Jestem z mą Ukochaną ponad dwa lata, spotykamy się raz w tygodniu, ponieważ moja dziewczyna się jeszcze uczy a jej rodzice uważają że pierwsze edukacja a później miłość, moje złotko ma (20l), Niedawno spotkało mnie coś bardzo strasznego (umarła mi bliska osoba) bardzo to przeżywam w dzień kiedy to się stało ja z moją dziewczyną mieliśmy jechać do jej babci na przyjęcie, zadzwoniłem (godz., 10) do mojej chluby i mówię co się stało była w szoku, mówiąc przez Tel, że w takim razie nie musze jechać do jej babci, w sercu liczyłem, ze zaraz się zjawi ma ukochana i mnie przytuli, pocieszy, będzie przy mnie w tej trudniej chwili, mijała godzina dwie itd. A moja ukochana ze swoimi rodzicami pojechała do swej babci na przyjęcie przejeżdżając obok mojego domu, nie stawiając się nic a nic wieczorem pisze mi esa, ze jest jej smutno itd. a ja jak głupi ciągle czekałem, dopiero o godz. 24 do mnie dotarło ze nie przyjedzie, na drugi dzień wyjechałem z polski nie było mnie trzy dni w Polsce gdy przyjechałem dostawałem sms-y jak co się stało? jak się czuje?, i strasznie jest jej smutno, płacze itd. Ale ani razu nie przyjechała do mnie myślałem, ze w weekend doczekam się mej ukochanej ale cóż bez efektu. Poniedziałek, nie wytrzymałem i prosto z mostu całe żale które miałem do niej opowiedziałem, ma chluba wielce zaskoczona tłumacząc się ze nie ma samochodu, żeby do mnie przyjechać zapytałem dlaczego w dzień tragedii nie wstąpiłaś przecież jechałaś obok mego domu? - do dziś nie mam odpowiedzi, powiedziałem: przecież jak nie miałaś auta to mogłaś autobusem wieczorem bym Cię odwiózł samochodem, ale ona nie ma autobusów, owszem wieczorem nie ma bo ostatni jest o 16:00 z jej miejsca ale ciągle utrzymuje że nie ma jak do mnie przyjechać, dla mnie ciągle jest to nie zrozumiałe mieszkamy od siebie tylko 12km ale cóż. nawet po tej rozmowie nie uświadczyłem w najbliższych dniach mej anielicy, a ból który przeżywałem był do tego podwójny, po dwóch tygodniach od tego zdarzenia moja ukochana pisze że bardzo jej zależy na spotkaniu i żebym przyjechał po nią do domu i wszedł sobie na herbatkę porozmawiał sobie z jej rodzicami itd. Pierwsze me myśli to nie mam ochoty po Ciebie przyjechać, ale cóż człowiek kocha więc przyjechał, gdy po godzinie męczenia się w jej domu bo oczywiście z mej tragedii stała się sensacja dobrze ze sąsiadów nie sprowadziła.
Może jestem inny ale wydaje mi się ze w takich chwilach człowiek chce ciszy i bliskiej osoby przy sobie, ale cóż moja kobieta jak jej to mówiłem to ona twierdzi ze tak nie mogę musze żyć pełną parą, za grosz nie uszanowała tego co czuję liczyło się dla niej to że się spotkam z jej rodzinką,
Gdy w końcu się wydostałem z jej domu jadąc z moją kochaną blondyneczką której oczka wskazywały niewinność i miłość, gdy wszedłem na temat to co mnie boli uswiadując jak przez jej czyn było mi przykro, ze nie była przy mnie ale ma Kobieta swoje ze tez cierpiała przecież pisała mi sms-y a ja nawet na nich nie odpisywałem, i o mało co miała pretensje o co mi chodzi?
Minęły trzy tygodnie, dwa dni od pogrzebu ma Kobieta pisze z pretensjami dlaczego ja nie przyjadę do niej do domu rodzice jej zapraszają mnie na grilla, odpisując: ze nie mam ochoty nigdzie jeździć a tym bardziej na grila jedynie chcę w ciszy z bliską mą osoba czyli Ty Kochanie spędzić czas, jest mi źle i bardzo trudno, ale moja Kobieta uważa, że nie mogę być ciągle taki i mi sugeruje że oddalam się od niej i że nie zależy mi na niej itd. Tdwa dni po pogrzebie a ja mam żyć jak dawniej? paranoja.
