Brak "poświęcenia" i koledzy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak "poświęcenia" i koledzy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Brak "poświęcenia" i koledzy

Hej, mam 20 lat i mam problem ze swoim facetem z którym jestem już ponad 2,5 roku. Może zacznę od tego, że jestem osobą lubiącą aktywny tryb życia i uprawiającą sport w każdej wolnej chwili, natomiast mój facet nie przepada za taką formą spędzania czasu, a niedawno zaczął odmawiać mi jakichkolwiek próśb wycieczek w góry, pójścia na rower, rolki czy nawet wspólne ćwiczenia w domu na rzecz grania na komputerze. Po rozmowie na ten temat powiedział mi, że mogę robić rzeczy, które lubię, a on nie, z kimś innym (a jak wiadomo do sportu łatwiej o kolegów niż koleżanki, przynajmniej wśród moich znajomych). Uznałam, że posłucham go i zacznę się widywać z dwójką przyjaciół, z którymi często aktywnie spędzałam czas zanim byłam w związku i tu się pojawia kolejny problem - zainteresowanie jednego z nich moją osobą. Zaczynam mieć obawy, że prędzej czy później sama poczuję cokolwiek w jego kierunku spędzając z nim obecnie więcej czasu niż z moim facetem. Obawiam się też, że zmieniając towarzysza aktywności może dojść do tego samego skutku. Jednocześnie nie wiem jak porozmawiać z moim facetem o tym po raz kolejny... Czy w ogóle warto poruszać znowu ten temat i zmuszać go do robienia czegoś czego nie chce i wyraźnie tą niechęć okazuje? Poza tą kwestią nie mamy problemów, jednak myśląc przyszłościowo o tym wszystkim zaczynam odczuwać stres.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy

Powiem szczerze. Jeżeli na takim poziomie tworzą wam się podziały i ryzyko rozpadu, to aż strach pomyśleć co będzie dalej.
Na innych polach jesteście dopasowani?

3

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy

Ja się zastanawiam po co zmuszać drugą osobę do czegoś, czego nie lubi? Obrzydzisz mu te wyjścia jeszcze bardziej. On Cię chyba nie zmusza do grania z nim...

Towarzystwo do wyjść zawsze możesz zmienić. Ale jak dla mnie skoro już teraz zakładasz, że może Cię pociągnąć ktoś inny, to słabe masz ze swoim partnerem zbudowane fundamenty związku.

4

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy
ikaido napisał/a:

Hej, mam 20 lat i mam problem ze swoim facetem z którym jestem już ponad 2,5 roku. Może zacznę od tego, że jestem osobą lubiącą aktywny tryb życia i uprawiającą sport w każdej wolnej chwili, natomiast mój facet nie przepada za taką formą spędzania czasu, a niedawno zaczął odmawiać mi jakichkolwiek próśb wycieczek w góry, pójścia na rower, rolki czy nawet wspólne ćwiczenia w domu na rzecz grania na komputerze. Po rozmowie na ten temat powiedział mi, że mogę robić rzeczy, które lubię, a on nie, z kimś innym (a jak wiadomo do sportu łatwiej o kolegów niż koleżanki, przynajmniej wśród moich znajomych). Uznałam, że posłucham go i zacznę się widywać z dwójką przyjaciół, z którymi często aktywnie spędzałam czas zanim byłam w związku i tu się pojawia kolejny problem - zainteresowanie jednego z nich moją osobą. Zaczynam mieć obawy, że prędzej czy później sama poczuję cokolwiek w jego kierunku spędzając z nim obecnie więcej czasu niż z moim facetem. Obawiam się też, że zmieniając towarzysza aktywności może dojść do tego samego skutku. Jednocześnie nie wiem jak porozmawiać z moim facetem o tym po raz kolejny... Czy w ogóle warto poruszać znowu ten temat i zmuszać go do robienia czegoś czego nie chce i wyraźnie tą niechęć okazuje? Poza tą kwestią nie mamy problemów, jednak myśląc przyszłościowo o tym wszystkim zaczynam odczuwać stres.

