszym dla mnie dniu spełnią moją prośbę dotyczącą wyżej wymienionych kwestii. Wesele nie odbędzie się na podwórku, ale mamy zwyczaj, że goście przyjeżdżają do domu panny młodej. Ja się po prostu strasznie boje ich oceny. W rodzinie narzeczonego są osoby, które komentują wszystko i wszystkich.  Chcę też sprostować, że ja nie wymagam nic od rodziców. Ja ich jedynie poprosiłam o rzeczy, które faktycznie wiem, że daliby radę poprawić. Jeżeli tego nie zrobią to tego nie będzie i będziemy żyć dalej. Jest mi przykro, że nie potrafią tego zrozumieć i jeszcze się że mnie śmieją.

Nie wiem dlaczego się z Ciebie śmieją, może nie ogarniają, że problemem są dla Ciebie te nieszczęsne odchody na podwórku, skoro to jest wieś (tak wiem, wiem co masz na myśli ale są ludzie, którzy tego nie ogarniają i Twoi rodzice do nich należą). Myślę, że problem alkoholowy Twego ojca jeszcze bardziej tą sytuację pogłębia.
Wiesz, gdybym była na Twoim miejscu to bym bardziej się obawiała żeby mi ojciec (z kolegami?) jakiegoś numeru nie wywiną i np nie napił w dniu ślubu a dom i podwórko posprzątałabym sama.
Przecież to Twój dom rodzinny.

Na pewno postaram się doprowadzić do porządku tyle ile się da przed ślubem. O zachowanie ojca na weselu też się bardzo boję. Niestety wszelkie moje prośby przechodzą moim rodzicom koło ucha.
Zdecydowaliśmy się na ślub tam, żeby rodzina nie musiała jechać w dalekie strony. Na co dzień mieszkamy w mieście ok 150 km od rodziców. Teraz trochę żałuję, że jednak nie postawiliśmy na jakieś przyjęcie w bardzo ograniczonym gronie i ślub w mieście, w którym żyjemy.

12 Ostatnio edytowany przez Roxann (2020-07-02 15:04:50)

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Oliczkaaa napisał/a:

Nadmienię też, że moje ogarnianie podwórka, kiedy jestem w domu to syzyfowa praca, bo za chwilę jest to samo. Jestem już zmęczona tym, że mimo moich starań nic się nie zmienia i mam jakieś być może chore wizje tego, że po ślubie to mnie ludzie będą oceniać za panujące warunki.

Dlatego napisałam wyżej, że raczej Twoi rodzice nie zmienią podejścia do dbania o posesję z dnia na dzień bo im to do niczego nie jest potrzebne. Zdaję sobie sprawę, że w takich warunkach ogarnianie podwórka czy domu to syzyfowa praca ale przecież nie mówię byś to zrobiła teraz bo wiadomo, że do ślubu zapewne nie przetrwa ale może powoli, w weekendy czy po pracy a przed samym ślubem już tak generalnie by jakoś to wyglądało.
Rozumiem, że to Twój dzień i chciałabyś by rodzice choć raz się postarali i stanęli na wysokości zadania ale oni są jacy są i tego nie przeskoczysz.
Możesz jeszcze próbować z nimi rozmawiać i coś ustalić. Może sama nie przez tel tylko osobiście poproś ojca by te kury odgrodził i mu w tym pomóż a przynajmniej dopilnuj by to zrobił.

Oliczkaaa napisał/a:

Na pewno postaram się doprowadzić do porządku tyle ile się da przed ślubem. O zachowanie ojca na weselu też się bardzo boję. Niestety wszelkie moje prośby przechodzą moim rodzicom koło ucha.
Zdecydowaliśmy się na ślub tam, żeby rodzina nie musiała jechać w dalekie strony. Na co dzień mieszkamy w mieście ok 150 km od rodziców. Teraz trochę żałuję, że jednak nie postawiliśmy na jakieś przyjęcie w bardzo ograniczonym gronie i ślub w mieście, w którym żyjemy.

