Czy warto zaproponować spotkanie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto zaproponować spotkanie?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 63 ]

Temat: Czy warto zaproponować spotkanie?

Jakieś 3 tygodnie temu w propozycjach znajomych na Instagramie wyskoczył mi mój kolega z liceum. Zaobserwowałam jego konto, bo był jedyną osobą ze szkoły średniej, którą dobrze wspominam. On nieoczekiwanie chwilę później przysłał wiadomość. Napisał coś o namiętności, czym mnie totalnie zaskoczył. Mój Instagram jest drobiazgowo prowadzony, bo zarabiam na pokazywaniu ubrań. Wtedy byłam w szoku, więc odpisałam dopiero po kilku dniach, bo wtedy przyszła mi do głowy dobra odpowiedź. Taka dosyć neutralna. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, było miło, dowiedziałam się, gdzie pracuje, czym się interesuje, gdzie był na wakacjach.Miałam wtedy gorszy dzień, on zapytał, dlaczego jestem smutna, powiedziałam mu, że chciałabym pogodzić się z jedną osobą, która się na mnie bezpodstawnie obraziła. Potem po tygodniu ja zainicjowałam rozmowę, bo chciałam pogadać o tym, jak się czuje po powrocie do pracy. Znowu gadało się bardzo dobrze, on nawiązał do jednej z przeczytanych przeze mnie książek - czy naprawdę ludzie mają takie problemy z seksem i zdarzają się faceci, którzy się go boją. Odpowiedziałam mu tak neutralnie i merytorycznie. Znowu zapadła cisza, zauważyłam, że on śledzi moje relacje i pomyślałam: zagadam. Tym razem pisało się świetnie i cały dzień. On wplatał wątki, że mnie by się dało wystylizować na jakąś aktorkę, że mam super włosy, że widać, że dużo dbam o siebie i fajnie, że regularnie ćwiczę. Po czym wspominał, że też o siebie dba, bo ma dobrze płatną pracę i skoro wydaje tyle na inne przyjemności, to o ciało też warto zadbać. Gadaliśmy też o krzywej akcji z moim eks. Generalnie było miło.  Dalej ogląda relacje, ale się nie odzywa. Nie proponuje też spotkań.  Myślałam, ze dzisiaj sam zagada, skoro było miło. Generalnie, jak napiszę, to od razu odpisuje, pisze długie wiadomości, więc widzę, że chce pogadać, bo zadaje też pytania.  Ale dlaczego on sam nie zagaduje i nie zaproponuje spotkania? Myślałam, że jestem może przewrażliwiona i kolega sobie o mnie przypomniał jak o dobrej koleżance.  Ale pokazałam screeny przyjacielowi, on stwierdził, że to wygląda na flirt i nic sobie nie dopisuję.

Generalnie ten kolega zawsze mi się podobał fizycznie, bo ma naturalnie czarne włosy i oczy, jest szczupły. Ma fajny głos, umie się ubrać, jest inteligentny, oczytany. Spodobało mi się też to, że on prowadzi zdrowy tryb życia - nie pije częściej niż okazjonalnie, nie pali, nie odurza się narkotykami. Mamy wspólnych znajomych i oni potwierdzają, ze rzeczywiście taki jest, to nie jest tylko poza. Czuję, że z kimś takim mogłabym być, bo nie ma tych wad, które przeszkadzały mi w moim eks.  Ale wiem też, że jak facetowi zależy, to sam proponuje spotkanie. A ja mam jakiegoś życiowego pecha, faceci często do mnie piszą sami, ale potem to ja muszę zagadywać i proponować spotkania. Oni się zgadzają i odpisują, są mili, ale wkurza mnie to, że nikt nigdy poza dwoma facetami na ulicy nigdy mnie sam z siebie nigdzie nie zaprosił. Nie wiem, co się dzieje, ale to jest jakieś fatum. Wielu mężczyzn mi pisze, że jestem piękna i mądra, po czym nie proponują spotkania. Jak zapytam, czy ze mną pójdą, zawsze jest tak. Nigdy nie usłyszałam odmowy. Z paru znajomości wyszły nawet długie związki.  Nie wiem tylko, dlaczego zawsze sama muszę zagadywać i proponować. Ci faceci zazwyczaj mnie potem bardzo dobrze traktowali, wręcz jak księżniczkę, ale wkurza mnie to, że muszę wykazywać inicjatywę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

Jak dla mnie, to dużo u Ciebie sztuczności i czegoś co zniechęca. Sam nie wiem jak to nazwać, może dbania bardziej o formę niż o treść. Samo stwierdzenie odpowiedziałam neutralnie. Co to jest? Albo odpowiedziałam po kilku dniach, żeby przemyśleć sposób odpowiedzi.
Tworzysz dystans, a potem jesteś zdziwiona, że ten dystans powstał.

3

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
balin napisał/a:

Jak dla mnie, to dużo u Ciebie sztuczności i czegoś co zniechęca. Sam nie wiem jak to nazwać, może dbania bardziej o formę niż o treść. Samo stwierdzenie odpowiedziałam neutralnie. Co to jest? Albo odpowiedziałam po kilku dniach, żeby przemyśleć sposób odpowiedzi.
Tworzysz dystans, a potem jesteś zdziwiona, że ten dystans powstał.

Ja tak mam, że trudno mi flirtować i nie wiem, co odpisać, więc wymyślam coś logicznego. Generalnie nie umiem rozmawiać na abstrakcyjne tematy typu filozofia, literatura fantasy, sztuka nowoczesna.  Czasem trochę przeginam z odpowiedzią, kiedyś mój eks powiedział, że mam rzadki kolor oczu, to mu powiedziałam, że dziękuję, ale to nie jest rzadki kolor, bo determinuje go gen dominujący. Oczywiście z uśmiechem. Ale on był jeszcze gorszy ode mnie, bo jak mu napisałam komplement, to się pytał, czy to na pewno do niego, czy nie pomyliłam numerów. Ja nie umiem być flirciarska i się droczyć, umiem walić prosto z mostu. Mam w sobie dużo męskich cech charakteru, jestem logiczna, zdeterminowana, zdecydowana i prostolinijna.  O wiele lepiej od flirtu wychodzi mi pisanie zadziornych SMS-ów nt. seksu na dalszym etapie znajomości.

4

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:

Mój Instagram jest drobiazgowo prowadzony, bo zarabiam na pokazywaniu ubrań.

Można się domyślić, że masz dużo obserwujących czy co tam się ma, i zapewne jesteś ładna tongue



Nie wiem, co się dzieje, ale to jest jakieś fatum. Wielu mężczyzn mi pisze, że jestem piękna i mądra, po czym nie proponują spotkania. Jak zapytam, czy ze mną pójdą, zawsze jest tak. Nigdy nie usłyszałam odmowy. Z paru znajomości wyszły nawet długie związki.  Nie wiem tylko, dlaczego zawsze sama muszę zagadywać i proponować. Ci faceci zazwyczaj mnie potem bardzo dobrze traktowali, wręcz jak księżniczkę, ale wkurza mnie to, że muszę wykazywać inicjatywę.

Powiem Ci jak ja to widzę. Nie mam żadnych instagramów, ale jak widzę, że dziewczyna jest naprawę ładna, w dodatku ma dużo polubień itp. to sama się nasuwa myśl "To niemożliwe że taka kobieta jest sama. Na pewno musi kogoś mieć. Skoro ma tyle adoratorów to bez problemu kogoś znajdzie"
I piszą do Ciebie, że jesteś ładna ale nie proponują spotkań bo myślą jak wyżej.
Skoro jesteś bezpośrednia to może sama napisz do tego, który Ci się podoba? big_smile

5 Ostatnio edytowany przez marfa_a (2019-09-13 22:39:03)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Mój Instagram jest drobiazgowo prowadzony, bo zarabiam na pokazywaniu ubrań.

Można się domyślić, że masz dużo obserwujących czy co tam się ma, i zapewne jesteś ładna tongue



Nie wiem, co się dzieje, ale to jest jakieś fatum. Wielu mężczyzn mi pisze, że jestem piękna i mądra, po czym nie proponują spotkania. Jak zapytam, czy ze mną pójdą, zawsze jest tak. Nigdy nie usłyszałam odmowy. Z paru znajomości wyszły nawet długie związki.  Nie wiem tylko, dlaczego zawsze sama muszę zagadywać i proponować. Ci faceci zazwyczaj mnie potem bardzo dobrze traktowali, wręcz jak księżniczkę, ale wkurza mnie to, że muszę wykazywać inicjatywę.

Powiem Ci jak ja to widzę. Nie mam żadnych instagramów, ale jak widzę, że dziewczyna jest naprawę ładna, w dodatku ma dużo polubień itp. to sama się nasuwa myśl "To niemożliwe że taka kobieta jest sama. Na pewno musi kogoś mieć. Skoro ma tyle adoratorów to bez problemu kogoś znajdzie"
I piszą do Ciebie, że jesteś ładna ale nie proponują spotkań bo myślą jak wyżej.
Skoro jesteś bezpośrednia to może sama napisz do tego, który Ci się podoba? big_smile

Ale ja do niego napisałam, tylko on sam na drugi dzień nie podejmuje tematu. Czuję się znowu niekomfortowo, jakbym się wiecznie narzucała. On odpisuje od razu, potem gadamy cały dzień, jest aktywny w tej rozmowie, ale tak dziwnie wiecznie pisać pierwszej. Poza tym chciałabym się spotkać. Jak trzeba będzie, to wreszcie to zaproponuję.

Mam sporo polubień pod zdjęciami, może to hamuje facetów. Mój eks mi na początku dziękował za każdym razem, gdy zgadzałam się spotkać lub sama proponowałam spotkanie. Pytał często, czy go wkręcam, że chcę się spotkać. A jak się zgadzałam, to nie wierzył, że się zgodziłam.

6

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:

Ale ja do niego napisałam, tylko on sam na drugi dzień nie podejmuje tematu. Czuję się znowu niekomfortowo, jakbym się wiecznie narzucała. On odpisuje od razu, potem gadamy cały dzień, jest aktywny w tej rozmowie, ale tak dziwnie wiecznie pisać pierwszej. Poza tym chciałabym się spotkać. Jak trzeba będzie, to wreszcie to zaproponuję.

Doskonale wiem o czym piszesz, bo chyba każdy to przerabiał tzn. odpiwywanie po 3s ale nigdy pierwszy nie napisze.
Może próbuje stosować jakieś głupie gierki typu "niedostępny" bo z tego co piszesz to jest ogarnięty.



Mam sporo polubień pod zdjęciami, może to hamuje facetów. Mój eks mi na początku dziękował za każdym razem, gdy zgadzałam się spotkać lub sama proponowałam spotkanie. Pytał często, czy go wkręcam, że chcę się spotkać. A jak się zgadzałam, to nie wierzył, że się zgodziłam.

Serio?
Nie dziwi mnie fakt, że się już nie spotykacie. To raczej nie był facet a pantofel. Szkoda, że jeszcze nie przepraszał Cię za to, że żyje...
Chyba po prostu musisz trafić na kogoś kto jest pewny siebie.
Np. dla mnie czy ktoś ma 10 czy 100 czy 10 000 polubień nie robi żadnego wrażenia. Ale jak spotykasz kogoś kto głównie na to patrzy, to wybacz, ale pewnie zawsze będzie tak ja napisałaś

7

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Ale ja do niego napisałam, tylko on sam na drugi dzień nie podejmuje tematu. Czuję się znowu niekomfortowo, jakbym się wiecznie narzucała. On odpisuje od razu, potem gadamy cały dzień, jest aktywny w tej rozmowie, ale tak dziwnie wiecznie pisać pierwszej. Poza tym chciałabym się spotkać. Jak trzeba będzie, to wreszcie to zaproponuję.

Doskonale wiem o czym piszesz, bo chyba każdy to przerabiał tzn. odpiwywanie po 3s ale nigdy pierwszy nie napisze.
Może próbuje stosować jakieś głupie gierki typu "niedostępny" bo z tego co piszesz to jest ogarnięty.



Mam sporo polubień pod zdjęciami, może to hamuje facetów. Mój eks mi na początku dziękował za każdym razem, gdy zgadzałam się spotkać lub sama proponowałam spotkanie. Pytał często, czy go wkręcam, że chcę się spotkać. A jak się zgadzałam, to nie wierzył, że się zgodziłam.

