czy powinnam zmienić pracę? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » czy powinnam zmienić pracę?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez solanka13 (2020-06-19 20:05:03)

Temat: czy powinnam zmienić pracę?

Cześć,
chciałabym prosić Was o rady w kwestii pracy. W mojej wypowiedzi odniosę się do :

1. Mojego stosunku do pracy
2. Tego jak wg mnie szef się do mnie odnosi
3. Tego jak inni się odnoszą do mnie.
4. Tego jak inni się odnoszą do szefa ( tak, wg mnie to tutaj ważne)

Zacznę od tego,że pod koniec 2018 roku- jakoś pod koniec listopada- poszłam do swojej pierwszej pracy na etat w swoim zawodzie. Wcześniej zwykle pracowałam na studiach i po studiach jako freelancer na umowy śmieciowe. Budowałam  na studiach i po studiach portfolio, jestem osobą kreatywną, mam szerokie zainteresowania- nigdy tego nie ukrywałam. Jednak taka moja 'wszechwiedza' i możliwość posiadania opinii na bardzo bardzo wiele tematów czasem spotykała się z odwrotnym odbiorem mojej osoby -  z arogancją, zazdrością lub zbytnim wścibstem ludzi na około.
To nie jest ważne. Chodzi o to, że ja od zawsze czułam się europejką, nigdy nie przeklinałam tego że żyję w Polsce. Moi rodzice wychowali mnie na otwartą osobę- takie mam wrażenie, to staram się kontynuować sama od przejścia progu dorosłości. W czasie studiów i wielu praktyk i prac studenckich wyjeżdżałam w wiele zakątków Świata i Europy- nawet nie na wakacje ale na warsztaty , projekty etc. NIe mam i nigdy nie miałam tego oporu czy wstydu aby konkurować w mojej profesji z ludźmi z innych krajów, zachodnich, tych 'lepszych bogatszych'. Niestety ta tendencja nadal przoduje w mysleniu moich znajomych - że są gorsi.  Takie myslenie, że  nie jestem gorsza doprowadziły naprawdę do wielu fajnych wyjazdów, konkursów kreatywnych etc. Nigdy też nie uważałam, że jestem najlepsza, ale myslalam zwykle pozytywnie.  Jednak doprowadziło to też do zawiści i zazdrości znajomych ( nawet tych z 'dobrych bogatych rodzin, ktorzy mogą wydawać $ szybko').

Z takim mysleniem i dobrym portfolio i CV  startowałam do wielu biur ( z mojego zawodu) w moim mieście. Zadzwoniło jedno z lepszych. Zatrudnili mnie prawie od razu, byłam tak pewna siebie, stanowcza i zestresowana że wynegocjowałam b. dobrą stawkę na start a także pełen etat od razu. W firmie na początku zachowywałam się swobodnie- byłam miła, jednak zauważyłam, że ludzie unikają mnie. Jest to firma prywatna , 15 osób, stałych pracowników. Były osoby w podobnym wieku do mnie, ale też starsze już z dziećmi, w stałych związkach i te naprawdę stare po 70 roku życia- jako osoby które są bardzo dobrymi fachowcami w zawodzie. I które mogą mnie nauczyć.

Mankamentem początkowym pracy było to, że NIKT mnie nie wprowadził. Dali mi komputer i kazali robić zadania. Oczywiscie na oprogramowaniu, które umiem, ale z nowymi zagadnieniami. Nigdy tego nie uczyłam się wczesniej i na studiach i nie było potrzebne mi w byciu freelancerem. Zauwazylam  że przez 1 pół roku szef był do mnie miły, normalny, ale jak szef był zajęty ja zostałam puszczona samopas. Ludzie nie rozmawiali ze mną, nawet jak przychodziłam do kuchni to albo milkli albo odchodzili specjalnie i odwracali głowy. Raz usłyszałam komentarz od kolegi kiedy podeszłam do niego on zamilkł spojrzał się w okno i powiedział po chwili'" Kiedy Kasia przyjdzie to będzie lepsza atmosfera, więcej się będzie rozmawiało".

Czułam się źle i nieswojo.  Po 3-4 miesiącach z urlopu macierzyńskiego wróciła moja znajoma z liceum, starsza  o kilka lat. Wprowadziła mnie tak jak powinno się wprowadzać nową osobę na samym początku, ale mialam wrażenie, że przez to że mnie wprowadziła chce coś w zamian. Więc zabierała mi telefony , odbierała za mnie, podbierała mi rzeczy, pracę. Robiłam nadal zadania z projektu 'X" który miałam napisany w umowie i do którego oddelegował mnie na samym początku szef ale np Lider projektu ( osoba młodsza ode mnie, mamy dużo wspolnych najomych etc). do tej pory  1, 5 roku - jest do mnie oschły prawie mnie nie zauważa,nie rozmawia ze mną pierwszy.

