Jak być szczęśliwą? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak być szczęśliwą?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Jak być szczęśliwą?

Witajcie. Pewnie mój problem wyda Wam się błahy, ale czuję potrzebę "wygadania się".
Mam 23 lata, studiuję medycynę, mam zainteresowania, generalnie niczego mi nie brakuje, ale nie jestem szczęśliwa.
Nie mam absolutnie żadnych znajomych, poza osobami z grupy, ale i z nimi nie utrzymuję żadnego kontaktu poza zajęciami na uczelni. Nie wiem czemu tak odpycham od siebie ludzi. Mimo że zawsze każdemu chętnie pomagam, uśmiecham się, to nikt nie chce nawiązać ze mną jakiejś relacji.
Nie mam też chłopaka. Byłam 2 lata w związku, i po tych 2 latach dowiedziałam się, że mój facet ma drugą dziewczynę.
Moje poczucie własnej wartości jest strasznie niskie.
2 lata temu zdiagnozowano u mnie depresję, leczyłam się i faktycznie z efektem, bo myśli samobójcze mi minęły, emocje się wyciszyły i przestałam się przejmować problemami. Ale szczęśliwa dalej niestety nie jestem.
Gdy przychodzą wakacje, nie mam się do kogo odezwać, poza mamą. Moi rodzice się rozwiedli, gdy miałam 11 lat, a od 13 roku życia mój ojciec zerwał ze mną kontakt. Próbował ponownie nawiązać relację, gdy skończyłam 18 lat, ale ja nie potrafiłam udawać, że wszystko jest okej, nie miałam ochoty na spotkania, a rozmowy z nim mnie męczyły. Jakieś 1,5 roku temu znów przestał utrzymywać ze mną kontakt.
Około 6 lat mieszałam razem z mamą, dziadkami i ojcem w jednym domu, tyle że my na górze, a on z nową żoną i jej dzieckiem na dole. Mijał mnie jak powietrze. Strasznie się tego wstydziłam. Przestałam zapraszać moją jedyną przyjaciółkę, którą znałam od urodzenia do domu, bo było mi cholernie wstyd. I nasze relacje stopniowo się pogarszały i od 5 lat nie mam z nią żadnego kontaktu. Od 18 roku życia mieszkam już tylko z mamą i z jej mężem, z którym się nie dogaduję. Denerwuje mnie to, że traktuje dom jak hotel, nic nie robi, nawet nie potrafi umyć po sobie kubka.
Gdy byłam gimnazjum większość czasu spędzałam z babcią, bo mamy ciągle nie było w domu.
Wiem, że jestem dla mamy ciężarem, chciałaby mieć inną córkę, cieszącą się życiem i to też mnie dodatkowo dobija. Gdy mam taki zły humor jak dziś, pyta mnie co mi jest, próbuje ze mną rozmawiać, ale ja nie potrafię. Nie umiem rozmawiać o moich emocjach i o tym, co mi leży na sercu. Zawsze wtedy wprowadzam ją z równowagi,kończy się na krzyku i płaczu, a moje wyrzuty sumienia tylko się powiększają.
Najgorsze są dla mnie właśnie te wakacje. Czuję wtedy taki kompletny bezsens mojej egzystencji.
Poza miesiącem, w którym mam praktyki w szpitalu i jest naprawdę super, to potem jest porażka.
Z utęsknieniem czekam na to, aby skończyć studia i zacząć już pracę i wyprowadzić się z domu.
Czuję się nikomu nie potrzebna. Mam wrażenie, że gdybym teraz umarła, to na moim pogrzebie pojawiłaby się tylko moja mama.
Czuję się niekochana, zbędna, mam wrażenie, że tylko przeszkadzam.
Strasznie jest mi z tym źle. Próbuję sobie tłumaczyć, że naprawdę powinnam się cieszyć, z tego, co mam, bo mam 2 ręce, 2 nogi, jestem zdrowa, ale to wszystko nie działa.
Na co dzień staram się o tym nie myśleć, wpadam w wir nauki i wyłączam emocje, ale przychodzi dzień, że coś we mnie pęka, jak dziś, i jest mi strasznie źle.