Serio?
Nie dziwi mnie fakt, że się już nie spotykacie. To raczej nie był facet a pantofel. Szkoda, że jeszcze nie przepraszał Cię za to, że żyje...
Chyba po prostu musisz trafić na kogoś kto jest pewny siebie.
Np. dla mnie czy ktoś ma 10 czy 100 czy 10 000 polubień nie robi żadnego wrażenia. Ale jak spotykasz kogoś kto głównie na to patrzy, to wybacz, ale pewnie zawsze będzie tak ja napisałaś

On się  w końcu zafiksował na tym, że nie jest dostatecznie dobry, zamknął w sobie, był zazdrosny i podejrzliwy, dlatego się rozstaliśmy. A szkoda, bo naprawdę mi na nim zależało i było mi z  nim dobrze. Był inteligentny, pomocny i czuły, ale sam nie wierzył w siebie. Nawet próbowałam mu pomóc, ale nie dałam rady. On ma głębszy problem ze sobą.

A ten dalej się nie odzywa, ciężko mi jest każdemu facetowi proponować spotkanie, ciągle pisać, bo mam wrażenie, ze się narzucam. Chociaż teraz i tak nauczyłam się do tego podchodzić na luzie, bo widzę, jakie ciapoki chodzą po świecie. Do moich koleżanek też nie umieją odezwać się pierwsi, tylko czekają.

8

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

A ja autorko widzę inną tendencję z kolei u mnie, zawsze to ja wychodzę z inicjatywą spotkania, itd. a dziewczyny często milczą, nie zaproponują same z siebie niczego, nie wiedzą co chcą. Po za przypadkiem, że goście mogą myśleć, że dziewczyna jest zajęta i nie piszą, to część z nich może obawiać, że zostanie perfidnie wysmiana przez dziewczynę, która owszem może być atrakcyjna fizycznie, ale w głowie ma jedno gówno. Znam też takie przypadki, ja osobiście wolę sam spróbować, ruszyć z inicjatywą, ale takie dziewczyny które wysmiewaja jak ktoś chce ich poznać, pogadać normalnie cokolwiek należy moim zdaniem szybko pacyfikowac, ale Ty nie wydajesz się być jedna z nich po swoim opisie.

9

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ambrose napisał/a:

A ja autorko widzę inną tendencję z kolei u mnie, zawsze to ja wychodzę z inicjatywą spotkania, itd. a dziewczyny często milczą, nie zaproponują same z siebie niczego, nie wiedzą co chcą. Po za przypadkiem, że goście mogą myśleć, że dziewczyna jest zajęta i nie piszą, to część z nich może obawiać, że zostanie perfidnie wysmiana przez dziewczynę, która owszem może być atrakcyjna fizycznie, ale w głowie ma jedno gówno. Znam też takie przypadki, ja osobiście wolę sam spróbować, ruszyć z inicjatywą, ale takie dziewczyny które wysmiewaja jak ktoś chce ich poznać, pogadać normalnie cokolwiek należy moim zdaniem szybko pacyfikowac, ale Ty nie wydajesz się być jedna z nich po swoim opisie.

Może sporo facetów kiedyś oberwało, gdy zaproponowało spotkanie. Teraz po prostu czekają na kobiecą inicjatywę lub bardziej wyraziste sygnały. Poza tym do tego dochodzi jeszcze niska samoocena, która jest chyba coraz większym problemem mężczyzn. Wielu moich kolegów ma ją zaniżoną, bo np. nie mają własnej firmy lub za mało zarabiają. Oczywiście to są ich wizje, które nierzadko są zafałszowane i nijak się mają do rzeczywistości.

10

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

A może dlatego że jesteś postrzegana jako silna pewna siebie kobieta? Takich trochę faceci się boją zaczepiać sami. Ja mam tak. Owszem jak napiszę sama i czy zaproponuję spotkanie to nie ma problemu ... jak na skrzydłach ale sami ... nie koniecznie. Owszem zdarzają się wyjątki - męzczyźni bardziej pewni siebie i silni emocjonalnie.
Pozostali bojąc się odrzucenia lub z góry zakładając że nie mają szans nie zaczynają pierwsi rozmowy ani nie proponują spotkania.

Jeśli Ci się podoba to zaproponuj spotkanie i tyle ... powiedz mu szczerze że podoba Ci się i że chciałabyś aby jeśli on jest Tobą zainteresowany to aby te zainteresowanie okazywał wprost czyli sam inicjując/proponując spotkania czy rozmowę.
Tak będzie prościej - jak jest Ciebie wart to bez problemu sobie z tym poradzi a jak nie ... cóż nie ten to inny.

11

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Johna napisał/a:

A może dlatego że jesteś postrzegana jako silna pewna siebie kobieta? Takich trochę faceci się boją zaczepiać sami. Ja mam tak. Owszem jak napiszę sama i czy zaproponuję spotkanie to nie ma problemu ... jak na skrzydłach ale sami ... nie koniecznie. Owszem zdarzają się wyjątki - męzczyźni bardziej pewni siebie i silni emocjonalnie.
Pozostali bojąc się odrzucenia lub z góry zakładając że nie mają szans nie zaczynają pierwsi rozmowy ani nie proponują spotkania.

Jeśli Ci się podoba to zaproponuj spotkanie i tyle ... powiedz mu szczerze że podoba Ci się i że chciałabyś aby jeśli on jest Tobą zainteresowany to aby te zainteresowanie okazywał wprost czyli sam inicjując/proponując spotkania czy rozmowę.
Tak będzie prościej - jak jest Ciebie wart to bez problemu sobie z tym poradzi a jak nie ... cóż nie ten to inny.

Na pewno jestem postrzegana jako silna, pewna siebie kobieta, bo udaje mi się w pracy osiągać każdy cel, w tym zdyscyplinować klientów, którzy albo kombinują, jak dostać usługę za pół darmo albo jak nie zapłacić faktury na czas.  Nawet szef przyznał, że w jego drugiej firmie brakuje takiej osoby jak ja, bo nawet faceci mają dużo bardziej miękki charakter niż ja. Odkąd pamiętam, to nawet ojciec nie umiał załatwić jakiejś sprawy w spółdzielni, po czym ja ją próbowałam wyjaśnić i zawsze mi się udawało. Jestem bardzo zdecydowana, zdeterminowana. Może faceci w relacjach prywatnych też to wyczuwają, bo umiem powiedzieć nie, gdy coś mi nie odpowiada - wydzwanianie w środku nocy, gdy śpię, ciągnięcie mnie na imprezę, na której będę się źle czuć, zbyt szybkie dążenie do seksu.  Mój eks kiedyś żartował nawet, żebym pozwoliła mu wybrać ścieżkę w parku.

12

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:
Johna napisał/a:

A może dlatego że jesteś postrzegana jako silna pewna siebie kobieta? Takich trochę faceci się boją zaczepiać sami. Ja mam tak. Owszem jak napiszę sama i czy zaproponuję spotkanie to nie ma problemu ... jak na skrzydłach ale sami ... nie koniecznie. Owszem zdarzają się wyjątki - męzczyźni bardziej pewni siebie i silni emocjonalnie.
Pozostali bojąc się odrzucenia lub z góry zakładając że nie mają szans nie zaczynają pierwsi rozmowy ani nie proponują spotkania.

Jeśli Ci się podoba to zaproponuj spotkanie i tyle ... powiedz mu szczerze że podoba Ci się i że chciałabyś aby jeśli on jest Tobą zainteresowany to aby te zainteresowanie okazywał wprost czyli sam inicjując/proponując spotkania czy rozmowę.
Tak będzie prościej - jak jest Ciebie wart to bez problemu sobie z tym poradzi a jak nie ... cóż nie ten to inny.

Na pewno jestem postrzegana jako silna, pewna siebie kobieta, bo udaje mi się w pracy osiągać każdy cel, w tym zdyscyplinować klientów, którzy albo kombinują, jak dostać usługę za pół darmo albo jak nie zapłacić faktury na czas.  Nawet szef przyznał, że w jego drugiej firmie brakuje takiej osoby jak ja, bo nawet faceci mają dużo bardziej miękki charakter niż ja. Odkąd pamiętam, to nawet ojciec nie umiał załatwić jakiejś sprawy w spółdzielni, po czym ja ją próbowałam wyjaśnić i zawsze mi się udawało. Jestem bardzo zdecydowana, zdeterminowana. Może faceci w relacjach prywatnych też to wyczuwają, bo umiem powiedzieć nie, gdy coś mi nie odpowiada - wydzwanianie w środku nocy, gdy śpię, ciągnięcie mnie na imprezę, na której będę się źle czuć, zbyt szybkie dążenie do seksu.  Mój eks kiedyś żartował nawet, żebym pozwoliła mu wybrać ścieżkę w parku.

Więc taki los silnych kobiet - albo czekać na tego silniejszego, albo pozwalać komuś uwierzyć że ma nad nami jakąś władzę, albo uczciwie stawiać sprawę i same wychodzić z inicjatywą. Ja wybrałam tą trzecią opcję i jak na razie sobie chwalę. Na razie silniejszy ode mnie się nie trafił ;-))), kłamac nie lubię, więc wolę sama zaproponowac spotkanie jak mi się facet podoba. Fakt niektórych to peszy.

13

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Johna napisał/a:
marfa_a napisał/a:
Johna napisał/a:

A może dlatego że jesteś postrzegana jako silna pewna siebie kobieta? Takich trochę faceci się boją zaczepiać sami. Ja mam tak. Owszem jak napiszę sama i czy zaproponuję spotkanie to nie ma problemu ... jak na skrzydłach ale sami ... nie koniecznie. Owszem zdarzają się wyjątki - męzczyźni bardziej pewni siebie i silni emocjonalnie.
Pozostali bojąc się odrzucenia lub z góry zakładając że nie mają szans nie zaczynają pierwsi rozmowy ani nie proponują spotkania.

Jeśli Ci się podoba to zaproponuj spotkanie i tyle ... powiedz mu szczerze że podoba Ci się i że chciałabyś aby jeśli on jest Tobą zainteresowany to aby te zainteresowanie okazywał wprost czyli sam inicjując/proponując spotkania czy rozmowę.
Tak będzie prościej - jak jest Ciebie wart to bez problemu sobie z tym poradzi a jak nie ... cóż nie ten to inny.

Na pewno jestem postrzegana jako silna, pewna siebie kobieta, bo udaje mi się w pracy osiągać każdy cel, w tym zdyscyplinować klientów, którzy albo kombinują, jak dostać usługę za pół darmo albo jak nie zapłacić faktury na czas.  Nawet szef przyznał, że w jego drugiej firmie brakuje takiej osoby jak ja, bo nawet faceci mają dużo bardziej miękki charakter niż ja. Odkąd pamiętam, to nawet ojciec nie umiał załatwić jakiejś sprawy w spółdzielni, po czym ja ją próbowałam wyjaśnić i zawsze mi się udawało. Jestem bardzo zdecydowana, zdeterminowana. Może faceci w relacjach prywatnych też to wyczuwają, bo umiem powiedzieć nie, gdy coś mi nie odpowiada - wydzwanianie w środku nocy, gdy śpię, ciągnięcie mnie na imprezę, na której będę się źle czuć, zbyt szybkie dążenie do seksu.  Mój eks kiedyś żartował nawet, żebym pozwoliła mu wybrać ścieżkę w parku.

Więc taki los silnych kobiet - albo czekać na tego silniejszego, albo pozwalać komuś uwierzyć że ma nad nami jakąś władzę, albo uczciwie stawiać sprawę i same wychodzić z inicjatywą. Ja wybrałam tą trzecią opcję i jak na razie sobie chwalę. Na razie silniejszy ode mnie się nie trafił ;-))), kłamac nie lubię, więc wolę sama zaproponowac spotkanie jak mi się facet podoba. Fakt niektórych to peszy.

W ogóle dzięki temu nie trafiamy na seksistów. Spójrzmy na to z dobrej strony. Bo jak facet pozwala, aby to kobieta wychodziła z inicjatywą, to przynajmniej nie jest szowinistą i miłośnikiem pradawnych porządków. No i mamy moc sprawczą, chcemy się spotkać, to proponujemy. Choć czasem chciałabym poczuć to, co moje koleżanki, jak to jest, gdy facet się stara, proponuje spotkania etc. Na pewno jest to przyjemne uczucie.

14

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:

Bo jak facet pozwala, aby to kobieta wychodziła z inicjatywą, to przynajmniej nie jest szowinistą i miłośnikiem pradawnych porządków. No i mamy moc sprawczą, chcemy się spotkać, to proponujemy. .

