Porażka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

1 Ostatnio edytowany przez lena_35 (2020-05-29 19:54:13)

Temat: Porażka

Jak pogodzić się z tym, że w każdej sferze życia odnosi się porażki? Po skończonych studiach nie mogę znaleźć pracy. Niedawno skończyłam staż ale mimo wysłanych kilkuset cv telefon milczy. Nie mam żadnych znajomych czy chłopaka, bo jestem bardzo zakompleksiona i nieśmiała. Jeżeli chodzi o chłopaka to boję się trafię na alkoholika przez którego zmarnuje sobie życie i będę od niego zależna.
Wstydzę się swojego ciała z bliznami oraz wzrostu. Wiem, że powinnam wstydzić się tego jakim jestem nieudacznikiem. Niczego nie osiągnęłam. Ludzie w moim wieku radzą sobie znacznie lepiej. Na studiach pracowałam dorywczo i uczyłam się. Nigdy nie miałam poprawek. Nie lubię swojego wyglądu. Mimo treningów dalej nie podoba mi się moje ciało. Czuję się głupia. Moim największym marzeniem od zawsze było to żeby ludzie mi zazdrościli. Chciałabym zawsze najlepsza ale niestety nie byłam taka zdolna. Chciałam osiągnąć sukces a wróciłam do mieszkania z ojcem alkoholikiem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Porażka

Smutny tekst, smutniejszym tym bardziej, że nie tylko nie zauważasz niewątpliwych swych zalet, ale i deprecjonujesz osiągnięcia.


Jak pogodzić się? Pójść na terapię dla Dorosłych Dzieci Alkoholików.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Porażka
lena_35 napisał/a:

Jak pogodzić się z tym, że w każdej sferze życia odnosi się porażki? Po skończonych studiach nie mogę znaleźć pracy. Niedawno skończyłam staż ale mimo wysłanych kilkuset cv telefon milczy. Nie mam żadnych znajomych czy chłopaka, bo jestem bardzo zakompleksiona i nieśmiała. Jeżeli chodzi o chłopaka to boję się trafię na alkoholika przez którego zmarnuje sobie życie i będę od niego zależna.
Wstydzę się swojego ciała z bliznami oraz wzrostu. Wiem, że powinnam wstydzić się tego jakim jestem nieudacznikiem. Niczego nie osiągnęłam. Ludzie w moim wieku radzą sobie znacznie lepiej. Na studiach pracowałam dorywczo i uczyłam się. Nigdy nie miałam poprawek. Nie lubię swojego wyglądu. Mimo treningów dalej nie podoba mi się moje ciało. Czuję się głupia. Moim największym marzeniem od zawsze było to żeby ludzie mi zazdrościli. Chciałabym zawsze najlepsza ale niestety nie byłam taka zdolna. Chciałam osiągnąć sukces a wróciłam do mieszkania z ojcem alkoholikiem.

Słońce to co teraz czujesz do siebie, to tak naprawdę tresura, którą ci wpojono. Mówisz o sobie to co słyszałaś od swojego otoczenia, czujesz do siebie to co przekazywało ci twoje otoczenie, boisz się wszystkiego czym straszyło cię twoje otoczenie . Tak jak napisała ci Wielokropek pomóż sobie terapią dla DDA. Mam nadzieję, że otworzy ci ona oczy i spojrzysz na siebie z dobrocią i zobaczysz jak wiele jesteś warta. Jak to mówi Ewelina Stępnicka jesteś cudem do odkrycia, a nie problemem do naprawienia.

4

Odp: Porażka
Wielokropek napisał/a:

Smutny tekst, smutniejszym tym bardziej, że nie tylko nie zauważasz niewątpliwych swych zalet, ale i deprecjonujesz osiągnięcia.


Jak pogodzić się? Pójść na terapię dla Dorosłych Dzieci Alkoholików.

Gdybym miała jakieś osiągnięcia to nie siedziałabym teraz w domu i nie płakała. Nie mogę znaleźć żadnej pracy a co dopiero takiej, którą chciałabym. Żałuję wyboru kierunku studiów. Wybrałam taki,  bo bałam się, że na innym sobie nie poradzę. Z perspektywy czasu chyba go nie lubiłam. Na nowe studia mnie nie stać. Wstydzę się też, że nie potrafiłam dogadać się z współlokatorkami w akademiku, bo one chciały imprez i zabawy a ja ciszy i nauki. Nie piję i nie palę to też pewnie wydawało im się dziwne. Przez dużo znajomości przepłakałam wiele czasu. Często poznawałam dziewczyny, które udawały miłe a tak na prawdę mną manipulowały. Wstydzę się tego, że mogłam polepszyć swoje życie a tylko płakałam i użalałam się nad sobą. Teraz jest gorzej, bo wyprowadzkę ciężko i nie wiem czy poradziłabym sobie gdzieś. Jak pewnie wszyscy zauważyli jestem bardzo dziecinna.

5

Odp: Porażka

Skończyłaś studia.
Studiując pracowałaś.
Zdałaś wszystkie egzaminy za pierwszym podejściem.
Trenujesz.

Pewnie masz jeszcze inne osiągnięcia, ale ich nie dostrzegasz, nie doceniasz. Czyżby dlatego, że kłócą się one z etykietą "nieudacznicy"? A może dlatego, że osiągniecie czy sukces to dla Ciebie słowa pisane dużą literą?

Daj sobie szansę, idź na terapię

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

6

Odp: Porażka
Wielokropek napisał/a:

Skończyłaś studia.
Studiując pracowałaś.
Zdałaś wszystkie egzaminy za pierwszym podejściem.
Trenujesz.

Pewnie masz jeszcze inne osiągnięcia, ale ich nie dostrzegasz, nie doceniasz. Czyżby dlatego, że kłócą się one z etykietą "nieudacznicy"? A może dlatego, że osiągniecie czy sukces to dla Ciebie słowa pisane dużą literą?

Daj sobie szansę, idź na terapię

Dzisiaj pokłóciłam się z bratem o to, że wszystko robi z łaską i komentuje. Powiedziałam mu żeby znalazł sobie żona i niech ona mu usługuje. On odpowiedział zobaczymy jak Ty znajdziesz męża. Pewnie ma rację, że nie znajdę. Jestem bardzo niska i brzydka. Ohydna i wstrętna. Charakteru też nie mam fajnego. Moim największym marzeniem jest w końcu znaleźć pracę. Dziękuję za odzew i miłe słowa skierowane w moją stronę.

7

Odp: Porażka

Jeżeli chodzi o pracę na studiach i robienie praktyk to chyba za mało się starałam, bo ciągle mówią, że mam za małe doświadczenie.

8

Odp: Porażka

Wybacz, ale dla mnie to użalanie się nad sobą.
Sama wiem, że nie miałam w życiu łatwi i myślisz, że siedziałam w domu i płakałam? NIE! Chociaż miałam też ciężkie i to bardzo momenty.
Rzeczy takie jak ojciec alkoholik, wygląd czy blizny to tylko wymówki.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

9

Odp: Porażka
Izzie_Stevens napisał/a:

Wybacz, ale dla mnie to użalanie się nad sobą.
Sama wiem, że nie miałam w życiu łatwi i myślisz, że siedziałam w domu i płakałam? NIE! Chociaż miałam też ciężkie i to bardzo momenty.
Rzeczy takie jak ojciec alkoholik, wygląd czy blizny to tylko wymówki.