Co byście mi radziły? Macie jakieś recepty na bycie szczęśliwym?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak być szczęśliwą?

Temat-rzeka, ale pokrótce być szczęśliwą to dla mnie skupić się na pozytywach w życiu, nawet tych najmniejszych. I zaakceptować, że życie nie składa się z samych różowych chmurek wink
Ludzie wyobrażają sobie szczęście, że tak powiem, incydentalnie, jako coś wielkiego, a ja na przykład siedzę sobie dzisiaj przed monitorem, smakuję każdy łyk kawy, głaszczę kota i jest mi po prostu fajnie.
To jest szczęście. W mojej wersji i przekonaniu.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

3 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-08-11 14:55:29)

Odp: Jak być szczęśliwą?
rose479 napisał/a:

Witajcie. Pewnie mój problem wyda Wam się błahy, ale czuję potrzebę "wygadania się".
Mam 23 lata, studiuję medycynę, mam zainteresowania, generalnie niczego mi nie brakuje, ale nie jestem szczęśliwa.
Nie mam absolutnie żadnych znajomych, poza osobami z grupy, ale i z nimi nie utrzymuję żadnego kontaktu poza zajęciami na uczelni. Nie wiem czemu tak odpycham od siebie ludzi. Mimo że zawsze każdemu chętnie pomagam, uśmiecham się, to nikt nie chce nawiązać ze mną jakiejś relacji.
Nie mam też chłopaka. Byłam 2 lata w związku, i po tych 2 latach dowiedziałam się, że mój facet ma drugą dziewczynę.
Moje poczucie własnej wartości jest strasznie niskie.
2 lata temu zdiagnozowano u mnie depresję, leczyłam się i faktycznie z efektem, bo myśli samobójcze mi minęły, emocje się wyciszyły i przestałam się przejmować problemami. Ale szczęśliwa dalej niestety nie jestem.
Gdy przychodzą wakacje, nie mam się do kogo odezwać, poza mamą. Moi rodzice się rozwiedli, gdy miałam 11 lat, a od 13 roku życia mój ojciec zerwał ze mną kontakt. Próbował ponownie nawiązać relację, gdy skończyłam 18 lat, ale ja nie potrafiłam udawać, że wszystko jest okej, nie miałam ochoty na spotkania, a rozmowy z nim mnie męczyły. Jakieś 1,5 roku temu znów przestał utrzymywać ze mną kontakt.
Około 6 lat mieszałam razem z mamą, dziadkami i ojcem w jednym domu, tyle że my na górze, a on z nową żoną i jej dzieckiem na dole. Mijał mnie jak powietrze. Strasznie się tego wstydziłam. Przestałam zapraszać moją jedyną przyjaciółkę, którą znałam od urodzenia do domu, bo było mi cholernie wstyd. I nasze relacje stopniowo się pogarszały i od 5 lat nie mam z nią żadnego kontaktu. Od 18 roku życia mieszkam już tylko z mamą i z jej mężem, z którym się nie dogaduję. Denerwuje mnie to, że traktuje dom jak hotel, nic nie robi, nawet nie potrafi umyć po sobie kubka.
Gdy byłam gimnazjum większość czasu spędzałam z babcią, bo mamy ciągle nie było w domu.
Wiem, że jestem dla mamy ciężarem, chciałaby mieć inną córkę, cieszącą się życiem i to też mnie dodatkowo dobija. Gdy mam taki zły humor jak dziś, pyta mnie co mi jest, próbuje ze mną rozmawiać, ale ja nie potrafię. Nie umiem rozmawiać o moich emocjach i o tym, co mi leży na sercu. Zawsze wtedy wprowadzam ją z równowagi,kończy się na krzyku i płaczu, a moje wyrzuty sumienia tylko się powiększają.
Najgorsze są dla mnie właśnie te wakacje. Czuję wtedy taki kompletny bezsens mojej egzystencji.
Poza miesiącem, w którym mam praktyki w szpitalu i jest naprawdę super, to potem jest porażka.
Z utęsknieniem czekam na to, aby skończyć studia i zacząć już pracę i wyprowadzić się z domu.
Czuję się nikomu nie potrzebna. Mam wrażenie, że gdybym teraz umarła, to na moim pogrzebie pojawiłaby się tylko moja mama.
Czuję się niekochana, zbędna, mam wrażenie, że tylko przeszkadzam.
Strasznie jest mi z tym źle. Próbuję sobie tłumaczyć, że naprawdę powinnam się cieszyć, z tego, co mam, bo mam 2 ręce, 2 nogi, jestem zdrowa, ale to wszystko nie działa.
Na co dzień staram się o tym nie myśleć, wpadam w wir nauki i wyłączam emocje, ale przychodzi dzień, że coś we mnie pęka, jak dziś, i jest mi strasznie źle.