Albo myśli sobie tak:
- sama proponuje,
- czyli jest na mnie nagrzana,
- zgodzę się co mi szkodzi,
- w końcu seks to drogie i trudno dostępne rzeczy, jak się jest typowym normikiem to nie można wybrzydzać,
- więc darowanej waginie nie zagląda się w zęby.
wink

Już nie sypię piasku w tryby wink
Chcesz to się umów. Nic nie tracisz.

15 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-09-15 19:36:27)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:
Johna napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Na pewno jestem postrzegana jako silna, pewna siebie kobieta, bo udaje mi się w pracy osiągać każdy cel, w tym zdyscyplinować klientów, którzy albo kombinują, jak dostać usługę za pół darmo albo jak nie zapłacić faktury na czas.  Nawet szef przyznał, że w jego drugiej firmie brakuje takiej osoby jak ja, bo nawet faceci mają dużo bardziej miękki charakter niż ja. Odkąd pamiętam, to nawet ojciec nie umiał załatwić jakiejś sprawy w spółdzielni, po czym ja ją próbowałam wyjaśnić i zawsze mi się udawało. Jestem bardzo zdecydowana, zdeterminowana. Może faceci w relacjach prywatnych też to wyczuwają, bo umiem powiedzieć nie, gdy coś mi nie odpowiada - wydzwanianie w środku nocy, gdy śpię, ciągnięcie mnie na imprezę, na której będę się źle czuć, zbyt szybkie dążenie do seksu.  Mój eks kiedyś żartował nawet, żebym pozwoliła mu wybrać ścieżkę w parku.

Więc taki los silnych kobiet - albo czekać na tego silniejszego, albo pozwalać komuś uwierzyć że ma nad nami jakąś władzę, albo uczciwie stawiać sprawę i same wychodzić z inicjatywą. Ja wybrałam tą trzecią opcję i jak na razie sobie chwalę. Na razie silniejszy ode mnie się nie trafił ;-))), kłamac nie lubię, więc wolę sama zaproponowac spotkanie jak mi się facet podoba. Fakt niektórych to peszy.

W ogóle dzięki temu nie trafiamy na seksistów. Spójrzmy na to z dobrej strony. Bo jak facet pozwala, aby to kobieta wychodziła z inicjatywą, to przynajmniej nie jest szowinistą i miłośnikiem pradawnych porządków. No i mamy moc sprawczą, chcemy się spotkać, to proponujemy. Choć czasem chciałabym poczuć to, co moje koleżanki, jak to jest, gdy facet się stara, proponuje spotkania etc. Na pewno jest to przyjemne uczucie.

Z jednej strony tak, z drugiej wciąż nie brak takich, co inicjatywę kobiety traktują jako dowód jej desperacji i wartość takiej kobiety spada, bo jeśli nie trzeba się starać, to i nie trzeba doceniać. Nie wiesz, na kogo trafisz.

Co do tego, czy mężczyźni nie lubią silnych kobiet, nie można generalizować.

Jeśli nie mówimy o takim doopku, który musi się dowartościować dominacją nad partnerką, to bym obstawiała, że bardziej nie lubią pewnych zachowań, które silne kobiety przenoszą np. z pracy do relacji prywatnych, a które niekoniecznie się tam sprawdzają. Nie trzeba samemu być dominującym, ani nie trzeba być seksistą, żeby nie lubić bycia rządzonym i rozstawianym po kątach, a niektórym trudno się przestawić w inny tryb, gdy opuszczają miejsce pracy wymagającej determinacji, bezkompromisowości, jakiegoś panowania nad ludźmi, bezwzględnego dążenia do celu, umiejętności forsowania swoich wizji. Takim osobom czasem 'w krew' też wchodzi chłód, bo ciepła się w takiej robocie raczej nie okazuje.
Facet może się zrazić, gdy będziecie próbowały być jego szefem. Jako kobieta, też bym się zraziła takim gościem. Seksistką nie jestem.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

16 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-15 19:42:43)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

Pomiędzy wyczekiwaniem a zapraszaniem jest jeszcze umiejętność wyrzucania z wieży warkocza czy odpowiednio długiej drabinki tu proponuję  się skoncentrować i poćwiczyć takie talenta wink

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

17 Ostatnio edytowany przez Johna (2019-09-15 19:54:04)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Znerx napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Bo jak facet pozwala, aby to kobieta wychodziła z inicjatywą, to przynajmniej nie jest szowinistą i miłośnikiem pradawnych porządków. No i mamy moc sprawczą, chcemy się spotkać, to proponujemy. .

Albo myśli sobie tak:
- sama proponuje,
- czyli jest na mnie nagrzana,
- zgodzę się co mi szkodzi,
- w końcu seks to drogie i trudno dostępne rzeczy, jak się jest typowym normikiem to nie można wybrzydzać,
- więc darowanej waginie nie zagląda się w zęby.
wink

Już nie sypię piasku w tryby wink
Chcesz to się umów. Nic nie tracisz.

Nie koniecznie - Ja dość często odmawiam tym którzy tak o mnie myślą. Sama proponuję spotkanie ale potrafię podczas spotkania powiedziec facetowi spadaj gdy przekracza granice. Poza tym mężczyźni traktują nas tak jak same się traktujemy - jesli myślisz o sobie w ten sposób to facet tym bardziej tak pomyśli. Ja jestem na tyle pewna siebie że nawet zapraszając i inicjując to facet musi się wysilić ...
Jest w tym coś jak facet zabiega ale owszem można być tą silną i mieć takie odczucie, nie umiem tego dokładnie określić ale mimo że to ja na ogół inicjuję spotkanie a nawet często to ja inicjuje seks to jednak pozwalam na to aby facet o mnie zabiegał. Wszystko z wyczuciem i ze szczerością. Naprawdę większość facetów rozumie proste przekazy: zaproś mnie to przyjadę, chętnie pójdę z Tobą na kolację jak mnie zaprosisz, będzie mi miło spędzić z Tobą piatkowy wieczór, lubię jak pokazujesz mi że jestem dla Ciebie kimś wyjątkowym, chcę abyś zabiegał o mnie, Chcę abyś zadbał o mnie dziś wieczorem, lubię tańczyć i chcę w ten sposób spędzić z Tobą wieczór. A potem jesli chodzi o dalszy ciąg: chce poczuć jak mnie obejmujesz, przytulasz. Pocałuj mnie, chce ... itd Facet otrzynujący jasne komunikaty (normalny i mający poukładane w głowie) będzie zachwycony że nie musi się "domyślać" i będzie zabiegał wlaśnie w ten sposób jaki chcemy.

18

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Johna napisał/a:

Jest w tym coś jak facet zabiega ale owszem można być tą silną i mieć takie odczucie, nie umiem tego dokładnie określić ale mimo że to ja na ogół inicjuję spotkanie a nawet często to ja inicjuje seks to jednak pozwalam na to aby facet o mnie zabiegał. Wszystko z wyczuciem i ze szczerością. Naprawdę większość facetów rozumie proste przekazy: zaproś mnie to przyjadę, chętnie pójdę z Tobą na kolację jak mnie zaprosisz, będzie mi miło spędzić z Tobą piatkowy wieczór, lubię jak pokazujesz mi że jestem dla Ciebie kimś wyjątkowym, chcę abyś zabiegał o mnie, Chcę abyś zadbał o mnie dziś wieczorem, lubię tańczyć i chcę w ten sposób spędzić z Tobą wieczór. A potem jesli chodzi o dalszy ciąg: chce poczuć jak mnie obejmujesz, przytulasz. Pocałuj mnie, chce ... itd Facet otrzynujący jasne komunikaty (normalny i mający poukładane w głowie) będzie zachwycony że nie musi się "domyślać" i będzie zabiegał wlaśnie w ten sposób jaki chcemy.


I takiej kobiety że świecą szukać big_smile
Nie dlatego, że mówi krok po kroku co facet ma robić. Ona jasno informuje czego chce. I nie robi z siebie księżniczki "jak się nie domyślił to..."
Jakbym spotkał taką kobietę, na pewno zrobiłaby na mnie wrażenie (pozytywne oczywiście)

19

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
Johna napisał/a:

Jest w tym coś jak facet zabiega ale owszem można być tą silną i mieć takie odczucie, nie umiem tego dokładnie określić ale mimo że to ja na ogół inicjuję spotkanie a nawet często to ja inicjuje seks to jednak pozwalam na to aby facet o mnie zabiegał. Wszystko z wyczuciem i ze szczerością. Naprawdę większość facetów rozumie proste przekazy: zaproś mnie to przyjadę, chętnie pójdę z Tobą na kolację jak mnie zaprosisz, będzie mi miło spędzić z Tobą piatkowy wieczór, lubię jak pokazujesz mi że jestem dla Ciebie kimś wyjątkowym, chcę abyś zabiegał o mnie, Chcę abyś zadbał o mnie dziś wieczorem, lubię tańczyć i chcę w ten sposób spędzić z Tobą wieczór. A potem jesli chodzi o dalszy ciąg: chce poczuć jak mnie obejmujesz, przytulasz. Pocałuj mnie, chce ... itd Facet otrzynujący jasne komunikaty (normalny i mający poukładane w głowie) będzie zachwycony że nie musi się "domyślać" i będzie zabiegał wlaśnie w ten sposób jaki chcemy.


I takiej kobiety że świecą szukać big_smile
Nie dlatego, że mówi krok po kroku co facet ma robić. Ona jasno informuje czego chce. I nie robi z siebie księżniczki "jak się nie domyślił to..."
Jakbym spotkał taką kobietę, na pewno zrobiłaby na mnie wrażenie (pozytywne oczywiście)

Nie do przesady - nie informuję krok po kroku ale faktycznie życie mnie nauczyło że im jaśniej mówię czego chcę tym bardziej to dostaję. I faktycznie mężczyźni to lubią i doceniają :-))
Jest też druga strona - wprost mówię też co mi się nie podoba. Tu jest już trochę mniej miło ...

20

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Johna napisał/a:
Ein napisał/a:
Johna napisał/a:

Jest w tym coś jak facet zabiega ale owszem można być tą silną i mieć takie odczucie, nie umiem tego dokładnie określić ale mimo że to ja na ogół inicjuję spotkanie a nawet często to ja inicjuje seks to jednak pozwalam na to aby facet o mnie zabiegał. Wszystko z wyczuciem i ze szczerością. Naprawdę większość facetów rozumie proste przekazy: zaproś mnie to przyjadę, chętnie pójdę z Tobą na kolację jak mnie zaprosisz, będzie mi miło spędzić z Tobą piatkowy wieczór, lubię jak pokazujesz mi że jestem dla Ciebie kimś wyjątkowym, chcę abyś zabiegał o mnie, Chcę abyś zadbał o mnie dziś wieczorem, lubię tańczyć i chcę w ten sposób spędzić z Tobą wieczór. A potem jesli chodzi o dalszy ciąg: chce poczuć jak mnie obejmujesz, przytulasz. Pocałuj mnie, chce ... itd Facet otrzynujący jasne komunikaty (normalny i mający poukładane w głowie) będzie zachwycony że nie musi się "domyślać" i będzie zabiegał wlaśnie w ten sposób jaki chcemy.


I takiej kobiety że świecą szukać big_smile
Nie dlatego, że mówi krok po kroku co facet ma robić. Ona jasno informuje czego chce. I nie robi z siebie księżniczki "jak się nie domyślił to..."
Jakbym spotkał taką kobietę, na pewno zrobiłaby na mnie wrażenie (pozytywne oczywiście)

Nie do przesady - nie informuję krok po kroku ale faktycznie życie mnie nauczyło że im jaśniej mówię czego chcę tym bardziej to dostaję. I faktycznie mężczyźni to lubią i doceniają :-))
Jest też druga strona - wprost mówię też co mi się nie podoba. Tu jest już trochę mniej miło ...

Ja mam podobnie. Informuję o jednym i o drugim. O dziwo, to działa. Nagadałam kiedyś swojemu eks, że nie lubię, gdy dzwoni do mnie pijany, to zaczął się pilnować, by dzwonić na trzeźwo.

PS Napisałam do tego kolegi z liceum, bo byłam ciekawa, jak zareaguje, gdy mu opowiem o pewnej sytuacji z piątku. Generalnie miałam dziwną sytuację w pracy i potrzebowałam się wygadać oraz poradzić. Stwierdzam, że to nie jest facet dla mnie.  Brakuje mu empatii. Czyli warto brać sprawy w swoje ręce, bo przynajmniej można na wczesnym etapie określić, czy to ma sens.