Czy ja dobrze zrozumiałam, że masz za złe swojemu facetowi, że nie chce się „poświęcić” dla związku z Tobą w ten sposób, że będzie uczestniczył w aktywnościach, Na które on sam nie ma specjalnie ochoty, ale nie robi Tobie problemów, żebyś się w ten sposób realizowała. Natomiast Ty przeczuwasz, że nie podołasz „poświęceniu”, jakim jest (emocjonalna) wierność swojemu facetowi, ponieważ inny facet okazuje Tobie zainteresowanie?

Czy Ty bardziej chcesz go zmanipulować/zaszantażować, że jeśli „nie poświęci się” dla związku i nie będzie Cię pilnował, to Ty sama siebie nie upilnujesz?

5

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy
Lady Loka napisał/a:

Ja się zastanawiam po co zmuszać drugą osobę do czegoś, czego nie lubi? Obrzydzisz mu te wyjścia jeszcze bardziej. On Cię chyba nie zmusza do grania z nim...
Towarzystwo do wyjść zawsze możesz zmienić. Ale jak dla mnie skoro już teraz zakładasz, że może Cię pociągnąć ktoś inny, to słabe masz ze swoim partnerem zbudowane fundamenty związku.

Ale myśląc przyszłościowo to chciałabym jednak spędzać czas z nim nie tylko robiąc to co on lubi, ale również zaspokajając swoje zainteresowania. Zwłaszcza że zaczął odmawiać lub odwoływać dzień przed dopiero jakiś czas temu, nie było tak od początku. Wykluczając go całkowicie z tego wytnę go z dużej części swojego życia, a chyba nie o to chodzi. Poza tym nie wiem gdzie napisałam, że go zmuszam do tego - jedynie proponuję licząc na to, że za którymś razem się zgodzi i albo się do czegoś przekona (bo na rowerze ostatnio jeździł parę lat temu i twierdzi, że skoro wtedy znielubił to dalej nie lubi) albo spróbuje czegoś czego jeszcze nigdy nie robił.

6

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy

Czy ja dobrze zrozumiałam, że masz za złe swojemu facetowi, że nie chce się „poświęcić” dla związku z Tobą w ten sposób, że będzie uczestniczył w aktywnościach, Na które on sam nie ma specjalnie ochoty, ale nie robi Tobie problemów, żebyś się w ten sposób realizowała. Natomiast Ty przeczuwasz, że nie podołasz „poświęceniu”, jakim jest (emocjonalna) wierność swojemu facetowi, ponieważ inny facet okazuje Tobie zainteresowanie?
Czy Ty bardziej chcesz go zmanipulować/zaszantażować, że jeśli „nie poświęci się” dla związku i nie będzie Cię pilnował, to Ty sama siebie nie upilnujesz?

Przeszkadza mi to, gdyż przez ponad 2,5 roku wyrażał chęć, aby raz na jakiś czas spędzić ze mną czas w taki sposób, a od niedawna odmawia czemukolwiek co wymaga wstania z łózka i jedyne co proponuje od siebie w ramach wspólnego spędzania czasu to oglądanie filmów w łóżku i leżenie.
Może niezrozumiale się wyraziłam, ale chodziło mi o fakt spędzania znacznie większej ilości czasu z kimś innym niż z moim facetem. Nie chodzi tu o szantaż ani manipulacje, ale jak mam wzmacniać więź ze swoim facetem spełniając swoje zainteresowania za każdym razem z kimś innym niż on? Czy w związku nie powinno czasami chodzić o kompromisy? Czy to w takim razie ze mną jest coś nie tak, że czasami mimo, że nie mam na coś specjalnej ochoty, ale widząc, że mojemu facetowi na tym zależy, zgadzam się to robić i sprawia mi to przyjemność mimo wszystko, bo jednak spędzam z nim czas, on jest zadowolony, a mi korona z głowy nie spadnie od tego. Nie do jednej rzeczy się już w taki sposób przekonałam w większym lub mniejszym stopniu.

7

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy
Lucyfer666 napisał/a:

Powiem szczerze. Jeżeli na takim poziomie tworzą wam się podziały i ryzyko rozpadu, to aż strach pomyśleć co będzie dalej.
Na innych polach jesteście dopasowani?

Tak, nie mieliśmy wcześniej tego typu problemów, stąd moja niewiedza co robić w takiej sytuacji. Jest to mój pierwszy związek, przy okazji tak długi i nie wiem czy to taka tymczasowa faza i mój facet z powrotem będzie taki jak przez prawie cały okres naszego związku, czy zmienia się jego charakter i zainteresowania z racji wieku i powinnam się pogodzić z tym, że tak już będzie i dostosować do nowej sytuacji.