Co byście mi radziły? Macie jakieś recepty na bycie szczęśliwym?

Moja recepta? Kolejność przypadkowa. smile
Obudzić się i ucieszyć, że się żyje. Nie wszyscy mają tyle szczęścia.
Lubić i cenić siebie; być świadomą swych zalet i wad.
Być szczęśliwą sama ze sobą, nie uzależniać szczęścia od kogokolwiek, nawet najbliższych.
Nie utożsamiać miłości i bliskości z byciem potrzebną.
Wierzyć sobie, swym uczuciom i intuicji.
Sprawiać sobie małe (i większe) przyjemności.
Dbać o bliski kontakt z ludźmi, na których mi zależy.
Twierdzić, że szklanka jest do połowy pełna, czyli myśleć pozytywnie, czyli umieć dostrzegać (smakować i cenić) dobre strony.
Być świadomą swych uczuć i umieć je okazywać.
Umieć prosić o pomoc.
Zwyciężyć w walce z samą sobą o siebie.
Być osobą niezależną psychicznie, samodzielną i decyzyjną.
Wierzyć, że nic się mi nie należy, a wszystko jest darem.
Żyć świadomie, nie śnić.
Używać rozumu zgodnie z jego przeznaczeniem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

4 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-11 15:10:50)

Odp: Jak być szczęśliwą?

Rose, dodam jeszcze do postu Wielokropka oraz swojego, który napisałam trochę pospiesznie: zmieniać to, co uwiera, a jest do zmiany możliwe.
Skoro spełniasz się pomagając innym, cieszy Cię to, może zaangażuj się w wolontariat na czas wakacji.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

5

Odp: Jak być szczęśliwą?
rose479 napisał/a:

Moje poczucie własnej wartości jest strasznie niskie.

Co byście mi radziły? Macie jakieś recepty na bycie szczęśliwym?

Radę mam jedną: podwyższyć swoją wartość, polubić siebie i wyleczyć się z depresji. Leczyłaś się powiadasz, ale jak długo i w jaki sposób? Chodziłaś na terapię czy tylko łykałaś antydepresanty?
Szczęśliwy człowiek lubi sam siebie, bo jest pogodzony z losem i ze sobą. Szczęśliwy człowiek lubi swoje towarzystwo, dlaczego nie czuje się samotny.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

6

Odp: Jak być szczęśliwą?
tajemnicza75 napisał/a:
rose479 napisał/a:

Moje poczucie własnej wartości jest strasznie niskie.

Co byście mi radziły? Macie jakieś recepty na bycie szczęśliwym?

Radę mam jedną: podwyższyć swoją wartość, polubić siebie i wyleczyć się z depresji. Leczyłaś się powiadasz, ale jak długo i w jaki sposób? Chodziłaś na terapię czy tylko łykałaś antydepresanty?
Szczęśliwy człowiek lubi sam siebie, bo jest pogodzony z losem i ze sobą. Szczęśliwy człowiek lubi swoje towarzystwo, dlaczego nie czuje się samotny.