21

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

Może brakuje mu empatii, a może Ty się spinasz na inne spojrzenie na sprawy niż Twoje.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

22

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ela210 napisał/a:

Może brakuje mu empatii, a może Ty się spinasz na inne spojrzenie na sprawy niż Twoje.

Tak czy siak, wiem, że szybko pojawiłyby się spięcia. Nie dogaduję się z osobami, którym brakuje empatii.

23

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

Chyba porozumienia intelektualnego.. Niechęć do głaskania po głowie, bo ktoś ma ładny tyłek na instagramie nie świadczy o braku empatii smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

24 Ostatnio edytowany przez Wacław666 (2019-09-21 19:53:13)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
niepodobna napisał/a:
marfa_a napisał/a:
Johna napisał/a:

Więc taki los silnych kobiet - albo czekać na tego silniejszego, albo pozwalać komuś uwierzyć że ma nad nami jakąś władzę, albo uczciwie stawiać sprawę i same wychodzić z inicjatywą. Ja wybrałam tą trzecią opcję i jak na razie sobie chwalę. Na razie silniejszy ode mnie się nie trafił ;-))), kłamac nie lubię, więc wolę sama zaproponowac spotkanie jak mi się facet podoba. Fakt niektórych to peszy.

W ogóle dzięki temu nie trafiamy na seksistów. Spójrzmy na to z dobrej strony. Bo jak facet pozwala, aby to kobieta wychodziła z inicjatywą, to przynajmniej nie jest szowinistą i miłośnikiem pradawnych porządków. No i mamy moc sprawczą, chcemy się spotkać, to proponujemy. Choć czasem chciałabym poczuć to, co moje koleżanki, jak to jest, gdy facet się stara, proponuje spotkania etc. Na pewno jest to przyjemne uczucie.

Z jednej strony tak, z drugiej wciąż nie brak takich, co inicjatywę kobiety traktują jako dowód jej desperacji i wartość takiej kobiety spada, bo jeśli nie trzeba się starać, to i nie trzeba doceniać. Nie wiesz, na kogo trafisz.

Co do tego, czy mężczyźni nie lubią silnych kobiet, nie można generalizować.

Jeśli nie mówimy o takim doopku, który musi się dowartościować dominacją nad partnerką, to bym obstawiała, że bardziej nie lubią pewnych zachowań, które silne kobiety przenoszą np. z pracy do relacji prywatnych, a które niekoniecznie się tam sprawdzają. Nie trzeba samemu być dominującym, ani nie trzeba być seksistą, żeby nie lubić bycia rządzonym i rozstawianym po kątach, a niektórym trudno się przestawić w inny tryb, gdy opuszczają miejsce pracy wymagającej determinacji, bezkompromisowości, jakiegoś panowania nad ludźmi, bezwzględnego dążenia do celu, umiejętności forsowania swoich wizji. Takim osobom czasem 'w krew' też wchodzi chłód, bo ciepła się w takiej robocie raczej nie okazuje.
Facet może się zrazić, gdy będziecie próbowały być jego szefem. Jako kobieta, też bym się zraziła takim gościem. Seksistką nie jestem.

Nazywasz dupkiem faceta, który chce mieć partnerkę zgodną z jego charakterem? To nie jest żadne dowartościowywanie tylko świadomość jaką partnerkę wybrać. Wiadomo, że jeśli facet jest dominujący to powinien omijać kobiety, które przejawiają cechy dominujące. Zasada jest prosta dominujący z uległym. Jeśli parę stworzą osoby z większą dominacja i mniejszą dominacją to i tak będzie dochodziło między nimi do konfliktów. Tu bym widział powód, dlaczego autorka trafia na same ciapy albo sama musi inicjować. Po prostu faceci dominujący (czyli też tacy, którzy sami inicjują) widząc jakie cechy dominujące ma autorka omijają ją szerokim łukiem i to mimo jej wysokiej atrakcyjności fizycznej.
Sam jestem dominujący i kobiety, które przejawiają skłonności dominujące są po prostu dla mnie aseksualne, nawet jeśli fizycznie są atrakcyjne.

25 Ostatnio edytowany przez marfa_a (2019-09-28 06:43:39)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

Z kolegą z liceum sprawa skończona.  Okazał się antysemitą, seksistą i homofobem.  To już wyszło jakiś czas temu...

Niemniej w moim życiu zaszły pewne zmiany. Wspominałam w tym wątku, że byłam kiedyś z facetem, który bardzo mi odpowiadał. Ale on był trochę nieśmiały i miał bardzo zaniżoną samoocenę. Między nami nie wydarzyło się nic złego, wtedy to się skończyło, bo on zafiksował się na tym, jaki jest słaby w łóżku i zaczął mnie unikać, bo nie zasługuje na mnie... Na pewno nie chcę kogoś takiego jak on etc. Ostatnio widziałam się z kolegą ze studiów, akurat robiliśmy razem zakupy w centrum handlowym. Mój eks wtedy na nas wpadł i wszystko się bardzo zmieniło. Zaczął o mnie zabiegać. Nawet chciał spędzić razem noc, co niewątpliwie kosztowało go mnóstwo odwagi. Tylko że trafił na moment, w którym mam okres, o czym mu powiedziałam. On stwierdził, że mu to nie przeszkadza. Niemniej wyjaśniłam  mu, że mnie to krępuje i chociaż bardzo bym chciała, bo seks z nim był zawsze świetny, bo się starał i mega angażował, to teraz nic z tego, bo będę się stresowała, że jednak okres go obrzydzi. Powiedział, że rozumie, ale przyznał, że nie wie, kiedy znowu zbierze się na odwagę. Powiedziałam mu, żeby nie miał mi tego za złe, ale naprawdę czułabym się niekomfortowo, to zrozumiał i mnie przytulił.  Tylko boję się, ze znowu mu się włączą jakieś blokady, poczuje się odrzucony etc. Starałam się być miła oraz rzeczowa, żeby wiedział, że nie unikam go, bo mam złe wspomnienia, tylko dlatego, że naprawdę mam okres i w ogóle nie potrafiłabym się przemóc.  Dodałam, że mogłabym spróbować nieco mocniej poćwiczyć, aby szybciej przeszło, ale dopóki mam okres, to nici z tego.


Wacław666 napisał/a:
niepodobna napisał/a:
marfa_a napisał/a:

W ogóle dzięki temu nie trafiamy na seksistów. Spójrzmy na to z dobrej strony. Bo jak facet pozwala, aby to kobieta wychodziła z inicjatywą, to przynajmniej nie jest szowinistą i miłośnikiem pradawnych porządków. No i mamy moc sprawczą, chcemy się spotkać, to proponujemy. Choć czasem chciałabym poczuć to, co moje koleżanki, jak to jest, gdy facet się stara, proponuje spotkania etc. Na pewno jest to przyjemne uczucie.

Z jednej strony tak, z drugiej wciąż nie brak takich, co inicjatywę kobiety traktują jako dowód jej desperacji i wartość takiej kobiety spada, bo jeśli nie trzeba się starać, to i nie trzeba doceniać. Nie wiesz, na kogo trafisz.

Co do tego, czy mężczyźni nie lubią silnych kobiet, nie można generalizować.

Jeśli nie mówimy o takim doopku, który musi się dowartościować dominacją nad partnerką, to bym obstawiała, że bardziej nie lubią pewnych zachowań, które silne kobiety przenoszą np. z pracy do relacji prywatnych, a które niekoniecznie się tam sprawdzają. Nie trzeba samemu być dominującym, ani nie trzeba być seksistą, żeby nie lubić bycia rządzonym i rozstawianym po kątach, a niektórym trudno się przestawić w inny tryb, gdy opuszczają miejsce pracy wymagającej determinacji, bezkompromisowości, jakiegoś panowania nad ludźmi, bezwzględnego dążenia do celu, umiejętności forsowania swoich wizji. Takim osobom czasem 'w krew' też wchodzi chłód, bo ciepła się w takiej robocie raczej nie okazuje.
Facet może się zrazić, gdy będziecie próbowały być jego szefem. Jako kobieta, też bym się zraziła takim gościem. Seksistką nie jestem.

Nazywasz dupkiem faceta, który chce mieć partnerkę zgodną z jego charakterem? To nie jest żadne dowartościowywanie tylko świadomość jaką partnerkę wybrać. Wiadomo, że jeśli facet jest dominujący to powinien omijać kobiety, które przejawiają cechy dominujące. Zasada jest prosta dominujący z uległym. Jeśli parę stworzą osoby z większą dominacja i mniejszą dominacją to i tak będzie dochodziło między nimi do konfliktów. Tu bym widział powód, dlaczego autorka trafia na same ciapy albo sama musi inicjować. Po prostu faceci dominujący (czyli też tacy, którzy sami inicjują) widząc jakie cechy dominujące ma autorka omijają ją szerokim łukiem i to mimo jej wysokiej atrakcyjności fizycznej.
Sam jestem dominujący i kobiety, które przejawiają skłonności dominujące są po prostu dla mnie aseksualne, nawet jeśli fizycznie są atrakcyjne.

Moim zdaniem masz sporo racji. Sama zresztą nie chciałabym mieć faceta, który mnie zdominuje. Jak sobie przypominam, kiedy zakochałam się w moim eks, to uświadamiam sobie, że ujęła mnie w nim czułość, wrażliwość, to, że nigdy mi nie rozkazywał, opiekuńczość i tolerancja - on nigdy nie miał problemu z Żydami, gejami, tym, że kobiety robią karierę zawodową. Jak byłam smutna, to się pytał, co mnie zdenerwowało. Zawsze mogłam mu się zwierzyć jak przyjaciółce, nigdy mnie nie krytykował. Często komplementował.  Generalnie pociągają mnie w mężczyznach cechy, które tradycyjny macho uznałby za słabość. Na plus eks przemawia nawet fakt, że umiał się rozpłakać, jak było mu źle. To sprawiało, że czułam z nim bliskość emocjonalną

26

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:

... ale wkurza mnie to, że muszę wykazywać inicjatywę.

Może być kilka powodów. 1. Jesteś niecierpliwa--to częste i typowe dla kobiety. 2.inicjatywa, prowadzenie, przewodzenie to typowe męskie cechy a ty je masz w pewnym stopniu i jesteś mało kobieca pomimo tych ciuszków i innych fatalaszków 3. Wpływ feminizmu, ale z inicjatywy kobiet zadowoleni są zniwieściali faceci, bo sami nie muszą wykazywać inicjatywy i wolą być o zgrozo nawet podrywani i nie oni muszą obawiać się odrzucenia 4. Jeśli faceci ciebie nie podrywają to chyba z tobą coś nie tak

27

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
niepodobna napisał/a:
marfa_a napisał/a:
Johna napisał/a:

Więc taki los silnych kobiet - albo czekać na tego silniejszego, albo pozwalać komuś uwierzyć że ma nad nami jakąś władzę, albo uczciwie stawiać sprawę i same wychodzić z inicjatywą. Ja wybrałam tą trzecią opcję i jak na razie sobie chwalę. Na razie silniejszy ode mnie się nie trafił ;-))), kłamac nie lubię, więc wolę sama zaproponowac spotkanie jak mi się facet podoba. Fakt niektórych to peszy.

W ogóle dzięki temu nie trafiamy na seksistów. Spójrzmy na to z dobrej strony. Bo jak facet pozwala, aby to kobieta wychodziła z inicjatywą, to przynajmniej nie jest szowinistą i miłośnikiem pradawnych porządków. No i mamy moc sprawczą, chcemy się spotkać, to proponujemy. Choć czasem chciałabym poczuć to, co moje koleżanki, jak to jest, gdy facet się stara, proponuje spotkania etc. Na pewno jest to przyjemne uczucie.

Z jednej strony tak, z drugiej wciąż nie brak takich, co inicjatywę kobiety traktują jako dowód jej desperacji i wartość takiej kobiety spada, bo jeśli nie trzeba się starać, to i nie trzeba doceniać. Nie wiesz, na kogo trafisz.

Co do tego, czy mężczyźni nie lubią silnych kobiet, nie można generalizować.