Zauważyłam niestety po wielu miesiącach , i opowiadaniach tych ludzi, że oni np nigdy tak nie wyjeżdżali jak ja, że są tzw lokalsami, że mają dzieci na głowie - nawet osoby w moim wieku, kredyty- i zaważyłam, że zaczynają mnie odbierać jako taką beztroską dziecinke, która nadal ( w tamtym okresie) mieszkała z rodzicami. Jakbym urwała się z choinki i NIE WIADOMO DLACZEGO zostałam DOPUSZCZONA do tej pracy. Wiele było sytuacji kiedy wiedziałam, że mnie obgadują bo mam super instynkt międzyludzki i te sprawy po 2-3 dniach wychodziły, tzw łapałam osoby na gorącym uczynku etc.

Szef w stosunku do mnie jest miły. To jest jego firma, on kontroluje, ale nie wiem do tej pory dlaczego jak zleca mi zadanie to kiedy obchodzi całe open space do mnie jako jedynej nie podchodzi i nie sprawdza co robię. Nigdy tego nie rozumiałam, nigdy tego nie zrozumiem.
Jeszcze pod koniec zeszłego roku, moja relacja z szefem była w porządku, na przerwach zaczełam z nim rozmawiać normalnie w końcu, bez 'spiny' na tematy sztuki, teatru, kina, wyjazdów, on wiele mi też opowiadał o sobie, o swojej karierze, osoba ponad 70 - letnia tyle samo studiowała co ja, tak samo wczesniej był freelancerem, wolnym kolorowym ptakiem a pozniej osiadł i zalozył firmę. Przez ostatnie miesiące 3-4- do startu pandemii Covid czyli do marca 2020 mialam bardzo dobry kontakt z szefem.

Widzieli to ludzie, szczególnie osoby z projektu X czyli ten Lider i ta kolezanka z liceum z dzieckiem.
Coraz bardziej oddalali mnie od projektu, kiedyLiider robił korektę to sciszał głos,  siadał plecami do mnie miedzy mna a koleznaka tak aby mnie to nie obejmowało- tak aby mi pokazać nie werbalnie, ze on mnie nie chce w tym projekcie, mnie to nie dotyczy. Wiele było sytuacji takich, że nie prosil mniena spotkania jako Lider z instalatorami lub innymi . Ja wiem, ze wszyscy mają wieksze doswiadczenie ode mnie ale od listopada do marca mialam wrażenie, że ten  Lider chce mnie odsunac totalnie od projektu. W lutym czy styczniu kolezanka z lideum miala operacje i poszla na ponad 2 miesiace ( tez w trakcie pandemii) na zwolnienie, wiec z projektem zostalam ja i on. Od stycznia do Marca chodziłam jak w zegarku w pracy, jednak kiedy szef wychodził i np zostawałam z Liderem i kims innym atmosfera zawsze się luzowała, każdy żartował, był miły, smial sie. Jedyną osobą ktora zupelnie nie reagowała na moje zarty albo zawsze mnie ścinała, przeszkadzała lub wywalała białka oczami jakbym była nikim i co bym tu robiła ( takie patrzenie z ironią i z pobłażaniem) był ten Lider. Przed pandemią kilka razy się z takim zachowaniem spotkałam, ciesze się tylko, że nie prychnąl na mój widok.

Kiedy wybuchła pandemia, jako jedna z 2 osob wzielam komputer z pracy do domu- bo nie zgadzam sie na pracę na moim osobistym komputerze, poza tym każdy pracodawca ma obowiązek dać taką mozliwosć pracownikom. Oczywiscie zostałam wysmiana przez Lidera na osobnosci, dlaczego biore komputer z pracy, co to ja nie mam wlasnego laptopa przecież moge na piratach pracować etc. No wlasnie nie smile Ja wole zabrać wielki komputer z pracy do domu transportem moim za moje pieniądze, ale miec spokój niż pracować nielegalnie. Inni oczywiscie się zgodzili na pracę na własnym sprzęcie oprocz 1 sooby i mnie.