Farmakologicznie, przez rok. Byłam 2 razy u psychoterapeutki, ale to nie dla mnie.
Jak podwyższyć swoją wartość?

7

Odp: Jak być szczęśliwą?

A chodziłaś albo chodzisz do jakiegoś fitness klubu? W takich klubach można spotkać naprawdę fajnych ludzi i w różnym wieku. Wystarczy tylko wyjść z domu.
Co o tym sądzisz?

8

Odp: Jak być szczęśliwą?
ulle napisał/a:

A chodziłaś albo chodzisz do jakiegoś fitness klubu? W takich klubach można spotkać naprawdę fajnych ludzi i w różnym wieku. Wystarczy tylko wyjść z domu.
Co o tym sądzisz?

Chodzę na taniec i na siłownię. Rozmawiam tam czasami z innymi, ale nie przekłada to się na późniejsze znajomości.

9 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-08-11 17:58:09)

Odp: Jak być szczęśliwą?

Może powinnaś być bardziej cierpliwa i wytrwała? Super że chodzisz na takie zajęcia i rób to dalej, bo nigdy nie wiadomo, kiedy karta się odwróci.
Ważne żebyś nie zasklepila się w domu. Bądź aktywna nawet, jeśli na razie, tylko dla swojej przyjemności.
A może w najmniej oczekiwanym momencie poznasz kogoś? To że na ten moment nie zawarlas tam żadnej znajomości nie świadczy o tym, że tak już pozostanie. Nie trać wiary.
Mieszkasz w większym mieście czy w małej miejscowości?
Myślę, że jesteś takim klasycznym przykładem DDD i dlatego masz problem z otwieraniem się na ludzi. Czy interesowalas się tym, żeby pójść na terapie dla takich osób, jak ty? Może nauczylabys się jak nawiązywać znajomości z ludźmi. Chyba masz z tym problem, to znaczy nawet nie chyba masz z tym problem, ale wręcz jestem o tym przekonana, że to blokuje cię najbardziej.
W twoim wieku i będąc studentka powinnaś mieć przyjaciół i znajomych na pęczki, mnóstwo zajęć i zainteresowań, a nie siedzieć samotnie w domu zmieniając się powoli w staruszkę.
Jak się ubierasz? Czy jesteś zadowolona ze swojego wyglądu?

10 Ostatnio edytowany przez rose479 (2019-08-11 18:59:34)

Odp: Jak być szczęśliwą?
ulle napisał/a:

Może powinnaś być bardziej cierpliwa i wytrwała? Super że chodzisz na takie zajęcia i rób to dalej, bo nigdy nie wiadomo, kiedy karta się odwróci.
Ważne żebyś nie zasklepila się w domu. Bądź aktywna nawet, jeśli na razie, tylko dla swojej przyjemności.
A może w najmniej oczekiwanym momencie poznasz kogoś? To że na ten moment nie zawarlas tam żadnej znajomości nie świadczy o tym, że tak już pozostanie. Nie trać wiary.
Mieszkasz w większym mieście czy w małej miejscowości?
Myślę, że jesteś takim klasycznym przykładem DDD i dlatego masz problem z otwieraniem się na ludzi. Czy interesowalas się tym, żeby pójść na terapie dla takich osób, jak ty? Może nauczylabys się jak nawiązywać znajomości z ludźmi. Chyba masz z tym problem, to znaczy nawet nie chyba masz z tym problem, ale wręcz jestem o tym przekonana, że to blokuje cię najbardziej.
W twoim wieku i będąc studentka powinnaś mieć przyjaciół i znajomych na pęczki, mnóstwo zajęć i zainteresowań, a nie siedzieć samotnie w domu zmieniając się powoli w staruszkę.
Jak się ubierasz? Czy jesteś zadowolona ze swojego wyglądu?

