Witam wszystkich. Nazywam się Magda, mam 23 lata. Ostatnio w moim życiu wydarzyło się coś bardzo dziwnego. Ciężko będzie mi nakreślić sytuacje bo jest to związane z wieloletnim procesem.
Od prawie 2 lat pracuje w pewnej prywatnej firmie. Gdy tam trafiłam myślałam, że złapałam pana boga za nogi, odnalazłam się zawodowo, spełniałam się jako pracownik biurowy jednocześnie niosąc pomoc słabszym. Rozwijałam się wszystko było super. Były problemy, były zgrzyty w zespole, ale zawsze jakoś dawałam sobie radę. Sytuacja zmieniła się w lutym tego roku, gdy większości osób w firmie kończyła się umowa. Kierownictwo wprowadziło atmosfere strachu, na każdym kroku było nam sugerowane, że zostanie połowa zespołu, zaczeło się podkładanie świń itp. Ostatecznie wszyscy co chcieli zostali. Ale firme opuściły 4 osoby, które pracowały tam po 7,10,12 lat. I wtedy szef zaczął jazdy. Ja dostałam nowe obowiązki po kolezance, która awansowała i okazało się, że miała w swoim dziale totalny syf, i ja wychodziłam z tego ponad 2 miesiace z pomocą mojej koleżanki, która nie musiała tego robic. wtedy wspolpracownicy powiedzieli mi ze nie moge isc nikomu tego powiedziec bo bedxzie afera, ze inni tez sprzataja jakis tam syf. Jeszcze wtedy nie rozumialam, jak bardzo mnie wykorzystali itp. ale mniejsza o to. Szef zaczął wzywac na kilkugodzinne spotkania, gadac bzdury, wymyslac bezsensowne zadania na ktore tracilam czas a on to potem olewal. Np kiedys kazal napisac mi sprawozdanie na 10 stron ja siedzialam po godzinach bo w godzinach pracy robilam swoje obowiazki a on odczytal to po roku bo przyszlo mi powiadomienie na maila. Ogolnie jest tak ze jedne osoby robią co chca, maja malo oowiazkow, czesto dostaja dni wolne bez wypisywania urlopu, bo sa po tych samych studiach co szef. Ja mam ponad 30h nadgodzin a gdy chcialam jechac do urzedu, wyjsc godzine wczesniej szef powiedzial mi ze wymiguje sie od pracy. Szef jest dla mnie starszny ja wiem ze sobie na to pozwolilam bo balam sie utraty pracy. Sytuacja jest coraz bardziej napieta. Jakis czas temu zglosilam sie na kurs, ktory mial trwac 10 miesiecy i mialo byc 5 zjazdow wychodzilo raz na 2 miesiace, w momencie zakwalifikowania sie pani powiedziala ze musza skrocic czas do 2,5 msc co powodowaloby ze mialabym 1 wolny weekend do konca roku a ucze sie, robie prawko pracuje na pelen etat i nie jestem w stanie tego pogodzic. poszlam i powiedzialam mu ze rezygnuje z projektu. a on powieszial mi ze wplynie to na moja opinire, ze rzucilam zle swiatlo na firme i ze nie pozwoli innym pracownikom isc na jakie kolwiek szkolenia i ja jestem temu winna. Bardzo mnie to zabolalo byla to moja praca marzen, spelnialam sie itp. tego samego dnia pojawil sie ogromnmy bol rak i dloni glownie stawow, trafilam do lekarza od razu po pracy. Wychodza mi zle wyniki badan. |Bardzo duzo osob w mojej firmie choruje. Ale sa tez tacy ktorzy sa normalni wrecz szczesliwi. Nie mam oparcia w rodzinie, w chlopaku ktorzy twierdza ze skoncze na kasie jak rzuce ta prace. Od 3 tygodni mam ciagly ucisk w klatce piersiowej, ledwo oddycham, wpadłam w ogromną depresję, mam myśli samobójcze. Nie potrafie zrozumiec tego ze tyle miesiecy to znosilam i nie zauwazalam mobbing ktory byl wobec mnie praktykowany, siadło mi zdrowie nie mogę patrzec na szefa unikam go jak moge. jesli jeszcze raz mnie zmobinguje to pojde na zwolnienie i zloze wypowiedzenie. otoczenie tweirdzi ze jestem slaba ze nie nadaje sie do pracy biurowej mimo ze mam jedne z lepszych wynikow w calehj firmie na wszystkie dzialy. |Jest mi bardzo ciezko nie mam oparcia ani w rodzinie ani w nikim jestem w zlym stanie psychicznym. prosze o rade. przepraszam za brak polskich znakow nie mam polskiej klawiatiury.
czy to jedyna praca w tym rejonie swiata, bo jak dla mnie to powinnas sie ewakuowac, poszukac dla siebie miejsca gdzie bedziesz normalnie zyc, funkcjonowac, nic nie jest warte twojego zdrowia
Też miałam taką pracę. Ledwo przeżyłam. I dopiero jak uciekłam, zrozumiałam tak na prawdę w jakim patologicznym syfie tkwiłam.
Wzięłam miesiąc chorobowego, w tym czasie poukładałam sobie wszystko w głowie i wróciłam tylko po to, aby się zwolnić. I nikomu nic nie tłumaczyłam, bo to jest moje życie.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi, miło wiedzieć ze postronne osoby zgadzają się z tym co czuję. Jutro mam zebranie jeśli kolejny raz doświadcze przykrych komentarzy odchodze z dnia na dzień. Niedługo składam wypowiedzenie, nie widze już żadnej perspektywy w tej pracy.
Jesteś młoda, znasz swoją wartość. Uciekaj z tej roboty póki możesz, póki nie masz jakiś poważnych zobowiazań typu kredyty, dzieci itp. Szukaj, próbuj, świat nie kończy się na jednej pracy. A nawet jeśłi trafisz na kase do Biedry to co w tym złego? Może okaże się że to był strzał w dziesiątkę? Żadna praca nie hańbi!
Ciekawe jak to się skończyło i jakie podjełaś decyzje.
Jeśli jeszcze czekasz to powiem co myślę. Zanim rzucisz wypowiedzenie idź do swojego szefa i z nim porozmawiaj. Nie płaszcz się tylko zapytaj go wprost czy jest naprawdę niezadowolony z Twojej pracy czy te przytyki, że nie nadajesz sie to forma mobbingu i czemu ma służyć?
Zobaczysz co Ci powie. Być może to zwykły chamski kiep i zwyczajnie się wyżywa. Ale może tak być, że w Twojej firmie są " specyficzne, typowo polskie" standardy pracy : awansują osoby, które z podstawowym zakresem czynności nie dają sobie rady ( to co opisałaś po reorganizacji). Jeśli tak jest, to nie masz tam czego szukać. Nie doczekasz się awansu, sukcesu, szacunku, jedyne co zyskasz to rozstrój nerwowy i traume.
Hej wszystkim. Poszłam na zwolnienie lekarskie, byłam u psychiatry i okazało się, że cierpię na depresję sytuacyjną. Od poniedziałku mam podjąć leczenie grupowe. Powoli pogodziłam się z odejsciem choć dopiero teraz widze jak dobra była to deczyja. Dziękuję za rady i odpowiedzi.