Dzięki za odpowiedź. Masz pomysł jak się zmienić? Co zrobić jeżeli blizny i wzrost są wyśmiewane?Operacja usunięcia jest bardzo droga i może nie dać efektu Proszę nie śmiej się że mnie. Ojciec mówi, że jestem gównem i że dobrze, że jestem poparzona. . Ma nadzieję, że zdechnę. Przepraszam jeśli się nad sobą użalam.

10

Odp: Porażka

Czy da radę zmienić zachowanie żeby ludzie nie wyczuwali, że jestem szarą myszką i boję się ich? To byłoby pomocne jeżeli chodzi o życie i rozmowy kwalifikacyjne.

11

Odp: Porażka
lena_35 napisał/a:

Czy da radę zmienić zachowanie żeby ludzie nie wyczuwali, że jestem szarą myszką i boję się ich? To byłoby pomocne jeżeli chodzi o życie i rozmowy kwalifikacyjne.

Da się ale to zależy tylko od Ciebie. I nie zachowanie ale postrzeganie samej siebie. Dopóki będziesz siebie widziała jako ochydną i szarą myszką dopóty takze otoczenie bedzie Cię taką widziało.
Przeszłam dwa razy w moim życiu taką metamorfozę - za każdym razem było to tylko świadome wyjście z depresji, nie wiązało się z żadną operacją, zmianą wygladu, czy też innym cudem. A dostrzegli to wszyscy - własnie pewnosć siebie, moc, pozytywne nastawienie, uśmiech. Uwierz mi że teraz idę ulicą i się uśmiecham a ludzie uśmiechają się do mnie. Ale to ja się zmieniłam, zmieniłam swoje postrzeganie siebie, ludzie zostali tacy sami. Więc przestań biadolić tylko weź się za siebie - polecam terapię profesjonalną.

12

Odp: Porażka

Generalnie to przestać się użalać nad sobą i dokonywać jakiegoś samobiczowania..

Przede wszystkim nie patrzeć na innych i przestać się przejmować tak bardzo cudzymi sukcesami. Uwierzyć w siebie, a przede wszystkim w to, że nie wszystko przychodzi od razu i szybko. Do tego pozbyć się tego, zupełnie chorego moim zdaniem przeświadczenia, że inni mają mi zazdrościć. Dla kogo żyjemy na tym świecie? Dla innych, żeby podziwiali i wychwalali, czy przede wszystkim dla siebie, aby się czuć świetnie ze sobą i z tego co sami robimy? Nasze życie i nasze przyjemności maja cieszyć NAS  a nie innych! smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

13 Ostatnio edytowany przez lena_35 (2020-05-30 15:50:49)

Odp: Porażka
bagienni_k napisał/a:

Generalnie to przestać się użalać nad sobą i dokonywać jakiegoś samobiczowania..

Przede wszystkim nie patrzeć na innych i przestać się przejmować tak bardzo cudzymi sukcesami. Uwierzyć w siebie, a przede wszystkim w to, że nie wszystko przychodzi od razu i szybko. Do tego pozbyć się tego, zupełnie chorego moim zdaniem przeświadczenia, że inni mają mi zazdrościć. Dla kogo żyjemy na tym świecie? Dla innych, żeby podziwiali i wychwalali, czy przede wszystkim dla siebie, aby się czuć świetnie ze sobą i z tego co sami robimy? Nasze życie i nasze przyjemności maja cieszyć NAS  a nie innych! smile

Jeżeli chodzi o zazdrość to chodziło mi o to żeby trochę utrzeć nosa tym, którzy mówili, że nic nie osiągnę. Albo jak koleżanki pytają czy w końcu w czymś w życiu wybiłam czy rozwinęłam. Jedna dziewczyna z mojego kierunku powiedziała, że przyjdzie się że mnie pośmiać jak będę kasjerką albo sprzątaczką. Ona sama jest na doktoracie i jak się domyślacie jest bardzo mądra. Sama przez rok pracowałam w sklepie i powiedziała, że po studiach też pewnie tam zostanę. Kiedyś w dzieciństwie jak innym dzieciom nie pozwalano się że mną bawić, bo mam ojca pijaka to trochę mnie to bolało ale mówiłam, że takie słowa świadczą o ich rodzicach ale nie o mnie.

14

Odp: Porażka

Właśnie o to w tym wszystkim chodzi, aby nie przejmować się tym, że ktoś coś tam o nas gada, plotki rozsiewa czy nam docina. Tym bardziej jeszcze pielęgnowania w sobie jakiś zawiści czy chęci odegrania się. Może pomyśl, czy cokolwiek sprawia( lub sprawiało) CI przyjemność w życiu? Masz chociaż jakiegoś bliskiego znajomego, któremu się możesz zwierzyć? Jeśli nie, to może będzie potrzebna pomoc psychologiczna..
W każdym razie głowa do góry! smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

15

Odp: Porażka
bagienni_k napisał/a:

Właśnie o to w tym wszystkim chodzi, aby nie przejmować się tym, że ktoś coś tam o nas gada, plotki rozsiewa czy nam docina. Tym bardziej jeszcze pielęgnowania w sobie jakiś zawiści czy chęci odegrania się. Może pomyśl, czy cokolwiek sprawia( lub sprawiało) CI przyjemność w życiu? Masz chociaż jakiegoś bliskiego znajomego, któremu się możesz zwierzyć? Jeśli nie, to może będzie potrzebna pomoc psychologiczna..
W każdym razie głowa do góry! smile

Rozumiem. Nie mam żadnego znajomego. Trochę się boję za co będę żyć, bo ciągle nie mogę znaleźć pracy. Staram się nie załamywać.

16

Odp: Porażka
lena_35 napisał/a:
Izzie_Stevens napisał/a:

Wybacz, ale dla mnie to użalanie się nad sobą.
Sama wiem, że nie miałam w życiu łatwi i myślisz, że siedziałam w domu i płakałam? NIE! Chociaż miałam też ciężkie i to bardzo momenty.
Rzeczy takie jak ojciec alkoholik, wygląd czy blizny to tylko wymówki.

Dzięki za odpowiedź. Masz pomysł jak się zmienić? Co zrobić jeżeli blizny i wzrost są wyśmiewane?Operacja usunięcia jest bardzo droga i może nie dać efektu Proszę nie śmiej się że mnie. Ojciec mówi, że jestem gównem i że dobrze, że jestem poparzona. . Ma nadzieję, że zdechnę. Przepraszam jeśli się nad sobą użalam.