I kolejny tydzień się nie spotkaliśmy w sumie od tego zdarzenia minęły trzy tygodnie a ma dziewczyna tylko raz się zjawiła u mnie oczywiście gdybym po nią nie pojechał to raczej nie miałbym co liczyć zę by przyjechała. Nie wiem może ja coś robię źle tłumaczę sobie całe to zajście, że ma Kobieta jest za młoda a ja za dużo wymagam pięć lat różnicy jest między nami. Myślałem ze nie zależy jej na mnie ale gdy cofam się w czasie wspominając wstecz przypominam sobie jak zerkała za rogu na mnie wzdychając i marząc jak by to bardzo chciała być mą dziewczyna wiem o tym bo jej przyjaciółka systematycznie mi donosiła no i sama ma ukochana jak już byliśmy razem, co prawda z przyjaciółki stał się wróg ale cóż kobiety? :-) każdy dzień zapewnia jak bardzo mnie kocha nie potrafi zyc bez zemnie itd. Więc jak może mnie nie kochać??. Również usprawiedliwiam tym ze jest nieśmiała, wszystkiego się boi itd. coś w tych blondynkach musi być :-) , ostatnio myślałem, ze dam jej samochód który się jej podobał ale po tym zdarzeniu nie wiem czy mogę na nią liczyć w trudnych chwilach, gdyby przyjechała wtedy do mnie i wspierała to dałbym jej samochód by mogła by sobie jeździć między innymi do mnie, ale cóż nie pokazała się przez dwa tygodnie, z związku z tym sprzedam auto. Bo już nie wiem czy mnie naprawdę kocha, Nie wiem co robić jestem zrezygnowany gdybym tak bardzo ją nie kochał dawno zerwałobym ale kocham moja ukochaną ponad to co mi robi.
Myślę, że gdy trochę ?podrośnie? to zmieni się i będę mógł liczyć na nią nie wiem może to idiotyczne, myślałem, że kobietę idzie zrozumieć, co prawda jak na ukochaną patrzę to mam wrażenie, jakby ona była niczego winna taka niewinna myszka skulona za miotłą. Aż złość i żal odchodzi i chce się przytulić tą moją myszkę i powiedzieć, kolejny raz nic się nie stało? ech tragedia?
Jesteście kobietami nakierujcie mnie co w główce mojej myszce siedzi?? Bo ja nie znajduję logicznego wytłumaczenia.
1 2010-04-25 21:34:39 Ostatnio edytowany przez mikus (2010-04-25 21:36:31)
Podobne tematy
Mikus wiele ludzi jak nie przeżyło straty bliskiej osoby to Cię nie zrozumie.Wiem co czujesz bo straciłam dwie bardzo bliskie mi osoby i myślałam ,że nie otrząsnę się z tego.Potrzebowałam tak jak Ty spokoju a nie rozbawionego towarzystwa,nie chciałam słuchać tekstów ,że życie musi się toczyć,że nie tylko mi ktoś umarł itd.Doskonale rozumię,że potrzebowałeś wsparcia kochanej osoby.
Mikus ktoś mi powiedział kiedyś ,że ból po stracie kogoś bliskiego trzeba samemu udzwignąć i coś w tym jest
Myślę,że pomysł z prezentem(samochodem) nie jest dobry,nie należy dawać aż tak dużych prezentów.
Wybacz, może to nie na temat ale nie potrafię się powstrzymać - nie staraj się na siłę używać mądrych słów i wzniosłych stwierdzeń bo brzmi to po prostu śmiesznie.
Każdy przeżywa żałobę na swój indywidualny sposób i to, że Twoja dziewczyna chciała zmotywować Cię do działania, nie dołowania się, to nie oznacza, że masz mieć do niej pretensje. Ona chcę Cię wyciągnąć z dołka, a Ty tego najwidoczniej nie rozumiesz.