Jeśli nie mówimy o takim doopku, który musi się dowartościować dominacją nad partnerką, to bym obstawiała, że bardziej nie lubią pewnych zachowań, które silne kobiety przenoszą np. z pracy do relacji prywatnych, a które niekoniecznie się tam sprawdzają. Nie trzeba samemu być dominującym, ani nie trzeba być seksistą, żeby nie lubić bycia rządzonym i rozstawianym po kątach, a niektórym trudno się przestawić w inny tryb, gdy opuszczają miejsce pracy wymagającej determinacji, bezkompromisowości, jakiegoś panowania nad ludźmi, bezwzględnego dążenia do celu, umiejętności forsowania swoich wizji. Takim osobom czasem 'w krew' też wchodzi chłód, bo ciepła się w takiej robocie raczej nie okazuje.
Facet może się zrazić, gdy będziecie próbowały być jego szefem. Jako kobieta, też bym się zraziła takim gościem. Seksistką nie jestem.

O dominacji mówimy (ja przynajmniej) w sensie seksualnym, płci a nie sado maso czy rozkazywaniu lub byciu apodyktycznym. Czy wy nigdy nie ogladałyscie filmów przyrodniczych? Każda samica podkładka się samcowi a ten ją dominuje czyli kopuluje. Każdy biolog wie, że to typowy objaw dominacji. Obawiam się, że żeby kobieta była dobrą partnerką musi być lub dać się w podobny sposób zdominować facetowi, musi mu ulec. Pewnie dlatego faceci nie przepadają za pewnymi siebie, nie uległymi kobietami.

28

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Mój Instagram jest drobiazgowo prowadzony, bo zarabiam na pokazywaniu ubrań.

Można się domyślić, że masz dużo obserwujących czy co tam się ma, i zapewne jesteś ładna tongue



Nie wiem, co się dzieje, ale to jest jakieś fatum. Wielu mężczyzn mi pisze, że jestem piękna i mądra, po czym nie proponują spotkania. Jak zapytam, czy ze mną pójdą, zawsze jest tak. Nigdy nie usłyszałam odmowy. Z paru znajomości wyszły nawet długie związki.  Nie wiem tylko, dlaczego zawsze sama muszę zagadywać i proponować. Ci faceci zazwyczaj mnie potem bardzo dobrze traktowali, wręcz jak księżniczkę, ale wkurza mnie to, że muszę wykazywać inicjatywę.

Powiem Ci jak ja to widzę. Nie mam żadnych instagramów, ale jak widzę, że dziewczyna jest naprawę ładna, w dodatku ma dużo polubień itp. to sama się nasuwa myśl "To niemożliwe że taka kobieta jest sama. Na pewno musi kogoś mieć. Skoro ma tyle adoratorów to bez problemu kogoś znajdzie"
I piszą do Ciebie, że jesteś ładna ale nie proponują spotkań bo myślą jak wyżej.
Skoro jesteś bezpośrednia to może sama napisz do tego, który Ci się podoba? big_smile

Dla mnie, i pewnie dla wielu facetów, Instagramowa kobieta ładnie ubrana komunikuje następujący przekaz : jestem wymagająca finansowo, potrzebuję dużo drogich markowych ciuchów, butów, drogiego makijażu, wiecznie umalowanych paznokci i jestem tym samym próżna i droga w utrzymaniu--taki stereotyp podobny do stereotypu pięknej kobiety, którą rzadko faceci podrywają, bo się jej boją - ona sama tworzy dystans swoją aparycją. Kobiety, nie bójcie się chodzić bez makijażu i przeciętnie ubrane a wtedy będziecie częściej zaczepiane i podrywanie.

29

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
SM napisał/a:
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Mój Instagram jest drobiazgowo prowadzony, bo zarabiam na pokazywaniu ubrań.

Można się domyślić, że masz dużo obserwujących czy co tam się ma, i zapewne jesteś ładna tongue



Nie wiem, co się dzieje, ale to jest jakieś fatum. Wielu mężczyzn mi pisze, że jestem piękna i mądra, po czym nie proponują spotkania. Jak zapytam, czy ze mną pójdą, zawsze jest tak. Nigdy nie usłyszałam odmowy. Z paru znajomości wyszły nawet długie związki.  Nie wiem tylko, dlaczego zawsze sama muszę zagadywać i proponować. Ci faceci zazwyczaj mnie potem bardzo dobrze traktowali, wręcz jak księżniczkę, ale wkurza mnie to, że muszę wykazywać inicjatywę.

Powiem Ci jak ja to widzę. Nie mam żadnych instagramów, ale jak widzę, że dziewczyna jest naprawę ładna, w dodatku ma dużo polubień itp. to sama się nasuwa myśl "To niemożliwe że taka kobieta jest sama. Na pewno musi kogoś mieć. Skoro ma tyle adoratorów to bez problemu kogoś znajdzie"
I piszą do Ciebie, że jesteś ładna ale nie proponują spotkań bo myślą jak wyżej.
Skoro jesteś bezpośrednia to może sama napisz do tego, który Ci się podoba? big_smile

Dla mnie, i pewnie dla wielu facetów, Instagramowa kobieta ładnie ubrana komunikuje następujący przekaz : jestem wymagająca finansowo, potrzebuję dużo drogich markowych ciuchów, butów, drogiego makijażu, wiecznie umalowanych paznokci i jestem tym samym próżna i droga w utrzymaniu--taki stereotyp podobny do stereotypu pięknej kobiety, którą rzadko faceci podrywają, bo się jej boją - ona sama tworzy dystans swoją aparycją. Kobiety, nie bójcie się chodzić bez makijażu i przeciętnie ubrane a wtedy będziecie częściej zaczepiane i podrywanie.

Muszę przyznać, że z eks mieliśmy podobne zainteresowania - on też interesował się modą. Chodziliśmy razem na zakupy, pokazywał mi różne ciekawostki, w których jego zdaniem będę fajnie wyglądać. On jest rzadkością, ale było mi z nim dobrze, bo mogłam być przy nim sobą. On nie patrzył źle na to, że kupiłam sobie coś nowego, bo sam chętnie kupował, chodził do barbera, dbał o siebie. Obydwoje czytaliśmy książki, lubiliśmy komedie. To był facet dla mnie, bo ze wszystkim się dogadywaliśmy. Ale jest szansa, że to wróci, on się stara, ja go komplementuję i widzę, że jest coraz odważniejszy.

30

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:
SM napisał/a:
Ein napisał/a:

Można się domyślić, że masz dużo obserwujących czy co tam się ma, i zapewne jesteś ładna tongue





Powiem Ci jak ja to widzę. Nie mam żadnych instagramów, ale jak widzę, że dziewczyna jest naprawę ładna, w dodatku ma dużo polubień itp. to sama się nasuwa myśl "To niemożliwe że taka kobieta jest sama. Na pewno musi kogoś mieć. Skoro ma tyle adoratorów to bez problemu kogoś znajdzie"
I piszą do Ciebie, że jesteś ładna ale nie proponują spotkań bo myślą jak wyżej.
Skoro jesteś bezpośrednia to może sama napisz do tego, który Ci się podoba? big_smile

Dla mnie, i pewnie dla wielu facetów, Instagramowa kobieta ładnie ubrana komunikuje następujący przekaz : jestem wymagająca finansowo, potrzebuję dużo drogich markowych ciuchów, butów, drogiego makijażu, wiecznie umalowanych paznokci i jestem tym samym próżna i droga w utrzymaniu--taki stereotyp podobny do stereotypu pięknej kobiety, którą rzadko faceci podrywają, bo się jej boją - ona sama tworzy dystans swoją aparycją. Kobiety, nie bójcie się chodzić bez makijażu i przeciętnie ubrane a wtedy będziecie częściej zaczepiane i podrywanie.

Muszę przyznać, że z eks mieliśmy podobne zainteresowania - on też interesował się modą. Chodziliśmy razem na zakupy, pokazywał mi różne ciekawostki, w których jego zdaniem będę fajnie wyglądać. On jest rzadkością, ale było mi z nim dobrze, bo mogłam być przy nim sobą. On nie patrzył źle na to, że kupiłam sobie coś nowego, bo sam chętnie kupował, chodził do barbera, dbał o siebie. Obydwoje czytaliśmy książki, lubiliśmy komedie. To był facet dla mnie, bo ze wszystkim się dogadywaliśmy. Ale jest szansa, że to wróci, on się stara, ja go komplementuję i widzę, że jest coraz odważniejszy.

Lubiliscie komedie? - jakież to słodkie

31

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:
SM napisał/a:
Ein napisał/a:

Można się domyślić, że masz dużo obserwujących czy co tam się ma, i zapewne jesteś ładna tongue





Powiem Ci jak ja to widzę. Nie mam żadnych instagramów, ale jak widzę, że dziewczyna jest naprawę ładna, w dodatku ma dużo polubień itp. to sama się nasuwa myśl "To niemożliwe że taka kobieta jest sama. Na pewno musi kogoś mieć. Skoro ma tyle adoratorów to bez problemu kogoś znajdzie"
I piszą do Ciebie, że jesteś ładna ale nie proponują spotkań bo myślą jak wyżej.
Skoro jesteś bezpośrednia to może sama napisz do tego, który Ci się podoba? big_smile

Dla mnie, i pewnie dla wielu facetów, Instagramowa kobieta ładnie ubrana komunikuje następujący przekaz : jestem wymagająca finansowo, potrzebuję dużo drogich markowych ciuchów, butów, drogiego makijażu, wiecznie umalowanych paznokci i jestem tym samym próżna i droga w utrzymaniu--taki stereotyp podobny do stereotypu pięknej kobiety, którą rzadko faceci podrywają, bo się jej boją - ona sama tworzy dystans swoją aparycją. Kobiety, nie bójcie się chodzić bez makijażu i przeciętnie ubrane a wtedy będziecie częściej zaczepiane i podrywanie.

Muszę przyznać, że z eks mieliśmy podobne zainteresowania - on też interesował się modą. Chodziliśmy razem na zakupy, pokazywał mi różne ciekawostki, w których jego zdaniem będę fajnie wyglądać. On jest rzadkością, ale było mi z nim dobrze, bo mogłam być przy nim sobą. On nie patrzył źle na to, że kupiłam sobie coś nowego, bo sam chętnie kupował, chodził do barbera, dbał o siebie. Obydwoje czytaliśmy książki, lubiliśmy komedie. To był facet dla mnie, bo ze wszystkim się dogadywaliśmy. Ale jest szansa, że to wróci, on się stara, ja go komplementuję i widzę, że jest coraz odważniejszy.

Lubiliscie komedie? - jakież to słodkie

32

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
SM napisał/a:
niepodobna napisał/a:
marfa_a napisał/a:

W ogóle dzięki temu nie trafiamy na seksistów. Spójrzmy na to z dobrej strony. Bo jak facet pozwala, aby to kobieta wychodziła z inicjatywą, to przynajmniej nie jest szowinistą i miłośnikiem pradawnych porządków. No i mamy moc sprawczą, chcemy się spotkać, to proponujemy. Choć czasem chciałabym poczuć to, co moje koleżanki, jak to jest, gdy facet się stara, proponuje spotkania etc. Na pewno jest to przyjemne uczucie.

Z jednej strony tak, z drugiej wciąż nie brak takich, co inicjatywę kobiety traktują jako dowód jej desperacji i wartość takiej kobiety spada, bo jeśli nie trzeba się starać, to i nie trzeba doceniać. Nie wiesz, na kogo trafisz.

Co do tego, czy mężczyźni nie lubią silnych kobiet, nie można generalizować.

Jeśli nie mówimy o takim doopku, który musi się dowartościować dominacją nad partnerką, to bym obstawiała, że bardziej nie lubią pewnych zachowań, które silne kobiety przenoszą np. z pracy do relacji prywatnych, a które niekoniecznie się tam sprawdzają. Nie trzeba samemu być dominującym, ani nie trzeba być seksistą, żeby nie lubić bycia rządzonym i rozstawianym po kątach, a niektórym trudno się przestawić w inny tryb, gdy opuszczają miejsce pracy wymagającej determinacji, bezkompromisowości, jakiegoś panowania nad ludźmi, bezwzględnego dążenia do celu, umiejętności forsowania swoich wizji. Takim osobom czasem 'w krew' też wchodzi chłód, bo ciepła się w takiej robocie raczej nie okazuje.
Facet może się zrazić, gdy będziecie próbowały być jego szefem. Jako kobieta, też bym się zraziła takim gościem. Seksistką nie jestem.