Wiesz co sama jestem bardzo niska i przez ok 15 lat ciężko chorowałam więc dość często bywałam w szpitalach. Przez to miałam mało znajomych nawet tych ze szkoły bo byłam uważana za osobę specjalnej troski a wiemy jak dzieci potrafią być brutalne. Mój ojciec też pił, była u nas bieda i myślisz że ja sama też zyję w biedzie, pije i unikam ludzi? Nie. Poszukałam to na co zasługuje, wzięłam swoje życie w garść i to co mam zawdzięczam głównie sobie i swojej ciężkiej pracy. Oczywiście szczęście też się liczy, ale sama skończyłam studia jakie skończyłam i nie narzekam że są beznadziejne, to była moja świadoma decyzja. Postanowiłam jak najwięcej z nich wynieść a jeszcze więcej z nauki którą uskuteczniałam w domu jako hobby. Sama przez 2 lata po studiach nie mogłam znaleść pracy, nawet tych mniej ambitnych o jakiej człowiek po studiach marzy. Moją pierwszą praca był staż za niecałe 1000zł, czyli groszę pracując na produkcji w ciężkich warunkach i na 3 zmianach.
Też słyszałam od kilku osób, że się do tego czy tamtego nie nadaje. Jestem ambitna i cholernie uparta i postanowiłam pokazać tym osobom, że wręcz przeciwnie-mogę znacznie więcej niż oni myślą. I tak się dzieje do dziś.
Może napisałam to zbyt brutalnie ale już kilka osób napisało ci, żebyś przestała się nad sobą uzalać i wzięła swoje życie w garść, bo tylko od ciebie zależy jak się ono potoczy.
Przykro mi z powodu ojca, mam niestety beznadziejny przypadek, ale czy to tylko twój ojciec jest tutaj problemem?

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

17

Odp: Porażka
Izzie_Stevens napisał/a:
lena_35 napisał/a:
Izzie_Stevens napisał/a:

Wybacz, ale dla mnie to użalanie się nad sobą.
Sama wiem, że nie miałam w życiu łatwi i myślisz, że siedziałam w domu i płakałam? NIE! Chociaż miałam też ciężkie i to bardzo momenty.
Rzeczy takie jak ojciec alkoholik, wygląd czy blizny to tylko wymówki.

Dzięki za odpowiedź. Masz pomysł jak się zmienić? Co zrobić jeżeli blizny i wzrost są wyśmiewane?Operacja usunięcia jest bardzo droga i może nie dać efektu Proszę nie śmiej się że mnie. Ojciec mówi, że jestem gównem i że dobrze, że jestem poparzona. . Ma nadzieję, że zdechnę. Przepraszam jeśli się nad sobą użalam.

Wiesz co sama jestem bardzo niska i przez ok 15 lat ciężko chorowałam więc dość często bywałam w szpitalach. Przez to miałam mało znajomych nawet tych ze szkoły bo byłam uważana za osobę specjalnej troski a wiemy jak dzieci potrafią być brutalne. Mój ojciec też pił, była u nas bieda i myślisz że ja sama też zyję w biedzie, pije i unikam ludzi? Nie. Poszukałam to na co zasługuje, wzięłam swoje życie w garść i to co mam zawdzięczam głównie sobie i swojej ciężkiej pracy. Oczywiście szczęście też się liczy, ale sama skończyłam studia jakie skończyłam i nie narzekam że są beznadziejne, to była moja świadoma decyzja. Postanowiłam jak najwięcej z nich wynieść a jeszcze więcej z nauki którą uskuteczniałam w domu jako hobby. Sama przez 2 lata po studiach nie mogłam znaleść pracy, nawet tych mniej ambitnych o jakiej człowiek po studiach marzy. Moją pierwszą praca był staż za niecałe 1000zł, czyli groszę pracując na produkcji w ciężkich warunkach i na 3 zmianach.
Też słyszałam od kilku osób, że się do tego czy tamtego nie nadaje. Jestem ambitna i cholernie uparta i postanowiłam pokazać tym osobom, że wręcz przeciwnie-mogę znacznie więcej niż oni myślą. I tak się dzieje do dziś.
Może napisałam to zbyt brutalnie ale już kilka osób napisało ci, żebyś przestała się nad sobą uzalać i wzięła swoje życie w garść, bo tylko od ciebie zależy jak się ono potoczy.
Przykro mi z powodu ojca, mam niestety beznadziejny przypadek, ale czy to tylko twój ojciec jest tutaj problemem?

Jeżeli chodzi o studia bardzo żałuję ich wyboru i wiem, że źle wybrałam. Żałuję tego wyboru. Co skończyłaś i czy robiłaś później jakieś kursy? Chciałabym się po prostu zainspirować.

18

Odp: Porażka

Skończyłam zarządzanie i inzynierię produkcji ze specjalizacją informatyka w zarządzaniu, a moje zainteresowania to głównie IT, ale ogólnie interesuje się i mam pojęcie po troszku z wielu branż informatycznych. Żadnych oficjalnych kursów po których miałabym papierek nie kończyłam. Akurat tak sie zawsze układało że będąc na rozmowie kwalifikacyjnej na jakieś konkretne stanowisko nie patrzyli na to czy mam kursy czy nie, tylko pytali mnie z praktyki z tego czym się interesowałam i co wpisywałam, że się znam.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

19

Odp: Porażka

Niski wzrost u kobiety nie jest problemem. Zdecydowana wiekszosc facetow szuka kobiet ktore są od nich nizsze. Wysmiewanie sie z niskiego wzrostu jest na poziomie gimnazjum i nie ma sie tym co przejmowac. Blizny choc urody nie dodaja to także nie dyskwalifikuja urody i powodzenia. Wredny charakter, egoizm czy chłód emocjonalny - dyskwalifikują człowieka do stałego związku.

20 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-05-31 02:59:25)

Odp: Porażka

mają rację ci, co piszą, że problem jest w Twojej glowie.  To, jak siebie postrzegasz rzutuje na to, jak widzą Cię inni. Może to zabrzmi dziwnie, ale Twoj świat zewnętrzny jest odbiciem tego, co czujesz i co myślisz na temat tego świata i swojej w nim pozycji. Jeśli czujesz się jak zero to będziesz miala takie doświadczenia i przyciągała sytuacje (oraz ludzi), ktore będą to potwierdzać. Coś na zasadzie akcji i reakcji.  Projekcja Twojego umysłu jest jak hologram.  Myślisz o sobie, że jesteś nikim i na nic nie zaslugujesz, doświadczasz sytuacji, gdzie ludze traktują Cię jak powietrze albo wykorzystują,  a jak nie traktują to i tak wkrotce znikają bo zaczynają patrzeć na Ciebie Twoimi oczami - może ona faktycznie jest do kitu i coś z nią nie tak.   Wtedy utwierdzasz się w przekonaniu, że to jest prawda o Tobie. I koło się zamyka. A to jest gówno prawda. Wysylasz w świat niewerbalnie  informacje o sobie i otrzymujesz odpowiedź zwrotną, jakiej się spodziewasz. Bo przecież nie spodziewasz się niczego dobrego?

Nie idz dziewczyno tą drogą. Nieważne jak wyglądasz. Dla kogoś możesz być najpiękniejszą laską pod sloncem. Faceci mają gust taki, że od sasa do lasa. Sama znam takiego, ktory twierdzi, że Helen Hunt jest piękna i marzy o takiej kobiecie!
Rozejrzyj się po ulicy, ile widzisz tam piękności? Kiedy leżalam w szpitalu po urodzeniu dziecka to lezala na sali ze mną dziewczyna, fajna i miła, ale powiedzieć nieatrakcyjna to mało. Niska, gruba, pięc wlosow na krzyż, niesymetryczna twarz... No coż, nie każdy jest ladny, normalne. I raz przyszedl do niej mąż w odwiedziny. Myślalam, że padnę, taki przystojniak. I czuły, stęskniony...A patrzył na nią tak, jakby jakims cudem była. I była. Dla niego.