" ostatnio myślałem, ze dam jej samochód który się jej podobał ale po tym zdarzeniu nie wiem czy mogę na nią liczyć w trudnych chwilach, gdyby przyjechała wtedy do mnie i wspierała to dałbym jej samochód by mogła by sobie jeździć między innymi do mnie, ale cóż nie pokazała się przez dwa tygodnie, z związku z tym sprzedam auto"
To zdanie mnie już kompletnie rołożyło na łopatki. I nawet nie wiem jak to skomentować, żeby nie wyjść na jakąś materialistkę. << Jak będziesz dla mnie taka, jak chcę, to ci dam auto. A jak nie to je sprzedam>> Nie ma to jak bezinteresowność:)
a ja tu widzę chłopaka co się związał z nieodpowiednią dziewczyną- dzieckiem.
to tego żałoba.
skoro ona nie potrafi się zebrac i pojechac czeka tylko az do niej przyjedziesz.
nie ma za grosz empatii. masz zabawiac ja i jej rodziców bo zostałes zaproszony (!) - witki opadają.
samochodu nie dałabym- z wielu powodów.
jeśli chodzi o samochód od pewnego czasu planowałem jej kupić lub dać swój, nie traktóję to coś za coś uwązam, że między innymi jest to moim obowiązkiem, by zadbać o swoją dziewczynie, już by dawno jezdziła tylko ze znajomi mówią, że nie mogę dawac się wykorzystywać. itd smęca mi ciągle w głowie... ale nigdy bym nie pomyślał, że moja mysza mogłaby coś takiego mi zrobić i chciałem jej dać ale po tym incydencie kiedy ja jej potrzebowałem to nie doczekałem nawet myślałem ze mnie nie kocha i zakończę ten związek, i dlatego pisałem że sprzedam ten samochód i już. a ja jestem głupi i starałm się spełnić marzenia tak pozatym ja uwielbiam spełniać jej marzenia kupować pierdołki. to jest miłość poprostu Kocham swą Kobiete i moge cały czas pisać jaka jest cudowana i dla mnie ważna.
ale faktycznie musze sam uporać się z tą przykrą okolicznością co mnie spotkała tak jak napisała nolina. i doszłem do wniosku, gdybyśmy mieszkali raziem z pewnością by przy mnie była a tak nie mieszkamy raziem i dlatego tak jest. a ja z tego robie wielkie żale...
Wiesz Milus,ja widze ze ty jestes bardzo wrazliwym facetem.
Ja mysle tak; Ogolnie w takich sytuacjach kazdy z nas oczekuje,aby bliska osoba byla przy nas.To oczywiste.
Uwazam,ze twoja kobieta ze wzgledu na swoj mlody wiek,nie wiedziala jak zareagowac poprostu.Pewnie pierwszy raz znalazla sie w takiej sytuacji? Mysle,ze ona wie ,ze powinna byla cie wesprzec..ale nie wiedziala jak ? Sytuacja ja przerosla... ![]()
Jest wiele ludzi,ktorzy na taka sytuacje reaguja w inny sposob niz bysmy sie spodziewali. Nie wiedza co powiedziec,o czym rozmawiac,jak sie zachowac?? Przez to zachowuja sie tak jak sie zachowuja. A nie przyjdzie im do glowy,ze wystarczy poprostu BYC i chocby pomilczec razem.
Wiem,ze sie zawiodles na niej,ale mysle ze nie powinines porozmawiac z nia jeszcze raz na spokojnie i wytlumaczyc jak sie poczules. Ona to napewno przemysli i na przyszlosc postara sie dla ciebie ![]()
Myślę nie obrażając jej, że jest troszku infantylna... Jej wytlumaczenie że przecież pisala Ci sms-y , tak naprawde niczego nie tlumaczy dlaczego nie przyjechala. Gdybym ja miala do mojego 12 km, to codziennie bym jezdzila, jak nie autobusem to jakoś inaczej by się wykombinowalo. A gdyby mój facet napisal mi że coś się stalo, i że mnie potrzebuje wsiadlabym w 1 pociag i do niego pojechala... tylko to nie 12 km tylko 300. a to różnica...
Możesz jej to wytlumaczyć ze swojego punktu widzenia, musi zrozumieć że czasem nie ona jest w centrum zainteresowania, tylko czasem Twoje problemy powinny dla niej być priorytetem... Jeśli ona nie potrafi poświęcić dla Ciebie trochę czasu, kiedy jej potrzebujesz to cos jest nie w porządku.
Mam nadzieje, że wutlumaczysz jej swoje stanowisko, i się dogadacie ![]()