Wydaje mi się, że goście zwykle jadą od razu do kościoła, no chyba że jakaś najbliższa rodzina. A potem przecież wesele będzie w innym miejscu.
Posprzątaj tyle ile dasz radę i tyle. Teraz jest ładnie zielono. Myślę, że goście nie będą Ci się pchali do domu tylko co najwyżej trochę na tym podwórku czy ulicy postoją.
A jak ojciec się zachowa nie przewidzisz. Jak się upije to chociaż bliżej będzie miał do domu wink Wiem, mało zabawne ale naprawdę na niektóre rzeczy nie masz wpływu. Możesz prosić uczulać ale nie zmusisz.

13

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Roxann napisał/a:
Oliczkaaa napisał/a:

Nadmienię też, że moje ogarnianie podwórka, kiedy jestem w domu to syzyfowa praca, bo za chwilę jest to samo. Jestem już zmęczona tym, że mimo moich starań nic się nie zmienia i mam jakieś być może chore wizje tego, że po ślubie to mnie ludzie będą oceniać za panujące warunki.

Dlatego napisałam wyżej, że raczej Twoi rodzice nie zmienią podejścia do dbania o posesję z dnia na dzień bo im to do niczego nie jest potrzebne. Zdaję sobie sprawę, że w takich warunkach ogarnianie podwórka czy domu to syzyfowa praca ale przecież nie mówię byś to zrobiła teraz bo wiadomo, że do ślubu zapewne nie przetrwa ale może powoli, w weekendy czy po pracy a przed samym ślubem już tak generalnie by jakoś to wyglądało.
Rozumiem, że to Twój dzień i chciałabyś by rodzice choć raz się postarali i stanęli na wysokości zadania ale oni są jacy są i tego nie przeskoczysz.
Możesz jeszcze próbować z nimi rozmawiać i coś ustalić. Może sama nie przez tel tylko osobiście poproś ojca by te kury odgrodził i mu w tym pomóż a przynajmniej dopilnuj by to zrobił.

Oliczkaaa napisał/a:

Na pewno postaram się doprowadzić do porządku tyle ile się da przed ślubem. O zachowanie ojca na weselu też się bardzo boję. Niestety wszelkie moje prośby przechodzą moim rodzicom koło ucha.
Zdecydowaliśmy się na ślub tam, żeby rodzina nie musiała jechać w dalekie strony. Na co dzień mieszkamy w mieście ok 150 km od rodziców. Teraz trochę żałuję, że jednak nie postawiliśmy na jakieś przyjęcie w bardzo ograniczonym gronie i ślub w mieście, w którym żyjemy.

Wydaje mi się, że goście zwykle jadą od razu do kościoła, no chyba że jakaś najbliższa rodzina. A potem przecież wesele będzie w innym miejscu.
Posprzątaj tyle ile dasz radę i tyle. Teraz jest ładnie zielono. Myślę, że goście nie będą Ci się pchali do domu tylko co najwyżej trochę na tym podwórku czy ulicy postoją.
A jak ojciec się zachowa nie przewidzisz. Jak się upije to chociaż bliżej będzie miał do domu wink Wiem, mało zabawne ale naprawdę na niektóre rzeczy nie masz wpływu. Możesz prosić uczulać ale nie zmusisz.

Haha, dziękuję Ci Roxann

14 Ostatnio edytowany przez Roxann (2020-07-02 17:55:23)

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Oliczkaaa napisał/a:

Haha, dziękuję Ci Roxann

Spoko wink
Poniekąd Twoje obawy są mi bardzo dobrze znane bo też się wychowałam w domu gdzie był problem alkoholowy i znam to uczucie ciągłego napięcia, niepewności, a nawet wstydu. Wiele razy miałam ogromny żal do rodziców, że nie mogę na nich liczyć, że nie mogą się nawet ogarnąć w jakichś ważnych dla mnie momentach, że nie są wparciem dla mnie a tylko przysparzają problemów, stresu itd.
Szkoda zdrowia.
Ciesz się, że Twój przyszły mąż nie ma problemu z Twoimi rodzicami, że nie ocenia Cię przez ich pryzmat a co ludzie powiedzą, czy i jakie plotki stworzą to ich problem. Nie masz na to większego wpływu bo nawet jakby było wszystko idealnie to jak ktoś chce to plotkę wymyśli.
Na rodziców niestety też większego wpływu nie masz. Jak ojciec będzie chciał to i tak się upije czy tam u Was czy w mieście. A matka, jak sama mówiłaś stara się dbać przynajmniej o dom i go ogarnia na Wasze wizyty więc w niej jakieś oparcie raczej mieć będziesz.
Podwórko jakoś na pewno da się ogarnąć. Remontu domu i tak nie zrobisz w tak krótkim czasie a jeśli tak bardzo Ci zależy na boazerii i masz na to fundusze to sama o to zadbaj. Moim jednak zdaniem nie warto tym się aż tak przejmować, szczególnie w kontekście co ludzie powiedzą. Ważne by było czysto i schludnie. A jak Cię wkurzają jakieś nie pasujące do siebie meble czy sprzęty to możesz przecież na ten czas je wynieść z pokoju z którego będziesz wychodzić.
Nie dokładaj sobie zmartwień i stresu. Nie warto.
Ważne, że nie będziecie z nimi żyli a jak potem się Wasze relacje będą układać, to już inna kwestia.