Także uszy do góry. Nie wiem, jak wyglądasz, na pewno lepiej, niż myślisz.. Ale to nie problem, jak wyglądasz. Problemem jest Twoje myslenie o sobie. Jesli nie masz zadnego wsparcia i nikogo życzliwego to sama sobie możesz nie poradzić.  Także jakaś terapia na pewno by Ci pomogła. Ktoś, kto Ci wytlumaczy na czym błąd Twojego oprogramowania polega. Naprawde wystarczy zmienic myślenie a reszta cudownie się wyprostuje powoli. Tylko, że to czasem orka na ugorze, bo gdy się wpadnie w koleiny destrukcyjnego myślenia to cięzko się z nich wydostać. A i przyzwyczajenie jest drugą naturą czlowieka... Wiem coś o tym. Ale da się, da :-)

21 Ostatnio edytowany przez lena_35 (2020-05-31 19:53:29)

Odp: Porażka

Jak państwo myślą czy mój brat powtarzając mi, że nic nie osiągnę ma rację? Sam nie ma matury. Dowozi alkohol ojcu. Co sobotę jest pijany. Dzisiaj powiedziałam mu, żeby popatrzył na swoje życie, bo robi się następnym pijakiem jak ojciec. Popija z nim a ze mnie się ciągle wyśmiewają. Był agresywny. Opluł matkę. Kiedyś bili się z ojcem i dusili. On narzeka i mówi też będziesz chlać. Powiedziałam mu, że nikt mu alkoholu jak ojciec nie kazał pić i jakoś ja mogę  nie pić. Może nie powinnam mu tak mówić ale ile można znosić poniżanie.

22

Odp: Porażka
adiafora napisał/a:

mają rację ci, co piszą, że problem jest w Twojej glowie.  To, jak siebie postrzegasz rzutuje na to, jak widzą Cię inni. Może to zabrzmi dziwnie, ale Twoj świat zewnętrzny jest odbiciem tego, co czujesz i co myślisz na temat tego świata i swojej w nim pozycji. Jeśli czujesz się jak zero to będziesz miala takie doświadczenia i przyciągała sytuacje (oraz ludzi), ktore będą to potwierdzać. Coś na zasadzie akcji i reakcji.  Projekcja Twojego umysłu jest jak hologram.  Myślisz o sobie, że jesteś nikim i na nic nie zaslugujesz, doświadczasz sytuacji, gdzie ludze traktują Cię jak powietrze albo wykorzystują,  a jak nie traktują to i tak wkrotce znikają bo zaczynają patrzeć na Ciebie Twoimi oczami - może ona faktycznie jest do kitu i coś z nią nie tak.   Wtedy utwierdzasz się w przekonaniu, że to jest prawda o Tobie. I koło się zamyka. A to jest gówno prawda. Wysylasz w świat niewerbalnie  informacje o sobie i otrzymujesz odpowiedź zwrotną, jakiej się spodziewasz. Bo przecież nie spodziewasz się niczego dobrego?

Nie idz dziewczyno tą drogą. Nieważne jak wyglądasz. Dla kogoś możesz być najpiękniejszą laską pod sloncem. Faceci mają gust taki, że od sasa do lasa. Sama znam takiego, ktory twierdzi, że Helen Hunt jest piękna i marzy o takiej kobiecie!
Rozejrzyj się po ulicy, ile widzisz tam piękności? Kiedy leżalam w szpitalu po urodzeniu dziecka to lezala na sali ze mną dziewczyna, fajna i miła, ale powiedzieć nieatrakcyjna to mało. Niska, gruba, pięc wlosow na krzyż, niesymetryczna twarz... No coż, nie każdy jest ladny, normalne. I raz przyszedl do niej mąż w odwiedziny. Myślalam, że padnę, taki przystojniak. I czuły, stęskniony...A patrzył na nią tak, jakby jakims cudem była. I była. Dla niego.

Także uszy do góry. Nie wiem, jak wyglądasz, na pewno lepiej, niż myślisz.. Ale to nie problem, jak wyglądasz. Problemem jest Twoje myslenie o sobie. Jesli nie masz zadnego wsparcia i nikogo życzliwego to sama sobie możesz nie poradzić.  Także jakaś terapia na pewno by Ci pomogła. Ktoś, kto Ci wytlumaczy na czym błąd Twojego oprogramowania polega. Naprawde wystarczy zmienic myślenie a reszta cudownie się wyprostuje powoli. Tylko, że to czasem orka na ugorze, bo gdy się wpadnie w koleiny destrukcyjnego myślenia to cięzko się z nich wydostać. A i przyzwyczajenie jest drugą naturą czlowieka... Wiem coś o tym. Ale da się, da :-)

Dziękuję za rady. Dzisiaj starałam się być dla siebie  milsza i jak ktoś tu napisał nie biczować się.

23

Odp: Porażka

Masz słabe fundamenty zakorzeniowe w Twojej głowie.
Bez tego nie zbudujesz kolejnych pięter, którymi będą Twoje życie, rodzina, znajomi, praca.
Jesteś typem człowieka, który pomimo że masz osiągnięcia to ścinasz je do zera w własnej głowie.
Ja też skończyłem dobre i trudne studia, nawet dwa kierunki. Miałem marazm przez ponad pół roku jak nie mogłem nic znaleźć. Coś sie ruszyło, może na poczatek dupy nie urywało. Jak widziałem po jakimś czasie, że za słabo zarabiam, przestaję sie rozwijać w danej firmie pomimo że wewnętrznie się rozwinąłem zmieniałem pracę. Teraz już mam o wiele bardziej komfortową sytuację bo znam branże w której pracuję, ludzi itp. CV już też dobrze wygląda. Zajęło mi to ponad 4 lata. Początki są zawsze trudne. Ja pomimo tego, że pochodze z dobrej rodziny gdzie sytuacja materialna rodziców jest bardzo dobra, nie otrzymałem od nich żadnego wsparcia. Nie mam o to pretensji bo wiedziałem, że jestem kowalem swojego losu. Podejmuję decyzję samodzielnie, które uważam że będą dla mnie dobre. Jeżeli sama nie umiesz tego ułożyć w głowie - wizyta u specjalisty.

24

Odp: Porażka
foggy napisał/a:

Niski wzrost u kobiety nie jest problemem. Zdecydowana wiekszosc facetow szuka kobiet ktore są od nich nizsze. Wysmiewanie sie z niskiego wzrostu jest na poziomie gimnazjum i nie ma sie tym co przejmowac. Blizny choc urody nie dodaja to także nie dyskwalifikuja urody i powodzenia. Wredny charakter, egoizm czy chłód emocjonalny - dyskwalifikują człowieka do stałego związku.

Jak Pan myśli czy w wieku 25 lat da radę się zmienić? Chodzi o to żeby nie być takim dziecinnym. Nie wiem czego chcę i nie mam pomysłu co ze sobą zrobić. Kiedyś miałam jakiś zarys planów ale na razie nie wychodzi. Moja matka powiedziała, że w moim wieku dziewczyny nie są takie dziecinne i naiwne.

