Koniec małżeństwa.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Koniec małżeństwa..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

Temat: Koniec małżeństwa..

Cześć Wam! Moja historia będzie dosc długa ale chce Wam opowiedzieć wszystko od początku. Jestem z tym sama i juz nie wiem co robić, mam nadzieje, ze mi cos doradzicie.

Mam 22 lata, 2 letniego synka i jestem mezatka od 2 lat. Mojego męża poznałam kilka lat temu przez Internet, dość szybko sie nasza znajomość rozwinęła. Ja wtedy mieszkałam za granica, on w Polsce a wiec widzieliśmy sie tylko raz do roku w wakacje. Tak sie to wszystko rozwinęło, ze kiedy skończyłam 18 lat postanowiłam tu do niego przyjechać, przeprowadzić sie i tak sie stało. Mieszkamy na wiosce. Na początku praca, potem studia ale tylko rok, bo zaszłam w ciążę. Ciąża równa się - szybki ślub cywilny. Moj mąż pracował, a ja zajmowałam się domem. Dość szybko weszłam w to "życie dorosłe". Bardzo szybko dojrzałam, bo w życiu nie miałam lekko.. ciężkie dzieciństwo a potem wychowałam sie bez matki - zostawiła mnie.
Wracając do historii.. Moj mąż ma 26 lat, jest zawodowym kierowcą. Ma bardzo trudny i ciężki charakter. Jest typem samotnika. Czasami bywa agresywny. Ma swoje zalety i plusy, nigdy niczego nam nie brakuje, jak cos potrzebuje to to mam. Tylko pieniadze wszystkiego nie zalatwia.
On nie potrzebuje znajomych, nie ma potrzeby nigdzie wychodzić. Chce mieszkać na wiosce - miasto nie wchodzi w grę. Na początku mi to nie przeszkadzało ale z czasem zaczęło mi tego brakowac. Jestem młoda nie wyszalalam sie, bo zaczęłam sie zajmować domem, wychowywaniem dziecka. Dodam jeszcze, ze nie mam tu na wiosce żadnej koleżanki. Jestem sama. Moja rodzina mieszka 300km odemnie.
Na początku bycia razem było super, cudownie, życie jak w bajce. Przyszły kłótnie i przy pierwszej większej kłótni pokazal swoja druga twarz - uderzył mnie w twarz. No trudno, uderzył ale juz więcej tego nie zrobi. Pozniej bylo dobrze, super ale Minęło kilka miesięcy i sytuacja sie powtórzyła, sytuacja zdarzyła sie jeszcze kilka razy. Nie robił tego codziennie ale w pewnych odstępach czasu - tygodni lub miesięcy podczas kłótni , wpadał w szal , był agresywny szarpał, wyzywał. Kilka minut mijało i przychodził jak gdyby nic sie nie stało. Kilka razy mialam siniaka na nodze albo na rece ale nic poważnego. Dodam, ze jest tak zazdrosny, ze jest to chore.
Odkąd synek skończył rok, kłótnie sa na porządku dziennym. Prawie codziennie kłótnie, wyzywanie sie itd. Podczas kłótnii balam sie i zastanawiałam czy mnie uderzy czy nie.
Ja bardzo chciałam i chce wrócić do miasta, do miasta skąd pochodzę, tam gdzie jest większość mojej rodziny ale to jest temat zamknięty. Ja nie mogę nigdzie wyjść, bo zaraz słyszę jak to bede go zdradzać. Często sprawdzal moj telefon, bo jak mi powiedział nigdy nie mial do mnie zaufania. Nigdy go nie zdradzilam, nie miałam kolegow, nie mogłam mieć, wiec z nikim nie pisałam. Jakiś czas temu założyłam hasło wiec sie zaczęło głupie gadania, osadzal o zdrady i takie tam... Bardzo chciałam odejść od niego ale bardzo sie bałam, zresztą nie miałam gdzie..
Jakiś rok temu poznałam pewnego faceta, kilkanaście lat starszy odemnie, z moich stron. Kilka razy sie spotkaliśmy tak na kawę, nic więcej.  Oczywiście moj nic nie wiedział, bo by to sie źle mogło skończyć. Mieliśmy i mamy cały czas kontakt. Nic mnie z nim nie łączyło i nie łączy, męża nie zdradziłam. Po prostu bardzo mu zaufalam i dzięki niemu bardzo dużo zrozumiałam. Poznał moja historie i wiem, ze mam w nim oparcie. Jeśli bym potrzebowała pomocy, on by mi sie postarał pomoc.
Zrobiłam się co do męża odważniejsza, nie pozwalam sobie aby mnie traktował jak traktował. Zrozumiałam, ze go nie kocham, ze jestem nieszczęśliwa. Wiem, ze mamy dziecko i nie chce aby cierpiało ale być z kimś na sile? Zdarzyło sie, ze mnie uderzył przy synku. Zwyzywał
Nie chce aby patrzył na te wszystkie kłótnie itd..
Maz obiecał sie zmienić , cos tam niby sie stara i obiecał, ze mnie nie uderzy..ale niestety ja juz w to nie wierze.
Oczywiście powiedziałam mężowi, ze chce sie wyprowadzić, ze chce odejść, ze juz nic do niego nie czuje ale raz mówi, ze mi nie pozwoli a potem, ze "tam sa drzwi" grozi mi, ze zabierze mi dziecko. Nie wiem juz co robić, wiem, ze mam oparcie w rodzinie. Wiem, ze mi pomogą. Tylko boje sie męża, jak to wszystko będzie wyglądać jak sie odważe odejść, boje sie, ze nie da mi żyć.
To moja historia w dużej pigułce. Mam nadzieje, ze mi jakos pomożecie. To dla mnie bedzie bardzo duzo.
Pozdrawiam!

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-09-05 05:40:27)

Odp: Koniec małżeństwa..

Wiesz, wyprowadź się, kiedy mąż jest w pracy. Ustalasz z rodziną, kiedy mają po Ciebie przyjechać (gdy go nie ma w domu), pakujesz niezbędne rzeczy dla siebie i dziecka, i wychodzisz z domu.
Nagraj jedną z akcji Twojego męża, żeby mieć coś dla sądu. Jeśli Cię uderzy/pobije idź na obdukcję.

Nie ostrzegaj go, że uciekniesz. Po prostu. Jeśli masz zamiar to zrobić, to zrób. Po co ma wiedzieć o tym wcześniej?

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Koniec małżeństwa..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018