O dominacji mówimy (ja przynajmniej) w sensie seksualnym, płci a nie sado maso czy rozkazywaniu lub byciu apodyktycznym. Czy wy nigdy nie ogladałyscie filmów przyrodniczych? Każda samica podkładka się samcowi a ten ją dominuje czyli kopuluje. Każdy biolog wie, że to typowy objaw dominacji. Obawiam się, że żeby kobieta była dobrą partnerką musi być lub dać się w podobny sposób zdominować facetowi, musi mu ulec. Pewnie dlatego faceci nie przepadają za pewnymi siebie, nie uległymi kobietami.

Trochę to nie tak. To że kobieta jest silna emocjonalnie i niezależna nie oznacza że nie potrzebuje męzczyzny równie silnego i niezależnego. W normalnym związku nie powinno być mowy o jakiekolwiek dominacji (pod względem seksualnym owszem - mile widziana i w obie strony ciekawa) ale relacje powinno się opierać na porozumieniu i zaufaniu. I nie mówię tu o zachowaniach typowych dla sfery zawodowej(szef/szefowa) i przenoszeniu jej do życia osobistego. Tylko i o normalnym stawianiu sprawy.  Skoro mężczyzna boi się normalnej kobiety tylko dlatego że ona pierwsza wychodzi z propozycją spotkania się na gruncie prywatnym to znaczy że coś z nim jest nie tak. Albo ma niskie poczucie własnej wartosci, może boi się odrzucenia, może boi się zdominowania a może w ogóle boi się zycia !!! I nie skreśla to go jako mężczyznę ani jako człowieka tylko uświadamia albo powinno uświadomić kobiecie że jest jakiś problem i być może ten problem może na takie relacjie jakoś rzutować.
Marfa - zobacz co robisz i jakie emocje wzbudza w Tobie ten człowiek - obawiasz się go skrzywdzić odrzuceniem, zastanawiasz się jaki efekt będzie dość jasnego komunikatu - "mam okres - dziś z Tobą się nie prześpię. Jutro/ za tydzień owszem" Tu nie chodzi o jego problemy ale Twoje emocje i rozważania, to że przejmujesz się czymś na co nie masz wpływu, bo bez względu na to jak się zachowasz to od niego zależy czy za ten tydzień on podejmie tą drugą próbę.

33

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Johna napisał/a:
SM napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Z jednej strony tak, z drugiej wciąż nie brak takich, co inicjatywę kobiety traktują jako dowód jej desperacji i wartość takiej kobiety spada, bo jeśli nie trzeba się starać, to i nie trzeba doceniać. Nie wiesz, na kogo trafisz.

Co do tego, czy mężczyźni nie lubią silnych kobiet, nie można generalizować.

Jeśli nie mówimy o takim doopku, który musi się dowartościować dominacją nad partnerką, to bym obstawiała, że bardziej nie lubią pewnych zachowań, które silne kobiety przenoszą np. z pracy do relacji prywatnych, a które niekoniecznie się tam sprawdzają. Nie trzeba samemu być dominującym, ani nie trzeba być seksistą, żeby nie lubić bycia rządzonym i rozstawianym po kątach, a niektórym trudno się przestawić w inny tryb, gdy opuszczają miejsce pracy wymagającej determinacji, bezkompromisowości, jakiegoś panowania nad ludźmi, bezwzględnego dążenia do celu, umiejętności forsowania swoich wizji. Takim osobom czasem 'w krew' też wchodzi chłód, bo ciepła się w takiej robocie raczej nie okazuje.
Facet może się zrazić, gdy będziecie próbowały być jego szefem. Jako kobieta, też bym się zraziła takim gościem. Seksistką nie jestem.

O dominacji mówimy (ja przynajmniej) w sensie seksualnym, płci a nie sado maso czy rozkazywaniu lub byciu apodyktycznym. Czy wy nigdy nie ogladałyscie filmów przyrodniczych? Każda samica podkładka się samcowi a ten ją dominuje czyli kopuluje. Każdy biolog wie, że to typowy objaw dominacji. Obawiam się, że żeby kobieta była dobrą partnerką musi być lub dać się w podobny sposób zdominować facetowi, musi mu ulec. Pewnie dlatego faceci nie przepadają za pewnymi siebie, nie uległymi kobietami.

Trochę to nie tak. To że kobieta jest silna emocjonalnie i niezależna nie oznacza że nie potrzebuje męzczyzny równie silnego i niezależnego. W normalnym związku nie powinno być mowy o jakiekolwiek dominacji (pod względem seksualnym owszem - mile widziana i w obie strony ciekawa) ale relacje powinno się opierać na porozumieniu i zaufaniu. I nie mówię tu o zachowaniach typowych dla sfery zawodowej(szef/szefowa) i przenoszeniu jej do życia osobistego. Tylko i o normalnym stawianiu sprawy.  Skoro mężczyzna boi się normalnej kobiety tylko dlatego że ona pierwsza wychodzi z propozycją spotkania się na gruncie prywatnym to znaczy że coś z nim jest nie tak. Albo ma niskie poczucie własnej wartosci, może boi się odrzucenia, może boi się zdominowania a może w ogóle boi się zycia !!! I nie skreśla to go jako mężczyznę ani jako człowieka tylko uświadamia albo powinno uświadomić kobiecie że jest jakiś problem i być może ten problem może na takie relacjie jakoś rzutować.
Marfa - zobacz co robisz i jakie emocje wzbudza w Tobie ten człowiek - obawiasz się go skrzywdzić odrzuceniem, zastanawiasz się jaki efekt będzie dość jasnego komunikatu - "mam okres - dziś z Tobą się nie prześpię. Jutro/ za tydzień owszem" Tu nie chodzi o jego problemy ale Twoje emocje i rozważania, to że przejmujesz się czymś na co nie masz wpływu, bo bez względu na to jak się zachowasz to od niego zależy czy za ten tydzień on podejmie tą drugą próbę.


Masz rację, jego zachowanie zależy tylko od niego. Nie mam wpływu na to, co zrobi. Trzeba zostawić sprawy własnemu biegowi i zająć się innymi rzeczami. Zmykam się wykąpać, zjeść śniadanie i na sesję:)

34

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Johna napisał/a:
SM napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Z jednej strony tak, z drugiej wciąż nie brak takich, co inicjatywę kobiety traktują jako dowód jej desperacji i wartość takiej kobiety spada, bo jeśli nie trzeba się starać, to i nie trzeba doceniać. Nie wiesz, na kogo trafisz.

Co do tego, czy mężczyźni nie lubią silnych kobiet, nie można generalizować.

Jeśli nie mówimy o takim doopku, który musi się dowartościować dominacją nad partnerką, to bym obstawiała, że bardziej nie lubią pewnych zachowań, które silne kobiety przenoszą np. z pracy do relacji prywatnych, a które niekoniecznie się tam sprawdzają. Nie trzeba samemu być dominującym, ani nie trzeba być seksistą, żeby nie lubić bycia rządzonym i rozstawianym po kątach, a niektórym trudno się przestawić w inny tryb, gdy opuszczają miejsce pracy wymagającej determinacji, bezkompromisowości, jakiegoś panowania nad ludźmi, bezwzględnego dążenia do celu, umiejętności forsowania swoich wizji. Takim osobom czasem 'w krew' też wchodzi chłód, bo ciepła się w takiej robocie raczej nie okazuje.
Facet może się zrazić, gdy będziecie próbowały być jego szefem. Jako kobieta, też bym się zraziła takim gościem. Seksistką nie jestem.

O dominacji mówimy (ja przynajmniej) w sensie seksualnym, płci a nie sado maso czy rozkazywaniu lub byciu apodyktycznym. Czy wy nigdy nie ogladałyscie filmów przyrodniczych? Każda samica podkładka się samcowi a ten ją dominuje czyli kopuluje. Każdy biolog wie, że to typowy objaw dominacji. Obawiam się, że żeby kobieta była dobrą partnerką musi być lub dać się w podobny sposób zdominować facetowi, musi mu ulec. Pewnie dlatego faceci nie przepadają za pewnymi siebie, nie uległymi kobietami.

Trochę to nie tak. To że kobieta jest silna emocjonalnie i niezależna nie oznacza że nie potrzebuje męzczyzny równie silnego i niezależnego. W normalnym związku nie powinno być mowy o jakiekolwiek dominacji (pod względem seksualnym owszem - mile widziana i w obie strony ciekawa) ale relacje powinno się opierać na porozumieniu i zaufaniu. I nie mówię tu o zachowaniach typowych dla sfery zawodowej(szef/szefowa) i przenoszeniu jej do życia osobistego. Tylko i o normalnym stawianiu sprawy.  Skoro mężczyzna boi się normalnej kobiety tylko dlatego że ona pierwsza wychodzi z propozycją spotkania się na gruncie prywatnym to znaczy że coś z nim jest nie tak. Albo ma niskie poczucie własnej wartosci, może boi się odrzucenia, może boi się zdominowania a może w ogóle boi się zycia !!! I nie skreśla to go jako mężczyznę ani jako człowieka tylko uświadamia albo powinno uświadomić kobiecie że jest jakiś problem i być może ten problem może na takie relacjie jakoś rzutować.
Marfa - zobacz co robisz i jakie emocje wzbudza w Tobie ten człowiek - obawiasz się go skrzywdzić odrzuceniem, zastanawiasz się jaki efekt będzie dość jasnego komunikatu - "mam okres - dziś z Tobą się nie prześpię. Jutro/ za tydzień owszem" Tu nie chodzi o jego problemy ale Twoje emocje i rozważania, to że przejmujesz się czymś na co nie masz wpływu, bo bez względu na to jak się zachowasz to od niego zależy czy za ten tydzień on podejmie tą drugą próbę.

Z tymi emocjami to śmieszna sprawa. Dopóki będzie wyzwalał silne i właściwe emocje będzie dobrze czyli max 2 lata a potem to ciągłe staranie się i stawanie na głowie zmęczy każdego faceta i trzeba wrócić do normalności, codzienności. Chemia czyli to cudowne uczucie wyzwalania nie wiadomo czego nie będzie wiecznie trwać. Takie podejście nie jest naiwne, ale jest zgubne. Po przejściu chemii kobieta będzie alienowana emocjonalnie i będzie szukać kolejnego faceta zdolnego i chętnego do ponownego wprowadzenia jej w ten sam stan euforii związany z chemią.
Żaden mężczyzna nie boi się normalnej kobiety. Faceci boją się feministek, pewnych siebie kobiet i tych zbyt niezależnych. Nawet najgorszy ciota chce zdominować  kobietę. Mężczyzna przestaje być samcem jeśli zostaje zdominowany przez samicę. Jeśli kobieta zdominuje faceta to będzie miała takiego szczeniaczka na posyłki a nie psa zdolnego do obrony. Próbując zdominować faceta chcesz mieć zależnego od siebie faceta, podwładnego, ciotowatego ciapciaka. Ciekawe jak by patrzyły na takiego ciapę z brakiem szacunku twoje przyjaciółki?

35

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

Wyżej było już chyba wszystko napisane?
Marfa_a potrzebuje kogoś kto będzie pewny siebie, a nie jakiegoś leszca, który sam nie wierzy, że się z nią spotyka bo przecież jest taka ładna i w ogóle...

A z tą dominacją to różnie bywa.
Znam pary, w których to właśnie kobieta bardziej dominuje (minimalnie, ale zawsze) i jakoś facet wcale nie jest ciapa. Wszystko zależy od charakteru.
Skoro autorka byłaby dominującą i trafiłaby na takiego samego faceta to nie wiem. Albo w końcu jedno musiałoby ulec albo byłaby ciągła "walka" bo przecież to ja muszę pokazać kto tu rządzi

36 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-09-30 09:17:39)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

A mnie się właśnie wydaje, że autorka szuka wrażliwego gościa, z empatią. Kogoś z kim będzie czuła więź emocjonalną.
Tak wynika z opisu jej byłego, dlatego typowy alfa nie będzie jej odpowiadał, dlatego trochę mi się to kłoci z pewnością siebie.
Taki alfa będzie miał jej więcej niż wrażliwiec.

Ein napisał/a:

Znam pary, w których to właśnie kobieta bardziej dominuje (minimalnie, ale zawsze) i jakoś facet wcale nie jest ciapa. Wszystko zależy od charakteru.