Mieszkam w 200 tys. mieście.
Byłam 2 razy u psychoterapeutki, ale nie przemawia to do mnie. Nie wiem w jaki sposób bazgranie po kartce lub inne bezsensowne wg mnie czynności miałyby mi pomóc.
Ubieram się zwyczajnie, nie mam jakiegoś stylu, zazwyczaj spodnie i bluzki, czasem sukienki.
Co do mojego wyglądu to nie zwracam na niego uwagi. Wg mnie jestem przeciętna, aczkolwiek często mężczyźni zwracają na mnie uwagę, ale w 90% są mniej więcej 20 lat starsi.
Staram się być ciepliwa, ale to przykre, że od kilku lat nie mam nawet do kogo zadzwonić, a co dopiero wyjść na kawę.

11

Odp: Jak być szczęśliwą?

Mam na myśli terapie grupową, a nie spotkania z psychologiem, który tak naprawdę żadnej Ameryki przed tobą nie odkryje. Tobie potrzebne jest towarzystwo, a nie siedzenie i opowiadanie o sobie jakiejś jednej osobie. Jesteś głodna kontaktów z ludźmi, więc terapia grupowa.

Mieszkasz więc w miarę sensownym mieście, jeśli chodzi o wielkość. Na pewno więc dzieje się tam troszkę. Zmuszaj więc sama siebie do wychodzenia na imprezy. Może nikogo nie poznasz, ale przynajmniej poprawisz sobie nastrój, bo będziesz wśród ludzi. Potrzebujesz innych jak kania dżdżu.
Jesteś mentalną szara myszka i podejrzewam, że tak właśnie odbierają cię inni. Ubierzesz się poprawnie i staniesz gdzieś w kącie czekając aż ktoś do ciebie zagada, podczas gdy to tak nie działa, bo ludzie mają swoje sprawy i tak naprawdę innych nie zauważają. Nie czekaj na to aż ktoś z twojej grypy do ciebie zatelefonuje, tylko sama zadzwoń. Postaraj się mieć na początek przynajmniej koleżankę, a zobaczysz, że od razu lepiej się poczujesz.

Czy masz poczucie, że jesteś DDD?

Zacznij od tego, by nie odtracac swoje mamy, gdy ona próbuje się do ciebie zbliżyć. Zrób porządek ze swoją agresją i zaufaj mamie, która na pewno nie zamieniłaby cię na żadną inną dziewczynę biorąc ja na córkę. Może ona bywa na ciebie zła, ale zapewniam cię, że problemy komunikacyjne z tobą spędzają jej sen z powiek. Otwórz się na swoją mamę.

Masz wiedzę na temat DDD? Masz na pewno jako studentka medycyny.
Ciekawa jestem jaka specjalność sobie wymarzyłas?

12

Odp: Jak być szczęśliwą?
ulle napisał/a:

Mam na myśli terapie grupową, a nie spotkania z psychologiem, który tak naprawdę żadnej Ameryki przed tobą nie odkryje. Tobie potrzebne jest towarzystwo, a nie siedzenie i opowiadanie o sobie jakiejś jednej osobie. Jesteś głodna kontaktów z ludźmi, więc terapia grupowa.

Mieszkasz więc w miarę sensownym mieście, jeśli chodzi o wielkość. Na pewno więc dzieje się tam troszkę. Zmuszaj więc sama siebie do wychodzenia na imprezy. Może nikogo nie poznasz, ale przynajmniej poprawisz sobie nastrój, bo będziesz wśród ludzi. Potrzebujesz innych jak kania dżdżu.
Jesteś mentalną szara myszka i podejrzewam, że tak właśnie odbierają cię inni. Ubierzesz się poprawnie i staniesz gdzieś w kącie czekając aż ktoś do ciebie zagada, podczas gdy to tak nie działa, bo ludzie mają swoje sprawy i tak naprawdę innych nie zauważają. Nie czekaj na to aż ktoś z twojej grypy do ciebie zatelefonuje, tylko sama zadzwoń. Postaraj się mieć na początek przynajmniej koleżankę, a zobaczysz, że od razu lepiej się poczujesz.

Czy masz poczucie, że jesteś DDD?