15

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Ja myślałam że to będzie temat o toksycznych rodzicach i smutna historia a to o tym że rodzice nie chcą wymienić boazerii...
W życiu bym moim rodzicom nie kazała czegoś takiego robić z okazji jakiegoś mojego dnia/święta. Jeśli by mi zależało, to sama bym to zorganizowała (pieniądze i fachowców).

Swoją drogą - telefony raz w miesiącu? Odwiedziny kilka razy w roku? Strasznie smutne sad

16

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
madoja napisał/a:

Ja myślałam że to będzie temat o toksycznych rodzicach i smutna historia a to o tym że rodzice nie chcą wymienić boazerii...
W życiu bym moim rodzicom nie kazała czegoś takiego robić z okazji jakiegoś mojego dnia/święta. Jeśli by mi zależało, to sama bym to zorganizowała (pieniądze i fachowców).

Swoją drogą - telefony raz w miesiącu? Odwiedziny kilka razy w roku? Strasznie smutne sad

Smutne ale prawdziwe w rodzinach dysfunkcyjnych. Inaczej Autorka nie ułożyłaby własnego życia. Zdecydowała na 'tradycyjny' ślub wiedząc jacy są rodzice, więc jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Nie mogąc na nich liczyć trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.

17

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Roxann napisał/a:
madoja napisał/a:

Ja myślałam że to będzie temat o toksycznych rodzicach i smutna historia a to o tym że rodzice nie chcą wymienić boazerii...
W życiu bym moim rodzicom nie kazała czegoś takiego robić z okazji jakiegoś mojego dnia/święta. Jeśli by mi zależało, to sama bym to zorganizowała (pieniądze i fachowców).

Swoją drogą - telefony raz w miesiącu? Odwiedziny kilka razy w roku? Strasznie smutne sad

Smutne ale prawdziwe w rodzinach dysfunkcyjnych. Inaczej Autorka nie ułożyłaby własnego życia. Zdecydowała na 'tradycyjny' ślub wiedząc jacy są rodzice, więc jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Nie mogąc na nich liczyć trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.

Dokładnie. Roxann bardzo Ci dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Bardzo mnie podnoszą na duchu, bo widzę, że ktoś mimo, że nie opisałam całej sytuacji z rodzicami rozumie mnie. To nie chodzi o samą boazerię, do której co niektórzy się tak przyczepiają. Chodzi o to, że tak naprawdę nigdy nie miałam z ich strony wsparcia i zrozumienia. Czułam się jakby spłodzili mnie tylko po to, żeby mieć dodatkowe ręce do pomocy. Nigdy nie interesowały ich moje uczucia. Bardzo zazdroszczę osobom, które mają ciepłe, kochające się rodziny, na które zawsze mogą liczyć. Na ten moment wiele rzeczy zaakceptowałam i wiem, że sama będę dążyć do tego, żeby stworzyć rodzinę o jakiej marzę. Ale przykrość i wspomnienia wracają, kiedy ma się nadzieję, że choć raz te z pozoru najbliższe osoby zrozumieją, a jednak znów jest tak samo .

