Jak wymazać czyjeś słowa z pamięci, które ranią ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak wymazać czyjeś słowa z pamięci, które ranią ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Jak wymazać czyjeś słowa z pamięci, które ranią ?

Do liceum byłam uśmiechniętą, wesołą nastolatką. Byłam pozytywnie nastawiona do poznawania nowych ludzi i nie zrażałam się prawie niczym. Dopiero w 2 klasie zaczęłam przyjaźnić się z A. i moje nastawienie do świata się zmieniło. A. miała strasznie złe zdanie o sobie - mówiła, że jest beznadziejna, zła, zerem, nikt jej nie lubi i ma wrażenie, że jak się pojawia to ludzie ją w myślach oceniają(że jest mrukiem, głupia, nudna), raz zwierzyła mi się, że inni ludzie mówili jej, że wydaje się zarozumiała (kolega z zajęć dodatkowych, babcia mówiła o niej że zachowuje się jakby "miała kij w d"). Chodziła sztywno, z podniesioną głową, starała się wypowiadać jak najbardziej elokwentnie ą i ę.
Chciałam jej jakoś pomóc, żeby nie myślała o sobie negatywnie, chciałam być dobrą przyjaciółką.
Jedynie co mi się nie podobało to jej krytycyzm, potrafiła mówić o koleżance z klasy, która nic jej nie zrobiła, że "śmieje się jak zarzynana świnia" i ją przedrzeźniać potem za plecami oraz krytykować tych, którzy jej zdaniem głupio się zachowali. Albo jak ktoś powiedział coś głupiego/nie zgadzało się z jej światopoglądem to potrafiła to potem komentować, że to było głupie, przybijać facepalm i demonstrować swoją irytacje. Bałam się, że i mnie oceni mnie za głupią.  Jej ton głosu często był arogancki, parskała śmiechem albo negowała coś co wydawało się głupie.
Miała zawsze złą frekwencję, bo przeważnie zasypiała albo mówiła, że to wina jej rodziców, którzy nie chcieli/zasypiali/zapomnieli jej zawozić do szkoły. Pamiętam jak dostała taką samą ocenę z matematyki co ja przy niskiej frekwencji to powiedziała mi "jak to jest, że nie chodzę na zajęcia a mam taką samą ocenę jak ty i to bez korków". Kiedy indziej znowu porównywała się do mnie, że zazdrości mi, bo jestem miła, sympatyczna i potrafię nawiązać szybko kontakt a ona nie, że ma wrażenie, że ludzie jej nie lubią".


Zawsze spóźniała się co najmniej 30 minut na spotkanie nasze, zawsze tłumacząc się, że stało się coś ważnego w domu, że mama nie chciała jej zawieźć jak nie posprząta w domu(ale później jak mieszkałyśmy razem na stancji to przekonałam się, że sama zasypiała na zajęcia na uczelni - notorycznie spóźniała się, spała do 10-11). Tematem naszych rozmów byli w 99% chłopaki, 1% spraw innych. Aż przyzwyczaiłam się do tego tematu o chłopakach skoro gadałyśmy o tym 6 lat!
Ciągle mówiła mi, że nikt jej nie chce, że czuje się jak g(nie chce przeklinać), że prześpi się w wieku 26 lat jak nikogo sobie nie znajdzie, bo to wstyd, że inne laski są w związkach a ona nie. Aż w pewnym momencie sama zaczęłam tak myśleć i nakręcać się razem z nią sad