W trakcie panemii mialam za zadanie skonczyc zadnie Z z projektu X z Liderem. Jednak robiłam cos takiego 1 raz i nie byłam pewna tego co robię i dostawałam od niego bardzo kąsliwe emaile na skrzynkę z pracy do ktorej ma dostep dział IT czyli syn szefa. Czyli Lider chcial aby szef dowiedzial się przez email że jestem niekompetentna. Nie tylko ja popełniałam błędy ale tez inni ale jakos zawsze mnie się obrywa. Zawsze starałam się odpisywa ckulturalnie i normalnie tak jakby nigdy nic, zawsze miałam coś do powiedzenia i argument na swoją obronę bo taka była prawda.

Dostałam w połowie kwietnia bardzo kąsliwego emaila, po ktorym definitywnie zmieniłam zdanie na 100% negatywne o tym Liderze i o jego PYSZE I WIELKIM EGO ( naprawdę, to co on pisał i jak SIEBIE Opisywał w emailu było bardzo złe. Tak się nie powinno pisać do pracownika. Zastanawiam się czy nie był to taki cichy oddolny mobbing). PO tym emailu, usunęłam go i zablokowałam na kanałach prywatnych na social media, odczekałam jeszcze kilka tygodni robiac inne zadania oczywiscie koncząc to co on mi zadał i wrocilam do biura.
Szef spytal sie wczesniej kazdego czy chce wrocic, ja od razu postanowilam wrocic, oddac komputer i zmienić miejsce siedzenia i komputer na lepszy .

W pracy do tej pory jest tylko kilka osob , ten Lider przychodzi na 2 polowe dnia. Nie odpowiada mi na CZESC, nawet nic, odwraca sie ode mnie, nie zauwaza mnie nawet jak stoimy w grupce i tak WYPADA.. Mozliwe ze ktos o mnie znowu cos nagadal. nie wiem o co chodzi. KIlka dni temu z moim innym kolegą z innego projektu bylismy w sklepie i jakby przestrzegał mnie przed ludźmi ogolnie w pracy, że są dwulicowi każdy sobie etc, ze nawet najbliższy ktos w pracy okaże się szują. Ja oczywiscie podziekowalam. WIem o tym ze studiów, nic nikomu nie mówię. Dopiero pytana odpowiadam, nie pytana się nie odzywam. A jesli mówię pierwsza to o projekcie, naszym zawodzie lub pogodzie smile smile smile

Lider jest osobą bardzo o wielkim ego, on 'siedzi' jak panicz na tronie w pracy i kazdy zawsze do niego podchodzi. Jeszcze gdy pracowalismy zdalnie wiele razy zwracał sie do starszych osób bardzo nieprzyjemnie. Np na Skype szef mówił, że Pani Zosia od technicznych rzeczy chce sie z Liderem skontaktować w sprawie projektu X, i zeby Lider się z nia skontaktował bo ona teraz nie ma dostepu do internetu. A Lider mówi 'niech Pani ZOsia w takim razie sie ze mną NAJPIERW' skontaktuje.- tak jakby uważal się za lepszego, i nie zwracał uwagi ze np Pani Zosia ma 70 lat i moze nie umieć ogarnąć intenretu.
Dodatkowo Lider jest bardzo spieta osoba, nawet bardziej niż szef, jego emaile były niestety bardzo niefajne w stosunku do mnie, ale ja nie mam zamiaru robić dramatu i kłócić się bo on nie jest prezesem, szefem tylko liderem projektu. SZef w lutym powiedział mi, że w pazdzierniku 2020 chciałby abym przeszła na umowę na czas nieokreslony i chce zebym tu pracowała i sie uczyła i robiła dalsze kroki w karierze. Ja tez. I zastanawiam się czy jesli dowiedza sie o tym inni ludzie to czy na mnie bedzie wiekszy hejt czy nie?

Przestałam mowić o sobie, o moich podrozach, konkursach etc, bo widze ze Ci ludzie po 1. uwazają takie wyjazdy za strate czasu, po 2. mają dzieci i kredyt do splacenia, po 3. są typowymi osobami, które narzekają, po 4. niektórzy nawet Ci bez dzieci, nie chcą zmieic tej sytuacji. I teraz nie wiem jak mam sie odniesc do calej atmosfery w mojej pracy.
Zeby byla jasnosc, nie przyszlam do pracy i nie zaczelam sie wychwalac wyjazdami, mieszkaniem za granica itp. Zawsze uwazam, że nalezy informacje dozować, nie odkrywać całej d**py od razu, albo w ogóle. WIęc ja niepytana nie mowie o sobie ogromnych ilości i ogólnie nie musze wiedzieć intymnych prywatnych spraw innych ludzi.