18

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy
Oliczkaaa napisał/a:
Roxann napisał/a:
madoja napisał/a:

Ja myślałam że to będzie temat o toksycznych rodzicach i smutna historia a to o tym że rodzice nie chcą wymienić boazerii...
W życiu bym moim rodzicom nie kazała czegoś takiego robić z okazji jakiegoś mojego dnia/święta. Jeśli by mi zależało, to sama bym to zorganizowała (pieniądze i fachowców).

Swoją drogą - telefony raz w miesiącu? Odwiedziny kilka razy w roku? Strasznie smutne sad

Smutne ale prawdziwe w rodzinach dysfunkcyjnych. Inaczej Autorka nie ułożyłaby własnego życia. Zdecydowała na 'tradycyjny' ślub wiedząc jacy są rodzice, więc jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Nie mogąc na nich liczyć trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.

Dokładnie. Roxann bardzo Ci dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Bardzo mnie podnoszą na duchu, bo widzę, że ktoś mimo, że nie opisałam całej sytuacji z rodzicami rozumie mnie. To nie chodzi o samą boazerię, do której co niektórzy się tak przyczepiają. Chodzi o to, że tak naprawdę nigdy nie miałam z ich strony wsparcia i zrozumienia. Czułam się jakby spłodzili mnie tylko po to, żeby mieć dodatkowe ręce do pomocy. Nigdy nie interesowały ich moje uczucia. Bardzo zazdroszczę osobom, które mają ciepłe, kochające się rodziny, na które zawsze mogą liczyć. Na ten moment wiele rzeczy zaakceptowałam i wiem, że sama będę dążyć do tego, żeby stworzyć rodzinę o jakiej marzę. Ale przykrość i wspomnienia wracają, kiedy ma się nadzieję, że choć raz te z pozoru najbliższe osoby zrozumieją, a jednak znów jest tak samo .

Dlatego tym bardziej dziwię Ci się, że pchasz się do tego domu rodzinnego. Odpuściłabym na Twoim miejscu, bo z tak ważnego dla Ciebie dnia, zapamiętasz tylko, że rodzice znowu Cię zawiedli. Nie rób sobie tego na własne życzenie.

19

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Oliczka przykro mi to powiedzieć, ale niestety nie wszyscy rodzice dbają o to, żeby ich dzieci były szcześliwe. Twoi rodzice lata temu nie interesowali się co czujesz tak naprawdę i dziś też tego nie zrobią. Dla Ciebie ten drobny kosmetyczny "remont" i porządki przed weselem byłyby wyrazem tego ,że rodzice cieszą się tym dniem, szanują Twoje zdanie i zależy im żeby dobrze wypaść tego dnia w oczach innych chociażby ze względu na Ciebie. Chyba wiesz jakie będą realia i jak będzie.. nie ma się co oszukiwać. Czas zacząć żyć swoim życiem ,nie tylko liczy się to, że fizycznie Cię tam nie, ale mentalnie musisz się od tego odciąć. Rodzice się nie zmienią, im dobrze jest jak jest i mają prawo żyć jak chcą nawet jeśli Ciebie to nadal boli. Dobrym wyjściem byłoby poszukać jakiegoś hotelu i tam się szykować. Nie musisz tego robić w domu i możesz też wprost powiedzieć rodzicom o co chodzi. PAmiętaj, że to Twoje wesele i Twoje życie. Nie zapanujesz nad zachowaniem rodziców, ale nad swoim możesz i możesz też nie pozwolić sobie popsuć tego dnia. Jeśli Twój tata się upije i będzie robiławantury (nie wiem czy jest skłonny do takich zachowań) to też masz na to wpływ i go wyprosisz. Nie jesteś już małą bezbronną dziewczynką - jesteś dorosłą kobietą.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

20

Odp: Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Oliczka- nie wiem jakie macie tradycje u siebie ale może istnieje możliwość żeby goście przyjechali bezpośrednio do kościoła a później do sali weselnej? Jeśli chodzi o ojca to chyba na Twoim miejscu odbyłaby z nim bardzo poważna rozmowę.Poprosilabym go aby w tym jednym,konkretnym dniu uszanował Twoja prośbę i zachowywał sie przyzwoicie.
Choć sam fakt konieczności odbycia tego typu rozmowy jest przykry sad
Trzymam kciuki aby dzień Waszego ślubu byl taki jak sobie wymarzyłaś

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzice niszczą mi nerwy i psychikę - pomocy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018