Hej.
W związku z aktualnie panującą sytuacją na świecie mam więcej czasu na przemyślenia i zaczęłam się bardziej zastanawiać nad swoim życiem.
Aktualnie mam 23 lata.
Zaraz po ukończeniu technikum i zdaniu matury postanowiłam pójść na studia zaoczne w innym mieście oddalonym ok 150km od mojego miejsca zamieszkania. Nigdy nie zależało mi na studiach jakoś bardzo. Szłam z myślą aby tylko zdobyć wyższe wykształcenie i aby rodzice byli dumni. Miałam wtedy pracę, którą mam do dzisiaj i z której jestem nawet zadowolona. Dość dobrze płatna ale niestety w weekendy też musiałam się w niej czasami pojawiać. Miałam wtedy chłopaka którego bardzo kochałam, miałam inne priorytety i wtedy bardziej zależało mi na założeniu rodziny i pragnęłam tej stabilizacji niż aby poszerzać swoją wiedzę i się rozwijać. Jednak wszystko się strasznie skumulowało że w tygodniu pracowałam, w weekendy szkoła, nie miałam wtedy auta co też trochę utrudniało mi komunikacje chociażby na ten dworzec, do pracy itp. zabierało mi mnóstwo czasu przemieszczanie sie komunikacja miejską, zauważyłam że nie radzę sobie z tym wszystkim, miałam bardzo mało czasu dla faceta, przez co zaczęły się częstsze kłotnie i nie ukrywam te studia mi tylko zawadzały. Zdałam pierwszy semestr, drugiego już nie zaliczyłam ponieważ z jednego przedmiotu w ogóle nie podeszłam do zaliczenia, wszystko inne mam zaliczone tylko ten jeden przedmiot nie. Miałam możliwość warunku aczkolwiek stwierdziłam że już nie chcę studiować. I Zrezygnowałam. Czy żałuje? nie wiem, na tamten moment TO uważałam za słuszne, więc tak postąpiłam.
I tak sobie żyłam do czasu aż któregoś dnia przyszło nam się rozstać, to był dość ciężki okres nie ukrywam, każdy kto musiał zakończyć swój wieloletni związek na pewno coś o tym wie, uciekłam w ćwiczenia. Zaczęłam mnóstwo ćwiczyć, pokochałam to. Minął czas, minęło go mnóstwo w głowie już zdążyłam sobie poukładać, jednak czułam że nie rozwijam się. Mam dobrą stabilną pracę na której wcześniej mi tak bardzo zależało i w której czuje się dobrze i raczej nie chcę jej zmienić. Mieszkam z rodzicami. Nie mam po za tym żadnych innych obowiązków i czuje że zaczynam się dusić w tym miejscu w którym teraz aktualnie żyje. Kocham to miasto ale wiem że potrzebuje zmiany. Większość moich znajomych ma już rodziny, albo swoje drugie połówki więc kontakt mam z nimi bardzo ograniczony ( każdy ma swoje życie) więc na dobrą sprawę zostałam sama w miejscu które kocham ale którego mam już dosyć. Mieszkam w małym miasteczku, życia zbytnio tutaj nie ma, mnóstwo rzeczy przypomina mi o moim byłym chłopaku, ciężko mi nie myśleć o nim w tym miejscu. Dodatkowo problemy rodzinne. Mamy ich dosyć dużo co sprawia że bardzo często chodzę przybita. Zbieram pieniądze na mieszkanie, ale na to potrzeba czasu.
Ostatnio coraz bardziej zaczęłam się zastanawiać czy nie powinnam wrócić na studia żeby mieć to wyższe, bo może mi się jednak kiedyś przyda. Mam teraz mnóstwo wolnego czasu z którym nie wiem co mam robić. Ćwiczenia fajnie na ciało jednak zawsze jakaś tam odskocznia, ale nie rozwijam się w ogóle co mnie trochę boli, czuję taki zastój ?
myślę że to też dałoby mi poczucie że jednak się rozwijam, że robie COŚ ze swoim życiem, miałabym też możliwość poznać nowych ludzi, gdy teraz w tym miejscu czuję się bardzo samotnie. I kolejna rzecz to zmiana otoczenia, wyjazd nawet raz na dwa tygodnie w inne miejsce.
To są te plusy.
jeden duży minus to jest fakt że bardzo chciałam uzbierać na mieszkanie, a wiem że przez studia zajęłoby mi to znacznie więcej czasu ponieważ musiałabym za nie płacić z własnej kieszeni,
Chciałabym aby ktoś z zewnątrz na to spojrzał i zobaczył to z innej perspektywy może, czy to jest dobry pomysł w mojej obecnej sytuacji
no i jeśli chodzi o studia to ktoś wie jak ten powrót będzie wyglądał? czy muszę drugi semestr od nowa zaliczyć, czy tylko ten przedmiot? bo już raczej z warunkiem do drugiego roku mnie pewnie nie dopuszczą? studia prywatne, zaoczne