Bo w którymś momencie facet zrozumiał, że "głową muru nie przebije". Nie chce mu się udowadniać własnych racji, skoro Kobieta i tak postawi na swoim.
Moi znajomi w związkach często przejawiają taką postawę: "A niech ma", "Niech jej będzie co mi tam".
Czy to przykład na bycie ciapą? nIe wydaje mi się. Po prostu odpuszczają bo im się nie chce kłócić.
Nie wiem na ile to charakter a na ile przystosowanie..
Ja za to rzadko kiedy odpuszczam jak już zaangażuje się w wymianę zdań. Dlatego ograniczam swój w niej udział wink

Say What You Mean, Mean What You Say

37

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
fuorviatos napisał/a:

A mnie się właśnie wydaje, że autorka szuka wrażliwego gościa, z empatią. Kogoś z kim będzie czuła więź emocjonalną.
Tak wynika z opisu jej byłego, dlatego typowy alfa nie będzie jej odpowiadał, dlatego trochę mi się to kłoci z pewnością siebie.
Taki alfa będzie miał jej więcej niż wrażliwiec

Ale można być pewnym siebie i wrażliwym wink
Pisząc pewny siebie nie miałem na myśli to, że ma pokazywać prawdziwego samca czy coś w tym stylu.
Bardziej chodziło mi o to, że będzie znał poczucie własnej wartości, nie będzie myślał "o jejku jaka ona piękna" nic innego się nie liczy, i nie będzie pytał o pozwolenie czy może ją dotknąć tu czy tam (w późniejszym etapie oczywiście)

38

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:

Wyżej było już chyba wszystko napisane?
Marfa_a potrzebuje kogoś kto będzie pewny siebie, a nie jakiegoś leszca, który sam nie wierzy, że się z nią spotyka bo przecież jest taka ładna i w ogóle...

A z tą dominacją to różnie bywa.
Znam pary, w których to właśnie kobieta bardziej dominuje (minimalnie, ale zawsze) i jakoś facet wcale nie jest ciapa. Wszystko zależy od charakteru.
Skoro autorka byłaby dominującą i trafiłaby na takiego samego faceta to nie wiem. Albo w końcu jedno musiałoby ulec albo byłaby ciągła "walka" bo przecież to ja muszę pokazać kto tu rządzi

Facet nie jest ciapa, ale czuję się jak ciapa. Kobieta potrafi tak zdominować faceta, że ten obawia się, że nie jest w stanie nawet prawidłowo wkręcić żarówki bez słowa krytyki zamiast pochwały. Hipokryzja takich kobiet polega na tym, że w towarzystwie chwalą swojego męża, żeby pokazać jaki to on jest męski a w zaciszu domowym krytykują za wszystko podminowując jego męskość. Dominacja to rola zarezerwowana dla samca a nie samicy. Jeśli facet będzie wystarczająco męski to kobieta sama instynktownie będzie mu stopniowo ulegać stając się bardziej kobieca i poczuje się w tym bezpieczna. Pozycja uległości jest ryzykowna, bo trzeba się otworzyć i zaufać. Dominacja tobie i wielu innym wciąż kojarzy się z władzą a powinna z formą interakcji między kobietą a mężczyzną. Dominować znaczy przyjąć rolę samca, przewodnika, lidera a nie tyrana, oprawcy.

39

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

Ja bym się już pierwsza nie odzywała, ani go nigdzie nie zapraszała. Ty nie takiego faceta Autorko potrzebujesz. Bądź cierpliwa, a trafisz na odpowiedniego.

40

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
SM napisał/a:

Dominacja tobie i wielu innym wciąż kojarzy się z władzą a powinna z formą interakcji między kobietą a mężczyzną. Dominować znaczy przyjąć rolę samca, przewodnika, lidera a nie tyrana, oprawcy.


Wstaw konkretny cytat z mojej wypowiedzi.

41

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
SM napisał/a:

Dominacja tobie i wielu innym wciąż kojarzy się z władzą a powinna z formą interakcji między kobietą a mężczyzną. Dominować znaczy przyjąć rolę samca, przewodnika, lidera a nie tyrana, oprawcy.


Wstaw konkretny cytat z mojej wypowiedzi.

Cytuję tylko Einsteina a tobie trochę do niego brakuje - kamyka.

42

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
SM napisał/a:
Ein napisał/a:
SM napisał/a:

Dominacja tobie i wielu innym wciąż kojarzy się z władzą a powinna z formą interakcji między kobietą a mężczyzną. Dominować znaczy przyjąć rolę samca, przewodnika, lidera a nie tyrana, oprawcy.


Wstaw konkretny cytat z mojej wypowiedzi.

Cytuję tylko Einsteina a tobie trochę do niego brakuje - kamyka.


No tak, piszesz że mi i wielu innym coś tam się wydaje a nie masz uzasadnienia swojej wypowiedzi.
Lepiej nic nie pisz wink

43

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
fuorviatos napisał/a:

A mnie się właśnie wydaje, że autorka szuka wrażliwego gościa, z empatią. Kogoś z kim będzie czuła więź emocjonalną.
Tak wynika z opisu jej byłego, dlatego typowy alfa nie będzie jej odpowiadał, dlatego trochę mi się to kłoci z pewnością siebie.
Taki alfa będzie miał jej więcej niż wrażliwiec.

Ein napisał/a:

Znam pary, w których to właśnie kobieta bardziej dominuje (minimalnie, ale zawsze) i jakoś facet wcale nie jest ciapa. Wszystko zależy od charakteru.

Bo w którymś momencie facet zrozumiał, że "głową muru nie przebije". Nie chce mu się udowadniać własnych racji, skoro Kobieta i tak postawi na swoim.
Moi znajomi w związkach często przejawiają taką postawę: "A niech ma", "Niech jej będzie co mi tam".
Czy to przykład na bycie ciapą? nIe wydaje mi się. Po prostu odpuszczają bo im się nie chce kłócić.
Nie wiem na ile to charakter a na ile przystosowanie..
Ja za to rzadko kiedy odpuszczam jak już zaangażuje się w wymianę zdań. Dlatego ograniczam swój w niej udział wink

W ogóle w moim eks podobało mi się to, że był empatyczny i czuły. Ale jednocześnie czułam się przy nim bezpiecznie. Poznałam go, bo pomógł mi z facetem, który się na mnie rzucił na ulicy.  Wiem, że mogę na niego liczyć, jak mam jakiś problem czy awarię. Naprawi wszystko, pomoże z wieloma sprawami. Dlatego bardzo bym chciała, aby nam się udało zejść.

44

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:

W ogóle w moim eks podobało mi się to, że był empatyczny i czuły. Ale jednocześnie czułam się przy nim bezpiecznie. Poznałam go, bo pomógł mi z facetem, który się na mnie rzucił na ulicy.  Wiem, że mogę na niego liczyć, jak mam jakiś problem czy awarię. Naprawi wszystko, pomoże z wieloma sprawami. Dlatego bardzo bym chciała, aby nam się udało zejść.


Temat założyłaś o czymś innym teraz chcesz czegoś innego.
A jak się rozzstaliście?
W zgodzie, złości? Kto kogo zostawił?

45

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

W ogóle w moim eks podobało mi się to, że był empatyczny i czuły. Ale jednocześnie czułam się przy nim bezpiecznie. Poznałam go, bo pomógł mi z facetem, który się na mnie rzucił na ulicy.  Wiem, że mogę na niego liczyć, jak mam jakiś problem czy awarię. Naprawi wszystko, pomoże z wieloma sprawami. Dlatego bardzo bym chciała, aby nam się udało zejść.


Temat założyłaś o czymś innym teraz chcesz czegoś innego.
A jak się rozzstaliście?
W zgodzie, złości? Kto kogo zostawił?

Nie było złości. W ogóle nie było to też tradycyjne rozstanie. On się po prostu zamknął w sobie po seksie, płakał, że jest beznadziejny. Potem mnie unikał, ale też się odzywał co pewien czas, rozmawiał ze mną, pomagał mi w codziennych sprawach, gdy zaszła taka potrzeba.  Trudno to tak opisać. On się bardziej zamknął w sobie, że jest taki beznadziejny. Nigdy nie powiedział wprost, że to koniec, że nie chce razem być. Chętnie się spotykał, by pogadać, ale unikał bliskości.

46

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:

Nie było złości. W ogóle nie było to też tradycyjne rozstanie. On się po prostu zamknął w sobie po seksie, płakał, że jest beznadziejny. Potem mnie unikał, ale też się odzywał co pewien czas, rozmawiał ze mną, pomagał mi w codziennych sprawach, gdy zaszła taka potrzeba.  Trudno to tak opisać. On się bardziej zamknął w sobie, że jest taki beznadziejny. Nigdy nie powiedział wprost, że to koniec, że nie chce razem być. Chętnie się spotykał, by pogadać, ale unikał bliskości.


Z jednej strony skoro nadal macie kontakt, nie czujecie do siebie nienawiści to kto wie, może i mogłoby się udać.
Tylko, że jak on ma się za ofiarę, że jest beznadziejny itp. to zastanów się co on może Ci zaoferować?
Z takim nastawieniem być może ciągle będziesz musiała robić za psychologa/pocieszycielke.
Jakby zawiódł w łóżku - jest beznadziejny.
Jakby stracił pracę - nic nie potrafi.
Takich przykładów można mnożyć bez końca.


W każdym normalnym związku kobieta powinna czuć się bezpieczna i wiedzieć, że facet pomoże, upora się z problemami i w każdej sytuacji potrafi wesprzeć.
A czy Ty od niego mogłabyś takiego zachowania oczekiwać? No nie wiem...


Jeszcze mnie interesuje dlaczego płakał po seksie?
Bo co? Nie miałaś orgazmu czy nie dał rady?

To jest dla większości bardzo czuły punkt i w pewnym stopniu go rozumiem, bo nawet jakby znowu doszło do sexu a on znowu by nie dał rady to amen kaplica.

47 Ostatnio edytowany przez SM (2019-10-01 13:18:52)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Nie było złości. W ogóle nie było to też tradycyjne rozstanie. On się po prostu zamknął w sobie po seksie, płakał, że jest beznadziejny. Potem mnie unikał, ale też się odzywał co pewien czas, rozmawiał ze mną, pomagał mi w codziennych sprawach, gdy zaszła taka potrzeba.  Trudno to tak opisać. On się bardziej zamknął w sobie, że jest taki beznadziejny. Nigdy nie powiedział wprost, że to koniec, że nie chce razem być. Chętnie się spotykał, by pogadać, ale unikał bliskości.


Z jednej strony skoro nadal macie kontakt, nie czujecie do siebie nienawiści to kto wie, może i mogłoby się udać.
Tylko, że jak on ma się za ofiarę, że jest beznadziejny itp. to zastanów się co on może Ci zaoferować?
Z takim nastawieniem być może ciągle będziesz musiała robić za psychologa/pocieszycielke.
Jakby zawiódł w łóżku - jest beznadziejny.
Jakby stracił pracę - nic nie potrafi.
Takich przykładów można mnożyć bez końca.


W każdym normalnym związku kobieta powinna czuć się bezpieczna i wiedzieć, że facet pomoże, upora się z problemami i w każdej sytuacji potrafi wesprzeć.
A czy Ty od niego mogłabyś takiego zachowania oczekiwać? No nie wiem...


Jeszcze mnie interesuje dlaczego płakał po seksie?
Bo co? Nie miałaś orgazmu czy nie dał rady?

To jest dla większości bardzo czuły punkt i w pewnym stopniu go rozumiem, bo nawet jakby znowu doszło do sexu a on znowu by nie dał rady to amen kaplica.

Jak chłopczyk płacze z byle powodu to jak on ma być wsparciem dla emocjonalnie wątłej kobiety? Faceci nie płaczą - niedojrzali emocjonalnie mali chłopcy tak. Facet może się wzruszyć, ale nie płakać, bo coś mu się nie udało. Facet ma zacisnąć zęby i znaleźć rozwiązanie. Ja nie widzę, żeby ten facet mógł mieć rodzinę czy dziecko. Dziecko by się zesrało a on by się razem z nim popłakał z bezradności zamiast zmienić pieluchę i mielibyśmy dwóch dzieciaków zamiast mężczyznę i niemowlę.
Tak, nie dał rady jej obsłużyć smile

48

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
SM napisał/a:

Jak chłopczyk płacze z byle powodu to jak on ma być wsparciem dla emocjonalnie wątłej kobiety? Faceci nie płaczą - niedojrzali emocjonalnie mali chłopcy tak. Facet może się wzruszyć, ale nie płakać, bo coś mu się nie udało. Facet ma zacisnąć zęby i znaleźć rozwiązanie. Ja nie widzę, żeby ten facet mógł mieć rodzinę czy dziecko. Dziecko by się zesrało a on by się razem z nim popłakał z bezradności zamiast zmienić pieluchę i mielibyśmy dwóch dzieciaków zamiast mężczyznę i niemowlę.
Tak, nie dał rady jej obsłużyć smile


Myślałem, że napiszesz, że jak dziecko się zesra to on razem z nim big_smile
Ale popieram w 100% że tak może być.