8

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy
ikaido napisał/a:

Hej, mam 20 lat i mam problem ze swoim facetem z którym jestem już ponad 2,5 roku. Może zacznę od tego, że jestem osobą lubiącą aktywny tryb życia i uprawiającą sport w każdej wolnej chwili, natomiast mój facet nie przepada za taką formą spędzania czasu, a niedawno zaczął odmawiać mi jakichkolwiek próśb wycieczek w góry, pójścia na rower, rolki czy nawet wspólne ćwiczenia w domu na rzecz grania na komputerze. Po rozmowie na ten temat powiedział mi, że mogę robić rzeczy, które lubię, a on nie, z kimś innym (a jak wiadomo do sportu łatwiej o kolegów niż koleżanki, przynajmniej wśród moich znajomych). Uznałam, że posłucham go i zacznę się widywać z dwójką przyjaciół, z którymi często aktywnie spędzałam czas zanim byłam w związku i tu się pojawia kolejny problem - zainteresowanie jednego z nich moją osobą. Zaczynam mieć obawy, że prędzej czy później sama poczuję cokolwiek w jego kierunku spędzając z nim obecnie więcej czasu niż z moim facetem. Obawiam się też, że zmieniając towarzysza aktywności może dojść do tego samego skutku. Jednocześnie nie wiem jak porozmawiać z moim facetem o tym po raz kolejny... Czy w ogóle warto poruszać znowu ten temat i zmuszać go do robienia czegoś czego nie chce i wyraźnie tą niechęć okazuje? Poza tą kwestią nie mamy problemów, jednak myśląc przyszłościowo o tym wszystkim zaczynam odczuwać stres.

Jeżeli obawiasz się uprawiać sport
w towarzystwie innego faceta, bo „odlecisz”,
to znaczy, że Twój związek jest bez sensu.
Nie widzisz tego? Coś się prawdopodobnie już skończyło i nie ma co zakłamywać rzeczywistości.

————-
Przy okazji proszę Cię, ikaido, byś nie publikowała postu pod postem, zamiast tego skorzystaj z opcji „edytuj”.

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy

no tak macie po 20 lat ludzie w tym wieku mogą się zmieniać i musisz brać to pod uwagę. Wybranek przepoczwarzył się ze sportowca w kanapowca, za 5 lat będzie ci zalegał wiecznie przed TV z piweczkiem a ty będziesz musiała dokupić fotel bo obok niego na kanapie będzie leżał jego wielki brzuch.

Rób swoje, nie ograniczaj się z powodu jego ograniczonego świata. Jeżeli przyjdzie dzień w którym poczujesz że interesują cię jednak bardziej koledzy na wycieczkach a do chłopaka nawet nie chce ci się wracać to odejdź. Może do tego czasu chłop się ogarnie i zacznie wychodzić ci na przeciw lub dojdzie do wniosku że życie na kanapie przed TV mu nie wystarcza i wszystko się ułoży ale nie brałabym tej opcji za pewnik.

10

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy

Niczym się nie przejmuj, w tym wieku to normalne. Jeszcze nie jeden, przewinie się w Twoim życiu.

11 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-05-20 09:16:20)

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy
ikaido napisał/a:

Czy ja dobrze zrozumiałam, że masz za złe swojemu facetowi, że nie chce się „poświęcić” dla związku z Tobą w ten sposób, że będzie uczestniczył w aktywnościach, Na które on sam nie ma specjalnie ochoty, ale nie robi Tobie problemów, żebyś się w ten sposób realizowała. Natomiast Ty przeczuwasz, że nie podołasz „poświęceniu”, jakim jest (emocjonalna) wierność swojemu facetowi, ponieważ inny facet okazuje Tobie zainteresowanie?
Czy Ty bardziej chcesz go zmanipulować/zaszantażować, że jeśli „nie poświęci się” dla związku i nie będzie Cię pilnował, to Ty sama siebie nie upilnujesz?