Mieszkałam na stancji z A. i znajomymi z gimnazjum. Zauważyłam, że zaczęłam się izolować. O ile w liceum na początku starałam podchodzić do ludzi to na studiach się bałam, że mnie nie polubią(czułam się samotnie, czułam pustkę, że może faktycznie inni ludzie też są tak krytyczni co A.? I lepiej nie podpaść?).  Po pół roku zrezygnowałam ze stancji, bo rzuciłam studia(bo okazało się, że to nie moja bajka) i kazali mi szukać współlokatorki do ich mieszkania. Czułam się źle, bo musiałam rezygnować ze studiów a nie miałam planu co dalej. W dodatku jak pakowałam w kuchni garnki, widelce itd  to usłyszałam jak rozmawiają w pokoju o imprezie, że chcą zaprosić kilka osób, ale mi nic nie mówiły(mama to też słyszała bo pomagała mi znosić rzeczy). Czułam się strasznie samotnie. Jak zapisałam się na studium to miałam napady paniki(niedobrze mi się robiło cały czas, nie mogłam uspokoić oddechu i bicia serca, bo czułam stale niebezpieczeństwo). Jak napisała A. to ją przepraszałam, że zrezygnowałam ze stancji. Nie wiem czemu, ale ją ciągle za to przepraszałam, bo czułam się winna. A ona mówiła, że rozumie, ale nie spodziewała się, że rzucę studia. Zapraszała mnie potem na grile, ogniska.
Poszłam na inny kierunek na studiach, gdzie poznałam nową osobę i zaprzyjaźniłyśmy się a potem przedstawiła mnie swoim znajomym. Okazały się bardzo przyjacielskie, pozytywne, uśmiechnięte, otwarte przez co ja się otworzyłam i zaczęłam się swobodnie czuć. Przeszły mi napady paniki, bo czułam się przy nich bezpiecznie, że mnie akceptują, nie krytykują i nie osądzają. Jednocześnie nie chciałam stracić starej przyjaciółki i utrzymywałam z nią kontakt. Ja miałam swoją stancję a A. swoją, więc nie widziałyśmy się za często.
Nadal jej stosunek do chłopaków nie zmienił się. Zmieniło się tylko to, że była na pierwszej randce, drugiej randce i wiedząc, że ja nie mam powodzenia u chłopaków potrafiła mi powiedzieć coś takiego: "lubię jak faceci się mną interesują, bo przynajmniej nie czuje się wtedy jak g(nie chce przeklinać ze względu na regulamin. Zabolało mnie to, że nie liczyła się z moimi uczuciami, że może mnie to zaboleć. Potem mówiła, że "lubię sobie ponarzekać, żeby potem pozytywnie się rozczarować".

Aż pewnego razu poznałam chłopaka, z którym kręciłam. Byłam umówiona z nim w piątek a z A. w sobotę. Tak wyszło, że zasiedziałam się u chłopaka do 4(nie uprawialiśmy seksu) i potem nie miałam już sił widzieć się wieczorem z A. Nie chciała spotkać się u mnie na stancji tylko wyjść na miasto. Zadzwoniła do mnie z pretensjami, wręcz na mnie krzyczała jadowitym głosem, że "jak jej nie lubię to mam od razu powiedzieć od razu, nie musimy się widzieć". Miałam potworne wyrzuty sumienia, bo to był tylko pierwszy raz kiedy tak odmówiłam.
Nie byłam z tym chłopakiem za długo, bo nie wyszło.
W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że chce tylko się ze mną widywać, żeby poznać chłopaka albo tak żeby było jej wygodnie. Albo na miasto albo u niej na stancje. Jak proponowałam u siebie to odmawiała (ale nie miałam z tym problemu).
W 2018 roku poznała na wakacje chłopaka, który miał wtedy 36 lat a ona 22 i chyba są do teraz razem. Odbierałam jej cieszenie się tak, że starała się, żebym poczuła się od niej gorsza. Zaczęła wychwalać jak fajnie mieszkać z chłopakiem, bo jest do kogo się przytulić w nocy i nie czuje się jak g(nie chce przeklinać). Mówiła, że wcześniej szukała na siłę, chciała wychodzić na miasto, żeby kogoś poznać.

Jak do mnie napisał chłopak, który mi się nie spodobał (z pisania i trochę z wyglądu) to powiedziała mi coś takiego: "gdybym patrzyła na wygląd chłopaka to do tej pory byłabym singielką".  Zdziwiła mnie jej radość jak to powiedziała. Śmiała mi się w twarz zarozumiałym głosem.
Jeszcze pochwaliła mi się przez telefon, że zaczęła współżycie z chłopakiem. Ale powiedziała to takim tonem jakby chciała mi coś udowodnić. Tak jakbym była jej wrogiem, że udało jej się coś w życiu a mi nie.  Może ja tak tylko odebrałam?

Nie wytrzymywałam już jej podejścia. Miałam już dość gadania tylko o chłopakach jakby to było najważniejsze w życiu. Chciałam zdystansować się od jej umysłu, bo ciągle jej negatywne myśli siedziały mi w głowie. Odmawiałam spotkań, żeby to wszystko przemyśleć, ale nie dawała mi spokoju na to, bo zaczęła mnie obwiniać, że odrzucam ją dla nowych przyjaciółek. Ja tylko chciałam nabrać zdrowego dystansu.  Nie chciałam nikogo ranić. Umówiłam się z nią na spotkanie, żeby sobie wyjaśnić. Zaczęłam mówić na spokojnie co mnie zabolało w jej zachowaniu a ona mi powiedziała, że kiedyś też była taka wrażliwa, ale życie nauczyło ją, żeby nie być taką.