Zacznij od tego, by nie odtracac swoje mamy, gdy ona próbuje się do ciebie zbliżyć. Zrób porządek ze swoją agresją i zaufaj mamie, która na pewno nie zamieniłaby cię na żadną inną dziewczynę biorąc ja na córkę. Może ona bywa na ciebie zła, ale zapewniam cię, że problemy komunikacyjne z tobą spędzają jej sen z powiek. Otwórz się na swoją mamę.

Masz wiedzę na temat DDD? Masz na pewno jako studentka medycyny.
Ciekawa jestem jaka specjalność sobie wymarzyłas?

Starałam się, poszłam kiedyś sama na koncert, ale czułam się jak idiotka, nie potrafiłam się dobrze bawić, mimo że lubiłam ten zespół. Sama potrafię iść do teatru i tam faktycznie często wychodzę. Ale na imprezach sama czuję się bardzo niezręcznie i chcę jak najszybciej wyjść.
Rzadko, ale zdarza się, że wychodzę np. na urodziny kogoś z mojej grupy. Ale każdy ma przyjaciela czy drugą połówkę i czułabym się głupio napraszając się teraz komuś. Na 1 roku faktycznie próbowałam zawrzeć bliższe znajomości, bo nikt się nie znał, ale nie udało mi się. Teraz wydaje mi się, że to już niemożliwe. Są już przyjaźnie, pary.
Gdy o tym piszesz, to tak, wydaje mi się, że jestem DDD. Chociaż zwykle nie myślę o tym i wręcz odpycham takie myśli, bo uważam, że nie mam prawa tak "użalać się" nad sobą. Nie było w mojej rodzinie przemocy, alkoholu, nikt mnie nie poniżał, wręcz ciągle słyszałam, że jestem bardzo mądra, zdolna, niczego mi nie brakowało.
Nie odtrącam mamy, dużo rozmawiamy, ale gdy mam "dołek" to nie potrafię z nią rozmawiać. Pytania typu "Co Ci jest?", "Dlaczego jesteś smutna?", "Dlaczego tak się zachowujesz?" irytują mnie. Mam blokadę, żeby wtedy cokolwiek odpowiedzieć i potrafię jedynie powiedzieć, że nic mi nie jest.
Ciekawi mnie bardzo wiele dziedzin, ale najbardziej marzy mi się kardiologia, myślę też o neonatologii.
Może faktycznie warto byłoby spróbować tej terapii grupowej, ale boję się tak otworzyć przed ludźmi.

13

Odp: Jak być szczęśliwą?
rose479 napisał/a:

(...) boję się tak otworzyć przed ludźmi.

Czym Ci to grozi?
Co stanie się Tobie/z Tobą, gdy "otworzysz" się przed innymi?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Jak być szczęśliwą?

Hej, hej, Droga Pani Autorko smile
Nie chcesz/nie umiesz się otworzyć przed ludźmi, a narzekasz na samotność. Czyli to Ty odcinasz się od ludzi, prawda? Więc nie mów proszę, że samotność doskwiera, bo chyba ją lubisz?

Ja lubię być sama. Przerabiałam już wszystko w życiu. A teraz jestem najszczęśliwsza smile Z każdym człowiekiem mogę sobie pogadać o czym chcę, pobyć czasem z różnymi ludźmi w różnych miejscach, a potem odpocząć od wszystkiego całkiem sama. Od nikogo nic nie oczekuję, wiele potrafię zrozumieć, nie chowam urazy smile Fajnie mi się żyje. Czyli wszystko jest kwestią sposobu myślenia. Fakty są neutralne. Nasze przekonania (myśli o tych faktach) są sednem sprawy i one decydują o jakości życia.

15

Odp: Jak być szczęśliwą?
słaba kobietka napisał/a:

Hej, hej, Droga Pani Autorko smile
Nie chcesz/nie umiesz się otworzyć przed ludźmi, a narzekasz na samotność. Czyli to Ty odcinasz się od ludzi, prawda? Więc nie mów proszę, że samotność doskwiera, bo chyba ją lubisz?