Przeszkadza mi to, gdyż przez ponad 2,5 roku wyrażał chęć, aby raz na jakiś czas spędzić ze mną czas w taki sposób, a od niedawna odmawia czemukolwiek co wymaga wstania z łózka i jedyne co proponuje od siebie w ramach wspólnego spędzania czasu to oglądanie filmów w łóżku i leżenie.
Może niezrozumiale się wyraziłam, ale chodziło mi o fakt spędzania znacznie większej ilości czasu z kimś innym niż z moim facetem. Nie chodzi tu o szantaż ani manipulacje, ale jak mam wzmacniać więź ze swoim facetem spełniając swoje zainteresowania za każdym razem z kimś innym niż on? Czy w związku nie powinno czasami chodzić o kompromisy? Czy to w takim razie ze mną jest coś nie tak, że czasami mimo, że nie mam na coś specjalnej ochoty, ale widząc, że mojemu facetowi na tym zależy, zgadzam się to robić i sprawia mi to przyjemność mimo wszystko, bo jednak spędzam z nim czas, on jest zadowolony, a mi korona z głowy nie spadnie od tego. Nie do jednej rzeczy się już w taki sposób przekonałam w większym lub mniejszym stopniu.

To może to jest odpowiedni moment, żeby ZAMIAST robienia podchodów wokół własnego faceta w celu nakłonienia go do robienia czegoś, na co on nie ma ochoty, ale Ty za to ją masz, pogadać z nim o wspólnie spędzanym czasie, tj. jak Ty to sobie wyobrażasz, a jak on, aby poszukać KOMPROMIS, którego byś chciała i o którym piszesz.

Zawsze w podobnych do Twoich sytuacji przychodzi mi do głowy stara maksyma „żyj i pozwól żyć innym”. Twój facet ma takie podejście, bo niczego Tobie nie narzuca, nie zabrania. Być może nie widzi potrzeby spędzania z Tobą więcej czasu, gdyż tego nie potrzebuje - nie każdy uważa, że jak się jest w związku to trzeba wszystko robić wspólnie i wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, aby wspólnie spędzić czas, nawet jeśli wiąże się to z podejmowaniem aktywności, na które nie ma się ochoty. Ja i mój facet uprawiamy sporty, ale zupełnie inne i żadne z nas nie widzi problemu w tym, że drugie nie podziela jego zainteresowań, ale łączą nas inne rzeczy. No właśnie zmierzam, żeby zapytać Ciebie, a właściwie wrzucić Tobie do przemyśleń zagadnienie związane z tym, co łączy Ciebie i Twojego faceta. Czy jest w tym coś więcej niż wspólne spędzanie czasu? Bo jeśli Twoje zaangażowanie w relację jest pochodną poświęcanego Tobie czasu, to przynajmniej rozumiem, dlaczego pojawienie się na horyzoncie innego faceta, którzy będzie z Tobą czas dzielił, staje się uprawdopodobnionym zagrożeniem dla stałości Twoich uczuć wobec obecnego partnera. Dobrze zdawać sobie z tego sprawę. Oznacza to, że bardziej szukasz towarzystwa i uwagi niż połączenia emocjonalnego.

12

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy

jesteście zupełnie niedopasowani, ten związek na dłuższą metę sie wypali.
u mnie związki sypały się właśnie głównie z powodu gnuśnienia moich facetów, dla mnie to nie do przeskoczenia.

13

Odp: Brak "poświęcenia" i koledzy
ikaido napisał/a:

Jednocześnie nie wiem jak porozmawiać z moim facetem o tym po raz kolejny... Czy w ogóle warto poruszać znowu ten temat i zmuszać go do robienia czegoś czego nie chce i wyraźnie tą niechęć okazuje? Poza tą kwestią nie mamy problemów, jednak myśląc przyszłościowo o tym wszystkim zaczynam odczuwać stres.

Rozmawiać (po raz wtóry) to ni ma sensu. Rozmowa o swoich potencjalnych adoratorach też jest bez sensu.
Macie zupełnie inne jakości życia, każde z was lubi coś innego i dlatego pójście na kompromis, to "poświęcanie się" nie będzie niczym innym jak umęczaniem chłopaka i siebie też tylko mentalnie. Młodzi jesteście, lepie dajcie (daj) sobie szansę na znalezienie kogoś bardziej dopasowanego.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak "poświęcenia" i koledzy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024