Przestałam się do niej odzywać, bo czułam się jak gotująca żaba w garnku(jest chyba takie zjawisko psychologiczne), ale czuje się winna, że to z mojej winy to wszystko upadło. Ciągle jej słowa brzmią mi w głowie jak zdarta płyta i nie mogę się od nich uwolnić. Zaczęłam przejmować jej sposób myślenia w stosunku do chłopaków i do samej siebie.  Czuję się gorsza od niej, że nigdy nie współżyłam z chłopakiem, nie miałam takiej relacji z chłopakiem jak ona. Jak widzę sceny erotyczne w filmach/serialach to przełączam, bo przypominają mi się jej słowa("czuję się jak g() gdy nikt się mną nie interesuje, jestem beznadziejna..."). Potrafię się nawet rozpłakać po filmie. Przypomina mi to, że nigdy nie doświadczę miłości, bo nikt mnie nie zechce. Przyznam, że byłam trochę zazdrosna i nie powinnam tego czuć w przyjaźni!! Nie rozumiem dlaczego tak się czułam... Ale moja przyjaciółka ze studiów jak poznała w 2019 chłopaka to nie czułam zazdrości, wspierałam ją, cieszyłam się z jej szczęścia - nie wiem czemu taka diametralna różnica....

Moja przyjaciółka ze studiów jest wyrozumiała, bo nawet jak kilka razy nie mogłam się spotkać z nią z różnych względów a nie zdarzało się za często (pragnęłam wrócić do domu rodzinnego bo tęskniłam to to rozumiała i jak spotkałyśmy się kiedy indziej to nie zmieniło naszych relacji i nie była o to zła, mówiła, że dobrze mi to zrobi), mówiła że przyjaciele są dla niej najważniejsi i potrafiła przyjść do mnie jak mój pierwszy chłopak gdy miałam 20 lat przestał się do mnie odzywać i siedziała ze mną oglądając film do 3 w nocy, żeby polepszyć mi humor. Nie gadamy tylko o chłopakach, ale różnych sprawach co nas interesuje. Śmiejemy się z tych samych rzeczy. Mamy wyznaczone granice jakie tematy nie są dla nas przyjemne(ona boryka się z pewnym problemem i nie lubi o tym mówić za bardzo). Jest między nami równowaga.


Jeśli widzicie coś w moim zachowaniu niestosownego to powiedzcie, spróbuje się zmienić i to naprawić. Może czegoś nie widzę? Przyjmę wszystko na klatę.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Jak wymazać czyjeś słowa z pamięci, które ranią ?

Związalaś się z toksyczną osobą.....wampirem emocjonalnym. Powinnaś już dawno zerwać ta znajomość.
Przestań się z nią kontaktować, myśleć o niej.....wyrzuć z pamięci.

3

Odp: Jak wymazać czyjeś słowa z pamięci, które ranią ?

Nie chodzi o to żeby wymazać jej słowa z pamięci, tylko żeby zrozumieć w jakiej intencji zostały powiedziane i co one znaczą: że masz do czynienia z osobą toksyczną i zawistną. Możesz zerwać tą znajomość i nie musisz się z tego tłumaczyć ani przepraszać. Ładnie piszesz o przyjaciółce ze studiów, tak powinna wyglądać prawdziwa przyjaźń, oparta na wzajemnej życzliwości.

4

Odp: Jak wymazać czyjeś słowa z pamięci, które ranią ?

Oprócz odcięcia się od starej znajomej musisz zmienić swoje nastawienie do siebie. Nie myśl o sobie w negatywny sposób, utwierdzają się w tym że jesteś miła, masz przyjaciół którzy cię akceptują, jesteś silna i odważna ( rezygnacja ze studiów to odważne podejście, rezygnujesz z raz obranej drogi żeby znaleźć tą bardziej ci odpowiadającą). Negatywne myślenie ma coś w sobie że ciężko to przezwyciężyć. Jest jak ruchome piaski, które wciągają coraz głębiej, coraz bardziej. Dlatego trzeba je zmienić najlepiej małymi krokami. Bądź miła dla siebie, nie oceniaj negatywnie siebie, swoich wyborów, zerwij znajomości które są destrukcyjne dla ciebie. Naucz się cieszyć z życia, z małych sukcesów, otaczaj się pozytywnymi ludźmi. Niby tak wiele a z czasem stanie się to naturalne.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak wymazać czyjeś słowa z pamięci, które ranią ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018