25 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-06-01 14:25:26)

Odp: Porażka

przede wszystkim to koronawirus ściąl rynek pracy a nie twoje "zalety". lena! to nie twoja wina, teraz nawet u nas na Mazurach panowie od lopaty i cegiel nie maja roboty, a rok temu to łapali pracodawcy kazdego nawet żula i werbowali do pracy takie bylo zapotrzebowanie.
-nie musisz byc piekna
-nie musisz byc wysoka
-masz blizny na ciele,ale na duszy pewno nie?
nie jestes gównem, jestes przyszlym wspanialym pracownikiem,dobrą synową i matką, dobrą żoną, duzo lepszą niz myslisz, jeszcze wszystko sie ulozy. przede wszystkim jak juz dostaniesz prace to dawaj nogi z chalupy, wtedy zacznij budowac swoje nowe zycie.
swietnie ze studiowalas i zaliczalas gzaminy, ja zawsze lapalam jedynki, wiesz?
brat nie ma racji, myli sie, stoczy sie z alkoholem i to jego jest żal. bo to ty ulozysz sobie zycie i wyjdziesz na prostą. szukaj piekna dookola, jest go tyle, jak w domu jest zle to lepiej isc na dlugi spacer na ląkę chocby.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

26 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-06-01 16:46:24)

Odp: Porażka

wiem ze nie mozna dodawac postu pod postem, ale moze nie bedziecie krzyczec?przepraszam moderatorów.
tknął mnie ten temat, jak mozna w wieku 25 lat myslec ze popelnia się porazki?
jakie ty dzieciaku masz porazki?
rozwalilas komus malzenstwo, zawalilas wlasne, narobilas dlugów, dostalas dyscyplinarkę w robocie?
wiesz co to porazka? to ja ci powiem, mam ją codzien, mąż usmiecha sie do telefonu do obcych ludzi a do mnie burczy,jego usmiech gasnie na mój widok a rozpala sie jak zadzwoni kolega z pracy, to jest wlasnie porazka, czuje sie jak kupa na bucie,  przezylam wlasnie drugie poronienie z powiklaniami, a synek chcial rodzenstwo i nie moze darowac sobie straty brata, to jest porazka w domu.
jeszcze brakuje tylko nam cycoliny ktora rozwali to pogorzelisko, ale chyba bym nie rozpaczala, bo co tu ratowac?
mimo tego mam wsparcie w rodzicach, mam dach nad glową, nie mam pracy a siedze na kuroniówce, ale chce byc zdrowa bo mam wiele,wiele pieknych rzeczy w moim zyciu, w koncu odzywkalam kontakt z siostra z ktora sie klocilam ale poprzez utrate zdrowia nie klocimy sie o torebkę od herbaty, bo kiedys potrafilysmy rwac sobie klaki z glowy i to nie tak dawno bo z 15 lat temu jak bylam juz panną na studiach:)
mam wiele piekna, lubię muzyke bacha, dokarmiam kotkę 4 kolorową  ktora ma mlode a chodzi glodna odkąd jest w ciązy  no i mamy takiego wypłocha, kota brzydkiego jak noc ze nawet schronisko go nie przygarnie hihi, to przyblęda,ale go karmie a on odwzajemnia sie miloscią, ratowalam go antybiotykami w zimę i wątróbką kurzą bo go bylo mi szkoda, mam wiele dobra i piekna, bo zycie nie konczy sie na naburmuszonym chlopie ktory od 10tyg nie zaznal pociech cielesnych. są wartosciowe kobiety, modlitwa, piekna modlitwa rozancowa, pielenie na dzialce, rzeka za miastem i ptaki nad jeziorem. trzeba szukac dobra i piekna dookola, bo zycie to nie tylko zarzygany,pijany ojciec. jest tez inny swiat. twoje zycie to dopiero pocżątek, sama mozesz je ulozyc, zadna porazka, rok bezrobocia to chwilowe to nie jest porazka. bardzo chcialabym z tobą porozmawiac osobiscie, bo obiecalam sobie ze jak sie wyleczę to bede pomagala ludziom.pierwsze porażki mialam na studiach i to byly dwie repety bo dwoch zlosliwych profesorów nie przepuscilo mnie na egzaminach, wiesz co zrobilam? obciach na pelnej linii. zaplakana pojechalam z mamusią ktora rozmawiala z jednym z nich i moja promotorką ktora z racji mojego bimbania nie powinna mi dać "zalki.",trzy przedmioty. zeby nie matka to bym nie ukonczyla z dwuletnim poslizgiem studiow. ulitowali sie nad gospodynią domową z malego miasteczka, bo tez mieli dzieci ktore popelniają bledy mlodosci. drugi profesor puscil mnie po roku, ale i tak sie ledwo wylizalam. dlaczego zawalilam? zachłysnęłam sie duzym miastem, wiesz u nas jakies 15 lat temu nie bylo pracy a tam w miescie wojewodzkim roboty bylo tyle ze nie moglam sie obrobic,nosilam ulotkis,sprzatalam biura,stalam na promocjach.kupowalam drogie ciuchy i zabawki elektroniczne.wracalam na moją wies z laptopem,a sąsiedzi mi czapkowali bo studentka wielka wrocila. mialam najlepszy sprzęt i pierwsza w rodzinie aparat canona z przerzucaniem fotek przez usb. to imponuje. nie moglam sie nacieszyc, wiec uwalilam studia na pelnej linii. po dwoch latach takiego zycia wrocilam dodomu dojezdzalam i pisalam pracę magisterska, moja pani promotor dala mi nie tylko zalkę, ale dala tez wiarę w ludzi, ze mozna popelniac bledy a ktos da nam szansę. gdy nastaly dla niej zle dni i doznala niesławy i pomówień, jako jedna z wielu jej wdzięcznych studentów  glosno wypowiadalam się jakim jest dobrym czlowiekiem i to na internecie odważnie i glosno. do tej pory to mówię i piszę do niej,a to juz kilkanaście lat odkąd ukonczylam studia.sprawa dotyczyla IPN, bo wiecie jak bylo ze wyciągali stare sprawy kto donosil a kto nie.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

27

Odp: Porażka

Post przeniesiony z kolejnego wątku Autorki:

lena_35 napisał/a:

Jak przestać obwiniać matkę o niepowodzenia życiowe? Mam wyrzuty sumienia z tego powodu. Z perspektywy czasu nie mogę sobie tego wybaczyć. Mama miała zawsze ciężkie życie przy mężu pijaku. Pił, bił i nie wracał tygodniami. Rzucał w nią meblami. Wyzywał nas. Jak byłam młodsza to zazdrościłam koleżankom, że stać ich na więcej a u nas ojciec wszystko przechlewa. Albo spał pijany całe dnie albo się awanturował. Było mi wstyd jak koleżanki śmiały się z niego albo rodzice nie pozwalali im do mnie przychodzić. Wypomną mi teraz, że stracił na mnie pieniądze i na moje studia. Chociaż na chlanie nigdy mu nie brakowało. Czuję wstyd, że wypominałam matce jakiego męża sobie wybrała. Ona mówi zobaczymy jakiego Ty sobie wybierzesz. Kiedy dorosłam zrozumiałam, że nie powinnam się awanturować i wypominać jej pewnych rzeczy. Starałam się być dobra, nigdy nie paliłam, nie piłam i nie imprezowałam. W liceum miałam słabe oceny z niektórych przedmiotów i mama mówiła po co wybrałaś LO trzeba było iść do zawodówki. Jak nie dogadywałam się z dziewczynami na studiach w akademiku to miałam do niej żal, że gdybym poszła gdzie indziej byłoby mi lepiej. Płakałam, że mi tam źle. Wiem, że byłam głupia i niedojrzała. Czuję, że ją zawiodłam. W wieku 20 kilku lat nie powinnam z taką łatwością ją oceniać i mieć pretensji.  Teraz mam 25 lat i staram się tak nie robić. Czuję ogromne wyrzuty sumienia. Pewnie ocenicie mnie jako rozpieszczoną. Być może taka jestem.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

28

Odp: Porażka

W zamkniętym wątku napisałam.


