Cześć,
Mój pierwszy post na forum. Otóż jestem samotny. Nawet bardzo. Choć mam nastoletniego syna, z którym mam świetny kontakt to brakuje mi czegoś.
Tego czegoś. Ale wiem też że chyba nie jestem gotowy na związek. Mam wystarczające doświadczenie aby wiedzieć, że nowy związek nie rozwiąże wszystkich problemów a tylko doda nowe. Nie jest to asekuranctwo tylko taka prawda. Nie można oczekiwać czegoś od kogoś gdy nie jest się pewnym że takie oczekiwanie jest prawdziwe. Trochę masło maślane.
Aby być gotowy na związek trzeba go chcieć a ja nie wiem czy chcę. Może się boję, może nie jestem w tej kwestii pewny siebie a może jeszcze coś innego.
Wiem tylko, że to co czuję gdy patrzę na ścianę gdy zasypiam i się budzę, nie jest fajne. Rzuciłem się w pracę i coraz bardziej się w niej pogrążam. A jest tyle rzeczy, które chciałbym zobaczyć i zrobić. Ale to żaden fun cieszyć się do lustra. Z drugiej strony, jak zastanawiam się czy gdyby był ktoś, kto zabrałby mnie na śmiertelną nudę do kina czy teatru to wolałbym pójść i patrzeć na radość drugiej osoby czy rzucić się pod pociąg to wybrałbym to pierwsze.
Ale to jest trudne gdy ma się problemy z nawiązywaniem głębszych relacji z ludźmi. Takie nie inne doświadczenia życiowe.
Ale może jest ktoś kto chciałby popisać? To na pewno coś wniesie do nudy i może porozśmieszamy się nawzajem e-mailami?
Nie jestem żadnym życiowym rozbitkiem. Nie szukam pocieszenia. Jestem po prostu samotny.
Skoro nie jesteś gotowy na związek i poszukujesz po prostu znajomości, dlaczego zawezasz pole działania do Wielkopolski?
A tak serio, ja też mam 40+, w trakcie rozwodu, po przejściach. Sporo znam osób w podobnej sytuacji i to dobrze, że "wychodzisz" do ludzi.
Z Twojej wiadomości przebija sporo niepewności siebie i faktycznie zanim wejdziesz w nową relację fajnie by było, gdybyś polubił czas spędzany ze sobą. Ja nie czuję się samotna, jak chcę coś zobaczyć, gdzieś pojechać i jest to na miarę moich możliwości, nie poszukuję do tego towarzystwa, choć taka opcja jest miła.
Widziałam Twoją odpowiedź w innym wątku i tak, masz rację, najlepiej w relacji z kobietą sprawdzilaby się inna kobieta
My nie mamy ogromnych wymagań, po prostu wiemy, czego nie chcemy, a to już bardzo dużo.
Życzę Ci powodzenia.
Cześć,
Mój pierwszy post na forum. Otóż jestem samotny. Nawet bardzo. Choć mam nastoletniego syna, z którym mam świetny kontakt to brakuje mi czegoś.
Tego czegoś. Ale wiem też że chyba nie jestem gotowy na związek. Mam wystarczające doświadczenie aby wiedzieć, że nowy związek nie rozwiąże wszystkich problemów a tylko doda nowe. Nie jest to asekuranctwo tylko taka prawda. Nie można oczekiwać czegoś od kogoś gdy nie jest się pewnym że takie oczekiwanie jest prawdziwe. Trochę masło maślane.
Aby być gotowy na związek trzeba go chcieć a ja nie wiem czy chcę. Może się boję, może nie jestem w tej kwestii pewny siebie a może jeszcze coś innego.
Wiem tylko, że to co czuję gdy patrzę na ścianę gdy zasypiam i się budzę, nie jest fajne. Rzuciłem się w pracę i coraz bardziej się w niej pogrążam. A jest tyle rzeczy, które chciałbym zobaczyć i zrobić. Ale to żaden fun cieszyć się do lustra. Z drugiej strony, jak zastanawiam się czy gdyby był ktoś, kto zabrałby mnie na śmiertelną nudę do kina czy teatru to wolałbym pójść i patrzeć na radość drugiej osoby czy rzucić się pod pociąg to wybrałbym to pierwsze.
Ale to jest trudne gdy ma się problemy z nawiązywaniem głębszych relacji z ludźmi. Takie nie inne doświadczenia życiowe.
Ale może jest ktoś kto chciałby popisać? To na pewno coś wniesie do nudy i może porozśmieszamy się nawzajem e-mailami?
Nie jestem żadnym życiowym rozbitkiem. Nie szukam pocieszenia. Jestem po prostu samotny.
Witaj, doskonale rozumiem każde napisane tu przez Ciebie słowo. Jestem mentalnie na takim samym etapie. Jeśli potrzebujesz popisać, porozmawiać, napisz proszę do mnie na priv.