Inni lubią na przerwach w kuchni siedzieć i narzekac na wszytsko a pozniej siedzą i robią nadgodziny. A kiedy ja proponuję jakies rozwiązanie, ktore jest dla mnie normalne mam wrazenie, ze uwazają mnie za niewinną dziewczynkę, która nie zna 'zycia' i ktora nigdy nie doswiadczyła 'problemów życiwych'. Tylko ze to nie jest tak , że kazdy musi miec ten problem. smile

Bardzo się zamknęłam w tej pracy , mialam ogromne problemy społeczne w całym 2019 roku poza pracą. Ja byłam tak zestresowana, że ktoć cos wymysli i nakabluje nieprawdę szefowi że ze stresu wyleciały mi 2 zęby. To prawda jest niestety. Covid i ta 3 miesieczna przerwa wpłynely na mnie bądź, co bądź dośc dobrze,jestem o wiele pewiejsza siebie i zawuazylam ,ze od poczatku czerwca kiedy chodze do biura rozmawiam z każdym normalnie bez stresu. Oczywiscie nie o wszystkim ale jestem pewniejsza siebie i tak jakby ja przewodzę. Zmienialm miejsce, mam swoj telefon, mam swoj kąt i nikt nie odbierze i nie podbierze mi telefonu albo pracy. Nie wiem czym to było spowodowane.
Ja przez kilka 1szych miesiecy w pracy byłam jakby bardzo zastraszona nieprzychylnoscią ludzi, nie wiedzialam jak sie zachowac, co mowic, o czym mówić jesli nikt do mnie 1szy nie wyciagnie ręki. Ja myslalam, ze oni mnie nienawidzą. Nie wiem dlaczego nikt oprocz szefa ( który i tak siedzi u siebie i mało go widać bo jest zajęty) nie podszedł albo kiedy ja podchodzilam to mnie ignorowali, odchodzili, odwracali się plecami lub olewali mnie. NIe wiem dlaczego tak jest.

Moze uważali że jestem idiotką? ALbo bali się mnie jako jednostki nieznanej, nowej, która moze zburzyc im zbudowaną i juz stabilną strukturę w biurze? A moze zazdroscili mi tych wyjazdów, bycia otwartą, europejską osobą? Rozmawialam o tym z wieloma znajomymi ( ktorzy mi jeszcze troche zostali z innych miast i z zagranicy) Każdy mi pwoiedzial, ze cos było na rzeczy, że cos jest nie tak i ze jesli chcę to moge zrezygnować lub ciągnac to aby nie stracic pracy. O którą teraz jest i niestety bedzie przez COVID coraz trudniej.
Co sądzicie o tej sytuacji? Ja opisałam siebie tak na poczatku bo uważam, ze jest to prawda i nigdy nawet po studiach w czasie pracy w inncyh miejscach czy bedac freelancerem nie czulam się tak 'ucisniona', 'przestraszona czasem nawet ' jak w tej pracy. Nigdy tego nie rozumiałam.

ALE zauwazylam ostatnio, na początku czerwca że jesli ja jestem miła, mowie, o dupie Maryni i ja PIERWSZA WYCHODZĘ Z INICJATYWĄ I USMIECHEM to kazdy mi odpowie. I zastanawiam się czy oni tego nie oczekiwali ode mnie od początku. Zebym ja ich poznała ze sobą. Tylko ze ja czekałam na ich krok bo uwazałam ze taka jest kolej rzeczy. Poza tym tylko ten LIDER ma ze mną wspolnych znajomych, innych w ogole nigdy nigdzie nie widziałam i nie znałam wczesniej. Co sądzicie o tym?

Prawdopodobnie pozną jesienią konczy mi się 2 umowa i bede miec rozmowe z szefem. Na początek lipca jest do skonczenia projekt wlasnie który robię z Panią Zosią o ktorej wspominałam. Jest to dodatkowa rzecz do Projektu X który robi Lider. I problem jest taki, ze teraz nawet jak Lider przychodzi po południu to tak jakby 'czekał' i ' kazał kazdemu przychodzić' bo jesli ktos ma pytanie to on sam nie podejdzie. Tak samo jak pisałam wczesniej o jego komentarzu dot Pani ZOsi i internetu . Kiedyś byla tez sytuacja, ze chodził poł roku do inwestora na spotkania ale szef kazał mu z każdego spotkania przychodzić i zdawać relacje, dokumentację dla każdego. I zawsze trzeba było go kilka razy prosić bo on sam nie wyszedł z inicjatywą ( mimo ze szef go prosil i szef chce to robic zespołowo) aby pokazać grupie dokumenty od inwestora czy zdjęcia. To dla mnie było troche ponizej krytyki, bo trzeba bylo go 'prosić' wiele razy , a także osoby starsze od niego 1.5-2 razy stawały czasem nad nim 15 - 30 min i go prosiły tak jakby był Bogiem.