Masz 25 lat. Najwyższa pora, byś traktowała siebie jak kobietę, nie jak podporządkowane mamusi dziecko, które myśli o tym, by zadowolić swym zachowaniem rodziców.


To nie Twoja wina, że wychowywałaś się w domu, w którym był ojciec-alkoholik. Nie Twoja wina, że ojciec pił, bił i nie wracał tygodniami. To Twoja matka, ze względu na fakt bycia matką, miała Ci zapewnić bezpieczny dom, z serdeczną atmosferą. Wybrała dla siebie, ale też i dla Ciebie, życie pod jednym dachem z alkoholikiem. Ona - dorosła - miała wybór. Ty - będąc dzieckiem - wyboru nie miałaś, musiałaś żyć tam, gdzie matka. Matka miała trudne życie. Fakt. Ale, jeśli ktokolwiek, to ona zawiodła Ciebie. Dzieci nie są po to, by spełniać ambicje rodziców.


Wstań z kolan, przestań przepraszać za to, że żyjesz i idź na terapię DDA. Matka też może znaleźć dla siebie terapię jako osoba współuzależniona. Może. Może jednak dalej wieść żywot, który określasz jako trudny. Wolna wola.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

29

Odp: Porażka
lena_35 napisał/a:

Jak pogodzić się z tym, że w każdej sferze życia odnosi się porażki? Po skończonych studiach nie mogę znaleźć pracy. Niedawno skończyłam staż ale mimo wysłanych kilkuset cv telefon milczy. Nie mam żadnych znajomych czy chłopaka, bo jestem bardzo zakompleksiona i nieśmiała. Jeżeli chodzi o chłopaka to boję się trafię na alkoholika przez którego zmarnuje sobie życie i będę od niego zależna.
Wstydzę się swojego ciała z bliznami oraz wzrostu. Wiem, że powinnam wstydzić się tego jakim jestem nieudacznikiem. Niczego nie osiągnęłam. Ludzie w moim wieku radzą sobie znacznie lepiej. Na studiach pracowałam dorywczo i uczyłam się. Nigdy nie miałam poprawek. Nie lubię swojego wyglądu. Mimo treningów dalej nie podoba mi się moje ciało. Czuję się głupia. Moim największym marzeniem od zawsze było to żeby ludzie mi zazdrościli. Chciałabym zawsze najlepsza ale niestety nie byłam taka zdolna. Chciałam osiągnąć sukces a wróciłam do mieszkania z ojcem alkoholikiem.

Autorko, to wszystko o czym piszesz to są twoje interpretacje - nie koniecznie fakty. Potrzebujesz kogoś kto przedstawi ci twoje życie z innej perspektywy. Kogoś kto ci powie: hola hola w takich warunkach życiowych jakie miałaś w dzieciństwie, to ty powinnaś skończyć co najwyżej podstawówkę, a teraz odsiadywać jakiś wyrok lub być na odwyku, a tu proszę studia! i zero nałogów!
Myślę, że terapia może pomóc ci zobaczyć, że to nie do końca jest tak jak myślisz. Pomoże ci przede wszystkim wyjść z tej spirali negatywnego myślenia. Negatywne myślenie powoduje, że stronisz od ludzi, stroniąc od ludzi minimalizujesz szansę na znalezienie pracy. I kółko się zamyka. I tu nie chodzi o przyjaciół tylko o zwykły kontakt z różnymi ludźmi w różnych miejscach. Tylko w ten sposób masz szansę usłyszeć, że gdzieś kogoś szukają do pracy lub przeczytać jakieś ogłoszenie. No i przede wszystkim musisz uwolnić się od obecnego otoczenia, które działa na ciebie dodatkowo źle, ale to będzie łatwiejsze już jak znajdziesz pracę. Nastaw się na cokolwiek. Żeby ruszyć z miejsca. Zwolnić się zawsze można, jak znajdziesz coś lepszego. A ludźmi się nie przejmuj. Ludzie zawsze gadają, oceniają wszystkich dookoła, nie tylko ciebie. Tak już po prostu jest, tylko nie każdy się tym tak bardzo przejmuje.
I najważniejsze - 25 lat to bardzo mało. Ja jak sobie pomyślę w tym wieku miałam totalne fiu bździu w głowie. Jesteś jeszcze bardzo młoda i naprawdę wiele przed tobą. Z matką też bardzo często córka w jakimś okresie ma na pieńku zwłaszcza jak jest ciężko w domu, więc sobie tego nie wyrzucaj. Normalka.

30

Odp: Porażka

Terapia DDA. A potem bez względu na wynik terapii pomyśl o wyjeździe za granicę. Ja tak uwolnilam się od przeszłości i toksycznych ludzi..i to był najlepszy krok jaki mogłam zrobić

31

Odp: Porażka

Po pierwsze: pomyśl by robić coś na swoją rękę. Nie musisz przecież czekać aż ktoś zadzwoni.
Ja rozkręciłam swoją firmę, zaczynając od pożyczonych 100 zł - kupiłam towar który sprzedałam za 300 zł, 100 zł oddałam, a za 200 zł kupiłam kolejny towar.
Po paru miesiącach otworzyłam działalność gospodarczą.

Po drugie jeśli powyższa opcja Cię nie interesuje: nie wierzę że naprawdę nie ma pracy chociażby w Macu czy na kasie w markecie. Od czegoś trzeba zacząć, dostaniesz jakieś pieniądze, a w tym czasie możesz szukać innej pracy.
Może po koronawirusie jest faktycznie słabszy okres w Polsce, ale ogólnie to nie znam ani jednej bezrobotnej osoby, myślę że naprawdę trudno jest być bezrobotnym gdy na serio się szuka pracy.

Po trzecie: musisz koniecznie odciąć się (chociaż fizycznie) od ojca. Gdy zaczniesz zarabiać, wyprowadź się.

Po czwarte: na Twoim miejscu założyłabym jakieś konto na profilu randkowym, z fajnymi zdjęciami. Z nikim nie musisz się umawiać. Samo to że faceci będą Cię lajkowac i komplementować, podbije trochę Twoje ego. No i kto wie, może kogoś poznasz? Nie rozumiem skąd Twoje przekonanie że nie. Idź ulicą i rozejrzyj się - popatrz na ludzi, zazwyczaj są przeciętni lub brzydcy, mało jest pięknych. A jednak łączą się w pary i są zakochani.

Generalnie zgadzam się z tym że możesz iść na terpię, ale ja jestem zdania że tylko realne wydarzenia poprawią Twoją wiarę w siebie (praca, adoracja mężczyzny, odcięcie się od ojca).

