Witam. Wiem, że to forum dla kobiet.Ale szukam pomocy bo zaczynam wariować. Jestem 20 letnim studentem i nie mam nikogo przy sobie. Życie w Warszawie sprawiło że czuję się strasznie samotny. Próbowałem chyba wszystkiego co się da. I nie wychodzi. Z innymi studentami też nie mam najlepszego kontaktu. Kiedyś było odwrotnie. Tyle że mnie kiedyś nie interesowały dziewczyny bo wolałem książki. Przez to wszystko czuje jak staczam się na dno. Bo nie mam nawet ochoty wychodzić do ludzi
Miałam kiedyś tak samo. I też w Warszawie, do której po prostu nie pasowałam. Potem przeniosłam się do Krakowa i to było najlepsze, co mogłam zrobić. Tam odnalazłam swój świat i wspaniałych ludzi. W pierwszych tygodniach chodziłam wręcz jak oczadziała ze szczęścia. To było jak trafienie do świata ze snu.
Czasem zmiana miejsca pomaga. Ale myślę, że w Twoim wypadku to samo jest możliwe w Warszawie. Musisz tylko zacząć chodzić w miejsca, gdzie poznasz podobnych sobie ludzi. Może to być np. jakieś koło naukowe, duszpasterstwo akademickie, różne grupy zainteresowań, kurs tańca, koło filmowe itp. Ja poznałam cudownych ludzi właśnie w duszpasterstwie, więc polecam z całego serca (w Warszawie jest np. duszpasterstwo przy kościele św. Anny albo przy klasztorze dominikanów, zależy co kto lubi). Tam na pewno poznasz życzliwych ludzi, którzy nie pozwolą Ci gnić w samotności
Warszawa jest duża i ludna, co paradoksalnie niestety sprzyja poczuciu osamotnienia, ale na szczęście jest też różnorodna, więc każdy może w niej znaleźć to, czego szuka.
Może jakieś nowe zainteresowanie? Jak daleko masz do domu? Może też dobrze Ci zrobi, jak na początku będziesz wracał do domu trochę częściej?