Jednak on ma wieksze doswiadczenie niż ja w tym biurze, zna zasady, ogarnia sprawy i jest bardzo dokładny. Więc jesli chodzi o te aspekty techniczne nie mozna nic mu zarzucić jednak tez się czasem myli. ALe nie rozumiem jego wielkiego EGO i napuszonej osobowosci i białek oczu w stosunku do mnie. Szczerze, to nigdy tego nie zapomnę. Przesiadłam się i lepiej się czuję.

Co sądzicie? Proszę o dyskusję smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czy powinnam zmienić pracę?

Nie jesteś jak reszta zespołu. Nie jęczysz z nimi, może odebrali Cię jako arogancką. Ciężko stwierdzić, ale z tym w polskiej firmie nie wygrasz. Musisz być jak inni i basta.

3

Odp: czy powinnam zmienić pracę?

W każdej grupie ludzi trzeba trochę być konformistą. Może niekoniecznie zaraz być identycznym, ale znaleźć swoje miejsce w grupie. Unikanie na poczatku luźnych tematów było błędem. Wchodzisz w grupę ludzi i to ty musisz się do niej wpasować, więc albo gadasz o tym o czym oni gadają, albo będziesz dziwadlem. Nie musisz zaraz opowiadać o swoim życiu osobistym, ale trochę uchylić gardę trzeba.
Jeśli masz problem z trzema, czy czterema osobami z piętnastu, to na rocznej rozmowie z szefem poruszył tym ten temat. Nie mowilbym o liderze źle, ale wspomniał, że masz problem z porozumieniem. Może przeniesie cię do innego projektu i będzie ok. Jak nie, to pomyslałbym o zmianie swojego postępowania i firmy, bo po dwóch latach konfliktu trudno ci będzie nawiązać z kolegami dobre stosunki. Wprawdzie może być tak, że wszyscy w firmie są konfliktowi, ale raczej jak wszyscy się dogadują, a ty jedna nie, to problem jest w tobie, a nie w nich.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

4

Odp: czy powinnam zmienić pracę?
lisseo napisał/a:

Nie jesteś jak reszta zespołu. Nie jęczysz z nimi, może odebrali Cię jako arogancką. Ciężko stwierdzić, ale z tym w polskiej firmie nie wygrasz. Musisz być jak inni i basta.

wlasnie tak sie zastanawiałam, że moze ja jako 'niesmia;a' na poczatku i małomówna odebrana zostalam jako [pyszna' i wywyzszająca się? tego nie wiem. wiem, ze teraz po pandemii kiedy chodzi 1/3 biura ODPUKAC W NIEMALOWANE jest okej i się ciesze smile

Lagrange napisał/a:

W każdej grupie ludzi trzeba trochę być konformistą. Może niekoniecznie zaraz być identycznym, ale znaleźć swoje miejsce w grupie. Unikanie na poczatku luźnych tematów było błędem. Wchodzisz w grupę ludzi i to ty musisz się do niej wpasować, więc albo gadasz o tym o czym oni gadają, albo będziesz dziwadlem. Nie musisz zaraz opowiadać o swoim życiu osobistym, ale trochę uchylić gardę trzeba.
Jeśli masz problem z trzema, czy czterema osobami z piętnastu, to na rocznej rozmowie z szefem poruszył tym ten temat. Nie mowilbym o liderze źle, ale wspomniał, że masz problem z porozumieniem. Może przeniesie cię do innego projektu i będzie ok. Jak nie, to pomyslałbym o zmianie swojego postępowania i firmy, bo po dwóch latach konfliktu trudno ci będzie nawiązać z kolegami dobre stosunki. Wprawdzie może być tak, że wszyscy w firmie są konfliktowi, ale raczej jak wszyscy się dogadują, a ty jedna nie, to problem jest w tobie, a nie w nich.