Ja lubię być sama. Przerabiałam już wszystko w życiu. A teraz jestem najszczęśliwsza smile Z każdym człowiekiem mogę sobie pogadać o czym chcę, pobyć czasem z różnymi ludźmi w różnych miejscach, a potem odpocząć od wszystkiego całkiem sama. Od nikogo nic nie oczekuję, wiele potrafię zrozumieć, nie chowam urazy smile Fajnie mi się żyje. Czyli wszystko jest kwestią sposobu myślenia. Fakty są neutralne. Nasze przekonania (myśli o tych faktach) są sednem sprawy i one decydują o jakości życia.

I jeszcze coś. Postanowiłam sobie kiedyś, że jestem świetną babką. I że nikt ani nic nie ma wpływu na moje myśli i przekonania o sobie. Każdemu daję prawo do bycia kim chce i tyle. Nikt ani nic mnie nie dotyka. Cieszę się chwilą, tym co jest teraz. Celebruję te chwile smile
Napisz do mnie Kochana, pogawędzimy. Powinno pomóc smile

16

Odp: Jak być szczęśliwą?

Moim zdaniem nie do konca wyleczylas depresje.

Bycie szczesliwym dzieje sie tak po prostu.
Ze ptaki spiewaja, ze fajna sukienke kupilas, ze udaly sie pierogi.

Cwiczysz? uprawiasz sport? sprobuj. Beda endorfiny i troche szczescia. Masz jakies hobby? cos cie interesuje? zapisz sie na cos, w twoim miescie to juz mozliwe. Samotna jestes troche z wyboru- musisz wyjsc do ludzi.
Ale przede wszystkim zastanow sie, czy depresja  naprawde wyleczona.

Zyj Tu i Teraz.

17 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2019-08-12 17:06:58)

Odp: Jak być szczęśliwą?
rose479 napisał/a:

Farmakologicznie, przez rok. Byłam 2 razy u psychoterapeutki, ale to nie dla mnie.
Jak podwyższyć swoją wartość?

Rok to niewiele.
A dlaczego to nie dla Ciebie? Same leki nie przyniosą pozytywnych rezultatów. Moze przyniosą, ale na krótki czas.
Podwyższenie swojej wartości to ciężka i żmudna praca nad sobą. Skoro nie wytrwałaś u psychologa więcej niż 2 wizyt, to nie jestem pewna czy jesteś na tyle zmotywowana i konsekwentna, aby samej nad sobą pracować. Jednak podam Ci kilka metod na podwyższenie własnej wartości.

Metody na polubienie siebie.

Zawsze jest za co siebie lubić. Ja nie wierzę, że nie ma ani jednej rzeczy, za którą możemy się naprawdę bardzo lubić. Pomijając fakt, że nie kochamy za coś konkretnego, tylko za całokształt.
Jak słusznie ktoś kiedyś zauważył na tym forum, lubić siebie to znaczy lubić się "za to jak się myśli, żyje, postępuje".
To tyle jeśli chodzi o wyjaśnienie kwestii: lubić siebie  .

1. A teraz weź kartkę, długopis i napisz priorytety życiowe, uporządkuj jakoś swoje myśli, napisz cele sprecyzowane (bo np. chce mieć znajomych to za ogólnie) i złap się za jedna rzecz... doprowadź do końca i łap następną.

2. Więcej uwagi poświęć pozytywom. To prostsze niż się wydaje: ile razy dziennie myślisz o tym czego NIE chcesz, a ile o tym co CHCESZ? Czy emocje jakie masz w sobie dotyczą rzeczy przyjemnych czy tych smutnych? Czy się uśmiechasz, choćby sam do siebie przed lustrem, czy korygujesz swoją postawę przed lustrem? O tym w następnych p-ktach.
Zapamiętaj, nie skupiaj się na smutnych i przykrych rzeczach!!!