32

Odp: Porażka

Autorka, niezależnie od miejsca swego pobytu, ojca będzie miała ciągle przy sobie - on jest w jej głowie.




I tylko nasze kompleksy są realne, wszystkich innych ludzi - przez nich wymyślone. big_smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

33

Odp: Porażka

Dostałam już pracę.

34

Odp: Porażka

brawo kiedy teraz? a co bedziesz robic?

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

35 Ostatnio edytowany przez lena_35 (2020-06-10 22:22:21)

Odp: Porażka

smile

36 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-06-11 01:53:53)

Odp: Porażka
lena_35 napisał/a:

smile

a jednak się biczujesz. Zdążyłam przeczytać, co wykasowałaś.

lena_35 napisał/a:

Dzisiaj starałam się być dla siebie  milsza i jak ktoś tu napisał nie biczować się.

37

Odp: Porażka
adiafora napisał/a:
lena_35 napisał/a:

smile

a jednak się biczujesz. Zdążyłam przeczytać, co wykasowałaś.

lena_35 napisał/a:

Dzisiaj starałam się być dla siebie  milsza i jak ktoś tu napisał nie biczować się.

Przepraszam. Po prostu nie lubię siebie a wręcz nie znoszę.

38

Odp: Porażka

Tak bardzo im zazdroszczę, żę ułożyło im się na studiach. Są zaradniejsi. Mają życie a mi nic nie idzie. Fajne wspomnienia. Żałuję, że zabrakło mi odwagi i nie rzuciłam studiów po roku i nie poszłam na inny kierunek. Jestem taką debilką i znowu jestem u rodziców. Nie osiągnęłam żadnego sukcesu.

39

Odp: Porażka

Po co używasz wobec siebie obelżywych słów?
Dlaczego deprecjonujesz siebie?

Czy zrobisz jakikolwiek krok, by stać się osobą zadowoloną z siebie i swego życia?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

40

Odp: Porażka
lena_35 napisał/a:
adiafora napisał/a:
lena_35 napisał/a:

smile

a jednak się biczujesz. Zdążyłam przeczytać, co wykasowałaś.

lena_35 napisał/a:

Dzisiaj starałam się być dla siebie  milsza i jak ktoś tu napisał nie biczować się.

Przepraszam. Po prostu nie lubię siebie a wręcz nie znoszę.

to sprobuj siebie lubić. A przynajmniej znosić. Na początek. Skupiaj się na tym, co w Tobie dobre i fajne. Jeśli skupiasz uwagę ciągle na tym (bez względu czy to prawda czy nie), jaka jesteś okropna, to nigdy siebie nie polubisz.
Rób małe kroczki, nie od razu Rzym zbudowano. Codziennie mow sobie coś miłego, w lustrze uśmiechaj się do siebie, bądz wdzięczna za to, co masz. W ogole poczytaj sobie o praktyce wdzięczności. Może Ci bardzo pomoc.

41

Odp: Porażka

Terapia nic nie da. Musisz sama poprawić w sobie to, co chcesz poprawić, sama pracować ze soba, nad swoimi cechami charakteru, słabszymi stronami i wyglądem ( czy co tam chcesz poprawic). Terapia nic nie da, bo po jej skończeniu możesz wrócić do punktu wyjścia. A jak sama zaczniesz nad soba pracować, to szanse na efekty są większe. możesz spróbować .

42

Odp: Porażka

Jeśli ktoś uważa, że psychoterapia polega na przychodzeniu do terapeuty i czekaniu na to, aż ziści się cud, to... nie ma pojęcia na czym psychoterapia polega.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

43

Odp: Porażka
Wielokropek napisał/a:

Jeśli ktoś uważa, że psychoterapia polega na przychodzeniu do terapeuty i czekaniu na to, aż ziści się cud, to... nie ma pojęcia na czym psychoterapia polega.

Bo po terapii wszystko wraca. Np mówię na własnym przykładzie. Chodzilam w zwiazku z nerwicą. Jestem o tyle mądrzejsza,że znam mechanizmy. Czy w chwilach kryzysu przeszły mi dolegliwości (Np gula w gardle, trudności z oddychaniem, nudnosci)- ano nie. To samo miałam i przed i po. Dlatego mówi, że korzystniej jest samemu sobie poradzić niż szukać pomocy. Może w tym jest klucz.
Acha uprzedzam, byłam bardzo pozytywnie nastawiona, starałam się Ale tak z głębi, wierzyłam w wyleczenie. No ale tak się nie stało, pewnie zaraz będzie, że za mało się starałam, albo, że oczekiwałam że terapeuta za mnie to zrobi. Nie, nic takiego nie było. Sama miałam to wypracować, ale jest porażka.
Co do sesji to dobre jest jedynie pomaganie w sprawach bieżących np ktoś boi się wsiąść za kółko, albo wystąpień publicznych, albo boi się odejść z nieudanego zeiazku- wtedy tak, można soboe wypracować na sesjach plan działania.

44

Odp: Porażka

Mam inne zdanie o psychoterapii i jej skutkach. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

45

Odp: Porażka
Wielokropek napisał/a:

Mam inne zdanie o psychoterapii i jej skutkach. smile

Może u Ciebie zadziałało, pisze jak jest u mnie, po co miałabym kłamać sad  Starałam się bardzo, ale po iluś tam latach można czuć zniechęcenie sad

46

Odp: Porażka
rossanka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jeśli ktoś uważa, że psychoterapia polega na przychodzeniu do terapeuty i czekaniu na to, aż ziści się cud, to... nie ma pojęcia na czym psychoterapia polega.

Bo po terapii wszystko wraca. Np mówię na własnym przykładzie. Chodzilam w zwiazku z nerwicą. Jestem o tyle mądrzejsza,że znam mechanizmy. Czy w chwilach kryzysu przeszły mi dolegliwości (Np gula w gardle, trudności z oddychaniem, nudnosci)- ano nie. To samo miałam i przed i po. Dlatego mówi, że korzystniej jest samemu sobie poradzić niż szukać pomocy. Może w tym jest klucz.
Acha uprzedzam, byłam bardzo pozytywnie nastawiona, starałam się Ale tak z głębi, wierzyłam w wyleczenie. No ale tak się nie stało, pewnie zaraz będzie, że za mało się starałam, albo, że oczekiwałam że terapeuta za mnie to zrobi. Nie, nic takiego nie było. Sama miałam to wypracować, ale jest porażka.
Co do sesji to dobre jest jedynie pomaganie w sprawach bieżących np ktoś boi się wsiąść za kółko, albo wystąpień publicznych, albo boi się odejść z nieudanego zeiazku- wtedy tak, można soboe wypracować na sesjach plan działania.

Rossanko, ale psychoterapia nie miała na celu sprawić, żebyś tych wszystkich dolegliwości nagle już nie miała, bo tak się nie zdarza. Masz nerwicę i będziesz ją miała do końca życia. Psychoterapia jest po to, żeby sprawić, żeby te dolegliwości nie decydowały o Twoim życiu. Znasz mechanizmy, więc powinnaś umieć sobie je racjonalizować i na bieżąco przezwyciężać. Epizody nerwicy powinny trwać krócej niż wcześniej.
One nie znikną prawdopodobnie nigdy. Nie stworzysz sobie planu działania na każdą możliwą sytuację, możesz sprawić, że nerwica będzie słabsza i że nie będzie sprawiała, że jakość Twojego życia będzie gorsza. To są cele i efekty terapii.