wlasnie chodzi o to,że mialam wrażenie ze oni nie chcą mnie sluchać. nie robilam tak jak DZIECKO, że podchodziłam sama cicha i jakaś niedojda, miękka do grupy a oni nic, tylko raczej zawsze coś powiedziałam. tylko, że mowilam ogolnikowo na takie tematy SMALL TALKU. Oni znajac się bardzo dlugo w pracy- min 3-4 lata,a niektorzy nawet ze studiów z innych roczników niż ja - nawet osoby w moim wieku-  zawsze rozmawiały ze sobą na tematy dosc prywatne i glebokie. mowili o swoich dzieciach i pieluchach etc. mialam wrazenei, ze tam w ogole nie pasuję. wsrod znajomych moich zawsze czy to w poprzednich pracach, na stażach  rozmawialam zwykle na tematy podobne do moich na tym samym etapie życia. tutaj gdzie osoby sa tez w moim wieku sa jakby 'starsze, doroslejsze' i mialam ciagle wrazenie, ze oni mnie oceniają , traktując jak taką dziewuszkę niewinną co nie ma zycia bo coś tam. a to nieprawda... nie wiem, nie rozumiałam tego w ogole bo ja naprawdę się starałam na początku i coraz wieksza mialam blokade, taka jakby bankę, ktorej nie moglam zbic. dopiero teraz po prawie 1.5 roku widze, ze nawet ci mlodsi ze mną sami rozmawiają... Nie wiem, moze to byl TEST i ja go przeszlam? Tylko, szkoda bo ja jestem osoba, ktora tak ostro nigdy nie testuje, zawsze uwazalam, ze testowac moze szef. WYszlam z zalozenia, ze jesli ludzie z pracy mnie nie lubia to mam to gdzies, robie swoje i ze szef jedynie ma prawo mnie zwolnic lub dac awans. I tak przez dluzszy czas funkcjonowalam. Nie chodzilo mi nawet o jakies przyjaznie, kolezenstwa czy rozmowy na tematy prywatne ale o normalne rozmowy small talk- oni odwracali ode mnie glowe, ignorowali mni ena początku jak w jakiś amerykanskich filmach o licealistach... ale juz jest lepiej tylko, ze szkoda ze z tym sie spotkałam. nie chodzi mi o to, ze jest mi przykro bo nie mam pieluchy i nie jestem miękką osobą , ale szkoda ze musialam tego doswiadczyc w moim kraju, w moim rodzinnym mieście. szczerze, to nawet za granica nigdy takiego zablokowania etc nie miałam, ludzie bardziej życzliwi etc . nie wiem do tej pory to dla mnie jest enigma, ale tak jak napisalam. obecnie jest lepiej, na rzie 1/4 biura pracuje dogaduje sie z kazdym. szef miły etc.

5

Odp: czy powinnam zmienić pracę?

Ja Ci powiem ze swojej strony. Pracowałem w jednej firmie prawie 4 lata. Miałem zespół 3-4 osobowy na równorzędnych stanowiskach. Tworzyliśmy niejako rodzine, bo bardzo dobrze sie rozumieliśmy. Jak zmieniłem pracę od maja, do tej pory mamy częste kontakty, nasze żony się znają a nawet czasem gdzieś wspólnie wychodzimy.
Po zmianie pracy miałem podobne nadzieje, też zespół kilka osób. Natomiast zostałem bardzo chłodno przyjęty ze względu na to, że nie zgadzałem się na pewne rzeczy i głośno o tym mówiłem, bo inne były ustalenia na rozmowie kwalifikacyjnej. Czułem, że nie dogadam się z tymi ludźmi i wyczuwałem sztuczną sympatię do mnie a za plecami obrabiali mi zadek. Doszło do tego stopnia, że jedna z tych osób (ma taktykę robienia kariery palcem w d*** bez wazeliny) donosiła na mnie do dyrektora i dorabiała fakty do tego stopnia, że niby szukam pracy. Skutkiem tego, nie przedłużyli ze mną umowy na okres próbny. Co prawda wiele o sobie nie mówiłem ale trochę się otworzyłem i pewne rzeczy zostały wykorzystane przeciwko mnie. Wnioski wyciągnąłem i niestety przez pierwsze pół roku rok nie ma co za bardzo się otwierać. No i bacznie obserwować czyny ludzi a nie słowa. Dobrze też tworzyć sobie siatkę kontaktów w takiej firmie bo bardzo często ktoś Cie obgada i jak z kimś dobrze żyjesz to do Ciebie to dotrze. Wtedy wiesz już kto jest szuja.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » czy powinnam zmienić pracę?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018