3. Jeśli nie umiesz się skupić na niczym innym, to znaczy, że nie znasz swoich mocnych stron. Koniecznie je sobie wypisz, stale szukaj ich w sobie, gdy coś wyłapiesz-dopisuj.
Proponuję wypisać te cechy (wypisywać na bieżąco) i powiesić w widocznym miejscu, albo na karteczkach samoprzylepnych i ponalepiać w całym mieszkaniu (na lodówce, lustrze, szafie, biurku itp). Zapisując to w zeszycie i chowając do szuflady, nadal nie wychodzisz ze skorupy. Kto Ci zabroni we własnym domu np. utworzyć tablicę i naklejać/podpinać wszystko co cenne? Zrób to!
Nie chcesz karteczek... to może ustawiaj sobie przypomnienia w telefonie, za każdym razem inną miłą rzecz w przypomnieniu.

4. Oprócz tego każdego dnia dziękuj za te dobre cechy. Niech Cię nie interesują te gorsze cechy... one chwilowo idą w odstawkę. Skupiaj się na tych pozytywnych, tak długo aż je polubisz, docenisz, zaakceptujesz i poczujesz się z nimi pewnie. Dziękuj za ładna pogodę, za zdrowie, za pracę, za każdy drobiazg. Masz za co dziękować na 100%, bo wielu na świecie nie ma tyle co Ty. Naucz się doceniasz to co masz.

5. Oprawa zewnętrzna: dbanie o ciało i zdrowie jest ważna, ale najważniejsze jest dbanie o dobre samopoczucie! Ciało to tylko mieszkanie duszy, a o duszę jak dbasz? Ile razy dziennie poprawiasz sobie samopoczucie np. oglądając komedię, słuchając muzyki (ulubionej lub relaksacyjnej), medytując, afirmując, czytając książki np. psychologiczne? Zadbaj o swoje samopoczucie  .
Afirmacji warto się nauczyć.

6. Czym się otaczasz.... masz miłe mieszkanko(?), pokój urządzony wg ulubionych kolorów, obraz z ulubionym widokiem (gór, morza, lasu)? To wszystko niby drobiazgi, ale maja wpływ na Twoje samopoczucie. Oczy patrzą, usta się uśmiechają, a dusza się cieszy. Pamiętaj, że to maja być tylko pozytywne obrazy, piękne widoki, pogodne twarze, coś uspokajającego, kojącego, poprawiające estetykę psychiczną. Nic smutnego, ponurego-rozumiesz?

7. Coś/ktoś Ci powinno przypominać każdego dnia, ze jesteś wyjątkowy, masz dobrą duszę, że jesteś atrakcyjny. A to najlepiej zrobisz Ty sama. Codziennie praw sobie komplementy. Nie czekaj na innych, oni Cię nie znają, Ty sama siebie znasz najlepiej więc się sama doceniaj. Afirmacje to pozytywna i ważna rzecz. Warto je wprowadzić, ale mądrze , o tym może później-jeśli zechcesz.
Może ustal jeden dzień w tygodniu/m-cu jako dzień rozpieszczania siebie i pozwól sobie tego dnia na wszystko co najlepsze dla Ciebie, na miłe słowa wobec siebie samego, na spacer, relaksacyjną kąpiel ... cokolwiek co kobiete może rozpieścić  ... byle pozytywnego. Znajdź sposób, aby się sam dopieszczać, sprawiać sobie przyjemność. Pomyśl o tym poważnie, to nie są żarty  .

8. Na marginesie: wiesz po czym poznać czy ktoś jest pewny siebie?
-Gdy usłyszy komplement, patrzy rozmówcy w oczy, uśmiecha się i mówi "dziękuję". Jak reagujesz na komplementy?
-gdy staniesz przed lustrem i popatrzysz na siebie z profilu i na wprost. Jak wygląda Twoja postawa? Zgarbiony, głowa opuszczona, oczy smutne, wzrok do dołu... przyjrzyj się, bo tak widza Cie ludzie. Dlatego dbaj o postawę, nawet gdy nie jesteś pewien siebie, to nie garb się, głowa i wzrok do góry i pilnuj tej postawy na każdym kroku, bo osoba z odpowiednia postawa wzbudza większe zaufanie.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak być szczęśliwą?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018