Wiesz, Ty możesz mówić, że praca nad sobą pomoże, prawda, pomoże. Ale najlepiej jak przynajmniej na początku jest kierowana przez kogoś z zewnątrz. Terapia + praca nad sobą to jest najlepsze połączenie.

Przykładowo ja boję się prądu. Serio. Boję się wsadzać wtyczki do kontaktu, wyciągać je, boję się, że jak zapalę światło to żarówka się przepali i wybije mi korki, boję się, że jak wyjadę z domu to instalacja się zapali itd. I terapia nie jest po to, żebym przestała się bać tylko po to, żebym umiała w momentach strachu sobie go zracjonalizować i przezwyciężyć. I jestem z siebie dumna, bo ostatnio jak mi wywaliło korki to nie wpadłam w panikę big_smile chociaż długa droga przede mną jeszcze.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

47

Odp: Porażka
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jeśli ktoś uważa, że psychoterapia polega na przychodzeniu do terapeuty i czekaniu na to, aż ziści się cud, to... nie ma pojęcia na czym psychoterapia polega.

Bo po terapii wszystko wraca. Np mówię na własnym przykładzie. Chodzilam w zwiazku z nerwicą. Jestem o tyle mądrzejsza,że znam mechanizmy. Czy w chwilach kryzysu przeszły mi dolegliwości (Np gula w gardle, trudności z oddychaniem, nudnosci)- ano nie. To samo miałam i przed i po. Dlatego mówi, że korzystniej jest samemu sobie poradzić niż szukać pomocy. Może w tym jest klucz.
Acha uprzedzam, byłam bardzo pozytywnie nastawiona, starałam się Ale tak z głębi, wierzyłam w wyleczenie. No ale tak się nie stało, pewnie zaraz będzie, że za mało się starałam, albo, że oczekiwałam że terapeuta za mnie to zrobi. Nie, nic takiego nie było. Sama miałam to wypracować, ale jest porażka.
Co do sesji to dobre jest jedynie pomaganie w sprawach bieżących np ktoś boi się wsiąść za kółko, albo wystąpień publicznych, albo boi się odejść z nieudanego zeiazku- wtedy tak, można soboe wypracować na sesjach plan działania.

Rossanko, ale psychoterapia nie miała na celu sprawić, żebyś tych wszystkich dolegliwości nagle już nie miała, bo tak się nie zdarza. Masz nerwicę i będziesz ją miała do końca życia. Psychoterapia jest po to, żeby sprawić, żeby te dolegliwości nie decydowały o Twoim życiu. Znasz mechanizmy, więc powinnaś umieć sobie je racjonalizować i na bieżąco przezwyciężać. Epizody nerwicy powinny trwać krócej niż wcześniej.
One nie znikną prawdopodobnie nigdy. Nie stworzysz sobie planu działania na każdą możliwą sytuację, możesz sprawić, że nerwica będzie słabsza i że nie będzie sprawiała, że jakość Twojego życia będzie gorsza. To są cele i efekty terapii.

Wiesz, Ty możesz mówić, że praca nad sobą pomoże, prawda, pomoże. Ale najlepiej jak przynajmniej na początku jest kierowana przez kogoś z zewnątrz. Terapia + praca nad sobą to jest najlepsze połączenie.

Przykładowo ja boję się prądu. Serio. Boję się wsadzać wtyczki do kontaktu, wyciągać je, boję się, że jak zapalę światło to żarówka się przepali i wybije mi korki, boję się, że jak wyjadę z domu to instalacja się zapali itd. I terapia nie jest po to, żebym przestała się bać tylko po to, żebym umiała w momentach strachu sobie go zracjonalizować i przezwyciężyć. I jestem z siebie dumna, bo ostatnio jak mi wywaliło korki to nie wpadłam w panikę big_smile chociaż długa droga przede mną jeszcze.

Dolegliwości miały całkiem przejść, aż się sama dziwiłam, bo myślałam, ze to niemożliwe, dlatego tak bardzo uczepiłam się tego leczenia. Teraz sama widzę ze niekoniecznie. Ale trudno, tyle lat z tym żyje to wyżyje jeszcze. Ale wiecie co mnie w tym denerwuje? Że zawsze komuś to przeszkadza. Na początku jest albo całkowitybrak akceptacji (okej, rozumiem, ze komuś może taka osoba nie pasować, dobrze jak mówi od razu). W drugim przypadku osoba akceptuje, mówi, tak tak, każdy coś ma, nie przejmuj się - ale tak jest dopóki nie mam tych objawów (bo wcześniej je staram się je ukrywać - nie będę przeciez rozpowiaqdała na lewo i na prawo, ze właśnie mam atak i się duszę, ale spoko - za jakiś czas mi  przejdzie ). Na przykład miała kiedyś koleżankę, naprawde myślałam, ze ona to zrozumie, po czym jak miałam nawrót objawów usłyszałam, ze nerwica to nie choroba, a  w sumie ci wszyscy depresyjni i nerwicowcy to są psychiczni, a choroba to może być serca, albo skęcona kostka a nie jakieś tam nerwy. No i po przyjaźni sad

48

Odp: Porażka
Lady Loka napisał/a:

One nie znikną prawdopodobnie nigdy. Nie stworzysz sobie planu działania na każdą możliwą sytuację, możesz sprawić, że nerwica będzie słabsza i że nie będzie sprawiała, że jakość Twojego życia będzie gorsza. To są cele i efekty terapii.
.

Aha zapomniałam dodać. Jakość życia - nie sądzę by wiele się zmieniło. Podam to na przykłądzie, bo według mnie to ważne. Od dziecka bałam się przebywać w dużej grupie ludzi na sali, kiedy to siedziałam daleko od wyjścia - na przykłąd na seansie w kinie, dlatego już jak byłam starsza, miałam powiedzmy 15 lat, siadałam z brzegu rzędu - z brzegu było ok. Jednocześnie bardzo lubiłam i lubię chodzić do kina. Czasem jednak zdarzało się, że na wyjściu z klasą były numerowane miejsca i musiałam usiąść w środku, siedziałam wtedy w środku, ale okropne lęki mialam, i nudności,  ale jednocześnie cieszyłam się że oglądam film. Po terapii nic a nic mi to nie przeszło, nadal wybieram sobie miejsca z brzegu, albo siadam w środku, ale to jak jest mało ludzi. Jednocześnie ta moja przywara nigdy nie odciągnęła mnie od chodzenia do kina, ani przed ani po terapii. Wolałabym tego nie mieć i móc siedzieć w środku sali, w nabitej do niemożliwości widzami sali, oglądać film i czuć się dobrze, bez uczucia nudności i zawrotów głowy. Ale tak nie jest.. (to jest taki przykład).

49 Ostatnio edytowany przez Hija (2020-06-25 11:13:25)

Odp: Porażka

Przede wszystkim powinnas ocenic realnie sytuacje. Mamy aktualnei pandemie i kryzys. W jakiej branzy skaldasz CV? Znalezieie pracy w zawodzie nawet w normalnych warunkach potrafi trwac miesiacami, a co dopiero teraz.

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018