Nie dał rady jej obsłużyć?
Tylko pytanie dlaczego?
Czy nie miała orgazmu bo np. zła pozycja, stres, czy nie stanął na wysokości zadania tongue
Jak dla mnie to dwie różne rzeczy.

49 Ostatnio edytowany przez SM (2019-10-01 15:17:33)

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
SM napisał/a:

Jak chłopczyk płacze z byle powodu to jak on ma być wsparciem dla emocjonalnie wątłej kobiety? Faceci nie płaczą - niedojrzali emocjonalnie mali chłopcy tak. Facet może się wzruszyć, ale nie płakać, bo coś mu się nie udało. Facet ma zacisnąć zęby i znaleźć rozwiązanie. Ja nie widzę, żeby ten facet mógł mieć rodzinę czy dziecko. Dziecko by się zesrało a on by się razem z nim popłakał z bezradności zamiast zmienić pieluchę i mielibyśmy dwóch dzieciaków zamiast mężczyznę i niemowlę.
Tak, nie dał rady jej obsłużyć smile


Myślałem, że napiszesz, że jak dziecko się zesra to on razem z nim big_smile
Ale popieram w 100% że tak może być.

Nie dał rady jej obsłużyć?
Tylko pytanie dlaczego?
Czy nie miała orgazmu bo np. zła pozycja, stres, czy nie stanął na wysokości zadania tongue
Jak dla mnie to dwie różne rzeczy.

Miałem taką pokusę, ale lepiej niech ona to sprawdzi ;D. Jeśli chce mieć niedorozwiniętego emocjonalnie faceta to jej sprawa. I tak wiele związków jest nieudanych więc kolejny nie zrobi różnicy.
Tym czy dał czy nie dał rady jej obsłużyć żaden z nas nie powinien się interesować.

50

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Nie było złości. W ogóle nie było to też tradycyjne rozstanie. On się po prostu zamknął w sobie po seksie, płakał, że jest beznadziejny. Potem mnie unikał, ale też się odzywał co pewien czas, rozmawiał ze mną, pomagał mi w codziennych sprawach, gdy zaszła taka potrzeba.  Trudno to tak opisać. On się bardziej zamknął w sobie, że jest taki beznadziejny. Nigdy nie powiedział wprost, że to koniec, że nie chce razem być. Chętnie się spotykał, by pogadać, ale unikał bliskości.


Z jednej strony skoro nadal macie kontakt, nie czujecie do siebie nienawiści to kto wie, może i mogłoby się udać.
Tylko, że jak on ma się za ofiarę, że jest beznadziejny itp. to zastanów się co on może Ci zaoferować?
Z takim nastawieniem być może ciągle będziesz musiała robić za psychologa/pocieszycielke.
Jakby zawiódł w łóżku - jest beznadziejny.
Jakby stracił pracę - nic nie potrafi.
Takich przykładów można mnożyć bez końca.


W każdym normalnym związku kobieta powinna czuć się bezpieczna i wiedzieć, że facet pomoże, upora się z problemami i w każdej sytuacji potrafi wesprzeć.
A czy Ty od niego mogłabyś takiego zachowania oczekiwać? No nie wiem...


Jeszcze mnie interesuje dlaczego płakał po seksie?
Bo co? Nie miałaś orgazmu czy nie dał rady?

To jest dla większości bardzo czuły punkt i w pewnym stopniu go rozumiem, bo nawet jakby znowu doszło do sexu a on znowu by nie dał rady to amen kaplica.

Ale on jest pracowity oraz zaradny. W zeszłym roku zlikwidowali mu firmę z dnia na dzień.  Obdzwonił wszystkich znajomych, by zapytać o cokolwiek, choćby zwykłe zlecenie. Od razu coś sobie znalazł, a w międzyczasie aplikował na stanowiska zgodne z wykształceniem i znalazł dobrą pracę. Dziećmi umie się zająć lepiej ode mnie, bo ma duże doświadczenie w opiece nad maluchami.

A popłakał się, bo trzeciej nocy z rzędu było bardzo krótko, bo szybko doszedł. Tłumaczyłam mu, że to żaden problem, że i tak jest przyjemnie, bo lubię jak mnie całuje. Ale stwierdził, że jest beznadziejnym facetem, że jestem dla niego miła tylko z litości.

51

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:

Ale on jest pracowity oraz zaradny. W zeszłym roku zlikwidowali mu firmę z dnia na dzień.  Obdzwonił wszystkich znajomych, by zapytać o cokolwiek, choćby zwykłe zlecenie. Od razu coś sobie znalazł, a w międzyczasie aplikował na stanowiska zgodne z wykształceniem i znalazł dobrą pracę. Dziećmi umie się zająć lepiej ode mnie, bo ma duże doświadczenie w opiece nad maluchami.


Jeżeli tak było czyli jest ogarnięty.

A popłakał się, bo trzeciej nocy z rzędu było bardzo krótko, bo szybko doszedł. Tłumaczyłam mu, że to żaden problem, że i tak jest przyjemnie, bo lubię jak mnie całuje. Ale stwierdził, że jest beznadziejnym facetem, że jestem dla niego miła tylko z litości.

Może naoglądał się porno i myślał, że też da rady spokojnie 30min...
Widocznie teraz ma kompleks z tym. I zamiast coś z tym zrobić, robi z siebie ofiarę i woli dalej ćwiczyć na ręce niż z Tobą.

Jeżeli było tak jak napisalas, tzn. nie wysmiałaś go, a on tego nie zrozumiał to moim zdaniem tracisz czas. A co by zrobił jakby wgl. nie mógł nawet zacząć? Musiałabyś może klęczeć przed nim i mówić "to nic"...
Być może za bardzo go podniecasz i tak szybko kończy.

Poza tym, piszesz że chciałbyś do niego wrócić. No ok.
Tylko zdajesz sobie sprawę jak może wyglądać wasz sex?
Sama sobie odpowiedź na pytanie, czy nie irytowałaby Cię sytuacja kiedy za każdym razem po kilku wejściach już by kończył a Ty dopiero byś się nakręcała?
Jest dużo tematów, gdzie wszystko jest super tylko oprócz sexu. I to powoduje masę problemów w związku.

PS. A tak apropo to on ma 15 lat czy jak? Nie wie, że są inne sposoby żeby Cię zadowolić? Nie tylko penisem?

Jak koniecznie chcesz do niego wrócić, to pogadaj z nim, że tego chcesz. I wytłumacz, że "trening czyni mistrza" czy coś takiego i równie dobrze zamiast penisa może być palec czy język...

52

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

Ale on jest pracowity oraz zaradny. W zeszłym roku zlikwidowali mu firmę z dnia na dzień.  Obdzwonił wszystkich znajomych, by zapytać o cokolwiek, choćby zwykłe zlecenie. Od razu coś sobie znalazł, a w międzyczasie aplikował na stanowiska zgodne z wykształceniem i znalazł dobrą pracę. Dziećmi umie się zająć lepiej ode mnie, bo ma duże doświadczenie w opiece nad maluchami.


Jeżeli tak było czyli jest ogarnięty.

A popłakał się, bo trzeciej nocy z rzędu było bardzo krótko, bo szybko doszedł. Tłumaczyłam mu, że to żaden problem, że i tak jest przyjemnie, bo lubię jak mnie całuje. Ale stwierdził, że jest beznadziejnym facetem, że jestem dla niego miła tylko z litości.

Może naoglądał się porno i myślał, że też da rady spokojnie 30min...
Widocznie teraz ma kompleks z tym. I zamiast coś z tym zrobić, robi z siebie ofiarę i woli dalej ćwiczyć na ręce niż z Tobą.

Jeżeli było tak jak napisalas, tzn. nie wysmiałaś go, a on tego nie zrozumiał to moim zdaniem tracisz czas. A co by zrobił jakby wgl. nie mógł nawet zacząć? Musiałabyś może klęczeć przed nim i mówić "to nic"...
Być może za bardzo go podniecasz i tak szybko kończy.

Poza tym, piszesz że chciałbyś do niego wrócić. No ok.
Tylko zdajesz sobie sprawę jak może wyglądać wasz sex?
Sama sobie odpowiedź na pytanie, czy nie irytowałaby Cię sytuacja kiedy za każdym razem po kilku wejściach już by kończył a Ty dopiero byś się nakręcała?
Jest dużo tematów, gdzie wszystko jest super tylko oprócz sexu. I to powoduje masę problemów w związku.

PS. A tak apropo to on ma 15 lat czy jak? Nie wie, że są inne sposoby żeby Cię zadowolić? Nie tylko penisem?

Jak koniecznie chcesz do niego wrócić, to pogadaj z nim, że tego chcesz. I wytłumacz, że "trening czyni mistrza" czy coś takiego i równie dobrze zamiast penisa może być palec czy język...

W ogóle ja nie narzekam na seks z nim, jest mi z nim dużo lepiej niż z poprzednimi partnerami. Ja bardzo lubię długą grę wstępną i szybki seks, kręci mnie to. On natomiast uważa, że jest słaby. Mimo to, że naprawdę jest mi z nim fajnie podczas gry wstępnej, potem zresztą też. Ale chyba ma jakąś wizję, że penetracja musi trwać nie wiadomo ile.  Owszem, ostatnio było naprawdę szybko, bo trzy ruchy w jednej pozycji i koniec, ale nie długość jest najważniejsza, a jakość. Ja jestem zadowolona z tego, jak jest, ale on mi nie wierzy.  Myśli, że go tak pocieszam.

53

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
marfa_a napisał/a:

W ogóle ja nie narzekam na seks z nim, jest mi z nim dużo lepiej niż z poprzednimi partnerami. Ja bardzo lubię długą grę wstępną i szybki seks, kręci mnie to. On natomiast uważa, że jest słaby. Mimo to, że naprawdę jest mi z nim fajnie podczas gry wstępnej, potem zresztą też. Ale chyba ma jakąś wizję, że penetracja musi trwać nie wiadomo ile.  Owszem, ostatnio było naprawdę szybko, bo trzy ruchy w jednej pozycji i koniec, ale nie długość jest najważniejsza, a jakość. Ja jestem zadowolona z tego, jak jest, ale on mi nie wierzy.  Myśli, że go tak pocieszam.


On powinien pójść do jakiegoś specjalisty.
3 ruchy to prawie jak przedwczesny wtrysk.
A jeżeli jeszcze dodatkowo wbija sobie do głowy, że nie da rady to będzie jeszcze gorzej.
Podświadomość może bardzo dużo zmieniać.

54

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?
Ein napisał/a:
marfa_a napisał/a:

W ogóle ja nie narzekam na seks z nim, jest mi z nim dużo lepiej niż z poprzednimi partnerami. Ja bardzo lubię długą grę wstępną i szybki seks, kręci mnie to. On natomiast uważa, że jest słaby. Mimo to, że naprawdę jest mi z nim fajnie podczas gry wstępnej, potem zresztą też. Ale chyba ma jakąś wizję, że penetracja musi trwać nie wiadomo ile.  Owszem, ostatnio było naprawdę szybko, bo trzy ruchy w jednej pozycji i koniec, ale nie długość jest najważniejsza, a jakość. Ja jestem zadowolona z tego, jak jest, ale on mi nie wierzy.  Myśli, że go tak pocieszam.


On powinien pójść do jakiegoś specjalisty.
3 ruchy to prawie jak przedwczesny wtrysk.
A jeżeli jeszcze dodatkowo wbija sobie do głowy, że nie da rady to będzie jeszcze gorzej.
Podświadomość może bardzo dużo zmieniać.

Masz rację, że stres może sprawiać, że jego negatywne myśli działają jak samospełniająca się przepowiednia.

55

Odp: Czy warto zaproponować spotkanie?

Mi się zdaje, że w problemie z seksem zazwyczaj nie chodzi tylko o seks, w tle jest coś więcej... Dodatkowe nakręcanie się, stres pogarszają sprawę, ale coś tam jeszcze jest.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

Posty [ 1 do 55 z 63 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto zaproponować spotkanie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018